No to lecimy z opisem dalej.
Przed nami trzeci dzień tułaczki.
Różowa stwierdziła, że dzisiaj (środa), będzie trochę więcej stoisk i lepiej.
W dniu poprzednim podszedłem do gościa z firmy Aurapol (też filamenty, ale z Czech), który po polsku i po angielsku potakiwał.
Szlag mnie trafił, bo chciałem się czegoś dowiedzieć i pogadać z tymi ludźmi o filamencie.
Moje prośby zostały jednak usłyszane dnia następnego.
Najpierw pogadałem z jednym chłopakiem o ich filamencie oraz o tym jak wygląda wydruk używając ich filamentu.
Pogadali, pośmialim się i git.
Szare komórki podały sobie łapki i stwierdziłem, że kupię filament, bo przecież na ślub potrzebuje mieć wydruki i potrzebuje dwukolorowy (może taniej się wycharczy).
ROSA, już w filament zwykły się nie bawi a leci na grubo w stronę filamentów technicznych (będą testy próbek!), dostałem PLA, PCTG i PET-G od pani, która bardziej była od marketingu niż od wydruku materiału.
Poszedłem do LUME to powiedzieli, że mogę zamówić od nich z firmy, bo filament oni mają na losowania oraz na wydruki testowe. Myślę dobra.
Idziemy do Aurapol.
W Aurapol stała młoda dziewczyna co prawdopodobnie została wysłana jako narybek i nauczyć się gadać z klientami. Była bardzo zestresowana i miła, ale też kompetentna.
Poleciała filament "Galaxy" (filament pearl, który błyszczy). Gadam z różową i chcem, chcem. No dobra, filament za 50zł PLA i błyszczący to żal nie kupić.
Nadchodzi kolejny wkurw. Nie mają na stanie takiego filamentu (figurki wydrukowane z tego filamentu, które stały i wydrukowali nie zostały dokładnie oczyszczone z wsporników, wyglądało to ohydnie. Słaba reklama).
Myśle dobra, miałem przetestować filament ASA (lepszy ABS), pytam o cenę - 60zł rolka. Boner motzno (normalnie kosztuje ASA 70-80zł/kg). Podjarany zauważyłem Rolka 850g.
Zapytałem dlaczego takie rolki, powiedzieli że tak już jest. Mają 850g lub 2kg.
Myślę taniej nie kupię to biorę. Płatność w euro (sus), prze walutowałem na szybko i cyk 120zł za dwie rolki ASA 850g.
Dużo/ mało, oceńcie sami.
Wyszliśmy z targów, bo już nie było co zwiedzać i udaliśmy się do ENERGETYCZNEGO CENTRUM NAUKI - FUNDACJA PGE.
Było naprawdę fajnie (na dole zdjęcie), chociaż kameralnie.
Udało się dostać jak wcześniej grupa skończyła to i zwiedzanie było ciekawsze oraz dało się porobić kilka zadań, które na nas czekały.
Później klasycznie obiad na mieście, chwila oddechu w mieszkaniu i do QUESTa na planszówki (swoją drogą za⁎⁎⁎⁎ste miejsce tylko czynne od 18).
Dzień 4 - czwartek.
Wspólnie stwierdziliśmy, że do piątku nie ma co siedzieć jak wynajem do godziny 10.
Zebraliśmy się w sobie, ogarnęliśmy i pojechaliśmy do Jaskini Raj.
Lało przepotwornie, jakby ktoś wiadra wody wylewał.
Załapaliśmy się z jakimiś dzieciaczkami z klasy 3C, dzieci nieprzeszkadzały i dało się posłuchać oraz popatrzeć na spokojnie.
(chwila na prywatną refleksje - Skoro jestem facetem to stereotypowo oglądam piłkę nożną. Co nie? No otóż nie znoszę piłki nożnej i żadnego sportu oglądać. Wolę uprawiać sport niż siedzieć i oglądać z piwskiem - koniec refleksji).
Po zwiedzaniu, pojechaliśmy do Zamku w Chęcinach. Wiało strasznie, ale fajnie było ponownie zobaczyć.
Idąc na górę to jakbym miał zasraną ścieżkę zdrowia, myślałem że wypluje płuca.
Popatrzyliśmy i porobiliśmy sobie głupich zdjęć, jak to na takich wyjazdach bywa.
W kasie usłyszeliśmy o tym, że w Chęcinach jest coś takiego jak Niemczówka i po zakupie biletu zwiedzanie gratis (a wiadomo).
Poszliśmy zjeść i pojechaliśmy tam. Okazało się, że to jest dodatkowo urząd stanu cywilnego gdzie są udzielane śluby. Dużo zbroi, portretów władców polskich oraz sala poświęcona panu Wołodyjowskiemu.
W Chęcinach nagrywane były sceny do pana Wołodyjowskiego, ale tej wersji czarnobiałej, gdzie Olbrychski grał majora Zagłobę.
Przed wyjściem kilka zdjęć od pani z informacji oraz mapka z prośbą o przyjazd jak będzie ciepło i zwiedzenie innych miejsc.
PODSUMOWUJĄC
Jak oceniam wyjazd? Pomimo wszystkich przygód i wydarzeń z rozczarowaniami oceniam 7/10.
Do Kielc już nigdy więcej nie pojadę, a jak jechać będę to pewnie jakimś samochodem oddziału Rutkowskiego #pdk.
Tam wystarczy pojechać na jeden dzień i wrócić, bo nic tam dosłownie nie ma.
Do Chęcin pojadę ponownie, ale jak będzie cieplej i zwiedzę miejsca z mapki.
Czy polecam? Kielce - nie, Chęciny - tak.
P. S. Dorzucam zdjęcie karteczki z parku, bo mi umknęło.
Z kranu ocet z majonezu nie leciał, coś dziwnego dla miasta co tak wielbi ten wybryk smaków.
Ktoś jeszcze wieko od trumny na balkonie trzymał, pewnie dla delikwenta, który zostanie skrojony przez scyzoryka.
@Dziwen odnaleziony! Siedzi w Jaskini Raj za szybą z @rith.
Więcej zdjęć nie wrzucam, bo widać różową a kilka ma też moich.
#wyjazdy #druk3d #targi #zwiedzajzhejto





































