Wzywam do masowego czarnolistowania użytkownika Dudleus.
Chłop albo ma niezłą Choroszcz w głowie albo jest żałosnym baiciarzem ale biorąc pod uwagę, że pyta się jak chodzić na siłownię mimo że chodził na nią kilka razy to jednak żałosny troll.
Ogólnie to jednym z moich guilty pleasures (mam ich za dużo) jest ogladanie nagrań z amerykańskich kamerek policyjnych.
Ale jedno nagranie jest wybitne. Wszystko na nim wygląda jak po⁎⁎⁎⁎na misja z GTA. Policja przyjeżdża do hałasującego sąsiada, który wywala swoje rzeczy z domu na ulicę a na ich widok zaczyna im grozić i rzucać w nich sprzętem i jeszcze rozkręca na full BRONSKY BEAT - SMALLTOWN BOY (8:08)
To jest tak surrealistyczne, że nie da się tego nie obejrzeć xD Liczę na jakieś cameo w gta 6
Czeka mnie wkrótce wystawianie auta na sprzedaż. Do tego w najgorszej kategorii: DO 6 TYSIĘCY. Już wiem, że czekają mnie przeboje z kupującymi dlatego dajcie mi się przygotować mentalnie.
Otwieram wątek na najgorsze wasze historie z kupującymi.
Miałem kiedyś dużego psa który kochał wodę, a wiadomo, mokry luj w aucie = wieczny smród i gimela. Więc miałem różne inne tanie auta do wożenia go nad jezioro i tak:
cinkłeczento sprzedałem jakimś łebkom za 270 zł, okazało się że tego samego dnia je rozbili i porzucili w Poznaniu. Przyjechała policja do mnie, że uciekłem z miejsca zdarzenia itd. Musiałem się tłumaczyć, ostatecznie sprawa nie wiem jak się zakończyła.
Inne auto - citroen xsara, który kupiłem od syndyka. Auto stare, ale z PL salonu, od 1 właściciela. Ogólnie dość zadbane, (procedura upadłościowa trwa długo więc sporo stało). No ale bez klimy. Więc ostatecznie po 2 czy 3 latach bezproblemowej jazdy wkoło komina też poszedł na sprzedaż i co: po 5 minutach u nowego właściciela się rozpieprzyło zgubił biegi. Zaholowałem go do mnie, oddałem kasę i naprawiłem (pękł wodzik za kilka złotych). Auto sprawne. Sprzedałem je ponownie innemu kolesiowi. Ten pojeździł dosłownie 2 dni i też się rozpieprzyło, przestało palić. Coś z elektroniką. Nie miałem już cierpliwości do tego, oddałem temu drugiemu kasę i auto ostatecznie poszło na złom.
Sprzedałem w ubiegłą niedzielę, wisiała 2 tygodnie.
Po tygodniu obniżyłem z 37k na 35k, poszła za 34k.
Kilka telefonów/wiadomości od osób targujacych się na odległość bez oglądania, kilka od komisów aby do nich przyjechać.
W sobotę miałem kontakt od gościa co szukał auta dla żony, po 2 godzinach przyjechali we troje z małym dzieckiem, chłop kopnął w oponę, poprosił abym go kawałek przewiózł. Puścił blikiem zaliczkę i w niedzielę przyjechał z resztą kasy.
Historia może nie najgorsza, ale co targowiczanie na odległość
Jak rozpoznać ludzi, których już nie znamy?
Jak pozbierać myśli z tych nieposkładanych?
Jak zajumać pręty zbrojeniowe z budowy aby cieć nie wykręcił numeru do Juwentusa?
Z takich heheszków historycznych to wciąż mnie bawi historia japońskiego żołnierza Nobuo Kiuchi, który został jeńcem wojennym sowietów i zesłali go do obozu na Ukrainie. Chłop opisywał codziennie życie w obozie a do tego tworzył ilustracje.
I powiem tak, spodziewałem się wszystkiego, ale nie tego, że chłop będzie miał słabość do rosyjskich strażniczek xD
Strażniczkę, która pilnowała porządku w ich baraku nazywał "Auntie-officer". Ciocia oficer xD Był pod wrażeniem jakie pyskate i twarde są Rosjanki i jeszcze zwracał uwagę na panią doktor, która prężyła duży biust ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jeszcze zanotował, że panie doktor gdy badały ich nago to potem słodkim głosem kazały iść im spać ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
A wisienką na torce jest informacja o Natalii, która płakała gdy Japończycy odjeżdżali. Niby nic ale widać, że jej brzuszek jest całkiem duży. Oj chyba, któryś z nich zostawił tu pamiątkę ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
Tak bardziej serio to całkiem ciekawy ten mini-pamiętnik. Chłop to narysował zaraz po powrocie do kraju więc można wierzyć, że wszystko rysował na świeżo z pamięci. Są też inne tematy jak ciężka praca, głód, spotkanie z Niemcami, tłok, więcej głodu, mycie się przy -20 stopniach
Jeżeli szukacie filmu na wieczór i nie macie alergii na rosyjski język to polecam film Durak/Dureń z 2014.
Film jest ciężki, depresyjny, opowiada o korupcji i ludzkiej znieczulicy w małym miasteczku. Można go potraktować jako alegorię całej Rosji ale też uważam, że dobrze przedstawia przekręty w małych miasteczkach nawet u nas w Polsce. No dobra, u nas Wójt nie wysyła nikogo do lasu aby go zastrzelić bo przeszkadza, ale wiadomo że czasami próbują uciszyć niewygodnych gości.
Ide sobie wczoraj chodnikiem, z naprzeciwka nadchodzi kobieta z owczarkiem niemiecki. Akurat odpisywałem na sms'a to stanąłem z boku aby pies mógł mnie łatwo ominąć bez stresowania się. ALE NIE XD klikam sobie w telefon i psia morda ląduje mi na biodrach i wielkie oczka patrzą w moją stronę mówiąc "zostaniemy kolegami?". Kobieta próbuje go odciągnąć ale dopiero za trzecim szarpnięciem pies odkleił się ode mnie.
Idę sobie brzegiem dzikiej plaży w Wawrze, z naprzeciwka wybiegają trzy małe psy typu zaczepno obronnego, oczywiście bez smyczy, za nimi właściciele krzyczą aby psy się zatrzymały ale psy mają ich w d⁎⁎ie. Biegną prosto na mnie i ujadają. Myślę sobie, że zaraz te ciułały pogryzą mi dupsko. A te zaczynają skakać i tulić się do mnie. Jednocześnie szczekają (teraz to raczej z emocji) i skaczą po mnie aby głaskać. WTF XD
Jesteśmy grupą kolegów u innego kolegi. Kolega ma wielkiego owczarka niemieckiego. Pies był zamknięty w domu a my na dworze ale zobaczył nas i jakoś otworzył drzwi. I teraz te 50kg mięsa pędzi w naszą stronę, koledzy przerażeni wielkim psem który skacze w ich stronę. A ja... go zaczynam łapać i tulić. Zapasy z obcym psem.
Stoję sobie pod blokiem i gadam z kolegą, schowaliśmy się pod daszkiem bo deszcz leje. No i wychodzi pani sąsiadka emerytka z labradorem. Zdenerwowała się, że deszcz pada i parasolki nie wzięła. Mówi do mnie "masz, potrzymaj" i daje mi smycz od psa i wraca do bloku. W tym czasie pies popatrzył na mnie, ziewnął i usiadł. D⁎⁎ą przycisnął mi stopę więc nawet nie mogłem się ruszyć przez te 5 minut.
Idę znowu przez miasto i dziewczyna ma problem utrzymać na smyczy... małego pudelka. Pies dosłownie stoi na łapach tylnich i wyglada jak człowiek. Gdy ją mijałem to się zerwał ze smyczy i przykleił się do mnie. Ja nie wiem o co chodzi. Dziewczyna też, mówi że jej pies nigdy tak nie robi i boi się ludzi i ona nie ma pojęcia jak to zrobiłem. Też nie wiem xD
Jako dzieciak jeździłem wierzchem na owczarku kaukaskim wujka xD
Sam nie wiem czy to ja jestem jebnięty na punkcie psów, czy to psy są jebnięte na moim punkcie. I w ogóle jak to jest możliwe. Ja nawet psa nie mam xD
@SzubiDubiDU też tak trochę mam, i psy i koty z jakiegoś powodu do mnie lgną, nawet te które ponoć nie lubią ludzi, jak mnie widzą przychodzą żeby pomiziać.
też tak mam, tylko że ja mam psiura. Przypuszczam, że ma to coś wspólnego z zapachem, bo przecież wszystkie emocje to tak naprawdę hormony, które będzie czuć w oddechu, pocie itd. A pies ma węch czulszy niż człowiek, więc jeśli wywęszył twoją radość na widok psa, albo zapach innego zadowolonego psa na tobie - to skojarzy, że taką osobę może "zaczepiać".
Robaki wyprowadzam z domu gadając do nich, w Czarnogorze jak spalem na kempie i kot przyszedl to został ze mną w namiocie. Pieski? No wiadomo. Zawsze i wszędzie. W Turcji przyplątała się do nas psina, którą chciałem naprawdę zabrać do Polski. Bezdomny mix owczarka z pitbullem xD Po 8h znajomości byliśmy już na etapie full wrestling, gdzie w jakimś tureckim parku tarzałem się z nią i razem jedliśmy kurczaka ktorego wyniosłem z restauracji dla niej xD
Z drugiej strony mam pod ręką gaz na psy i nóż sprężynowy w takich miejscach, gdyby jednak okazało się, że nie jest tak miło
Kupiłem to modne, tiktokowe Meccha Chameleon bo 25zł to nie grzech. I jest za⁎⁎⁎⁎ście xD
Kids yearn for prop hunt.
Najpierw kilka rund sam się zgłaszałem na łowcę bo tak się bałem bycia słabym w chowanie się ale chowanie się jest najfajniejsze. Raz udawałem ramę obrazu i łowcy skupiali się na wyglądzie obrazu zamiast na samej ramie i przeżyłem. Innym razem udawałem belkę sufitu a tymczasem chłop obok udawał prącie posągu konia xD.
Tak z chujowych randek to jest jedna, która się nigdy nie odbyła i się z tego cieszę.
W 2019 kiedy jeszcze wierzyłem w Tindera to sparowało mnie z jedną panną z Wa-wy. Co dziwne nie chciała się spotkać ale chciał rozmawiać przez telefon. I tak sobie zmarnowaliśmy kilka wieczorków na pogaduchy.
W pogaduszkach wyszło, że ma jakąś rzadką chorobę przez którą wyłączył się jej układ trawienny i w ogóle nic nie może jeść oprócz gotowanego kurczaka i kilku innych prostych potraw bez przypraw i bez smaku. A tak oprócz tego to wydawała się całkiem inteligentną panną, i z czasem to jednak ona miała ochotę się spotkać tylko bez spacerów, wyjść tylko od razu u niej ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°).
ALE
Choroba wydawała mi się wybitnie dziwna aż zacząłem googlować i w końcu znalazłem. Symptomy pokrywały się idealnie tylko z jedną chorobą - wenerą (niestety zapomniałem którą). I spytałem ją z ciekawości czy ona choruje na to. WKURW BYŁ NIEZIEMSKI, ale niestety przyznała, że to jest to. Potem tłumaczyła, że tym się zaraża przez pocałunek i jej ojciec składając życzenia na urodziny czy coś pocałował w policzek i się zaraziła xD I że w ogóle to ten wirus/bakteria są nieaktywne u niej i nie zaraża innych.
Akurat to był jakoś grudzień 2019 roku i szła pandemia więc po prostu uznałem, że nadchodząca apokalipsa będzie ciekawsza więc skasowałem tindera, nie znam dalszych losów.
@SzubiDubiDU takie cyrki u tej panny z powodu zwykłej opryszczki? Dobrze w sumie że zerwałeś kontakt. Opryszczka normalna rzecz ale „tylko kurczak” to już jakaś głupota
Jaki dzieciak uwielbiałem grać w grę o pociągach "TRAINZ 2004", miałem ją na piracie od znajomych. Potem jeszcze dostałem "TRAINZ 2006", już pełnoprawną grę, instalowało się ją na 4 płytach CD. Setki godzin spędzone na tworzeniu map i jeżdżeniu po nich pociągami.
Ostatnio na fali nostalgii (i wyprzedaży na steam) odkryłem, że są kolejne części tej gry, gdzie najnowsze to TRAINZ 2023 oraz TRAINZ 2019. Kupiłem 2019... i zwróciłem praktycznie od razu. Uruchamiasz grę i odkrywasz, że to nawet nie jest gra tylko menedżer pobierania. Gra jest dosłownie pusta i ty musisz pościągać sobie zawartość z serwera Aural tylko myk jest taki, że korzystasz z podstawowego pobierania, które celowo jest zduszone i masz kupić premium aby pobierać szybko.
I odwszem, downlaod station był już w 2006 jak pamiętam. Tylko, że wtedy w samej podstawce gry już miałem X map i kilkadziesiąt pociągów. A tutaj kupuję grę która jest dosłownie pusta. Już nawet pomijam fakt, że mogłem kupić, zainstalować, zapomnieć, odpalić po 10 latach i odkryć, że nic nie pobiorę bo serwery są martwe. Zwróciłem ze smutkiem po 15 minutach. Na promocji to tylko 30zł ale chodzi o zasady.
Szkoda bo chciałem sobie znowu pojeździć pociągami. Jednak lepiej będzie odkopać stare płyty.
Często jest tak, że bierzesz taśmę LED, podpinasz zasilanie na końcu i się denerwujesz, że z jednej strony świeci za⁎⁎⁎⁎ście a na drugim końcu to ledwo co świeci. Najgorzej jak chcesz robić okrągłą lampę podwieszana pod sufit to wtedy widać gdzie się zaczyna jasne a gdzie ciemne.
Rozwiązania:
Korzystać z fragmentów po 5 metrów maksymalnie - wtedy zazwyczaj starcza prądu aby wszystkie diody zaświeciły, ale i tak potrafi być widoczna różnica w jasności jak kupisz gorszą taśmę.
Jak masz dłuższy fragment to lepiej aby podpiąć zasilanie z obu końców. Kabelki nie kosztują fortuny (w ogóle w Internetach są kalkulatory jakiej grubości kabla potrzebujesz np: https://lumier.pl/kalkulator/ ) A masz pewność, że oba końce będą tak samo jasne.
W wypadku jak masz mega długie odcinki to po prostu wlutuj się co ileś metrów i wtedy wszystko będzie równo świecić.
4. Jak masz w sobie gen Sknerusa McKwacza a chcesz równą jasność po całej taśmie to możesz Zrobić plus na początku taśmy i minus na końcu. Wtedy nie będzie za jasno ale przynajmniej będzie świecić jednolicie.
PRZESTAŃ BUCZEĆ - Zasilacze
Masz taśmę 12V to bierzesz zasilacz 12V. Masz taśmę 24V to bierzesz zasilacz 24V. Masz taśmę
230V to wypierdol ją do kosza.
Tak serio to taśmy 230V mnie przerażają. Taśma nie jest jakimś turbo wytrzymałym materiałem. Co kilka cm masz odsłonięte blaszki miedziane do cięcia i lutowania. Teraz wyobraźmy sobie, że masz niezabezpieczone 230V na końcu taśmy i zalał cię sąsiad, albo nie zamknąłeś okna w ulewę, i teraz te 230 sobie płyną po ścianie. Ale jak chcesz to bierz, twoja sprawa.
Z nieprzyjemnych rzeczy to zasilacze potrafią... buczeć albo piszczeć. I nikt nie wie czemu, kondensatory są dobre ale czasami potrafią piszczeć. I jeżeli to słyszysz to lepiej wymień bo doprowadzi cię do szału. Mimo, że działa dobrze. W sklepie nie będą chcieli uznać ci gwarancji ale znają temat dobrze. Po prostu taki dziwny defekt który jest ale go nie ma. Tak jak ci piszczy w uszach gdy pojedziesz do Japonii. Jest problem ale nie ma.
-What does scouter say about his power level?
-It's over 9000!
Jak dobrać zasilacz aby starczyło mocy? Dolicz tak z 20-25% zapasu. Pomaga jak ci skacze prąd w budynku to nie będziesz miał problemu, że ci gaśnie światło bo sąsiad włączył sokowirówkę.
Jak inni ostrzegali w poprzednim wpisie, jak dasz za duży zasilacz to będzie moment "bezwładności" od kiedy włączyć światło a kiedy światło faktycznie się zaświeci.
Jeżeli to jakaś hala produkcyjna gdzie trzeba dużo światłą i świeci się przez cały dzień to wtedy bym dawał jakieś 50% zapasu. Wolniej się zużyje.
NIC NIE MOŻE WIECZNIE TRWAĆ
Pamiętaj, że zasilacz trzeba ukryć (chyba, że lubisz jak ci żona truje d⁎⁎ę co pół roku, że nie skończyłeś remontu). I pamiętaj, że potem go musisz wyjąć bo się zepsuje. Więc warto abyś pamiętał gdzie siedzi i nie musiał skuwać całego pokoju bo zapomniałeś gdzie go wsadziłeś.
Ogólnie to zasilacze wytrzymują gdzieś od 3 do 10 lat. Powyżej tego to już cud. A i zasilacz jak każde urządzenie, lubi się nagrzewać. Fajnie jak weźmiesz taki co ma radiatory (falowane blaszki po bokach), ale najlepiej jakby był przymocowany do powierzchni typu ściana i wtedy rozprowadza ciepło po całej ścianie. Czasami w specyfikacji produktu masz opisane, że będzie działać 3 lata w temp 85 stopni i 5 lat w temp 65 stopni. Więc to robi różnicę.
Jak masz lampę wiszącą z profili alu to potrafią być opcjonalne profile z komorą gdzie możesz ukryć zasilacz. Wtedy to też fajnie odprowadza ciepło.
Miało być w piątek ale zapomniało mi się xD. W następnej części napiszę coś o różnicach między SMD i COB, taśmach hermetycznych i jak bardzo są wodoodporne i wreszcie coś o moich ulubionych profilach i osłonkach.
Co do zasilacza to właśnie tak miałem w poprzednim wynajmowanym mieszkaniu, pani architekt wymyśliła sobie światło w takiej małej ściance, wstawiła LED i zostały zakryte szkłem (na stałe, bez możliwości zdjęcia bez skuwania). Oczywiście w trakcie mojego wynajmu świeciły coraz ciemniej aż w końcu zgasły... Mieszkanie miało 13 lat, więc i tak długo wytrzymały.
Podobnie jak kolega wyżej - 24V, dwie taśmy po 4.5m i wszystko świeci cudownie.
A co Pan OP uważa o zasilaczach montowanych w rozdzielni? Ja sobie tak ten 24V zamontowałem na salon. Natomiast słabszy 12V w łazience ukryty w „oczku” na suficie, bo mi fachman od łazienki powiedział że będzie za duży spadek napięcia i to musi być jak najbliżej ledzika.
Stoisz w sklepie i masz dwie taśmy. Na jednej etykieta mówi 12V, na drugiej 24V. Co wybrać? Ogółem lepsze są 24V. Ale co to znaczy lepsze?
W skrócie i łopatologicznie: prąd dalej dochodzi.
Przyjmijmy, że musisz oświetlić długi korytarz. Bierzesz przykładowo 10 metrów taśmy i wpinasz do odpowiedniego zasilacza.
Taśma 12V będzie jasno świecić na początku ale na końcu będzie całkowicie ciemna.
Taśma 24V będzie jasno świecić na początku, na końcu też będzie świecić ale troszkę ciemniej niż początku bo straty na prądzie są mniejsze więc dalej zajdzie i oświeci.
I to nie jest wina zasilacza. Nawet jak masz taśmę 100W i jest ciemna od połowy to zasilacz 200W ci nie pomoże. Musisz dzielić segmenty albo wpinać się po drodze (w następnej części opiszę).
No i ważne: Jak taśma ma 12V to zasilacz też musi być 12V. Taśma 24V to też zasilacz 24V. Nie ma zmiłuj. Jak podepniesz taśmę 12V pod 24V z zasilacza to błyśnie jasno na 2 sekundy i się spali. Taśma 24V w ogóle nie będzie świecić pod 12V.
3000K, 4000K, 6000K
Jeżeli patrzyłeś/łaś na taśmy świecące na biało to pewnie widziałeś/łaś te śmieszne numerki, które nie mają żadnego sensu. Do tego czasami jakoś łączą się z lumenami.
Te K to Kelwiny czyli kolor światła. Totalnie z d⁎⁎y ale tłumaczę.
Streszczenie historii: Dawniej jak były żarówki żarnikowe to im bardziej rozgrzany był żarnik to tym bielszym światłem świeciło. 2700K ledwo świeciło i dawało taki pomarańczowo-żółtawy kolor, 3000K to takie żółtawe światło, 4000K to takie najbliższe czystej bieli, a 6000K to biel wpadająca w niebieskość. Tak się utarło i zostało.
5W, 8W, 12W, co to są te Waty?
To znaczy, że na każdy metr taśma zużywa tyle watów prądu.
Ważne jest to, że więcej W nie oznacza więcej światła.
To oznacza ile prądu potrzebujesz. Taśma 10W mająca 5 metrów wymaga zasilania przynajmniej 50W (chociaż trzeba dopisać 20%-30% do zasilacza jako margines błędu)
120 lm/W i 130lm/W to jakieś dziwne zadanie z fizyki?
lm/W to lumeny na wat czyli ile światła taśma wytwarza z każdego wata energii. W praktyce jeżeli liczymy jasność danej taśmy to liczymy
Długość taśmy X ilość watów X ilość lumenów z wata. Czyli taśma o parametrach:
95lm/W i 10W będzie dawać 950 lumenów (na metr)
140lm/W i 7W będzie dawać 980 lumenów (na metr)
Czyli druga taśma daje więcej światła mimo mniejszego zużycia prądu.
120LED i 320 LED
Czyli ile diod przypada na metr taśmy. Zazwyczaj im więcej tym lepiej. Wolę aby każda pojedyncza dioda świeciła ciemniej ale było ich więcej to wtedy łatwiej uzyskać ładną linię światła bez pojedynczych oślepiających punkcików. Ale wtedy jest drożej.
Jak popatrzysz na taśmę to te żółte kropki to są diody. Na zdjęciu widać różnice między taśmami.
Z ciekawostek to jak zdrapiesz to żółte to dioda będzie świecić na niebiesko.
CRI >80 i >90
CRI to zdolność oddawania rzeczywistych kolorów. Chodzi o to, że trzymasz na dworze czerwone jabłko i wchodzisz do pokoju i teraz jabłko pod sztucznym światłem wygląda na fioletowe. Moim zdaniem istotne jak dobierasz ledy np. do kuchni albo tam gdzie żona będzie nakładać makijaż. Ogółem przy CRI skupiaj się jak celujesz w białe światło. Jak chcesz jakieś cieplejsze oświetlenie typu 2700K to wiadomo, że CRI mocno się rozjedzie. Tak samo przy RGB (bez diody W-white) też nie skupiaj się na CRI jeżeli chcesz aby świeciło się na fajne kolorki a nie na czystą biel.
Cięcie co 5 cm
Zazwyczaj taśmy można ciąć. Co kilka diod są widoczne blaszki miedziane i to są miejsca gdzie możesz przeciąć taśmę i przylutować zasilanie w tym miejscu. Przydatna informacja jak chcesz aby taśma kończyła się na rogu ściany. Jak trafisz jakąś 10cm (ekstremalny przypadek) to może nie pasować do długości ściany.
Na razie tyle, jutro wytłumaczę jak zrobić aby całe 25 metrów taśmy świeciło jednakowo. Coś o zasilaczach. Czym się różni COB od SMD.
#diy #oswietlenie #oswietlenieled #led
Dobra, tworzę tag, można czarnolistować: #LEDuSzubiego
95lm/W i 10W będzie dawać 950 lumenów (na metr)
140lm/W i 7W będzie dawać 980 lumenów (na metr)
Czyli druga taśma daje więcej światła mimo mniejszego zużycia prądu.
Czy lm zawsze są podawane / W?
edit. Ok, sam sobie odpowiedziałem Nie są, ale teraz wiem jak to policzyć w każdą stronę.
@SzubiDubiDU ja na dłuższych taśmach po prostu dolutowuję i chowam w kloszu przewody 0,5-1mm2. W sensie lutuję się co metr-dwa do pól lutowniczych i to rozwiązuje problem. Takie kabelki mieszczą się do typowej listwy, a w razie czego listwę można kupić trochę szerszą, jeśli planuje się długie odcinki.
Dodałbym też, że kupując listwy warto patrzeć na oznaczenia diód - 5050 to starsza generacja i są w miarę OK, ale najlepiej celować w 2835 jeśli dobrze pamiętam oznaczenia, może jest coś nowszego, ciężko powiedzieć.
Warto też wspomnieć że klejenie samego paska np. do mebli to zły pomysł, aluminiowa listwa pełni też rolę radiatora, mocne LEDy potrafią się grzać, zawsze powinna być listwa.
Każdy pasek jest też zasadniczo ściemnialny, na zasadzie regulacji napięcia, ale nie każdy lubi skrajne wartości i może pulsować jak ściemniamy za bardzo - ale 2835 raczej tego problemu nie mają. LEDy nie lubią jednak zmiennego napięcia, i jeżeli np. instalujemy je w aucie, to należy zastosować przetwornicę/stabilizator, bo inaczej alternator je szybko zabije.
Dobija mnie jak wchodzę do domu do kogoś znajomego i ma ledy na ścianie, zazwyczaj rzucona sama taśma na ścianę, odkleja się to, lata luźno, do tego diody rozmieszczone kilometr od siebie i każda wali z mocą wybuchającej hipernowej tak, że nie da się patrzeć na ścianę.
Połowa biedy jak ktoś zrobi sobie różowe/fioletowe (chociaż tak dawniej panie lekkich obyczajów oznaczały swoje mieszkania dla klientów), a najgorzej jak ktoś kupi "białe" bez poczytania i świeci na niebiesko jak w prosektorium.
Chcecie jakieś podstawy jak dobierać i montować takie modne paski LED? Ogólnie to siedzę od niedawna w branży, ale nie chcę tu lokować produktów tylko rodzina i znajomi mają dość słuchania jak próbuję im doradzać xD
Mogę wytłumaczyć jakieś podstawy jak dobór taśmy, co to są te 3000K/4000K/6000k, jak zrobić aby pojedyńcze diody nie waliły po oczach, jak poprowadzić kabelki aby równo świeciło po całej długości. Byłoby zainteresowanie?
@SzubiDubiDU Nie wiem czy pisanie od zera ma jakiś większy sens. Raczej poszukaj gotowego źródła które sensownie opisuje temat i zrób AMA. Chyba, że po prostu lubisz pisać
Mi zawsze jest tak bardzo wszystko jedno kto co ma we własnym mieszkaniu jak coś fajnego to podpytam, a jak mi się nie podoba to przecież c⁎⁎j mi do tego aby mnie w jakikolwiek sposób afektowało
Kiedyś był obrazek pokazujący jak totalnie napierdolony student inżynierii zaprojektował samolot i przeliczył wszystkie siły. No to ty jest ten sam inżynier tylko po przekroczeniu granicy picia xD
Zaciesz bo moja Toyota z salonu z którego wyjechała 30 lat wcześniej, wróciła do niego na recenzję. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ostrzegam, recenzja jest długa i nudna więc jeżeli chcesz ją obejrzeć to otwórz w nowym oknie i tam masz timestampy i wybierz sobie interesujące fragmenty
Pracuję na wielkim parku logistycznym składającym się z kilku hal w którym mieści się kilkanaście firm. Całe to centrum stoi w szczerym polu i do najbliższego sklepu mam jakieś 3 kilometry.
Dużo gęb do wyżywienia - czyli idealny biznes dla dostawców typu "Pan kanapka" i teraz opowiem wam jak pięknie to można spierdolić xD
Cały teren został zdominowany przez jednego dostawcę. Przywozi kilka skrzynek jedzenia a wyjeżdża z pustymi skrzynkami. Ledwo to mieści do auta. No fajnie? Niby tak, tylko to jego jedzenie jest takie sobie. Takie mocne 5/10 w polotach do 7/10.
A mimo to wszyscy i tak u niego kupujemy (no chyba, że ktoś woli gotować w domu) bo reszta dostawców wypierdala się na tak prostych rzeczach, że szok.
Na potrzeby historii nazwijmy tego dostawcą Kanapka Oryginalny.
Kanapka Oryginalny codziennie jest o tej samej godzinie. Czy słońce, czy śnieg, ja wiem że o 8:05 podjedzie kombiak i wyjadą z niego obiadki.
I pojawia się konkurent, chce walczyć o tytuł samca alfa kanapkowych dostawców. Ma smaczniejsze jedzenie. Ceny takie same jak oryginalny ale bije jakością.
Pierwszy dzień jest o 9:00. Drugi o 9:30. Trzeci o 11:00. Czwarty o 7:30 i nikt nie kupił bo nie zdążyliśmy dojechać do roboty. Piąty 10:30. Szósty o 11:00. Siódmego go nie było. Ósmego dnia był około 12:30 jak już wszyscy zjedli obiad.
Za pół roku znowu jest konkurencja. Ma większe porcje i ciut lepsze ceny. Przyjeżdżał dosyć regularnie. Pierwszy dzień 9. Drugi dzień 9. Trzeci dzień 9. Czwarty dzień godzina 12 i chłopa nie ma. Dzwonię gdzie jest - centrala nie wie. Następnego dnia był ktoś inny i mówi że tamtemu zabrali prawko za jazdę po pijaku. Ale ten inny przyjechał raz i nara.
Za pół roku kolejny kanapka chce zdominować, sam Pan Viking. Jedzenie the best. Ale co z tego jak mu dali elektryczne auto i 3 dni z rzędu przyjechał z rana na 8:30 jak czwartego spadł śnieg i przyjechał po 12 bo mu się auto rozładowało i stał i ładował xD No to zmienił harmonogram tak aby doliczyć sobie ładowanie więc był u nas o 6 rano gdy tylko jedna firma pracowała a potem wracał około 12 jak już każdy skombinował sobie inny obiad.
Teraz też przyjechali jacyś, niby jedzenie też OK ale co z tego jak przyjechali 3 dni i tyle ich widzieli.
A do tego za każdą taką akcją lista chętnych na ich obiadki spadają bo masz dwie opcje:
-o 8 rano kupić jedzenie u sprawdzonego gościa co jest codziennie
-olać pierwszego gościa i modlić się, że ten drugi łaskawie dzisiaj przyjedzie gdzieś między 8 a 12.
Więc każdy widzi nowego dostawcę ale już nikomu nie chce się wychodzić, oglądać co ma w ofercie bo wie, że za tydzień już tu go nie będzie.
Jeszcze do tego każda firma zwija się od razu gdy wpadnie jakiś dzień na minusie. A czy muszę mówić, że oprócz robotników jest też dużo biurw które w piątki pracują z domu? I teraz wpada piąteczek i katering jest na minusie tego dnia i już w poniedziałek już ich nie ma xD
Przy takim zejściu to tam się chyba nawet opłaci podjechać food truckiem i stać te 4 godziny dziennie (8-12:00) z hot dogami, burgerami czy pizzą. Do teka kawa, napoje i lody. Dać opcję budżetową i premium i biznes się kręci.
Trochę Cię rozczaruje. Na chwilę obecną nie muszą mocno się starać bo rynek gotowego żarcia ma jeszcze mnóstwo miejsca na rozwój. Robię teraz przy rozbudowie zakładu produkcyjnego jednej z takich firm - w kilka miesięcy po otwarciu pierwszego etapu rozbudowy przerób wzrósł im o 100 % i z planowanej dalszej rozbudowy o kolejne 1000 M2 robi się 5000 M2. Zmiany w projekcie polegające na zwiększeniu rozbudowy wprowadzają co kilka miesięcy - w jednym miejscu już 3 razy fundamenty laliśmy bo się w międzyczasie koncepcja zmieniała, jak ktoś kiedyś to odkopie to będzie miał niezły mindfuck. Z rozmowy z gościem który koordynuje ta rozbudowę wynika że ten rynek w Polsce w porównaniu do zachodu nie osiągnął jeszcze połowy w przeliczeniu na mieszkańca.