10 122,78 + 10,01 + 12,12 + 21,37 = 10 166,28


Minęły kolejne trzy dni. Choć niedzielny występ w Marzannie był daleki od wybitnego, to poszło i tak lepiej niż się spodziewałem. Ewidentnie jednak coś tam walczyłem, bo mimo wieczornego intensywnego masowania, rozciągania i rolowania poniedziałkowa dyszka po bułeczki była do rytmu oj - oj - ała - auć xD No może nie aż tak, ale tempo 5:57/km mówi samo za siebie

Wtorek już był nieco lepszy - mimo bardzo późnego (po 7 rano) startu udało mi się urwać 12 km w tempie 5:23/km, więc już zahaczającym o granice przyzwoitości. Mięśnie też już odpuściły i cierpienia było zdecydowanie mniej co było zdecydowanie ważne z racji zbliżającej się środy.


Ach, środa, środeczek, środunia Dzięki rozkładowi lekcji moich dzieci to mój cheat day, w którym przy odrobinie samozaparcia mogę sobie strzelić ulubiony dystansik Nie inaczej było dzisiaj, choć lekko zaspałem i wstałem dopiero o 4:52 - nie wiem, może trzeba było iść spać wcześniej a nie o 1 nad ranem? Któż to wie?


Wyszło jeszcze parę perturbacji, przez co wybiegłem dopiero o 5:33 - nici ze wschodu Słońca nad Wisłą, ale i tak było bardzo ładnie Trochę poczekam na takie widoki, bo najbliższe kilka dni będzie lać a potem zmiana czasu i wschody uciekają na późniejsze godziny. Jakoś trza sobie będzie radzić, muszę pamiętać żeby podładować oświetlenie do biegania.


Mimo środku tygodnia wszędzie pustawo. Nad Zalewem Nowohuckim o 6 zaledwie dwoje spacerowiczów, na Wałach Wiślanych szóstka rowerzystów i jeden biegacz. W najbliższych dniach dzięki ulewom będzie pewnie jeszcze mniej ludzi - zobaczy się,

Tempo było znośne, choć pod koniec średnia mocno spadła dzięki wdrapywaniu się na moje wzgórze. Generalnie po wykresach widać, że się po prostu opiedralałem - średni puls 132bpm, średnia kadencja 176spm. Ale było bardzo przyjemnie - a przecież o to chodzi w bieganiu, nie?


No to miłego dnia wszystkim!


#sztafeta #bieganie #2137

4eb26050-4b22-4a3a-b039-ce1702e4ae59

Komentarze (0)

Zaloguj się aby komentować