Jednym z najdziwniejszych usprawiedliwień prokreacji jest powoływanie się na to, jak dobrze czyjeś potomstwo może sobie poradzić z przeciwnościami losu. Każdy rodzic rzekomo zakłada, że chce dla swojego dziecka najlepiej. I nikt, naprawdę nikt nie jest w stanie zaprzeczyć, że w życiu jest sporo cierpienia. Można się nie zgodzić, że ono przeważa (chociaż wg mnie to jest dziwaczne), ale niepodważalnym faktem jest to, że nasze życia są pełne bólu i problemów. Jestem przekonany, że każdy człowiek, o ile nie miał myśli samobójczych, to był chociaż parę razy w kompletnej rozpaczy widząc swoje kłopotliwe położenie na świecie. Tymczasem wielu ludzi mówi: "W porządku, to jest faktycznie bolesne i życie potrafi być okrutne, ale mogę dać swojemu dziecku coś, co zrekompensuje ten problem, chociażby rodzicielską miłość, przez co mam większe nadzieje, że przeciwstawi się nieprzyjemnościom. Dlatego mam prawo je wciągać w cały ten wir zdarzeń.".
#antynatalizm