Zdjęcie w tle
bojowonastawionaowca

bojowonastawionaowca

Sum

Dołączył/a: 14.10.2022

  • 39Wpisy
  • 521Komentarzy
  • 20Obserwujących

42 + 1 = 43

Prywatny licznik: 7+1=8

 

Tytuł: Zapiski żołnierza

Autor: Raymond Fontanet

Kategoria: inne

Wydawnictwo: Claroscuro

ISBN: 9788362498178

Liczba stron: 96

Ocena: 8/10

 

Książka, którą w sumie trudno jest nazwać książką — bardziej to ślicznie oprawiony notes w postaci książeczki, będący zbiorem odręcznych rysunków i notatek autora, wysyłanych podczas I wojny światowej do swojej córki. Jako że wydawnictwo Claroscuro prowadzi sprzedaż swoich książek praktycznie wyłącznie bezpośrednio, jak robiłem większe zamówienie książek przez nich wydanych, przejrzałem wszystko, co wydali i kupiłem wszystko, co było możliwe i wydawało mi się wartościowe I tak oto takie cudeńko trafiło na moje półki

 

Jak już pisałem, to bardziej jest coś w rodzaju pięknie oprawionego notesu, wypełnionego odręcznymi rysunkami i fragmentami listów, mających tłumaczyć małej córeczce autora skąd wynika jego nieobecność w domu i jak wygląda jego codzienność na froncie. I muszę przyznać, że wygląda to absolutnie przepięknie, zamieszczę w komentarzach kilka wybranych obrazków i możecie zgadywać, co one przedstawiają Moim zdaniem fenomenalny pomysł, żeby zarówno w taki sposób przedstawiać dziecku brutalny świat, jak i żeby 100 lat temu to wydać i pokazać światu. A słowa zdecydowanie nie są w stanie tego odpowiednio oddać.

 

I gdyby nie cena, to bym to absolutnie polecił. Ale 33 PLN za kilkunastominutową przyjemność, to, cóż, trochę dużo. Ale z drugiej strony wiem, że przy niższej cenie nie opłacałoby się tego wydać. Cóż, taki mamy klimat wydawniczy. Mimo to cieszę się, że taki skarbek pojawił się na mojej półce.

 

#bookmeter #ksiazki #hejtoczyta #wojna

8904c5f2-73a6-44c6-88a0-0b54c7f22bc7

@bojowonastawionaowca wow, świetna rzecz

Ciekawe, trzeba przyznać Z drugiej strony smutne, że taka książeczka w ogóle powstała - wojna to jedna z najgorszych rzeczy jaka może się nam przytrafić.

Zaloguj się aby komentować

41 + 1 = 42

Prywatny licznik: 6+1=7

 

Tytuł: Przesłonięty uśmiech. O kobietach w Korei Południowej

Autor: Anna Sawińska

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

ISBN: 9788381914147

Liczba stron: 280

Ocena: 9/10

 

Lubię książki z Azji, to absolutnie bez dwóch zdań. Jeśli będzie to reportaż, to jeszcze lepiej. A jeśli do tego reportaż z Czarnego, to shut up and take my money. I nie inaczej jest tym razem, cóż za niespodzianka

 

Autorka jest znawczynią Korei Południowej, którą zajmuje się od wielu lat, wiele lat również w Korei spędziła i pracowała, ma także męża Koreańczyka, więc tą koreańskością przeniknęła do szpiku kości. W związku z tym temat dla autorki bardzo naturalny — rola kobiet w tamtejszym, bardzo mocno patriarchalnym społeczeństwie. Mamy zbiór 8 opowieści, bardzo szczerych i z przeróżnych warstw społecznych, które wydaje mi się bardzo dobrze obrazują, z czym muszą się zmagać córki, żony, matki, pracownice, szefowe, kobiety życiowo bardziej zależne, ale i niezależne. I jest to życie bardzo, bardzo ciężkie, naznaczone przez mnogość zasad, tradycji, założeń, schematów, które często wręcz mają miejsce nawet poza granicami geograficznymi Korei. Chyba każda historia niestety ma także w sobie wspólny pierwiastek przemocy, bo przecież wyższą pozycję w społeczeństwie trzeba zaznaczać, najlepiej siłą. Z dodatkowych wartości książki mamy także jedną opowieść imigrantki z Azji Południowo-wschodniej, która musiała się do tych norm dopasować, ponosząc przy tym duże osobiste koszty.

 

Jak wspominałem na początku, książki o tematyce azjatyckiej wręcz z zasady mają moją sympatię, ten reportaż zdecydowanie sprostał tej sympatii i dużo po sobie we mnie pozostawił. Rola kobiet w dalekowschodnich społeczeństwach zdecydowanie jest do głębszego zapoznania, szczególnie przez pryzmat zyskiwania przez Koreę Południową zainteresowania, jeśli chodzi o aspekty kulturalne. Ode mnie dodatkowy plusik za pobudzenie wspomnień z wyjazdu do Korei Zasłużone polecenie.

 

#bookmeter #ksiazki #hejtoczyta #korea

3d006441-c0c3-4fa1-b2af-747e660dd770

@krokodil3 OOOOOO, zainteresowana jestem!

Zaloguj się aby komentować

40 + 1 = 41

Prywatny licznik: 5+1=6

 

Tytuł: Lato, gdy mama miała zielone oczy

Autor: Tatiana Țîbuleac

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Książkowe Klimaty

ISBN: 9788366505247

Liczba stron: 148

Ocena: 7/10

 

Troszkę zaległości recenzji przeczytanych książek mi się narobiło, pora nadrabiać. Zacznę od przedstawicielki literatury rumuńskiej, mimo bliskości geograficznej dosyć rzadko spotykanej na polskim rynku. Choć trzeba zaznaczyć, że jakkolwiek to brzmi, rumuńskości w tej powieści nie uświadczymy.

 

Więc o czym jest książka? O relacji syna i matki, pisanej z perspektywy czasu, której opis zalecił terapeuta podmiotu literackiego. Relacji bardzo trudnej, bo naznaczonej głęboką nienawiścią, spowodowaną obojętnością matki, kiedy dziecko najbardziej potrzebowało wsparcia i obecności. Relacji, której jak by się mogło wydawać, nic nie jest w stanie zmienić, która skończy się tak, jak się tego można by spodziewać — odcięciem się i, patrząc na dojrzałość dorastającego syna, jeszcze większym zagubieniem. W końcu jaki jest lepszy plan na wakacje niż wyjazd z kumplami do Amsterdamu, by w końcu przestać być prawiczkiem?

 

A jednak okazuje się, że wakacje będą wyglądały zupełnie inaczej — bo nie w tętniącym życiem Amsterdamie, a na spokojnej francuskiej wsi. Nie w towarzystwie kumpli i przygodnie spotkanych dziewczyn, a znienawidzonej matki. Jak to się mogło udać? Jedynym przekupstwem był samochód i możliwość się nim przejechania. Za taką nagrodę można ten miesiąc czy dwa jakoś przeboleć. A jednak ten czas staje się być przełomem w relacji rodzinnej, ale również w życiu bohatera. I zamiast obrazu kobiety, która "była mała i gruba, głupia i brzydka. Najbardziej bezużyteczna ze wszystkich matek, jakie dotąd istniały. [...] sterczała przed bramą szkoły jak żebraczka. Zabiłbym ją odłamkiem myśli.", mamy oczy mamy. Oczy, które "były oknami szmaragdowej łodzi podwodnej; były muszelkami wyrosłymi na drzewach; były pąkami w oczekiwaniu". Wszystko odmieniły zielone oczy mamy.

 

Powieść muszę przyznać niespecjalnie zapadająca w moją pamięć na pierwszy rzut oka. Jak wróciłem do przypomnienia sobie o niej po jakichś 3 tygodniach, to w mojej głowie była pustka. Ale wystarczyło otworzyć książkę i zauważyć charakterystycznie i "odręcznie" napisane tytuły kolejnych części, by bardzo duża liczba obrazów zaczęła wracać. Napisana ślicznym językiem, obrazy francuskiej wsi podczas czytania same nasuwają się przed oczy, jest też polski smaczny akcent Po prostu przyjemnie spędzone 2 godziny z lekturą, choć nic przesadnie wybitnego.

 

#bookmeter #ksiazki #hejtoczyta #rumunia

23183f8a-fdad-4c64-ae03-154f298fdd6c

Zaloguj się aby komentować

Jak zaczynamy, to zaczynamy Witają się z Państwem Majonez, Malinka, Monte i Miso

 

#zwierzaczki #zwierzeta #kroliki

ee8115c5-8267-44ac-8d18-a29e8769fde2
cfdd2708-41ef-4153-8230-9f26f9d311b6
fd2c2b5b-d362-4ded-93da-60c5c26aafea
f8b9b425-d9ea-4ae0-9303-12ee6b4e50a3

@bojowonastawionaowca no właśnie wiem, że trudno, więc odpuściłam, szczególnie, że tym moim to już 6lat razem leci, nie chciałam im wprowadzać więcej zamieszania już do życia.

 

To moje jedyne ziewajace foto z 2018 roku xD

de5aef88-a110-4eca-8bde-eb897f68732a

@marynoster No to już królisie w kwiecie wieku Piękny tunel, nie ma to jak wolna przestrzeń pod grzejnikiem xD

@bojowonastawionaowca wiadomo, pod grzejnikiem za zasłoną najwygodniej xD

Zaloguj się aby komentować

Jak zmieniały się ceny surowców w zeszłym roku? Sytuacja była bardzo dynamiczna, jako że pierwsza część roku stała pod znakiem najpierw bardzo mocno rozgrzewającej się gospodarki po okresie covidowym, powodującym wzrost cen szczególnie metali ważnych dla sektora produkcyjnego, a następnie wojny w Ukrainie, prowadzącej do mocnych wzrostów cen surowców energetycznych. Z kolei druga połowa roku stała pod względem dużych obaw o inflację i konieczność schładzania światowej gospodarki, chociażby poprzez restrykcyjną politykę pieniężną, czy też pod znakiem gwałtownego zakończenia polityki zerocovid w Chinach, prowadzącego do słabych wyników gospodarczych w tym kraju na przełomie roku. Finalne wyniki widać na infografice

 

Dla dodatkowego kontekstu, na drugiej widać jak wyglądały wahania cen najważniejszych surowców dla światowej gospodarki. Brakuje mi tam litu, który prawdopodobnie zmonopolizowałby czołówkę, szczególnie w ostatnich latach

 

#gospodarka #ekonomia #swiat

64aa4462-62e7-4a9b-a4af-8649daeff9d4
81165cd8-556c-4e44-bbaa-27488b9517e2

Trzeba kupować akumulatory zamiast sztabek złota

Zaloguj się aby komentować

Dzięki stosunkowo ciepłej zimie w Europie, zapasy gazu w magazynach są na rekordowych poziomach jak na ten moment roku W analogicznym momencie przed rokiem poziom zapasów było o 30 p.p. niższy, a przed dwoma laty o 20 p.p. niższy. Nic więc dziwnego, że ceny gazu na europejskiej giełdzie stopniowo spadają i są na poziomach notowanych ostatnio ponad rok temu

 

#gospodarka #gaz #europa #ekonomia

a051295a-0a7e-454f-b304-3d9db888e426
029b9df6-ea90-4afe-9b54-29d5bf5057db

Zaloguj się aby komentować

Wietnam: prezydent kraju kolejną ofiarą kampanii antykorupcyjnej. Nguyen Phu Trong dąży do monopolizacji władzy w państwie

Ceny transportu morskiego z Chin wróciły do poziomów sprzed pandemii, co oznacza spadki nawet o ponad 90%, porównując do okresu z największymi cenami transportu. Powodami takiego spadku cen są m.in. zdjęcie restrykcji covidowych, powodujących duże kolejki w portach załadunkowych i rozładunkowych, ale również podjęte działania w portach na całym świecie, które uwolniły dotychczasowe wąskie gardła. Taki promyczek nadziei, jeśli chodzi o wszechobecną inflację

 

Źródło: https://www.economist.com/graphic-detail/2023/01/09/global-shipping-costs-are-returning-to-pre-pandemic-levels

 

#transport #gospodarka #ekonomia #chiny

c12f1469-8fa3-4d4f-b02b-c4b507a4a630

@bojowonastawionaowca mhm, już widzę te spadki cen, wcale giganci sobie nie podbiją marży

@bojowonastawionaowca już w grudniu ubiegłego roku, mój dyrektor zespołów mówił, że mój pion w firmie w nadchodzącym czyli obecnym już roku, będzie głównym filarem firmy i generatorem zysków, bo air&sea spada na mordę, podobnie z drogówką. Pamiętam gdy pracowałem jako spedytor morski latem 2021 roku. Ceny za 40' to wtedy były jakieś 14k USD w zależności od armatora, a to puchło i puchło. Maersk czyli największy armator, dochapał się takich zysków, jakich jeszcze nigdy przez lata swojego istnienia. Panedmia to było eldodaro dla armatorów. Kongestie w portach, braki w sprzęcie, brak miejsc na statkach, bardzo duży okres czekania na kontener - to wszystko napędzało ich kieszeń. Transport morski nie upadnie, bo przypominam, że ten rodzaj transportu to jakieś 80% rynku. Wszystko co mamy przypływa na statkach, w kontenerach 20' lub 40'

@bojowonastawionaowca a jak kształtują się ceny frachtu lotniczego?

Zaloguj się aby komentować

Według chińskich oficjalnych danych państwo to importuje w 2022 roku więcej ropy z Malezji, niż jest ona w stanie wyprodukować (a w ostatnim miesiącu nawet 2x więcej niż zdolności produkcyjne). Skąd się to bierze? Najprawdopodobniej z Malezji do Chin reeksportowana jest przede wszystkim irańska ropa, ale być może również nieco wenezuelskiej czy rosyjskiej, byleby uniknąć ewentualnych sankcji. Ciekawe jaki jest limit malezyjskiej ropy

 

Źródło: https://twitter.com/JavierBlas/status/1612821760725991429

 

#heheszki #chiny #azja #iran

ea0314b3-531f-45a8-99ff-d996048da1a3

Zaloguj się aby komentować

Po raz pierwszy w historii Unia Europejska importuje więcej gazu z USA niż z Rosji. Zmiana jeszcze rok temu niewyobrażalna.

 

Na drugim wykresie widać rozbicie struktury importu gazu z wszystkich kierunków do UE.

 

Źródło: https://twitter.com/JosephPolitano/status/1613298299355942912

 

#ukraina #rosja #uniaeuropejska #gospodarka #ekonomia

41368fe6-a864-40ce-913e-34d47ec467d4
54630968-88a8-4704-b17f-b796566350da

@bojowonastawionaowca paliwo ze stanów jest lepsze bo w smaku czuć mniej krwi.

Zaloguj się aby komentować

Wydłużenie obowiązkowej służby wojskowej na Tajwanie

 

27 grudnia 2022 roku prezydent Tajwanu Tsai Ing-wen ogłosiła, że 4-miesięczna obowiązkowa służba wojskowa dla mężczyzn zostanie wydłużona do okresu 1 roku od 2024 roku. Tym samym będzie to powrót do zasad obowiązujących do 2017 roku. Przyczyny takiej zmiany są oczywiste: wzrost zagrożenia ze strony chińskiej, chociażby poprzez częste zbliżanie się chińskich samolotów i okrętów do tajwańskich stref, a także duże braki w wyszkoleniu wojskowym młodych Tajwańczyków.

 

Dlaczego decyzja zapadła teraz? Otóż w listopadzie zeszłego roku na Tajwanie odbywały się lokalne wybory, które rządząca partia DPP przegrała. Prawdopodobnie więc chciano uniknąć dodatkowego pogorszenia się sympatii wyborców, szczególnie wśród młodych ludzi, którzy częściej głosują na tę partię (według sondażu jedynie 35,6% respondentów w wieku 20-24 lat popiera wydłużenie służby wojskowej do 1 roku). Co jednak może zaskakiwać, żadna inna partia polityczna nie skrytykowała tego posunięcia, co może świadczyć o tym, że wszyscy zdają sobie sprawę z konieczności takiego posunięcia w obecnym czasie. Ochotę do obrony swojego terytorium wszak deklaruje ponad 70% obywateli, więc krytyka tej reformy mogłaby zostać odebrana jako brak chęci do obrony Tajwanu.

 

Obecnie 188-tysięczna armia składa się w 90% z ochotników, a w 10% z żołnierzy odbywających 4-miesięczną służbę wojskową. Być może dodatkowym powodem do tej reformy była amerykańska wojskowa delegacja, która miała ocenić zdolności tajwańskiej armii oraz jak powinna wyglądać współpraca z wojskami amerykańskimi w razie inwazji. Zgodnie z deklaracjami USA padającymi od lat 70. ubiegłego wieku, Amerykanie zobowiązują się do obrony Tajwanu przed chińską inwazją. Nie oznacza to jednak wspierania tajwańskiej niepodległości, jako jakiekolwiek kroki w tym celu wywołałyby zdecydowaną reakcję ze strony Chin, uważających Tajwan za zbuntowaną prowincję. Xi Jinping ustanawia sobie za cel zjednoczenie Chin na 100-lecie Chińskiej Republiki Ludowej, przypadające w 2049 roku. Póki co deklaruje zjednoczenie wysiłkami pokojowymi, jednakże wraz z upływem lat, desperacja w osiągnięciu tego wielkiego celu może rosnąć. Na przeszkodzie może stać jednak niedoświadczenie chińskiej armii, która ostatnią wojnę toczyła w 1979 roku, jak i brak zdolności do przeprowadzenia operacji desantowej na wielką skalę.

 

#azja #tajwan #chiny #azjatyckaowca

c10f8417-9ff0-4dc1-84d7-2a7409bd45ed

@Kolanin Wiadomo, ale ja brałem pod uwagę tylko 1 vs 1.

@shhocker 1 vs 1 to Ukraina dawno już byłaby podbita przez ruskich, ale tak świat nie działa. Chiny mają pretensje terytorialne do połowy państw Azji i sporo państw będzie się zastanawiało czy po Tajwanie nie będzie następne. Mają 3 liczących się sojuszników Rosję, Pakistan i Koreę Północną ale po kompromitacji Rosji i utracie przez nią potencjału chyba tymczasowo odpuszczą sobie Tajwan a zajmą się republikami będącymi dotychczas pod kontrolą Rosji. Dodatkowo będą się musieli zmierzyć z kryzysem zdrowotnym ( po tych kwarantannach sporo osób nie będzie miało u nich żadnej odporności ), demograficznymi i gospodarczymi( pęknięcie banki budowlanej). Plus duża solidarność z Ukraina zachodnich państw musiała ich przestraszyć.

@Kolanin Jak słyszę o roszczeniach terytorialnych to mnie chuj strzela. Jakby nie mogło być tak jak jest od dawna.

Zaloguj się aby komentować

Kolejny były prezydent Korei Południowej ułaskawiony

 

News może nienajświeższy, ale w grudniu nie chciało mi się pisać, a źródła do tekstów zebrałem, więc jakoś w styczniu będą się pojawiały artykuły o grudniowych wydarzeniach ;)

 

27 grudnia obecny prezydent Korei Południowej ułaskawił sprawującego tę funkcję w latach 2008-2013 Yoon Suk-yeola. Został on skazany na 17 lat więzienia za korupcję (defraudację 23 mln USD oraz przyjmowanie łapówek od szerokiego grona firm i instytucji), jednak został zwolniony zaledwie po 2 latach. Co najciekawsze, jest to już 4 przypadek ułaskawienia prezydenta tego kraju w ciągu zaledwie 36-letniej demokratycznej historii. Pierwsi byli Chun Doo-hwan, ostatni dyktator, oraz Roh Tao-woo, pierwszy prezydent po przejściu na demokrację. Obaj zostali skazani w 1966 roku na karę więzienia za korupcję, zamach stanu w 1979 roku oraz udział w masakrze protestujących w 1980 roku, jednak już rok później zostali ułaskawieni. Trzecim przypadkiem była Park Geun-hye, skazana w 2018 roku za branie łapówek i wykorzystywanie władzy, która została ułaskawiona w 2021 roku.

 

Ułaskawienia nie są koniecznie związane z tym, że uwalniany polityk był członkiem tego samego obozu, co w danym momencie piastujący urząd – w przypadku Park Geun-hye, wywodzącej się z kręgów konserwatywnych, została ona ułaskawiona przez polityka liberałów Moon Jae-ina. Nie było też tak, że decyzja o ułaskawieniu była jednoznacznie aprobowana przez społeczeństwo, jako że często z tych okazji dochodziło do dużych protestów.

 

Warto też dodać, że ułaskawienie Yoon Suk-yeola było tylko elementem większej kampanii ułaskawień – to już druga runda takich decyzji, w której ramach tym razem ułaskawiono ponad 1300 byłych polityków czy urzędników. Administracja obecnego prezydenta twierdzi, że robi to w imię promowania jedności narodowej.

 

Więc co jest przyczyną tego dziwnego zwyczaju? Najprawdopodobniej po prostu ręka rękę myje, czyli uzyskanie sobie prawdopodobnego uwolnienia w przyszłości, jeśli obecnie danemu prezydentowi podwinie się noga bądź będzie zaangażowany w jakieś nieuczciwe przedsięwzięcia. Być może jest to też próba zyskania sobie sympatii ważnych członków politycznych rodzin. Jedno jest niemalże pewne. O przypadkach ułaskawień południowokoreańskich prezydentów jeszcze będziemy w przyszłości słyszeć.

 

#azja #korea #geopolityka #azjatyckaowca

9810c1ac-2dce-4e53-95cb-742fc1dec93c

@bojowonastawionaowca w Korei jak w lesie, gorzej, jak w Polsce

@bojowonastawionaowca zgadzam się, korupcja się umacnia i przygotowali sobie grunt na bezkarność.

@bojowonastawionaowca Od początku kampanii prezydenckiej coś czułem, że z (już) aktualnym prezydentem jest coś nie tak. Kontrowersyjne, bezduszne postulaty. Jestem ciekaw jak to się rozwinie.

Zaloguj się aby komentować

O co chodzi z pozbawieniem Jacka Ma kontroli nad Ant Group?

#bookmeter 10+1=11

 

Tytuł: Żeby umarło przede mną. Opowieści matek niepełnosprawnych dzieci

Autor: Jacek Hołub

Gatunek: reportaż

Ocena: ★★★★★★★★★☆

 

No i druga recka dzisiaj, ale ta książka dużo mocniejsza i trudniejsza. 5 opowieści matek, które poświęciły swoje życia po to, żeby ich niepełnosprawne dzieci mogły żyć w miłości. Nie były świadome zagrożenia życia dla nich, czasem przez brak uświadomienia choroby genetycznej przez teściową, czasem przez brak badań prenatalnych, czasem przez niekompetencję lekarzy, a czasem przez... bo Bóg tak chciał? Coś przekazać? Czymś zawiniły w przeszłości? A może po prostu tak się zdarzyło?

 

Z czasem to już i tak bez znaczenia, liczy się tylko przetrwanie dziecka. W tym celu walczą, kłócą się, dociekają, zbierają, szukają pomocy, gdzie tylko się da. Bo Polska po prostu w tej kwestii zawodzi. Pięć przejmujących i bolesnych historii, których w skali całego kraju są tysiące. Ich zmagań wewnętrznych, ale i zewnętrznych: z lekarzami, nauczycielami, biurokratami, psychologami, sąsiadami, a także i rodzinami, dziadkami, teściami, małżonkami, rodzeństwem, a przede wszystkim samymi dziećmi.

 

Ile tak można, kiedy nadziei praktycznie brak? Co potem? Najczęściej nie ma czasu na myślenie o tym, liczy się tylko dziś. Ale jeśli już się taki czas pojawia, to w głowie pojawiają się słowa. Słowa, których nigdy w życiu nie powiedzą na głos, bo narażą się na zbytni ostracyzm, choć w każdej z nich one siedzą i kołaczą. Żeby umarło przede mną.

#ksiazki #hejtoczyta #polska #niepelnosprawnosc #childfree

a59526bc-bf8b-4786-b239-9b8722d883f0

@Zielczan nie, to znaczy, że osoby świadome występowania chorób genetycznych w rodzinie męża udawały, że wszyscy zdrowi, wszystko ok, a o tym, że zdarzają się jakieś dolegliwości dziedziczne informują dopiero na etapie ciąży (jak się wysypie coś złego w badaniach) albo wychodzi to dopiero po porodzie.

 

A jest to nazwane oględnie jako "teściowa" dlatego że zwykle to kobiety mają największe rozeznanie co komu dolega w rodzinie i zwykle to baba babie powie, albo zatai, bo są też matki, co tają przed własnymi dziećmi takie rzeczy i potem nie wie tego ani syn, ani synowa i oboje są wpuszczani w kanał pt. niepełnosprawny potomek

@Zielczan Dokładnie w tym przypadku jest jak napisał @moll, teściowa była świadoma choroby genetycznej w rodzinie, ale nie przekazała takich informacji ojcu. A dokładnie ta choroba genetyczna pojawiła się najpierw u jednego dziecka, a potem u drugiego (poczętego jeszcze przed tym, jak u pierwszego pojawiły się pierwsze objawy).

@bojowonastawionaowca ok, ok, no nie pasowało mi, że mowa o teściowej, jak matka dziecka też może mieć chorobę genetyczna po swojej linii, czaję

Zaloguj się aby komentować

#bookmeter 9+1=10

Tytuł: Porządek dnia

Autor: Eric Vuillard

Gatunek: powieść, reportaż, esej

Ocena: ★★★★★★★★☆☆

Książka trudna do zakwalifikowania gatunkowo, bo każdy z 16 rozdziałów ma w sobie coś z powieści, coś z reportażu, ale też coś z eseju. Pokazuje moment powstawania III Rzeszy i stopniowego doprowadzania do wojny, ale nie z punktu widzenia makro, z którym mamy do czynienia na lekcjach historii czy w większości książek historycznych. Tutaj każda z 16 miniopowieści skupia się człowieku bądź jakiejś niewielkiej grupie ludzi, chociażby na przywódców takich jak Adolf Hitler czy Neville Chamberlain, czy na niemieckich przedstawicieli wielkich przedsiębiorstw. Każda z tych osób podejmowała małe decyzje, które łącząc się ze sobą, nieubłagalnie prowadzą do wieloletniego konfliktu, pochłaniającego dziesiątki milionów ofiar.

 

I tak zaczynamy od spotkania 24 postaci, będących szefami niemieckich koncernów przemysłowych, którzy dobrowolnie na spotkaniu z Göringiem i Hitlerem zobowiązują się do złożenia datku na nazistowską partię przed wyborami w 1933 roku. Później przechodzimy przez wizyty i kontakty między wysokimi urzędnikami niemieckimi i angielskimi, budujące niemiecką bezczelność w działaniach politycznych, wywieraniu nacisku na austriackich przywódców, by dokonać anschlussu tego kraju, niemiecką niezawodną machinę wojenną (która akurat podczas wkraczania do Austrii bardzo zawodziła), aż po reakcje austriackiej ludności i pewność francuskiego przywódcy, że dzięki kolejnym ustępstwom udało się uratować pokój. A to wszystko okraszone niekiedy spojrzeniami w przyszłość, gdzie m.in lądujemy na rozprawie w Norymberdze, czy są wspominane korzyści, jakie niemieckie koncerny uzyskały za wspieranie Hitlera. Ale chyba najwięcej dają pewne uniwersalne prawdy, wyciągane w prawie każdym rozdziale. Jakie? To już odeślę do książki, bo jest warta przeczytania. Szczególnie dla każdego miłośnika tematyki politycznej i wojennej ubiegłego wieku.

 

No i jeszcze wyróżnię okładkę, która pięknie się komponuje z taką jedną aferą ostatnio

 

#ksiazki #hejtoczyta #historia #iiirzesza #niemcy

7f65a683-8427-4b08-bb74-2095c2d81160

Zaloguj się aby komentować

#bookmeter 7+1=8

 

Tytuł: Śmierć Viveka Ojiego

Autor: Akwaeke Emezi

Gatunek: powieść

Ocena: ★★★★★★★☆☆☆

 

Powieść pochodząca z Nigerii, która zdaniem licznych mediów zagranicznych została uznana za najlepszą książkę 2020 roku. Czy ja bym tak powiedział? Zdecydowanie nie, bo sama książka nie jest wybitna, chociaż jak najbardziej rozumiem aktualność i ważność tematyki książki. Bo i tematyka, zwłaszcza w ostatnich latach, stała się ważniejsza niż cokolwiek innego, jeśli chodzi o docenienie książki nagrodami i wyróżnieniami. Troszkę szkoda. Na przykład nie rozumiem niektórych elementów historii czy celu dodania niektórych rozdziałów do książki. Przynajmniej w polskim tłumaczeniu nie zostało to w żaden sposób wytłumaczone. Może w oryginale było inaczej? Nie wiem, w każdym razie za to mniej przychylnie oceniam tę książkę.

 

Niemniej, pomimo powyższego braku mojego entuzjazmu nie da się powiedzieć, że nie jest to bardzo dobra i wciągająca lektura. Niby z zupełnie innego kręgu kulturowego, ale jednak podobieństwa nieraz wręcz uderzające. Polskich podobnych przykładów niestety mamy bez liku, mniej i bardziej głośnych. O śmierci Viveka Ojiego dowiadujemy się zarówno z okładki, jak i pierwszego zdania książki. Powód jest prosty — bohater nie pasował: do świata, do rodziny, do wizji rodziców jak powinien wyglądać i się zachowywać jedyny potomek rodu. Wraz z kolejnymi stronami powieści przechodzimy zarówno w przeszłość, jak i w przyszłość, żeby zrozumieć co doprowadziło do śmierci Viveka, a także do czego ta śmierć doprowadziła. A to wszystko w świecie, gdzie każdy musi postępować według patriarchalnych i mocno tradycyjnych norm — norm, których absolutnie nikt nie respektuje, tyle że co najwyżej we własnym zaciszu. Bo pokazanie tego światu mogłoby się wiązać z linczem. I w starciu z takim światem i z brakiem wsparcia najbliższych tytułowy bohater finalnie traci życie.

 

Książka, jak mi się wydaje, warta miejsca na półce. Nie tylko dlatego, że literatury nigeryjskiej w Polsce nie wydaje się za dużo, a tego rodzaju książki pomagają zrozumieć inne kultury i podejście do świata. Ale także dlatego, żeby pamiętać, jak tragicznie może się kończyć nakazywanie komuś jak powinno się układać jego życie. Czy warto jest ponosić taką cenę za poczucie prawa i sprawiedliwości ()? Chciałbym, żeby jak najwięcej osób dochodziło do wniosku po tego typu lekturze, że nie.

#ksiazki #hejtoczyta #nigeria #lgbt

069ef607-c948-42be-825b-66120fe8674e

Zaloguj się aby komentować