
solly-1
- 163wpisów
- 2933komentarzy

Zaloguj się aby komentować
jade na lotnisko. mysle sobie o rzeczach, jakie powinienem miec i o ktorych moglem zapomniec. pierwsza rzecza, o ktorej pomyslalem byl defuse kit. musze chyba czesciej kevlar kupowac
#gownowpis #cs
Zaloguj się aby komentować
Ukraina zgodziła się nie atakować rosyjskich obiektów energetycznych. Rosja zgodziła się zrobić to samo!
-Donald Trump
Łamanie: Ukraina i Rosja zgadzają się wspólnie, żeby nie atakować rosyjskich obiektów energetycznych! Przynoszę wam pokój!
Przypomina mi to ten słynny żart o wolności słowa w Stanach i ZSRR.
#polityka
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaspalem wczorajsza rocznice, ale i tak podziele sie:
bądź mną
lvl. 17
jesteś samotny
zapisz się na jogę żeby samemu sobie robić hehe lodzika
ćwicz przez dwa miechy
ziomki z klasy się z ciebie śmieją ale wyjebongo, zobaczymy czy będą tacy szczęśliwi jak im wypierdolisz z kopa z półobrotu
po 2 miechach jesteś mega rozciągnięty i sam możesz sobie obciągnąć czujedobrze.exe
zaczynasz chodzić jeszcze częściej i ćwiczyć jeszcze więcej
zaczynasz ćwiczyć w domu
koledzy przestali z ciebie cisnąć bekę od kiedy złamałeś jednemu nos i dziwnym sposobem naciągnąłeś ścięgno na benizie
od tego czasu jak mu staje to drze się w niebogłosy
stracił przez to dziewczynę
ale c⁎⁎j
pewnego razu dziadek widzi jak ćwiczysz
he he wnusiu co tam robisz
przerywasz jogę
,,ćwiczę dziadzia hehe''
dziadek postanawia że poćwiczy z tobą
zaczynasz od prostych ćwiczeń na rozgrzewkę
ruchy barków bioder itp.
teraz przechodzisz do rąk
nagle słyszysz obok siebie straszliwe chrup
japierdole.jpg to dziadzia
odwracasz się ze strachem w oczach którego nie było nawet u sashy grey podczas pierwszego pornosa
patrzysz na dziadka który skręcił się w swastykę i uśmiecha się do ciebie
,,J⁎⁎AĆ TEN KRAJ'' zakrzyknął dumnie
zaczął wirować i odleciał
nigdy już go nie widziałeś
tydzień później zamach na World Trade Center
#pasta #heheszki
Zaloguj się aby komentować
#gotujzhejto #jedzzhejto
pomidory malinowe sa w dobrej cenie, to trzeba korzystac. szakszuka to danie, ktore chyba nigdy mi sie nie znudzi.

Zaloguj się aby komentować
Pamietacie czasy, kiedy polski internetowy humor skupial sie na komixxy.pl? Niegdys byla tam taka seria memow "mistrz cietej riposty". Zamysl byl banalny: w komiksie wystepowaly dwie postacie. Jeden z nich, tytulowy mistrz cietej riposty i lamus, ktory zawsze desperacko probuje go zagiac, ale mu sie to nie udaje. Zawsze jak widze wpis/komentarz uzytkownika z obrazka, w ktorym nabija sie z posiadaczy prawa jazdy, to przypominam sobie jedno wydanie tego mema:
-twoja dziewczyna daje d⁎⁎y calemu osiedlu!
-wiem, podobno tylko tobie nie dala.
#niewiemjaktootagowac

@solly-1 Tak naprawdę koleś czepia się wszystkiego co w danym momencie jest lotne. Praktycznie w każdym jego wpisie jest jakaś dziwna ankieta, a jego komentarze pisane w pasywno-agresywny sposób. Pamiętam jak wcześniej uwziął się na alkohol i usiłował wszystkim wmawiać że już 1 piwo czyni z ciebie alkoholika, uzależnia na całe życie i że w ogóle to jesteś stracony na wieki wieków amen XD. Imo zwykły pieniacz, ale całe szczęście jest #czarnolisto
Zaloguj się aby komentować
Dlaczego Berkowicz czuje potrzebę odgryzienia się Biedroniowi za to, że ten uderza w Rosję? Nie wiem, choć się domyślam.
#polityka

Zaloguj się aby komentować
#rodzina
Czasem jak patrzę na moich rodziców, to dochodzę do wniosku, że to są ludzie, którzy po prostu lubią cierpieć. Przykłady ich zachowań:
Kiedy byłem młodszy i wychodziłem w nocy ze znajomymi, to oni NOTORYCZNIE zamykali drzwi na klucz i nie wyjmowali klucza z zamka. Więc kiedy oni spali, to o godzinie 330 nagle musieli wstać i otworzyć mi drzwi, bo nie mogłem wejść do mieszkania.
Kiedy wprowadzono przymusową segregację, moi rodzice wydzielili 3 zbiorniki na odpady: mały pojemnik na bio, kubeł na ogólne i worek na recykling. Ten worek wala się od lat obok kubła i trzeba go poprawiać, w dodatku jest w bardzo niewygodnym miejscu. Schylenie się tam nad zlewem, złapanie tego worka i włożenie tam śmiecia to praktyka od lat. Nigdy nie kupili drugiego kubła, mimo że jest na to miejsce.
Odnośnie segregacji - być może zdziwiło was to, że mamy jeden worek do segregacji. Jeden, bo mój ojciec kiedy idzie wywalić śmieci, to bierze ten jeden worek i każdego śmiecia wrzuca po kolei do odpowiedniego kontenera. Ostatnio mu zwróciłem uwagę, że to nie powinno tak być, że papier miesza się z kubkami po śmietanie, a on wzruszył ramionami. Powiedziałem mu też, że przecież można zrobić osobne worki na każdą kategorię segregowanych odpadów, a on mi odpowiedział, że on lubi sobie poukładać.
Są tak uzależnieni od nikotyny, że co noc się budzą, żeby zapalić. Po zakończeniu tego procesu idą do kuchni coś przegryźć. Prawie za każdym razem wyciągają z szafki cały bochenek chleba, wyjmują z folii i robią sobie kanapki z np. serem. Po zjedzeniu dwóch kanapek zostawiają ten bochenek i opakowanie sera na środku blatu i wszystko usycha. Potem żrą twardy chleb i suchy ser.
Dzisiaj jak gotowałem, to chciałem użyć papryki słodkiej, w proszku. Sięgnąłem do szafki z przyprawami, wziąłem opakowanie i zacząłem sypać. Od razu po kolorze zczaiłem, że to nie jest papryka słodka, założyłem pieprz kajenski. I to był pieprz kajenski. Dla mnie to jest najmniejszy problem, bo mam największą tolerancję na kapsaicynę w rodzinie, ale oni... Mogę sobie wyobrazić, jak jednego dnia ich popierdoli po skosztowaniu dania do którego wsypali łyżeczkę tego specyfiku zamiast słodkiej papryki.
Dziwnie się na to patrzy. Tyle mnie nie było, że aż zapomniałem o tych rewelacjach. Dobrze dla mnie, że rzadko tu jestem.
Zaloguj się aby komentować
#przemyslenia #historia #polska
Miałem ostatnio we Wrocławiu okazję zajść do sklepu z pamiątkami i zobaczyłem w nim sporo magnesów podobnych do tego ze zdjęcia, tj. w kształcie granic naszego kraju. No i przyznam, że tę grupę pamiątek odrzuciłbym jako pierwszą z potencjalnego koszyka. Za każdym razem, kiedy widzę te granice, to coś mi w nich nie pasuje. A właściwie chodzi o to, że te granice zostały nam narzucone. Najwidoczniej uderza to w jakiś sposób w moją narodową dumę.
I teraz nie chodzi o to, że chcę romantyzować II RP - bo ten kraj był sporym śmietnikiem. Chyba największymi sukcesami tego kraju było to, że udało mu się powstać i nie rozpaść się od wewnątrz, chociaż tu pomocny okazał się stary, sprawdzony autorytaryzm. Kształt granic tego państwa został jednak ustalony głównie przez nas. Niestety, często przy zastosowaniu brudnych zagrywek, takich jak bunt Żeligowskiego, albo traktat ryski. Trzeba jednak też przyznać, że wtedy wojny i przesuwanie kresek na mapie w ramach "politycznego geniuszu" nie było czymś rzadkim w Europie - nawet jeśli I WŚ sporo w tej sprawie zmieniła. W naszej okolicy łatwiej było o konflikty, bo Polska wróciła na mapę wraz z kilkoma innymi państwami, z czego z kilkoma graniczyła.
Rewizji granic też się nie domagam, bo bądźmy szczerzy - tereny, które zostały nam przydzielone są czymś lepszym od tego, co straciliśmy, nawet jeśli powierzchniowo wyszliśmy na minus. Zresztą, gdyby przypadły nam mniej interesujące ziemie, to też nie wiem, jaki chłam musielibyśmy otrzymać, żebym uznał za krytyczne odzyskanie Kresów. Teraz jest już za późno, żeby o to zabiegać, chociaż np. Lwów historycznie jest bardzo polskim miastem. A nawet jeśli Ukraińskie i Białoruskie władze, z niewiadomych względów, byłyby chętne do oddania nam tych terenów, to byłby to raczej dla nas cios, niż prezent, z kilku względów.
Ale skoro zaobserwowałem takie coś u siebie, to pytam:

@solly-1 Każde państwo ma granice narzucone przez wolę innych przynajmniej w części, bo każda granica z definicji to punkt styku dwóch bytów. Żadna granica nie jest zdefiniowana wolą wyłącznie jednego bytu politycznego, każda powstała jako pewnego rodzaju kompromis. Gdyby granice Państwa X wyznaczało wyłącznie Państwo X to byłoby jedynym na świecie.
Zaloguj się aby komentować
#niewiemjaktootagowac
Co najmniej kilka razy, kiedy mialem okazje porozmawiac/posluchac/poczytac o roznicach w zachowaniu plci, slyszalem tekst w stylu:
Babom jak cos nie pasuje, to sie zaraz na siebie obrazaja i sie nie odzywaja, a faceci dadza sobie po razie i jest spokoj.
W sumie zawsze przyjmowalem to bardzo zartobliwie, ale jakis czas temu poznalem ziomka, z ktorym czesto sie sprzeczam o jakies glupoty i zazwyczaj konczy sie na tym, ze oboje sie nawzajem wyzywamy i zapominamy o temacie. Nie jest to co prawda uderzenie, ale charakter bardzo zblizony. Stad pytanie:
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Teraz jest głośno o sprawie rolnika, który zaorał świeżo wylany asfalt, ponieważ zakładał, że nowa droga przebiegać ma po jego ziemi. Czytając i słysząc o takich akcjach zawsze mam wrażenie, że na największe awantury decydują się najwięksi debile, którzy później dostają po łapach za swoją głupotę. W związku z tym postanowiłem podzielić się historią z mojego podwórka.
Moje podwórko z początku było naprawdę spore. Spowodowane to było tym, że dzieliliśmy je z kilkoma innymi kamienicami. Przez lata nie było odnośnie tego większych problemów. No, oprócz tego, że w pewnym momencie sąsiedzi z jednej klatki, tej najdalszej od mojej odgrodzili się. Szczegółów tej jednej sprawy specjalnie nie znam, ale jak w reszcie tego wpisu wszystko rozchodzi się o miejsca parkingowe. Niemniej jednak powierzchnia użytkowa naszego podwórka zmalała o ok. 1/3, powiedzmy 15 lat temu, a z tym faktem już się dawno wszyscy musieli pogodzić. Największy problem, jaki się pojawił, to fakt że brama od podwórka była jedna, na terenie, który został nam "zabrany". Więc trzeba było zrobić wyrwę w płocie i załatwić nową bramę wjazdową. Trudno.
Lata mijały, a na moim pomniejszonym podwórku nic się nie zmieniało. Do czasu, aż pewien autorytet - pseudonim "Romek" z klatki obok zmarł. Był on odpowiedzialny za dotychczasowy establishment, który czerpał najwięcej z jego porządków. To on ustalił, kto gdzie może parkować i ile miejsca w ogóle ma. Zastanawiacie się w jaki sposób to opracował? Bynajmniej nie użył do tego jakichś pomiarów geodezyjnych. I tak to wyglądało, że np. sąsiad, ten pode mną, miał dwa miejsca parkingowe, a moi rodzice nie mieli ani jednego. Bo tak. Sąsiad z dołu tak się przyzwyczaił do swojego przywileju, że aż w pewnym momencie jedno z tych miejsc sobie wybrukował. Jako jedyny pozwolił sobie na taki krok, ale sąsiad z parteru też parkował w pewnym jednym, szczególnym miejscu. On też przyjął ustalenia Romka śmiertelnie poważnie - było mu z tym bardzo po drodze, bo dostał miejsce najbliżej klatki.
Ale jako, że Romek zmarł, to ktoś kupił jego mieszkanie. Jest to jakieś młode małżeństwo. Niedługo po wprowadzeniu się zaczęli zauważać jakieś nieprawidłowości. Cały spór wybuchł, kiedy zaparkowali na miejscu sąsiada, który ma aż dwa miejsca parkingowe. Ten, jak to bywa w takich warunkach, zaczął się na nich drzeć z balkonu, atakując ich i tłumacząc, że to jest jego miejsce. Młodzi nie wchodzili szczególnie w polemikę z kimś takim i natychmiastowo zdecydowali się na drastyczne kroki. Na podstawie pomiarów geodezyjnych postawili sobie płot, "odbierając" nam dodatkowe 1/3 podwórka. Pech chciał, że wraz z zagrabioną ziemią przypadło im wyłożone kostką miejsce parkingowe sąsiada.
Nie jest to jednak koniec całej bolączki, z którą sąsiad się zmierza - bo przecież nie moi rodzice, lol, oni i tak parkują poza podwórkiem. Kolejny problem, jaki się pojawił, to to, że podobnie jak we wcześniejszym przypadku, straciliśmy też bramę wjazdową na naszą posesję. Ta została na terenie sąsiadów z klatki obok. OK, powiecie sobie, że to już jest śmieszne. Ktoś już zrobił wyrwę w płocie, która teoretycznie umożliwiłaby przejazd samochodów. W tej historii jest jeszcze jeden dodatkowy smaczek - nasze okrojone podwórko w tej chwili znajduje się w całości za znakiem "zakaz ruchu". Wobec tego jakakolwiek próba wjechania tam jest niezgodna z prawem. Niektórzy teraz pomyślą "a kogo w takiej sytuacji będzie obchodzić ten durny znak?". Spieszę z wyjaśnieniem: Straż Miejską. Mieszkamy dosłownie obok siedziby Straży Miejskiej. Jadąc w kierunku naszego podwórka często można dosłownie przybić piątkę ze strażnikami.
Pozbawiony przywilejów sąsiad nie przejmował się jednak znakiem i postanowił sobie nonszalancko wjechać za ten znak. Zaparkował pod podwórkiem. Niestety nie na podwórku, ponieważ zostały nam takie marne ochłapy i panuje do tej pory chaos organizacyjny co do tego, co jest czyje i gdzie. Straż Miejska, jak możecie się domyślić, poinformowała go o tym błędzie. Sąsiad wyjechał do nich z mordą i zaczął straszyć policją. Strażników taki obrót spraw jedynie rozbawił. Moi rodzice z tymi strażnikami często sobie rozmawiają, więc wiedzą, że teraz są dodatkowo wyczuleni na jego samochody. Ostatnio jak rodzice wychodzili z podwórka, to mieli okazję zobaczyć, że sąsiad dostał swój mandat.
Nie wiem, jak moge to sensownie otagowac, ale wydaje mi sie, ze na takie historie powinien byc specjalny tag, np. #geodezyjneawantury
Mieszkałem na takim podwórku, gdzie na ponad 30 mieszkań było 7 miejsc legalnych i tak 4-5 aut szło jeszcze dopachc. Oczywiście stare janusze sobie rozdzieliły te miejsca, że to ich świnte miejsca. Miałem kilka awantur, że jak Janusz chce mieć swoje miejsce to niech sobie wykupi od wspólnoty i w d⁎⁎ie mam ich ustalenia z czasów Mezopotamii. Miałem kilka razy postawione do pionu wycieraczki, to na parapecie ustawiłem kamerkę skierowaną na auto 24/7, która mi się zwróciła w niecały miesiąc, bo stara baba, szarpiąc wycieraczkę, porysowała mi maskę, co się piknie nagrało. Po roku łażenia do sądu dostałem 800 PLN (malowanie kosztowało 200, ale lakiernik za dopłatą wystawił wyższą fakturę), a stara baba rok w zawieszeniu i 120 h robót społecznych. O wyroku niby przypadkiem poinformowałem nasz osiedlowy monitoring, czyli inną starą babę, która wszystko wie i ze wszystkimi gada, więc mówiąc jej powiedziałem wszystkim sąsiadom o ewentualnych konsekwencjach. Od tego czasu każdy może parkować gdzie chce.
Zaloguj się aby komentować
stare baby xD stoje w kolejce do bramki na lotnisku i nagle zaczepia mnie jedna, wyciagam sluchawki, a ona zaczyna dopytywac czy to jest kolejka dla ludzi z priorytetem. mowie, ze nie i pokazuje, ze ta kolejka jest obok. dopowiadam nawet, ze wlasnie dlatego ludzie tam maja wiecej bagazu. ona mi zaczyna tlumaczyc ze kolejka z prio zawsze byla krotsza i tak jej sie wydawalo, ze to ta. slyszy to inna stara baba, odwraca sie do niej i zaczyna jej tlumaczyc, ze tez jej sie wydaje, ze to prio, bo tak. obie zaczynaja mowic, jak im sie wydaje, mimo ze za plecami mamy znak wskazujacy, ze to jest kolejka dla "all other passengers". ale juz maja wyjebane, bo sa zajete dyskutowaniem ze soba, a ja wkladam sluchawki z powrotem. tylko po co mnie pytac, skoro i tak nie biora pod uwage tego, co mowie? xD
a, no i szok, bo krotsza kolejka (w ktorej stoimy) juz nie jest ta krotsza.
#starebaby
Niestety my, faceci je do tego przyzwyczailiśmy. Całe życie spędziła jako tępa dzida i zawsze było dobrze, bo zawsze jakiś facet się nią zaopiekował jak dzieckiem. Nie musiała zbyt wiele myśleć ani zbyt wiele robić.
To nie jest tak, że one głupieją na starość: One ZAWSZE były tępe, tylko uchodziło im to płazem, bo dało się je r⁎⁎⁎ać.
Stary facet, jak go nie trzaśnie jakiś udar czy coś, do końca zachowuje względną sprawność intelektualną, kojarzy jak działają systemy trochę bardziej skomplikowane od fiuta, umie w głowie przewidzieć skutki prostego sprzężenia dodatniego czy ujemnego, potrafi w szachach te dwa ruchy do przodu z grubsza przeanalizować. A nawet jak nie, to rozumie znaczenie takiej analizy, dlaczego jest ona ważna.
A stara baba...
#niepopularnaopinia
Zaloguj się aby komentować
Narzeczona mnie doprowadza do paranoi. Wie, ze mam laskotki na wlasciwie calym ciele i mnie tym torturuje. Raz udalo sie jej polaskotac mnie po czole. Od tego momentu wie, ze niewazne gdzie mnie dotknie, to zaczynam sie miotac i smiac bez opamietania. Nawet nie musi jakos intensywnie poruszac palcami. Wystarczy, ze poczuje jakikolwiek dotyk na niewielkiej powierzchni ciala - moga byc palce na szyi, albo masowanie plecow dlonmi. Ogolnie laskocze mnie w oczywiscie bardziej wrazliwych miejscach, jak pachy i stopy. Teraz zazwyczaj jak polozy sie obok i jakkolwiek ruszy reka, to odruchowo zaciskam pachwiny.
Mam jakies dziwne polaczenia nerwowe, bo zawsze jak chodze do fryzjera i jedzie mi maszynka po lbie, to czuje intensywne laskotki na ledzwiach. W dziecinstwie prowadzilo to do ciekawych komentarzy ze strony rodziny i fryzjerow.
Moze to nie byloby takie zle, gdyby nie fakt, ze ona nie ma laskotek w ogole. Niewazne, gdzie sprobuje, to ona nawet nie drgnie. Nigdy nie bralem udzialu w tak niesprawiedliwej walce.
#zwiazki
@solly-1 - Ty może to znosisz ale dla niektórych systemów nerwowych to tortura.
Jeśli nigdy jej nie powiedziałeś i Cię to nie denerwuje to spoko.
Ale jeśli jednak Cię to wkurwia to masz dwie opcje:
Powiedzieć - i albo zignoruje i albo nie
Nie powiedzieć - i żyć w cierpieniu licząc na to, że się znudzi lub odpuści
Ja bym wybrał trzecią opcję - znalezie czegoś co ją rozbraja/wkurwia/obrzydza - tu masz pomysły:
Mlaskanie
Jeżdżenie pazurami po tablicy
Krecenie sutów
Ciąganie nosem
Grzebanie w nosie
Łapanie za kolana/łokcie
Udawanie wymiotowania (niektórych automatycznie ciągnie na sam dźwięk)
Związki są stabilniejsze gdy panuje w nich równowaga sił.
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować