11 483,65 + 23,71 + 7,01 = 11 514,37


Plan był ciut inny. Po niedzieli miałem sobie strzelić dwa papatony i dobić po raz pierwszy od dawna do 500 km. Ale jakoś wczoraj mnie natchnęło, że ileż można te papatony klepać i sobie strzeliłem miniuberpapatona w spokojnym tempie 5:42/km. Biegło się fajnie, udało się wylecieć przed 5 rano, generalnie dobrze - mimo że Słońca nie było.


No a dzisiaj - cóż... się chłopu zaspało, i to konkretnie bo o godzinę - wstałem o 5:32. I nie byłoby tragedii, ale akurat wtorki dość niewdzięczne są, bo najstarszy syn ma na 7:30 do szkoły więc wychodzi ponad godzinę wcześniej na tramwaj. Żona chora i padnięta, pogoda trochę pod psem, 3°C i deszcz. Ogarnąłem młodego, po czym stwierdziłem że nie ma co świrować i odwiozłem go na przystanek, w drodze powrotnej robiąc zakupy. Generalnie już wiedziałem, że nici z porannego biegu - ale nadal byłem zdeterminowany by coś pobiegać. Ale dzień był wyjątkowo szarpany. Drugi syn sobie coś zrobił z barkiem i ma rękę na temblaku - więc do szkoły trzeba go było podwieźć, a wcześniej jeszcze pomóc przy projekcie bo oczywiście do dokończenia na dzisiaj xD Ledwo wróciłem to śniadanie, ledwo śniadanie minęło i coś na komputerze poklepałem to po młodego trzeba było jechać i tak dalej i tak dalej. W końcu wziąłem się za robotę i tak mijały godziny, a wizja biegania była coraz bledsza


Z ratunkiem przyszło allegro i ich zielony paczkomat, który mnie wezwał by mu pomóc w wypróżnieniu A że już był wieczór, to zapowiedziałem że zmykam na 30-40 minut i zrobiłem tylko krótki rekonesans po osiedlu, na samym końcu łapiąc paczkomat. Biegło się dość przyjemnie - deszcz akurat minął, trochę było wiatru ale ciepło (6°C) i generalnie mały ruch.


Marzec zamykam więc poniżej oczekiwań, na niespełna 491 km. Nie będę narzekał, bo na początku roku nie wiedziałem czy w ogóle będę w stanie cokolwiek biegać - na szczęście trafiłem na świetną dermatolog, trzymajcie kciuki by efekty się utrzymały! Poza tym było dobrze - znośny występ na Marzannie, trochę papatonów, pierwsza trzydziecha od wielu miesięcy... fajnie by było mieć więcej takich miesięcy


Trz iść w kimono, więc życzę udanego startu w kwiecień!


#sztafeta #bieganie

c9cb9aaa-18b6-44c1-bcf5-5cdae02bd612

Komentarze (1)

Zaloguj się aby komentować