No i przeszedłem Death Stranding. Ależ to jest mindfuck fabularny.
Komponent kooperacyjny gdzie struktura ma szansę pojawić się w rozgrywkach innych graczy to bardzo fajny pomysł
Zbudowałem wszystkie segmenty autostrady idącej przez całą mapę, zebrałem masę lajków od innych graczy, rozdałem masę laików innym graczom.
Czasami niektóre elementy gry się dłużą (czasami cut scenki, czasami piesze wędrówki) , Kojima ma zapędy do bycia reżyserem filmowym. Ogólnie solidna gra, ale nie arcydzieło.
Bardzo miło się gra na Steam Controller BTW, polecam tylko wyłączyć w opcjach Steam dla tej gry przyciski na spodzie pada. (Zbyt łatwo można je wcisnąć przez przypadek)
No i po miesięcznych zamkniętych BetaTestach mam już listę tego co należy naprawić.
Ogólnie jestem z nich bardzo zadowolony, poza sugestiami, jakimiś drobnymi blędami, które nie ograniczały gry a jedynie irytowały, dostałem oceny rzędu 9-9.5/10
Z irytujących rzeczy było na przykład to, że dźwięki miały błędne klasy, przez co gracz mógł wyciszać kapturka ale nie jego chodzenie, mógł wyłączyć przyciski w menu i tym samym wyłączał dźwięk wejścia na poziom, czy wchodząc w ustawienia graficzne gra resetowała rozmiar do domyślnych a potem znów do tego co było wybrane.
Ale nic co psułoby rozgrywkę czy uniemożliwiałoby przejście poziomów.
Najlepiej wypadły projekty poziomów, zablokowane przejście na jednej z map, ponieważ było za wysoko na zwykły skok, zostało odblokowane idąc naokoło, czyli odwiedzając jeszcze 3 inne poziomy, więc skróty po odblokowaniu umiejętności się "robią" same, oraz zmuszają gracza do podążania ścieżką do umiejętności ponieważ bez nich nie da się inaczej przejść.
Dodatkowo w tym samym czasie dodałem swoje elementy.
Gra zyskała kilka nowych rzeczy, jakieś mechaniki dla gracza, czasem jest to systemowa rzecz.
Naprawiłem, chociaż lepiej powiedzieć zrobiłem w końcu granicę kamery.
Aktualnie nie będzie ona już wyjeżdżała poza poziomy, ograniczy się do nich i nie pozwoli kamerze przejść za daleko.
Naprawiłem także system dźwięku, oraz skalowania gry podczas przeglądania menu.
Ustawiłem także mapę na samym początku jej przeglądania na poziom powiększenia mniejszy niż gracz może sam ustawić, więc łatwiej się odnaleźć na poziomach.
Same poziomy zyskały trochę życia, wpadło tam kilka animacji, zależnych i niezależnych od gracza i jego działań.
Wcześniej animowane były elementy interaktywne z graczem, teraz za ścianą można przykładowo znaleźć koła trybów zębatych, nie poruszają się aż do odblokowania sekretu, platformy czy innego połączonego z nimi elementu.
Ale niektóre z nich nie wymagają akcji i poruszają się od początku i cały czas.
Aby nie było podpowiedzi, że tutaj jest sekret ( ͡° ͜ʖ ͡°) bo koła się nie ruszają.
Poza tymi zmianami zostało zrobione o wiele więcej, ale są to rzeczy bardziej programistyczne niż wizualne.
Jak przekierowanie akcji do innych aktorów aby zwiększyć wydajność gry, czy pozmieniane właśnie logiki systemów.
Już niebawem będę musiał zacząć wrzucać filmy z normlanym graniem, na kanał który stworzyłem specjalnie dla gry, z nazwą wydawcy a nie swój prywatny ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Coś co zapomniałem dopisać, więc edytuję wpis.
Na filmie widać mechanikę żyć.
Kapturek zahaczył o kolce na ścianie
Następnie wypadła z niego dusza idzie do najbliższej latarni i tam zostaje pod postacią motyla.
Wiadomo, że w tym miejscu umarło się X razy, oraz dostajemy powiadomienie o -1 HP bez zbędnego paska życia.
Dalej widać menu i stan dusz kapturka 1/2
Oraz podejście pod Anioła respi 1 motyla, co także pokazuje ilość żyć
Nauka gry na instrumencie to jak granie w gry rouglike. Hear me out.
>robisz w kółko to samo
>za każdym razem trochę lepiej
>co chwila cofasz sie do początku
>ale widzisz postęp z każdym powtórzeniem więc masz motywacje żeby spróbować kolejny raz.
Wczoraj cały wieczór (no dobra, większość dnia) pykałem na konsoli w Hadesa. Żona mi się dziwiła, że dla niej by to była tortura zaczynać co chwilę od początku.
Dzisiaj rano, żeby być nieco bardziej produktywnym usiadłem do pianina i gram 15 razy pod rząd te same dwa takty preludia E-moll Chopina, żeby w końcu mi weszły pod palce.
I w sumie to dokładnie ten sam rodzaj cierpliwości co wczoraj przy Hadesie xDD
@lukmar dla mnie Hades to tez byla tortura. Jedna z nudniejszych gier w jakie gralem. Nie polubimy sie z rogalikami raczej.
A na instrumentach i owszem. Duzo samozaparcia wymagają ale tez nie uczylem sie nigdy czyjejs muzyki na.pamiec w wiekszym stopniu. Jakiestam standardy ale glownie swoja muzyka
Mam pytanie odnośnie #windows Składam kompa do którego wsadzę starego procka i7 7700.
Chciałbym wiedzieć czy Windows 11 nie będzie się wykrzaczał no i co z aktualizacjami?
Komp będzie służył do internetów i czasem do grania, zero wrażliwych danych.
Nie wiem może zamiast 11 instalować 10, albo #linux , tyle że będzie problem z grami,
nie mam pojęcia jaka dystrybucja będzie odpowiednia.
@n3sk a gdzie te gry masz? Bo jak na steam to śmiało możesz kibica instalować.
Ostatnio złożyłem nowego kompa tylko pod tv i zainstalowałem na głównym dysku Bazzite z Game mode steam OS a na drugim Windows 11 w razie czego, ale wszystkie gry latają na Bazzite póki co bez problemów.
Jak się obawiasz o to aktualizacje na Windowsie to możesz zainstalować Windows 11 iot ltsc Enterprise - to taki goły Windows który nie dostaje aktualizacji poza latkami bezpieczeństwa, na start jest w nim bardzo mało rzeczy zainstalowane, ale w praktyce do gier to wystarczy zainstalować jakiś programik od Xboxa bo niektóre gry od Microsoftu mogą o to krzyczeć.
Na tym zestawie grać w serious Sam 4 to współczuję, w 1080p trzeba raczej do niskich detali zejść by utrzymać 60 fps, a w niskich ta gra wygląda gorzej od serious Sam 3 xd
Elo. Mam starego blaszaka z prockiem i3 6100, którego planuję wymienić na i7 6700.
No i właśnie i3 przez 10 lat działał z DDR3 na napięciu 1.5V. Teraz wyczytałem, że procki Skylake powinny pracować z pamięcią DDR3L, napięcie 1.35V, bo niby przy wyższym spali się kontroler pamięci procka. Ktoś coś w temacie? Czy śmiało mogę wymienić procek, bez wymiany pamięci RAM?
tl;dr - wraz z moją Różową spontanicznie podjąłem decyzję o rozpoczęciu pracy w Niemczech.
Aktualizacja po ponad 520 dniach: żyję, nadal mam dwie nerki, a po drodze dorobiłem się "własnego" mieszkania na wynajem i umowy "na stałe" u niemieckiego pracodawcy.
Na papierze może nie brzmi to jak wiele, ale dla mnie to jedno z największych osiągnięć w życiu, czyt. stabilizacja, zostawienie przeszłości za sobą i w końcu budowanie przyszłości. Mamy swoje 47 m² (do pracy 15 minut spacerkiem), planujemy ślub cywilny, mamy kontakt z hodowlą brytoli krótkowłosych i jest po prostu za⁎⁎⁎⁎ście.
Powoli spełniam też marzenie z dzieciństwa o własnym kąciku gamingowym. Wczoraj kurierzy dostarczyli nową pralkę, lodówkę i monitor, na który czekałem od jego zapowiedzi. I nie ukrywam - wieczorem, kiedy zostałem sam ze swoimi myślami i spojrzałem na to wszystko, trochę łezka się w oku zakręciła ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Alkoholu jak nie piłem tak nie piję, kupka wstydu na Steamie się powiększa i było mniej czasu na książki, ale na pewno się to zmieni. I tak będę potrzebował waszych inspiracji i polecajek, ale to temat na inny wątek.
Jeżeli ktoś dotrwał do końca tego wysrywu to pozdrawiam każdego serdecznie i życzę dużo zdrówka ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ
W spoilerze obecna konfiguracja kompa, zobaczymy czy coś się zmieni na przestrzeni kolejnych lat:
Dodałam do ulubionych i taktycznie zostawiam komentarz. Czy byłbyś skłonny porozmawiać razem na prywatnych? Ja sama mam problem z usamodzielnieniem się i nauką oraz stabilizacją życia samodzielnego. Jestem uwięziona w domu z moimi rodzicami, którzy są prawie na 100% zaburzeni psychicznie i relacja z nimi jest absolutnie dysfunkcyjna i była źródłem 4 lat spędzonych z ciągłymi myślami samobójczymi, niezliczonych planów samobójstwa (które ostatecznie powstrzymywali moi znajomi zanim nadchodził czas zrobienia tego) i 2 próby, które faktycznie zrobiłam. Z jakiegoś powodu nie jestem w stanie się zebrać sama żeby działać, może potrzebuję czyichś rad. Jeśli będziesz chętny porozmawiać i się poznać, to może właśnie Twoja perspektywa okaże się być tym, czego mi brakowało do rozwinięcia skrzydeł
Jak coś to daj znać w komentarzu, bo wiadomości prywatne na hejto to działają tak, że z reguły odpowiadam ludziom po kilku miesiącach bo nie miałam pojęcia, że ktoś do mnie pisał ://
Pograłem od wczoraj już paręnaście godzin w The Blood of Dawnwalker i po prologu i lekkim liźnięciu wątku głównego jestem bardzo na tak.
Fabuła jak na razie ciekawa, w ogóle wielki plus ode mnie za to, że jest to oryginalny świat, a nie adaptacja książki. Adaptacje to według mnie coś bardziej odtwórczego, co nie pozwala scenarzystom w pełni wykazać się kreatywnością. Walka mi się podoba, ja generalnie zawsze jestem kiepski w mocno zręcznościowe mechaniki. Jakieś Bayonetty polegające na wykuciu i wykonaniu długich combosów są dla mnie niegrywalne, a soulsy przechodzę bardziej siłą uporu niż małpiej zręczności. A tutaj zdarzało mi się już kilka razy wpaść w trans, kiedy nawet niespecjalnie widzę i analizuję, co się na ekranie dzieje, tylko reaguję instynktownie i przechodzę dłuższą walkę bez większych obrażeń blokując i parując kiedy trzeba (na poziomie trudności 3/4). Bardzo satysfakcjonujące.
Straaaaaaasznie podoba mi się mechanika upływającego czasu. Zawsze doceniam, gdy twórcy gry celującej w więcej niż jedno A mają odwagę eksperymentować (w indykach to norma, więc wprawdzie też doceniam, ale to nie to samo). W roleplejach od zawsze mamy ten śmieszny problem, że fabuła wmawia nam, że wisi nad nami jakiś miecz Demoklesa, a rozgrywka twierdzi zupełnie co innego. Geralt desperacko szuka Ciri, która jest w niebezpieczeństwie, ale w Gwinta zagra, utopca utopi, wyrucha pół Velen. Heniek powinien czym prędzej wyciągnąć Ptaszka z klatki, ale po drodze kuźnię wyremontuje, zegar miejski naprawi, wydoktoryzuje się w parzeniu herbaty.
W końcu ktoś miał odwagę zrobić to inaczej. Tu, by trzymać się przykładu z prologu i nie wyskakiwać ze spoilerami, jak mówią, że wieczorem będzie pewne wydarzenie i musisz się na nie przygotować, to wydarzenie będzie wieczorem (nie po 84 dniach spędzonych na polowaniu na sarny, gdy postanowisz z nudów pchnąć fabułę do przodu) i albo się przygotujesz, albo nie. Albo odpowiednio dobierzesz questy i aktywności, by zdążyć na czas, albo nie. I jak nie, to też nie jest game over, tylko drzewo fabuły uwzględnia to, co zrobiłeś. Według tego, co Rysław donosił, to drzewo jest przeogromne. I do tej mechaniki dobudowane są kolejne, związane mocno z fabułą i tym, w jaki sposób ukończymy główne zadanie, bo po prostu nie możemy zrobić wszystkiego, wyczyścić całej mapy jak w Horizonie czy Cyberpunku i wtedy dziarsko ruszyć do questa kończącego. Absolutnie fantastyczne.
I teraz w komentarzach na golu czy innych pepełe pełno mądrości "nienawidzę takich ograniczeń, pierwsze co zrobię po zainstalowaniu, to wrzucam moda wyłączającego to". Owszem, można, to jest siła #pcmasterrace, że modami można zrobić wszystko. Ale to tak jakby od razu po zainstalowaniu GTA wrzucić cheata na wszystkie bronie i nieograniczony hajs, bo "nienawidzę takich ograniczeń". To jest cała gra zbudowana na tym, a nie tylko licznik czasu w rogu ekranu, po upłynięciu którego gra się wyłącza. Jak ktoś lubi, to proszę bardzo. Tylko to takie dość smutne podejście, zero zainteresowania czymś nowym i odważnym.
Ale wracając do gry. W paru miejscach czuć budżet niższy niż wyższy. NPC-e i rozmowy z nimi mają vibe Wiedźmina pierwszego, modele strasznie powtarzalne i często niespecjalnie pasujące do postaci, które przedstawiają. Jakby wszyscy niebędący ważniejszymi dla fabuły osobami byli w wieku około 30-40 lat. I taki model postaci gra starowinkę albo młodego chłopaka na schadzce z dziewczyną. Brakuje też trochę takich prostych rzeczy z gatunku "quality of life". Nie znalazłem żadnych ustawień dostępności, a dla moich oczu kolor śladów podczas używania instynktu bardzo mało kontrastuje z otoczeniem. Nie ma też możliwości wyregulowania krawędzi ekranu dla interfejsu, co rodzi problem na monitorze ultrawide - ikony informujące o naładowaniu się zdolności czy tym, na co akurat jest przełączony krzyżak, są podczas walki za daleko od akcji i po prostu ich nie widzę kątem oka. A intencjonalne spojrzenie na nie prawie zawsze kończy się śmiercią.
Polski dubbing - ech. Głosowo w porządku, ale reżyseria... Ja nie wiem, u nas zupełnie normalne jest to, że aktorzy podkładający głos w grze nie znają kontekstu wypowiadanej kwestii. Że dialogi nie są nagrywane jednocześnie przez obu aktorów, dzięki czemu mieliby w ogóle szansę odegrać interakcję. Tutaj bardzo czuć, że aktorzy gubią wątek dosłownie co kwestię i za każdym razem zgadują (rzadko trafnie), jak zaintonować dane zdanie, bo nie widzieli całej rozmowy. Albo po walce z pierwszym większym wrogiem Coen rzuca do siebie coś w stylu "co to było?!". Ale aktor wypowiada to w sposób, jakby zaciekawiony kogoś rzeczywiście o to pytał. Nie dziwię się, jeśli dostał do przeczytania tylko "co to było?!" i zero kontekstu. Dubbing animacji stoi u nas od dekad na mistrzowskim poziomie, a w grach cały czas jest tak lub niewiele lepiej i najwidoczniej inaczej się nie da
Dobra, powymądrzałem się, wracam do gry. A, i już udało mi się zapamiętać tytuł i nie sprawdzam za każdym razem, czy to The Blood of Dawnwalker czy The Dawn of Bloodwalker.
to wydarzenie będzie wieczorem (nie po 84 dniach spędzonych na polowaniu na sarny
Ale za to dzień trwa w nieskończoność
Przez ten upływ czasu nie da się zrobić wszystkich zadań. Musisz wybierać które zrobić a które nie. Niby takie było założenie twórców, ale dla mnie to tak średnio się podoba. Lubię kończyć gry na 100%.
@Shagwest nie grałem sam, ale w kilku różnych recenzjach widziałem opinie, że pod koniec ten czar presji trochę znika. Okazuje sie ze te 30 dni (w grze) to jest mnóstwo czasu i recenzenci którzy oszczędnie go gospodarowali mieli pod koniec gry wyczyszczoną mapę z większości aktywności poza tymi, które faktycznie były limitowane czasowo. Nie oznacza to jeszcze, ze gry nie warto przechodzić kilkukrotnie bo część questów może zostać zablokowana przez śmierć NPC czy przez pewne decyzje na wcześniejszym etapie, ale to akurat robiło już wiele RPG. Natomiast ta gra była reklamowana na zasadzie "masz za mało czasu aby skosztować większości aktywności za jednym podejściem" i to akurat nie do końca zostało dowiezione
@Shagwest na targach w Poznaniu pokazywali blood of dawn walker,ale ze względu na kolejki nie było szans podejść. Skończyło się na tym,że ograniu nowego painkillera,chyba że 3 razy.
Wersja Platinum zremasterowana Croca !!!!1!1!1!1 na gogu za 47zl. Najniższa cena historycznie (legalne sklepy) bez kluczykowni. Jak ktoś tęskni za latami dzieciństwa. :)
Ogromny, dwumetrowy, żylasty c⁎⁎j w d⁎⁎ę człowiekowi, który wpadł na pomysł, żeby wymagać dostępu do internetu, aby pograć w grę offline, która mam zainstalowaną na PC. Mam nadzieje, że dodatkowo upadnie i sobie ten głupi łeb rozwali. Pi⁎⁎⁎⁎le nie kupuję już żadnych gier, żadnych subskrypcji, od dzisiaj zostaję piratem i będę grał w co chcę, kiedy chcę.
Widzę, że w świecie #pcmasterrace ostatnio bardzo popularny robi się CachyOS. Chciałbym zapytać szanowne grono spod tagu #gry czy używacie/ używaliście i polecacie? I czy polecili byście osobie, która nie umie w programowanie i nie ma zbytnio skilli/ochoty co chwilę walczyć z systemem operacyjnym?
Czuję potrzebę odejścia od windy bo misroslop już przegina a system zrobił się cholernie intruzywny i ociężały ale zastanawiam się czy wszystko będzie banglać tak jak trzeba, szczególnie jeśli mam kartę nvidii.
@Stashqo używam od ponad roku CachyOS i jest gitarka. Gry (tylko single ogrywam) w zdecydowanej większości ruszają od strzała. walczę z systemem zazwyczaj dopiero wtedy gdy sam coś w nim spierdolę, a i tak zazwyczaj chatgpt w kilku komendach mi go naprawia, więc jest luz xD
CachyOS bazuje na Arch Linux. Jest to dystrybucja znana z tego, że dostaje ciągle aktualizacje przez co czasem potrafi się sama z siebie zepsuć. Od prawie 4 lat korzystam z innej bardzo podobnej dystrybucji EndeavourOS. Ona też bazuje na Archu i experience jest niemal identyczny więc mogę się wypowiedzieć.
W skrócie archopodobne dystrybucje są genialne póki działają. Ale musisz być przygotowany że raz za czas będziesz musiał jednak coś zrobić z systemem. Zazwyczaj to się dzieje gdy team który pracuje nad Archem coś zmienia w podstawowych składnikach systemu. Wtedy też informują oni, że coś "requires manual intervention" i podają instrukcję którą należy wykonać. Zazwyczaj jest to jakieś proste polecenie do wklejenia w terminal albo przeinstalowanie jakiś paczek. Ale to też nie tak, że zawsze będziesz musiał to robić. Jedynie jeśli cię to dotyczy, zawsze jest napisane kiedy powinieneś to zrobić a kiedy możesz mieć wywalone. Informują o tym tutaj: https://archlinux.org/news/ . Ale że, komu by się chciało co jakiś czas tam wchodzić i sprawdzać ręcznie więc powstał super program: https://github.com/bradford-smith94/informant . On za każdym razem jak aktualizujesz system to przed update sprawdza, czy nie ma jakiegoś nowego newsa i przerywa update jeśli jest żebyś mógł przeczytać i sprawdzić czy potrzebujesz coś zrobić.
Oprócz tego, jeśli masz kartę Nvidii to korzystanie z archopodobnych distro jest trochę upierdliwe ponieważ przy każdej aktualizacji jądra system musi tak jakby "odbudowywać " sterowniki grafiki aby pasowały do aktualnego jądra. Dzieje się to automatycznie i nie musisz się tym martwić ale trwa to dość długo, czasem połowę całego czasu trwania aktualizacji. Nadal jest to krócej niż aktualizacje Windowsa btw xD.
To tyle z minusów. Jeśli ci to nie przeszkadza, to arch i jego pochodne to są świetne systemy a zwłaszcza jak potrzebujesz czegoś lekkiego, szybkiego i łatwego do customizowania pod siebie. Wszystkie inne rzeczy związane z graniem robi się tak samo łatwo jak na innych dystrybucjach. Chcesz pograć to po prostu instalujesz Steama albo inny launcher i grasz.
Jeśli jednak chcesz system przy którym nic nie musisz robić i po prostu będzie działać to są lepsze wybory:
Bazzite - Prawdopodobnie najlepsze distro stworzone do grania
Mint - Najbardziej przyjazne distro dla początkujących, proste w obsłudze i wszystko powinno działać bez problemów
ZorinOS - Najlepsze distro jak chcesz mieć bardzo łagodną przesiadkę z WIndowsa
Ubuntu - Ostatnio trochę hejtowane ale to jest najbardziej typowe distro jakie można mieć i jest sporo tutoriali do niego
I teraz na koniec najważniejsze. Jeśli chcesz przejść z Windowsa na Linuxa tylko dlatego, że Windows działa coraz wolniej to uwaga: O ile sam pulpit i większość aplikacji systemowych faktycznie będzie działać szybciej i mieć mniejsze wymagania, tak reszta aplikacji jak przeglądarka itp. będzie działać co najwyżej identycznie jak nie wolniej. To samo tyczy się gier, a zwłaszcza jak masz kartę Nvidii. Typowa gra na Linuxie będzie działać co najwyżej tak samo szybko jak na Windowsie ale najprawdopodobniej będzie osiągać kilkanaście % mniej FPS. Jest w necie masa benchmarków i gry działają porównywalnie albo nawet lepiej praktycznie jedynie na kartach AMD bo ich sterowniki są bardziej dopracowane na Linuxie. Do tego dochodzą wszelkie gry multiplayer z antycheatem który nie pozwoli ci ich odpalić na Linuxie.
Więc jeśli jedynym powodem dla którego chcesz przejść na Linuxa jest chęć większej wydajności w grach i aplikacjach to zwyczajnie tego odradzam. Zwłaszcza jak masz szybki komputer, nie zobaczysz większej różnicy ani jakiegoś magicznego wzrostu wydajności. Jeśli jednak chcesz zmienić system bo np. wkurwia cię Microsoft i to co robi z Windowsem, zależy ci na prywatności, Windows przestaje być dla ciebie intuicyjny, masz ochotę spróbować innych alternatyw, lubisz customizować desktop pod siebie, itp. To w takim wypadku jak najbardziej polecam, Linux to świetny system.
@zomers pewnie ozempic. Bez względu na przyczynę, niech żyje jak najdłużej, w pełni sił umysłowych, dla dobra nas wszystkich, mniej lub bardziej graczy.
@jimmy_gonzale miałem w szkole znajomego który wyglądał identycznie. Jak się schylił to żeby się wyprostować, musiał się położyć i wstać z ziemi. To było upokarzające be kiedy do tego dochodziło to w około zbierała się grupa ludzi żeby patrzeć na to widowisko, a było na co.
Przychodzę z takim tematem, że padł mi laptop i chciałbym się rozejrzeć za jakimś komputerem, tym razem stacjonarnym.
Wiem, że czas na kupowanie komputerów teraz najlepszy nie jest xd no ale jednak.
Interesuje mnie raczej jakiś składak, nie chcę sam składać. Czy uważacie że jest jakaś strona godna polecenia w takim temacie? typu jakiś hard-pc, mad dog, czy po prostu x-kom? kto najmniej oszuka na takim składaku? xD
Chciałbym coś w rodzaju 35GB ram, grafika 5060ti lub 5070(lub odpowiednik radeona) jakby się dało w okolicy 7-7,5k
@Koval tak, porównaj zestawy z PurePC, Hard-PC i od Liptona (Lipton tech) i wybierz taki który Ci najbardziej odpowiada. Lipton chyba omawia te zestawy na swoim kanale.
#batocera zainstalowana na OptiPlex Micro 7020, i3-12100T, 8GB.
W grach na PS2 mam sekundowe lagi z kontrolera, podpowie ktoś czemu może tak być? System, NES, SNES, N64, PSP nie ma tego problemu, chodzi ładnie. Sprawdzane na różnych padach, po kablu, bezprzewodowo, zawsze to samo.