Zdjęcie w tle

dolitd

Autorytet
  • 207wpisów
  • 4790komentarzy

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Też się podzielę moją pierwszą pracą po emigracji do UK. Jak to mawiają "swoje trzeba odjebać" - jedni idą do magazynów, inni na zmywak, jeszcze inni sprzątać. A ja rozładowywałem ciężarówki Czerwonego Krzyża z datkami. Praca jak praca, ktoś musi zrobić, jakieś 95% ludzi to Polacy. Dużo noszenia czasem ciężkich rzeczy, ale to nie było najgorsze. Najgorsze było to, co ludzie wrzucali do paczek dla CK. Noże, skalpele, strzykawki z igłami, potłuczone butelki, zużyte pieluchy czy tampony, to była norma. Musieliśmy zakładać takie specjalne, grube rękawice ochronne i maski na twarz. Byłem tam z tydzień i któregoś dnia podszedł do nas angielski team leader czy ktoś tam wyżej i zacząłem z nim sobie gadać na luźno przez jakieś 30 minut. Facet poszedł dalej, wróciłem do chłopaków, a oni patrzą się na mnie z niedowierzaniem:

- Znasz angielski? - Znam. - To co ty k⁎⁎wa tutaj robisz?

Trochę się pośmiałem, ale w głowie zadomowiła się myśl "co ja k⁎⁎wa tutaj robię?". Porobiłem jeszcze z godzinę, zostało tylko pół ostatniej ciężarówki do zrobienia, zapytałem chłopaków czy sobie dadzą radę ("tak, pewnie"), poszedłem do szefa i się zwolniłem. Z roboty poszedłem do domu, prysznic, zmiana ciuchów, poszedłem do agencji pracy i już następnego dnia zacząłem nową robotę przy naprawie telefonów.

#praca #uk

@dolitd moja pierwsza praca to sortownia albo jakiś recykling z marketów ASDA xD

Brud smród gorąco jak c⁎⁎j a karzą nosić full PPE .

Szybko na studia wracałem

pojechaliśmy z ziomkiem w ciemno w niedzielę do losowo wybranego miasta, byle nie za duże, ale tak żeby były jakieś fabryki. wynajęliśmy pokój u znalezionego w necie Roberta, który nam obiecał też robotę. zostało £40 w kieszeni i wydrukowane po angielsku CV. ale we wtorek się okazało po szybkiej rozmowie z "szefem" że roboty dla nas nie ma "bo znamy angielski" , a Robertowi "szef" kazał się nas jak najszybciej pozbyć "bo będą z nimi problemy". w środę poszliśmy z civikami na miasto, znaleźliśmy na high street coś czego w Polsce wtedy jeszcze nie było, czyli agencję pracy (co nas wtedy rozbawiło, bo w Polsce "agencje" to były tylko towarzyskie) i w czwartek pracowaliśmy w fabryce podwozi samochodowych. ziomek jako że student architektury to na prasach, ja jako informatyk na lini spawalniczej. w sobotę już jebaliśmy overtajmy. przepracowałem tam 2 lata z przerwami...

Zaloguj się aby komentować

Zamówiłem nowe rolety do okna o niestandardowych wymiarach. 1140mm szerokość i 1130 długość, z dekoracyjną kasetą. Rolety przyszły z błędną instrukcją montażu, bez kołków rozporowych, 5 śrubek zamiast 6 i jakiś skomplikowany system wspornikowy do montażu. Próbuję rozgryźć jak to zamontować i tylko jeden sposób wydaje się logiczny, ale coś mi nie pasuje. Piszę do obsługi klienta, po drugim mailu uświadamiam sobie, że piszę z AI. Proszę o kontakt z człowiekiem. Odzywa się człowiek i wysyła prawidłową instrukcję montażu. Okazuje się, że byłem w błędzie i instaluje się je inaczej, a rolety przyszły z dodatkowymi częściami, których nie powinno być. Teraz wszystko ma sens, ale nie mogę zainstalować rolet, bo wsporniki zostały przygotowane do instalacji na zewnątrz, a nie wewnątrz wnęki okna. K⁎⁎wa. Piszę do obsługi, żeby wysłali poprawne wsporniki. Jednocześnie zauważyłem, że zrobiłem błąd w wymiarach i powinno być 1140x1300 a nie 1140x1130mm. Piszę ponownie do obsługi, że zrobiłem była i chcę zmienić długość na 1300mm. Dostaję maila, że nie ma problemu, zrobią nowe rolety i dostaję numer zamówienia, żeby monitorować status. Sprawdzam status. Nowe wymiary to 1300x1130mm. What? Zmienili szerokość, która była poprawna. Piszę do obsługi, że oryginalna szerokość była poprawna, ale chcę zmienić długość z 1130 na 1300. "Okej, nie ma problemu, zaktualizuję wymiary". Sprawdzam status, nowe wymiary 1300x1300.

I tak się tworzą seryjni mordercy. Mam ochotę wpaść do tej firmy i wszystkich rozstrzelać.

#niewiemjakotagowac

Też zamówiłem ostatnio rolety za grosze z aledrogo. Pierwsze co mnie ogłupiło to pierwszy rysunek instrukcji. Wg niego żyłkę miałem złapać do ruchome części xD


Ostatecznie problem rozwiązałem tak jak powinno być ale zauważyłem że zbędnie producent daje wiecej materiału na rolce

J już zamontowałem tyle rolet, że teraz kupuję tylko takie, do których jest oficjalny filmik montażu na youtubie.

Zaloguj się aby komentować

Moje wrażenia po kilku godzinach grania w #forzahorizon6.

- mapa chyba jest większa niż FH5. - są nowe samochody. - wydaje mi się, że trochę zmienili model jazdy. RWD są bardziej nadsterowne, FWD bardziej podsterowne, większe samochody typu SUV wydają się cięższe. - Tokio nie jest wcale takie duże jak zapowiadali. - nie ma żadnych nowych trybów wyścigów ani wyzwań. - nadal nie ma motorów ani niczego innego poza samochodami.

I tyle. Poza kilkoma drobnymi zmianami, jest to FH5 z nową mapą...która była FH4 z nową mapą. Czyli FH6 to FH4 z nową mapą. Jeździ się fajnie, bo gra jest świeża, ale po odkryciu wszystkiego prawdopodobnie mi się znudzi.

#gry

@dolitd pobrałem demo z torrentów, to mój pierwszy kontakt z forza i to na pewno sympatyczna arkadówka, mapka jest piękna i fantastycznie się ją eksploruje ale tak szczerze to nie wiem po co w nią grać.

Ta gra nie ma celu ani progresu. Ot, jedź na wyścig, czym nie pojedziesz to i tak go wygrasz (gram na przedostatnim poziomie trudności, asysty off), jedź na kolejny wyścig, wygraj. Wszystko jest hmm... bez znaczenia? Stawka każdego wyścigu jest zerowa, nie można nic przegrać, najwyżej powtórzysz. Najlepsze auta mozna kupić praktycznie od razu, wystarczy mieć pieniądze a te zarabia się w kilka minut. Mam odczucie, że gra skierowana jest do mlodszych graczy bo bardzo dużo jest rozpraszaczy. Oczojebne menu, jakieś punkty co się stale nad glową nabijają bez względu na to co robimy. Jakieś nagrody do odebrania w menu, co chwilę jakies osiągnięcie, coś zdobyłeś, ktoś dzwoni. Trudno przejechać 3min bez żadnego komunikatu lub popupa a tym samym zanurzyć się w grze. Propsuję za to audio i grafikę, naprawdę ładne i świetnie wszytko działa na ultra. Muzyka i radio - sztosik.


Za to brak obslugi dual sensa moim zdaniem to żadne przeoczenie tylko zwykła, j⁎⁎⁎na złośliwość ze strony microslopu. Cieszę się, że za to nie zapłaciłem.

@Stashqo No to mój największy zarzut też, ta bezcelowość bo inaczej nie można tego nazwać. Przydałoby się jakieś lepsze poczucie progresu. Niemniej jak nie przepadam za ścigałkami to w to będę cisnął bo oprócz tego jednego problemu reszta jest zajebista

@Stashqo tam jest dużo więcej problemów, niż tylko bezcelowość, którą również bardzo dobrze nazwałeś.


Znowu mamy te kretyńskie zmiany sezonów. I zamiast powolnego zwiedzania mapy i robienia wyścigów kiedy to nam przyjdzie na nie ochota w przerwie na jeżdżenie i podziwianie widoków znowu jest to idiotyczne ściganie się jak debil z czasem, żeby odhaczyć jak najwięcej wyścigów, zanim zmieni się mapa i wyścigi na niej, bo inaczej będziemy musieli czekać na przekręcenie się całego cyklu, więc finalnie kończymy z niedorobionym każdym sezonem, a potem dziergamy. Serio nie wiem kto na to wpadł i po co, albo czemu przynajmniej nie dali możliwości zastopowania tego mechanizmu albo ręcznego wybrania kiedy chcemy się przełączyć.


Z każdej odsłony Horizona na kolejną mam coraz większy z nią problem i tak od 3- to jest ciągle jedna i ta sama gra, w sumie to się poprawię- tego nawet reskinem nie można nazwać, o "DLC" nie mówiąc patrząc po tym jaki niektóre DLC mają rozmach.


Były obiecywane "duże zmiany w gameplayu"... tylko że to są pierdółki typu manualne usuwanie gruzu a'la budowanie bazy w Falloutach (kogoś serio będzie jarać ustawianie stosu dekoracyjnych opon w rogu garażu?), albo kupowanie aut od lokalsów, jakie poza tym są "duże" zmiany? Rozwożenie na czas? To już w GTA SA było w misjach taxi/strażaka/kareciarza/rozwoziciela. No to może jakiekolwiek zmiany, bo patrząc po tych podstawowych mechanikach to tam wszystko jest dokładnie takie samo.


Dalej punkty dostajemy dosłownie za wszystko- jedziemy? Punkty. Zatrzymujemy się? Punkty. Wbijamy wsteczny? Punkty. Wyprzedzamy? Punkty. Drift? Punkty. Skok? Punkty. Nowa ulica? Punkty. Jazda za kimś? Punkty. Jazda przed kimś? Punkty. Demolujemy otoczenie? Punkty. Stukamy się z innymi kierowcami? Punkty. Nie stukamy się z nikim? Punkty. Mrugamy powiekami? Punkty. Oddychamy? Punkty. Idziemy się wysrać? Punkty. Ja pierdole, mogliby po prostu ustawić na sztywno ciągle rosnący licznik punktów.


Mamy mapę... która równie dobrze mogłaby zostać doklejona do pozostałych map Horizonów tak, żeby ulice się łączyły i nie zobaczylibyśmy nawet różnicy.


Interfejs dalej jest ten sam. Nie że styl. DOKŁADNIE ten sam. Tam się nawet o pixel nie zmieniło jego położenie. Te same wskaźniki, te same oczojebne menu, te same ikony, te same czcionki.


Dalej mamy symulator ruletki, w sumie nie wiadomo po co.


Zrezygnowali z tego przesadnego i wkurwiającego joł-joł ziomalskiego podejścia znanego z piątki... ale to nic nie zmienia, bo cała ta atmosfera budowana dialogami jest sztuczna jak cycki gwiazd w Hollywood.


Może już nie jesteś super-mega-hiper gwiazdą eventu, tylko "żółtodziobem" (nawiasem powtarzając dokładnie to co było w 4 i 5 czyli w pierwszej jesteś leszczem, a w drugiej całują cię po dupie, bo stałeś się supergwiazdą następnego eventu)... tylko co z tego, skoro wirtualnie nie zmienia się nic poza "wstępniakiem", gdzie nie ścigasz się McLarenem z samolotem w wyreżyserowanej scence, a potem i tak masz zero na koncie przez całe 5 minut i musisz udawać, że "zaczynasz od początku".


Ludzie z odsłony na odsłonę prosili o to, żeby unormalnić tę liczbę supersamochodów jakby to były bułki w piekarni na rzecz typowych "przyziemnych" aut, albo jakiś youngtimerów... więc twórcy wysrali się na to po całości zażywając wcześniej pokaźne ilości środków na zatwardzenie i w FH6 ich ilość dalej jest z czapy wzięta, a to udawanie z początku, że tak nie jest, to totalnie sztucznie stworzony limiter, gdzie gra cię zmusza do grania autami z C/B żeby gracze po 10 minutach od odpalenia po wywalili się na 90% dostępnej floty i nie kupili od razu S2. Co i tak robią, tylko po prostu chwilę później. Bo tylko o te auta większości ludzi chodzi, a reszta to zwykłe kłamstwo.

Zaloguj się aby komentować

To chyba jednak nie video a problem z usuniętym wpisem po tym wpisie z koszulką, który jest na screenie był wpis, który został usunięty, być może jakiś cache w aplikacji próbuje go wyświetlić i przez to się tak psuje, będę potrzebował dokładniej się przyjrzeć. EDIT: Sprawdziłem na 2 różnych kontach i nie mam tego problemu więc możliwe jest też (chociaż mało prawdopodobne), że to reklama powoduje taki problem

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Opornik Do smażenia tak, ale instant pot jest bardziej uniwersalny i ogólnie jestem z niego zadowolony. Tylko to smażenie jest o kant dupy rozbić.

Zaloguj się aby komentować

Skończyłem reboot/reunion jednego z moich ulubionych seriali - Malcolm in the middle. Dobrze, że są tylko cztery odcinki, bo serial ssie jak głodny komar. Nie polecam.

#seriale

Ja tam się dobrze bawiłam, ot taki serial do obiadu. Nie oczekiwałam że będzie tym samym. Szukał jakiegoś autorskiego pomysłu na siebie, niektóre wybory są dziwne ale chaos wciąż ten sam. To mi się podobało.

Zaloguj się aby komentować

@zjem_Ci_chleb No raczej nie spodziewał bym się orginałów na targu na którym była kupiona

No ale w domu się nie przelewało, więc cieszyłem się z takiej jaką miałem, tym bardziej że poprzednią zostawiłem w autobusie i mogłem nie mieć żadnej

Zaloguj się aby komentować

Kontynuując wpis https://www.hejto.pl/wpis/miesiac-temu-pierwszy-raz-w-zyciu-zjadlem-burrito-kupione-gdzies-tam-w-londynie-

Moje pierwsze własne burrito się nie udało, bo dałem za dużo nadzienia i nie chciało się zwinąć. Drugie wyszło lepiej, ale muszę się nauczyć zwijać. Spodziewałem się gorszego smaku, ale były pyszne. Zdecydowanie będę robił częściej, ale następnym razem dam więcej mięsa i mniej sałatki.

#gotujzhejto

74fdac0d-3a2d-4e05-abf3-ba728cbae885
14d22fa4-0007-49c1-bd1d-59846db5ad9a

Zaloguj się aby komentować

Miesiąc temu pierwszy raz w życiu zjadłem burrito, kupione gdzieś tam w Londynie. Okazało się, że mi bardzo smakuje. Wczoraj postanowiłem, że zrobię własne. Obejrzałem kilkanaście przepisów na YouTube, oczywiście każdy filmik miał inny przepis, ale ok. Znam podstawy, resztę zrobię według własnej opinii.

Jest północ, kładę się do łóżka, jutro muszę wstać o 7 rano do roboty. Ułożyłem się wygodnie, zaczynam zasypiać...

Mózg: Burrito. Ja: Zamknij się. M: Burrito. J: Zamknij się, chcę spać. M: Burrito. Mięso lepiej zrobić dzień wcześniej, żeby smaki się przegryzły. J: Nie obchodzi mnie to, chcę spać. M: Hehe, nie zaśniesz. J: K⁎⁎wa mać...

Jest 2 w nocy i właśnie skończyłem smażenie/gotowanie mięsa na burrito. Jutro (dzisiaj) zdam sprawozdanie jak wyszła całość.

#gotujzhejto

c8c2e677-e939-460f-8f9f-d965f15f438b

oczywiście każdy filmik miał inny przepis

Na tym polegają te potrawy z różnych krajów typu pizza, makarony, taco. Weź z lodówki co masz, ugotuj to wszystko razem i smacznego .

Często robie burrito i farsz wyglada bardzo podobnie jak u mnie xD Polecam wsadzić do środka przed zawinięciem trochę topionego sera, tego mocno żółtego jak do burgerów w maku

Zaloguj się aby komentować

Z ciekawości zapytałem o werdykt etyczny i odpowiedź jest jednoznaczna. Tylko Kielecki - Nestle to bezwzględna i nieludzka korporacja, która ma sporo za uszami.

b2919213-8962-460c-b1b0-d0a6bccc89ae
821302ec-affe-4bfd-9955-c36b40565719
bc7dcbd8-2953-41f6-89bf-770635689df4
8221b1f2-78e7-41db-98f5-72a222c13b60

Jako wieloletni fan Winiary powiem że biorę od jakiegoś czasu Beskidzki i jestem mega happy. W dodatku nie jestem już wciągany do walki Winiary vs Kielecki ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

U części głębinowych żabnicokształtnych samiec jest tak mały w porównaniu do samicy, że przy nich wygląda niemal jak pasożyt. I w pewnym sensie trochę nim się staje. Kiedy w ogromnej, ciemnej przestrzeni oceanu uda mu się w końcu odnaleźć samicę, nie ma mowy o żadnym „spotkajmy się kiedyś znowu”. On po prostu się do niej przyczepia, wgryza w jej ciało i z czasem dosłownie zrasta się z nią na stałe. Jego organizm stopniowo się upraszcza - część narządów zanika, bo przestają być potrzebne, a samiec staje się czymś w rodzaju biologicznego dodatku, którego główną rolą jest dostarczanie plemników wtedy, gdy samica będzie gotowa do rozrodu. Brzmi absurdalnie, ale w głębinach to wyjątkowo skuteczne rozwiązanie. Tam jest ciemno, pusto, a spotkanie drugiej ryby tego samego gatunku to trochę jak znalezienie jednej konkretnej osoby na całej planecie bez internetu, telefonu i światła. Dzięki temu samica nie musi później szukać partnera od nowa - ma go dosłownie zawsze przy sobie. Natura uznała więc, że skoro randki w takich warunkach są prawie niemożliwe, to najlepiej zrobić z samca stały „zapas” materiału genetycznego. Mało romantyczne, bardzo praktyczne.

#natura #ciekawostki

3cc9b916-2262-4919-8692-c7bf91d10885

@dolitd Niektórzy panowie powinni sobie wziąć ten wpis do serca, czterdziestka na karku a temu dalej w kolejnej lasce coś nie pasuje, może koło 60-tki znajdzie swój ideał i założy rodzinę XD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Może ktoś wejść na mullvad.net i dać znać czy działa? Moje wszystkie urządzenia pokazują błąd certyfikatu i mnie to niepokoi.

#vpn #cyberbezpieczenstwo

Zaloguj się aby komentować