Zdjęcie w tle

Społeczność

Herbata

79

Porady i przepisy dla miłośników dobrej herbaty

Zaloguj się aby komentować

Zastanawiam się po co to ja sobie robię… Ale to Wy mnie do tego namówiliście!! Znowu kupiłem wędzonkę!

Kilka razy ktoś wspominał o tym podobno świetnym earl greyu wędzonym z Malawi… Że podobno taki super, że w ogóle świetny i że dymu to tylko trochę… To się skusiłem i kupiłem to Earl Grey Satemwa Natural…. No co mogę powiedzieć? Liście herbaty suszone nad drewnem gujawy nadały tej herbacie sporo aromatu dymnego. Nie ma tu całe szczęście chamskiego oscypka jak w Malawi Thyolo Moto, więc tragedii nie ma. No i bergamotkę czuć, nie da się ukryć. Herbatę parzyłem oczywiście wrzątkiem, dałem ok 3.5g/250ml wody - opcja dla fanów Lapsanga to 4g albo więcej, dla mnie jest wtedy za mocna. I parzenie 2min, II 4min. Powiem szczerze że jak zaparzyłem ją sobie pierwszy raz to miałem ochotę ją wyrzucić… Ale nie dałem się i spróbowałem jeszcze raz i po pewnym przyzwyczajeniu się stwierdzam że nie jest źle - Bergamotka cały czas jest na pierwszym miejscu, ale to wędzenie ciekawie podkreśla olejek. Pewnie więcej nie kupię, ale czerpię przyjemność z picia tej herbaty!!


#herbata #hejtoherbata #herbatacodzienna

3ad3f24b-622a-4561-a221-eba6344891ea

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Matai Gushu Dian Hong - rok temu pisałem o herbacie, znanej jako Golden Monkey, ze względu na charakterystyczny wygląd suszu przypominającego małpią łapę. Dzisiaj miałem okazję skosztować herbaty z tego samego rejonu (chiński Yunnan), ale stojącą znacznie wyżej pod względem jakości. Tak jak poprzednia, ta również ma żółte tipsy podobne do małpich łap, ale liście są zbierane ze starych drzew mających po 100-150 lat, które nie są poddawane chemicznym zabiegom. Wiek i naturalność nie pozostaje bez wpływu na smak czarnej herbaty.


Liście nie pachną intensywnie, po otwarciu opakowania poczułem aromat po prostu herbaciany, lekko suchy. Zalałem na 2 minuty wodą o temperaturze ok. 90'C. Co ciekawe pojawiła się beżowa piana, podobna do tej z kawy, czy ciemnego piwa. Jest to tylko potwierdzenie najwyższej jakości surowca, bo taka piana pojawia się po zalaniu liści starych drzew (Gushu). Wynika to z saponin herbacianych, czyli takiego naturalnego mydła wytwarzanego przez drzewa herbaciane. Im starsze tym więcej saponin i więcej piany. Jest to całkowicie zdrowie i naturalne, więc nie ma obaw przed piciem takiego "mydła". Pianę może potęgować również charakterystyczny meszek z liści (Pekoe), który oddziela się od liści po zalaniu.


Napar nabrał szybko ciemny, gęsty, brązowy kolor podobny do porterów. W zapachu Matai nie zmienił się jakoś znacznie, nadal było mocno herbacianie, trochę drzewnie, ale bez intensywności. W smaku bukiet jest esencjonalny, to czarna herbata w najczystszej formie z nutami drewna, trochę miodu, jakiegoś kakao lub gorzkiej czekolady. Czuć moc i wyrazistość, piję się ją przyjemnie, ale zostawia wyraźne plamy na naczyniach, boję się spojrzeć w zęby! Gdyby nie to, że trochę kosztuje (98zł/100g.), to idealnie wpisuje się w ramy herbaty na co dzień. W takim wypadku lepiej się chyba jednak sprawdzi złota małpka, a Matai Gushu Diang Hong w weekendy i święta


#herbata

d3555860-fd30-4647-911e-e3476ba04f70
ebfe3317-d299-4736-b37a-d0202c0e8056

Zaloguj się aby komentować

Earl Grey Formosa Premium - premium brzmi tak prestiżowo... tylko, czy w przypadku tej herbaty jest tu coś ekstra? Formosa to inna nazwa Tajwanu, wywodząca się jeszcze z czasów kolonialnych, gdy władzę nad wyspą objęli Portugalczycy nazywając ją Ilha Formosa (piękna wyspa). Skoro już wiemy, z jakiego kraju pochodzi omawiana herbata przeskoczmy do regionu, jest to stołeczny dystrykt Sanxia. Ten sam, który miałem odwiedzić 3 lata temu, ale leżałem z covidem w hotelu, w Tajpej... Mniejsza z tym.


Czym się różni Formosa Premium od innych earl greyów? Przede wszystkim zamiast olejku bergamotki użyto suszonej skórki tego cytrusa. To powoduje, że aromat suszu nie jest zbyt intensywny, choć czuć naturalność użytych składników. Herbata po zaparzeniu (ok. 90'C) nabiera piwno-bursztynowego koloru. Zapach się zmienia i w pewnym stopniu przypomina mi tajwańskie oolongi. Czuję nuty miodowe, trochę łąkowe i.... rumianek? Nie mogę się pozbyć tego wrażenia, że to pachnie trochę jak ziółka. Tak samo w smaku. Jest trochę ziołowo, trochę miodowo i lekko cytrusowo. No i oczywiście rumianek. Czy to jest herbata warta wydania aż 124 zł za 100 g? Na pewno nie dla mnie. Zostanę przy wielbieniu Satemwy i Earl Greya z bławatkiem.


#herbata

89d16d99-f4b8-46d7-a2e6-789ab71b0ece

Zaloguj się aby komentować

Kaneroku Whisky Barrel Smoked Wakōcha - no no no... mamy tu niezłego zawodnika. Nie skłamię, że zamawiając tę japońską czarną herbatę skusiły mnie zarówno słowa "whisky barrel", jak i "smoked", jako że jestem też fanem torfowych, wędzonych whisky.


Ok, to z czym mamy tu do czynienia? Firma Kaneroku Matsumoto od prawie 100 lat specjalizuje się w produkcji wędzonych herbat. Ich plantacja nad rzeką Ōi w prefekturze Shizuoka słynie z sygnowanej przez UNESCO metody uprawy herbaty zwanej Chagusaba. Polega to na otoczeniu plantacji wysoką trawą dwóch gatunków - Susuki i Sasa. Jesienią ścina się ją ręcznie, suszy i układa wokół plantacji oraz między grządkami. Ma to na celu użyźnienie gleby oraz zapobiega wzrostowi chwastów.


Sama Wakōcha jest wędzona drewnem dębowym pochodzącym z beczek destylarni Chichibu, tej samej, która produkuje Ichiro’s Malt. Kto się zna na japońskiej whisky ten wie o jakich cenach mówimy, kto nie zna polecam sprawdzić. To co mnie urzekło i zaskoczyło jednocześnie po otwarciu opakowania to autentyczny zapach oscypka, schroniska górskiego, czy starego, drewnianego kościółka. Nie każdy lubi takie zapachy, ale dla mnie to jest wspaniałe! Herbatę zaparzyłem w 95'C przez 4 minuty. Ma przejrzystą, bursztynową barwę. Pachnie drewnem i suszonymi owocami, ale w żaden sposób intensywnie. W smaku również nie jest to rzeźnik w postaci Lapsanga. Jest to dobrze zbalansowana drewniana wędzonka. Smakuje zarówno dobrze na ciepło, jak i po ostudzeniu. Kaneroku Wakōcha to bardzo miłe odkrycie i będę chętniej do niej wracał, choć swoje kosztuje


#herbata

9d478e41-7f60-4791-9c7a-26d61837afa1
1e6c1cea-864b-4931-8eb0-7565c6991167

autentyczny zapach oscypka, schroniska górskiego, czy starego, drewnianego kościółka

O to tooooo, chyba dlatego tak mnie ciągnie do torfówek czy Lapsonga bo to mi pachnie po prostu dzieciństwem, i to tym najlepszym, bo z czasu wolnego (ferie zimowe).

Zaloguj się aby komentować

Kabusecha Okumidori - Przy ostatniej dostawie dostałem gratisową próbkę japońskiej herbaty zielonej z Shizuoki rosnącej w cieniu Fuji. Fajnie, bo akurat zacząłem śmielej odkrywać senchę. Ta kabusecha jest herbatą zacienianą. Jest to technika polegająca na odizolowaniu krzewów przed światłem słonecznym na kilka dni przed zbiorem. Taki proces pozwala na wygenerowaniu w liściach większej ilości aminokwasów, kofeiny i chlorofilu, a jednocześnie zmniejszenie ilości katechin.

Herbata po otwarciu pachnie słodko, truskawką i mango, co jest o tyle ciekawe, że w smaku są to po zaparzeniu aromaty niewyczuwalne. Kabusecha świetnie balansuje na granicy goryczki i świeżości. Jest akcent kukurydziany i umami. Pije się ją lekko i przyjemnie, a nie jest przy tym "siuśkowata", jak niektóre zielone herbaty. Może to być jednak cecha senchy, ale to dopiero druga w moim (świadomym, herbacianym) życiu, więc mogę mieć zaburzony pogląd. Japończycy piją senchę, jako herbatę codzienną i myślę, że w takiej roli spełnia się doskonale właśnie przez swój balans, tu wszystko gra.


#herbata

699803d7-6984-4d96-99cf-bc55c6a022bf
30145d0d-5361-459c-9462-2d6d180db71f

Zaloguj się aby komentować

Jakoś ostatnio mi się nie chce pisać o herbatkach, pora to zmienić


Przedstawiam wam dziś kolejną herbatę z Gruzji, która jest jednym z moich ulubionych herbacianych krajów. Dzisiaj Dzika Gruzińska, czyli czarna klasyczna dla tego kraju herbata. 

Susz ma delikatny, słodowo-owocowy aromat. Herbatę parzyłem wrzątkiem, 5g suszu/250ml wody. I parzenie 4min, II 8min. Po zaparzeniu napar ma w sobie bardzo dużo słodowości, mi ta herbata w smaku i aromacie przypomina trochę wytrawne wino. Czuć te owocki, ale nie jest gorzko, nie jest kwaśno. Herbata jest delikatnie słodkawa, bardzo dobra. Zdecydowanie polecam tą herbatkę. 


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata



25b857b0-44c9-4a95-973b-be53c3aa8cfb

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry bardzo! W dzisiejszym odcinku #herbacianyalfabet przechodzimy do literki C. A skoro C, to Chiny! 


Chiny są tak naprawdę kolebką herbacianą, to tam ponad 2 tysiące lat temu, w okolicy II-III w p.n.e. Na początku liście tej rośliny nie były wykorzystywane jako napój, ale jako lek, były gotowane, często z innymi składnikami. Nazywana była wtedy “tu” czyli dosłownie “gorzkie zioło”. Stopniowo się to zmieniało, aż do czasów dynastii Tang, czyli okolic VII w n.e. Wtedy herbata stała się napojem codziennym, pojawiły się pierwsze herbaciarnie. Mieliśmy wtedy również pierwszego herbacianego mistrza, pana Lu Yu, który napisał pierwszą książkę dotyczącą herbaty, Chajing - “Księga herbaty”. Następne wieki przyniosły rozwój kultury herbacianej aż do postaci znanej dziś. 


Chiny mają mnóstwo regionów herbacianych, z których najważniejszy jest Yunnan, czyli miejsce gdzie najprawdopodobniej po raz pierwszy spróbowano przygotować liście herbaciane. Dziś jest to stolica i tradycyjnie JEDYNY NA ŚWIECIE region w którym produkuje się herbaty pu-erh. Poza pu-erhem produkuje się również sporo czarnej herbaty i sporadycznie zieloną/białą.


Kolejnym ważnym regionem jest Fujian, czyli region z najważniejszymi w Chinach miejscem dla oolongów - góry Wuyi w których produkuje się słynne m.in . Da Hong Pao oraz miejscowość Anxi czyli ojczyzna Tie Guan Yin. Ale Fujian to nie tylko oolongi, ale również bardzo dobre białe herbaty jak Bai Mu Dan czy jedna z najsłynniejszych czarnych herbat - Lapsang Souchong.


Nie mógłbym nie wspomnieć o prowincji Zhejiang w której produkuje się jedną z najsłynniejszych herbat zielonych - Long Jing. 


Mógłbym tak jeszcze długo, bo Chiny są ogromne i mają w sobie wiele zakamarków herbacianych, więc tutaj przestanę tą wyliczankę Wspomnijmy sobie więc o znaczeniu herbaty w historii Chin. A ta jest ogromna! W Chinach herbata nie była tylko napojem, lecz jednym z filarów państwa. Przez ponad tysiąc lat służyła jako waluta, podatek i towar strategiczny. To nią płacono za konie na granicach imperium, to nią wynagradzano garnizony w Tybecie i Azji Centralnej, to ona wędrowała karawanami jako sprasowane cegły przez góry i pustynie. Dochody z herbaty zasilały skarb wszystkich dynastii począwszy od wspomnianej przeze mnie wcześniej Tang, a kontrola nad jej produkcją była elementem władzy równie ważnym jak kontrola nad solą czy żelazem. Gdy Europa w XVIII wieku uzależniła się od chińskiej herbaty, do Chin zaczęły płynąć ogromne ilości srebra, co na chwilę uczyniło je centrum światowej gospodarki — aż do momentu, gdy konflikty wokół tego handlu doprowadziły do wojen opiumowych i dramatycznego otwarcia kraju na świat. W tym sensie historia herbaty jest jednocześnie historią potęgi i kruchości Chin.


A jak jest dzisiaj w Chinach? Herbatę pije się codziennie, tak naprawdę wszędzie i zawsze. Do posiłków, w pracy, podróży, samemu i z przyjaciółmi. Nie ma co się dziwić, to ich dziedzictwo. To w końcu chińczycy wymyślili podział herbat na 6 kolorów, styl parzenia Gongfu Cha również jest ich!


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata



Zaloguj się aby komentować

Środowe popołudnie to herbaty czas xD


Dzisiaj zaparzyłem herbatę Sencha Owoce Leśne i Figi. Nazwa mówi dosłownie wszystko: mamy tutaj do czynienia z zieloną herbatą z dodatkiem liofilizowanych jeżyn, malin, fig i truskawek. Do tego aromaty i płatki róży. Herbata ma typowy dla takich mieszanek słodki, landrynkowy zapach. Parzyłem również tradycyjnie, w 80 stopniach, 5g/250ml wody, I parzenie 2min, II 4min. No i tutaj niespodzianka, bo herbata jest… cienka jak woda. Bardzo mało aromatu oddała, w smaku to samo. Totalny niewypał. Spróbowałem drugi raz, tym razem z większą temperaturą, ok 85-90 stopni. No i dużo lepiej. Jest słodko, trochę owocowo. Taka typowa owocowa mieszanka zielona. Fajna na takie zwykłe picie smacznej herbaty ;) 


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

0731a2f5-1f7e-4efc-b8e9-0ebebc355407

A przy okazji, bo sobie przypomniałem że miałem wrzucić - dwie jakościowe herbatki co mnie zmiotły z planszy: japońska czarna z wiśniowym vibem i tak ciasteczkowy oolong że w całym mieszkaniu pachniało, aż dzieciaki przyleciały (i taki zawód )

8560d379-6704-47b4-88f5-a73fdb3ce1bc

@Endrevoir eherbata ma bardzo dobrą aromatyzowaną zieloną "Mały Budda" spróbuj.


Przypomniałeś mi, że jak przyjdzie zwrot podatku to trzeba zrobić zamówienie u najlepszych dilerów pu-erh'ów na polskim rynku

Zaloguj się aby komentować

Niedzielna herbatka Dzień dobry!!


Dzisiaj w końcu przedstawiam wam ostatnią herbatę z zeszłorocznego zestawu klubowego. To Darjeeling Giddapahar Delight FF 2025, który zdecydowanie za długo czekał na swój wpis


Region Darjeelingu ma bardzo ciekawą historię herbacianą. Wszyscy dobrze wiemy że całe Indie, a więc również i Darjeeling były w XIX wieku pod panowaniem Brytoli, którzy uwielbiają pić herbatę z mlekiem. Do tego celu herbata musi być przede wszystkim mocna - wcale nie musi być dobra. Takie herbaty były produkowane tam jeszcze 50 lat temu. Jednak ze względu na duże wysokości, trudny klimat, ciężko było finansowo konkurować z ogrodami herbacianymi położonymi niżej, na przykład w Asamie. Dlatego region w latach 60 XX wieku zaczął pod względem herbacianym przechodzić transformację w inną stronę.  Punktem zwrotnym w historii tego regionu była współpraca dwóch panów - Ranabira Sen oraz Berndta Wulfa, czyli plantatora z Dardżelingu i kupca z Niemiec. Dzięki tej współpracy powstał nowy standard zbioru, zmieniono sposób obróbki i w 1968 roku poleciała do naszych zachodnich sąsiadów pierwsza partia współcześnie znanych nam herbat Darjeeling. Warto podkreślić słowo poleciała, ponieważ w tamtych czasach wysyłanie herbat samolotami nie było rozpowszechnione, a to od niemieckiego słowa flugtee powstało określenie herbat lotniczych. Ci niemcy muszą mieć zawsze swoje słowo na wszystko


Sama dzisiejsza herbata powstała z drzew kultywaru AV2(skrót od Ambari Vegetative), charakteryzujący się nutami kwiatowymi oraz smakiem owoców tropikalnych. Pierwsze sadzonki tego kultywaru powstały w ogrodzie Ambari jeszcze w 1967 roku, czyli na samym początku prac nad nowym stylem obróbki herbaty w tym regionie


Przejdźmy do herbaty. Sam susz  jest klasyczny dla dardżelingów, małe, biało-zielono-brązowe listki, pachnie świeżą łąką, delikatnie jakimiś cytrusami. Parzyłem w 85 stopniach, 4g/250ml, I parzenie 2.5min, II 5min. Napar jasno żółty, ślicznie pachnie łąką. W smaku bardzo delikatnie, w 2 parzeniu trochę lepiej. Ale klasycznie, świeżo, łąkowo, trochę cierpko. Jak dla mnie delikatny zawód, bo liczyłem na trochę więcej, ale może to kwestia tego że chwilę przeleżał najpierw w sklepie, później u mnie. Spróbowałem dorzucić 1g więcej przy zachowaniu długości parzeń i jest lepiej, co ciekawe herbata nie wyszła cierpka, więc nie przeparzyłem, a intensywność naparu dużo lepsza. Cóż, dużo jej nie dostałem więc szybko się skończy ;) 


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

a328bf7e-d445-4401-b779-2bdfaf731831

Zaloguj się aby komentować

Chyba pora zapuścić pejsy.

Zrobiłem czternaste (!!!) parzenie Gonting pu-erh. Mój osobisty rekord. Ponad litr herbaty z 5g. Zaczynałem od 10s, skończyłem na 10 minutach xd Gongfu cha rulez, po europejsku w życiu bym tyle nie wyciągnął.


#herbata #hejtoherbata #chwalesie

2949ee76-724f-4356-8697-a627fb781921

Zaloguj się aby komentować

Zapraszam dziś na degustację kolejnej herbaty z zestawu klubowego od eherbaty. Dzisiaj testujemy Banzhang Gushu Sheng Pu-erh 2007, czyli bardzo dobrego pu-erha, który dojrzewał… na Tajwanie! 


Tak jest, Tajwanie. Tajwańczycy zainteresowali się pu-erhami już w latach 70 XX wieku, jednak wtedy na wyspie tej herbaty prawie że nie było. Tajwańscy kupcy zaczęli sprowadzać z Hong-Kongu czy Malezji i je składowali. Dzięki doświadczeniu jakie zyskali, oraz podróżach do Yunnanu(ojczyzny pu-erhów) udało im się doprowadzić składowanie oraz dojrzewanie ciastek herbacianych do perfekcji. I jednym z dzieci jest ta herbata!


Przyszło do mnie 12g tej herbaty, więc idealnie na 2 seanse gongfu cha. Herbata była prasowana w ciastka o wadze 357g, do mnie przyszło kilka ładnych kawałeczków tego ciastka. Liście bardzo ciemne, z pojedynczymi jaśniejszymi, czerwono-brązowymi tipsami. Pachną obłędnie, starym drewnem i apteką. Klasa parzyłem jak wspomniałem, w gongfu cha, jako że to surowy pu-erh to wybór był prosty i wybrałem czajniczek yxing o pojemności ok 100ml. Do niego 6g herbaty, zalewane wrzątkiem. Ze względu na wyjątkowość herbaty, najpierw ogrzałem czajniczek, później przez 10s budziłem liście. Długość parzeń: I: 20s, II-IV: 10s, V:20s, VI, VII:30s, VIII: 40s, IX:50s; 

Jednym słowem: SZTOS. Panie i panowie, rewelacja. Herbata obłędnie wręcz pachnie i smakuje starym drewnem, kadzidłem, apteką. Pierwsze 5,6 parzeń na końcu ma świetną, owocową nutę. Herbata jest cierpka, ale ta cierpkość nie przeszkadza. Świetna herbata!


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

7bf7ba3d-4d34-429e-b535-046d05f864cc

Zaloguj się aby komentować

Yeongam Jungseon – mszysta herbata? Zawiła nazwa tej zielonej herbaty wynika z jej koreańskiej proweniencji. Pochodzić ma z ogrodu herbacianego uprawianego organicznie i z tradycyjnych odmian liści. Zbiór jest wiosenny, majowy, z dwóch metod powstrzymywania oksydacji wykorzystano przy jej stworzeniu skorzystano z obydwu, czyli najpierw trafiła pod strumień pary, a później na patelnię gdzie została wyprażona. Nie wydaje się popularnym typem herbaty, zbyt wiele stron jej nie oferuje, zarówno polskich jak i zagranicznych. Opis ze strony czajnikowy.pl był zasadniczo dość podobny do jednej z czeskich stron – wspólne źródło, lub tłumaczenie?


 Załącznik numer dwa przedstawia widok suszu, więc kto ma oczy, może zobaczyć. Kto ma nos może powąchać, ale przez ekran się nie da, więc zapach określiłbym jako ogólnie zielony, bardziej w typie herbat chińskich.


Zaparzanie odbywało się z reguły w temperaturach 75-80°, trwając dwie minuty, jedną, dwie i trzy minuty. Ilość suszu to 5 g na czajniczek obrachunkowy. Ostatnie zaparzanie było wyraźnie słabsze. Kolor herbaty jest wyraźnie żółty, ale w załączniku nr 1 zlewa się z błękitem czarki tworząc jadowicie zielone :D. Najważniejszy jest smak, a ten okazał się przyjemnym zaskoczeniem. Yeongsam  okazał się mieć posmak leśny, nie spotkałem jeszcze takiego w innych herbatach. Gdybym spróbował rozłożyć go na czynniki pierwsze wyszłoby coś w rodzaju zielono-ziołowego i gorzko-świeżo-warzywnego. W praktyce każda czarka tej herbaty była jak spacer do lasu, tak bowiem odbierałem to zestawienie. Czerwcowy las po deszczu, w którym zapach podbija wilgoć, czuć było kobierce mchów. Takie coś w podniebieniu. Yeongam Jungseon smakuje jak Puszcza Piska.

#herbata #zielonaherbata

016b7655-4b70-4ede-804d-093b85430635
2810a26f-bcb1-49a2-95cf-09047d772245

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry bardzo, zapraszam na kolejny wpis! #herbacianyalfabet przenosi się do Japonii Parzymy dziś Banchę


Bancha nie należy do najdroższych herbat na świecie. Jeżeli chodzi o jej popularność, to mało kto o niej w Polsce słyszał. Nie ma co się trochę dziwić, bo nie jest super smaczna, droga czy wykwintna. No ale my się dziś przenieśliśmy do Japonii, gdzie jest najpopularniejszą herbatą codzienną, pitą praktycznie do każdego posiłku. Od tego właśnie wzięła się jej nazwa, bo słowo Bancha można tłumaczyć jako “codzienna”. 

No to czym jest bohaterka dzisiejszego wpisu? Jest to zielona herbata, której okres zbierania jest późniejszy niż dla popularniejszej oraz droższej Senchy. Powstaje z dużych, dojrzalszych od Senchy liści a również czasami łodyg. Dzięki temu Bancha jest herbatą o dużo mniejszej ilości kofeiny, przez co może być pita wieczorem. Chętnie jest również podawana dzieciom czy osobom starszym.

Jak więc parzymy Banchę? Zwykle w temperaturze 85 stopni, ale zdarzają się partie które parzy się w 90 albo i więcej. Daje ona jasno żółty/zielony napar, warzywny, morski. Jest mniej umamiczna oraz bardziej cierpka od Senchy. 

Bancha jest bardzo często wykorzystywana w tworzeniu herbaty Genmaicha - czyli zielonej herbaty z prażonym ryżem. Również ciekawym sposobem zagospodarowania tej herbaty jest jej ukiszenie, powstaje wtedy Awa Bancha - niszowa herbata tworzona tylko w kilku miejscach w Japonii. 


Bancha to może zwykła herbata ale w kraju kwitnącej wiśni jest niezwykle ważna. Polecam przetestować, bez niej nie sprobujecie wszystkiego!


#herbata #hejtoherbata #herbatacodzienna

Zaloguj się aby komentować

Piątek, czuć wiosnę. To najlepsza pora na skarby z #ogolnopolskiehejtopiwo

Będąc na 5 urodzinach Hejto miałem przyjemność spotkać się z kolegą z tagu, @Earl_Grey_Blue . Dostałem od niego w prezencie 2 paczuszki z liśćmi, które niestety nie okazały się Marichuanen Ale po zaparzeniu też są niczego sobie! Przedstawmy sobie pierwszą z nich! 

Jest to, zgodnie ze słowami @Earl_Grey_Blue zielona herbata naturalnie aromatyzowana kwiatem lotosu. Parzyłem zgodnie z jego zaleceniami, czyli najpierw przepłukać wrzątkiem, a później również wrzątkiem 3min. Proporcje jakie użyłem: niecałe 5g/250ml wody. Wyszła z tego delikatna, ale ciekawa herbata. Czuć wyraźnie tą kwiatowość. Bardzo fajny prezent, polecam hejtowicza! 


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata



ab086a55-bf3c-491c-82fe-274ea448c128

Herbatę kupiłem w Wietnamie i wg lokalsów zielona herbata z dodatkiem lotosu jest ich specjalnością. Liście herbaty są ręcznie zbierane, a później pozwala im się naturalnie absorbować aromat kwiatów lotosu. Smacznego!

d45e55a8-b44e-47dc-a4a7-5c0c6881725b

Zaloguj się aby komentować

Kenia GFOP Milima – herbata miedziana? Ta czarna herbata pochodzi górskiej części Kenii, stanowiącego epicentrum produkcji herbaty tego kraju. Do jej produkcji używa się pączków herbaty i pierwszych  liści, stąd skrót w nazwie**.** Wydaje się być blendem, zarówno co do pochodzenia jak i czasu zbioru, skoro nie chwalili się w opisie, że jest ze zbioru wiosennego jak i konkretnego ogrodu. Milima to nazwa nie rejonu upraw herbaty, jak Assam, czy Cejlon, ale bardziej marką wyższej jakości herbat z regionu Kericho.  Odbija się to dość przyjemnie na cenie, która na czajnikowy.pl nie jest wysoka za 50 g.


W wyglądzie suszu (fot. 1) widać widoczne złote włókienka złożone z tipsów, reszta brązowa. Zapach jest dość charakterystyczny dla czarnych herbat, nieco łagodniejszy. Po zaparzeniu Milima przybierała piękną miedzianą barwę. Jakbym miał takiego koloru włosy życie bym sobie na nowo ułożył. Przygotowywałem po dwa zaparzenia Milimy – w 95 stopniach na trzy minuty i drugie niemal wrzątkiem na minut pięć. Pierwsze miało w sobie z jednej strony wciąż smak czarnej herbaty – taką karmelowość, suszoność. Ale była odczuwalnie słodkawa. Mi to się kojarzyło z suszonymi morelami, niektórzy pisali o rodzynkach, śliwkach inni ku mojej konsternacji o cytrusach. Na pewno ta czarna herbata z Czarnego Lądu była lepsza od typowych czarnych, delikatniejsza i subtelniejsza. Drugie zaparzenie niewiele różniło się, choć było zauważalnie słabsze. Może wówczas pojawiała się owa cytrusowość? Po zaparzeniu (fot. 2) wygląd już-nie-szuszu stawał się bardziej jednolity, choć żółty przebijał się w brązowych liściach, które spowodowały, że Chińczycy nazywają ten typ herbat czerwonymi. Kenia GFOP Milima smakuje jak zachód Słońca.

#herbata

cf785406-1e37-4baa-962e-a0cd7a6fe242
bca98e39-06aa-4b33-a5de-bcc740ab17ab

Zaloguj się aby komentować

Dlaczego rozlewa się wodę przy tradycyjnej metodzie parzenia herbaty? Odpowiedź poniżej.

Sam nie pijam herbaty, ale gość mnie wciągnął swoją pasją i zaangażowaniem ( ͡~ ͜ʖ ͡°) Rolki dostępne na tiktoku - teasomepl #herbata #rytualy

Zaloguj się aby komentować