Geralt, to chyba nie była karma dla gołębi ( ͡° ͜ʖ ͡°)
xDDD
#gry #wiedzmin #wiedzmin3 #heheszki

Geralt, to chyba nie była karma dla gołębi ( ͡° ͜ʖ ͡°)
xDDD
#gry #wiedzmin #wiedzmin3 #heheszki

Zaloguj się aby komentować
#gry #my9games
Na ćwierkaczu spotkałem się z taki oto hasztagiem, którego celem jest pokazanie publiczności 9 gier, które ukształtowały cię jako gracza. Moja dziewiątka prezentuje się poniżej. A wasza?
https://my9games.net/en/edit

Zaloguj się aby komentować
Trudno było wybrać tylko 9, poszedłem za pierwszymi skojarzeniami, chociaż brakuje mi tutaj chociażby AoE czy Wiedźmina, czy wieeeele innych, które przychodziły mi do głowy wraz z pisaniem tego wpisu :D
W Europę Universalis z całą pewnością grałem najwięcej godzin ze wszystkich serii, w samą IV odslonę nabiłem ponad 2k godzin (więc jestem średnio zaawansowany), a z całą pewnością kolejne spędzone setki godzin były zarówno w III, jak i w II, teraz powoli wkręcam się w V ;)
**Football Manager** czyli moja ukochana seria sportowa. Zaczęło się bodajże jeszcze od Ligi Polskie Manager (Ach ta możliwość wręczania łapówek), ale potem już byłem wierny FMowi. Edycja 2016 nieprzypadkowa, bo znowu najwięcej godzin spędzonych, również blisko 2k. Na moje usprawiedliwienie powiem, że mam w zwyczaju kupować nową wersję co 3 lata, więc na trochę lat te godziny się rozkładają ;) najnowszej nie próbowałem, póki co wystarcza mi darmowa 2024 ;)
Pokemony - osobiście nigdy nie miałem żadnej konsoli, zawsze wierny byłem PCtom. Ale od czego jest emulator - i w zasadzie był mi potrzebny tylko do jednego rodzaju gier, właśnie Pokemonów. Dla Redu mam specjalne miejsce w serduszku, chociaż z pierwszych 3 generacji przeszedłem chyba wszystkie wersje
NFS Most Wanted - absolutnie mój ukochany NFS, spędziłem nad nim zdecydowanie najwięcej godzin i nawet całkiem ostatnio wróciłem do tej wersji. A soundtrack po dziś dzień znajduje się na moich playlistach do słuchania :) Zawsze będę hejtował Renault Clio, nienawidzę tego samochodu wyłącznie z powodu jednego wyścigu...
Hearts of Iron - Znowu, najwięcej godzin spędzonych w tej wersji (dołączonej do jakiegoś czasopisma z grami pod nazwą II Wojna Światowa). Chociaż zarówno 1 jak I 3 cześć serii nie były mi obce przez wieeeele godzin, to czwórki wciąż jeszcze nie odpaliłem (a w kolekcji Steama czeka, acz bez dodatków). Ale kiedyś na pewno znajdę kilka miesięcy żeby się w niej zakopać :D
Simsy to gra mojego dzieciństwa, chociaż prawie zawsze mój dom byl robiony na jedną modłę a do zadań Simów podchodziłem bardzo mocno schematycznie XD Znowu, dwójka to część w której spędziłem najwięcej godzin (spokojnie wpadające w ponad tysiąc) ale trójkę obecnie szanuję najbardziej i wciąż czasem wracam. Czwórka wydaje mi się już zdecydowanie cukierkowa.
Cities Skylines reprezentujący cały gatunek citybuilderów ze wszystkich etapów ludzkości. Mógłbym równie dobrze wyróżnić Simcity 4 czy mnogość gier poświęconych wioskom w mniej lub bardziej zamierzchłej przeszłości, ale to CS zostaje ze mną zdecydowanie najdłużej. Czekam aż poprawiona będzie dwójka, bo na początku spróbowałem, ale się niestety od niej odbiłem
GTA SA w którą grałem w zdecydowanie zbyt młodym wieku XD Szkoda, że powrót do tej gry jest już dla mnie zbyt bolesny (niezależnie od ustawień czy remasterów zaczyna mnie boleć głowa dosyć szybko), ale sentyment zostanie już na zawsze. CJ, all you needed to do was to follow that damn train...
Mount&Blade czyli średniowieczne jeżdżenie na koniu i robienie sieczki z wrogów XD Zdecydowanie najlepsza gra na odstresowanie do której regularnie wracam, dwójeczka jest o niebo lepsza, ale jeszcze nie nabiłem tyle godzin co w poprzedniczkę :p
#my9games #gry #owcacontent

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
No to fajny ten Wolverine. Chyba wywalę ponad 6k na PS5 Pro (bez napędu) żeby gra się mogła sama przejść xD
#gry #sony #playstation
https://streamable.com/qb9k14
Są symulatory chodzenia które są w zasadzie mało interaktywnym filmem, są też gry wymagające aktywności od gracza, czy to palcowej czy to umysłowej.
Problem zaczyna się jak jeden rodzaj udaje inny.
Jeśli gra była sprzedawana jako story driven, historia, fabuła, pegi 3+ to czemu nie, jeśli false advertisement to refund I żyjemy dalej.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#my9games #gry
"I ja też, i ja też!" Zakrzykńął starszy człowiek, walcząc z zadyszką
Uwaga! Są tutaj gry starsze niż spora część hejtowiczów.
Kolejność taka, w jakiej sobie przypominałem jakie tytuły wywarły na mnie wrażenie. Na pewno jest ich o wiele więcej, ale skoro ma być 9, to będzie tyle.
"River Raid" na małe Atari. Komputer z magnetofonem pożyczony na dwa dni od bogatego kumpla. Podpięty do czarno-białego telewizora i granie tylko w to, bo się szybko wczytywało i dawało dużo radochy
"The secret of Monkey Island". Ale to było coś. Tyle rzeczy do zrobienia, zagadki, rozmowy z NPC'ami. Tym trudniejsze, że człowiek angielski znał na poziomie "Load, Save, Run"
"Duke Nukem 3D" (oraz oczywiście jakieś Doomy) - LAN-party u kumpla na działce. Przewożenie komputerów, monitorów, łączenie wszystkiego w jedną sieć, walka z kablami, które nie chciały współpracować. A potem nawalanie się przez całą noc
"Larry" (i do tego "Police Quest") - też problemy z przetłumaczeniem, z żartami (które dopiero teraz łapię :)), ale sam pomysł "gry erotycznej"
"Mafia" - ta pierwsza, nie żaden remake. To miasto, ta muzyka, te misje. Grając potrafiłem po prostu wsiąść do tramwaju (w nowej wersji to wykastrowali!), jechać całą trasę i oglądać miasto. Ot, tak. "Tak powinny wyglądać gry z otwartym światem" - pomyślałem. I niektóre tak wyglądają.
"Rysio". I to grany na klawiaturze, bo kierownice były koszmarnie drogie. Chyba pierwsze wyścigi z sensowną fizyką, a nie arkadówki. Walka o setne sekundy, uczenie się odcinków na pamięć, jak na tamte czasy super grafika. Pewnie dlatego ją tak dobrze pamiętam.
"Sensible soccer" - też na Atari. Granie "wyrwirączką" w rękawiczkach, bo się odciski robiły po kilku meczach. Gra oczywiście na dwóch graczy, wyzwiska, opracowywanie taktyki. Co tam, że grafika jak na dzisiejsze standardy koszmarna. Liczyło się to, że dwie osoby mogą siedzieć godzinami obok siebie i grać mecz za meczem. Po co sieć jakaś, po co internet. Dwa joye i lecimy.
"Asasyni" - nie wszystko, ale pierwsza część na pewno. Cała trylogia Enzo też. I "piraci"
NFS - Porsche. Może fizyka jazdy była kiepska, ale kto by nie chciał ścigać się porszakiem, nie? Ogrywałem wielokrotnie, niedawno wróciłem do niej. Graficznie... widać, że to ma sporo lat, ale trasy nadal pamiętam
Tutaj bym dopisał jeszcze z kilkanaście tytułów, ale po co

Zaloguj się aby komentować

Microsoft od listopada wprowadzi miesięczne limity czasu grania w chmurze Xbox Cloud Gaming dla abonentów Game Pass. Obecnie usługa reklamowana jest jako nielimitowana, ale nowe limity będą wynosić:
Game Pass Ultimate: 15 godzin miesięcznie
Game Pass Premium: 10 godzin
Game Pass Essential: 5...
145 + 1 = 146
Tytuł: Need for Speed: Underground
Developer: EA Black Box
Wydawca: Electronic Arts
Rok wydania: 2003
Gatunek: wyścigowa
Użyta platforma: PC
Ocena: 7/10
W NFS Underground nie grałem za czasów jej świetności - w tamtych czasach ogrywałem tylko NFS Underground 2, potem NFS Most Wanted (2005) i NFS Carbon - także teraz przeszedłem ją po raz pierwszy.
Gra ma status abandonware. W wersji PC nie można było przedefiniować klawiszy i bardzo irytujące było nitro na spacji (gdzie zawsze był ręczny).
Grafika bardzo ładna, przeżyła probę czasu i nawet dzisiaj wygląda bardzo dobrze (może poza terenami leśnymi).
Mapka trasy ustawiona dość wysoko, co w połączeniu z brakiem szerokiego ekranu zasłania widok drogi i trzeba się do tego przyzwyczaić.
W trybie kariery mamy jeden samochód, który możemy tuningować, ale w każdej chwili można go przehandlować za dopłatą na inny - wszystkie elementy tuningu zostaną przeniesione do nowego samochodu.
Brakowało mechaniki znanej z NFS Underground 2 gdzie można było zarobić nitro przy mijaniu blisko samochodów itp; tutaj dodaje to tylko punkty stylu, za które odblokowywane są elementy tuningu wizualnego.
Brak otwartej mapy miasta (free roam) - możemy poruszać się tylko po torach wyścigowych.
Czasami miałem wrażenie, że w grze mamy zaimplementowanego asystenta pasa ruchu - jak nas zarzuci na zakręcie to lepiej trzymać gaz do przodu niż próbować wyprowadzać z poślizgu. Albo po skoku przez skrót samochód sam ustawia się tak, aby kontynuować jazdę wzdłuż trasy.
W przeciwieństwie do NFS Underground 2 znaczniki/ograniczniki trasy na skrzyżowaniach nie mają kolizji i można przez nie przejechać, jednak gra bardzo szybko resetuje wtedy pozycję samochodu z powrotem na trasę.
Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/
#gamesmeter #gry #nfs #needforspeed


Zaloguj się aby komentować
Wybór nie był prosty, ale coś udało się wskazać.
Wrzuciłem głównie gry w które grałem najwięcej jak byłem młody, stąd nie ma tutaj gier w które grałem później.
Age of Empires II - jedna z moich pierwszych gier w ogóle. Ile ja się tam nabudowałem, nawalczyłem i natworzyłem misji.
Unreal Tournament - pamiętam spór fanów tej gry i Quake III Arena. Dla mnie ta zawsze była lepsza. HEADSHOT!
Diablo II - jedynkę poznałem wcześniej, ale w tę pierwszą zagrałem w pełnej wersji. 4 akty i fantastyczne lokalcje, zwłaszcza pustynia i dżugla.
Civilization III - jak dla mnie najlepsza z generacji. Grałem dla samego rozwoju cywilizacji.
West Front - obok starszego brata, East Front, fantastyczna gra taktyczna w skali plutonu. Plus ogromna baza wiedzy o sprzęcie i organizacji armii II wojny światowej.
Medieval II Total War - grałem w wiele gier tej rodziny, ale ta najbardziej przypadła mi do gustu. Zaraz za nią jest Rome.
Gothic - grę odkryłem przypadkiem - była dołączona do jakiejś gazetki - ale wsiąknąłem od razu. Uwielbiam wszystkie 3 części.
Close Combat - gra taktyczna w skali drużyny. Odkryłem dzięki kuzynowi, grałem w wiele edycji, IV miałem jako pierwszą.
#gry #my9games #grypc


Zaloguj się aby komentować
Większość gier w końcu trafiła na swoje miejsce w nowym domu.
#gryplanszowe #planszowki #grybezpradu #chwalesie

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
No dobra, jak wszyscy to i ja.
#1 - Flimbo's Quest - tak, zdecydowanie to numer jeden na liście. Numer jeden jako najstarsza gra, która wciągnęła mnie w wir grania. Ogrywałem ją namiętnie i przebijaliśmy się z braćmi w tym kto będzie miał największy wynik.
To właśnie ta platformówka sprawiła, że do dzisiaj jestem maniakiem grania.
#2 The Sims - jak to mówią, raz w Simsy to nie pedał. Gdy ja zagrywałem się na commodore 64 - mój najlepszy przyjaciel ciupał na PC w Simsy. Niejednokrotnie ta gra właśnie była w stanie nas wyciągnąć z podwórka właśnie przed monitor. Do dziś miło wspominam nasze wspólne granie i spuszczanie simów w kiblu by odświeżyć im paski potrzeb. Simsy jedynka, a później dwójka sprawiły, że w sumie zgniłem przed kompem.
#3 Grand Theft Auto Vice City - o jasny gwint, jakiż to był sztos. Dostałem pirata (a jakże) jakoś w okolicy 2006 roku. O San Andreas mogłem co najwyżej pomarzyć (bo by nie poszło na moim kompie xD). Ale nie ma co żałować, bo to właśnie Vice City spowodowało, że zakochałem się w muzyce lat 80. Do dzisiaj puszczam sobie Flash FM i Emotion 98.3. Sama gra świetna. Przechodziłem kilkukrotnie, zawsze z tą samą radością.
#4 Command and Conquer Red Alert 2 - nigdy nie lubiłem RTSów, strategii i innych tego typu gier. Ale moje granie w RA2 zbiegło się z moim zamilowaniem do czerwonej strony. Tak, jedni byli kucami, inni hardkorowymi lewakami. Na szczęście szybko mi to minęło, w przeciwieństwie do mojej ówczesnej miłości do RA2. Kirov reporting.
#5 Need For Speed Underground 2 - nigdy później nikt nie wydał lepszej gry wyścigowej. Istny klasyk, graficzny majstersztyk, muzycznie też całkiem nieźle. Gameplay cudo. Do dziś rozpaczam nad tym, że brat gdzieś zapodział moją oryginalną płytę. Jedna z gier, która zestarzała się bardzo dobrze jeśli nie najlepiej.
#6 Diablo 2 + Lord of Destruction - doszedłeś tak daleko, jedynie po to by umrzeć. W diablo zagrywałem się tak długo, że zapomniałem o ostatnim zebraniu do bierzmowania, po czym stwierdziłem, że w sumie na hooy mi bierzmowanie. Do dziś lubię wrócić tam gdzie byłem już i tym razem wraz z moją ukochaną Żoną lubimy wspólnie pograć.
#7 OGame - nie tęsknię w ogóle za czasami gimnazjum/technikum, ale OGame i ludzie, z którymi grałem to jedna z niewielu spoko rzeczy z tamtych czasów. Wraz z @bojowonastawionaowca cisnęliśmy godzinami w swoim klanie aż w końcu się odechciało. Oprócz tego ludzie
#8 Baldur's Gate - żeby było zabawniej, pierwszy raz zagrałem w Baldura...jakieś 16 lat po premierze xD Wspominam bardzo dobrze. Wkręciłem się na tyle, że później ogrywałem ciągiem jedynkę i dwójkę wraz z setką debilnych modów.
#9 NosTale - największy rak w jaki grałem. O tej grze mogę mówić prawie same złe rzeczy. Ta gra nie ma atutów. Straciłem na niej tysiące godzin, jeśli nie dziesiątki tysięcy. Ta gra ukształtowała we mnie wszystko co złe. Porzucenie tej gry to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.
Ludzie w tej grze to zarówno minus jak i plus. Na tyle plus, że trójka osób z klanu była u mnie na ślubie rok temu. Pomimo, że już nie gramy od kilku lat, dalej utrzymujemy kontakt i bardzo mnie to cieszy, że w tym całym szambie udało się wyłowić takie perły.
A nie przepraszam, dzięki tej grze udowodniłem całej rodzinie, że radzę sobie lepiej w życiu niż myślą i byłem w stanie przebyć sam 450km na drugi koniec Polski (co może nie być dla niektórych takie oczywiste xD).
Celowo nie uwzględniam tu gier takich jak Wiedźmin, Stardew Valley, RimWorld, czy Kingdom Come. To gry, które nie ukształtowały mnie, tylko gry w które grałem wiedząc już czego chce i w co lubię grać.
#my9games #gry

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Generalnie to ja nie jestem jakimś zapalnym graczem. Tak na prawdę to w ogóle nie jestem graczem, zwłaszcza w ostatnich latach. Ale pan @bojowonastawionaowca kazał wrzucić, no to wrzucam
Doom - to jedna z pierwszych gier jakie miałem na komputerze. Chociaż bardziej brat miał, bo to on dostał "nasz" pierwszy komputer na komunię. Na pewno jedna z pierwszych gier, które przykleiły mnie na dłużej do klawiatury.
Prince of Persia - ta gra fascynowała mnie od samego początku. Ba, ona nadal mnie fascynuje. Te płynne animacje, to niesamowite odwzorowanie ruchów. Polecam poszukać sobie w internecie, czy na YouTube materiałów o powstawaniu tego tytułu. Ile tam było ciekawych, autorskich i odważnych jak na tamte czasy rozwiązań technologicznych.
Flashback ma na stałe miejsce w moim serduszku, bo przy tej grze siedzieliśmy przy jednym monitorze razem z bratem i ojcem. Graliśmy na zmianę ja i brat, a tata nam kibicował, podpowiadał i wspólnie przeżywaliśmy wszystkie sukcesy i porażki. To jest tytuł który wspominam najcieplej.
Dune 2000 - uniwersum Diuny
Diablo - długie godziny, kombinowanie z "xerowaniem" przedmiotów, żeby zdobywać kasę. No i pierwsza gra, w którą graliśmy "po sieci". Cudzysłów dlatego, że gra umożliwiała jednej stronie odpalenie serwera, a druga strona wdzwaniała się normalnie modemem i w ten sposób wkurzaliśmy całą rodzinę zajmując linię telefoniczną na całe wieczory.
Diablo 2 - naturalna kontynuacja pierwszej części.
Quake Arena - to jest czas liceum, kawiarenek internetowych, całych nocy spędzonych w oparach fajek, z kawałkiem pizzy w zębach, albo na wszelkiej maści "lanparty". To czasy, kiedy brało się wielki turystyczny plecak, ładowało się do niego kompa, monitor pod pachę i jechało autobusem na drugi koniec miasta do kumpla, który miał wolną chatę na weekend i można było nie odrywać się od ekranu przez 48 godzin non-stop.
The Need for Speed - studia. Mieszkanie z kumplami z liceum. Wielogodzinne wyścigi na dzielonym ekranie i jednej klawiaturze, gdzie na planszach na których znaliśmy każdy pixel o zwycięstwie decydowały ułamki sekund, albo łokieć w odpowiednim momencie wbity oponentowi pod żebra
Horizon Zero Down - to już czasy współczesne i w sumie jedyna gra ostatnich lat, która mnie wciągnęła. Może dlatego, że siedzieliśmy przy niej godzinami razem z moim własnym synem. Tak jak ja z bratem i tatą męczyliśmy Flashbacka, tak tutaj z historia się powtórzyła, ale z moim własnym dzieckiem. Jedyna różnica w grafice
PS. Przypomniało mi się już na koniec, że drugą taką grą jak Flashback, przy której spędziliśmy sporo czasu we trzech z bratem i tatą było Ufo Enemy Unknown. Już nie będę zmieniał zestawienia, ale te dwie gry - Flashback i UFO - są na zawsze w moim serduszku.
#gry #my9games

Zaloguj się aby komentować
Pograłem od wczoraj już paręnaście godzin w The Blood of Dawnwalker i po prologu i lekkim liźnięciu wątku głównego jestem bardzo na tak.
Fabuła jak na razie ciekawa, w ogóle wielki plus ode mnie za to, że jest to oryginalny świat, a nie adaptacja książki. Adaptacje to według mnie coś bardziej odtwórczego, co nie pozwala scenarzystom w pełni wykazać się kreatywnością. Walka mi się podoba, ja generalnie zawsze jestem kiepski w mocno zręcznościowe mechaniki. Jakieś Bayonetty polegające na wykuciu i wykonaniu długich combosów są dla mnie niegrywalne, a soulsy przechodzę bardziej siłą uporu niż małpiej zręczności. A tutaj zdarzało mi się już kilka razy wpaść w trans, kiedy nawet niespecjalnie widzę i analizuję, co się na ekranie dzieje, tylko reaguję instynktownie i przechodzę dłuższą walkę bez większych obrażeń blokując i parując kiedy trzeba (na poziomie trudności 3/4). Bardzo satysfakcjonujące.
Straaaaaaasznie podoba mi się mechanika upływającego czasu. Zawsze doceniam, gdy twórcy gry celującej w więcej niż jedno A mają odwagę eksperymentować (w indykach to norma, więc wprawdzie też doceniam, ale to nie to samo). W roleplejach od zawsze mamy ten śmieszny problem, że fabuła wmawia nam, że wisi nad nami jakiś miecz Demoklesa, a rozgrywka twierdzi zupełnie co innego. Geralt desperacko szuka Ciri, która jest w niebezpieczeństwie, ale w Gwinta zagra, utopca utopi, wyrucha pół Velen. Heniek powinien czym prędzej wyciągnąć Ptaszka z klatki, ale po drodze kuźnię wyremontuje, zegar miejski naprawi, wydoktoryzuje się w parzeniu herbaty.
W końcu ktoś miał odwagę zrobić to inaczej. Tu, by trzymać się przykładu z prologu i nie wyskakiwać ze spoilerami, jak mówią, że wieczorem będzie pewne wydarzenie i musisz się na nie przygotować, to wydarzenie będzie wieczorem (nie po 84 dniach spędzonych na polowaniu na sarny, gdy postanowisz z nudów pchnąć fabułę do przodu) i albo się przygotujesz, albo nie. Albo odpowiednio dobierzesz questy i aktywności, by zdążyć na czas, albo nie. I jak nie, to też nie jest game over, tylko drzewo fabuły uwzględnia to, co zrobiłeś. Według tego, co Rysław donosił, to drzewo jest przeogromne. I do tej mechaniki dobudowane są kolejne, związane mocno z fabułą i tym, w jaki sposób ukończymy główne zadanie, bo po prostu nie możemy zrobić wszystkiego, wyczyścić całej mapy jak w Horizonie czy Cyberpunku i wtedy dziarsko ruszyć do questa kończącego. Absolutnie fantastyczne.
I teraz w komentarzach na golu czy innych pepełe pełno mądrości "nienawidzę takich ograniczeń, pierwsze co zrobię po zainstalowaniu, to wrzucam moda wyłączającego to". Owszem, można, to jest siła #pcmasterrace, że modami można zrobić wszystko. Ale to tak jakby od razu po zainstalowaniu GTA wrzucić cheata na wszystkie bronie i nieograniczony hajs, bo "nienawidzę takich ograniczeń". To jest cała gra zbudowana na tym, a nie tylko licznik czasu w rogu ekranu, po upłynięciu którego gra się wyłącza. Jak ktoś lubi, to proszę bardzo. Tylko to takie dość smutne podejście, zero zainteresowania czymś nowym i odważnym.
Ale wracając do gry. W paru miejscach czuć budżet niższy niż wyższy. NPC-e i rozmowy z nimi mają vibe Wiedźmina pierwszego, modele strasznie powtarzalne i często niespecjalnie pasujące do postaci, które przedstawiają. Jakby wszyscy niebędący ważniejszymi dla fabuły osobami byli w wieku około 30-40 lat. I taki model postaci gra starowinkę albo młodego chłopaka na schadzce z dziewczyną. Brakuje też trochę takich prostych rzeczy z gatunku "quality of life". Nie znalazłem żadnych ustawień dostępności, a dla moich oczu kolor śladów podczas używania instynktu bardzo mało kontrastuje z otoczeniem. Nie ma też możliwości wyregulowania krawędzi ekranu dla interfejsu, co rodzi problem na monitorze ultrawide - ikony informujące o naładowaniu się zdolności czy tym, na co akurat jest przełączony krzyżak, są podczas walki za daleko od akcji i po prostu ich nie widzę kątem oka. A intencjonalne spojrzenie na nie prawie zawsze kończy się śmiercią.
Polski dubbing - ech. Głosowo w porządku, ale reżyseria... Ja nie wiem, u nas zupełnie normalne jest to, że aktorzy podkładający głos w grze nie znają kontekstu wypowiadanej kwestii. Że dialogi nie są nagrywane jednocześnie przez obu aktorów, dzięki czemu mieliby w ogóle szansę odegrać interakcję. Tutaj bardzo czuć, że aktorzy gubią wątek dosłownie co kwestię i za każdym razem zgadują (rzadko trafnie), jak zaintonować dane zdanie, bo nie widzieli całej rozmowy. Albo po walce z pierwszym większym wrogiem Coen rzuca do siebie coś w stylu "co to było?!". Ale aktor wypowiada to w sposób, jakby zaciekawiony kogoś rzeczywiście o to pytał. Nie dziwię się, jeśli dostał do przeczytania tylko "co to było?!" i zero kontekstu. Dubbing animacji stoi u nas od dekad na mistrzowskim poziomie, a w grach cały czas jest tak lub niewiele lepiej i najwidoczniej inaczej się nie da
Dobra, powymądrzałem się, wracam do gry. A, i już udało mi się zapamiętać tytuł i nie sprawdzam za każdym razem, czy to The Blood of Dawnwalker czy The Dawn of Bloodwalker.
#thebloodofdawnwalker #gry

@Shagwest
to wydarzenie będzie wieczorem (nie po 84 dniach spędzonych na polowaniu na sarny
Ale za to dzień trwa w nieskończoność
Przez ten upływ czasu nie da się zrobić wszystkich zadań. Musisz wybierać które zrobić a które nie. Niby takie było założenie twórców, ale dla mnie to tak średnio się podoba. Lubię kończyć gry na 100%.
@Shagwest nie grałem sam, ale w kilku różnych recenzjach widziałem opinie, że pod koniec ten czar presji trochę znika. Okazuje sie ze te 30 dni (w grze) to jest mnóstwo czasu i recenzenci którzy oszczędnie go gospodarowali mieli pod koniec gry wyczyszczoną mapę z większości aktywności poza tymi, które faktycznie były limitowane czasowo. Nie oznacza to jeszcze, ze gry nie warto przechodzić kilkukrotnie bo część questów może zostać zablokowana przez śmierć NPC czy przez pewne decyzje na wcześniejszym etapie, ale to akurat robiło już wiele RPG. Natomiast ta gra była reklamowana na zasadzie "masz za mało czasu aby skosztować większości aktywności za jednym podejściem" i to akurat nie do końca zostało dowiezione
Zaloguj się aby komentować
Udało mi się trzeciego wieśka z dyskowej wersji PS4 za darmo uaktualnić do najnowszej wersji PS5 Remastered
#gry #ps5 #ps4 #wiedzmin3 #witcher3 #cebuladeals

Zaloguj się aby komentować
Deus Ex: Human Revolution - może nie pierwsze zetknięcie z cyberpunkiem (tym była pierwsza część serii), ale tytuł, po ograniu którego zakochałem się w tym gatunku oraz w czarno-złotej estetyce.
Call of Duty: Modern Warfare 3 - cała oryginalna kampania „Modern Warfare” jest w moim serduszku, ale to w multiplayerze trzeciej części spędziłem najwięcej czasu. Poznałem trochę fajnych ludzi, a przez jednego kolegę ukształtował się mój gust muzyczny, który od tamtego czasu co prawda mocno ewoluował, jednakże to on podsyłał mi pierwsze tracki.
Project Reality - obecnie standalone mod do „Battlefielda 2” miał największy wpływ na moje życie. Nie tylko na upodobanie do wolniejszej, bardziej taktycznej rozgrywki, ale także dlatego, że poznałem klan, z którym jestem już ósmy rok i z którym corocznie się spotykam, o ile mam taką możliwość, a każde takie spotkanie generuje masę przyjemnych wspomnień. Po dość samotnych latach szkolnych była to ogromna zmiana na plus.
Gothic 2 - klasyczny schemat od zero do bohatera, w którym jednak bycie zerem naprawdę boli, mimo że bardziej odczuwalny jest w jedynce. Jednak dwójka oferuje według mnie najlepszy otwarty świat w grach.
Ceville - pierwsza gra point & click, która bardzo przypadła mi do gustu i która rozbudziła sympatię do tego gatunku. Jeszcze wielu tytułów nie ograłem, ale bardzo je sobie cenię.
Left 4 Dead 2 - pierwsza gra kooperacyjna w moim życiu. Do dzisiaj pamiętam, jak z dużo starszym Albańczykiem po nocach graliśmy w kampanie stworzone przez moderów. Od tamtego momentu uwielbiam różnego rodzaju co-opy. Wpakowałem setki godzin w „Killing Floor 2”, „Deep Rock Galactic” czy „Helldivers 2”. Jednak drugie części mają coś w sobie.
Metin 2 - pierwsze MMO i ostatnie, w którym spędziłem sporo czasu. Nigdy nie wbiłem wysokiego levela, głównie z braku cierpliwości, ale dobrze wspominam wspólne świętowanie Sylwestra z losowymi ludźmi czy różnego rodzaju eventy. No i pisanie z jedną dziewczyną. ; )
Dark Messiah of Might and Magic - zakochałem się w tej grze, jak i w całym gatunku immersive simów. Pamiętam, jak przychodziłem do cioci grać na jej komputerze, bo mój nie dawał sobie rady. X)
Dungeon Siege 2 - pierwsza legalnie kupiona gra (przez wspomnianą już ciocię), którą znalazłem w Empiku. Było mi głupio, bo kosztowała sto złotych, a to wtedy była ogromna suma. Ciocia wolała „Diablo 2”, mnie jednak bardziej spodobał się drużynowy hack and slash.
#gry #my9games

Zaloguj się aby komentować
Kto się położył o 19:00 bo go zmogło?
Kto teraz pewnie do rana nie zaśnie?
Ech.....
#fml #zalesie
W TF2 tak z żoną nawalaliśmy, że nicki z gier mamy w obrączkach
Nadal czasem gramy.
Half-life, Counter Strike, Portal i Star Craft i Warcraft oczywiście jedynki i dwójki (i trójki jak były) grałem namiętnie tylko miejsca nie ma.
My 9 games #My9Games
https://my9games.net/en/share/7a64fde8-76fa-490c-bee8-64a2de0ceb38


Zaloguj się aby komentować
Piękna wstawka z tym kim jesteśmy jako gracze. Dawno się tak nie rozpisałem. Ale co tu dużo mówić. Aż łezka w oku się kręci.
Zak - O geez, mój pierwszy point and click. W sumie za dzieciaka nigdy jej nie przeszliśmy. W ogóle piękne czasy na walkę z piractwem. Żeby się przemieścić między lotniskami trzeba było wpisać odpowiedni kod. Kserokopiarka i była opcja żeby latać. Normalnie to było w instrukcji. Ktoś kojarzy takie rzeczy do gier?
Wolfpack - ale stary, pod DOSa jeszcze. Łodź podwodna. Ja, brat i kuzyni, mało ekscytująca gra, chyba, że jest się ekipą z wielką wyobraźnią. Ty jesteś mechanikiem, ty strenikiem, ja kapitan! I jazda.
Starcraft - na mojej maszynce do mięsa instalował się 30 min, broodwar dodatkowe chyba 45 min. Grało się w spowolninym tempie. (it's not a bug it's a feature). Do teraz lubię sobie odpalić kampanie. Jak myślę o tych czasach to mam wypieki na twarzy. Komp 90mhz a na TURBO 133mhz!!!
Wow - pamiętam jak byłem w szpitalu i czytałem o tym w CD-ACTION. Ależ chciałem w to zagrać. Potem udało mi się odpalić znów z problemami, ale na piratach na których połowa rzeczy nie działała. Ale się grało z ekipą. Komp na tamte czasy to CPU 2ghz intel 4 i grafa amd radeon 9550 SE.
Max Payne - jaki to był game changer z tym jak opowiadano te historię. Narracja plus bulletime. Cudo. Jeszcze jak u kuzynów ktoś załatwił mod kung-fu edition. Łezka w oku się kręci.
NFS UG - masa czasu, ale pokazała mi jedno. Jestem słaby w tego typu gry. Może to nie moja ulubiona gra ale coś mi uświadomiła
Ceasar III - pamiętam, jak w niemczech u kuzyna pierwszy raz to zobaczyłem. Prefekt który bije się w regularnej bitwie albo broni obywateli przed wilkami. Legiony którymi można dowodzić no i ta muzyka. Do teraz ją słyszę.
WoT - grube godziny i jeszcze start od ciężkiej zamkniętej bety. Ciekawe czy moje konto jeszcze istnieje. Szkoda, że tak ta gra upadła. Shooter, z czołgami ma to jedynie nazwę wspólną. Premiumy itp. Szkoda
Wieśmin uno - w sumie tu powinna być cała seria. Ale tu... wyciągnąć tyle z Aurory? Serio? Neverwinter też na tym silniku? Nie ma porównania. Cudowna gra z genialnym wcieleniem Rozenka jako Geralt. Czekam na odświeżoną wersję. Choć na razie ponoć freeze
#gry #my9games #grypc #pcmasterrace

Zaloguj się aby komentować