@WujekAlien te wycofywanie śmierdzi trochę jakimś wciskaniem znowu EJ AJ pod generowanie

Nie zdziwiłbym się gdyby tego nie planowali

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Czy ma ktoś arkusz #excel co by można było wyliczyć wypłatę? Tak by można było wpisać np setki czy godziny nocne. By nie był za skomplikowany, by można go było uruchomić w #libreoffice

1k różnicy na wypłacie miedzy lutym a marcem jest aż nie do uwierzenia...


#pracbaza

4944db78-580b-48f6-8bd3-ea45b5bb02ef

Zaloguj się aby komentować

Mastodon otrzymał grant Sovereign Tech Fund w wysokości 614 tys. euro

14 kwietnia 2026 roku przedstawiciele Mastodona (jako projektu) poinformowali, że otrzymali od Sovereign Tech Fund grant w wysokości 614 tys. euro (ok. 2,6 miliona PLN), z czego 90 tys. euro (ok. 382 tys. PLN) jest przeznaczone do dalszego rozdysponowania na pozostałe projekty w Fediwersie, które skorzystają z opracowywanych protokołów.

https://kontrabanda.net/r/mastodon-otrzymal-grant-sovereign-tech-fund-w-wysokosci-614-tys-euro/

#kontrabanda

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#polityka #bekazpisu #pis


Oni tam muszą mieć fatalny wtorek w partii... wcześniej Czarnek coś pierdzielił o przyjmowaniu imigrantów, potem Kaczyński wyszedł bełkotać jakieś fejury o Magyarze, teraz rzecznik zasłania się "winą Tuska". XD

30ca3e3d-e064-4295-ad4a-ffb7208330e5

@Thereforee ten Tusk to jest jednak wszechmogący. Wszędzie ma swoje macki i siatkę powiązań. "Ruski agent", "sługa Niemców", a tu jeszcze "węgierski działacz"

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W 1687 roku na małej, bagnistej wysepce u wybrzeży dzisiejszej Florydy, zwanej przez Hiszpanów „Isla de los Susurros” (Wyspa Szeptów), grupa benedyktyńskich mnichów założyła tajny skryptorium. Oficjalnie spisywali tam żywoty świętych i księgi rachunkowe misji. Nieoficjalnie… tworzyli coś o wiele starszego.


Nazywali to „Sangre Azul de Manatí”. Błękitna Krew Manata.

Manaty łapano nocą w płytkich zatokach. Nie zabijano ich od razu. Mnisi wierzyli, że tylko krew pobrana od żywego, przerażonego zwierzęcia zachowuje „duszę morza”. Zwierzę przywiązywano do pali wbitych w dno, a następnie powoli, bardzo powoli upuszczano krew z dużych naczyń szyjnych do glinianych naczyń. Proces trwał wiele godzin. Manat nie umierał szybko - walczył, charczał, wydawał dźwięki, które mnisi później opisywali jako „płacz dzieci utopionych w zatoce”.

Świeża krew manata miała dziwny, intensywny błękitny odcień - nie był to zwykły błękit, lecz głęboki, morski błękit z lekkim srebrzystym połyskiem, jakby ktoś rozpuścił w niej fragment nieba nocą. Mieszano ją z wywarem z korzeni mangrowców, solą morską i tajemniczym proszkiem, którego składu nigdy nie zapisano. Powstały tusz był niemal przezroczysty, gdy się go nakładało. Delikatny, lazurowy, jakby pisało się wodą z oceanu.

Ale to była dopiero pierwsza faza.

Po wyschnięciu, w ciągu kilku tygodni, atrament zaczynał się zmieniać. Najpierw delikatnie, potem coraz wyraźniej - błękit przechodził w intensywną, królewską purpurę. Im starszy dokument, tym głębsza i bardziej krwista stawała się barwa. Po kilkudziesięciu latach purpura stawała się tak ciemna, że wyglądała niemal jak zaschnięta krew.

Mówiono, że im więcej strachu i bólu zawierała krew manata użytego do danej partii tuszu, tym piękniejsza i trwalsza była końcowa purpura.

W 1712 roku biskup Hawany nakazał zamknięcie skryptorium po tym, jak jeden z młodszych mnichów oszalał. W swoich zapiskach twierdził, że gdy pisze nocą przy świecach, litery zaczynają się poruszać, a z kartki wydobywa się ciche, mokre charczenie. Dokładnie takie samo, jakie wydawały umierające manaty.

Oficjalnie skryptorium spalono razem z całą dokumentacją.

Nieoficjalnie… niektóre manuskrypty przetrwały.

Do dziś w prywatnych kolekcjach i zamkniętych archiwach można znaleźć dokumenty z końca XVII i początku XVIII wieku, których atrament wciąż jest żywy. Jeśli położysz taki pergamin w ciemnym pokoju i poczekasz kilka minut, błękit powraca na krótką chwilę, jakby tusz pamiętał swoje pierwsze życie. Potem powoli, boleśnie powoli znów przechodzi w purpurę.

Niektórzy konserwatorzy przysięgają, że gdy dotkną takiego dokumentu gołą ręką, czują słabe, powolne pulsowanie pod palcami, jakby pod warstwą atramentu biło jeszcze jedno, bardzo stare serce.

W 2023 roku pewien bogaty kolekcjoner z Miami kupił na czarnym rynku pojedynczą kartę z „Modlitewnika z Isla de los Susurros”. Zapłacił za nią ponad 400 tysięcy dolarów. Trzy tygodnie później znaleziono go martwego w swoim gabinecie. Siedział przy biurku, z głową opartą o otwartą księgę. Na jego ustach zastygł siny, błękitno-purpurowy uśmiech.

Na karcie, którą czytał w chwili śmierci, widniał tylko jeden wers, napisany tym słynnym tuszem:

„Kto pije krew morza, ten nigdy nie umrze naprawdę.

On tylko… zmienia kolor.”

Od tamtej pory nikt już nie chce kupować starych manuskryptów z Karaibów.

A manaty…

Cóż. One wciąż pamiętają.

I podobno, gdy nocą podpływasz łodzią zbyt blisko miejsc, gdzie kiedyś była Isla de los Susurros, słychać pod wodą ciche, błagalne charczenie.

Jakby ktoś prosił, żeby wreszcie przestać go wykorzystywać do pisania.

#pasta #hejtozeszyt #aicontent #gejuru

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Nowy numer Planety Mepli już wylądował!

A w środku tyle dobroci, że aż trudno zamknąć okładkę


RECENZJE, RECENZJE, RECENZJE!

W tym miesiącu na warsztat trafiły m.in.:


Fictitious – czyli jak stworzyć karcianego potwora.

Warzywa wartościowe – gra, która udowadnia, że marchewka też ma charakter

Karnuta – klimat, magia i odrobina tajemnicy… idealne połączenie

i wiele więcej...


W tym numerze podrzucamy Wam kilka tytułów na majówkowy weekend oraz gry, które urzekają swoim wyglądem i bedą świetnym uzupełnieniem Waszych świątecznych stołów


Poza tym, standardowo, zaglądamy w gwiazdy i przekazujemy Wam, co przygotował dla Was geekowy horoskop, a dla lubiących kolorowanki i potrzebujących chwili zen po partii - świąteczna edycja malowanki.


NOWOŚĆ!

Znani z ekranu i social mediów recenzenci zdradzają, jak naprawdę podchodzą do recenzowania planszówek. To nasz pierwszy artykuł z cyklu: Gdy recenzent siada do planszówki. Kulisy oceniania gier.

Chcemy Wam przedstawić jak pisze się recenzje, na co zwraca się uwagę i czy trzeba grać kilkanaście razy, by poznać dobrze grę


Pobierzcie numer i czytajcie.

planetamepli.pl

Podoba Wam się nasz magazyn? Wesprzyjcie nas na suppi.pl/planetamepli i pomóż nam tworzyć więcej takich materiałów!

Zaobserwujcie nas na FB i Instagramie

Chcecie współtworzyć z nami magazyn? Dajcie znać: [email protected]

Organizujecie wydarzenia planszówkowe? Prowadzicie spotkania dla graczy? Pokażcie swoją inicjatywę na łamach naszego magazynu. Napiszcie na [email protected]

Macie trochę czasu i chcecie nam pomóc w tworzeniu Planety Mepli? Dajcie znać. Napiszcie na [email protected]


#planetamepli #gryplanszowe #grybezpradu

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Tym razem bez wstępniaka


Tęsknota


Było w Kawiarni kiedyś wiele nas,

Ten czas świetności się echem niesie,

Gdy rymy były pisane dla mas,

O seksie z Owcą i kupie w sedesie.


I choć w zasadach panuje wciąż luz,

W procesach twórczych udziału czynnie

Brać nie chce pan Khan, ni Wrzoo, ani Moose,

A pani Katie - czasem, gościnnie.


Ale ja wierzę, że jeszcze nie raz,

(bo czemu miałbym nie wierzyć w zasadzie)

Swoją poezją zaszczycą znów nas:

O Owcy, kupie czy innej żenadzie.


@Wrzoo @KatieWee @DiscoKhan @Moose @anonymoose

#zafirewallem #nasonety #diriposta

@fonfi

Hej poeci moi z dawnych lat, obrastacie w tłuszcz. Już Was w swoje szpony dopadł czas Proza płynie z ust

Ale ja wierzę, że jeszcze nie raz,

(bo czemu miałbym nie wierzyć w zasadzie)


Poza samą wymową wiersza, bo raczej to se nevrátíI, niestety, to pochwalę jeszcze jedną rzecz - bardzo lubię takie spostrzeżenia nawiasowe.

Zaloguj się aby komentować