Zdjęcie w tle

Społeczność

Herbata

79

Porady i przepisy dla miłośników dobrej herbaty

Chyba pora zapuścić pejsy.

Zrobiłem czternaste (!!!) parzenie Gonting pu-erh. Mój osobisty rekord. Ponad litr herbaty z 5g. Zaczynałem od 10s, skończyłem na 10 minutach xd Gongfu cha rulez, po europejsku w życiu bym tyle nie wyciągnął.


#herbata #hejtoherbata #chwalesie

2949ee76-724f-4356-8697-a627fb781921

Zaloguj się aby komentować

Zapraszam dziś na degustację kolejnej herbaty z zestawu klubowego od eherbaty. Dzisiaj testujemy Banzhang Gushu Sheng Pu-erh 2007, czyli bardzo dobrego pu-erha, który dojrzewał… na Tajwanie! 


Tak jest, Tajwanie. Tajwańczycy zainteresowali się pu-erhami już w latach 70 XX wieku, jednak wtedy na wyspie tej herbaty prawie że nie było. Tajwańscy kupcy zaczęli sprowadzać z Hong-Kongu czy Malezji i je składowali. Dzięki doświadczeniu jakie zyskali, oraz podróżach do Yunnanu(ojczyzny pu-erhów) udało im się doprowadzić składowanie oraz dojrzewanie ciastek herbacianych do perfekcji. I jednym z dzieci jest ta herbata!


Przyszło do mnie 12g tej herbaty, więc idealnie na 2 seanse gongfu cha. Herbata była prasowana w ciastka o wadze 357g, do mnie przyszło kilka ładnych kawałeczków tego ciastka. Liście bardzo ciemne, z pojedynczymi jaśniejszymi, czerwono-brązowymi tipsami. Pachną obłędnie, starym drewnem i apteką. Klasa parzyłem jak wspomniałem, w gongfu cha, jako że to surowy pu-erh to wybór był prosty i wybrałem czajniczek yxing o pojemności ok 100ml. Do niego 6g herbaty, zalewane wrzątkiem. Ze względu na wyjątkowość herbaty, najpierw ogrzałem czajniczek, później przez 10s budziłem liście. Długość parzeń: I: 20s, II-IV: 10s, V:20s, VI, VII:30s, VIII: 40s, IX:50s; 

Jednym słowem: SZTOS. Panie i panowie, rewelacja. Herbata obłędnie wręcz pachnie i smakuje starym drewnem, kadzidłem, apteką. Pierwsze 5,6 parzeń na końcu ma świetną, owocową nutę. Herbata jest cierpka, ale ta cierpkość nie przeszkadza. Świetna herbata!


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

7bf7ba3d-4d34-429e-b535-046d05f864cc

Zaloguj się aby komentować

Yeongam Jungseon – mszysta herbata? Zawiła nazwa tej zielonej herbaty wynika z jej koreańskiej proweniencji. Pochodzić ma z ogrodu herbacianego uprawianego organicznie i z tradycyjnych odmian liści. Zbiór jest wiosenny, majowy, z dwóch metod powstrzymywania oksydacji wykorzystano przy jej stworzeniu skorzystano z obydwu, czyli najpierw trafiła pod strumień pary, a później na patelnię gdzie została wyprażona. Nie wydaje się popularnym typem herbaty, zbyt wiele stron jej nie oferuje, zarówno polskich jak i zagranicznych. Opis ze strony czajnikowy.pl był zasadniczo dość podobny do jednej z czeskich stron – wspólne źródło, lub tłumaczenie?


 Załącznik numer dwa przedstawia widok suszu, więc kto ma oczy, może zobaczyć. Kto ma nos może powąchać, ale przez ekran się nie da, więc zapach określiłbym jako ogólnie zielony, bardziej w typie herbat chińskich.


Zaparzanie odbywało się z reguły w temperaturach 75-80°, trwając dwie minuty, jedną, dwie i trzy minuty. Ilość suszu to 5 g na czajniczek obrachunkowy. Ostatnie zaparzanie było wyraźnie słabsze. Kolor herbaty jest wyraźnie żółty, ale w załączniku nr 1 zlewa się z błękitem czarki tworząc jadowicie zielone :D. Najważniejszy jest smak, a ten okazał się przyjemnym zaskoczeniem. Yeongsam  okazał się mieć posmak leśny, nie spotkałem jeszcze takiego w innych herbatach. Gdybym spróbował rozłożyć go na czynniki pierwsze wyszłoby coś w rodzaju zielono-ziołowego i gorzko-świeżo-warzywnego. W praktyce każda czarka tej herbaty była jak spacer do lasu, tak bowiem odbierałem to zestawienie. Czerwcowy las po deszczu, w którym zapach podbija wilgoć, czuć było kobierce mchów. Takie coś w podniebieniu. Yeongam Jungseon smakuje jak Puszcza Piska.

#herbata #zielonaherbata

016b7655-4b70-4ede-804d-093b85430635
2810a26f-bcb1-49a2-95cf-09047d772245

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry bardzo, zapraszam na kolejny wpis! #herbacianyalfabet przenosi się do Japonii Parzymy dziś Banchę


Bancha nie należy do najdroższych herbat na świecie. Jeżeli chodzi o jej popularność, to mało kto o niej w Polsce słyszał. Nie ma co się trochę dziwić, bo nie jest super smaczna, droga czy wykwintna. No ale my się dziś przenieśliśmy do Japonii, gdzie jest najpopularniejszą herbatą codzienną, pitą praktycznie do każdego posiłku. Od tego właśnie wzięła się jej nazwa, bo słowo Bancha można tłumaczyć jako “codzienna”. 

No to czym jest bohaterka dzisiejszego wpisu? Jest to zielona herbata, której okres zbierania jest późniejszy niż dla popularniejszej oraz droższej Senchy. Powstaje z dużych, dojrzalszych od Senchy liści a również czasami łodyg. Dzięki temu Bancha jest herbatą o dużo mniejszej ilości kofeiny, przez co może być pita wieczorem. Chętnie jest również podawana dzieciom czy osobom starszym.

Jak więc parzymy Banchę? Zwykle w temperaturze 85 stopni, ale zdarzają się partie które parzy się w 90 albo i więcej. Daje ona jasno żółty/zielony napar, warzywny, morski. Jest mniej umamiczna oraz bardziej cierpka od Senchy. 

Bancha jest bardzo często wykorzystywana w tworzeniu herbaty Genmaicha - czyli zielonej herbaty z prażonym ryżem. Również ciekawym sposobem zagospodarowania tej herbaty jest jej ukiszenie, powstaje wtedy Awa Bancha - niszowa herbata tworzona tylko w kilku miejscach w Japonii. 


Bancha to może zwykła herbata ale w kraju kwitnącej wiśni jest niezwykle ważna. Polecam przetestować, bez niej nie sprobujecie wszystkiego!


#herbata #hejtoherbata #herbatacodzienna

Zaloguj się aby komentować

Piątek, czuć wiosnę. To najlepsza pora na skarby z #ogolnopolskiehejtopiwo

Będąc na 5 urodzinach Hejto miałem przyjemność spotkać się z kolegą z tagu, @Earl_Grey_Blue . Dostałem od niego w prezencie 2 paczuszki z liśćmi, które niestety nie okazały się Marichuanen Ale po zaparzeniu też są niczego sobie! Przedstawmy sobie pierwszą z nich! 

Jest to, zgodnie ze słowami @Earl_Grey_Blue zielona herbata naturalnie aromatyzowana kwiatem lotosu. Parzyłem zgodnie z jego zaleceniami, czyli najpierw przepłukać wrzątkiem, a później również wrzątkiem 3min. Proporcje jakie użyłem: niecałe 5g/250ml wody. Wyszła z tego delikatna, ale ciekawa herbata. Czuć wyraźnie tą kwiatowość. Bardzo fajny prezent, polecam hejtowicza! 


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata



ab086a55-bf3c-491c-82fe-274ea448c128

Herbatę kupiłem w Wietnamie i wg lokalsów zielona herbata z dodatkiem lotosu jest ich specjalnością. Liście herbaty są ręcznie zbierane, a później pozwala im się naturalnie absorbować aromat kwiatów lotosu. Smacznego!

d45e55a8-b44e-47dc-a4a7-5c0c6881725b

Zaloguj się aby komentować

Kenia GFOP Milima – herbata miedziana? Ta czarna herbata pochodzi górskiej części Kenii, stanowiącego epicentrum produkcji herbaty tego kraju. Do jej produkcji używa się pączków herbaty i pierwszych  liści, stąd skrót w nazwie**.** Wydaje się być blendem, zarówno co do pochodzenia jak i czasu zbioru, skoro nie chwalili się w opisie, że jest ze zbioru wiosennego jak i konkretnego ogrodu. Milima to nazwa nie rejonu upraw herbaty, jak Assam, czy Cejlon, ale bardziej marką wyższej jakości herbat z regionu Kericho.  Odbija się to dość przyjemnie na cenie, która na czajnikowy.pl nie jest wysoka za 50 g.


W wyglądzie suszu (fot. 1) widać widoczne złote włókienka złożone z tipsów, reszta brązowa. Zapach jest dość charakterystyczny dla czarnych herbat, nieco łagodniejszy. Po zaparzeniu Milima przybierała piękną miedzianą barwę. Jakbym miał takiego koloru włosy życie bym sobie na nowo ułożył. Przygotowywałem po dwa zaparzenia Milimy – w 95 stopniach na trzy minuty i drugie niemal wrzątkiem na minut pięć. Pierwsze miało w sobie z jednej strony wciąż smak czarnej herbaty – taką karmelowość, suszoność. Ale była odczuwalnie słodkawa. Mi to się kojarzyło z suszonymi morelami, niektórzy pisali o rodzynkach, śliwkach inni ku mojej konsternacji o cytrusach. Na pewno ta czarna herbata z Czarnego Lądu była lepsza od typowych czarnych, delikatniejsza i subtelniejsza. Drugie zaparzenie niewiele różniło się, choć było zauważalnie słabsze. Może wówczas pojawiała się owa cytrusowość? Po zaparzeniu (fot. 2) wygląd już-nie-szuszu stawał się bardziej jednolity, choć żółty przebijał się w brązowych liściach, które spowodowały, że Chińczycy nazywają ten typ herbat czerwonymi. Kenia GFOP Milima smakuje jak zachód Słońca.

#herbata

cf785406-1e37-4baa-962e-a0cd7a6fe242
bca98e39-06aa-4b33-a5de-bcc740ab17ab

Zaloguj się aby komentować

Dlaczego rozlewa się wodę przy tradycyjnej metodzie parzenia herbaty? Odpowiedź poniżej.

Sam nie pijam herbaty, ale gość mnie wciągnął swoją pasją i zaangażowaniem ( ͡~ ͜ʖ ͡°) Rolki dostępne na tiktoku - teasomepl #herbata #rytualy

Zaloguj się aby komentować

Nowy rok, nowy zestaw klubowy! Choć jeszcze nie skończyłem pokazywać herbat z poprzedniego xD (jedna została)



Zaczynamy od zielonej herbaty, mianowicie Sencha Mieuejima 2025. Jest to oczywiście japońska, bardzo dobrej jakości zielona herbata, której nazwa wzięła się od nazwy kultywaru Mieuejima. Nie jest on bardzo popularny, jego historia sięga 2003 roku, kiedy powstał z ziaren krzewu yabukita - najpopularniejszego krzewu herbacianego w Japonii. Nazwa to połączenie członów Mie - prefektura w której kultywar powstał oraz nazwiska jego twórcy - pana Uejima. 

Przejdźmy do herbaty. Wygląd - standard, ciemnozielone igiełki. Za to w aromacie niespodzianka - ewidentnie czuć cytrusowe nuty. Jest to typowe dla tego kultywaru. Parzyłem ok 7g suszu na 250ml wody, parzenia szły tak:

I: 75 stopni, 1min

II: 80 stopni, 20s

III: 85 stopni, 1min



Nie, nie, nie. Wiedziałem że tak będzie, ale niestety zestawy klubowe takie są, zawsze się musi pojawić ta sencha której nienawidzę… Osoby które lubią japońskie zielone będą zachwycone bo herbata jest intensywna, morsko-umamiczna. Ta cytrusowość mi zanikła w smaku, ale w aromacie naparu nadal jest. Cóż, mam nadzieję że pozostałe 4 herbaty z zestawu klubowego mi odpłacą za tą senchę ;) 


#herbata #hejtoherbata #herbatacodzienna

742051bc-57a0-4b87-ac62-ce48d05fec07

@Barcol zdecydowanie. Pozostałe kolory - mniam! Tylko żółtych jakoś bardzo nie popróbowałem bo za 1 razem trafiłem na genialne Huang Xiao i więcej mi nie trzeba xd

Zaloguj się aby komentować

No to weekend Napijmy się herbaty!


Ostatnio przyszło mi sporo herbat które warto by wypić jak najszybciej, ale po co skoro mogę coś luźniejszego ale smacznego? Dzisiaj zaparzyłem sobie herbatę Bai Mu Dan Rose, czyli białą herbatę Bai Mu Dan z dodatkiem płatków róży oraz aromatu różanego. Czyli proszę państwa, wabik na @Umypaszka

I to jaki dobry! Bai Mu Dan jest sama w sobie dobrą herbatą, powstaje z pąka i dwóch (czasem jednego) młodych liści. Liście w tej herbacie są trochę połamane, pąków też wizualnie mało. Ale w tej herbacie główną rolę odgrywa róża i ja czuć od pierwszego otwarcia torebki. Bardzo ładny aromacik. Pełny, nienachalny. Herbatę parzyłem wrzątkiem który przestał bulgotać, 4g suszu/250ml. I parzenie 2min, II 4min. Herbata bardzo dobra, głęboko różana w każdym względzie, zarówno aromacie jak i smaku. Nie jest wcale gorzka,, wchodzi bardzo dobrze. Było mi tej herbaty tak mało że spróbowałem zrobić III parzenie, trzymałem liście 9 min. I powiem tak, że od biedy można wypić, ale z dwoma pierwszymi parzeniami to podejścia nie ma. Ale 2 pierwsze parzenia są na tyle dobre że ta herbata wejdzie do mojego stałego zestawu herbacianego :D  

#herbata #hejtoherbata #herbatacodzienna #recenzjerozanychrzeczy

078df96b-9137-4d20-b388-7fbeba3baf6b

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry bardzo! Przed wami kolejny wpis z cyklu #herbacianyalfabet Przenosimy się do kolejnej literki, czyli B! A jak B to zapraszam do zaparzenia herbaty Białej! 


Biała herbata to najmniej przetworzona herbata ze wszystkich. Nie oznacza to że jest to najprostsza herbata do zrobienia, bo wymaga mnóstwo doświadczenia. 

Jak wszystkie herbaty, biała herbata pochodzi z Chin, dokładnie z prowincji Fujian. W dzisiejszych czasach właśnie stamtąd pochodzą najlepsze białe herbaty.  Biorąc pod uwagę prostotę produkcji, prawdopodobne jest że mogła być pierwszą produkowaną herbatą. Dzisiaj oczywiście białą herbatę produkuje się na całym świecie, np. Indiach, Japonii, Tajwanie, Gruzji, ale również w Afryce, np. Kenii czy Malawi. 

Zacznijmy od tego, co zbieramy z drzewek herbacianych do przetworzenia. I tutaj odpowiedź brzmi: zależy! Tradycyjna klasyfikacja chińskich herbat białych wyróżnia cztery główne stopnie jakościowe, zależne przede wszystkim od sposobu zbierania i selekcjonowania liści:

Yin Zhen 银针
Znana jako „Srebrne Igły” – to ekskluzywna biała herbata składająca się wyłącznie z młodych, jeszcze nierozwiniętych pąków liściowych, pokrytych delikatnym, srebrzystobiałym meszkiem. Najbardziej renomowaną wersją jest Bai Hao Yin Zhen z prowincji Fujian, choć jej produkcję można spotkać także w Hunan, Yunnan, a nawet poza Chinami, np. w niektórych krajach Afryki.

Bai Mu Dan 白牡丹
Polska nazwa tej herbaty to „Biała Piwonia”. Powstaje z pąka i dwóch (czasem jednego) młodych liści. W idealnym przypadku, liście te powinny być młode i delikatne, a pąk – wyraźnie dłuższy od otaczających go liści. Bai Mu Dan łączy w sobie subtelność pąków i większą głębię smaku liści.

Gong Mei 贡眉
Choć technicznie zbliżona do Bai Mu Dan (również pochodzi z pąka i dwóch liści), zbierana jest później, co sprawia, że liście stają się większe i bardziej dojrzałe niż sam pąk. Gong Mei często pozyskuje się z jesiennych zbiorów. Nazwa ta jest coraz rzadziej używana – wiele herbat tego typu trafia na rynek po prostu jako Bai Mu Dan. Ze względu na swój charakter, Gong Mei jest często wykorzystywana do produkcji prasowanych form białej herbaty, idealnych do długiego dojrzewania.

Shou Mei 寿眉
To herbata wytwarzana z pąka i trzech (lub więcej) liści, a czasem nawet bez pąków. Chociaż uznawana jest za najniższy stopień wśród białych herbat, nie brakuje jej zwolenników. Jej smak jest wyraźniejszy i mocniejszy, napar ciemniejszy, a sam susz dobrze nadaje się do wieloletniego przechowywania i dojrzewania.


To jak wiemy już co zbieramy, to przejdźmy do tego, KIEDY. To bardzo ważne w procesie produkcji białej herbaty! Liście herbaty zbiera się bardzo wczesną wiosną, nawet od 1 marca, więc teoretycznie w trakcie kalendarzowej zimy. Zbiór najlepszych białych herbat odbywa się oczywiście tylko i wyłącznie ręcznie! Dzięki temu wszystkiemu młode listki mają bardzo dużo aminokwasów.

Po zbiorze następuje etap więdnięcia liści. Świeże liście układa się cieniutką warstwą na bambusowych matach, sitach. Proces ten trwa od kilku godzin do maksymalnie 3 dni. W trakcie tego procesu, liście zaczynają tracić wodę. Może się również odbywać w liściach delikatnie utlenianie. Gdy liście już więdną, następuje suszenie. Najbardziej ortodoksyjne herbaciarnie suszą swoją herbatę na słońcu, ale częściej wspomaga się suszenie delikatnym ciepłym powietrzem. Suszenie ma na celu zatrzymanie enzymów,ustabilizowanie aromatu oraz zabezpieczenie herbaty przed psuciem.

Teoretycznie, po etapie suszenia mamy gotową białą herbatę! Jednak najlepsze białe herbaty można sezonować i przechowywać przez wiele lat, dzięki czemu mogą uzyskać nowy i zupełnie inny charakter. Świeża biała herbata jest jasna, lekka, kwiatowo-trawiasta. Te bardziej utlenione mogą być delikatnie ciemniejsze. Za to po odpowiednim sezonowaniu, naturalna, wolna oksydacja postępuje, napar z takiej herbaty ciemnieje, a  aromaty zmieniają się w miód, owoce, suszone kwiaty. 


No to zadajmy sobie pytanie jak się parzy białą herbatę? Utarło się że jest to najdelikatniejsza herbata z produkowanych więc powinno się ją parzyć w chłodniejszej wodzie, 85 stopni albo i mniejszej. 


A D⁎⁎A!! W takiej temperaturze to parzyć można te udawańce od Liptona czy innego Irvinga które można spotkać w dyskontach. Porządna, dobrej jakości biała herbata nie boi się wrzątku. Zdarzają się herbaty które rzeczywiście potrzebują 85-90 stopni, ale większość parzy się wrzątkiem. W Chinach oczywiście najczęściej parzy się ją w stylu Gongfu Cha, ale parzenie w stylu europejskim to również nie zbrodnia. 

To teraz pozostaje tylko zaparzyć sobie jakąś dobrą białą herbatę :D 

#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

Ya Bao - młode pąki dzikiej odmiany drzew herbacianych rosnących w prowincji Yunnan. Jej wygląd, aromat i smak sprawiają, że wiele osób zastanawia się, czy te liście, a właściwie same pąki, w ogóle pochodzą z krzewów herbacianych. Pochodzą, lecz są to pąki spoczynkowe i pąki kątowe wielu yunnańskich odmian wielkolistnych, a w rzadszych przypadkach pąki szczytowe niektórych odmian dzikich.

48aeb480-02f7-4140-8614-e55c8d6e6758

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj zapraszam was do kolejnej herbaty z zestawu klubowego Dzisiaj przenosimy się do Tajwanu, będziemy pić Pinglin “Dong Ding” Oolong 2021.

Jest to ciekawy oolong, z kilku powodów. Pierwszym jest to, że frazy “Pinglin” oraz “Dong Ding” zwykle się nie łączą. Miejscowość Pinglin jest domem bardzo dobrych oolongów, ale nie Dong Dingów tylko Baozhongów. Są to trochę inne herbaty, Baozhongi są zwykle lekko utleniane, Dong Dingi co najmniej średnio. Tutaj mamy do czynienia z klasycznym, mocno palonym Dong Dingiem robionym przez mistrza Baozhongów - pana Fenga Huaijina. 

Przejdźmy do herbaty. Liście są w kształcie drobniutkich, czarnych kuleczek ciasno zwiniętych liści. Nie pachną te listki jakoś specjalnie intensywnie, może delikatnie słodowo, pieczono. Herbatę parzyłem w gaiwanie, niecałe 6g/100ml, wrzątek, obowiązkowe podgrzanie gaiwana i kilkusekundowe budzenie liści. Długość parzeń: I:60s, II:30s, III:40s, IV:50s, V:70s, VI:90s, VII:2min

Napar wyszedł bursztynowy, czerwony. Taka dobra czarna herbata z wyglądu. W aromacie znowu wiele się nie dzieje, za to w smaku… Herbata mocno pieczona, cierpka. Sporo słodowości, trochę dymu. Pomimo tego że jest to oolong pieczony, to nie ma tragedii dla mnie. Niestety, wszelkie słodkie, kwiatowe nuty zostały z niego usunięte, więc nie jestem targetem tej herbaty. Nie zmienia to faktu że herbata w swojej klasie jest naprawdę dobra i nie mam poczucia że piję coś niesmacznego, tylko niekoniecznie pasującego MI. 


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

e7a8bf69-a543-43ec-bb17-78f1efa315a6

Zaloguj się aby komentować

Nepal Everest - moja pierwsza nepalska herbata. Klasyfikowana jako czarna, rośnie w górach (kto by pomyślał) na ekologicznej plantacji Jun Chiyabari. Ciekawe, że susz zostawia żółty pyłek, podobny do tego, które pszczoły transportują na nóżkach. Spodziewałem się mocnego aromatu już po otwarciu opakowania, ale nic takiego się nie wydarzyło, dopiero po zalaniu. Herbatę zaparzyłem w ok. 95'C przez 4 minuty. W smaku mocne nuty kakao, lekko słodkie. Pozostawia kwaskowaty posmak, co mi nie do końca odpowiada. Ogólnie mimo wszystko jest to bardzo ciekawa herbata, intensywna i głęboka w smaku.


#herbata

87633d77-2879-456d-8aab-5dbee26b95eb
c4a5632f-cd61-4403-91c0-f5e485889e87

@Earl_Grey_Blue

Ciekawe, że susz zostawia żółty pyłek, podobny do tego, które pszczoły transportują na nóżkach.

Trichomy, czyli drobny meszek, którym pokryte są młode listki. Na białej czy zielonej herbacie jest widoczny jako srebrzysty, ale przy produkcji czarnej herbaty trichomy oblepiane są sokami z herbaty, które do tego się utleniają. Za żółtą barwę odpowiada teaflawina, jeden z produktów utleniania katechin w surowych liściach.


Jun Chiyabari to spoko fabryka. Chyba pierwsi odważni, którzy stwierdzili, że w Nepalu można zrobić coś po swojemu, a nie tylko klepać podróbki herbat z Darjeelingu.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry bardzo! Zapraszam do kolejnego wpisu z serii #herbacianyalfabet ! Pozostajemy jeszcze na chwilę przy literce A. Dzisiaj zapraszam na wycieczkę do Indii!!


A konkretnie do Assamu, czyli regionu w północno-wschodnich Indiach. Jest to bardzo malowniczy stan, leży z jednej strony w dolinie rzeki Brahmaputra, a z drugiej graniczy bezpośrednio z Himalajami. Panuje tam gorący i wilgotny klimat, idealny dla prowadzenia plantacji herbacianych. Jest to największy region herbaciany nie tylko w Indiach, ale na całym świecie! Assam jest odpowiedzialny za ponad 50% produkcji herbaty w całych Indiach! Dominują tam wielkie plantacje czarnej herbaty, ale powstaje coraz więcej małych ogrodów herbacianych, które starają się ze swoich drzewek herbacianych wyciągnąć coś więcej. 

W Assamie herbatę zwykle zbiera się dwa razy do roku, wiosną oraz latem. 


Assam jest również ojczyzną jednego z najważniejszych szczepów herbaty, mianowicie Camellia sinensis var. assamica. Została odkryta w lasach tropikalnych i zyskała bardzo dużą popularność wśród plantatorów na całym świecie. Uprawiana jest nie tylko tam, ale również na Cejlonie, w Afryce, Indonezji, Tajlandii, Wietnamie, Laosie. Na Tajwanie Assamica została wykorzystana do stworzenia kilku kultywarów z których powstają pyszne tajwańskie oolongi. 

Assamica charakteryzuje się większymi liśćmi niż jej chińska kuzynka, krzewy są również wyższe. W smaku jest to mocna, ciemna herbata o silnych słodowych, karmelowych, często owocowych aromatach. Ma w sobie dużo teiny, więc jest bardzo dobrym zamiennikiem kawy! Jej liście są również częścią bardzo znanej mieszanki czarnych herbat English Breakfast, a także mniej znanych Irish Breakfast oraz Scottish Breakfast. 


Czarna herbata z Assamu bardzo dobrze pasuje do bawarki, tradycyjny indyjski Chai Massala z dużą ilością przypraw korzennych(cynamon, kardamon, imbir itd.) również opiera się na niej. 


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata



Pozwolę sobie zawołać pod wpisem @kris @ebe... bo jest bug na tagu #herbacianyalfabet, tag wpisany poprawnie, wyrzuca do odpowiedniego a jednak posta nie ma na stronie tagu.

@Endrevoir

Na Tajwanie Assamica została wykorzystana do stworzenia kilku kultywarów z których powstają pyszne tajwańskie oolongi. 

Głównie TTES #12 jinxuan jest krzyżówką krzewu asamskigo, która dobrze się nadaje do oolongów. Bo cała reszta tajwańskich krzyzówek asamskich jest przeznaczona do herbat czarnych, ewentualnie białych.


Jeszcze kultywar #1, też z assamiką w rodowodzie, jest ok do oolongów, wbrew pierwotnemu założeniu. Ale on już prawie nie jest uprawiany...


No i warto wspomnieć, że według najnowszych badań to Yunnan w Chinach jest ojczyzną odmiany assamica. I tym samym całej rodziny drzew i krzewów herbacianych. Ale Brytyjczycy najpierw spotkali się z nią w Assamie, stąd nazwa assamica już zostanie w botanice. Ku niewątpliwej irytacji Chińczyków.

Zaloguj się aby komentować

Assam Dima Hasao - Jak ktoś się lubuje w "wędzonkach", a nie czuje się gotowy do picia Lapsanga, Indie wychodzą z propozycją herbaty pochodzącej z assamskiego dystryktu Dima Hasao, skąd też nazwa. Są to liście zebrane z dzikich krzewów i wędzone dymem na etapie suszenia. Herbatę parzyłem ok. 5 min w 95'C. Barwa ciemnobrązowa, trochę mętna, aromat dymny, wędzony. W smaku oprócz wędzonki wyczuwalne częściowo suszone owoce, jak susz na kompot. Myślę, że jest delikatniejsza niż wędzonki z Malawi. Dla mnie bardzo spoko, ale zdaję sobie sprawę, że jako herbata dla gości może nie zagrać przez wzgląd na smak i aromat.


#herbata

91298bc9-faa7-4acf-b1cd-8f99110b2a26
d00496d2-ae34-4000-8546-953ecaa95dc6

@Earl_Grey_Blue Z Assamu piłem Singho Falap, również wędzona, sezonowana ponad 10 lat i w porównianiu z Malawi Thyolo Moto była nawet smaczna!

@Earl_Grey_Blue bo Asamskie herbaty są mocne i ciężkie, bez jakiegoś szlifu w sumie robią się nudne. Wędzenie ewidentnie robi im dobrze

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Bry,


Dawno mnie nie było na tagu, a przyszła duża dostawa herbat Już kilka próbowałem, ale taka Assam Brahmaputra była tak zwyczajna, że nie było o czym pisać. Co innego dzisiejszy bohater Tanyang Gongfu z zeszłorocznego, kwietniowego zbioru.


Czy będąc na diecie bezcukrowej brakuje mi czekolady? Jeszcze jak! Ratuję się, jak mogę. Nawet herbatą. Ta konkretna jest klasyfikowana, jako czarna. Po zaparzeniu (parzyłem przez 2 minuty w 95'C) herbata nabrała głębokiego ciemno-brązowego koloru. Zapach przypomina rozgrzaną czekoladę, a w smaku dominują ciemne akcenty. Jest czekolada, jest słód, jest ciemne piwo (porter), a jednocześnie czuć w tym pewną słodycz.


Na pewno jest to herbata nieoczywista. W ślepym teście pewnie ktoś by powiedział, że to jakiś aromatyzowany wynalazek, a to kultywar tanyang o charakterystycznym smaku i zapachu. Ode mnie leci rekomendacja, szczególnie na zimę!


#herbata

698619f0-1f9f-403c-b92c-cff2e26e014a
28827a18-b1db-47e0-964c-035ab4b14299

Zaloguj się aby komentować

Wszyscy się emocjonują wyborami na największego hejcioszka, to sobie popatrzę na to wszystko z kubkiem herbaty w ręce xD

Zapraszam dzisiaj do przetestowania ze mną zielonej herbaty Granat Grejpfrut. Nazwa trochę myląca bo grejpfruta w składzie nie ma xD Ale oprócz chińskiej zielonej są pestki granatu, płatki róży oraz jagody goji. No i oczywiście aromaty. Herbata bardzo ładnie pachnie, słodziutko, jak landrynka. Parzyłem ją w 80 stopniach, 5g/250ml wody, I parzenie 2min, II 4min. Wyszła z tego bardzo fajna herbatka, słodka, cytrusowa. Przystępna, fajna jako codzienna herbatka, czy do podania gościom. Polecam bo bardzo ciekawa pozycja.


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

e08e2a1a-b7d8-4b4d-b097-d55b1f194b40

Zaloguj się aby komentować

Niedziela wieczur się zbliża, to trzeba sobie humor poprawić Ja tradycyjnie będę to robił z herbatą w ręce!


Dzisiaj próbuję kolejną herbatę z Gruzji - mojego ulubionego kraju herbacianego. Tym razem padło na czarną herbatę Gruzińska Gomi 2025. Jest to ciekawa herbata wytwarzana w pobliżu wzgórza od którego wzięła swoją nazwę - Gomi. Sam ogród ma typową historię, która sięga czasów ZSRR. Później został porzucony, ale kilka lat temu został przywrócony do działalności, gdzie grupa zapaleńców eksperymentuje mocno się w tym nawiązując do Tajwańskich stylów herbacianych. 

Przechodząc do samej herbaty. Liście są czarne, poskręcane, nie są długie, dodatkowo są trochę połamane. Zapach nie jest jakiś intensywny, jest delikatnie pieczony,. Herbatę parzyłem wrzątkiem który przestał bulgotać, 4g/250ml, 1 parzenie 2min, 2 parzenie 5min. Napar wyszedł jasnobrązowy, wręcz bursztynowy. W zapachu i aromacie czuć mocną słodowość, pieczoność. To zupełnie inna herbata gruzińska - te mnie przyzwyczaiły do owocowych, słodkich aromatów. To nie jest herbata zła, ale nie tego szukam jak sięgam po torebkę z herbatą z Gruzji. Myślę że więcej nie kupię.  


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

8801c038-bdf1-4c50-8659-e740d92930d5

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry bardzo! Dzisiaj zapraszam do pierwszego posta z mojego nowego cyklu #herbacianyalfabet Na początek literka A, jak Aromat


Aromat jest nieodzowny w każdym(no, może oprócz wody ) napoju, również w herbacie. W tym konkretnym przypadku aromat zaczyna się już od samych liści herbacianych, ale umówmy się, najważniejszy jest w przypadku już zaparzonej herbaty. Jest to przecież pierwsza rzecz jaką odczuwamy, nawet przed spróbowaniem naparu!


No dobra, to skąd bierze się aromat? Podczas parzenia, z liści uwalniają się mnóstwo lotnych związków aromatycznych. W przypadku herbat jest ich ponad 600, czyli więcej niż w przypadku kawy czy wina! Jakie to są związki? 

  • aldehydy i alkohole - odpowiadają głównie za kwiatowe, łąkowe aromaty, ale również odpowiadają za aromat migdałowy

  • estry - również kwiatowe, owocowe aromaty 

  • ketony i laktony - grupa związków o cięższych, głębszych nutach: orzechowych, mlecznych, maślanych

  • Terpeny - naturalne olejki eteryczne, odpowiedzialne za aromaty drzewne, żywiczne 

  • Pirazyny i furany - Pojawiają się podczas prażenia i suszenia – nadają prażone, orzechowe, karmelowe nuty

  • związki siarkowe - odpowiedzialne za umami, aromaty morskie

No dobra, wiemy już co nam pachnie. Ale skąd w jednej roślinie bierze się tyle aromatów? Składowych jest wiele:

  • odmiana herbaty - roślin z rodziny Camelia jest ponad 200, różnią się rozmiarem, wielkością liści, miejscem występowania…. 

  • terroir - czyli miejsce z którego pochodzi herbata. W tym punkcie liczy się klimat, wysokość upraw, gleba w jakiej herbata rośnie, ale nie tylko! Również to czy i jakie nawozy były użyte, czy podcinamy drzewka czy pozwalamy im zdziczeć

  • pora zbioru - herbaty zebrane wczesną wiosną, szczególnie te pierwsze listki będą zupełnie inne, lżejsze i zwykle najcenniejsze. Co nie oznacza że zbiory letnie czy jesienne nadają się tylko do kosza! 

  • pogoda - herbaty potrzebują odpowiednich warunków żeby wydać z siebie najlepsze, najbardziej aromatyczne 

  • sposób obróbki - jeden z najważniejszych punktów. To jak będziemy suszyć, czy będziemy prażyć, wędzić, czy będziemy je przechowywać w pojemnikach po winie, czy pozostawimy je na kilkanaście lat w magazynie zmienia charakter herbaty!

Odpowiedzieliśmy na pytania co, i dlaczego pachnie. To teraz zostało jeszcze pytanie, jak? 


  • biała - najdelikatniejsza ze wszystkich, również w aromacie. Dominują aromaty kwiatowe, owocowe, siano.

  • czarna - tutaj mamy większą rozpiętość, ponieważ mogą to być aromaty kwiatowe, łąkowe, dymne, wędzone, dominują jednak aromaty słodowe, owocowe, pieczone

  • oolong - Tutaj dużo zależy od sposobu obróbki. Jasne, utleniane oolongi mają aromaty kwiatowe, owocowe, miodowe. Te palone mają cięższe, palone, kadzidlane, pieczone aromaty 

  • pu-erh - od aromatów drzewnych, ziemnych, rybnych, przez kadzidło, bibliotekę, zioła, owoce 

  • zielona - świeże, morskie, warzywne, umami, częste prażone lub orzechowe

  • żółta - aromaty pieczone, orzechowe, kwiatowe

No to teraz pozostało jedynie zaparzyć kubek dobrej herbaty i próbować wyczuć te wszystkie aromaty I nie ma co się frustrować że nic się nie czuje, bo trzeba trochę nos wytrenować. Bardzo ciekawym ćwiczeniem jest zaparzenie sobie różnych herbat, np czarną, białą i oolonga i porównanie ich aromatów. W ten sposób na pewno odróżnicie w ciemno jaką herbatę macie przed sobą! 

To by było na tyle w pierwszym odcinku z serii Mam nadzieję że się podobało, dajcie znać co sądzicie i o czym byście chcieli poczytać, postaram się spełnić wasze prośby ;) 


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

@Z_buta_za_horyzont No bo różne som, na pewno próbowałeś nie tego co trzeba!

I serio mówię, bo akurat pu-erhy to dość szeroka paleta smaków i aromatów. Pewnie nie będziesz chciał próbować znowu, ale jakbo coś to mogę pomóc

Zaloguj się aby komentować

W zeszłym roku naprodukowałem 32 posty herbaciane wg #hejtowrapped2025 W tym roku postaram się ten wynik pobić! No to zaczynamy!

Dzisiaj zapraszam was na otwarcie kolejnego zestawu klubowego z eherbaty który przyszedł w sumie z 2 miesiące temu ale wtedy się przeprowadzałem i nie było czasu. No ale czas się znalazł więc zaczynamy na początek Sencha Princess Haruna 2025!

Jest to herbata pochodząca z ogrodu Houkouen w prefekturze Shizuoka w Japonii. Jest to ogród z którego pochodzi kilka znanych i podobno(bo żadnej nie piłem) bardzo dobrych sench. Herbata pochodzi z nowego kultywaru Haruna, który został tak nazwany na cześć córki właściciela ogrodu. 

Jest to herbata przetworzona w stylu asamushi, czyli z wykorzystaniem krótkiego działania pary wodnej. Dzięki temu herbata najlepiej pokazuje cechy charakterystyczne kultywaru. 


Przechodząc do samej herbaty. Liście są bardzo ciekawe bo mają kształt długich, bardzo cieniutkich igiełek. Kolor bym określił na ciemnozielony, przechodzący w czarny. Co ciekawe, po zaparzeniu liście zmieniają kolor na dużo jaśniejszy. W zapachu susz jest słodkawy, delikatnie warzywny. Parzenie wyglądało tak: 250ml wody/7g liści i:

I: 75 stopni, 90s

II: 80stopni, 20s

III:85 stopni, 50s

Zaparzona herbata ma jasnozielony kolor, w zapachu jest bardzo świeża, coś jakby mleczna. Smak ma bardzo ciekawy. Jest bardzo umamiczna, cierpka, a smak…. coś pomiędzy ogrodem warzywnym a wiaderkiem świeżo wydojonego mleka. Herbata bardzo ciekawa, nie jest to jest do końca mój smak, ale na pewno ma swój charakter. Nie byłem w stanie wypić wszystkiego, dobrze że żona pomogła


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata



07ea0e42-09f3-4578-9a7e-50ae557c0769

@Earl_Grey_Blue coś zupełnie innego. No dziwne to było połączenie, nie pasowało mi bardzo. Jak będziesz w Łodzi na 5 urodzinach hejto to mogę Ci wziąć xD

Zaloguj się aby komentować