Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna

Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Teraz jest głośno o sprawie rolnika, który zaorał świeżo wylany asfalt, ponieważ zakładał, że nowa droga przebiegać ma po jego ziemi. Czytając i słysząc o takich akcjach zawsze mam wrażenie, że na największe awantury decydują się najwięksi debile, którzy później dostają po łapach za swoją głupotę. W związku z tym postanowiłem podzielić się historią z mojego podwórka.
Moje podwórko z początku było naprawdę spore. Spowodowane to było tym, że dzieliliśmy je z kilkoma innymi kamienicami. Przez lata nie było odnośnie tego większych problemów. No, oprócz tego, że w pewnym momencie sąsiedzi z jednej klatki, tej najdalszej od mojej odgrodzili się. Szczegółów tej jednej sprawy specjalnie nie znam, ale jak w reszcie tego wpisu wszystko rozchodzi się o miejsca parkingowe. Niemniej jednak powierzchnia użytkowa naszego podwórka zmalała o ok. 1/3, powiedzmy 15 lat temu, a z tym faktem już się dawno wszyscy musieli pogodzić. Największy problem, jaki się pojawił, to fakt że brama od podwórka była jedna, na terenie, który został nam "zabrany". Więc trzeba było zrobić wyrwę w płocie i załatwić nową bramę wjazdową. Trudno.
Lata mijały, a na moim pomniejszonym podwórku nic się nie zmieniało. Do czasu, aż pewien autorytet - pseudonim "Romek" z klatki obok zmarł. Był on odpowiedzialny za dotychczasowy establishment, który czerpał najwięcej z jego porządków. To on ustalił, kto gdzie może parkować i ile miejsca w ogóle ma. Zastanawiacie się w jaki sposób to opracował? Bynajmniej nie użył do tego jakichś pomiarów geodezyjnych. I tak to wyglądało, że np. sąsiad, ten pode mną, miał dwa miejsca parkingowe, a moi rodzice nie mieli ani jednego. Bo tak. Sąsiad z dołu tak się przyzwyczaił do swojego przywileju, że aż w pewnym momencie jedno z tych miejsc sobie wybrukował. Jako jedyny pozwolił sobie na taki krok, ale sąsiad z parteru też parkował w pewnym jednym, szczególnym miejscu. On też przyjął ustalenia Romka śmiertelnie poważnie - było mu z tym bardzo po drodze, bo dostał miejsce najbliżej klatki.
Ale jako, że Romek zmarł, to ktoś kupił jego mieszkanie. Jest to jakieś młode małżeństwo. Niedługo po wprowadzeniu się zaczęli zauważać jakieś nieprawidłowości. Cały spór wybuchł, kiedy zaparkowali na miejscu sąsiada, który ma aż dwa miejsca parkingowe. Ten, jak to bywa w takich warunkach, zaczął się na nich drzeć z balkonu, atakując ich i tłumacząc, że to jest jego miejsce. Młodzi nie wchodzili szczególnie w polemikę z kimś takim i natychmiastowo zdecydowali się na drastyczne kroki. Na podstawie pomiarów geodezyjnych postawili sobie płot, "odbierając" nam dodatkowe 1/3 podwórka. Pech chciał, że wraz z zagrabioną ziemią przypadło im wyłożone kostką miejsce parkingowe sąsiada.
Nie jest to jednak koniec całej bolączki, z którą sąsiad się zmierza - bo przecież nie moi rodzice, lol, oni i tak parkują poza podwórkiem. Kolejny problem, jaki się pojawił, to to, że podobnie jak we wcześniejszym przypadku, straciliśmy też bramę wjazdową na naszą posesję. Ta została na terenie sąsiadów z klatki obok. OK, powiecie sobie, że to już jest śmieszne. Ktoś już zrobił wyrwę w płocie, która teoretycznie umożliwiłaby przejazd samochodów. W tej historii jest jeszcze jeden dodatkowy smaczek - nasze okrojone podwórko w tej chwili znajduje się w całości za znakiem "zakaz ruchu". Wobec tego jakakolwiek próba wjechania tam jest niezgodna z prawem. Niektórzy teraz pomyślą "a kogo w takiej sytuacji będzie obchodzić ten durny znak?". Spieszę z wyjaśnieniem: Straż Miejską. Mieszkamy dosłownie obok siedziby Straży Miejskiej. Jadąc w kierunku naszego podwórka często można dosłownie przybić piątkę ze strażnikami.
Pozbawiony przywilejów sąsiad nie przejmował się jednak znakiem i postanowił sobie nonszalancko wjechać za ten znak. Zaparkował pod podwórkiem. Niestety nie na podwórku, ponieważ zostały nam takie marne ochłapy i panuje do tej pory chaos organizacyjny co do tego, co jest czyje i gdzie. Straż Miejska, jak możecie się domyślić, poinformowała go o tym błędzie. Sąsiad wyjechał do nich z mordą i zaczął straszyć policją. Strażników taki obrót spraw jedynie rozbawił. Moi rodzice z tymi strażnikami często sobie rozmawiają, więc wiedzą, że teraz są dodatkowo wyczuleni na jego samochody. Ostatnio jak rodzice wychodzili z podwórka, to mieli okazję zobaczyć, że sąsiad dostał swój mandat.
Nie wiem, jak moge to sensownie otagowac, ale wydaje mi sie, ze na takie historie powinien byc specjalny tag, np. #geodezyjneawantury
Mieszkałem na takim podwórku, gdzie na ponad 30 mieszkań było 7 miejsc legalnych i tak 4-5 aut szło jeszcze dopachc. Oczywiście stare janusze sobie rozdzieliły te miejsca, że to ich świnte miejsca. Miałem kilka awantur, że jak Janusz chce mieć swoje miejsce to niech sobie wykupi od wspólnoty i w d⁎⁎ie mam ich ustalenia z czasów Mezopotamii. Miałem kilka razy postawione do pionu wycieraczki, to na parapecie ustawiłem kamerkę skierowaną na auto 24/7, która mi się zwróciła w niecały miesiąc, bo stara baba, szarpiąc wycieraczkę, porysowała mi maskę, co się piknie nagrało. Po roku łażenia do sądu dostałem 800 PLN (malowanie kosztowało 200, ale lakiernik za dopłatą wystawił wyższą fakturę), a stara baba rok w zawieszeniu i 120 h robót społecznych. O wyroku niby przypadkiem poinformowałem nasz osiedlowy monitoring, czyli inną starą babę, która wszystko wie i ze wszystkimi gada, więc mówiąc jej powiedziałem wszystkim sąsiadom o ewentualnych konsekwencjach. Od tego czasu każdy może parkować gdzie chce.
Zaloguj się aby komentować
stare baby xD stoje w kolejce do bramki na lotnisku i nagle zaczepia mnie jedna, wyciagam sluchawki, a ona zaczyna dopytywac czy to jest kolejka dla ludzi z priorytetem. mowie, ze nie i pokazuje, ze ta kolejka jest obok. dopowiadam nawet, ze wlasnie dlatego ludzie tam maja wiecej bagazu. ona mi zaczyna tlumaczyc ze kolejka z prio zawsze byla krotsza i tak jej sie wydawalo, ze to ta. slyszy to inna stara baba, odwraca sie do niej i zaczyna jej tlumaczyc, ze tez jej sie wydaje, ze to prio, bo tak. obie zaczynaja mowic, jak im sie wydaje, mimo ze za plecami mamy znak wskazujacy, ze to jest kolejka dla "all other passengers". ale juz maja wyjebane, bo sa zajete dyskutowaniem ze soba, a ja wkladam sluchawki z powrotem. tylko po co mnie pytac, skoro i tak nie biora pod uwage tego, co mowie? xD
a, no i szok, bo krotsza kolejka (w ktorej stoimy) juz nie jest ta krotsza.
#starebaby
Niestety my, faceci je do tego przyzwyczailiśmy. Całe życie spędziła jako tępa dzida i zawsze było dobrze, bo zawsze jakiś facet się nią zaopiekował jak dzieckiem. Nie musiała zbyt wiele myśleć ani zbyt wiele robić.
To nie jest tak, że one głupieją na starość: One ZAWSZE były tępe, tylko uchodziło im to płazem, bo dało się je r⁎⁎⁎ać.
Stary facet, jak go nie trzaśnie jakiś udar czy coś, do końca zachowuje względną sprawność intelektualną, kojarzy jak działają systemy trochę bardziej skomplikowane od fiuta, umie w głowie przewidzieć skutki prostego sprzężenia dodatniego czy ujemnego, potrafi w szachach te dwa ruchy do przodu z grubsza przeanalizować. A nawet jak nie, to rozumie znaczenie takiej analizy, dlaczego jest ona ważna.
A stara baba...
#niepopularnaopinia
Zaloguj się aby komentować
Narzeczona mnie doprowadza do paranoi. Wie, ze mam laskotki na wlasciwie calym ciele i mnie tym torturuje. Raz udalo sie jej polaskotac mnie po czole. Od tego momentu wie, ze niewazne gdzie mnie dotknie, to zaczynam sie miotac i smiac bez opamietania. Nawet nie musi jakos intensywnie poruszac palcami. Wystarczy, ze poczuje jakikolwiek dotyk na niewielkiej powierzchni ciala - moga byc palce na szyi, albo masowanie plecow dlonmi. Ogolnie laskocze mnie w oczywiscie bardziej wrazliwych miejscach, jak pachy i stopy. Teraz zazwyczaj jak polozy sie obok i jakkolwiek ruszy reka, to odruchowo zaciskam pachwiny.
Mam jakies dziwne polaczenia nerwowe, bo zawsze jak chodze do fryzjera i jedzie mi maszynka po lbie, to czuje intensywne laskotki na ledzwiach. W dziecinstwie prowadzilo to do ciekawych komentarzy ze strony rodziny i fryzjerow.
Moze to nie byloby takie zle, gdyby nie fakt, ze ona nie ma laskotek w ogole. Niewazne, gdzie sprobuje, to ona nawet nie drgnie. Nigdy nie bralem udzialu w tak niesprawiedliwej walce.
#zwiazki
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Korwin jak gral w CS2 to dal taki popis madrosci, ze az zrzuca z krzesel.
Dlatego sadze, ze wladze wykonawcza powinni sprawowac wylacznie ludzie mlodzi. Starzy powinni ustanawiac prawa, sedziami byc, byc prezydentami, ale juz w sejmie powinni byc mlodzi ludzie, a ministrami... 35 lat to juz mowie, za stary na ministra.
Bynajmniej nie chodzi o to, ze podejscie "wladza wykonawcza jest dla ludzi mlodych" jest jakies kontrowersyjne. Ale miec magistra z filozofii i w jakies 15 sekund powiedziec 2 zdania, ktore sa sprzeczne pod wzgledem logicznym na kilka sposobow to chyba jakis dar XD
Albo po prostu tak rozbudowana niewiedza o trojpodziale wladzy.
https://www.youtube.com/live/j6xeySSzO9w?t=6532&is=2gj-5nNUlN2Wtj7b
#polityka
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
JAK TAM MŁODY HEHE?! BYŁO COŚ W WEEKEND:
- tentego
- dupcone
- wiercone
- dziergane
- dziurkane
- ru⁎⁎⁎ne
- dmuchane
- bzykane
- pukane
- orane
- sekszone
- lizane
- dymane
- grzmocone
- ciupciane
- jebane
- kłute
- pompowane
- deptane
- kiszone
- kryte
- peklowane
- kutaszone
- nitowane
- strzelane z haclufy
- zapinane
- szpachlowane
- klinowane
- ptaszkowane
- spuszczane z kija
- pasowane
- pokładane
- rżnięte
- marcowane
- prute
- drylowane
- zapylane?
Michałku a coś ty taki cichy?? Nic nie było?
To może tej swojej Pannicy zrobiłeś przynajmniej:
- Patelnie
- Zwiedzanie kuciapy
- Tarmoszenie nietoperza
- Zwiedzanie wzgórza
- Czochranie bobra
- Garbowanie lisa
- Podlewanie grzędy
- Nawadnianie pola
- Wyciskanie cytrynki
- Tulenie pieroga
- Francuskie tornado
- Drażnienie małża
- Łotoszenie żubra
NAWET TO NIEEE?! A MOŻE TY JE JAKI CIEPŁY?! MANIUŚ! MŁODY ZNOWU NIC W TEN WEEKEND NIE ZAKUTASIŁ. TEJ MOŻE ON JE JAKI CIEPŁY
#heheszki i troche #pracbaza jesli ktos jest budowlancem
Zaloguj się aby komentować
Zastanawialiscie sie kiedys skad biora sie przedsiebiorcy? Jak wynika z tego filmu, sa oni zwozeni masowo na wolny rynek w celu rozpoczecia dzialalnosci. https://youtu.be/xSv-RolerD4?is=z2b3mkEXRZhEHEzP
Komentarze tez niezle (dolaczam obrazek)
#heheszki

Zaloguj się aby komentować
Ale dla kogo to gówno? Ta bieda? Ten syf, HIV, kiła i mogiła? Przecież nie dla tych co się do koryta dorwą - oni dostaną w razie co stanowisko oligarchicznego dupowłaza radzieckiego i będą sobie korzystać z dobrodziejstw o których reszta kraju nawet nie pomarzy.
To nie debilizm, to chłodna kalkulacja.
Zaloguj się aby komentować
Przeszedlem sie wczoraj do sklepu, kupilem jakies chipsy i wracajac podchodzilem do pasow na skrzyzowaniu, a tu patrze, ze po drugiej stronie idzie dwoch typow - mikrus 160cm, a z nim jakis goliat ewidentnie co najmniej pijany, prawdopodobnie tez nacpany. Widze to po tym, ze idzie bez koszulki, jest tak czerwony na ryju, ze widac z kilku metrow, doslownie nim rzuca, wymachuje rekami, lata na boki i uzywa swojego mikrusa do podparcia. Nie mam prawie zadnej zdolnosci bojowej i jestem chudy, ale niewazne. Na pewno widzieli, ze ide w strone pasow, wiec uznalem, ze nie mam wyboru. Moglem zawrocic i pojsc nieco inna droga, ale tego nie zrobilem.
Czekamy na swiatlach, goliat probuje wymusic pierwszenstwo na czerwonym, mimo ze samochody zapierdalaja. Po chwili i tak wlacza sie zielone, przechodzimy, goliat wystrzelil i w 2 sekundy byl juz na drugiej stronie, a mikrus szedl normalnym krokiem, wyjatkowo podnosze wzrok i udaje, ze nie widze tych typow. Maluch zaczyna skrecac w moja strone i zbliza sie na tyle, ze nie moge dluzej udawac, ze nic sie nie dzieje. Patrze na niego - ten wystawia reke w moja strone, a przez sluchawki przebija mi sie "daj chrupka". Na srodku pasow. xD Juz mi reke mial wlozyc do paczki, a ja zabralem reke i powiedzialem "nie". Koles zareagowal oburzeniem mowiac "ja pi⁎⁎⁎⁎le to sie udlaw".
Najgorzej, ze mialem te sluchawki w uszach, typow juz minalem, a przeciez bym sie nie odwrocil, wiec nie mialem jak ocenic, czy zawrocili, zeby sie do mnie przysapac. Normalnie jak jest ciemno i jestem podejrzliwy, to patrze na cienie na ziemi, zeby wybadac, czy ktos za mna idzie. Teraz przechodzilem miasto na wersji hard. Trzymalo mnie to w napieciu przez jakas minute po zdarzeniu. xD
Jak o tym mysle to troche kisne, bo idzie jakis chlop, widzi nieznajomego goscia z chipsami i podchodzi do niego z tekstem "daj chrupka". Na srodku przejscia. XD
#gownowpis
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Nic tak nie wzbudza u mnie uczucia pogardy do własnego narodu, jak stosunek Polaków do gejów.
Ostatnio na yt zobaczyłem shorta o prowokacyjnej miniaturce - coś o tym, że świat się kończy z dołączonymi crying emoji. Na tle disneyland. Myślę sobie, że to ewidentny clickbait, ale na mnie zadziałało. Wchodzę i oglądam. Sytuacja na shorcie:
Dwóch dorosłych, kompletnie normalnie wyglądających mężczyzn zatrzymuje się w disneylandzie. Nagle jeden z nich klęka przed drugim i wyciąga pudełko z pierścionkiem zaręczynowym. Drugi zaczyna płakać ze wzruszenia i śmiechu, sam pada na kolana i też wyciąga pudełko z pierścionkiem. Przytulają się do siebie, nawet nie całują. To jest cały short.
Czyli ktoś nagrał bardzo ważną i emocjonującą chwilę w życiu dwójki ludzi, a jakiś przygłup się po prostu z takich ludzi naśmiewa i wystawia ich na jakiś lincz. Wchodzę w komentarze, których była jakaś setka. Z nich przynajmniej 90% to klaskanie uszami w reakcji na opis filmiku przez autora, wyzwiska i dyskredytowanie gejów na wszelkie sposoby. Moje ulubione to jakieś wysrywy o tym, że geje nie mogą się rozmnażać, więc można/trzeba na nich pluć. Tymczasem katolicka, tradycyjna i heteroseksualna Polska o najniższym/prawie najniższym współczynniku urodzeń na świecie...
Normalnie człowiek by pomyślał, że to bardzo zabawna i nietypowa sytuacja, a Polacy... Polacy są zajęci pluciem jadem, bo ktoś żyje inaczej od nich i jest szczęśliwy.
#polakibiedakirobakicebulaki
@bartek555 spytaj sie tych Brytyjczyków, skąd pochodzą. Stawiam łychę za 2 godziny mojej pracy, (która wybierze @Cybulion bo zna się i byle czego nie poleci) ,że są z północy. Sądzę, że może być zjawisko przesycenia pewnymi wartościami/ludźmi o konkretnych preferencjach seksualnych/wyznaniu czy pochodzeniu. W Polsce można chyba zaobserwować wzrost postaw antyukraińskich i śmiem mniemać, że jest to związane z ilością danych osób w konkretnym kraju.
Gdyby wszyscy mieli podejście "skoro się kochają to c⁎⁎j z nimi" - świat byłby lepszy. Polecam takie podejście.
Zaloguj się aby komentować
Niesamowite jak pozory potrafia mylic. Do pokoju obok wprowadzil sie kolega, ktory zawsze robil na mnie dobre wrazenie, razem z innym ziomkiem. Ja do swojego pokoju zaprosilem kumpla, o ktorym mam duzo gorsze zdanie. Oczywiscie to nie jest tak, ze go nienawidze, ale mialem wielokrotnie powody, zeby pomyslec, ze jest w jakichs kwestiach zjebany. Reszta towarzystwa z reszta tez czesto mu wypominala jego akcje.
No i szok, bo to ten kolega z pokoju obok jest najbardziej irytujacy. Chlop chyba przez caly pobyt w akademiku nie uzyl szczotki do kibla ani razu. Jak pewnego dnia poczulem sie niedobrze i kucnalem przed muszla, to odruch wymiotny byl wyraznie wzmocniony na widok osranej scianki. Bardzo czesto zostawia smieci na blacie, co jest szczegolnie denerwujace, bo miejsca mamy malo. Obie z tych rzeczy potrafi zrobic przed kilkudniowym powrotem do domu. Raz wrocilem z wakacji, wszedlem do pustego akademika, do kibla, wlaczylem swiatlo, a na OGROMNEJ CZESCI wewnetrznej powierzchni muszli byly jakies zaschniete resztki gowna. Jakis czas temu wzial jakis swoj bidon w ktorym mial swoj koktajl, ale zamiast go umyc zalal go ciepla woda i zostawil na srodku blatu i wyjechal na kilka dni. Oczywiscie otwarty, zeby mogl sie przewrocic i rozlac z rozcienczonymi resztkami jedzenia. Ostatnio upodobal sobie zostawianie bulek na srodku blatu, bo przeciez inaczej o nich zapomni. Je tez potrafi zostawic na kilka dni, bo przeciez wraca do domu i zapomnial. Z jakiegos dziwnego powodu zamiast wyrzucic worki po pieczywie do smietnika upycha je na polke nad blatem, sukcesywnie od poczatku roku akademickiego. Zostawia smieci pod drzwiami od pokoju (czasem mamy kilka workow na smieci w przedpokoju xD). Jak myje rece to rozchlapuje wode z piana na polowe podlogi w kiblu. Jak bierze prysznic to leje wode tak dlugo, ze rozlewa sie na reszte lazienki. Zeby zwalczyc ten problem bierze kilka listkow recznikow papierowych, rzuca je na ziemie, dociska stopa i porusza nia do przodu i do tylu. Te reczniki zostaja w kiblu czesto na cale tygodnie.
A ziomek w moim pokoju to zupelne przeciwienstwo. Koles niczego nigdzie nie zostawia, jak cos sobie robi do jedzenia, to od razu myje po sobie naczynia, pucuje recznikiem i odklada do swojej szafki. Ani razu nie wszedlem po nim do zalanego/zasmieconego/osranego kibla. Znaczy wszedlem po nim, w takim sensie, ze przed nim byl ten inny. Chyba ani razu nie mialem okazji mu powiedziec, ze zostawil cos na blacie. Spodziewalem sie, ze okazjonalnie bede sie z nim o cos klocil, ale nie. On nawet powinien czasem sam sie do mnie o cos spruc, tak dla zasady, ale w rzeczywistosci koles potrzebuje tak malo, ze trudno jest, zebysmy sobie wchodzili jakkolwiek w droge.
INB4 ten kolega z pokoju obok regularnie dostaje od nas informacje, ze zostawia osrany kibel/smieci na blacie/na podlodze/w przedpokoju. Nie dziala.
Rozmawialem o tym jaki jest kontrast miedzy tymi dwoma osobnikami. Az opisalem historie innemu kumplowi i tez przyznal ze nigdy by sie nie spodziewal, ze tak wyglada zycie z nimi w praktyce - w sensie, ze doszukiwalby sie przeciwienstw ich zachowan.
#akademik #studia
@solly-1 dlatego nigdy nie potrafiłbym mieszkać z jakimiś ziomkami. Za cholerę. Jestem człowiekiem, który zawsze po sobie odnosi naczynia, sprząta, ogarnia. Gdybym miał jakiegoś flejtucha w otoczeniu, to chyba bym teraz siedział za morderstwo ze szczególnym okrucieństwem. Jak przez niecały rok mieszkałem w wynajmowanym mieszkaniu z dwoma typami, to miałem wrażenie, że kupię broń palną i wydarzy się coś o czym będą mówić w serwisach informacyjnych.
Ziomek ze studiow wyglada na ogarnietego typa. Zawsze czysto i schludnie ubrany. Taki typ elegancika. Wpadlem kiedys do niego do akademika. O k⁎⁎wa, co tam sie dzialo. Masakra. Po studiach kupilem sobie mieszkanie. Chcial wynajac ode mnie pokoj. Jaki ja bym blad zrobil gdybym nie wszedl wtedy do tego akademika.
@100mph są i takie przypadki. Mam kumpla, gość 40+ a wygląda na 10 lat mniej. Normalnie facet jak z wizji wykopków o chadzie. Wszystkie kobiety się za nim oglądają. Zawsze dobrze ubrany, pachnący itd. a w jego mieszkaniu wygląda, jak w norze szalonego zbieracza. Pełno jakichś pudełek, pierdół, pamiątek z wyjazdów, które się wszędzie walają. Do tego, jak typ raz na miesiąc zetrze kurze, to cud. Nie wiem, skąd się tacy ludzie biorą.
Zaloguj się aby komentować
Sprawa zabójstwa Henry'ego Nowaka jest jeszcze bardziej kuriozalna, niż myślisz.
Historię, w której student polskiego pochodzenia, wracając z pubu zagadał Hindusa na ulicy, po czym został przez niego zaatakowany nożem zna już chyba każdy. To za sprawą bardzo nietypowo przeprowadzonej interwencji policji, która po przybyciu na miejsce skuła czterokrotnie dźgniętego mężczyznę.
Postaram się dodać szczegóły i fakty, które uzupełniają obraz całej sytuacji. Na moje nieszczęście, im więcej przeczytałem, tym bardziej byłem zawiedziony.
Kto wezwał policję?
Co ciekawe, zrobił to napastnik. W połączeniu z dyspozytorem zawarł informację, że on i jego brat (którzy noszą turbany) zostali zaatakowani na tle rasowym przez jakiegoś białego mężczyznę. Ten szczegół jest o tyle istotny, że policjanci mogli szczerze założyć, że Digwa (czyli morderca) wezwał policję, gdyż faktycznie on był ofiarą.
Kto był na miejscu interwencji?
Oprócz oczywiście Nowaka, na miejscu zjawił się sam morderca i jego ojciec. Policja po krótce przesłuchała obie strony, żeby ustalić wstępny obraz wydarzeń. W tym czasie Nowak wielokrotnie powtórzył, że został pchnięty nożem (wspomniał o tym 9 razy), podczas gdy Digwa powtórzył swoje oskarżenia związane z atakiem o charakterze rasistowskim.
Jak postąpiła policja?
Po przybyciu policja za poważniejsze uznała oskarżenie o rasizm, niż o dźgnięcie nożem. Wiarygodności zapewne dodało to, że to Hindus wezwał policję. Na tej podstawie funkcjonariusze postanowili zakuć w kajdanki domniemanego rasistę. Na nic zdały się jego słowa, że nie może oddychać. Policjant lekceważąco odniósł się do słów studenta "Nie sądzę, żebyś został [dźgnięty]. Gdzie?". Mówiąc w międzyczasie, że oskarżony ma włożyć ręce w kajdanki. Nowak rzeczywiście przestał oddychać, a funkcjonariusz zaczął czytać mu jego prawa. Chwilę po tym dostrzeżono, że Henry stracił przytomność. Wezwano pogotowie i podjęto działania w kierunku ratowania jego życia.
Podczas gdy możliwym jest wstępne zamieszanie, doprawdy trudnym jest zrozumienie priorytetów i ocena ryzyka przez funkcjonariuszy. Henry uciekając przed napastnikiem zostawił za sobą długą ścieżkę z krwi. Najprawdopodobniej jego ubrania również były zakrwawione. Student bardziej doczłapał się do policji, niż dobiegł. Był w tak opłakanym stanie, że nie mógł już stać - w czasie interwencji podtrzymywał go ojciec napastnika. W dodatku jeden z okolicznych gapiów miał wydrzeć się "jego usta są pełne krwi". Żaden z tych faktów nie wpłynął na decyzję policjanta o skuciu Henry'ego. Jest to kompletnie niezrozumiałe - dlaczego człowiek, który przed kimś ucieka, nie może ustać i nie jest agresywny musi zostać zakuty w kajdanki?
Co ciekawe, napastnik, który dobiegł na miejsce wydarzeń nie został skuty. Początkowo to się (minimalnie) trzyma kupy. Natomiast kiedy wyszło na jaw, że Nowak jest martwy, Digwa został aresztowany. Ten człowiek w żadnej chwili nie został ograniczony kajdankami. Po aresztowaniu został nawet zabrany do kuchni, w której miał wybrać sobie coś do jedzenia. Jeśli funkcjonariusze początkowo źle ocenili, kto jest przestępcą, to wraz z rozwojem wydarzeń powinni byli dopuścić do głowy myśl, że to Hindus stanowi zagrożenie. Tak się nie stało.
Ostatecznie Digwa został skazany na 21 lat. Członkowie jego rodziny zostali oskarżeni o pomoc w zabójstwie.
#uk
A nie dostał przypadkiem dożywocia z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie nie wcześniej jak po 21 latach? Przynajmniej taką informację podaje większość mediów i platform. Działania ichniejszej policji nie mieszczą się w jakichkolwiek standardach postępowania. Cała sytuacja wydarzyła się w grudniu 2025, wyrok ogłoszono 1.06.2026 - niezłe tempo. Tu akurat należą się brawa ichniejszemu wymiarowi sprawiedliwości - 6 miesięcy od wydarzenia do skazania to tempo nieosiągalne w Polsce.
Zaloguj się aby komentować
Czy rzeczy robione na ostatnia chwile sa skazane na porazke? Studia pokazuja, ze niekoniecznie, ale zaliczenie projektu na 3 u prowadzacego to jedno, a zrobienie czegos faktycznie dobrego to drugie.
Zorganizowana praca nad projektem na pewno wplywa na jakosc koncowego produktu. Jednak przez rozne okolicznosci czasami jestesmy zmuszeni do poswiecenia czasu, ktory moglby zostac spozytkowany na ten wlasnie projekt, ktory jest dla nas tak wazny. Ja wiele razy mialem sytuacje, w ktorych myslalem "to juz nie ma sensu, jest za pozno, zeby w ogole probowac". Raz mialem tez tak, ze wypruwalem sobie zyly przez tydzien, bo dostalem przyplywu energii i motywacji, przez co udalo mi sie osiagnac to, co zamierzalem, a co spodziewalem sie, ze sie nie uda.
Fajnie byloby zobaczyc cos, co sami doceniamy, a zostalo zrobione w chaotyczny sposob, co nie? Dla mnie takim czyms jest ten remix, czyli Kaskade - Lessons In Love (Headhunterz Remix). Jedna z piosenek, ktora byla intensywnie sluchana przeze mnie i moja kobiete. I przez wielu innych.
Teledysk nie byl niestety robiony na zywo, ale probuje odzwierciedlic pospiech, jaki towarzyszyl tworzeniu tego dziela. Autor sam zarzeka sie, ze probowal dopiescic kawalek tuz przed wydarzeniem, a na nagraniu, w drodze na koncert zwraca uwage, ze cos spieprzyl, ale i tak to pusci przed publika.
13 milionow wyswietlen.
https://www.youtube.com/watch?v=_fyyFFAmxIg
#muzyka
Zaloguj się aby komentować