Zdjęcie w tle

Shivaa

Gruba ryba
  • 430wpisów
  • 3152komentarzy

Czytam 📚 jeżdżę rowerem 🚲 i jem pizzę 🍕

878 + 1 = 879

Tytuł: Oskar i pani Róża

Autor: Eric-Emmanuel Schmitt

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak

Format: książka papierowa

Liczba stron: 88

Ocena: 9/10

Krótka, ale kompletna, pełna, wystarczająca.

Książka dla odważnych, lub tych co szukają ujścia we własnym bólu.

Na pewno nie jest przerysowana, nie próbuje na siłę grać na emocjach.

Sam temat przynosi emocje: ostatnie dni życia śmiertelnie chorego chłopca. Od początku sprawa jest przesądzona, nie trzeba już walczyć, trzymać się nadziei, udawać że będzie dobrze.

Został określony czas, bardzo krótki. Co Ty z nim zrobisz?

Oskar miał dobrą przewodniczkę. Zaproponowała taką zabawę: 12 dni do końca roku, a każdy z tych dni to 10 lat twojego życia. Czy da się przeżyć całe życie w 12 dni? Pierwszy spędzić na nieogarnieciu, drugi na błędach młodości i pierwszej miłości i podobnie kolejne?

W pewnym sensie, tak.

Jest to ciekawy zbiór refleksji na temat życia i śmierci, nie ma tu nic odkrywczego, żadnej tajemnicy. Tylko zwykłe, proste prawdy o których wszyscy zapominamy.

Tak, poryczałam się.

#bookmeter

3d4ca187-1337-4fd3-bd3b-2ab86fc7a023

Zaloguj się aby komentować

869 + 1 = 870

Tytuł: Trzy Diamenty

Autor: Janusz Meissner

Kategoria: literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Iskry

Format: książka papierowa

Liczba stron: 220

Ocena: 5/10

Nic ciekawego nie jestem w stanie o tej książce powiedzieć. Jest sobie młody człowiek, doszkala się w swojej pasji, czyli lotami szybowcem i z czasem osiąga duże sukcesy. Podoba mu się jakaś dziewczyna, ale okazuje się, że to nie ta i wybranką zostaje ta 'niepozorna'. Ma ciekawą pracę i fach w ręku po ojcu, ale marzy mu się więcej, co oczywiście się spełnia.

Wszystko jest mocno przewidywalne, duża część książki jest dość monotonna.

Wydaje mi się, że fanom lotnictwa mogłoby się spodobać, mnie nigdy tematyka nie ciągnęła, może dlatego się wynudziłam.

Podobał mi się za to krótki dodatek na końcu książki: lotnictwo szybowcowe od strony teoretycznej, wraz z charakterystyką rozmaitych wiatrów i ukształtowania terenu. W sumie mogłam to przeczytać na początku xd

#bookmeter

3d6d3645-b863-446a-9429-0c0fc187839b

@Shivaa Znam człowieka który nastukał te wszystkie diamenty a nawet więcej.

Nigdy nie założył rodziny, nie miał dzieci, umrze sam w ośrodku w którym już ma zarezerwowane miejsce.

Nalatał się, piękne rzeczy widział, i co z tego?
Zostanie po nim tylko pamięć kilku osób jak ja.

Zaloguj się aby komentować

#praca #pracbaza #wspomnienia

Natchniona wpisem https://www.hejto.pl/wpis/bez-pracy-nie-ma-kolaczy-part-4-sprzataczka-w-podstawowce-przyznam-ze-ta-praca-o oraz za pisemnym pozwoleniem @Cori01 postanowiłam dorzucić coś od siebie do tagu #niemakolaczy konkretnie w temacie pracy na stanowisku Konserwatora Powierzchni Płaskich. Jako że wciąż siedzę udupiona i czasu mam w nadmiarze, to nie będę pisać skrótowo, tylko zamierzam opisać swoje przygody w full HD, premium extended edition xD

Tytułem wstępu

Zarówno moja edukacja jak i zatrudnienia, były początkowo mocno burzliwe. Próbowałam bardzo wielu rzeczy, ale z czasem zaczęłam obierać konkretne kierunki, w których czułam się najlepiej. Za czasów, w których jeszcze nie miałam odpowiednich kwalifikacji i zostawały mi prace fizyczne, dla mnie i mi podobnych, pracami 'premium' wydawały się te w znanych, ładnie się prezentujących firmach. Mam tu na myśli przykładowo Media Saturn czy Empik, gdzie pracownik był 'ładnie' ubrany, raz w roku szedł na imprezę firmową gdzie dostawał bon świąteczny na 100 zł (tylko do wykorzystania w naszym sklepie!), oraz miał 5% zniżki na niektóre towary. Jak się ktoś pytał, siema shiva, gdzie pracujesz, to mogłam z godnością odpowiedzieć, że jestem Doradcą Fachowym w Dziale AGD w Media Saturn. Prawda, że brzmi dumnie? Za to jak możecie się domyślić, pracownik taki był zwykłą ścierą do podłogi, którą kierownictwo i klienci na zmianę wycierali d⁎⁎ę, a on przy tym musiał się ładnie uśmiechać i dziękować za skorzystanie z jego usług. Może o pracy w sklepach też kiedyś opowiem. W porównaniu do takiego pachnącego doradcy fachowego, praca na miotle wydawała się obciachem i zajęciem dla starych bab z brakiem ambicji. Miałam podobne przekonanie, do momentu aż przypadkiem nie trafiłam do pierwszej takiej pracy. Ale po kolei, bo miało być o wszystkim ;)

Nieopodatkowane praktyki małolata

Zaczęło się jeszcze za czasów mojej niepełnoletniości. W wakacje czasu miałam nadmiar, o koloniach i innych wyjazdach mogłam zapomnieć, bo się nie przelewało. Tata zaproponował mi, abym dorobiła sobie u niego w robocie. Tata zajmował się wykończeniami i remontami wnętrz (po nim mam do tego słabość), a moim zadaniem miało być sprzątanie po tych remontach. Izi, tak mi się wydawało, bo wtedy jeszcze jedyne doświadczenie w sprzątaniu, miałam ogarniając pokój wspólnie z bratem. Ogółem zapierdziel był zacny, ale tata był ze mnie zadowolony i obskoczyłam z nim sporo mieszkań, nie tylko tych jednych wakacji. Z czasem dostałam j⁎⁎⁎ny awans i tata pozwolił mi malować grzejniki, a nawet dostałam jedną ścianę. Niestety nigdy nie dostałam pozwolenia na gładź, dlatego teraz robię średnio, ale kto robi dobrze, jak tata już nie żyje. Noooo, w każdym razie to była moja pierwsza pieniężna robota na sprzątaniu, jeszcze na spokojnie, potem było coraz lepiej. Słuchajcie tego...

Gołębie i złodziej

Właściwie była to również praca u taty przy remoncie, różniło się to tym, że mieszkanie należało do znajomej mojej mamy i skrywało paskudne tajemnice 🫣 Mieszkanie było ogromne i bardzo wysokie, ulokowane w starej, przedwojennej kamienicy na ostatnim piętrze. Zamieszkiwały je dwie starsze kobiety i jeden facet, nie pamiętam kto był synem kogo, w każdym razie facet był trochę młodszy i miał jakąś chorobę psychiczną. Poza mieszkańcami były zwierzaczki. Jedna z kobiet KOCHAŁA ZWIERZACZKI, dlatego miała pieska i połowę osiedlowej populacji GOŁĘBI. Nie wiem jak zimą, bo sprzątałam tam latem, w każdym razie okna były cały czas otwarte, a gołębie non stop wlatywały i wylatywały z tego mieszkania. Wszystko było zasrane, śmierdzące, odrzucało mnie okrutnie, bo latających szczurów nigdy nie darzyłam sympatią. I WEŹ TO K⁎⁎WA SPRZĄTAJ Co do wariatów nic nie mam, sama normalna nie jestem. Ale wtedy, mój nastoletni umysł nie miał jeszcze tyle empatii do drugiego człowieka, a obecność gołębi dodatkowo podnosiła mój poziom kortyzolu. Pan, oprócz innych dziwnych zachowań, miał niemiły zwyczaj przenoszenia różnych rzeczy w losowe miejsca. Pewnego razu, zaliczka którą dostałam od właścicielki, zmieniła miejsce na nieokreślone. Ulało mi się wtedy mocno, cała wściekłość, która kumulowała się we mnie z powodu tych gołębi i wiecznie ginących rzeczy, uszła ze mnie w obecności moich rodziców. Zrobiłam giga aferę, po czym zabrałam manatki I wyszłam trzaskając drzwiami. Zwykle dostałabym za to srogi opierdol od rodziców, ale tym razem zbyli to milczeniem, widocznie powiedziałam na głos, to co sami czuli.

Stary człowiek i morze alkoholu

Wtedy już byłam pełnoletnia. Moja mama miała starszą przyjaciółkę, mieszkającą z mężem piętro niżej. Kiedy zmarła, sąsiad został sam w tym sporym mieszkaniu, na pewno było to trudne przeżycie. Pewnego razu przyszedł do moich rodziców z pytaniem, czy nie chciałabym sobie dorobić sprzątając mu mieszkanie. No ba. W przeciwieństwie do mieszkania z gołębiami, a nawet do zwykłego zadbanego mieszkania, było tam czysto. Wiadomo, kurz osiadał, jakieś brudy z codziennego użytku, ale ogółem sprzątało się szybko i przyjemnie, oczywiście słuchawki na uszach, sąsiad nie przeszkadzał w pracy. A praca ta zapadła mi w pamięć, ponieważ z każdym razem (sprzątałam u niego parę razy), po skończonej robocie, zapraszał mnie do salonu abym z nim usiadła i otwierał barek pełen najróżniejszych alkoholi z przewagą rumów. Polewał i opowiadał. A miał o czym. Teraz już tych opowieści nie pamiętam, pamiętam za to, że nie chciałam wyjść na słabiaka, więc piłam ten rum na równi z nim, gadać nie musiałam, bo ten biedny, samotny człowiek czuł dużą potrzebę mowy, a ja potem wracałam na swoje pięterko nawalona w cztery d⁎⁎y xD rodzice zadowoleni nie byli xd

I to by było na tyle sprzątania w ramach dorobienia sobie. Jak wyprowadziłam się od rodziców, zaczęłam łapać się zupełnie innych prac, a do sprzątania, już na pełnoprawnej umowie wróciłam później, już przetyrana przez linie produkcyjne i sklepy.

Spanko opierdalanko w klimacie postapo

Tą pracę załatwiła mi koleżanka. Ja byłam wtedy na bezrobociu studenckim, a ona musiała rzucić tą pracę. Skusiła mnie opowieściami o zarobkach i obijaniu się. Była to hala produkcyjna, pracująca na jedną zmianę, od początku było wiadomo że lada chwila mają się zamykać, ale jeszcze trochę miesięcy roboty było. Wszystko tam było stare, większość budynków na terenie firmy była już nieużywana. Teren zmierzał do wyburzenia, obecnie stoi tam nowe osiedle mieszkaniowe. Kochałam klimat tego miejsca, piękne postapo, pomału przechodzące w gruz i zapomnienie. W pracy musiałam siedzieć 6-14, tak jak reszta pracowników. Samej roboty każdego dnia miałam 2-3 godzin, w zależności od dnia, czy szłam dodatkowo na drugi budynek. Co tam było do roboty? Łazienki, stołówka, gdzie trzeba było oblecieć szmatą stoły i wymopować podłogi. Sama hala produkcyjna była ogarniana przez garstkę pozostałych pracowników. Z rzeczy śmiesznych, był tam taki stary Janusz, który bardzo pilnował DODATKOWEGO obowiązku sprzątaczki, jakim było wstawienie ogromnego gara wody o odpowiednim czasie, aby zagotował się akurat na czas przerwy pracowników, aby mogli sobie zrobić herbatę. Facet był psychiczny na tym punkcie, sam codziennie doglądał czy wstawiam gar o właściwej godzinie i minucie, tak miał j⁎⁎⁎ny wszystko wyliczone. Najbardziej lubiłam sprzątać na drugim budynku, rzadko kiedy szło tam kogokolwiek spotkać, samo przebywanie tam to było czyste urban exploration. Miałam tam do ogarnięcia tylko podłogi w szatni i łazienkę, które prawie wcale nie były używane. Wlóczyłam się tam po przeróżnych pomieszczeniach z dziwną aparaturą, starymi maszynami, próbówkami, fantazjowałam o tym co tu kiedyś było robione, że może było to tajemne rządowe laboratorium, w którym pracowano nad rzeczami, które nie mieściły się w głowie. Tak wyglądała moja praca tam. Miotła, słuchawki, a pomiędzy spanko w swojej kanciapie, gdzie nikt mi nie przeszkadzał. Byłam tam jedyną kobietą, co dodatkowo sprawiało, że miałam tam prawdziwy spokój. Łezka się kręci w oku na wspomnienie tej roboty. Wtedy też zrozumiałam, jaka praca daje mi spokój i szczęście, bo wtedy jeszcze o kasie za bardzo nie myślałam, kasa miała przyjść wraz z kwalifikacjami. Pracowałam tam do samego końca, z wielkim żalem szukałam kolejnej roboty, ale skupiałam się już tylko na sprzątaniu.

Błyszczące krany i ludzkie tkanki

Tym razem nie trafiłam zbyt dobrze xD Myślałam, że gdziekolwiek pójdę sprzątać, będzie dobrze. Prywatna premium klinika medyczna na początku nie wzbudziła moich podejrzeń xD jedyne co od początku nie się nie podobało, to to że nie byłam tam jedyną sprzątaczką, był cały ZESPÓŁ sprzątaczek, ze sprzątaczką naczelną, a jak xD ale przyzwyczaiłam się już, że mogę opłacać studia za własny hajs, więc do roboty! Struktura ważności była oczywista, właścicielka kliniki, lekarze, pielęgniarki, recepcja, sprzątaczka naczelna i MY - karaluchy ze ścierami. Panował tam iście schizofreniczny klimat, na każdej przerwie karaluchy opowiadały za co dostały opierdol, na co trzeba zwracać uwagę i co jest dla mnie najważniejsze (bo świeżaka trzeba było straszyć aby nie miał lepiej niż one). Jednym z ważniejszych obowiązków, było pucowanie kranów I innych elementów błyszczących w łazienkach dla kliento-pacjentów. W miarę możliwości po każdym pacjencie, należało wbić do łazienki i wypucować wszystko czego dotknął. Jednocześnie ważne było aby pacjenci nas NIE WIDZIELI. Mieliśmy przemykać tak, aby nikt z nie musiał narażać się na nasz widok. W klinice była sala zabiegowa. Nie była używana często i zanim padła moja kolej na sprzątanie, nasłuchałam się jakież ludzkie kawałki przyjdzie mi sprzątać, że lepiej abym była odporna na widok krwi itp. Oczywiście było to karaluchowe bajkopisarstwo, bo nawet sale po zabiegu lśniły tam czystością. Odeszłam, bo czułam się tam jak sprzedawca w Empiku, czy innym elektro media. Ja marzyłam o pracy samodzielnej, z minimalnym kontaktem z ludźmi, a tam byłam pod wiecznym wzrokiem kamer i ciągłą krytyką tego co robię. Serio, non stop ktoś się tam na coś oburzał a jedyną osobą z którą dało się normalnie pogadać była... właścicielka. Parę razy jak sprzątałam jej gabinet, zagadnęła mnie i były to owocne rozmowy jak równy z równym. Widać byłam zbyt mało karaluchowata, dlatego postanowiłam pokierować swoją karierę sprzątaczki spowrotem na halę produkcyjną.

Oszuści, zdziwiony pikaczu i marihuaen

Tym razem robotę znalazłam na gumtree i był to powrót na halę produkcyjną. Tak jak poprzednio, zatrudniona nie byłam bezpośrednio przez fabrykę, tylko pośrednictwo pracy o nazwie Robot 1, czy jakoś tak (reklama im się należy). Od początku śmierdzieli januszexem, ale chciałam tą robotę więc zgodziłam się na lipne warunki. W ofercie na gumtree załóżmy, że rzucili stawkę 5 zł na godzinę brutto. Jak przyszło do podpisania umowy, okazało się że było tam 3 zł na godzinę, plus premia, że niby miało się zgadzać z ofertą z gumtree, bo premia miała być ZAWSZE i obiecali, że dostanę tyle na rękę jakby umowa była za piątaka. Wiadomo, oni sobie lepiej opodatkują, a karaluchy i tak nie potrafią liczyć i zgodzą się na wszystko. Dobra, do roboty. Pierwszego dnia dowiedziałam się że ja odpowiadam za wszystkie hale (łazienki, kuchnie itp) plus portiernię dla załadunków, a dodatkowo raz w tygodniu pomagam dwóm sprzątaczkom od sprzątania biur, które miały swoją siedzibę osobno ode mnie, więc ogółem byłam samodzielna. Na wstępie zostałam ostrzeżona, że na portierni są dwie wredne, wymagające baby. Ogółem nie jestem bardzo rozmowna i kontaktowa, ale odpalił mi się jakiś przekór i postanowiłam wbić na tą portiernię z piękną gadką, wysprzątać im wszystko na błysk i nie dać małpom się czepiać. I tymi swoimi działaniami, niechcący sprawiłam że miałam z 'wredotami' super sztamę, okazały się bardzo fajne w rzeczywistości i uśmiechały kiedy tylko mnie wypatrzyły. A starsze sprzątaczki nie wierzyły własnym oczom. Heh. Ale znajomości miałam tam więcej, było parę fajnych chłopaków, którzy zawsze niezobowiązująco zagadywali, a skończyło się na tym że w mojej kanciapie urządzaliśmy regularne sesje z jointami, bo było to jedyne bezpieczne miejsce na terenie firmy gdzie można było bez pszypau zajarać. Fajnie było, klimat inny niż na poprzednim prodzie, ale też fajnie wspominam. To teraz przejdźmy do tego co tam było nie tak xD W każdym miejscu znajdzie się ktoś, kto musi się dla zasady prz⁎⁎⁎⁎⁎⁎olić. A ja kiedy wiem, że jestem niewinna, to pokazuję kły xD O tym że w jednym z budynków jest ziomek, co wiecznie narzeka, że przykazane sprzątanie raz w tygodniu się nie odbywa, wiedziałam na samym wstępie. Tak więc pewność, że jego włości nie ominęłam, miałam całkowitą. No i tak jak mnie ostrzegano, dzień później zaczepił mnie kierownik, że tamten się skarży, że u niego nie posprzątałam xD zagotowałam się momentalnie, wygarnęłam kierownikowi co wiedziałam, że ziomek się dla zasady przypierdala, a ja z pełną świadomością dnia poprzedniego ładnie sprzatnelam, na co mam świadków i że nie życzę sobie takich uwag bo wszystko robię dobrze xD kierownika zamurowało, przyszedł przygnieść karalucha, a ten urósł ponad niego i nie pozostało nic jak przeprosić i więcej się nie odezwać xD Żeby nie było, pofatygowałam się osobiście do sprawcy zamieszania i powtórzyłam mu wszystko co mówiłam kierownikowi, i że w skrócie ma się odpierdolić ode mnie i zająć swoją robotą xD Boże, czułam się wtedy jak BOGINI, z jednymi miałam twardą sztamę, a reszta co najwyżej szeptała za plecami, ale nikt nie odważył się więcej do mnie przyjebać. Nie tylko na miejscu zdziwili się, że karaluch umie szczekać i pokazywać kły. Nadszedł dzień wypłaty. Jako studentka kierunku ścisłego coś tam potrafiłam liczyć. Na przykład policzyć ile powinnam dostać przelewu za przepracowane godziny. Jak się domyślacie było dużo mniej niż w ofercie, niby te 3zł/godz plus premia ale nie zbliżało się to do 5zl z oferty. Zaczęłam wydzwaniać do pośrednictwa z żądaniami wyrównania do kwoty z oferty. Oczywiście zaczęli się wykręcać, przekierowywać mnie od jednej osoby do drugiej. Ale ja się wkurwiłam i stwierdziłam, że nie odpuszczę. Oczywiście oferta zdążyła zniknąć z gumtree, miałam w historii link do tej oferty i skontaktowałam się z gumtree, a oni powiedzieli, że w razie czego na wniosek nie pamiętam, sądu? policji? Mogą udostępnić szczegóły tej oferty, a ja z żądzą mordu wybrałam się osobiście do januszexu i zaczęłam robić dym, grożąc że sprawa będzie eskalowana i mam do tego narzędzia xD Zakładam, że nigdy wcześniej, ani nigdy później, nie trafili na tak problematycznego karalucha, z pewnością ludzi na takich stanowiskach bardzo łatwo oszukać i nie jeden to wykorzystuje. Wkrótce nadeszło na konto wyrównanie, może było to 100 zł, może 200, nie wiem. Ale walczyłam dla ZASADY i dla tych wszystkich, którzy nie potrafią się bronić. My job here is done

[reszta wpisu w komentarzu]

b3dd7fe4-57d9-4251-a60e-ebd5ff3a9378
13e66141-15ce-4e70-9ea1-7c6a5da51441
17891ab5-a62a-4054-930e-7a2c9059ae60
4a53e2d1-90d6-47f0-9876-8a26419912f1
087fc02d-83f6-46e5-8e36-4cbe9379714f

Miałem to przeczytać jutro w trakcie pracy ale jakoś dałem radę xD


P.S. edytor tekstu w hejto czasami potrafi skasować odstępy np. podczas edycji posta. Wierzę, że rzeczywiście były w Twojej wersji

każdy zasługuje na szacunek i adekwatne wynagrodzenie

Uuuuuu, prawie komunizm.


Zebym ja tak ksiazki chcial czytac, jak takie historie. Nie masz jakichs sytuacji w ktorych stricte dosralas kierownikowi, albo szefowi? Brzmisz, jakbys mogla miec. A takie rzeczy najlepiej mi sie czyta, bo #jebacprace

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Mały żalipost bo czemu by nie Pierwszy weekend po zabiegu - nic poważnego, ale jednak O ile w tygodniu łatwo to było przeboleć, po prostu skupiłam się na pracy na przemian ze spankiem, to teraz już mnie trochę nosi Po 14 godzinach snu, już więcej nie wyciągnę, więc leżę na kanapie i patrzę jak farba schnie, bo niemal nic mi nie wolno Nie mogę się przemęczać, przez co musiałam przerwać remont, który tak fajnie mi szedł. Z domu nie wyjdę, bo jestem opuchnięta i nie chcę aby ktoś się gapił. Jedzenie to męczarnia, i w ogóle to mało co mi wolno. Używki wiadomo out, a bez nikotynowego olejku nosi mnie do kwadratu. A jak na złość za oknem pogoda piękna, pojechało by się gdzieś, zrobiło gryla, ale nie 🤕 Całe szczęście wolno mi herbatkę i książki, ale jakoś trudno się na książce skupić, chyba przeciwbólowe trochę mi mącą w głowie. Takie tam, dziękuję za uwagę

Dla równowagi dorzucam memeski

#zdrowie #nieheheszki #memy

54ce2b11-0b5f-44dd-ba40-fa2acb53840a
b9bb8298-d29d-4d6f-82c2-7a3722eea6cc

@Shivaa ejjjj. A ja tak blisko Ciebie teras. Myślałem, że jak się wyrobię to wpadłbym do wro. A Ty nie na chodzie. Zdrowiej!

@Shivaa Ja też mam pierwszy weekend od zabiegu i pozwalam sobie na max krótki spacer. Zrobiłem już rosół, sernik i upiekłem chleb

Zaloguj się aby komentować

838 + 1 = 839

Tytuł: Coś

Autor: John W. Campbell

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Vesper

Format: książka papierowa

Liczba stron: 242

Ocena: 8/10

Jest to pierwsza, pełna wersja książki wydanej pierwotnie pod tytułem 'Kim jesteś?'. Ujrzała ona światło dzienne dopiero 60 lat po napisaniu i stanowi pierwotny koncept historii, którą najlepiej znamy z filmu J. Carpentera z 1982 r. o tym samym tytule 'The thing'.

Film ten ma specjalne miejsce w moim serduszku i dozgonny szacunek. Natomiast po książkę sięgnęłam po raz pierwszy i w ten sposób dowiedziałam się, że ma ona dwie wersje.

Odnosząc się do tej pierwotnej, nie ulepszonej, czuć świeżość pomysłu oraz potencjał pisarski młodego Campbella.

Nie jest to powieść pisana pod publikę, lecz dzika, naturalna i wpasowująca się w złote czasy fantastyki.

Część wydarzeń i postaci może być znana z filmu, ale fabuła zdecydowanie się różni.

Polecam fanom gatunku horror science fiction

#bookmeter

047ba7be-d3f7-4903-af2c-bc1b2b85ce8f

@Shivaa

Część wydarzeń i postaci może być znana z filmu, ale fabuła zdecydowanie się różni.

Brzmi dobrze. Nie wiedzę sensu czytania zekranizowanych książek jak już obejrzałem film, bo to +/- ta sama historia. Tu bym sie skusił. Gdzie można dostac tą książkę?

Zaloguj się aby komentować

🍕🍕🍕 #dziennikpizzy 🍕🍕🍕

Ehh, no i stało się Osiągnęłam absolut 🤯

Wcześniej zawsze coś było do poprawy, a teraz sama nie wierzę w tą doskonałość xD i najbardziej chcę teraz wiedzieć jak utrzymać ten poziom

Ciasto Drożdży tym razem dałam minimalnie więcej niż ostatnio plus zaczyn stał chwilę dłużej niż zwykle, bo o nim zapomniałam xD może nieco wyższa temperatura w kuchni też zrobiła swoje W każdym razie od samego początku ciasto zachowywało się inaczej, jak na ponad 70% hydro nie kleiło się tak bardzo i co mnie najbardziej zszokowało, blok i kulki nie rozlewały się mizernie z czasem, tylko szły do góry 😳 A kręcenie z nich placka to była poezja, jakbym chciała to pewnie i na pół metra bym je rozkręciła podrzucając do samego sufitu 😂 Bąble też były inne, średniej wielkości i dość 'mocne'. Pierwsza standardowo za mocno mi się wsunęła do pieca i wylądowała za blisko grzałki, stąd mocniejsze przypieczenia z jednej strony, ale kolejne weszły już idealnie.

Składniki Obecnie mam silną potrzebę uzupełniania kapsaicyny w organizmie, dlatego prócz standardowych warzyw (mięsnych nie lubię) i oliwy czosnkowej, pojawiło się jalapeno. Za pierwszym razem wyszła jednak mało pikantna, więc na kolejnych zwiększyłam jego ilość plus same ciasto bazowo polałam oliwą chilli. Wyszło perfekcyjnie 😍 Pierwsza i druga pod względem składników właściwie się nie różniły: cebula czerwona, pieczarki, orzechy i na koniec ricotta i oliwa czosnkowa W trzeciej postanowiłam nieco zaszaleć, bo na połowę poszła ricotta a na drugą połowę miód i dodatkowo cheddar na całość

Smak I ta ostatnia picka pod względem składników i dojrzałości ciasta, pobiła na głowę wszystkie pizze jakie zrobiłam do tej pory. Mogę umierać szczęśliwa i mieć nadzieję, że szybko wychwycę te niuanse, które sprawiły, że wyszło z tego coś, czym nie powstydziła bym się poczęstować Włocha.

#pizza #gotujzhejto

82b36662-4fd4-4f0c-b03d-aeda35e68a35

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

830 + 1 = 831

Tytuł: Zbrodnia I kara

Autor: Fiodor Dostojewski

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: SBM

Format: książka papierowa

Liczba stron: 740

Ocena: 8/10

Pozycja której nikomu nie trzeba przedstawiać.

Nazwała bym ją księgą monologów, wielu przemyśleń, rozterek i poglądów.

Klimat mroczny, ciężki, mam wrażenie jakby cała akcja toczyła się pod zachmurzonym niebem, wśród brudnych ulic, odoru niestrawionego alkoholu.

Wszystko tutaj dąży do równowagi, jest zbrodnia, musi być i kara.

#bookmeter

df23cba4-7490-48a7-a428-a80b799fed98

Zaloguj się aby komentować

#hejtozeszyt uwaga! To jest post z losowaniem, jeśli chcesz wziąć udział w zabawie, piorunuj ⚡⚡⚡ A jeśli chcesz poznać mój unboxing, czytaj dalej

***

W końcu i mi udało się wylosować ten hehe sławetny zeszyt i niniejszym chciałam podzielić się wrażeniami z odpakowania paczuchy oraz lektury.

Nie spodziewałam się tego co znalazłam w środku, jestem pod ogromnym wrażeniem, co Wam udało się zrobić z tej zabawy 😊 jesteście niesamowici ♥️ Chcę każdemu z osobna podziękować, ile serca i szczerości włożyliście w tą zabawę, bo na prawdę może się to wydawać zwykłymi millenialsowymi złotymi myślami, ale jednak to coś dużo więcej ♥️♥️♥️ Czytanie każdego kolejnego wpisu, innym charakterem pisma, innym kolorem, z inną historią, która składa się na cały kontent, który tworzymy na hejto, było czymś niesamowitym. Standardowa czcionka wpisów w internecie nie odda tak bardzo drugiego człowieka, jak właśnie własnoręcznie pisane słowo. Poza samym słowem są rysunki, zdjęcia, roślinki, no jest wszystko a nawet więcej. Jestem szczerze wzruszona, jak pięknie to wszystko stworzyliście, to prawdziwy skarb ♥️ No i jeszcze wiele osób dorzuciło do paczki różne oryginalne fanty. Każdy z was zajmuje się czymś innym, ma inne zainteresowania i znalazło to odzwierciedlenie w całej tej pięknej zawartości! Chciałam tu też ośmielić do 'częstowania' się zawartością paczki, bo to są fanty od Was dla Was, więc śmiało bierzcie coś na pamiątkę (nie tylko dorzucajcie bo się niedługo w paczkomat nie zmieści xD). Zapewniam że warto, oraz że zawartość może was mocno zaskoczyć xd Oczywiście nie ujawniam co tam jest, bo inaczej nie będzie niespodzianki 😉

Odnosząc się do zapachu, to ja nie wiem o co chodzi, pachnie pięknie 🥰

PS @3t3r dam ci znać którą fotkę wybiorę jak już się zdecyduję, bo wszystkie piękne 😍

PS2 wspominałam już że jesteście niesamowici i stworzyliście coś pięknego? @splash545 @Patkapsychopatka @bojowonastawionaowca @Endrevoir @KatieWee @pingWIN @zomers @alaMAkota @fonfi @yourgrandma @Fen @3t3r @bacteria @Taxidriver @SignumTemporis @Harpersy @noriad @Merkury @Augustyn_Benc-Walski @Tomoe @Rozpierpapierduchacz @twombolt @pvintage dziękuję ♥️ ♥️ ♥️

PS3 potwierdzam że w zeszycie jeszcze sporo miejsca na nie jeden wpis 😉

Regulamin zabawy na potrzeby losowania: https://www.hejto.pl/wpis/hejtozeszyt-z-malym-poslizgiem-ale-w-koncu-sie-udalo-zebralam-zasady-i-aktualiza

Zwycięzcę losowania ogłoszę w dniu jutrzejszym

Dawno nie było pitcy, trzeba nadrobić zaległości Znowu zmniejszyłam ilość drożdży, efekt był widoczny bo bąbelków było zdecydowanie mniej, może nawet nieco zbyt mało, ale potrzebuję zrobić więcej placków aby ocenić. Przy drugim podejściu przebiłam największe bąbelki i to była dobra decyzja bo nic się zbytnio nie popaliło Pierwsza picka była wypiekana po jednej dobie a druga po trzech dobach Druga urosła widocznie mniej ale była bogatsza w smaku Obie z orzechami, pieczarkami, czerwoną cebulą i oliwą czosnkową na koniec, druga dodatkowo z ricottą i szczypiorkiem #pizza #gotujzhejto #jedzenie

7d25f2a9-efce-4232-afdf-87e05d622c78
dfafb1e6-a86b-475b-8f36-d9bd25b43fae
a8fe6e6c-2cc2-4d49-a6a1-21fe531ff7da

@Shivaa Co to znaczy że po jednej dobie i po trzech dobach? Trzymałaś w lodówce całe ciasto a potem przed pieczeniem wyrastało w postaci kulek czy to kulki mieszkały w lodówce?

Zaloguj się aby komentować

Proszę o uwagę, bo prezentuję zwycięzców konkursu #narysunki w temacie 'Typowy użytkownik Hejto' 😁

Miejsce 1 🥇

zajął @dradrian_zwierachs otrzymując 79 piorunków za pracę https://www.hejto.pl/wpis/narysunki-quot-okiem-manata-pt3-ostatni-goscie-quot

Miejsce 2 🥈

zajął @MrGerwant otrzymując 65 piorunków za pracę https://www.hejto.pl/wpis/oto-moje-zgloszenie-konkursowe-do-narysunki-shivaa-pod-tytulem-quot-typowy-uzytk

Miejsce 3 🥉

zajął @dradrian_zwierachs otrzymując 52 piorunki za pracę https://www.hejto.pl/wpis/narysunki-quot-okiem-manata-pt2-manat-paczy-w-prawo-quot

Już nieco poniżej podium debiutująca praca tej edycji w wykonaniu @dradrian_zwierachs która otrzymała 50 piorunków https://www.hejto.pl/wpis/narysunki-quot-okiem-manata-quot-dr-zwierachs-1

Bardzo dziękuję za udział w zabawie wszystkim dwóm użytkownikom i gratuluję kreatywności i pięknych prac 😊

@dradrian_zwierachs przejmujesz pałeczkę z organizacją kolejnej edycji, zasady tutaj https://www.hejto.pl/wpis/art-pracownia-specjalnej-troski-od-pewnego-czasu-planowalem-rozruszac-pewien-p-1

cebb7e21-2a54-42ff-ad8c-b3ee07d89294
a4234b0a-2da8-4a53-933d-2806d865d2fd
43134fa3-e517-4f9b-a96b-030a6876f018
724fe93f-1826-4770-b060-6edcb4c08171

Zaloguj się aby komentować

757 + 1 = 758

Tytuł: Malorie

Autor: Josh Malerman

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Akurat

Format: audiobook

Liczba stron: 320

Ocena: 8/10

Muszę przyznać, że wyszło to bardzo fajnie 😀 Po 'Nie otwieraj oczu' został jakiś niedosyt, a ta pozycja bardzo fajnie dopełniła historię Malorie. Wiadomo, pierwsza część była lepsza, świeża, ale tutaj wciąż jest wysoki poziom, kolejne rozdziały wciągają i niepokoją coraz bardziej.

Natomiast finał mnie zaskoczył, ale pozytywnie, sprawiedliwe zakończenie historii.

Kurła, skończyły mi się fajne książki a dostawa dopiero w poniedziałek xD trzeba będzie odkurzyć coś z półki

#bookmeter

b7b4f476-cad6-4d86-8e6f-00c998ca1943

Zaloguj się aby komentować

736 + 1 = 737

Tytuł: Kres zła

Autor: Max Czornyj

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Filia

Format: książka papierowa

Liczba stron: 384

Ocena: 6/10

Taki tam sobie polski kryminał.

Dość wartka akcja, w zasadzie non stop coś się działo, szczególnie na końcu każdego rozdziału zakończonego 'Nie uwierzy pan co znaleźliśmy', 'Wiemy kto go zabił', 'Proszę posłuchać, czego się dowiedziałam' odmienionych przez wszystkie niedokończone przypadki.

Ogółem źle nie było, ale wiem że odstawię książkę na półkę i za jakiś czas nie będę miała pojęcia o czym była. To co uważam za mocną stronę gatunku, czyli ciekawość co się wydarzyło na prawdę i kto zabił, tutaj nie wystąpiła.

#bookmeter

d492e560-fcf7-4c38-860d-60a5fe6f267f

Zaloguj się aby komentować

Niniejszym otwieram kolejną edycję zabawy #narysunki 🖼️

Temat: "Typowy użytkownik Hejto" 👽😵💫🐸👾🤥🤖🥸

Zasady edycji: - musi zawierać postać - praca może być wykonana dowolną techniką, rysunek, malarstwo, plastelina itp - wykorzystanie AI jest niedozwolone - czas na wykonanie to 2 tygodnie (do 11.05) - zwycięży praca z największą liczbą piorunków, w razie remisu z większą ilością komentarzy - więcej szczegółów zabawy https://www.hejto.pl/wpis/art-pracownia-specjalnej-troski-od-pewnego-czasu-planowalem-rozruszac-pewien-p-1

Bonusy (nie obowiązkowe) 1. wizualizacja poszkodowanego trzymającego przedmiot 2. miejsce akcji: hejtopiwo

Życzę wszystkim dobrej zabawy 😁

aa25c2e7-2efe-41f3-b20f-be417cd3956a

Zaloguj się aby komentować

725 + 1 = 726

Tytuł: W obronie męża

Autor: Marcel Moss

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Filia

Format: książka papierowa

Liczba stron: 336

Ocena: 6/10

Może i wciągający, ale mocno typowy thriller psychologiczny. Początek i rozwój akcji były na prawdę fajne, natomiast pod koniec wyszło dokładnie tak, jak we wszystkich książkach tego gatunku, pokręcone plot twisty, i nikt nie jest taki jaki się wydaje.

#bookmeter

c8168904-bd21-49b2-915d-b62ca6b4740f

@Mr.Mars aż tak źle to nie! Jak ktoś czytał dużo tego gatunku to wszystko będzie schematyczne, natomiast dla reszty może być zaskakujące 😉

Zaloguj się aby komentować

Instrukcja obsługi pitcy: przebij większe bąble aby nie spaliły się w trakcie pieczenia Ja: nie będziesz mi mówić jak mam żyć xD

#heheszki #pizza #gotujzhejto #dziennikpizzy

Ale szczypiorek okazał się świetnym pomysłem, nie pamiętam kto ostatnio wrzucał, ale dzięki za inspirację 😁

c71fcae2-ae72-4aa5-8723-7cf8f1213479
48d47836-7253-4176-a806-7b03fba33a7c

@Z_buta_za_horyzont oczywiście została wciągnięta cała 😅 te spalone bąbelki były cieńsze niż papier i tylko dodawały smaczku

Zaloguj się aby komentować

717 + 1 = 718

Tytuł: Nie otwieraj oczu

Autor: Josh Malerman

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Czarna Owca

Format: książka papierowa

Liczba stron: 302

Ocena: 9/10

Faktycznie, trudno było się oderwać.

Rewelacyjne wyczucie w budowaniu napięcia. Zazwyczaj horrory przestają mnie kręcić kiedy już pojawia się ten 'potwór' i okazuje się że wcale nie jest taki straszny, a tutaj właściwie dzięki tej ciągłej niepewności, nie odkrywaniu wszystkich kart, trzyma w ciągłym napięciu.

Kiedyś widziałam film na podstawie tej książki i już wtedy ta historia zrobiła na mnie wrażenie, ale książka to zawsze, przynajmniej jak dla mnie, wyższy poziom rozrywki.

Zdecydowanie polecam.

#bookmeter

934b7866-7b0e-48fe-a426-83a146ddc84d

Zaloguj się aby komentować