15 591,50 + 21,37 = 15 612,87
To nieprawda, że nie można dzień po dwupapatonie pobiec papatonu. Można, tylko trzeba wcześnie wstać.
Na tym polega odpowiedzialność.
Miłego świętowania! ❤️
#sztafeta #bieganie #2137


15 591,50 + 21,37 = 15 612,87
To nieprawda, że nie można dzień po dwupapatonie pobiec papatonu. Można, tylko trzeba wcześnie wstać.
Na tym polega odpowiedzialność.
Miłego świętowania! ❤️
#sztafeta #bieganie #2137

Zaloguj się aby komentować
15 462,23 + 12,73 + 42,74 = 15 517,70
No i tak mija powolutku ta majówka. Wczoraj króciutki czeski minipapatonik, bo wyjeżdżałem i nie chciałem żeby rodzina panikowała że się rozbiję ze zmęczenia... No to dzisiaj sobie ciutkę odbiłem. Podwójnym papatonem, więc uważam za uzasadnione użycie tagu #2137
I przyznam się, chodziło mi po głowie strzelić maratonik, ale decyzja zapadła tuż przed snem - o 1 rano sobie na szybko wyznaczałem trasę xD
Chyba to było głupie, ale nie można robić samych poważnych rzeczy, co?
Faajnie było, byłem gotów na jakieś kryzysy a tu w sumie nawet ładnie wyszło
Miłego dnia flagi!
#sztafeta #bieganie

Zamiast uprościć, policzyłem więcej. Zdobywasz osiągnięcie
Ja nie dam rady?! (42,19 km)
Kapitan barki (maj)
Dwugwiazdkowy kapitan barki (maj)
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.



Zaloguj się aby komentować
14 991,00 + 21,37 + 7,02 + 7,15 + 12,37 + 21,37 + 1,20 = 15 061,48
No i doczłapałem do końca miesiąca. Tym razem się uparłem i wbiłem na równe 500 km (no dobra, z jakimiś groszami)
Najpierw w niedzielę papatonik, w poniedziałek zaspałem i dałem radę tylko 7 km zrobić, we wtorek dużo się działo i jedynie zdołałem sobie strzelić 7 z groszami z zaliczeniem wizyty w paczkomacie. W środę niby miało być luźno a jakoś nie wyszło i ledwie minipapatonik czeski strzeliłem.
No ale dzisiaj już byłem zdeterminowany - i wstałem o 4:13, jakoś trochę niezbornie się pozbierałem, trochę się ponamyślałem czy brać opaskę na uszy i rękawiczki bo było -2°C, ale ostatecznie odpuściłem. Padła bateria w pasku HRM, więc machnąłem rękąi o 4:39 wystartowałem. Początkowo planowałem jakieś 16-18 km i dobicie reszty wieczorem, ale że dobrze mi się biegło to wycyrklowałem by strzelić papaton kończący się koło piekarni. Tam zakończyłem bieg, a potem jeszcze dobiłem kilometr z groszami do domu. Misja spełniona
Miłego czwartkopiątku!
#sztafeta #bieganie #2137

Muszę poinformować, że zdobyłeś osiągnięcie
Wzruszenie nie występuje.
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Zaloguj się aby komentować
14 316,92 + 11,10 + 10,10 + 12,37 + 10,01 + 3,50 + 27,31 = 14 391,31
Kolejnych parę dni za nami. Ciężki tydzień, mało czasu w poranki i przez to mniejszy kilometraż niż zwykle, a w szczególności brak papatonów w dni robocze... cóż poradzić - to już raczej będzie standard, cud że jeden czeski minipapatonik wszedł
Za to dzisiaj sobie odbiłem
Miłej soboty Kochani!
#sztafeta #bieganie

Po niepotrzebnie skomplikowanej analizie, wyszło że zdobywasz osiągnięcie
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Zaloguj się aby komentować
13 723,58 + 11,02 + 12,01 + 16,01 + 10,26 + 11,02 + 2,63 + 7,01 + 1,34 + 10,11 + 21,37 = 13 826,36
No i kolejny tydzień minął. Ciężko było z nowym układem dnia, trzeba było skrócić dystanse ale udało się jakoś zachować codzienne bieganie. We wtorek nie dało się rano, to poprawiłem po południu
I OTO NADEJSZŁA
Atmosfera super! Dziki tłum biegaczy, na Rynku tłumy kibiców. Muzyka, światła, serducho biło radośnie. Początkowy plan "potuptam se spokojnie z kolegą co zającuje na 49 minut" z nagła szlag trafił, gdy się okazało że kolega jednak będzie zającował na 44 minuty xD Oczywiście nie było innej opcji jak ustawić się na 44 minuty
Poszło ostro. Najpierw było ciężko, bo dość ciasno - nie mogłem się przebić do zajączków, bo tyle ludzi się pchało i miejscami trzeba było zwolnić. Zając zastosował tradycyjną metodę odsiewania plew - pierwsze kilometry były w tempie w okolicach 4:08/km, i z zadowoleniem stwierdziłem że nawet daję radę. Tuż po pierwszym kilometrze zaskoczenie - na Dietla przebijała się między autami karetka, ale przebiegłem na długo przed tym zanim dojechała do skrzyżowania. Moje obawy o ciemność i niepewną nawierzchnię okazały się być mocno na wyrost - było całkiem spoko, choć przed pierwszym kilometrem jakieś dziewczę zaliczyło wywrotkę
Nie sprawdziłem trasy więc leciałem przyklejony do zająca. Było dobrze, na 5. kilometrze wpadła życiówka na 5 km (20:25), choć były dziwne rozjazdy znaczników i tego co mówił mój zegarek więc mam lekkie wątpliwości co do tej życiówki. Tempo mi trochę spadło, zając zaczął się oddalać - ale cisnąłem ile sił. No i wtedy pojawił się Wawel
Spodziewałem się podbiegu, ale nie spodziewałem się że będzie dużo krótszym podejściem - zdecydowanie ostrzejszym, niż się spodziewałem. W ogóle nawet nie przypuszczałem że tam jest podbieg xD taki ze mnie kurde Krakus. Wpadłszy na Dziedziniec Arkadowy zobaczyłem, że dogoniłem zająca - oj, coś to mieszkanie na szczycie wzgórza chyba daje
Ostatecznie wyszło 43:33
Potem jeszcze poczekałem na znajomych, w tym na zajączkę z 1:04 która chciała ze mną wrócić. Jak się wszyscy zebraliśmy, podreptaliśmy ten kilometr z hakiem do auta i potem już porozwoziłem dziewczyny.
A dzisiaj? No byłem nabuzowany po wczorajszym biegu jak jasny pieron! Sam z niczego obudziłem się o 3 rano, jakimś cudem zmusiłem do ponownego zaśnięcia - ale i tak wstałem przed budzikiem, kwadrans przed 5. Niespiesznie się pozbierałem i o 5:21 wyruszyłem na mój tradycyjny dystans
Spoko to był tydzień i bardzo fajny weekend. Oby tak dalej
Arbuz zjedzony, a ja trzymam kciuki za znajomych lecących maraton
Miłej niedzieli!
#sztafeta #bieganie #2137

Niepotrzebnie się wtrąciłem. Przez to teraz zdobywasz osiągnięcie
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Zaloguj się aby komentować
12 965,05 + 21,37 + 5,01 + 1,08 + 21,37 = 13 013,88
Kolejny fajny weekendzik
Nie było ciśnienia, więc oba dni z późnym
startem - wczoraj niewiele przed 7, a dzisiaj już niemal o 7:30
W każdym razie wczoraj wjechał uczciwy papatonik w tempie 5:18/km - w sumie szybciej niż się spodziewałem, ale nogi same niosły. Było bardzo przyjemnie - na termometrze +2°C, a wiatr, choć mocny, na kluczowym odcinku (Wały Wiślane) wiał w plecy.
A że jestem wariat, to tym razem nie zakończyłem papatonu pod domem, tylko w pobliskim parku z myślą o zaliczeniu parkrunu
A dzisiaj było baardzo fajnie
Po wczorajszym - jak by nie mówić, intensywnym - dniu, gdzie na koniec nawet sobie nie zrobiłem rolowania obolałych nóg, nastawiałem się na spokojny trucht. Ale po pierwszych metrach stwierdziłem "nie chce mi się" i przyspieszyłem
I co? Średnia 5:10 min/km
Od poniedziałku zmiany w życiu i porannym rozkładzie dnia i będzie mi ciężej biegać rano, a już na pewno strzelać papatony
A póki co pękło 250 km w kwietniu.
Miłej niedzieli!
#sztafeta #bieganie #2137

Sprawdziłem to kilka razy. Niestety nadal wychodzi, że zdobywasz osiągnięcie
W sumie... Hardkor edyszyn! (250 km)
Dokumentalista (30 zdjęć)
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.


Zaloguj się aby komentować
12 442,75 + 21,37 + 21,37 + 11,39 + 21,37 = 12 518,25
No to kolejnych parę papatonów do kolekcji, a przy okazji pękło 200 km w kwietniu
Dzisiaj było fajnie, bo wybiegłem przed piątą rano i było -2°C
Przede mną weekend, pewnie się domyślacie co wpadnie xD
Za to od poniedziałku zmienia mi się trochę harmonogram dnia - a zwłaszcza poranków - i obawiam się, że ciężko będzie strzelać codziennie papatony, średni dystans raczej zmaleje.
No i koniec końców odpuszczam Cracovia Maraton
Miłej reszty piątunia!
#sztafeta #bieganie #2137

Tak. To ja uznałem, że to wystarczy do przyznania osiągnięcia
W sumie... (150 km)
W sumie... Hardkor edyszyn! (200 km)
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.


Zaloguj się aby komentować
12 065,40 + 21,37 + 21,37 = 12 108,14
Jestem prosty enron, mam obowiązki enrońskie.
KRYĆ SIĘ!
I mokrych jajek
#sztafeta #bieganie #2137 #swieta

Tak. To było wystarczające na osiągnięcie
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Zaloguj się aby komentować
11 919,09 + 12,37 + 9,00 = 11 940,46
No masz, gapa ze mnie xD
Miał być standardowy papatonik, dzień w miarę luźny - więc się specjalnie nie spinałem, wstałem spokojnie przed 6. Miałem spokojnie sobie pobiec - a tymczasem obudził się najmłodszy syn, a po chwili drugi... i zgłosił problem z bólem barku (ostatnio go sobie popsuł), więc trzeba było kombinować jak go ratować. Szczęśliwie kąpiel i okład z żywokostu naprawiły sytuację, a już się zastanawiałem czy na sygnale z nim nie jechać na jakiś SOR...
Wyruszyłem w końcu o 7:22 - i biegło się przyjemnie, choć powoli. Doleciałem do piekarni po 7 kilometrach, kupiłem chleb zamówiony przez żonę... a tu telefon. Już się bałem, że coś poważnego - ale okazało się, że lista zakupów rozszerzyła się o piersi z kurczaka - i to w trybie CITO xD Jedyne dwa sklepy w których kupuję mięso w Krakowie to mój osiedlowy i drugi, koło którego właśnie byłem - a że nie chciałem ryzykować że ten osiedlowy jest zamknięty (albo pusty), to kupiłem od razu te filety i z bólem serca ruszyłem najkrótszą drogą do domu. Dotarłem, dobijając do minipapatoniku czeskiego - tak na wszelki wypadek, gdybym nie dostał pozwolenia na dalszy start
I co zrobiłem? A raczej co miałem zrobić? Stop, klik klik, wznów później, gotowe.
A co zrobił zegarek, czyli co zrobiłem ja? Bzzt aktywność zapisana xD
No nic, widać tak było pisane
Jak zwykle niespecjalnie się starałem, a im później tym bardziej zaczynałem cisnąć. Kurde niereformowalny głupek xD nigdy się nie nauczę dać se na luz… Niedługo po starcie byłem szesnasty, ale że nasz parkrun jest dość specyficzny z licznymi podbiegami i ostrymi zakrętami/nawrotkami, to na koniec awansowałem do 10. pozycji, którą mi kolega ukradł niedaleko przed metą - sam dotarłem równo w 23 minuty, więc nie tak źle jak na staruszka po 13 kilometrach biegu
A potem znajomy wysłał fotkę - akurat postanowił sobie strzelić parkrun na Błoniach, który zawsze jest obstawiony przez najszybsze dziki. Fotka z jego tokenem po ukończeniu... tokenem numer 1
A żeby już nie zanudzać - to życzę Wam wszystkim Wesołych, Radosnych, Pogodnych, Błogich, a jeśli ktoś chce to i
ROZBIEGANYCH Świąt, kochani!
#sztafeta #bieganie #2137

Tak, to ja to liczyłem. Tak, wyszło, że zdobywasz osiągnięcie
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Zaloguj się aby komentować
11 667,92 + 21,37 + 21,37 = 11 710,66
I tak sobie mija dzień za dniem na tej wsi
A dzisiaj luzik - dzień niespieszny, żadnego ciśnienia, jedynie trzeba było kupić chlebek do święcenia i banany
Wczorajszy papaton ominął okolice Wisły, takoż i dzisiejszy - ileż można biegać tą samą trasą? Pewnie jutro tam wrócę, może boćki już dotarły? Zobaczymy.
Aha, bynajmniej nie szykuję papatonowego kwietnia - tak po prostu wyszło
Miłego Piątunia!
#sztafeta #bieganie #2137

To ten moment, w którym z przykrością informuję o osiągnięciu
Ja nie dam rady?! (21,37 km)
Kapitan barki (kwiecień)
W sumie... (60 km)
Nie mogę rozmawiać bo biegnę! (10 000 km)
Dokumentalista (20 zdjęć)
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.



Zaloguj się aby komentować
11 534,59 + 21,37 = 11 555,96
Se wziąłem zaspałem - zamiast wstać o 4:30 wstałem po 6
Marzec zamknięty, kwiecień wypada uczciwie otworzyć kwiecień. A nie ma lepszego otwieracza niż papaton
Ludziska coś nawet się ruszyły - na wałach 6 rowerzystów i jeden biegacz, a potem jeszcze dwie biegaczki w Lasku Mogilskim (za to brak dzika, po raz pierwszy od wielu przelotów tamtędy). Na drogach już dość spory ruch, ale tym razem sprytnie śmignąłem trasą omijającą wszystkie światła dla pieszych
Tempo niespieszne, za to puls adekwatny - średnia 135bpm. Tym razem pamiętałem o cycoplasterkach więc cierpień nie było xD
Coś mi się szykuje ładny cug - tyle dni wolnych a ja mam słabą wolę, zdecydowanie zbyt słabą by się powstrzymać od nałogowego papatowania
Nad maratonem nadal myślę, wiem że mi się za to oberwie a i wąż w kieszeni swoje robi
Miłego prima!
#sztafeta #bieganie #2137

Zaloguj się aby komentować
11 483,65 + 23,71 + 7,01 = 11 514,37
Plan był ciut inny. Po niedzieli miałem sobie strzelić dwa papatony i dobić po raz pierwszy od dawna do 500 km. Ale jakoś wczoraj mnie natchnęło, że ileż można te papatony klepać i sobie strzeliłem miniuberpapatona w spokojnym tempie 5:42/km. Biegło się fajnie, udało się wylecieć przed 5 rano, generalnie dobrze - mimo że Słońca nie było.
No a dzisiaj - cóż... się chłopu zaspało, i to konkretnie bo o godzinę - wstałem o 5:32. I nie byłoby tragedii, ale akurat wtorki dość niewdzięczne są, bo najstarszy syn ma na 7:30 do szkoły więc wychodzi ponad godzinę wcześniej na tramwaj. Żona chora i padnięta, pogoda trochę pod psem, 3°C i deszcz. Ogarnąłem młodego, po czym stwierdziłem że nie ma co świrować i odwiozłem go na przystanek, w drodze powrotnej robiąc zakupy. Generalnie już wiedziałem, że nici z porannego biegu - ale nadal byłem zdeterminowany by coś pobiegać. Ale dzień był wyjątkowo szarpany. Drugi syn sobie coś zrobił z barkiem i ma rękę na temblaku - więc do szkoły trzeba go było podwieźć, a wcześniej jeszcze pomóc przy projekcie bo oczywiście do dokończenia na dzisiaj xD Ledwo wróciłem to śniadanie, ledwo śniadanie minęło i coś na komputerze poklepałem to po młodego trzeba było jechać i tak dalej i tak dalej. W końcu wziąłem się za robotę i tak mijały godziny, a wizja biegania była coraz bledsza
Z ratunkiem przyszło allegro i ich zielony paczkomat, który mnie wezwał by mu pomóc w wypróżnieniu
Marzec zamykam więc poniżej oczekiwań, na niespełna 491 km. Nie będę narzekał, bo na początku roku nie wiedziałem czy w ogóle będę w stanie cokolwiek biegać - na szczęście trafiłem na świetną dermatolog, trzymajcie kciuki by efekty się utrzymały! Poza tym było dobrze - znośny występ na Marzannie, trochę papatonów, pierwsza trzydziecha od wielu miesięcy... fajnie by było mieć więcej takich miesięcy
Trz iść w kimono, więc życzę udanego startu w kwiecień!
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
10 630,17 + 21,37 + 32,71 = 10 684,25
No, takie weekendy to ja lubię
Biegło mi się wyjątkowo dobrze - już bez deszczu, lekko mokre drogi ale bez kałuż, wiatru niewiele, przyjemne +3°C. Jak raz wpadłem w tempo to już je trzymałem - i choć wspinając się na swoje wzgórze zrobiłem nieco zakupów i lekko spuściłem z tonu, to jak dotarłem do domu równiutko ze świentym dystansem, to średnia wyszła 5:08/km
No a dzisiaj... zmiana czasu! Jak ja KOCHAM czas letni!
Znowu bardzo przyjemnie
Generalnie wszędzie pustki - oczywiście w Lasku Mogilskim spotkałem tradycyjnie dzika, za to chwilę później minąłem jednego biegacza. Doleciałem do Zalewu Nowohuckiego, gdzie było już tłoczno - spotkałem parę spacerowiczów, dwójkę biegaczy i, hm, rolkarkę?
Dotarłszy na osiedle zacząłem mocno tracić tempo - zmęczenie i podbiegi dały o sobie znać, fajnie widać na wykresach jak fabryka siadła
Koniec końców wyszło dość przyzwoicie - niecałe 3h (najlepsze, że chciałem zaliczyć stravowe wyzwanie trzygodzinnej aktywności xD), tempo 5:25 - co ważne, bez jakiegokolwiek pauzowania, bo przeleciałem na paru czerwonych a inne światła ominąłem
Dawno nie było u mnie trzydziechy - gorzej, że zaczynam mieć myślenice czy jednak się nie szarpnąć na Cracovia Maraton
Miłej niedzieli!
#sztafeta #bieganie #2137

Zaloguj się aby komentować
10 276,28 + 21,37 = 10 297,65
Wczoraj zaspałem i zamieszanie z rana było, to musiałem dzisiaj jakoś odreagować 😅
Fajnie się tuptało, cieplutko (4°C) i orzeźwiający deszczyk ☺️
Obwarzanki kupione 😎
Miłego dnia! ♥️
#sztafeta #bieganie #2137

Zaloguj się aby komentować
10 122,78 + 10,01 + 12,12 + 21,37 = 10 166,28
Minęły kolejne trzy dni. Choć niedzielny występ w Marzannie był daleki od wybitnego, to poszło i tak lepiej niż się spodziewałem. Ewidentnie jednak coś tam walczyłem, bo mimo wieczornego intensywnego masowania, rozciągania i rolowania poniedziałkowa dyszka po bułeczki była do rytmu oj - oj - ała - auć xD No może nie aż tak, ale tempo 5:57/km mówi samo za siebie
Wtorek już był nieco lepszy - mimo bardzo późnego (po 7 rano) startu udało mi się urwać 12 km w tempie 5:23/km, więc już zahaczającym o granice przyzwoitości. Mięśnie też już odpuściły i cierpienia było zdecydowanie mniej
Ach, środa, środeczek, środunia
Wyszło jeszcze parę perturbacji, przez co wybiegłem dopiero o 5:33 - nici ze wschodu Słońca nad Wisłą, ale i tak było bardzo ładnie
Mimo środku tygodnia wszędzie pustawo. Nad Zalewem Nowohuckim o 6 zaledwie dwoje spacerowiczów, na Wałach Wiślanych szóstka rowerzystów i jeden biegacz. W najbliższych dniach dzięki ulewom będzie pewnie jeszcze mniej ludzi - zobaczy się,
Tempo było znośne, choć pod koniec średnia mocno spadła dzięki wdrapywaniu się na moje wzgórze. Generalnie po wykresach widać, że się po prostu opiedralałem - średni puls 132bpm, średnia kadencja 176spm. Ale było bardzo przyjemnie - a przecież o to chodzi w bieganiu, nie?
No to miłego dnia wszystkim!
#sztafeta #bieganie #2137

Zaloguj się aby komentować
9 868,80 + 13,09 + 1,02 + 5,01 + 1,36 + 1,37 + 3,09 + 21,10 + 4,01 = 9 918,85
Parę kolejnych dni za nami. Bez szaleństw ale i nie jakoś fatalnie
Na początek piątuniowe 13 km w tempie 4:53.
Potem sobotnia wstrzemięźliwość - czyli tylko dotuptanie kilometra do parku, strzelenie parkruna w tempie 4:28/km i powrót do domu.
Ten nasz parkrun jest dość wymagający - mocne podbiegi, dużo ostrych zakrętów, jedna nawrotka - więc czas 22:24 jak dla mnie jest OK. W sumie nawet wyszło że konsekwentny jestem - od czasu odpalenia tego parkrunu w 2022 roku moje najlepsze czasy tam w kolejnych latach to: 22:38, 22:52, 22:26, 22:20, 22:24
No i dzisiaj oczywiście Półmaraton Marzanny
Długo nie mogłem się zdecydować, czy chcę pobiec w tym roku Marzannę, czy jednak Półmaraton wokół Jeziora Żywieckiego. Tak się wahałem i wahałem, aż zamknęli zapisy do Marzanny xD Już miałem kupować pakiet na Żywiecki (kusi mnie ten bieg od paru lat), gdy nagle ponownie otworzyli zapisy na Marzannę. No i tu już wygrało moje lenistwo - po co się zrywać i jechać szmat drogi, jeśli można pospać i dojechać w 20 minut?
Zgarnąłem z osiedla kumpla zającującego na 1
Do biura ledwo kilometr, tam spotkałem resztę ferajny w tym Becię, która pace'owała na 1
Na linię startu doleciałem na tyle późno, że już nie mogłem sobie pozwolić na wizytę w toitoiu - brawo ja i moje planowanie! Nic to, jakichś wielkich potrzeb nie miałem, ale zawsze...
Znalazłem znajomych na 1
Ruszyła pierwsza fala, druga... i my z trzecią. No i biegło się super! Mój poprzedni wpis się okazał proroczy - przez kilometr trzymałem fason, ale potem już zacząłem odpadać. Nie jakoś dramatycznie, ale tempo było bliższe 4:30 niż wymaganym 4:15/km. Nie przejąłem się tym zbytnio, bo generalnie ostatnio jakoś szybko nie biegam i po prostu postanowiłem się dobrze bawić
A bawiłem się świetnie! Cudna pogoda, nogi w sumie dobrze niosły, nie męczyłem się zbytnio (choć puls cały czas równiutki, powyżej 160bpm), fajnie się zagadywało do tymczasowych towarzyszy. Ale nic nie przebije radochy a dopingu kibiców! Raz nawet byłem wezwany jako enron
Trasa była fajna, choć inna niż w zeszłych latach - była część ul. Konopnickiej (nb. IMHO niepotrzebnie zamkniętej dla ruchu, biegaczom wystarczyłby jeden pas), potem bulwary, Most Kotlarski i bulwary w drugą stronę, a na finiszu Planty, Brama Floriańska, Rynek i sruu plantami pod Wawel. Było dość ciepło - przy starcie 10°C, a potem Słońce dawało równo. Na Bulwarach radował delikatny wmordewind, niestety po nawrotce już go brakowało. Ale kilometry leciały, a organizm wciąż dawał radę
Medal prześliczny - w sumie to chyba on mnie ostatecznie przekonał do wybrania Marzanny
Trasa była zabawna, bo meta ustawiona daleko od startu. Z kumplem potruchtaliśmy do auta, zeszło równe 4 km. Oczywiście usłyszałem, że się trochę nudził zającując i wolałby trochę szybciej pobiec. Kurde, gość jest przedzik
No i w zasadzie tyle mam do powiedzenia. Było super, bawiłem sie przednio. Stopy mi trochę obtarło, taki urok tych moich bostonków ale się przyzwyczaiłem. Aha, zegarek wytrzymał. Zostało mu 4% baterii
Trza iść spać, rano bułki i mleko kupić
Miłej nocy!
#sztafeta #bieganie

@Romanzholandii
@enron ja pitulę, ale tempo
Bez przesady, tempo dość spokojne - tu jest cała masa ludzi którzy w tym tempie robią maraton (w sumie sam zrobiłem w podobnym tempie rok temu), a połówkę cykną w 1
@enron
Żywiecki pozostaje w moim sercu i kiedyś tam pobiegnę!
Wiem nawet kiedy. Wbijaj: https://www.maraton3jezior.com/
Zaloguj się aby komentować
9 350,70 + 14,02 + 16,12 + 21,37 = 9 402,21
My tu gadu-gadu, a niedziela i Półmaraton Marzanny coraz bliżej. Oczywiście zmniejszam objętość, w szczególności wczoraj rano zaspałem i nie dałem rady w ogóle pobiegać xD
Niemniej w poniedziałek jakieś 14 wpadło, we wtorek nawet 16. A że miałem straszny niedosyt po wczorajszej absencji, to dziś się obudziłem trochę po 4, a po odbębnieniu podstawowych spraw domowych o 4:59 (no za cholerę nie umiem wcześniej xD) poleciałem w trasę.
Dziś miało być chłodno, nawet sobie przygotowałem drugi tshirt - ale jak zobaczyłem że jest ledwo 0°C to z dodatkowych rzeczy wziąłem tylko rękawiczki. Nawet to był lekki overkill, ale aż tak nie przeszkadzały. Ponieważ już powoli się mentalnie szykuję do startu, to tym razem założyłem swoje startowe Adizero Boston 11 - może to takie placebo, nie wiem, ale zawsze w nich mi się dobre czasy trafiają
Sam bieg dość standardowy, wszędzie pustki - na południowych Wałach Wiślanych spotkałem jednego biegacza i dwoje rowerzystów i to wszystko. Aha, jeszcze w Lasku Mogilskim chwilę sobie pobiegłem z dzikiem xD Po drodze trafił się ładny wschód Słońca i obłędny widok na EC Łęg z nadwiślańską mgłą na pierwszym planie
Dobrze jest, jakaś tam forma jest - obym poleciał w niedzielę przynajmniej tak jak dzisiaj
Jutro pewnie jakaś dyszka w porywach do 15, w sobotę najwyżej lokalny parkrun. A po Marzannie wracamy do standardu.
Miłego czwartunia!
#sztafeta #bieganie #2137

@enron ja nie mogę, dopiero jak temperatura idzie 8°C w górę to zdejmuję bluzę spod wiatrówki xD
A przy temperaturach do minus 10 to: podkoszulek techniczny, termokoszulka, koszulka do biegania,bluza do biegania, wiatrówka i dwie pary rękawiczek i kominiarka.
No zimno to mój mood killer ale mimo tego trzeba biegać.
Czekam na upały xD to lubię tak w słońcu.
Zaloguj się aby komentować
8 703,07 + 21,37 = 8 724,44
Równo za tydzień Marzanna, moi znajomi zającują na czas 1:30, ja jestem pie⁎⁎⁎⁎⁎ięty więc sobie z nimi wystartuję a potem zdechnę xD więc wypada choć trochę zacząć przyspieszać 😀Może wytrzymam z nimi choć jeden kilometr, zawsze to coś 😅
Dziś miałem wstać wcześniej, ale zaspałem i znowu wystartowałem o 5:30. Dobre i to, przynajmniej jaśniej było 😎
Przed 6 nad Zalewem z daleka dostrzegłem jednego biegacza, jedną biegającą na Wałach Wiślanych - i w zasadzie tyle, plus 3 rowerzystów. Może to przez lekki chłodek? Było zauważalnie chłodniej niż wczoraj - i dobrze! 😃 Od jutra gorsza pogoda, ale i tak będzie fajnie 😊
Arbuz zjedzony do społu z młodym, teraz śniadanko i można celebrować dzień ☺️
Uroczej niedzieli! ♥️
#sztafeta #bieganie #2137

Zaloguj się aby komentować
8 502,35 + 15,01 + 10,01 + 21,37 = 8 548,74
No to kolejnych parę dni tuptania za nami i doszedł kolejny papatonik
W czwartek wstałem dość wcześnie i choć miałem w planie jakieś 10-12, to mi się tak fajnie biegło że 15 wyszło
W piątek z kolei obudziłem się i myślałem czy nie strzelić wiadomego dystansu, ale stwierdziłem że mam lenia i lepiej się przytulić do żony, potem wspólna kawka i tak sobie na luzaka wyskoczyłem dopiero 20 minut po 6. Wyszła spokojna dycha i nie byłoby w sumie o czym pisać - gdyby nie to, że na jednym z osiedli natknąłem się na kibolskie zwierzęta, które postanowiły sobie zorganizować zabawę
Nic to, nadejszła sobota, dzień papatonowy
Wybiegłem o 5:30 - w sumie też po prostu chciałem żeby było nieco jaśniej, coby nie trzeba było zakładać oświetlenia. Było bardzo przyjemnie - na starcie już było 5°C a temperatura szybko rosła. Czas wręcz wypadł idealnie, bo trafiłem na boski wschód Słońca na moście nad Wisłą
W przyszłą niedzielę Marzanna, będę już ciuteńkę ograniczał bieganie. Może jeszcze jutro i w środę jakiś papatonik, a tak to już grzeczny będę
Miłej soboty!
#sztafeta #bieganie #2137

Zaloguj się aby komentować
8 207,30 + 12,37 + 10,29 + 21,37 = 8 251,33
No to pielęgnuję nową świecką tradycję - papatonowe środy
Dzisiaj żona ma wolne, więc sobie pofolgowałem ze spaniem i wybiegłem dopiero kwadrans po piątej. Nadal było na tyle ciemno, że musiałem zabrać kamizelkę z lampką - i bardzo się przydała, bo śmignąłem wypróbowaną w niedzielę trasą omijającą wszelką sygnalizację świetlną, która prowadzi przez leśne ścieżki.
Bardzo lekko mi się tuptało, przyjemne uczucie - nie spieszyłem się, przynajmniej na początku
Potem już ponowny skok przez Wisłę, dobieg do Czyżyn, a tuż przed Stawem przy Kaczeńcowej jeszcze kupiłem bułki. Pozostało się jedynie wspiąć na moje wzgórze i zakończyć na świentym dystansie
Miłego środeczka!
#sztafeta #bieganie #2137

Zaloguj się aby komentować