Tag do czarnolistowania -> #uniwersumhejto
Jeśli ktoś nie wie o co chodzi, a chce się zapoznać to tutaj link do wstępu i nakreślenia uniwersum -> https://www.hejto.pl/wpis/tag-do-czarnolistowania-gt-uniwersumhejto-bry-bede-sobie-od-czasu-do-czasu-pisal
Dzisiaj zabierzemy się do początku i Pierwszego rozdziału Tomu Pierwszego.
Postacie z uniwersum rzecz jasna będą się przewijały różnie i z różną częstotliwością No i w miarę różnych opowiastek będą się pojawiały także kolejne persony z hejtoświata. Dziś kilka nowych twarzy.
Zniknięcie Alembika
Światła FriendGatherArena gasły powoli, jedno po drugim, jakby lodowisko samo chciało ochłonąć po tym, co się wydarzyło. Trybuny jeszcze dudniły echem śląskich przyśpiewek, a @LeniwaPanda – który jakimś cudem zawsze znajdował się tam, gdzie kultura spotykała się z chaosem – próbował na schodach wygrywać na lutni hymn zwycięstwa, który brzmiał podejrzanie jak ballada o porażce. Zapewne znów źle obstawił, a nie lubił zmieniać repertuaru.
@Trypsyna zeszła z lodu ostatnia. Bogini sportu lśniła potem i dumą, a tłum rozstępował się przed nią z nabożnym respektem. Obok niej szedł @scorp, milczący, z rękami w kieszeniach, zbyt często zerkający w stronę północnych murów Hejto, tam gdzie zaczynał się cień Wypoku.
- Znowu znikasz myślami - syknęła Trypsyna.
- Tylko… analizuję - odparł scorp. - Wrogów trzeba znać.
@Taxidriver obserwował to z dystansu, oparty o swoją taksówkę. @FriendGatherArena który nazwał stadion na cześć własnego imienia, wyszedł chwilę później, zmęczony, ale szczęśliwy.
- Dobry mecz - rzucił Taxidriver.
- Zawsze jest dobry, jeśli nikt nie ginie - odpowiedział Friend, po czym zawahał się. - A ostatnio… to już nie takie pewne.
Taxidriver uniósł brew.
- Brzmi jak początek opowieści, za którą zwykle się dopłaca.
FriendGatherArena westchnął ciężko.
- @Alembik zniknął.
- Wielu ludzi znika - odparł Taxidriver spokojnie. - Większość wraca. Albo przestają być problemem. Albo nigdy nie byli Hejto warci i wrócili w poczet armii przegrywów.
- Nie Alembik - pokręcił głową Friend. - On był… za bardzo. Za głośny w ciszy. Jego galeria… poszedłem tam dziś rano. Nie była zamknięta. Nie była splądrowana. Po prostu… jej nie było.
- Jak to "nie było"? - Taxidriver przestał się opierać.
- Jakby ktoś wyciął ją z miasta. Ściana, przy której stała, była gładka. Nawet kurz wiedział, że nie powinien pamiętać.
Taxidriver milczał przez chwilę.
- A ludzie?
- Nieliczni, którzy tam bywali, przysięgają, że widzieli światła jeszcze wczoraj. A dziś… nic. Jakby Hejto uznało, że galeria była zbędna.
- Alembik nigdy nie znika sam - mruknął Taxidriver. - Kto był ostatni?
FriendGatherArena spojrzał w stronę torów kolejowych, jakby odpowiedź mogła nadjechać pociągiem.
- @roadie. Siedzieli razem po meczu. Rozmawiali o dźwiękach, które "otwierają obrazy". Śmiałem się wtedy, że się dobrali.
- Teraz się nie śmiejesz.
- Teraz myślę, że coś jednak kur... otworzyli!
Taxidriver otworzył drzwi taksówki.
- Wsiadaj.
- Dokąd?
- Do miejsca, gdzie ludzie cofają czas i udają, że to nic nie kosztuje.
FriendGatherArena skinął głową.
- RetroPrzystojniaki.
Silnik zapalił, a Hejto - jeszcze nieświadome, że straciło więcej niż artystę - oddychało spokojnie. Na razie.
RetroPrzystojniaki nie były miejscem, do którego trafiało się przypadkiem. Trzeba było albo bardzo wiedzieć, czego się szuka, albo bardzo nie wiedzieć, co się robi ze swoim życiem. Taksówka Taxidrivera zatrzymała się przed wejściem, którego nie oznaczał żaden szyld - tylko mosiężna klamka w kształcie młodzieńczo umięśnionego torsu i dyskretne światło sączące się spod drzwi.
- To tu - mruknął FriendGatherArena. - Miejsce, gdzie przeszłość bierze kredyt na przyszłość.
W środku było ciepło. Za ciepło. Powietrze pachniało perfumami, starym drewnem i magią, która udawała, że jest tylko chemią. Starsi panowie siedzieli na kanapach, śmiejąc się głosami, które absolutnie nie pasowały do ich twarzy cofniętych w czasie o trzy dekady. Jedni czytali wiersze George'a Starka, inni dyskutowali o diecie GazelkiFarelki, jakby zdrowe żywienie było największą perwersją tego miejsca. Co jakiś czas tylko, Panie wybierały swojego starszego ulubieńca i wychodziły za kotarkę. Mawiało się, że Kaligula potrafi każdego mężczyznę cofnąć na chwilę w czasie, aby fizycznie wyglądał jak za dawnych lat.
@Kaligula_Minus wyszła z zaplecza powoli, z uśmiechem kobiety, która widziała już wszystko i nadal się nie nudziła. Jej suknia zmieniała kolor w zależności od kąta patrzenia, jakby nie mogła się zdecydować, czy jest elegancka, czy groźna.
- Taxidriver - powiedziała, nie pytając. - I… proszę proszę, legenda hokeja. Cóż za połączenie. Zwykle przychodzą tu mężczyźni uciekający od teraźniejszości i kobiety szukające Panów z młodzieńczego zakochania, a nie tak dostojne persony.
- Szukamy roadiego - odpowiedział Taxidriver bez wstępów. - I Alembika.
Uśmiech Kaliguli drgnął. Ledwie zauważalnie, ale wystarczająco.
- Alembik… - powtórzyła. - On nie pasował do tego miejsca. Za bardzo patrzył. Jakby chciał zapamiętać każdy szczegół, narysować, a potem go zniszczyć na płótnie.
- A roadie? - nacisnął Friend.
- Roadie pasował aż za bardzo. Siedział tam i się rozglądał jak przez okno pociągu - wskazała na fotel w rogu, obok którego stał @Sweet_acc_pr0sa, akurat strzygąc brodę jednego z odmłodzonych klientów i prowadząc monolog o tym, że prawdziwa sztuka to dobrze wycenione cięcie. - Słuchał. Zawsze słuchał. Pytał o dźwięki. O to, czy ktoś słyszał kiedyś ciszę tak gęstą, że można ją zwinąć i wynieść.
- Brzmi jak zapowiedź kłopotów - mruknął Taxidriver.
- Brzmi jak Hejto - poprawiła Kaligula. - Był tu też Cybulion. Kilka razy. Zawsze uprzejmy. Zawsze zostawiał napiwki. Zawsze wychodził chwilę przed czymś nieprzyjemnym.
- Czyli oczywisty podejrzany - rzucił Friend.
- Albo sprytny - odparła. - Albo po prostu nieśmiertelny i znudzony. Po wyleczeniu choroby wielu sądzi, że zaprzedał duszę diabłu i jest obecnie nie do zajebania.
W tym momencie z jednego z pokoi wyszedł @ErwinoRommelo, potykając się o własne myśli.
- Kaligula xddd, widziałaś stopy Umypaszki xddDD, to jest sztuka xddd!
- Wyjdź - powiedziała Kaligula spokojnie. - Albo cofnę ci wiek o sto lat i zobaczymy, czy dalej będziesz taki gadatliwy.
Erwino zniknął natychmiast xddddując pod nosem.
- Alembik i roadie rozmawiali tu długo - ciągnęła. - O pockpockach. O dźwiękach, które "otwierają obrazy". O kimś, kto nie tworzy, tylko konsumuje. Roadie powiedział coś, co mnie zaniepokoiło.
- Co? - zapytał Taxidriver.
Kaligula nachyliła się bliżej.
- Że ktoś ma apetyt. I że trzeba go nakarmić.
Z korytarza dobiegł śmiech jednego z klientów, nagle zbyt młody, zbyt głośny. Na chwilę światło przygasło, jakby ktoś dotknął instalacji @fonfiego nie tam, gdzie trzeba.
- Roadie wyszedł stąd z Alembikiem - dodała Kaligula ciszej. - Powiedzieli, że idą "zobaczyć, czy da się coś przenieść bez zostawiania śladów". I więcej ich nie widziałam.
- Kto jeszcze o tym wiedział? - spytał Friend.
Kaligula spojrzała w stronę lustra, w którym odbijał się sufit, a nie ona.
- @mles zawsze wie. Marvin słucha wszystkiego. A entropy… entropy bał się, że spełnią się groźby i padnie na niego cień niecnych plotek o... ach... szkoda słów.
Taxidriver odwrócił się do wyjścia, nie chcąc ciągnąć za język. Wiedział o czym mówi, plotki roznoszą się w Hejto szybko.
- Dziękujemy.
- Uważajcie - powiedziała Kaligula_Minus, gdy byli już w drzwiach. - W RetroPrzystojniakach cofamy ludzi w czasie. Ale w Hejto czas czasem cofa się sam. I nie zawsze oddaje to, co zabrał. Gdy zajrzycie w nieodpowiednie miejsce, możecie już nie wrócić. Kto raz pójdzie drogą gejuru, nigdy nie będzie już autorytetem.
Wtem na odchodnym dobiegł do nich zziajany poeta i rzekłszy zdanie szybko się ulotnił.
- Alembik? - @George_Stark zamyślił się, łamiąc składnię. - Mówił, że sztuka musi zniknąć, żeby wrócić silniejsza.
@KatieWee zapisała to natychmiast.
Za drzwiami noc była chłodniejsza. Bardziej realna. A gdzieś daleko, na cokole, ktoś jeszcze oddychał… albo tylko udawał.
Skierowali się do centrum.
Plac główny był jednym z tych miejsc w Hejto, które zawsze były zajęte, nawet gdy wydawały się puste. Kamienie pamiętały tu więcej rozmów niż @Klamra wyemitował programów, a cokół - stary, popękany, z resztkami nieczytelnych inskrypcji - służył równie często za pomnik, co za siedzisko dla @l__p, który siedział na nim od tak dawna, że nikt już nie był pewien, czy wciąż oddycha, czy tylko bardzo konsekwentnie udaje ideę. Tylko czasem przycupnęła na jego ramieniu pewna sowa, domalowywała żółte oczy i znikała. L__p będąc w transie niczego nie zauważał, prócz dziwnych śmiechów dobiegających z rynku.
Tym razem jednak coś było nie tak.
Entropy stał obok.
Nie na cokole - obok. To już wystarczyło, by pierwsze osoby zwolniły kroku. @CebulaZrosolu przystanął, bo zawsze przystawał gdy działo się coś interesującego. @Koszotorobur zapisał coś nerwowo w kajecie, po czym skreślił i zapisał jeszcze raz, bo nie był pewien, czy "narastające napięcie egzystencjalne" liczy się jako zawód.
- Ej… to Entropy! - krzyknął ktoś.
Entropy wyglądał, jakby nagle przestał wiedzieć. Marynarka wisiała na nim źle, jakby była po kimś innym. Oczy miał zaczerwienione, ale nie od płaczu - raczej od bezsenności i myślenia zbyt długo o jednym zdaniu.
Taxidriver zatrzymał się pierwszy. FriendGatherArena instynktownie stanął pół kroku przed nim, jakby to był mecz, a entropy szykował się do nieczystego zagrania. Za nimi pojawili się inni: Sweet_acc_pr0sa z nożyczkami w dłoni, bo nie zdążył ich odłożyć; Whoresbane z książką otwartą na stronie, której nie czytał; @Vampiress na dachu, już nie do końca w ludzkiej formie.
- Entropy - zawołała @bojowonastawionaowca, spokojnie, burmistrzowsko. - Zejdź stamtąd. Porozmawiamy. Mam tu przy sobie numer na telefon zaufania.
Entropy roześmiał się krótko mając już dość ciągłego rozwiązywania problemów dzwonieniem na j⁎⁎⁎ną infolinie. Dźwięk był suchy, jakby nie używany od dawna.
- Rozmowy nic nie dają - powiedział. - Ja już wszystko powiedziałem. Tylko nikt nie słuchał właściwego znaczenia.
LeniwaPanda przestał grać. Splash, który właśnie nadchodził, poczuł, że tym razem jego spokój może nie wystarczyć.
- To nie ja - ciągnął entropy, coraz głośniej. - Nie ja. Nie planowałem, nic nie zrobiłem. To są wierutne bzdury!!
- O czym on mówi? xDDDDD - syknął ErwinoRommelo do @Umypaszka. - To jakaś nowa metafora xddd?
- Cicho - warknęła Vampiress z góry. - On jest przerażony.
Entropy wspiął się na cokół jednym gwałtownym ruchem. l__p nawet się nie poruszył. Jeśli żył, to uznał, że to nadal nie jest wystarczająco ciekawe, by reagować.
- Nie wiążcie mnie z tym wszystkim! - krzyknął entropy. - To jest k⁎⁎wa mać przesada! To jest...
Zawahał się. Przez ułamek sekundy wydawało się, że spojrzy na Taxidrivera. Że powie coś jeszcze. Jakieś nazwisko. Jakąś wskazówkę.
Zamiast tego zrobił krok naprzód.
Nie było krzyku. Nie było dramatycznego lotu. Był tylko ruch - szybki, zdecydowany, jak decyzja podjęta dawno temu.
Entropy zniknął.
Nie spadł.
Po prostu… przestał być w powietrzu.
Tłum wydał z siebie jeden wspólny dźwięk - coś pomiędzy westchnieniem a cofnięciem się o krok. Ktoś krzyknął. @PingWIN zasłonił oczy. @Rozpierpapierduchacz ścisnął w dłoniach pióro tak mocno, że pękło.
Taxidriver podszedł pierwszy do miejsca, gdzie powinien leżeć entropy.
Bruk był nienaruszony. Czysty. Zbyt czysty.
A potem zaczęły się pojawiać litery .
Nie wyryte. Nie napisane. Jakby kamień sam uznał, że musi coś powiedzieć.
Z J E D Z O N
- To… to jakiś żart? - wyszeptał Klamra, już ustawiając kamerę.
- Nie - powiedziała cicho Fafalala. - To komunikat.
@Gilgamesh objął @Furto, który nagle przestał kręcić i wspólnie zaczęli płakać. @Myoniwy spojrzał na instalację elektryczną, jakby bał się, że miasto zaraz zgaśnie.
- Jeśli entropy nie skoczył… - zaczął FriendGatherArena.
- …to został zabrany - dokończyła Vampiress. - Albo sam się zabrał.
- Przez kogo? Albo gdzie? - zapytał przerażony PingWIN otulając ze strachu swojego manaciego oprawcę.
Nikt nie odpowiedział.
Tylko Marvin, gdzieś głęboko w systemach Hejto, zapisał kolejny log:
ANOMALIA POTWIERDZONA
ZASÓB: ENTROPY
STATUS: ZJEDZON
ANALIZA: W TOKU
A miasto oddychało dalej. Jakby właśnie spróbowało czegoś nowego.
Ciąg dalszy nastąpi
#tworczoscwlasna #hejto