9 350,70 + 14,02 + 16,12 + 21,37 = 9 402,21
My tu gadu-gadu, a niedziela i Półmaraton Marzanny coraz bliżej. Oczywiście zmniejszam objętość, w szczególności wczoraj rano zaspałem i nie dałem rady w ogóle pobiegać xD
Niemniej w poniedziałek jakieś 14 wpadło, we wtorek nawet 16. A że miałem straszny niedosyt po wczorajszej absencji, to dziś się obudziłem trochę po 4, a po odbębnieniu podstawowych spraw domowych o 4:59 (no za cholerę nie umiem wcześniej xD) poleciałem w trasę.
Dziś miało być chłodno, nawet sobie przygotowałem drugi tshirt - ale jak zobaczyłem że jest ledwo 0°C to z dodatkowych rzeczy wziąłem tylko rękawiczki. Nawet to był lekki overkill, ale aż tak nie przeszkadzały. Ponieważ już powoli się mentalnie szykuję do startu, to tym razem założyłem swoje startowe Adizero Boston 11 - może to takie placebo, nie wiem, ale zawsze w nich mi się dobre czasy trafiają
Sam bieg dość standardowy, wszędzie pustki - na południowych Wałach Wiślanych spotkałem jednego biegacza i dwoje rowerzystów i to wszystko. Aha, jeszcze w Lasku Mogilskim chwilę sobie pobiegłem z dzikiem xD Po drodze trafił się ładny wschód Słońca i obłędny widok na EC Łęg z nadwiślańską mgłą na pierwszym planie
Dobrze jest, jakaś tam forma jest - obym poleciał w niedzielę przynajmniej tak jak dzisiaj
Jutro pewnie jakaś dyszka w porywach do 15, w sobotę najwyżej lokalny parkrun. A po Marzannie wracamy do standardu.
Miłego czwartunia!
#sztafeta #bieganie #2137




