Piękne Easter Egg z #imperator - jeśli grając Epirem zaatakujesz Argos gdy armiami dowodzi Pyrrus, to odpala się event że dostaje on dachówką w łeb i odchodzi z tego świata :)
Nawet nie jestem zły, i tak miał już raka więc zaraz by odszedł, a smaczek piękny :)
#muzyka #grykomputerowe #kingdomcomedeliverance
Po świetnej zabawie w pierwszej części jarałem się na drugą częścią Kingdome Deliverance, ale i tak to co dostałem przeszło moje oczekiwania.
Rzadko się zdarza, żebym w grze komputerowej śmiał się tak, że martwiłem się że sąsiedzi wezmą mnie za debila xd wspaniała historia, świetna rozgrywka, mnóstwo zadań z wielkim napracowaniem, nawet tych pobocznych i zupełnie opcjonalnych.
Po przejsciu KCD 1 czułem się trochę zmęczony choć i tak zadowolony tą grą. Skończyłem to jakieś 2 miesiące temu i co raz częściej myślę o tej grze i nabueram ochoty na przejście drugi raz... Ale przecież jest tu KCD2, o którym czytam same dobre rzeczy, więc chyba zesram się ze szczęścia
Kupiłem to modne, tiktokowe Meccha Chameleon bo 25zł to nie grzech. I jest za⁎⁎⁎⁎ście xD
Kids yearn for prop hunt.
Najpierw kilka rund sam się zgłaszałem na łowcę bo tak się bałem bycia słabym w chowanie się ale chowanie się jest najfajniejsze. Raz udawałem ramę obrazu i łowcy skupiali się na wyglądzie obrazu zamiast na samej ramie i przeżyłem. Innym razem udawałem belkę sufitu a tymczasem chłop obok udawał prącie posągu konia xD.
Trzeba znaleźć różne rzeczy na obrazku, niektóre mapki mikro, inne olbrzymie. Jak się kliknie postać to podpowiada, że np. to Newton, i zaraz odkryje grawitacje i trzeba szukać jabłoni etc.
Dla dzieci spoko też, że jak nie radzi sobie z myszką to nie musi, bo cała zabawa polega na gapieniu się w ekran i kliknięciu kilka razy na mapie.
Szkoda, że gatunek za bardzo sie nie rozwinął. Jakieś nowsze bridge buildery mają usprawnioną grafikę, levele czy UX, ale sama mechanika budowania mostów to prawie to samo co pontifex 2.
Gra z cyklu: symulator sklepu. A w zasadzie sklepu, warsztatu, kuźni, jubilera i takie tam. W tej grze zarządzasz, w bardzo uproszczony sposób produkcją od kopalni i drwali, to finałową sprzedaż produktów.
Zasobów nie jest za dużo - trzy rodzaje drewna, jakies rudy metali, glina, klejnoty. Sama mechanika i zarządzanie jest, jak już napisałem, bardzo uproszczone. Ot, zatrudniasz ludzi, oni powoli awansują, zarabiają więcej, ale i szybciej produkują towary. Zero wyzwań.
Oczywiście urządzasz też sklep, żeby przyciągnąć klientów, co daje więcej kasy itd. Ogarniasz zamówienia hurtowe kupców, co daje większą gotówkę.
Grafika low-poly, ale nie przeszkadza to w grze.
Jako ciekawostka - możesz przejąć sterowanie pracownikiem i niejako samodzielnie coś tam wykuć.
Grałem w lepsze gry tego typu - np. holenderskie 'Winkeltje" (teraz chyba zmienili nazwę na angielską). Tam było to ładniejsze i lepiej wymyślone. Mam wrażenie, że autorzy tej gry wzorowali się na tamtym tytule, ale nie chcieli za dużo przenieść do siebie, żeby nie wyszedł plagiat, więc wymyślili coś od siebie - niekoniecznie fajnego.
Gra dosyć szybko się mi znudziła, do tego bardo szybko dochodzisz do etapu, gdzie masz codzienny zysk i w zasadzie możesz grę zostawić na klika minut, az do końca pracy, potem awansować pracowników, ustawić nowe zlecenia i nie interesować się grą - samo się będzie działo
Jak miałbym polecać - to jednak poleciłbym "Winkeltje".
Ale mnie feels dopadł. Puściłem sobie playliste z gta 3 i leciała właśnie stacja K JAH wróćiło wspomnienie jak ledwie żywy z gorączką prawie 40 stopni grałem w GTA 3 mając może 11 lat, bo do szkoly nie poszedłem i tak jeździłem po zamglonym Portland słuchjąc tego na półbani xD
#gry #retrogaming #gta #komputery #grykomputerowe #feels #kiedystobylo https://www.youtube.com/watch?v=NUOeHoLCisw
Odpalając tytuł "ze stajni" PlayWay nie spodziewałem się gry wybitnej. I się nie zawiodłem
Nie mam pojęcia, skąd tam "przytłaczająco pozytywne" recenzje - serio. Może dlatego, że gra nie wygląda aż na takiego crapa, jak późniejsze "symulatory" i nie ma tragicznych błędów czy niedociągnięć?
Nie wiem. Jak dla mnie gra jest nudna. Bierzesz zlecenie, coś tam malujesz, sprzątasz, kupujesz wyposażenie. I tak w kółko. Za wykonywanie czynności dostajemy punkty, które powodują, że malujemy szybciej, wyburzamy szybciej, sprzątamy szybciej itd.
Jak zrobimy kilka zleceń, to możemy kupić jakiś dom, na szybko go wyremontować, wstawić meble i sugerować się podpowiedziamy ewentualnych nabywców albo nie A potem kli i sprzedany z zyskiem. I tak w kółko, coraz droższe domy, kupujemy, sprzedajemy. Nic nowego się nie pojawia.
Według mnie znakiem, że gra sie szybko nudzi, jest lista osiągnięć. Jak wejdziemy w zakładkę "osiągnięcia globalne", to widzimy, że pierwsze ma ponad 90% graczy (ukończenie pierwszego zlecenia, czyli jakieś 10 minut gry), a kolejne zdobyło tylko 31% graczy. Czyli tylko 1/3 ludzi zagrała na tyle długo, żeby zdobyć coś poza pierwszym zleceniem
Grafika bez szaleństw i bez jakichś fajerwerków. Mechaniki gry nawet ciekawe, bo np. montując prysznic czy pralkę, musisz wszystko dokręcić, włożyć na swoje miejsce, zamocować itd.
Muzyczka w tle nie przeszkadza.
Jakbym miał komuś polecać grę o budowaniu i remontowaniu, to poleciłbym tureckie ContractVille - może graficznie nie powala, ale jest więcej rzeczy do robienia, ciekawsze zadania, mechaniki itd.
@Bigos Dokładnie to. W nowszych produkcjach dodają jakąś szczątkową fabułę, jakiś rozwój widać, a tutaj po 10 minutach widzisz, że niczego nowego nie będzie.
Srzelanka, ale nietypowa, bo czas w grze biegnie wtedy, kiedy się poruszasz. W sumie, kiedy się nie poruszasz, to też biegnie, ale bardzo, bardzo powoli.
Trzeba planować każdy swój ruch, każdy unik, każde obrócenie się, schylenie po brón, rzut butelką itd.
Niektórych poziomów trzeba się nauczyć prawie na pamięć, żeby wiedzieć, kiedy ktoś się pojawi i jakiego kierunku. Ale przejście każdego poziomu sprawia frajdę.
Mamy do tego jakąś fabułę. Szczątkową ale cos tam sie dzieje pomiędzy poziomami
Grafika. Można powiedzieć - narodowa. Biel i czerwień, wszystko do bólu uproszczone, ale świetnie to wygląda. No i DOS + NC #gimbynieznajo
Dźwięki spoko, piosenka przy napisach końcowych - bardzo dobra.
Pamiętam, że niedługo po premierze próbowałem w to zagrać i stwierdziłem, że gra jest za trudna, Pierwszy poziom mnie pokonywał. A teraz albo zmądrzałem albo miałem inne nastawienie, bo grę przelazłem w kilka godzin.
Teraz, po zakończeniu, odblokowały się nowe tryby, poziomy, wyzwania, więc jest co robić, ale czy mi sie będzie chciało - nie wiem.
Niemniej - polecam jako ciekawy, polski projekt.
ps: zauważyłem, że mam to też w wersji VR. Trzeba będzie zobaczyć, jak to tam się prezentuje, ale gra wydaje się stworzona idealnie pod okulary.
Wpadłem na chwilę w dział prasowy...ale poczułem się staro. 30 lat??!! What? When? Pamiętam jak dziś w pierwszym numerze było "Fighting Force". To było coś co miesiąc pełniaki, czytało się gdzie dało kibel,szkoła, praca. Z czasem człowiek już kupywał tylko do kolekcji bądź fajnych pełniaków nawet nie przeczytał spisu treści. No i obecnie kompletnie zapomniałem, że jeszcze istnieją.
P.s zawsze sie wqurwialli jak nazywano ich gazetą :].
35 złotych?!? Pamiętam za dawnych czasów za niecalego dwudziestska brałem i w dodatku byly 2 płyty CD.
Najważniejsze były ofc pelne wersje gier + Bonus1 oraz Bonus2
@Spider od poprzedniego numeru znowu zacząłem kupować po tym jak był panel dyskusyjny na targach (ale Wiedźmin 3 za Baldurem 3 w rankingu erpegow i brak TF2 w rankingu FPSów to skandal)
Półeczka: DLA TYCH, KTÓRZY SZUKAJĄ SWOJEGO MIEJSCA
Każdy kiedyś pomyślał: "A jakby rzucić to wszystko, wyjechać na Alaskę i powozić psim zaprzęgiem?"
W tej grze ma szansę zobaczyć jak to jest.
Gra typu survival, ale bez miliona czynników. Po prostu jedziemy psim zaprzęgiem i musimy przeżyć w niebezpiecznym, zimnym środowisku.
Musimy polować, dbać o psy, o siebie, zdobyć podpałkę, jakąś amunicję, odpoczywać. Takie tam codzienne obowiązki.
Cały wyścig składa się z mini etapów, po każdym decydujemy w którą stronę jechać. Po drodze spotykają nas różne wydarzenia - czasami dobre, czasami niekoniecznie dobre.
I w zasadzie tyle. I aż tyle.
Gra odprężająca, jedziemy sobie, oglądamy widoczki, nie ma nerwówki. Grafika taka trochę low-poly, ale pasuje do klimatu (coś jak w "Firewatch"). Muzyczka gdzieś tam plumka w tle.
Widzę, że kosztuje teraz tychę i to jest dobra cena, bo 90 zł to na pewno nie jest warta.