
LovelyPL
- 194wpisów
- 2103komentarzy

Zaloguj się aby komentować
No to będzie zabawa
Niedawno przyszedł kolejny #booknook - znowu taki trochę kartonowo-drewniany, ale tym razem dodatkowych elementów jest masa.
Czuję, że będzie zabawy na ładnych parę tygodni. Oby było warto.
Instrukcja ma 42 strony, z czego pierwsze 14 to prace przygotowawcze - wycinanki, klejenie, obcinanie sukna
Niedługo zaczynam - oczywiście będę pokazywać postępy, ale na razie zobaczcie, ile tego było w pudełku.
#hobby #modelarstwo #antystres #ksiazki



Zaloguj się aby komentować
103-1=102
Tytuł: House Flipper
Developer: Empyrean
Wydawca: Frozen Disctrict, PlayWay S.A.
Rok wydania: 2018
Gatunek: symulator
Użyta platforma: PC
Półeczka: TYLKO DLA MANIAKÓW
Odpalając tytuł "ze stajni" PlayWay nie spodziewałem się gry wybitnej. I się nie zawiodłem
Nie mam pojęcia, skąd tam "przytłaczająco pozytywne" recenzje - serio. Może dlatego, że gra nie wygląda aż na takiego crapa, jak późniejsze "symulatory" i nie ma tragicznych błędów czy niedociągnięć?
Nie wiem. Jak dla mnie gra jest nudna. Bierzesz zlecenie, coś tam malujesz, sprzątasz, kupujesz wyposażenie. I tak w kółko. Za wykonywanie czynności dostajemy punkty, które powodują, że malujemy szybciej, wyburzamy szybciej, sprzątamy szybciej itd.
Jak zrobimy kilka zleceń, to możemy kupić jakiś dom, na szybko go wyremontować, wstawić meble i sugerować się podpowiedziamy ewentualnych nabywców albo nie
Według mnie znakiem, że gra sie szybko nudzi, jest lista osiągnięć. Jak wejdziemy w zakładkę "osiągnięcia globalne", to widzimy, że pierwsze ma ponad 90% graczy (ukończenie pierwszego zlecenia, czyli jakieś 10 minut gry), a kolejne zdobyło tylko 31% graczy. Czyli tylko 1/3 ludzi zagrała na tyle długo, żeby zdobyć coś poza pierwszym zleceniem
Grafika bez szaleństw i bez jakichś fajerwerków. Mechaniki gry nawet ciekawe, bo np. montując prysznic czy pralkę, musisz wszystko dokręcić, włożyć na swoje miejsce, zamocować itd.
Muzyczka w tle nie przeszkadza.
Jakbym miał komuś polecać grę o budowaniu i remontowaniu, to poleciłbym tureckie ContractVille - może graficznie nie powala, ale jest więcej rzeczy do robienia, ciekawsze zadania, mechaniki itd.
#gry #grykomputerowe #steam #półeczkawstydu #komputery

Zaloguj się aby komentować
104-1=103
Tytuł: XCOM: Chimera Squad
Developer: Firaxis Games
Wydawca: 2K
Rok wydania: 2020
Gatunek: strategia
Użyta platforma: PC
Półeczka: TO JUŻ NIE TO SAMO
Gier z serii XCOM jest cała masa - jedne świetne, inne znowu trzeba obchodzić szerokim łukiem. A jaka jest "Chimera Squad"?
Niezła. I do tego 3D
W zeszłym tysiącleciu zagrywałem się jeszcze nie na PC pierwszym XCOM'em. Tym tytułem nie jestem aż tak zachwycony jak klasyką, ale przechodzenie kolejnych misji daje frajdę, zwłaszcza jak trzeba ją powtarzać po kilka razy z różnym składem, bronią itd, żeby w końcu załatwić "złoli".
Grafika przyjemna, dźwięki nie przeszkadzają. Fajna zabawa dla fanów serii, ale i dla fanów turówek.
#gry #półeczkawstydu #komputery #rozrywka #steam
https://www.youtube.com/watch?v=yD-_334Yl2Q&list=PLt4-Q6ypBT6drCKTOQxDvw3YyyssSFBDh

Zaloguj się aby komentować
105-1=104
Tytuł: Superhot
Developer: SUPERHOT Team
Wydawca: SUPERHOT Team
Rok wydania: 2016
Gatunek: shooter
Użyta platforma: PC
Półeczka: FAJNE, ALE KRÓTKIE?
Tym razem tytuł dosyć stary, ale ciekawy.
Srzelanka, ale nietypowa, bo czas w grze biegnie wtedy, kiedy się poruszasz. W sumie, kiedy się nie poruszasz, to też biegnie, ale bardzo, bardzo powoli.
Trzeba planować każdy swój ruch, każdy unik, każde obrócenie się, schylenie po brón, rzut butelką itd.
Niektórych poziomów trzeba się nauczyć prawie na pamięć, żeby wiedzieć, kiedy ktoś się pojawi i jakiego kierunku. Ale przejście każdego poziomu sprawia frajdę.
Mamy do tego jakąś fabułę. Szczątkową ale cos tam sie dzieje pomiędzy poziomami
Grafika. Można powiedzieć - narodowa. Biel i czerwień, wszystko do bólu uproszczone, ale świetnie to wygląda. No i DOS + NC #gimbynieznajo
Dźwięki spoko, piosenka przy napisach końcowych - bardzo dobra.
Pamiętam, że niedługo po premierze próbowałem w to zagrać i stwierdziłem, że gra jest za trudna, Pierwszy poziom mnie pokonywał. A teraz albo zmądrzałem
Teraz, po zakończeniu, odblokowały się nowe tryby, poziomy, wyzwania, więc jest co robić, ale czy mi sie będzie chciało - nie wiem.
Niemniej - polecam jako ciekawy, polski projekt.
ps: zauważyłem, że mam to też w wersji VR. Trzeba będzie zobaczyć, jak to tam się prezentuje, ale gra wydaje się stworzona idealnie pod okulary.
SUPERHOT SUPERHOT SUPERHOT
#gry #grykomputerowe #półeczkawstydu #komputery #rozrywka

Zaloguj się aby komentować
106-1=105
Tytuł: The Red Lantern
Developer: Timberline Studio
Wydawca: Kepler Interactive
Rok wydania: 2021
Gatunek: survival
Użyta platforma: PC
Półeczka: DLA TYCH, KTÓRZY SZUKAJĄ SWOJEGO MIEJSCA
Każdy kiedyś pomyślał: "A jakby rzucić to wszystko, wyjechać na Alaskę i powozić psim zaprzęgiem?"
W tej grze ma szansę zobaczyć jak to jest.
Gra typu survival, ale bez miliona czynników. Po prostu jedziemy psim zaprzęgiem i musimy przeżyć w niebezpiecznym, zimnym środowisku.
Musimy polować, dbać o psy, o siebie, zdobyć podpałkę, jakąś amunicję, odpoczywać. Takie tam codzienne obowiązki.
Cały wyścig składa się z mini etapów, po każdym decydujemy w którą stronę jechać. Po drodze spotykają nas różne wydarzenia - czasami dobre, czasami niekoniecznie dobre.
I w zasadzie tyle. I aż tyle.
Gra odprężająca, jedziemy sobie, oglądamy widoczki, nie ma nerwówki. Grafika taka trochę low-poly, ale pasuje do klimatu (coś jak w "Firewatch"). Muzyczka gdzieś tam plumka w tle.
Widzę, że kosztuje teraz tychę i to jest dobra cena, bo 90 zł to na pewno nie jest warta.
#gry #grykomputerowe #komputery #rozrywka #półeczkawstydu

Zaloguj się aby komentować
107-1=106
Tytuł: Tourist Bus Simulator
Developer: Lazy TML-Studio, PEDEPE
Wydawca: Aerosoft GmbH
Rok wydania: 2018
Gatunek: symulator
Użyta platforma: PC
Półeczka: GÓWNO W POZŁOTCE
Może na filmikach promocyjnych ta gra wygląda ładnie. Ale w rzeczywistości jest to tak niedopracowany tytuł, że wstydziłbym się go wydawać i jeszcze brać to kasę.
Ilość błędów jest koszmarna. A to gra się wywali do pulpitu, bo tak, a to jedziesz i nagle okazuje się, że przez jakiś bug pasażerowie nie wsiadają i pozostaje tylko wczytanie zapisu. A to nagle uderzasz o niewidzialny kamień czy cos innego. Albo kupionego autobusu nie ma tam, gdzie ci gra pokazuje. Może się pojawi następnego dnia, a może nie. A to w połowie trasy masz komunikat, że z tajemniczego powodu ci jej nie zaliczy.
Fizyka też taka sobie - autobudy hamują jakby ktoś posmarował bębny/tarcze WD-40, skręcają za to bardzo hyżo.
W sumie szybko robi się nudno.
Grafika nie powala, mapa taka trochę na odwal się zrobiona. Dźwięki nawet spoko, muzyka leci z internetu, więc nawet jakieś polskie stacje mamy
Trochę pograłem, zdenerwowałem się i wywaliłem.
ps: w podstawce masz dwa(!) autobusy, reszta to DLC. Jedno DLC to jeden autobus, a kosztuje tyle co cała gra. Skok na kasę.
Odradzam, chyba, że za dwie dychy, to można przeboleć
#gry #rozrywka #półeczkawstydu #komputery

Zaloguj się aby komentować
Kiedy wydaje się, że portale nie mogą upaść niżej, nagle wchodzi ten, cały na biało:
#humorobrazkowy #technologia #wynalazki #cojawidze #elektryka

@cec Schuko jest lepsze, bo wchodzi w obie strony. Z bolcem jest tak jak z dużym USB, kiedy wkładasz wtyczkę "na czuja", wyginając rękę za szafą, i wchodzi dopiero za piątym razem.
Ale i tak najlepsze są wtyczki brytyjskie. Ich praktyki w budownictwie są raczej... ekhm, raczej słabe, ale wtyczki mają świetne. Bezpiecznik we wtyczce, uziemienie, które jest niezbędne aby włożyć coś do gniazdka (bolec uziemienia jest dłuższy, wchodzi pierwszy, i dopiero po wejściu uziemienia otwierają się otwory na pozostałe, wisienką na torcie są gniazdka niewystające tak bardzo z obrysu ściany (choć to nie jest jakieś super rzadkie, tylko nasze są tak paskudnie wystające).
Zaloguj się aby komentować
108-1=107
Tytuł: Graveyard Keeper
Developer: Lazy Bear Games
Wydawca: tinyBuild
Rok wydania: 2018
Gatunek: Crafting
Użyta platforma: PC
Półeczka: DLA WYTRWAŁYCH
Chcesz zostać grabarzem? Marzy ci się kariera alchemika? A może balsamisty? Fajnie, bo właśnie nim zostałeś, choć jeszcze o tym nie wiesz.
Gra w której pogadasz z Mietkiem (czaszką) i Bletkiem (duchem), podyskutujesz z osłem (lewicującym) i innymi NPCami.
Gra, którą pokochają miłośnicy craftowania i fani grindu. A jednego i drugiego w tej grze jest mnóstwo. Na szczęście (?) można pewne rzeczy zautomatyzować, choć sposób, żeby to osiągnąć, jest dosyć awangardowy.
Gra ma nawet jakąś fabułę i zakończenie, więc nie jest to crafting sam dla siebie. I ta fabuła nie jest jakaś najgorsza.
Mamy elementy rozwoju postaci, perków, drzewka technologii - wszystko spina się w fajną całość. Choć mam wrażenie, że autorzy czasami przesadzili, żeby spowolnić rozwój i zatrzymać gracza na dłużej.
W grze jest masa rzeczy, które można wykonać przy odpowiednich stanowiskach. Brakujące elementy można kupić. Można oczywiście nasz towar sprzedawać (ale nie wszystko). Można łowić ryby, można wyrąbać cały las, można.... no dużo można.
Grafika pikselowa, ale przyjemna dla oka. Muzyka, a bardziej podkład dźwiękowy, jest. I go wyłączyłem po jakimś czasie
Spędziłem ładnych kilkadziesiąt godzin przy tym tytule - bawiłem się dobrze, choć pod koniec już mi się trochę nie chciało powtarzać wielu czynności, aby zarobić tyle, żeby kupić ostatni przedmiot
Do gry jest kilka DLC, których nie mam, ale widziałem, że to kolejne kilkadziesiąt godzin grania.
Polecam tym, którym się nie spieszy.
#półeczkawstydu #gry #komputery
ps: robią drugą część
https://www.youtube.com/watch?v=C0G_oqKP1jA&list=PLGe_S5n7MjT1MFkp7tOqu7c3YMQV3IOEa

@LovelyPL czy tak dla wytrwałych? To jest bardzo przyjemna gierka, imo nawet bardziej chillowa jak Stardew Valley. To co na pewno jest zaletą to to, że możesz w nią wejść po pół roku- i tak będziesz wiedział co robić dalej, możesz ją odpalić mając pół godzinki czasu- dalej nie będziesz czuł, że przez te pół godziny nie miałeś szansy zrobić nic poza gapieniem się w menu i loading screeny, nie ma żadnego nacisku na znajdźki, achievementy, battle passy, spieszenie się przed odliczającym zegarem jakiegoś kończącego się sezonu z d⁎⁎y, nie ma żadnych sezonowych przepustek robiących za content paywalle, nie ma mikrotransakcji, dlc ze skinami... masz czystą, prostą grę z nieskomplikowaną historią dla zarysowania tła, a i ma ona trochę swojego humoru
@NiebieskiSzpadelNihilizmu Humor - świetny
Faktycznie plusem jest to, że nie ma ciśnienia - pykniesz chwilę i super, pykniesz dwie godzinki - też fajnie. Potłuczesz się w lochach - czemu nie, przecież od tego się nie umiera, prawda?
Ale dla wytrwałych jest - bo grind i craftowanie może się znudzić w pewnym momencie. Może z DLC jest trochę inaczej, bo masz tam kupę dodatkowych misji czy przedmiotów, albo jest jeszcze więcej grindu
Mnie w pewnym momencie trochę znudziło to, że pod koniec trzeba sporo się nachodzić, żeby zarobić odpowiednią ilość monet. Może miałem za mało pomocników - jakbym w nich zainwestował, to by mi sami uzbierali kasę, ale miałem ich chyba z 10 maksymalnie.
Niemniej grę oceniam bardzo pozytywnie i jak wyjdzie dwójka, to na pewno sprawdzę co tam wykombinowali.
Zaloguj się aby komentować
#heheszki #jedzenie #takaprawda #pasta #polska
Zajumane z FB, na dole link do źródła.
Każdy z Was na bank to czuje, ale jakoś głupio o tym powiedzieć, natomiast okazuje się, że wszyscy mamy ten sam problem.
Pizza była kiedyś dla biednych, a dziś trzeba brać kredyt, żeby zjeść przypalonego placka z garścią sera i pieczarek.
Kiedyś było to jedzenie dla biedoty.
I to dosłownie. Powstała w Neapolu jako tani placek dla ludzi, których nie było stać na wymyślne jedzenie. Mąka, trochę pomidorów, trochę sera, czasem coś wrzucone z litości przez los i obiad gotowy. To było coś na zasadzie tego, jak Wasza kobieta sprząta lodówkę, bo wszystkiemu kończy się ważność i mówi, że k⁎⁎wa, jutro zapiekanka. A jak zapytasz z czym, to odpowiada…
ZE WSZYSTKIM!
Chodziło o to, żeby się najeść szybko, tanio i bez filozofii.
A dziś?
Dzisiaj wchodzisz do polskiej pizzerii i czujesz się jakbyś wszedł do najdroższego Włoskiego butiku, gdzie projektantem jest gość, którego nazwiska nawet nie potrafisz wymówić.
Patrzysz w menu na ceny i okazuje się, że nigdy nie widziałeś tylu zer obok siebie, no chyba, że oglądałeś kiedyś obrady sejmu.
Zamawiasz pizzę 42 cm.
79 zł.
Okej, a co jest w tej cenie do pizzy?
Nic. Pizza.
Koniec. Nic więcej. Żadnego sosu, oliwy. Jak chcesz sos czosnkowy, to dopłać 5 zł.
Za 80 zł, rozumiesz? Za placka w tej cenie spodziewałbym się oprowadzenia po zapleczu gdzie rodowity Włoch pokazuje Ci jak kręci w powietrzu ciasto, potem przez 5 minut śpiewa Italodisco, a na końcu proponuje Ci wycieczkę do Pizy żebyś zobaczył krzywą wieżę, bo akurat musi pojechać kupić zapas mąki.
I ja rozumiem koszty. Naprawdę. Lokal, prąd, ZUS, pracownicy, składniki, włoskie produkty, prosciutto dojrzewające dłużej niż niektóre małżeństwa. Rozumiem pizzę za 60-70 zł z burratą, pistacjami i szynką, którą masował osobiście Giuseppe spod Neapolu.
Ale k⁎⁎wa… pizza z serem i pieczarkami za 80 zł? To już nie jest jedzenie dla ludzi.
Na to musi być specjalna okazja i ustalenie budżetu w rodzinie.
Przecież pieczarki nie są wydobywane przez nurków na dnie oceanu. To nie są trufle eskortowane przez ochronę BOR-u. To jebane pieczarki. Warzywo tak tanie, że kiedyś było dodatkiem „żeby coś było”.
Najlepsze są jednak te nowoczesne pizzerie, które robią z pizzy doświadczenie duchowe.
Wchodzisz do lokalu. Beton na ścianach. Żarówki zwisają jak po remoncie. Krzesła niewygodne specjalnie, żebyś przypadkiem nie odpoczął za długo po wydaniu 200 zł. W tle techno dla ludzi po ASP.
Kelner przychodzi i mówi, że ich ciasto dojrzewa 72 godziny.
Przecież ja k⁎⁎wa nie mam tyle czasu, chciałem zjeść coś na szybko.
Potem dostajesz pizzę wielkości koła zapasowego do Fiata Punto i słyszysz, że minimalizm składników pozwala wydobyć charakter wypieku.
Minimalizm? Bracie, tam są trzy kawałki sera i samotna pieczarka wyglądająca jak ocalały z katastrofy.
I oczywiście obowiązkowa oliwa.
Ale nie taka normalna. Nie. Teraz oliwa musi być infuzowana, rzemieślnicza i z nutą dymu i cytrusów.
Ja pi⁎⁎⁎⁎lę, czy będę wyglądał głupio jak zacznę się nią nacierać w lokalu zamiast marnować ją do pizzy?
Kiedyś oliwa stała na stole i każdy lał ile chciał. Dziś dostajesz pipetkę jak w laboratorium.
Proszę bardzo, 14 zł.
14 zł za tłuszcz do chleba. Za chwilę będą podawać ketchup z ochroniarzem.
A dowóz? To jest osobny kabaret i temat na osobny post, ale w skrócie.
Pizza kosztuje 82 zł.
Dowóz 11.99 zł.
Opłata serwisowa 4 zł.
Opakowanie ekologiczne 3 zł.
Aplikacja doliczyła coś jeszcze, bo chyba była smutna.
Finalnie płacisz 109 zł i zastanawiasz się, czy Ty aby na pewno zamówiłeś Włoską Margherita pizzę, czy Włoską Małgośkę na godzinę.
A ty jesz tę pizzę za stówę i próbujesz sobie wmówić, że czuć jakość, że nie żałujesz…
Nie, k⁎⁎wa.
Czuć desperację i ratę za leasing pieca.
I dajcie znać serio.
Ile kosztuje u Was pizza?
Wejdźcie teraz na aplikację, sprawdźcie i napiszcie w komentarzach.
Pasta, jak to pasta - wiadomo, że trochę przesadzona, ale tylko trochę. Ceny pizzy czy nomen omen - pasty czyli po naszemu, makaronu w restauracjach to jakaś totalna odklejka.
Ok, zrobienie pizzy to jednak więcej roboty, piec, trzeba ciasto zrobić, przygotować to wszystko itd. - ceny są popieprzone, ale bardzo naciągając można jakoś próbować ich bronić.
Ale ceny makaronów w knajpach to już jakiś scam - trochę makaronu (najczęściej kupowanego w pobliskim sklepie) z sosem pomidorowym i listkiem bazylii potrafi kosztować więcej niż schaboszczak z ziemniakami i surówką. A jak tam jeszcze jakiś ser jest starty czy inne fanaberie, to warto sprawdzić limit karty przed zamówieniem.
O kawie już pisano wiele razy - i tutaj żadne tłumaczenia do mnie nie przemawiają, skoro taka sama kawa we Włoszech czy Austrii potrafi kostować mniej niż u nas. Ciężko mnie przekonać, że koszty pracownika w Polsce są wyższe niż we Włoszech czy Austrii.
Do tego, w sklepach kawa ziarnista jest tam sporo droższa niż u nas, więc to chyba jakiś cud, że kawa jest tam w knajpie tańsza. A może to nie kawa, tylko jakieś śmieci, a tylko u nas jest PRAWDZIWA kawa i dlatego kosztuje miliony monet?
Zaloguj się aby komentować
Trochę — trochę wkurzony jestem (choć nie powinienem).
Cała #zbiorka #latwoganga zaczęła się od kawałka Bedoesa. Czy dobry, czy zły — nie mnie oceniać, ale stał się hymnem tej akcji.
W różnych rolkach widzę, że ludzie go na jakichś koncertach śpiewają, wrzucają jako podkład itd.
Skoro to taka szczytna akcja, utwór jest z nią związany, to na pewno w radio go usłyszę.
Akurat miałem kilka tras po parę godzin jazdy i poświęciłem się. Za każdym razem słuchałem jednej stacji, wybierałem te najpopularniejsze.
Zagryzłem zęby i słuchałem. Słuchałem żartów tak suchych, że powinny być sprzedawane jako podpałka do grila, słuchałem konkursów dla debili "wyślij SMS-a, a my zwiększymy twoje szanse 657382 razy", słuchałem reklam na swędzenie wszystkiego po kolei.
Jedyne, czego nie usłyszałem, to właśnie tego utworu Bedoesa. Akcja się skończyła, więc olać sprawę, przecież trzeba zachęcać do wysyłki SMSów i nieudolnie udawać śmieszka.
Za to posłuchałem tak ze 2-3 razy na godzinę najnowszego "przeboju" Dody. Jak go usłyszałem pierwszy, drugi, trzeci raz, to miałem wrażenie, że ktoś przez przypadek puścił kawałek wygenerowany przez AI po wpisaniu dosyć prostego prompta w stylu: "typowa pisenka o miłości i rozstaniu. Kobiecy, mocny głos. Gatunek: pop i jakieś elektryczne gitary w stylu rockowym". I cały czas mam to wrażenie AI.
Ja rozumiem, że stacje mają jakieś umowy z wydawcami i muszą puszczać komerchę cały czas, ale jakby puścili Bedoesa, to chyba by nie zbankrutowali (a może?).
#muzyka #radio #hydepark
@LovelyPL znaczy Łatwogang jak Łatwogang, ale no niestety słuchanie tego co leci w radio, szczególnie tych najpopularniejszych stacjach to szybka i niezawodna droga do wkurwa albo strzelenia sobie w łeb. Jest tyle za⁎⁎⁎⁎⁎tych kawałków, z których można by było wybierać, tylu wykonawców, tyle albumów, coverów... to nie. Grają z 15 kawałków do zajebania, między którymi znajdziesz jakieś urojone "klasyki" i inne "top hity", które często gęsto nie są ani starszą klasyką, ani nawet koło hitów nie stały. Żadne z nich nie jest nawet minimalnie szybsze jak te wszystkie umcy-umcy popy, o faktycznym rocku czy metalu możesz zapomnieć. No- poza "Nothing else matters" raz do roku ale też- ten i tylko ten kawałek, który się kręci jak gówno w przerębli z tym swoim tempem oblanego betonem leniwca na marihuanie. A to co puszczają prewencyjnie cenzurują tak, żeby być świętszymi od papieża, bo oj-oj, ktoś się jeszcze zgorszy jak usłyszy "shit" bez dziury w linii melodycznej.
W to jeszcze dzięki jakimś posranym wymysłom UKE czy innego ministerstwa musi być wmieszana odpowiednia ilość "polskiej muzyki" w ciągu doby, bo hur dur krzewienie kultury narodowej (boże proszę nie, jeszcze dajcie tu w ramach tej kultury Kapelę z tą jego aborcyjną piosenką xD) i o c⁎⁎j, tu już jesteśmy głęboko w d⁎⁎ie, bo znowu zamiast wybrać coś ambitniejszego, albo chociaż nowego, niech to będzie nawet ten Bedoes, to tu już się można dosłownie porzygać od zalewu jakichś dod, roxi-boxi i innych k⁎⁎wa gwiazdeczek z wypiętą d⁎⁎ą made in mam talent nadających na okrągło albo o niespełnionej miłości, albo o nieszczęśliwej miłości, albo o nieudanej miłości, albo o trudnej miłości, albo o zdradzie, albo od wielkiego dzwonu- o tym że miłość powinna faceta boleć bo tylko jak go boli to kocha. Bo najwyraźniej to są ich wyżyny intelektualne dyktowane fetyszem, albo szklany sufit dyktowany personalną traumą jak ją facet zostawił. Ja pi⁎⁎⁎⁎le, już by mogli puścić "Zostawcie Titanica" albo "Black and White", cokolwiek, ale nie, to to puszczą raz na ruski rok. Była dawniej Chylińska, która miała jaja grać na ostro, to zasięgowo wyjebali ją do otchłani, bo się nie gryzła w język, a potem spiździała i zmieniła się w wielką świętoszkę i zaczęła śpiewać o... no k⁎⁎wa oczywiście- miłości, jak tylko się ohajtała i dorobiła dzieciaka i miłość ją uleczyła.
No a na to wszystko jeszcze dochodzi całe rakowisko reklamowo-konkursowe. Jak nie 20 razy na godzinę reklama jakiegoś gówna do naprawiania szyb w aucie, to cały przekrój medykamentów na wszystko i nic- proszków na wątrobę, które "przy okazji odchudzają", proszków na sraczkę, proszków na zatwardzenie, tabletek na świąd, szamponów na wypadanie włosów i łupież, kremów na grzybicę pochwy, pigułek na upławy i pieczenie, pastylek na wypryski na ryju, syropów na trawienie, maści na ból d⁎⁎y, czopków na hemoroidy, plasterków na nerwicę i innych dropsów na niespokojne giry. A między tym raz na godzinę dżingiel z dźganiem ludzi konceptualnym patykiem, że hehe, konkurs, hehe, dziś podnosimy do milionpińcetstodziewińcet! Minimalna kwota pińć tysioncuff! A wszyscy, którzy mają 3 w numerze telefonu, wyślą "jestem debilem" na numer 2137 i odtańczą kankana na jajach recytując pana tadeusza po mandaryńsku w dialekcie suahili od tyłu dostaną 42069 dodatkowych szans! I tak co godzinę.
I my się na to gówno mamy zrzucać w podatkach bo "muh kultura i media"
Zaloguj się aby komentować
"To już jest koniec, nie ma już nic".
do złożenia, oczywiście
Kolejny #booknook skończony.
Niczego nie trzeba było kolanem dopychać, spasowane idealnie.
Klimacik jest fajny, jakość też bardzo dobra jak za tę cenę.
Już mam na oku kolejne ofiary - zobaczymy czy pójdę w klimaty japońskie czy bardziej tejemniczo-fantasy.
Kilka zdjęć na koniec.
ps: fajna zabawa, mnie odstresowuje - żona mówi, że ona nie ma cierpliwości do takich rzeczy.
#hobby #modelarstwo #antystres #ksiazki





Zaloguj się aby komentować
Idzie ku końcowi
Mój kolejny (brzmi lepiej niż "drugi") #booknook prawie gotowy.
Jeszcze ostatni rzut, dwie ścianki, jakieś osłonki i koniec.
#ksiazki będą miały na czym się oprzeć
A teraz wygląda to tak jak na zdjęciach - oświetlenie nawet ładnie zrobili.
I już zaczynam przeglądać oferty, żeby znaleźć kolejny model.
#hobby


Zaloguj się aby komentować
109-1=108
Tytuł: Settlement Survival
Developer: Gleamer Studio
Wydawca: Team 17
Rok wydania: 2022
Gatunek: Ekonomiczna
Użyta platforma: PC
Półeczka: SETNY RAZ TO SAMO
Na pierwszy rzut oka wygląda fajnie.
Ot, takie budowanie wioski/miasta low-poly.
Ale im dłużej grałem, tym było gorzej.
Samo low-poly może być, taki typ grafiki i tutaj niczego złego nie powiem, ale reszta...
Odgrzewany kotlet po raz setny. Mechaniki jak w innych grach, drzewka rozwoju też. Najbardziej mi to przypominało nieudanego klona "Banished".
Nie znalazłem w tej grze niczego odkrywczego, jakiegoś nowego pomysłu - po prostu to, co się sprawdzało przez lata.
Ale to nie było i tak najgorsze. Jest mnóstwo gier, które czerpią z innych, i to, powiedzmy, byłoby do przełknięcia, ale ta gra ma wpisaną polską wersję interfejsu.
Bogowie! To jest dramat. I nie można tego zwalić na to, że tłumaczenie robiła AI. Bo nie robiła. Dlaczego? Bo AI nie robi literówek, nie robi błędów ortograficznych. A tutaj jednych i drugich jest masa. Do tego tłumaczenia, które nie znają kontekstu, co oznacza, że nawet nikt tego nie przetestował. Czasami nawet pojawiały się chińskie znaczki zamiast polskich tekstów
Oczywiście mogłem przełączyć na wersję angielską, ale mam zasadę, że jest jest po polsku, to sprawdzam jak to wygląda. Takie zboczenie zawodowe. I wygląda tragicznie.
Dla fanów tego typu gier - spoko, można pograć i nacieszyć się rozbudową miasteczka. Teraz jak widzę jest za 30 zł do zgarnięcia, ale jak dla mnie to i tak za dużo. Dwie dyszki maksylanie to jest warte.
https://www.youtube.com/watch?v=bGNVfjt1t3U
#gry #rozrywka #komputery #półeczkawstydu

Zaloguj się aby komentować
Meble w zasadzie w całości złożone
Normalnie jak z Ikeły - klik, klik, trochę siły i kleju i gotowe.
#booknook nabiera kształtów.
#ksiazki (te 60 sztuk, co je pojedyńczo kleiłem) powoli zajmują swoje miejsca na półkach, na podłodze, na szafkach.
Fotel złożony, obciągnięty zamszykiem
Klej dosycha, a jutro pewnie zabiorę się za oświetlenie i pojawi się w końcu jakaś ściana w tym pomieszczeniu.
Wygląda to coraz fajniej - już szukam książek, do których przylepię tę biblioteczkę.
Takie mam #hobby



Zaloguj się aby komentować
Składania #booknook'a ciąg dalszy oraz pierwsze wrażenia.
Pan Chińczyk się postarał - do tej pory elementy są bardzo ładnie spasowane, wszystko wchodzi na wcisk i się nie rozpada.
Instrukcja jest bardzo dobrze zrobiona, choć tłumaczenia na angielski są robione przez AI
Pierwszym krokiem było: "złóż 60 książek" - widać je na zdjęciu. A na zdjęciu już złożonego kawałka widać jak "wielkie" są (leżą na szafkach).
Powolutku robię sobie ten pokoik, tutaj zdecydowanie pójdzie szybciej niż poprzednio.
#modelarstwo #ksiazki #hobby


Zaloguj się aby komentować
Odpalamy kolejny model #booknook
Tym razem jest to model zupełnie innego typu, jeśli chodzi o montaż.
Poprzedni był modelem do samodzielnego wycięcia, sklejenia, łączenia papieru, kartonu i różnych duperelków z kawałkami drewna.
Ten będzie na pewno łatwiejszy i szybszy w montażu.
W komplecie mamy bowiem arkusze z kartonu(?) z odpowiednimi nacięciami i wytłoczeniami, pomalowane w odpowiedni sposób. Niczego nie trzeba ręcznie wycinać i kleić - wystarczy wypchnąć z formy i gotowe.
Do tego jest jeden arkusz naklejek (też wstępnie naciętych) do oklejenia książek na półkach.
Mam nawet pęsetę w zestawie.
Zobaczymy jak mi pójdzie, ale mam wrażenie, że będzie za łatwo i za mało satysfakcjonująco. Po prostu takie puzzle 3D, ale może się zdziwię
#ksiazki #hobby #modelarstwo


Zaloguj się aby komentować
110-1=109
Tytuł: The Thaumaturge
Developer: Fool's Theory
Wydawca: 11 bit Studios
Rok wydania: 2024
Gatunek: RPG
Użyta platforma: PC
Półeczka: ŁADNE TO
Odpalając ten tytuł, nie sądziłem, że tak mnie wciągnie.
RPG - jak najbardziej tak, ale tutaj mamy do czynienia z jednej strony z chodzeniem po lokalizacjach w rzucie izometrycznym, a z drugiej strony - mamy walki turowe, z zupełnie innej perspektywy.
Nie wiem jak się to fachowo nazywa, ale walki są takie, jakie potem były w wychwalanym "Clair Obscure".
O co chodzi w całej grze.
Mamy Warszawę w roku 1905, pod zaborem rosyjskim. Główny bohater jest Taumaturgiem, czyli osobą, która widzi różnego rodzaju potwory (upiory, dżiny, jakieś zjawy itd.) i na dodatek może je do siebie przywiązać i korzystać z ich mocy.
Fabuła jest dusyć luźno powiązana z historią Polski, ale mamy tutaj tajne uniwersytety, bojówki socjalistyczne, jakieś ruchy wolnościowe. Bardzo zgrabnie podłączone do tej szczypty 'magii', którą włada nasza postać.
Mamy też wątek osobisty, oraz główną oś fabularną.
Nasza postać, jak to w RPG, może się rozwijać, ale głównie rozwijamy nasze upiory i zjawy. I warto to robić, bo odblokowuje to różne dodatkowe opcje dialogowe, które potem wpływają na fabułę i na zakończenie gry.
Krążąc po mieście, mamy sporo małych zadań pobocznych. Warto je robić, bo dostajemy za nie XP, a za XP rozwijamy umiejętności - opłaca się robić tych zadań ile się da. Nie są trudne, są szybkie, a XP zawsze się przydaje
Można też zbierać i czytać fragmenty gazet, stare ogłoszenia itd. Warto je poczytać - można się czasami pośmiać.
Co do grafiki - tutaj mam pewien zgrzyt. Z jednej strony - lokacje izometryczne są zrobione rewelacyjnie. Różne dzielice Warszawy są pokazane naprawdę świetnie, z wieloma szczegółami, zarówno ulice jak i wnętrza. Dzielnice różnią się od siebie - Śródmieście jest bardziej wywilizowane, a taka Praga - wiadomo, łatwo zarobić kosę
Ale cutscenki... Widać co chwila jakieś glitche, a to tekstura się za późno doczyta, a to animacja ubrania się źle wykona. Nie jest to jakoś strasznie złe, ale widać, że nie jest idealnie.
Dubbing też jest. Tyle, że taki beznamiętny. Po prostu odczytany, brakowało mi jakichkolwiek emocji w dialogach, czasami przecinki były stawiane nie tam, gdzie potrzeba
Sama historia może skończyć się na różne sposoby - i faktycznie zależy to też od naszych wyborów w czasie gry.
Muzyka - delikatna, do tego kilkanaście fragmentów utworów z epoki, które odsłuchujemy po znalezieniu płyt gramofonowych. W czasie walki muzyka się zmienia (znowu "Clair" zrobiło to samo rok później).
Podsumowując - kurcze, fajne to było i naprawdę byłem ciekawy, jak się całość zakończy. I zakończyła się w sposób dla mnie satysfakcjonujący, bo zgodnie z moimi wyborami i moją ścieżką.
Polecam miłośnikom RPG, historii i Warszawy z czasów carskich.
#gry #półeczkawstydu #rozrywka #komputery #grykomputerowe

Zaloguj się aby komentować
Trochę #ksiazki trochę #ai trochę #grafika trochę #komputery
Zacząłem się niedawno zastanawiać, jak AI odczyta opisy stworzone przez jednego z moich ulubionych autorów, czyli przez Stanisława Lema.
No i rozpoczynam projekt pod nazwą "AI widzi Lema". Taki #lemai
Na początek "Powrót z gwiazd". Jeden z moich ulubionych tytułów. Taki niby futurystyczny, ale za każdym razem okazuje się, że coraz więcej rzeczy mamy na wyciągnięcie ręki.
Oto jak AI (konkretnie Nano Banana) widzi dworzec, gdzie rozpoczyna się cała książka, oraz dziewczynę, którą nasz bohater spotyka tamże.
W prompcie poprosiłem o grafikę na podstawie opisów. Dodałem, że to książka SF, że ma do tego dodać jakieś szczegóły od siebie.
ps: podoba mi się, że AI trzyma kontekst grafik i wyglądają w miarę spójnie.
Zaczynajmy:





@szatkus-4 oczywiście, że o to, ale z ciekawości to robię
Niemniej będę sobie próbować dalej z różnymi tytułami i zobaczymy czy choć raz mnie zaskoczy.
Zaloguj się aby komentować
Hip, hip itd...
Skończyłem mój pierwszy #booknook
Było trochę zabawy z kabelkami, ale nie bawiłem się w jakieś przyklejanie kabelków jak sugerował pań Chińczyk. Lutownica, rurki termokurczliwe i wszystko ładnie się połączyło.
Niestety, ale najgorzej pomyślaną częścią całej konstrukcji jest w tym wypadku obudowa. Po pierwsze elementy nie były dobrze spasowane i albo gdzieś tam teraz odstają, albo musiałem podziałać pilnikiem, żeby wchodziły jedne w drugie.
Do tego duże powierznie z papieru do przyklejenia, co skończyło się lekkim pofalowaniem powierzchni podczas schnięcia. Tutaj naklejki by były lepsze.
Co się namięczyłem z przyklejaniem różnokolorowych folii do obudowy, to moje. Plus wycinanki łowickie żeby dodać małe elementy do obudowy.
Ale trud mój zakończon. Świeci, ładnie wygląda a o to chodziło
Kilka zdjęć - nocne, dzienne między książkami i drugie z włączonym oświetleniem półki.
ps: kolejny booknook już leci
#ksiazki #hobby #modelarstwo



Zaloguj się aby komentować