Seryjny morderca powraca, a z nim zbrodnie sprzed lat. Dwóch detektywów z problemami w tym jeden, który nie ma szczęścia do partnerów.
Jeden z tych filmów, gdzie już sam tytuł mówi, że trzeba się przyglądać detalom i to one odegrają główną rolę, nie zbrodnia, nie morderca czy detektywi.
Po ocenach na Filmwebie nie spodziewałem się aż tak dobrego filmu. Szkoda, bo przez to obejrzy go mniej osób. Świetne role Washingtona i Leto + Malik, który gra tego samego bohatera w kolejnym filmie.
W recenzji na Lubimy czytać ktoś zauważa ciekawy motyw, 3 miejsca, które za chwilę zdefinują nam książkę i jej miejsca wydarzeń. Jest ich oczywiście więcej, ale przez blisko połowę książki bazą wypadową jest kawiarnia.
To w tej kawiarni i jej okolicy:
Reacher widzi naciągaczy starszych ludzi na niebagatelne kilkuset procentowe zyski i postanawia ukrócić ten proceder
dostaje tajemniczą wiadomość od pracownika portu, który myląc go z kimś innym postanowił powierzyć mu swoje życie
spuszcza wpierdziel gościom z łańcuchami, którzy mieli go nastraszyć
spuszcza wpierdziel gościom, którzy chcieli go uśpić i torturować, dając przykład, że z ich szefem się nie zadziera
Reacher nie ignoruje takich okazji i miesza się w duży spisek, w którym dwie rywalizujące ze sobą ekipy próbują przejąć ładunek płynący do portu. A na dodatek wszyscy, którzy o tym wiedzą zaczynają ginąć.
Nie ma tu strzelającego Reachera, z czego bardzo się cieszę, nie jest też niepełnosprawny, więc wszystkie walki, to solidny wpierdziel i po odskoczni od tej reguły w poprzednich tomach, trochę mi tego brakowało.
To 30 tom serii, zakończenie 3 dziesiątki i 6 tom napisany wspólnie przez braci Lee i Andrew. Solidny tom, ani dobry, ani zły, trochę lecący znanym utartym schematem, bez wodotrysków. Może nawet trochę za bardzo utartym, bo jest tu połączenie kilku klisz, które zazwyczaj nie występowały razem w 1 tomie, jak: naciąganie staruszków, Reacher jako jedyny obrońca, zasadzka w opuszczonym budynku, złol ukrywający się w jaskini czy bohater mający akta osobowe innych postaci z książki.
Ale z drugiej strony, lubię tę serię właśnie za jej przewidywalność, charakterystycznego bohatera i poczucie, że niezależnie od sytuacji Reacher znajdzie sposób, żeby wyjść z niej obronną ręką i w jednym kawałku. Może dlatego poprzedni tom był tak ciekawą odskocznią. Ale tu już wróciliśmy do poprzedniego schematu.
Jest to też ostatni tom przetłumaczony na język polski, a 31 tom niedawno wyszedł w oryginale, więc pewnie chwilę na niego poczekamy.
Dziwnym zabiegiem, w tomach napisanych przez braci, jest też bardzo częsta zmiana lektorów:
Tom 25 - Janusz Zadura
Tom 26 - Andrzej Hausner
Tom 27 - Mateusz Drozda
Tom 28 - Janusz Zadura
Tom 29 - Kamil Pruban
Tom 30 - Marcin Popczyński
Nie do końca wiem czym jest to spowodowane, ale na pewno ma też ogromny wpływ na odbiór poszczególnych książek serii. Dla mnie najlepsze wrażenie robi Reacher w wykonaniu Janusza Zadury.
@WujekAlien u mnie w kołchozie udostępniany jest partiami Copilot. Akurat jestem w jednej z pierwszych kohort, jak na razie jedyny z mojego zespołu.
Nie chwaliłem się tym zbytnio i dostałem informację zwrotną, że jakość wygenerowanej przeze mnie pisaniny (tech reports itp.) znacznie się poprawiła ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Netflix, kakao, cynamonka i chill, jak @bojowonastawionaowca przykazał w #jesiennewyzwania Zadanie 3. "Zrób sobie spokojny wieczór ze swoim ulubionym ciepłym napojem"
Zostały do wykonania 2z3 ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
#netflix #piatekwieczur #glupiehejtozabawy
Nowa książka autora „Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję”. Tym razem podążamy historią dziadka głównego bohatera. Przyczynkiem do jej opowiedzenia jest znalezienie skórzanej kurtki w szafie dziadka, ale też już na początku dostajemy sygnał, że narrator może ją trochę inaczej pamięta, niż było na prawdę. wnioskuję tak za sprawą pochodzenia kurtki i podkolorowania jej historii.
Jego dziadek siedział w więzieniu, w sumie za wybryk młodości, ale to dość mocno ukształtowało jego życie. A może nie sam pobyt w więzieniu, ale z niego ucieczka i pomoc jednego ze znajomych. To również historia kieleckich Żydów i tragicznego w skutkach wydarzenia - pogromu kieleckiego, po którym lokalne stosunki Polaków i Żydów, już nigdy nie były takie same. To kolejne opisywane przez autora wydarzenie, które w sumie wzięło się z niczego - za sprawą chłopca, który w obawie przed bliskim spotkaniem z pasem ojca, wymyślił historię bycia porwanym i przetrzymywanym przez Żydów przez kilka dni. A polakom dwa razy nie trzeba powtarzać, że czas wziąć odwet za krzywdę innego polaka i chwycić za broń.
Trudno nawet powiedzieć, jak prawdziwe są te wydarzenia, choć autor pisze w taki sposób, jakbyśmy mieli je brać za pewnik.
Poprzednia książka dużo bardziej mi się podobała, ta jest dobra, ale nie ma w niej nic, co zapadnie na dłużej w pamięć. Szkoda, bo styl autora mi na prawdę pasuje i chciałbym przeczytać więcej.