Ostatnio miałem fazę na #karcianki i #grybezpradu więc idąc za ciosem postanowiłem te gry podłączyć pod prąd.
Znalazłem Hearthstone od Blizzarda. Wyglądało nawet kusząco: turowa karcianka, proste zasady. Pobrałem ze dwa tygodnie temu. Od początku gra wciąga, bo, wiadomo, tu można dostać gratisa, tu wypada nowy pakiet kart... Za stary jestem, żeby się nabrać na takie coś, więc testowałem sobie bardzo spokojnie. Akurat początek to ścieżka Nowicjusza, ograniczony dostęp do funkcji, takie o, żeby przetrzeć. Jest, pewnie, natrętny sklep i reklamy, jest dużo kart, ale w sumie rozgrywka przyjemna.
I dziś skończyłem samouczek, a po tym wrzuciło mnie w tryb docelowy. Poczułem się jak na jakimś gifie, gdzie na ekranie wyskakują w nieskończoność popupy. Kilka trybów rozgrywki, każdy inny, jakieś monety do zbierania, tu jedne, tam drugie, oczywiście nagle zaczęły wskakiwać reklamy i to bardzo nachalnie, jakieś zadania: tu dzienne, tu tygodniowe, zbieraj, klikaj, kolekcjonuj.
No i talie. Na początku było ich z dziesięć, można sobie wybrać ulubioną. Potem nagle zrobiło się ich więcej, kart - które na początku wpadały paczkami - jest od groma, rozgrywki nagle zrobiły się nagle w większości od razu przegrane...
Niski próg wejścia, ale wysoki, by się nadal utrzymać. Zatem pożegnamy się, z żalem, ale jednak.
#hearthstone #gry #grynaandroid