49 + 1 = 50
Tytuł: Ghost Trick: Phantom Detective
Developer: CAPCOM
Wydawca: CAPCOM
Rok wydania: 2023
Gatunek: Visual novel, puzzle
Użyta platforma: Steam Deck
Czas do ukończenia: 12h
Ocena: 8.5/10
#gamesmeter #gry
Z miejsca zaznaczam, że rok 2023 to rok wydania remastera - sama gra ukazała się w 2010, początkowo na Nintendo DS.
Przeglądając forumowe thready z polecajkami najlepszych visual novels, a szczególnie takich, które nie koncentrują się wyłącznie na klikaniu dialogów i oferują coś więcej w swojej rozgrywce, widziałem przewijające się często Ghost Trick: Phantom Detective. Głównym twórcą tego jednogrowego klasyka jest Shu Takami, odpowiadający za megapopularne (nawet poza kręgami VN) gry z serii Ace Attorney. Dołóżmy do tego ciekawy styl graficzny (w remasterze napędzany przez RE Engine), nietuzinkowy gameplay i wciągającą fabułę, a wyjdzie nam mieszanka, która trzymała mnie w napięciu do samego końca.
Grę rozpoczynamy z dość nietypowej perspektywy, gdyż główny bohater jest z miejsca… martwy. Przez chwilę możemy jedynie obserwować to, co dzieje się dookoła naszego ciała, ale po paru minutach odkrywamy, że możemy przenosić naszego "ducha" między wybranymi elementami wystroju poziomu i wchodzić z nimi w interakcję, wpływając na świat żywych. Dodatkowo nasz nieszczęsnik odkrywa, że potrafi cofnąć się 4 minuty w czasie przed czyjąś śmiercią i w ten sposób zmienić jej los. Wspominałem może, że cierpimy na amnezję? Klasyczny zabieg służy za główną motywację umarlaka, który chce dowiedzieć się kim był i dlaczego zginął…
Nie chcę za dużo ujawniać, bo odkrywanie układanki jest wyborne - napotykamy się na naszej drodze na coraz ciekawsze postacie, a siatka połączeń między nimi wydaje się gmatwać bardziej niż ujawniać prawdę. Niektóre momenty potrafiły wprowadzić mnie w czyste zaskoczenie i fabuła to chyba najmocniejszy element gry, bo zagadki, chociaż miejscami naprawdę pomysłowe i zabawne, nie sprawiły mi większego kłopotu (a specem jakimś nie jestem). Jeśli coś pójdzie nam nie tak, to zawsze możemy cofnąć się w czasie ponownie - a może czegoś się akurat dowiedzieliśmy dzięki ponownemu ujrzeniu złego zakończenia? Wszystko jest też okraszone bardzo chwytliwą ścieżką dźwiękową, którą możemy odtwarzać do woli z menu głównego. Niektóre kawałki naprawdę potrafią zadomowić się w bani.
Gra starczyła mi na 12 godzin zabawy, doliczmy kilka dodatkowych, jeśli chcemy zaliczyć wszystkie wyzwania. To pierwsza gra, którą ukończyłem na Steam Decku i wydaje mi się, że sprzęt będzie mi głównie służyć jako taka Vita 2, gdzie mogę na luzie i wygodnie oddawać się poznawaniu indyków z mojej biblioteki.
Podsumowując - cieszę się, że mogłem w to zagrać. Bardzo przyjemna i nietypowa gra.
https://www.youtube.com/watch?v=jTr696bjTtc