12 442,75 + 21,37 + 21,37 + 11,39 + 21,37 = 12 518,25
No to kolejnych parę papatonów do kolekcji, a przy okazji pękło 200 km w kwietniu Wczoraj niestety obowiązki domowe i rodzicielskie nie pozwoliły na właściwy dystans, ale dobre i takie 11 z hakiem
Dzisiaj było fajnie, bo wybiegłem przed piątą rano i było -2°C W ruch poszły rękawiczki - chwilę myślałem nad opaską na uszy, ale uznałem to za mocny overkill. I dobrze, bo bym się chyba zagotował - wiatr był raczej słaby, a do tego wyszło piękne Słońce Biegło się nawet fajnie, coś tam starałem się trzymać uczciwe tempo - ale jak już zaczął się powrót pod górkę, to się rozleniwiłem i średnia mocno spadła.
Przede mną weekend, pewnie się domyślacie co wpadnie xD
Za to od poniedziałku zmienia mi się trochę harmonogram dnia - a zwłaszcza poranków - i obawiam się, że ciężko będzie strzelać codziennie papatony, średni dystans raczej zmaleje.
No i koniec końców odpuszczam Cracovia Maraton Jak najbardziej się czuję na siłach i pewnie bym na luzaka przebiegł, ale żona tak panikuje na samo brzmienie słowa "maraton" że uznałem że nie ma co się aż tak stawiać. Na spokojnie sobie za rok pobiegnę, przynajmniej będzę już w pełni w kategorii M50 Ale przynajmniej polecę sobie nocną dyszkę - nadal jest taka fajna trasa z przelotem przez Wawel więc będzie bardzo fajnie!
Miłej reszty piątunia!
#sztafeta #bieganie #2137