Moje wrażenia po kilku godzinach grania w #forzahorizon6.

- mapa chyba jest większa niż FH5. - są nowe samochody. - wydaje mi się, że trochę zmienili model jazdy. RWD są bardziej nadsterowne, FWD bardziej podsterowne, większe samochody typu SUV wydają się cięższe. - Tokio nie jest wcale takie duże jak zapowiadali. - nie ma żadnych nowych trybów wyścigów ani wyzwań. - nadal nie ma motorów ani niczego innego poza samochodami.

I tyle. Poza kilkoma drobnymi zmianami, jest to FH5 z nową mapą...która była FH4 z nową mapą. Czyli FH6 to FH4 z nową mapą. Jeździ się fajnie, bo gra jest świeża, ale po odkryciu wszystkiego prawdopodobnie mi się znudzi.

#gry

Komentarze (5)

@dolitd pobrałem demo z torrentów, to mój pierwszy kontakt z forza i to na pewno sympatyczna arkadówka, mapka jest piękna i fantastycznie się ją eksploruje ale tak szczerze to nie wiem po co w nią grać.

Ta gra nie ma celu ani progresu. Ot, jedź na wyścig, czym nie pojedziesz to i tak go wygrasz (gram na przedostatnim poziomie trudności, asysty off), jedź na kolejny wyścig, wygraj. Wszystko jest hmm... bez znaczenia? Stawka każdego wyścigu jest zerowa, nie można nic przegrać, najwyżej powtórzysz. Najlepsze auta mozna kupić praktycznie od razu, wystarczy mieć pieniądze a te zarabia się w kilka minut. Mam odczucie, że gra skierowana jest do mlodszych graczy bo bardzo dużo jest rozpraszaczy. Oczojebne menu, jakieś punkty co się stale nad glową nabijają bez względu na to co robimy. Jakieś nagrody do odebrania w menu, co chwilę jakies osiągnięcie, coś zdobyłeś, ktoś dzwoni. Trudno przejechać 3min bez żadnego komunikatu lub popupa a tym samym zanurzyć się w grze. Propsuję za to audio i grafikę, naprawdę ładne i świetnie wszytko działa na ultra. Muzyka i radio - sztosik.


Za to brak obslugi dual sensa moim zdaniem to żadne przeoczenie tylko zwykła, j⁎⁎⁎na złośliwość ze strony microslopu. Cieszę się, że za to nie zapłaciłem.

@Stashqo No to mój największy zarzut też, ta bezcelowość bo inaczej nie można tego nazwać. Przydałoby się jakieś lepsze poczucie progresu. Niemniej jak nie przepadam za ścigałkami to w to będę cisnął bo oprócz tego jednego problemu reszta jest zajebista

@Stashqo tam jest dużo więcej problemów, niż tylko bezcelowość, którą również bardzo dobrze nazwałeś.


Znowu mamy te kretyńskie zmiany sezonów. I zamiast powolnego zwiedzania mapy i robienia wyścigów kiedy to nam przyjdzie na nie ochota w przerwie na jeżdżenie i podziwianie widoków znowu jest to idiotyczne ściganie się jak debil z czasem, żeby odhaczyć jak najwięcej wyścigów, zanim zmieni się mapa i wyścigi na niej, bo inaczej będziemy musieli czekać na przekręcenie się całego cyklu, więc finalnie kończymy z niedorobionym każdym sezonem, a potem dziergamy. Serio nie wiem kto na to wpadł i po co, albo czemu przynajmniej nie dali możliwości zastopowania tego mechanizmu albo ręcznego wybrania kiedy chcemy się przełączyć.


Z każdej odsłony Horizona na kolejną mam coraz większy z nią problem i tak od 3- to jest ciągle jedna i ta sama gra, w sumie to się poprawię- tego nawet reskinem nie można nazwać, o "DLC" nie mówiąc patrząc po tym jaki niektóre DLC mają rozmach.


Były obiecywane "duże zmiany w gameplayu"... tylko że to są pierdółki typu manualne usuwanie gruzu a'la budowanie bazy w Falloutach (kogoś serio będzie jarać ustawianie stosu dekoracyjnych opon w rogu garażu?), albo kupowanie aut od lokalsów, jakie poza tym są "duże" zmiany? Rozwożenie na czas? To już w GTA SA było w misjach taxi/strażaka/kareciarza/rozwoziciela. No to może jakiekolwiek zmiany, bo patrząc po tych podstawowych mechanikach to tam wszystko jest dokładnie takie samo.


Dalej punkty dostajemy dosłownie za wszystko- jedziemy? Punkty. Zatrzymujemy się? Punkty. Wbijamy wsteczny? Punkty. Wyprzedzamy? Punkty. Drift? Punkty. Skok? Punkty. Nowa ulica? Punkty. Jazda za kimś? Punkty. Jazda przed kimś? Punkty. Demolujemy otoczenie? Punkty. Stukamy się z innymi kierowcami? Punkty. Nie stukamy się z nikim? Punkty. Mrugamy powiekami? Punkty. Oddychamy? Punkty. Idziemy się wysrać? Punkty. Ja pierdole, mogliby po prostu ustawić na sztywno ciągle rosnący licznik punktów.


Mamy mapę... która równie dobrze mogłaby zostać doklejona do pozostałych map Horizonów tak, żeby ulice się łączyły i nie zobaczylibyśmy nawet różnicy.


Interfejs dalej jest ten sam. Nie że styl. DOKŁADNIE ten sam. Tam się nawet o pixel nie zmieniło jego położenie. Te same wskaźniki, te same oczojebne menu, te same ikony, te same czcionki.


Dalej mamy symulator ruletki, w sumie nie wiadomo po co.


Zrezygnowali z tego przesadnego i wkurwiającego joł-joł ziomalskiego podejścia znanego z piątki... ale to nic nie zmienia, bo cała ta atmosfera budowana dialogami jest sztuczna jak cycki gwiazd w Hollywood.


Może już nie jesteś super-mega-hiper gwiazdą eventu, tylko "żółtodziobem" (nawiasem powtarzając dokładnie to co było w 4 i 5 czyli w pierwszej jesteś leszczem, a w drugiej całują cię po dupie, bo stałeś się supergwiazdą następnego eventu)... tylko co z tego, skoro wirtualnie nie zmienia się nic poza "wstępniakiem", gdzie nie ścigasz się McLarenem z samolotem w wyreżyserowanej scence, a potem i tak masz zero na koncie przez całe 5 minut i musisz udawać, że "zaczynasz od początku".


Ludzie z odsłony na odsłonę prosili o to, żeby unormalnić tę liczbę supersamochodów jakby to były bułki w piekarni na rzecz typowych "przyziemnych" aut, albo jakiś youngtimerów... więc twórcy wysrali się na to po całości zażywając wcześniej pokaźne ilości środków na zatwardzenie i w FH6 ich ilość dalej jest z czapy wzięta, a to udawanie z początku, że tak nie jest, to totalnie sztucznie stworzony limiter, gdzie gra cię zmusza do grania autami z C/B żeby gracze po 10 minutach od odpalenia po wywalili się na 90% dostępnej floty i nie kupili od razu S2. Co i tak robią, tylko po prostu chwilę później. Bo tylko o te auta większości ludzi chodzi, a reszta to zwykłe kłamstwo.

@Stashqo Auta same w sobie dalej sypią się jak chore, ledwo minął dzień od premiery, a na reddicie już krążył screen jak gość po 10 pierwszych godzinach ma złotą opaskę i 110 aut w garażu xD No ale trudno, żeby to inaczej wyglądało, skoro gra nie oferuje jak N4Sy kilkunastu-dziesięciu aut, tylko kilkaset i ścigać to się musimy z tym, żeby je wszystkie w ogóle zebrać do czasu kolejnej odsłony, o ogrywaniu i tuningu zapomnijmy.


... co w sumie i tak mało co znaczy, bo kupienie gry w preorderze albo wyższym pakiecie na start daje nam auta, które napierdalają szybciej jak samolot, więc fajnie że auta się nam sypią jak śnieg podczas śnieżycy, ale w sumie to po co się do tych śmietników przesiadać i je tuningować, skoro od pierwszej minuty mamy przegięte S2 albo X, którymi wygrywamy >90% gry. >90%, bo pozostałe to eventy w stylu "gra zmusza cię do wybrania konkretnego modelu/marki".


Niby się mówi, że można grać w singlu (a to akurat szczerze pochwalę, bo też mam alergię na always-online i zmuszanie ludzi do grania w multi nawet jak tego nie chcą), tylko co z tego, jak te wypaśniejsze fury można zgarnąć grając tylko w tych online-owych eventach więc back to kopanie się z ludźmi i na dodatek tylko w określonym oknie czasowym.

Nawet grając w singlu gra się chamsko autoskaluje do poziomu naszego samochodu, więc w ogóle nie czujemy sensu progresji i tego, że z czasem stajemy się silniejsi od innych. W 5 to już w ogóle było kuriozum i mogliśmy jeździć wszystkim wszędzie- bez żadnych konsekwencji, bo patrz: autoskalowanie.


I tak sobie słucham opinii, że FH6 to najlepszy punkt wejścia dla "nowych", którzy nigdy jeszcze z serią nie mieli styczności i coś, co zadowoli fanów, bo to dalej "ta sama dobra FH" i tak się zastanawiam... to w sumie dla kogo ta gra tak naprawdę jest? Bo jak ta gra jest dla wszystkich, to właściwie jest dla nikogo. Jedyna różnica polega na tym, że nie słyszymy już na starcie "oy mate", nie słyszymy "morning chap", nie słyszymy "hola amigo" tylko "ohayo". No niby fajnie, ale za 3 stówki? TUDZIEŻ STÓWEK 5?!?! Sorry, ale nie. Not even close. W trójkę grałem jak głupi i ją maxowałem. W czwórce dodali te wszystkie głupie zmiany i już mi zaczęło zgrzytać, w dodatku gra była w całkowicie dla mnie bezpłciowym settingu angielskim i chęć do grania spadła na tyle, że ją "ukończyłem", wszystkie wyścigi odhaczyłem, na resztę znajdźko-odblokowajek się wyjebałem poza tym co znalazłem je przypadkiem. W piątce nie zmieniło się absolutnie nic poza wrzuceniem gry w Meksyk i jak na początku trochę się tym jarałem, tak potem już po prostu odhaczałem kolejne wyścigi i finalnie nie ukończyłem nawet głównego wątku, a o znajdźkach nawet nie wspominając. Autentycznie się obawiam, że szóstki nie uratuje nawet bardzo lubiana przeze mnie kultura japońska (bo w tej grze w ogóle nie przedstawiono tych samochodowych subkultur ani niczego w ogóle!) i finalnie skończy się na ograniu kilku godzin i wyłączeniu tego tytułu w cholerę. I to biorąc od uwagę, że 6 spiraciłem bez cienia zawahania. Mi autentycznie z odsłony na odsłonę coraz bardziej brakuje motywacji do grania, bo nie tylko czuję, ale i widzę, że gram w ciągle jedno i to samo i obawiam się, że na 6 moja przygoda z tą serią całkowicie się zakończyła i 7 już nie kupię. No chyba, że wprowadzą jakieś fundamentalne zmiany wywracające wszystko do góry nogami, ale patrząc po tym jak tylko klepią kolejne kopie nawet się nie starając "żeby facetka się nie skapnęła", bo psychofani i tak to kupują, to jakoś jestem przekonany, że to się nie stanie. Nawet mimo szumnych zapowiedzi developera, że widzą, że doszli do ściany.

Zaloguj się aby komentować