Zdjęcie w tle

Spleen

Fenomen
  • 236wpisów
  • 491komentarzy

Moja podróż do #korea dobiegła końca. Poniżej subiektywne zestawienie TOP5 atrakcji:


  1. Hiking w parku narodowym Bukhansan.

Opis całej przygody tutaj: https://www.hejto.pl/wpis/kolejna-troche-dzika-akcja-w-korea-koniecznie-chcialem-ogarnac-wyjscie-w-gory-po


Lubię chodzić w góry, więc to już z samego założenia było fajne. Jak się dołoży do tego świątynie buddyjskie oraz ciekawą akcję z otrzymaniem obiadu, sprawia to, że ten dzień plasuje się na miejscu pierwszym. Wspaniałe emocje, trochę strachu, dużo wysiłku (więc zdrowo) i za darmo (nie licząc dojazdu komunikacją miejską). Właściwie zero negatywów!


  1. DMZ / wyjazd do strefy zdemilitaryzowanej na granicy z Koreą Północną

Wykupiłem wycieczkę, która trwała około 7h. Wjazd tam bez zorganizowanej grupy wydaje się bardzo trudny, jeśli nie niemożliwy, ponieważ trzeba się zarejestrować w instytucjach wojskowych, a nie sądzę, że ot tak wpuszczają tam ludzi jak leci. Do tego jest sporo tabliczek o zaminowaniu terenu, więc nie sądzę, że można ot tak tam łazić. Podczas tej objazdówki odwiedza się kilka miejsc, z których najciekawsze to:


Third Tunnel- podkop wykonany przez Koreę Północną w celu zaatakowania piechotą południa. Odkryto 4 takie tunele, nie wiadomo ile ich jest nieodkrytych. Do tunelu się wchodzi i można się wcisnąć prawie do samej granicy, gdzie znajdują się stalowe wrota.


Dora Observatory - taras widokowy, z którego można popatrzeć na totalitarny świat. Widać miasta (pokazową wioskę przy granicy, ale także "normalne" miasta trochę dalej). Można pooglądać rolników pracujących w polu oraz żołnierzy na posterunkach, infrastrukturę, jeżdżące samochody (głównie obsługujące rolnictwo). Miałem ciarki kiedy spoglądałem na tamtejszą rzeczywistość. To doświadczenie bardzo mnie poruszyło. Dopiero widząc na żywo tych ludzi, jakoś dotarło do mnie w jak fatalnym położeniu można się znaleźć, rodząc się po tamtej stronie - totalna loteria, z upiornym wynikiem.


Nie można robić zdjęć Korei Północnej ani infrastruktury wojskowej więc w sumie najciekawszych rzeczy się nie sfotografuje.


  1. Pałac Gyeongbokgung w Seulu.

Ogromny zespół pałacowy w stolicy. Jest dużo chodzenia, bo rozciąga on się na sporym terenie. Podczas mojej wizyty, miały tam miejsca różne wydarzenia - zmiana warty tradycyjnie ubranych strażników, przedstawienia historyczne, śpiewy chóralne, machanie flagami, więc to wszystko dodało niezłego klimatu.


Po całym kompleksie można łazić pewnie cały dzień - jest cała masa fotogenicznych punktów, wiele budynków z opisami czemu dokładnie każdy z nich służył, fenomenalne detale architektoniczne, są także bezpłatne toalety. Do takich najbardziej symetrycznych i estetycznych miejsc ustawiają się kolejki do zrobienia zdjęcia, ale zazwyczaj kilkuosobowe, więc do zdzierżenia.


Bilet kosztuje chyba niecałe 10zł, ale jak się wypożyczy tradycyjny strój i w nim przyjdzie, to z tego co pamiętam można wejść za darmo. Sporo jest takich przebierańców, co dodaje fajnego klimatu temu miejscu. Nie ma na terenie pałacu możliwości zjedzenia czegokolwiek, a po wyjściu nie można wejść ponownie na tym samym bilecie, więc warto się najeść wcześniej, jeśli chce się spędzić tam więcej czasu.


  1. Targ rybny w Busan / Jagalchi market

W pobliżu portu jest targ, gdzie handluje się zdobyczami wyłowionymi z głębin. Wszelkiego rodzaju paskudztwa (jak np. gaebul), ryby, zwierzęta w muszlach itp. Są tam punkty, gdzie można zjeść takie świeże zdobycze. Jak można się domyślić, są to raczej miejsca "niezbyt luksusowe", co zapewnia fajny klimacik lokalnej społeczności.


W pawilonie, nad straganami jest restauracja, w której zamówiłem lunch - zupę z owocami morza. Koszt: 100zł (40k wonów), więc niemało, ale sama zupa była ogromna, a w środku różnego rodzaju skorupiaki (małże, ostrygi, kraby - wszystko w pełnym opancerzeniu, więc trochę się kompromitowałem podczas próby ich otwarcia, ale siedzący obok koleś okazał pomoc i wskazywał mi która część jest jadalna). Zupa była podana na małej kuchence przenośnej, w której musiałem zgasić gaz, bo nie przywykłem do jadania potrwa w formie ciągle wrzącej. Do zupy dorzucana jest ośmiornica, którą kelner kroi nożyczkami.


Ponoć można tam zamówić danie z ruszającą się jeszcze ośmiornicą odruchami pośmiertnymi (albo całkiem żywą), ale to byłoby dla mnie zbyt wiele.

Ogólnie osoby mające w sobie wiele empatii wobec zwierząt, raczej nie byłyby zadowolone, bo widziałem jak niektóre stworzenia są patroszone na żywca.


  1. ARTE - muzeum multimedialne w Busan

Muzeum, w którym są wizualizacje, projekcje i dziwne instalacje. Bardzo nowoczesna przestrzeń, gwarantująca ciekawe doznania estetyczne.




Poza powyższymi, było wiele bardzo ciekawych miejsc (jak np. miasto Gyeoungju), pokazy dronów, o których pisałem wcześniej, streetfood, podróże mikro-kolejką Mipo Train w Busan, ale to właśnie pięć atrakcji wylistowanych zrobiło na mnie największe wrażenie.


#podroze

e6365cd0-8a5b-42c4-a263-b457f9cf089c
3e1895cb-1705-4b8a-bd16-f81f51a0231d
433c46f4-fbbe-4e74-a38d-b77c62f79b4a

@Spleen

gaebul

Ale jak to psiego fjutka nie sprobowaleś?


@Spleen

którą kelner kroi nożyczkami.

Ha! Słyszałem że w Korei kelnerzy czesto używają nożyczek.

Zaloguj się aby komentować

Kolejna trochę dzika akcja w #korea.

Koniecznie chciałem ogarnąć wyjście w #gory podczas pobytu w Kraju Porannej Świeżości. Miałem taki dzień zaplanowany i to było dziś. Nie chciałem jakoś daleko jechać, więc zasięgnęliśmy rady kolegi GPTiego, który podpowiedział szczyt Baegun-Dae, który znajduje się na terenie parku narodowego Bukhasan, gdzie można podjechać komunikacją publiczną.

Na początku jeszcze jakoś szło, ale tuż przed szczytem były dość konkretne ekspozycje, które napawały takim niepokojem, że już myślałem, że nie wejdę. Skały są bardzo gładkie, więc widziałem oczami wyobraźni, że jak się poślizgnę, to zjadę po gładkiej powierzchni na spotkanie stwórcy. Były poręcze i liny, więc całe szczęście, że czat AI zasugerował kupno rękawiczek przed wejściem na szlak, co też uczyniłem. Jakoś udało zebrać odwagę przy najbardziej dramatycznych miejscach i dotrzeć na samą górę. Piękna panorama ze szczytu i wicher taki, że czapki z głów (w dosłownym znaczeniu).

Po drodze na szczyt oraz w trakcie schodzenia mija się bardzo malownicze świątynie buddyjskie, w których mieszkają łyse mniszki. Oczywiście dla mnie to było niczym odkrywanie zaginionych cywilizacji, a pewnie takich turystów jak ja to tam zachodzi setka dziennie.

Po zejściu na dół po drugiej stronie pasma, trafiliśmy do sporej świątyni buddyjskiej Samgaksan Doseonsa. Chodziliśmy sobie oglądając detale architektoniczne, kiedy to podszedł do nas jakiś kolo i zaprosił do klasztornej jadłodajni na lunch. Totalnie za darmo, tylko poprosił abyśmy umyli po sobie gary (miseczki i łyżki) z których jedliśmy. Uczciwa cena, więc chętnie się zgodziliśmy.

Dostaliśmy dwie miski, w jednej zupka (lekki bulion z grzybem), w drugiej makaron z warzywami. Niczym rasowy Polak skonsumowałem zupę i zanim zabrałem się za drugie, przybiegła pani i na migi (oraz dwoma znanymi jej słowami po angielsku: "no" i "ok") wytłumaczyła, że to kompletnie źle zjadłem. Trzeba jeść na przemian - łyżka tego i łyżka tego. Przyniosła zatem jeszcze jedną michę zupy, abym miał szansę naprawić swoje faux-pas. Zazwyczaj nie jadam tak obfitych dań, ale głupio mi było, skoro za darmoszkę nas ugościli, więc opędzlowałem dwa talerze zupy i michę ryżu. Było to dużo, ale powiem Wam, szama pierwsza klasa! Może nie była to symfonia smaków, ale wszystko było tak lekkie, że miałem pewność, iż tego nie odchoruję, a brzuszek jest zadowolony ze zdrowej strawy.

Potem jeszcze przejazd darmowym autobusem dla wiernych spod świątyni do cywilizacji i można było łapać metro do hotelu.

Super akcja, polecam gorąco!

Staty ze stravy: Dystans: 8,37km Suma przewyższeń: 1071m Czas: ok. 3h

Aha i jeszcze dobry motyw: drogowskazy na szlaku podają odległości w km, a nie w godzinach/minutach (jak to jest w PL), co jest zwodnicze, bo czasem 300m długości przebywa się baaardzo powoli (jeśli trzeba wdrapywać się po stromiźnie). Do tego nie wiem jak oni to mierzą, ale bywało, że był znak 1.3km do celu, a po przejściu 200m, nagle robiło się 1.6km do celu, albo znak 300m na szczyt, a za 100m kolejny znak i nadal 300m na szczyt :D

#podroze

ddd33d19-e568-42ce-ad19-c994e76faa8e
89e62b75-b285-46bf-b0bc-23aaedea69a2
5833b440-74d6-4026-8894-621702d736fd
c5df0ee3-56dc-4910-96fd-d203cfda4a3f
a6466588-1116-4795-b4bf-1705518152c1

@Spleen 

Dostaliśmy dwie miski, w jednej zupka (lekki bulion z grzybem), w drugiej makaron z warzywami

Ale wypas. Ciekawe jak często tak zapraszają za darmo. Może im państwo dopłaca. To trochę bardziej wygląda jak ryż z kiełkami fasoli mung


Ciut przerażające te skały, a co jak by było mokro

Zaloguj się aby komentować

Z koszami na śmieci bywa ciężko w #korea (bo jest ich bardzo mało), ale przynajmniej nadrabiają szaletami.

Publicznych toalet jest sporo. Są w parkach, bywają w przejściach podziemnych, przy atrakcjach turystycznych. Jelita mogą być spokojne, bo nie ma ryzyka, że potrzeba przyciśnie gdzieś, gdzie do sedesu jest daleko.

Do tego każdy kibel, z którego korzystałem był darmowy oraz utrzymany w pełni akceptowalnym stanie czystości. Ani razu nie natrafiłem na osraną muszlę, co ze wstydem stwierdzam, w Polsce miało miejsce niejednokrotnie.

Wiele z nich jest już trochę wysłużonych, ale nie śmierdzi oraz nie przeraża swoim wyglądem. Good job, Korea!

#srajzhejto

4b67aa66-2b2a-472f-829c-5236b192b1fa
68839700-65e3-4a8f-b944-66c0f3cbf5c6
d8410349-9dd4-4e39-94d4-d64d82e2d933
4330a67a-6e36-435b-9720-d656ef2696f1

Dziś po przejściu sam nie wiem ilu kroków wyrzuciłem jakąś pierdołę właśnie w toalecie. Nosiłem ją tak długo, że nadałem jej imię. Finalnie znalazłem parę koszy w parku (tak to nazwijmy) z płatnym wstępem.

8577146b-7f9b-4358-bdc3-2360a5895be4
194b7c29-3cc6-41e6-b9c4-e1612ecab085

Zaloguj się aby komentować

Pokazy dronów to coś magicznego. Dzisiaj w Seulu był show w temacie #starwars

Zalecano, aby być godzinę przed. Byłem godzinę przed i ni c⁎⁎ja miejsca nie dało się znaleźć, bo przyszła chyba cała #korea, dlatego musiałem stać za drzewem aby w ogóle cokolwiek widzieć. Ale i tak było super. Mój trzeci w życiu pokaz dronów i za każdym razem jest to przeżycie niemal mistyczne.

64a5f280-aa0a-47ad-8c5a-ae7f9a7a148e
f7d136e6-2dc0-433f-bd4b-9f8b04649901
d32350d7-581d-4da3-8397-8eaf5a517906
98823ef8-abcc-4a08-9789-d7cab598fda5

@Spleen 

Pokazy dronów to coś magicznego

BARDZO zależy od skali. Byłem na pokazie dronów Warszawie i żałowałem wydania 8zł na paliwo żeby tam dojechać xd

896ec569-fa51-4cb0-9db1-3f92e9fab43d
61a1ac51-ee56-4fae-bca5-db54c7366240

Zaloguj się aby komentować

Jazda KTX-em: #koreańskie pociągi pośpieszne i ekspresy.

Bilety trzeba rezerwować tak wcześnie jak się da. Na popularnych trasach (np. Seul-Busan) miejsca szybko się wyczerpują. Przy rezerwacji tydzień wcześniej, zostają tylko pojedyncze siedzenia, więc oznaczać to może siedzenie daleko od towarzysza podróży.

Nie sprawdzają biletów. Zakładają pewnie, że skoro są miejscówki i wszystko wykupione, to każdy siedzący zapłacił za swoje miejsce.

Jest raczej cisza. Czasem słychać jakieś szepty, co jakiś czas ktoś chrząka lub kaszle. Z głośników lecą przypominajki aby uszanować ciszę, wyłączyć dźwięk w komórkach, a na rozmowy udawać się poza kabinę pasażerską, do korytarza przy wc i wyjściu z wagonu. Oprócz tego, ciszę zakłóca szelest opakowań. Wielu pasażerów konsumuje zakupione wcześniej posiłki. Nie batony lub kanapki, często są to dania gotowe z ryżem lub makaronem, a przed chwilą ludzie obok mnie jedli kurczaka z kubełka (a smażone w panierce kurczaki są tu bardzo popularne - najwyraźniej żadna rasa nie ma wyłączności na totalne świrowanie na jego punkcie :D ). Wychodzi na to, że obyczajowo gorsi nie jesteśmy z naszymi schaboszczakami jedzonymi w intercity.

Jeśli podróżuje się z dużą, ciężką walizą, to trzeba włączyć w sobie zmysł stratega i dobrze przemyśleć wejście do pociągu. Peron podawany jest na 15min przed odjazdem. Zdarza się, że pociąg już wtedy oczekuje. Przestrzeni w bagażowni jest niewiele, więc zaraz po ogłoszeniu, ludzie biegną by zająć wolną półkę. Ci, którzy nie zdążą, ustawiają walizki w przejściu, a jak zaczyna być ciasno, to konduktor odsyła z nimi do innego wagonu. Siedzenie w wagonie nr 9, podczas gdy walizy stoją np. w nr 12, u mnie powoduje dyskomfort, tym bardziej, że pociąg na stacjach zatrzymuje się dosłownie na moment.

Składy nie są jakieś super nowoczesne, ale bardzo czyste i ładnie utrzymane.

Niektórzy pasażerowie, przed zajęciem miejsca, wycierają mokrymi chusteczkami podłokietniki. Widziałem także osoby zakładające foliowe rękawiczki przed wejściem do toalety.

#pociagi #podroze

0a984b94-5882-42fe-97f1-6be5bdef4aeb
eeba07b4-642c-41d1-9e3b-c92c295c1881

Zaloguj się aby komentować

Koreańska myśl planistyczna. Od tych miejsc postojowych zachodzących na siebie w rogu, lepsze jest chyba tylko to zlokalizowane dokładnie na wyjeździe z parkingu.

#2jednostkowe0integracyjnych

954a95b7-83c1-4606-b26e-96303117b06d

Przed miejscem parkingowym na wyjeździe z parkingu jest jeszcze miejsce parkingowe z dwoma słupkami. Podejrzewam, że dlatego, iż ponieważ. Fajne

Zaloguj się aby komentować

W razie niebezpieczeństwa na drodze, policja w #korea zatrzymuje radiowóz przed przeszkodą i niczym inspektor Gadżet, rozkłada sygnały, aby były lepiej widoczne oraz aby świeciły strzałki sugerujące omijanie. Go go gadżet sygnały!

f90ce252-7deb-411c-a4fd-5492a9e22f53
6b9384d0-3bda-4ed6-9895-99d646620d87

Zaloguj się aby komentować

Najbardziej dzika akcja, jaką mnie spotkała w #korea : #hejtopiwo w Seulu!

Zgadali się na hejto, że są akurat razem w Korei: @PaczamTylko oraz @Spleen. Nigdy ze sobą nie rozmawialiśmy wcześniej, nigdy się nie widzieliśmy, ale skoro nadarza się taka właśnie okazja, to czemu by nie wznieść wspólnie toastu po drugiej stronie globu?

Także wielkie pozdro z k-popowym gestem dla wszystkich, prosto z baru 라거스팟광장시장 (Lagerspot Kwangjang Market).

PS. To moje pierwsze hejtopiwo XD

12e4dd25-1910-4695-af91-74dc042c92dc

Dobra ja rozumiem wymówkę żeby polecieć na inny kontynent bo jest tam akurat koleś z portalu na którym postuje i moge walnąć z nim browarka. Ale jak to wytlumaczyliscie babom? "Słuchaj kochanie, jest sprawa..." proszę dokonczcie zdanie.

Zaloguj się aby komentować

Minimalizm butelkowej etykiety w #korea

Wytłoczona w plastiku nazwa producenta. Skromny nadruk z datą. Pojemność + qr kod z odnośnikiem do reszty danych na korku.

Oczywiście korki nieprzyczepione zawleczką do butelki, co teraz mi się wydaje dziwne i muszę się pilnować aby go nie zgubić. Odzwyczaił się człowiek od tej wolności!

d27600e4-2d76-4cb1-bff8-b7af8a0ef2dc
94a250bc-e340-46e9-9ad7-fecdfa840a59
be8602f5-fc8f-4415-825a-5e3d454c3687

To nie minimalizm, brak info w human readable form to brak info. Kod QR moze rozszerzać info, ale nie zastępować. Idąc tym rokiem QR też mogłoby nie być bo wejdź się pan na stronę producenta i poszukaj.

Można narzekać, ale UE wprowadza dla konsumenta standardy i ja to cenię.

Zaloguj się aby komentować

Pierwszy dzień w #korea i pierwsze obserwacje. Jet lag okrutny, nigdy tak mocnego nie miałem, totalna zombifikacja umysłu. Co chwila mam wrażenie, że odpływam.

Jadąc tu, myślałem, że to taka trochę Japonia, ale charakterologicznie, Koreańczycy są bardzo daleko. W Japonii ludzie mają potrzebę zrozumienia, wytłumaczenia, pomocy. Używają translatorów, próbują na migi, zaprowadzą jak trzeba. Tu raczej wyjebongo, radź sobie sam. Nie mówisz po naszemu? No to masz problem.

Na lotnisku celniczka nie odezwała się słowem, wskazała palcem paszport, a potem w stronę w którą mam podążyć. Recepcjonistka w hotelu wypowiedziała jedynie numer pokoju i pokazała gdzie są widny. Zero small talk, zero "miło nam że jesteście".

Poszliśmy do knajpy, na obiadokolację. Chcieliśmy coś nieobciążającego umysł (zombifikacja po locie), ale weszliśmy zamiast do smażalni kurczaków, do korean bbq, które było piętro niżej. Mieliśmy to w planach, ale nie dziś. Wchodźmy od razu nas prowadzą do stołu, odpalają patelnię na stole i bez słowa się oddalają. Na tablecie przy stole wyklikujemy boczek oraz karkówkę (bo w lokalu wyłącznie wieprzowina). Przychodzi pani, kroi mięso nożyczkami i układa na patelni. Po czym odchodzi i nigdy więcej nie podchodzi. Patrzymy po ludziach jak to jedzą i oczywiście kiedy ja się rozglądam, to nikt nie konsumuje. Pałeczki jakieś takie nieergonomiczne, o przekroju podłżnego prostokąta a nie koła. Chwytam mięsko pałeczkami i zawijam w liść sałaty i jem rękoma. Czuję się jak zwierzę xd. Kimchi ze środka patelni tak pikantne, że się można zakrztusić. W miseczce całe ząbki czosnku, nie wiem czy mam je po prostu tak połknąć, czy może trzeba pogryźć? Grilluję ząbek przez chwilę i łykam w całości. Ostrość całego posiłku przyprawia o katar, ale ja po prostu nie jestem koneserem hardkorowo ostrych dań.

Ciężkie otwarcie wakacji, ale jestem pewien, że z każdą kolejną przygodą będzie lepiej.

45617f58-ec7f-41bf-8335-153ae840bdac

@Spleen kurde, to ja mam zupełnie odwrotne doświadczenia - w Korei nam próbowali pomagać, jak mogli i korzystali z uniwersalnej metody porozumiewania się z cudzoziemcem - mówili baaardzo powoli, tak jakbyśmy mieli cokolwiek zrozumieć. Dużo nam pomagali zwykli sprzedawcy w convini, obsługa w restauracjach bardzo łamaną angielszczyzną próbowała przekazać swoje informacje (uwaga, kłamią jak mówią, że coś jest spicy), na lotniskach pełna pomoc z bagażem, itp.


Zupełnie inaczej niż w Japonii, gdzie jak nie mowisz po japońsku to trudno, mamy Cię w d⁎⁎ie i nie wiemy po co przyjeżdżałeś. Bilet Ci się nie wyświetla na telefonie, bo system w którym go puściliśmy do Ciebie jest niekompatybilny ze starszą wersją androida? bardzo nam z tego powodu wszystko jedno, szukaj kogoś kto może się Tobą zainteresuje na innym stanowisku informacji xD


Ale to moje doświadczenia, może mieliśmy farta w Korei i pecha w Japonii po prostu

O xD. Typowe doświadczenie z Korei jak nie wiesz co i jak. Nie byłem osobiście ale dużo słyszałem z opowieści. Oni tam tacy mili dla turystów nie są, ba do niektórych knajp to cię nawet nie wpuszczą jak nie znasz koreańskiego bo się kelnerowi nie będzie chciało z tobą użerać. Rasizm i ksenofobia tam mocno. Japończycy chociaż udają, im się nie chce xd. Jako kraj mają o wiele mniejszy ruch turystyczny niż Japonia i nie jest to bez powodu xD.

Żeby nie było, nie mam nic do tego kraju, kocham ich kulturę, słucham k-popu i oglądam k-dramy. Po prostu stwierdzam fakty. Planuje kiedyś odwiedzić ale na pewno nie sam, mam ziomka który tam lata co roku, ogarnia koreański i wie co i jak więc na pewno mój experience będzie przyjemniejszy.

Zaloguj się aby komentować

Przed większymi wyjazdami, zawsze robię sobie taki analogowy kanban, który pomaga mi zaplanować aktywności na każdy dzień. Z moim roztrzepaniem i stylem yolo, tylko w ten sposób jestem w stanie mieć kontrolę nad tym na kiedy należy porezerwować wejściówki lub bilety. Przyczepiam sobie takie karteczki niczym detektyw robiący "ściankę" w czasie śledztwa i od razu mam wrażenie, że nad wszystkim panuję, bo jestem w końcu odpowiedzialnym, dorosłym człowiekiem.


Wylot do #korea już dziś! Ekscytacja niczym przed koloniami w czasach podbazy!


#podroze

db04c405-060e-4ad4-95ae-4234a936092d

Ja robię w excelu i później sobie jeszcze drukuję. Oprócz dzielenia na dni, dzielę jeszcze plan na godziny, wiem co i o której będę robił. Jak się poruszam komunikacją publiczną to jeszcze wbijam stacje/przystanki i linie, którymi muszę jechać Tutaj wycinek z mojego planu podróży po Azji, konkretnie Wietnam. Udanej wycieczki!

3bbeaea3-8883-46b4-b521-7a059e4610b1

@Earl_Grey_Blue szacun! Taki plan szczegółowy z godzinami akurat u mnie wyzwala już stres, bo mam w głowie, że są jakieś terminy - że o 16 muszę gdzieś tam być, bo inaczej plan na kolejne aktywności się posypie. Jak mam po prostu założenie, że tego dnia odwiedzam te dwie rzeczy, to lubię mieć swobodę, by sobie przystanąć na piwko lub ciastko albo sobie spacer zafundować. Mam naturę zawsze bycia przed czasem (jak jestem umówiony o 12, to o 11:45 już jestem w okolicy), więc czułbym niekończącą się presję śpieszenia się mając taką listę. Niemniej jednak, podziwiam!

@Spleen ja robię takiego Kanbana w Notion i też bardzo sobie chwalę, nie umiem w papierowe, muszę mieć wszystko w jednym miejscu (w telefonie) ;)

@Spleen Patrzcie jaki przypadek! Ja z małżonką wylatuje jutro. W razie czego dawaj znać, można się jakoś spiknąć na obiad czy co tam innego.

Zaloguj się aby komentować

Obecna edycja #narysunki obfituje nie tylko w krajobrazy, ale także w portrety użytkowników hejto!

Tak samo będzie i tym razem!


Przed państwem dzieło po tytułem:


@Seele zgubił się w lesie w pobliżu grodu Mirmiła i obawia się, że jak spotka Łamignata to on wcale nie będzie fren.


Technika:

Na początku kawa (więcej w komentarzu).

Potem czarny pisak.

Potem kredki ołówkowe.

I na koniec znowu trochę pisak.


Wyjście ze strefy komfortu:

Po pierwsze chciałem zmierzyć się z krajobrazem w stylu Christy. Cholercia, on to jest po prostu mistrzem! Rośliny i pejzaże w Kajko i Kokosz lub Kajtek i Koko mają obłędny styl. Taki bajkowy błogostan. No więc do ręki mistrza mi bardzo daleko, ale miało być poza komfortem, więc oto i jest. Do tego, aby utrudnić zadanie, zacząłem od rozlania kawy na kartkę, co by mi los wyznaczył to, gdzie będą na tym dziele drzewa. (a tak po prawdzie, to wylewając kawę, nie miałem jeszcze planu, że będzie to las mirmiłowy, ani że @Seele tam będzie się panoszył).


Ach no i jest jedna wtopa - drzewo z pierwszego planu wchodzi dziwnie za drzewo z drugiego planu, ale jak to zauważyłem, to już było za późno

eb185686-77a2-4a7e-9435-d545fc7f1f04

@Spleen o kurde. Fajny efekt. Na takie użycie kawy to bym nie wpadł.

Chyba też sobie muszę wreszcie sprawić jakaś fizyczną książkę z inspiracjami. Lub jak w twoim przypadku komiks.


A z tym drzewem, to wiesz. Człowiek się zamyśli, poleci za daleko i w przypadku pisaka nie ma już za bardzo odwrotu. Sam często daję sobie spokój z poprawianiem przy takich akcjach, mimo że cyfrowo mogę to dużo łatwiej zmienić.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Do jakiej pracy nadają się księża po porzuceniu kapłaństwa?

Ostatnio miałem taką rozkminę i wydaje mi się, że do niewielu zawodów są w stanie się wpasować.

Wiadomo, że sporo zależy od tego jak daleko poszło ukształtowanie psychiki w seminarium oraz późniejsze przyzwyczajenia.

Wszyscy wiemy, że fizycznie raczej się nie przemęczają, więc podjęcie takiego zajęcia to raczej ciężka (dosłownie) sprawa.

Księgowość? Nawet mając doświadczenie w rozliczaniu parafii, to pewnie wygląda kompletnie inaczej niż w świecie świeckim.

Zarządzanie? Dużo zależy od nawyków, bo w kościele, to wiele opiera się na wykorzystywaniu darmowej siły wolontariuszy, więc i tu nietrudno o nabycie złych doświadczeń.

Może jako mówca? Ale kto takich ludzi potrzebuje?

Niewielkie mają spektrum wyboru. Kto zatrudni 30-40 letniego faceta, który jedyne co robił to odprawiał mszę?

#rozkminy #kosciol

f2661591-0792-4fb8-a463-8ae8a4103b99

@Spleen mój dziadek był seminarium ale szybko mu przeszło z tego, co wiem. Później był kierownikiem w spółdzielni dziewiarskiej. Ojciec mojej koleżanki też był w seminarium. Już nawet miał foty w sutannie itd. ale poznał jej mamę i w ostatniej chwili się wymiksował. Do emerytury pracował w PZU.

@Spleen są całkiem znośnie chyba wykształceni, szkoleni w emisji głosu, sterowaniem tłumem i podstawach psychologii, mają obcykane występy publiczne oraz działania z punktu autorytetu. Niecałe też imo kłamią.


Na moje to jakiś menadżer, prowadzący, directsale jak znalazł.

Zaloguj się aby komentować

Uważam, że w wyborach na Węgrzech, opozycji pomogło nazwisko kandydata. Magyar znaczy po ichniejszemu "Węgier" - więc nie dało się katować narracji, że całe zło świata to wina Magyara, bo lud by myślał, że to krytyka społeczeństwa.

Polscy politycy mogliby skorzystać z tego patentu i wystawić kogoś o nazwisku Polak. Wówczas agresywna kampania w stylu "Drożyzna to wina Polaka", "Polak chce większych podatków" by po prostu nie zadziałała.

#polityka #wegry

Zaloguj się aby komentować

469 + 1 = 470

Tytuł: Grotesque

Rok produkcji: 2022

Kategoria: Horror / Komedia

Reżyseria: Brandon Rhiness

Czas trwania: 1h18m

Ocena: 1/10

Mildred ma olbrzymi nos, z którego wszyscy wkoło się naśmiewają. Decyduje się na operację plastyczną u podejrzanego typa, który przyjmuje w klubie ze striptizem. Zabieg nie kończy się sukcesem. Doprowadzona do skrajności bohaterka rozpoczyna rajd przez miasto, zabijając wszystkich, którzy jej dokuczali.


Ten film to totalny shit. Mógłby być wykorzystywany jako narzędzie tortur i byłby skuteczniejszy niż water-boarding. Gdyby ten film był politykiem w polskim rządzie, Ziobro miałby przezwisko "jeden", bo "zero" byłoby zajęte przez Grotesque. Uczestnictwo w produkcji tej abominacji musiało być karą dla ekipy, której członkowie do końca życia będą zeskrobywać kawałki gówna ze swojej reputacji. Film ten może być wyznacznikiem dna absolutnego, od którego odmierzane będą oceny wszystkich innych filmów świata i żaden z nich dzięki temu nie osiągnie najniższej możliwej oceny.


Jest dostępny na Amazonie. Jeśli zamierzasz to włączyć, przypnij się pasami do fotela.

#filmmeter

831c75db-66b8-43f7-ac7b-6bb0a4b34d35

Widziałem ale bałem się włączyć. Widziałem że jest 2 tego shitu. Jednak nadziałem się na inne gowno. Imperium. Niby fracuska komedia, ale czekałem gdzies z 40 min na coś śmiesznego i się poddalem

Zaloguj się aby komentować

Drodzy Artyści, oto podsumowanie konkursu #narysunki.


Wielkie dzięki wszystkim, którzy nadesłali prace, choć szczerze przyznam, że wraz z dopuszczeniem w zasadach pisanek, sądziłem, że będzie tego więcej. Tym bardziej ukłon niski i uściski dla artystów, którzy nadesłali ilustracje.


Post z ogłoszeniem konkursu: https://www.hejto.pl/wpis/witam-szanowne-grono-rysownikow-grafikow-malarzy-ryciniarzy-portrecistow-pamieci


Posty pracami:

38 - Odrzutek - autorstwa @cyberpunkowy_neuromantyk - wzruszająca historia o rodzicielstwie w stylu Nikifora

49 - Zakazana miłość - autorstwa @entropy_ - erotyczna historia o rodzicielstwie w stylu prawie Hentai

67 - Boner - autorstwa @Dziwen - pełen podniecenia kalendarz z komiksową kreską Franka Millera

58 - Poradnik - autorstwa @bojowonastawionaowca - instrukcja rysowania jaja inspirowana memem oraz Pingwinem Pabla Picassa

15 - Matematyczne pisanki - autorstwa @2138 - nie wiem za bardzo o co w tym chodzi, ale podoba mi się każde dzieło wykonywane niekonwencjonalnymi metodami, więc zakładam, że inspirowane stylem M. C. Escher'a


Zdobywszy 67 piorunów, niniejszą edycję wygrywa @Dziwen. All Hail, All Glory to this Artist!


Jako nagrodę dla Dziwena, ale także dla nas wszystkich, wklejam link do fenomenalnego opowiadania pt. Jajko (którego autorem jest Andy Weir, znany między innymi z książek takich jak Marsjanin i Projekt Hail Mary).


https://www.galactanet.com/oneoff/theegg_pl.html

Zaloguj się aby komentować

Mam pytanie do ludzi znających się na zasilaniu tramwajów lub ogólnie na energetyce.

Ostatnio zdarza mi sie rozkminiać elementy inżynieryjne w przestrzeni miasta i tak oto natknąłem się na takie ustrosjtwo jak na zdjęciu.

Na czerwono zakreślony jest znak, który wg internetu oznacza izolator trakcyjny. No i zacząłem się zastanawiać o co z nim chodzi? Czemu służy i jak działa? Jakby ktoś wiedział, to byłbym wdzięczny za wytłumaczenie jak dla sześciolatka :D

Dodatkowo to co może mieć znaczenie tutaj - na żółto jest oznaczone miejsce gdzie kable z zasilaniem dochodzą do trakcji. I podejrzewam, że ten gruby odcinek tam to może być bez zasilania? No bo w końcu podłączenie jest dwoma kablami tam.

Na niebiesko miejsce na budynku z którego wychodzą kable z zasilaniem.

Na zielono jest drut zakończony na dole korbką, ale to zakładam, że po prostu do naciągania tej liny rozpiętej między budynkami.

#inzynieria #elektryka

166b434e-908a-45e1-9647-a286f7060dbd

@Spleen Wiele odpowiedzi na swoje pytania znajdziesz na https://www.transportszynowy.pl/Tramwaje/ Ja sie kiedys mocno wciagnalem a chcialem tylko sprawdzic jak dzialaja przelaczniki zwrotnic na podczerwien

@Nemrod juz Ci wytlumaczyl jaki to ma cel. To nie jest jednak oznaczenie dla obslugi trakcji tylko dla motorniczego. Ten znak jest dla niego wazny bo kiedy dojdzie do zatrzymania a podniesiony pantogrof akurat znajdzie sie w tym miejscu, to bedzie w d⁎⁎ie - bo to miejsce w ktorym przejezdza bez zasilania. Jezeli to sklad dwuczlonowy, to bedzie musial podnosic pantograf drugiego wagonu, zeby dotknac linii w miejscu gdzie ma napiecie (izolatory sekcyjne sa wzglednie krotkie). Jak sklad jest jednoczlonowy, to jest w kompletnej d⁎⁎ie i bedzie musial czekac az inny tramwaj go przepchnie.


Izolator sekcyjny - wskazuje miejsce lokalizacji izolatora sekcyjnego, w którym trzeba przejechać bez poboru prądu trakcyjnego.

https://www.transportszynowy.pl/Tramwaje/sygntramznaki

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#zajebanezreddita


W Chinach, kierowcy Ubera robią sobie upiorne zdjęcia, aby wystraszony klient anulował kurs. Kierowca wówczas dostaje jakąś kasę, jako rekompensatę za niezrealizowany kurs.

146530fa-d012-44fe-b20b-e5fbebe63c20

Zaloguj się aby komentować