Zdjęcie w tle

Spleen

Osobistość
  • 215wpisów
  • 454komentarzy

Poniżej raport z testu Coli, który robiliśmy ze znajomymi.


Zasady były takie, że każdy dostał kubeczek z colą jakiejś marki i oceniał smak, nie mając wiedzy o tym, kto jest producentem. Było 11 osób oceniających, każdy przyznawał ocenę 1-10.


Wybór akurat takich producentów (i rodzajów z uwagi na słodzenie) wynikał z tego, że akurat takie udało nam się kupić w krótkim terminie (czytaj: tuż przed spotkaniem). W plebiscycie brało udział 8 napojów, poniżej posegregowane od najwyżej ocenianego do najsłabszego.


1: Coca-Cola - 72 punkty

2: Cola Original Zero (Biedronka) - 65 punktów (i to szok dla wszystkich, bowiem prognozowaliśmy, że biedrowa cola zajmie miejsce raczej w ogonie)

3: Coca-Cola Zero - 60 punktów (mój faworyt, jeśli chodzi o smak)


miejsca poza podium:


4: Pepsi - 47 pkt.

5: Pepsi Max - 40 pkt.

6: Hoop Cola - 30 pkt.

7: Dr Pepper - 22 pkt. - dodany przeze mnie trochę dla beki, aby zobaczyć jak ludzie reagują gdy piją coś, co wygląda jak cola, a smakuje inaczej - generalnie reakcje były raczej z obszaru ohydy niż miłego zaskoczenia

8: Hoop Zero - 13 pkt. - pozycja, która zdobyła aż 9 ocen "1" - i był to zaprawdę hardkorowy smak


Ocena "10" wystawiona została jeden raz i otrzymała ją Coca-Cola Zero.


Oprócz oceniania, uczestnicy zabawy próbowali odgadnąć który napój jest akurat w danej rundzie degustowany. Najlepszym wynikiem było prawidłowe odgadnięcie aż 5 napojów przez jedną z osób. Normalnie jakiś sawant w temacie coli.


Jakie z tego wielkiego testu wnioski? Ano żadne, bo odczuwanie smaku to kwestia subiektywna. Może poza tym, że jednak nie zawsze powinno się oceniać książkę po okładce, a napój po cenie lub dystrybutorze, bo Coca Original Zero, sprzedawana w Biedronce, a produkowana przez Ustroniankę jak się okazuje w ślepym teście - daje radę!


#jedzenie


Jakieś protipy po teście? Lać po 25-30% szklanki. Tyle wystarczy, bo zaczęliśmy od 75% szklanki i po dwóch rundach, część uczestników potrzebowała przerwy.

e3fb2490-e126-4c98-933c-c444ea913618

Zaloguj się aby komentować

Obecnie urodzili się już ludzie, którzy nie będą znali świata bez AI.


Wszyscy z nas, którzy na starość nie będą używali sztucznej inteligencji w codziennym życiu, będą postrzegani jak dziwacy, którzy żyli w skandalicznych warunkach bez łazienki lub bez bieżącej wody, których niektórzy z nas widzieli gdzieś po wioskach za młodu.


#gownowpis #przemyslenia

Zaloguj się aby komentować

Wczoraj odbyłem drugi świąteczny spacer w #gory - ale to wyjście było lekko komiczne, bo wpadłem w zasadzkę początkującego kolekcjonera szczytów Korony Gór Polskich (którą to inicjatywę, swoją drogą zaszczepiło we mnie hejto).


Wolny dzionek, więc trzeba gdzieś wybyć. Patrzę na wykaz szczytów i proszę, całkiem niedaleko jest Czupel, najwyższy punkt Beskidu Małego. Szybkie wyszukanie na mapie turystycznej i jest. Absolutnie nie pomyślałem wtedy, że może być więcej niż jeden szczyt o tej nazwie w okolicy. Znalazłem ten zaznaczony czerwoną strzałą na załączonym obrazku. Czerwonej lampki nawet nie zaświeciło mi to, że wszystkie wkoło szczyty są wyższe niż ten oszukańczy Czupel.


Wskoczyłem w auto, zaparkowałem pod biblioteką w Straconce i wio na czerwony szlak. Po wejściu na górę, myślę sobie coś nie widać skrzynki z pieczątką, ani w sumie nawet słupka oznaczającego szczyt. Nawet trochę w krzaki powłaziłem, ale nic. Tak jakby właściwie nie istniał. No to trzeba wejść na stronkę i zobaczyć gdzie tam ta pieczątka jest. Na stronie KGP normalnie pokazany piękny słup, skrzynka i nawet kopiec z kamieni, a ja stoję jak cielę i normalnie ni c⁎⁎ja tego tutaj nie ma. Ale zaraz, czemu na stronie napisali, że szczyt ma 930m, skoro na mapie jest tylko 654?


No i wtedy właśnie doznałem olśnienia. Ale nie takiego błogosławionego, towarzyszącego wielkim odkrywcom, a raczej takiego, którego doznają przygłupy, kiedy jakimś cudem zdają sobie sprawę z własnej ułomności.


No nic, trzeba było zakasać nogawki i udać się w dalszą drogę - czerwonym, potem niebieskim, na jeden słuszny Czupel, który oznaczyłem na mapie strzałą niebieską. Następnie powrót do Straconki i z zaplanowanego na 1.5h wyjścia, zrobiła się eskapada na ponad 4h. Czy czegoś żałuję? Absolutnie niczego, zuchwale popełniłbym ten błąd ponownie. Ale tak szczerze, to kij w oko temu co te szczyty nazywał.

763ebf36-5201-4b56-8b04-753d938a391c
a909c9b5-5e2e-482b-b5e7-96feef6b999d

Zaloguj się aby komentować

To ja dzisiaj, jedna z lepszych wigilii! Polecam taki stan, kiedy jesteś beztalenciem w kuchni i mówią ci, byś szedł na spacer, bo przeszkadzasz. Dobrze ze przed zmrokiem udało się zleźć na dół.

#gory

83686b97-9ac8-4641-8bcf-f53a61354fef

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio ktoś mi powiedział, że to nazywa się "słonecznik". Chciałem się spierać, bo w życiu nie słyszałem takiego dziwnego określenia na ten element, ale nawet nie miałem żadnych argumentów, bo w sumie sam nie wiem jak to się nazywa.


Głupie uczucie, przedmiot znany od lat, a w mojej głowie nie ma nazwy.

Wy to nazywacie słonecznik?


#motoryzacja

26a33c49-117f-4495-a58f-a1f9ea0f3602

Zaloguj się aby komentować

Dołączam do zabawy w #konkursnanajpiekniejszegobobasa


Wczesne lata osiemdziesiąte, biednie, ale przynajmniej kolorowo. W tle dom kryty eternitem (azbest), co stanowiło pokrycie 90% budynków we wsi. Widoczna także grupa kasztanowców, która stała się na lata moim placem zabaw.


W wózku małpka - już wtedy miałem zapędy "budowlane".

Wprawne oko dostrzeże kudłaty grzbiet zaraz na prawo od małpki - to wielki pies, któremu na starość totalnie odwaliło i zaczął być bardzo agresywny wobec każdego, więc ostatecznie zdecydowano się go uśpić.


A sam bohater zdjęcia? Tylko patrzcie, niczym rasowy pimp, w modnym komplecie czapeczka+sweter (mój styl stanowił później inspirację dla takich sław jak Snoop Dogg, który niejednokrotnie występował we wzorzystych kompletach. Akurat wtedy jeździłem jak widać pięknym Caddy-lakiem, z chromowanymi akcentami i plasti-felgami. Loszki z pąsem na twarzy, oglądały się za mną rozmarzone. Ach, co za czasy!

de864eb1-dc5b-4541-ad7d-e5268863997d

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio mialem taką rozkminkę: czemu nie ma w sklepach jajek indyczych? W mięsie drobiowym jeszcze widoczna jest ich obecność, natomiast w nabiale mamy totalną dominację kur plus znikome ilości jaj przepiórczych.

Zasięgnąłem wiedzy u wyroczni GPT i już wiem: kura znosi 250-300 jaj rocznie, a indyczka 20-30 i to jedynie na wiosnę, więc nie opłaca się ich hodować na jajka.

Jak wiarygodne to info? Nie wiem, ale jesteś już bogatszy o trochę bezużytecznej wiedzy.

#kury #jedzenie

bbc97ba7-880b-4fbb-a478-1104455a697b

@Spleen a kacze? Chyba tez nie ma w marketach nie?


Ja kiedyś dostawałem od teściowej bo u mich nikt nie chcial jeść, ale teraz ma jakiegos odbiorce i juz nie dostaje. Chociaż nie przeszkadza mi to bo są takie se.


Z tego co mowi chat to przeciętna kaczka miesna znosi 50-100 jaj rocznie.

Niosne 120-180 A jakies biegusy indyjskie do 200.

@Spleen a ja sie pytam dlaczego w sklepach nie ma poporcjowanej dziczyzny w normalnych cenach? Chcesz plebejuszu zasmakowac dzika albo jelenia? Jedz na skup i kup cale truchlo razem z lbem, nogami i skora

Zaloguj się aby komentować

Reklama na wyświetlaczu lodówki to skandal, ale w tym przypadku nawet by mnie to nie irytowało. Powiem nawet, że by mi się to całkiem spodobało. #pluribus

48747bcd-4ddd-4ca3-ba38-6a42a117cd79

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wiadomo, że w Decathlon są najlepsze kasy samoobsługowe, a korzystanie z nich przypomina obcowanie z czarami. A w której spożywce są wg Was najwygodniejsze kasy?


Mój głos idzie na Auchan - ponieważ nie mają wagi na tacy do odkładania zeskanowanego towaru, więc odpada jeden z najbardziej upierdliwych błędów, kiedy to waga nie zgadza się z tym co zakodowane.


Wiem, że jest istnieje bojówka Dino, ale sam nigdy nie byłem w tym sklepie, więc nawet nie wiem czy oni mają samoobsługowe.


#gownowpis

4c70f20f-dbe3-478a-aee8-8f654a71c364

Gdzie mają najlepsze kasy samoobsługowe?

360 Głosów

Zdecydowanie Kaufland choć nie robię tam często zakupów. Mam skaner albo córka i skanujemy wszystko. Problem może pojawić się przy kasie bo niekiedy jak koszyk jest do sprawdzenia to trzeba długo czekać na obsługę. Na drugim miejscu Auchan, tam natomiast nie można nabić wielu sztuk, trzeba prosić obsługę.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Niezapomnianym doznaniem bylo dla mnie korzystanie z ustępu na Praterze (wesołe miasteczko w Wiedniu). Mają tam takie rynny do szczania, a nie indywidualne pisuary. No i jak się do tego doda fakt, ze to wesołe miasteczko, to wiadomo, ze ludu w lecie jest zatrzęsienie, a w tym zatrzęsieniu, duży odsetek stanowią dzieciaki. Chłopcy, jak to chłopcy, napędzeni adrenaliną, za nic mają pojęcie prywatności i przyzwoitości, więc ładują się całą zgrają do kibla i wyszukują co większą przerwę między stojącymi mężczyznami.

Sikasz sobie spokojnie, pół metra od sąsiada i wbija nagle dwóch dzieciaków w tą przestrzeń. Młode gówniaki, więc głową sięgają mi do pasa, a zatem twarz takiego gagatka jest jakieś 10-15cm od mojego siura strzelającego złotym strumieniem.

Z całej wizyty na Praterze, właśnie to zapamiętałem najlepiej.

Zdjęcie poglądowe, na nim to pełna kultura z odstępami.

#gownowpis #szczajzhejto

6a12a872-eb68-4c9d-82bb-7cfbe8df7dfd

@Spleen Nie wiem czy bym skorzystał z takiej rynny. Na pewno opór byłby silny.

Dla kobiet też przewidziano takie rynny?

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jednym z zacniejszych rozdziałów w kronikach polskiej gospodarki, jest zdecydowanie ten o tym, jak prywatna firma jedynie po to aby spełnić blokujące ich działalność przepisy (czyli na darmo), produkowała tony blachy, które potem w większości lądowały w koszu. Sprawiała tym, że torby ich doręczycieli były znacznie cięższe, niż ich kolegów po fachu i nie miało to żadnego innego sensu, niż uprzykrzyć im życie. Skalę patologii w zarządzaniu pocztą, pokazuje to, że ta firma z tą produkcją nikomu niepotrzebnej blachy, i tak była bardziej konkurencyjna niż państwowy moloch.

#inpost #gospodarka

119802ab-d730-4406-a3cd-70038f9ce6b2

@Spleen szkoda, że nie opisałeś krótko, o co chodziło z tymi blaszkami xD.


– Monopolizacja rynku oznaczała między innymi ograniczenia w dostarczaniu listów o wadze do 50 gramów. Spełnienie tych warunków było możliwe jedynie przy cenie 2,5-krotnie wyższej od ceny Poczty Polskiej – przypomina Rafał Brzoska. – Udało nam się jednak ominąć tę przeszkodę i zaproponować klientom ceny niższe od tych oferowanych przez narodowego operatora.

– Postawiliśmy na ułatwienia, które pozwoliły przekroczyć magiczne 50 gramów. Oczywiście przetestowaliśmy wiele różnych koncepcji. Na początku była to dołączana do przesyłek blaszka. Pojawiał się także pomysł zastosowania woreczków z piaskiem – bardziej ekologicznych i tańszych. Niestety nie sprawdził się on ze względu na ówczesne historie z wąglikiem – wspomina Tomasz Wnuk. – Ostatecznie blaszki wymieniliśmy na notesiki.

Zaloguj się aby komentować

Kompletnie się odzwyczaiłem od gotówki. Płacenie telefonem tak mi weszło w nawyk, że nie miałem fizycznego pieniądza w dłoniach od może roku.


Ostatnio coś się porąbało z terminalami i nie działały, więc wybrałem kasę w bankomacie, aby porobić zakupy. Od razu zdałem sobie sprawę, że istnienie "żółtych" monet to totalny bezsens. Powinni zlikwidować wszystkie te miedziaki i każda cena mogłaby być zaokrąglana do "pełnych" 10gr albo nawet i pełnych 50gr, aby wyeliminować z obiegu monety 10 i 20gr.


Obecnie po przejściu przez 3 sklepy, w garści mam kilka miedziaków, z którymi nie wiadomo co zrobić, bo są praktycznie bezwartościowe.


#finanse

ea0c59bd-11b9-412d-8d45-fe680224848e

Jaka wartość monety powinna być najniższym nominałem?

644 Głosów

@Spleen Ja to bym wolał, by pieniądz nie tracił na wartości, a wręcz zyskiwał, a istnienie gotówki jest konieczne aby uniknąć systemowej dominacji nad człowiekiem.

Nie trzeba zaokrąglać cen pojedynczych produktów do np. 10 groszy. Wystarczy cena końcowa na rachunku zaokrąglona a przy płatności kartą liczy się co do grosza. Jak się nie mylę to taki system jest w Norwegii.

Zaloguj się aby komentować

833 + 1 = 834

Tytuł: Nie otwieraj!

Rok produkcji: 2024

Kategoria: Thriller

Reżyseria: Vaughn Stein

Czas trwania: 1h 37m

Ocena: 3/10

Gdzie: Amazon Prime


Uwaga - w opisie poniżej daję spoiler! Robię to wyłącznie dlatego, że film jest bardzo słaby i szkoda czasu na oglądanie go.


Fabuła:

Małżeństwo po poronieniu poszukuje innego miejsca zamieszkania, aby nie patrzeć na przygotowany pokój dziecięcy. Agentka nieruchomości poznaje ich z dziwacznym starszym panem. Osobliwy dżentelmen zaprasza ich na podwieczorek do swojej wielkiej rezydencji. Podczas poczęstunku proponuje układ: możecie mieszkać w moim wielkim domu. Ja się stąd zmywam. Stawiam tylko jeden warunek - nigdy nie możecie zajrzeć do piwnicy. I jak to w takich historiach bywa, od samego początku faceta skręca z ciekawości co tam takiego pod tym domem jest ukryte. Równolegle do wątku z tajemniczym domem, toczy się historia zdrady, której dopuścił się nasz dupcyngier z koleżanką z pracy, która to postanawia walczyć o niego z jego obecną małżonką.


Recenzja:

Film jest raczej denny. Fabuła sunie z wolna - postacie są dość płytkie, film po prostu nie ma "tego czegoś". Można sobie odkurzać pokój w międzyczasie albo lepić pierogi i jak odwrócisz się od ekranu na parę minut, to niczego nie tracisz. Jedynym paliwem napędowym całej tej historii, jest uczucie ciekawości - co tam do cholery znajduje się w tej piwnicy? Czy to stary właściciel tam siedzi i podgląda mieszkańców? Może jakieś lochy z uwięzionymi nieszczęśnikami? Portal do innego świata? Szafa do Narni? Złoty pociąg? Twórcy filmu postanowili kompletnie zakpić z widza i piwnica przez cały film nie zostaje otworzona. Pada co prawda drobna sugestia odnośnie zawartości, ale nie zaspokaja to głodu, który był pielęgnowany przez prawie dwie godziny. Teraz już wiecie, że nie musicie tego oglądać.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#filmmeter

d6282104-0768-4a1a-abc3-67a0c40c3916

Zaloguj się aby komentować

@Spleen nie spodziewaj się za szybko. 18.10 była robiona ankieta, to była sobota. Nawet jak został nadany od razu, to ruszył najwcześniej w poniedziałek (wątpliwe, raczej nadany w poniedziałek albo i później)


Zanim dojdzie do uk trochę mu zejdzie.

Najbliższego powiadomienia o hejtozeszycie spodziewam się dopiero w listopadzie XD


Dlatego tak napierałem o to, żeby po uk zrobiła rundę, zamiast latać międzynarodowo, bo to jest strata czasu na wysyłkach

Szukaliśmy kuriera i platnosci - wszyło na fedex, jutro paczka rusza w swiat. Trochę nie na powiadomień na PW i długo sie odczytują wiadomości xD

Zaloguj się aby komentować