I o to jest nowy wóz w mojej kolekcji - obiekt kultu hipsterów, symbol graciarstwa, okaz biedoty zarówno finansowej jak i mentalnej - VOLVO 940
Ósme auto w mojej historii posiadania. Prawdziwe Volvo z redblokiem. Zabójcze 2.3L generujące 130 koni sprzężone z automatyczną skrzynią biegów typu slush-o-matic przekazującą resztki mocy na tylnie koła. Moje pierwsze RWD. Gdyby to było BMW to by wszyscy wieścili mi śmierć na drzewie, a w tym wypadku to drzewa się mnie obawiają ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Ukształtowany niczym cegła z zerową aerodynamiką. Ten shitbox rozpędza się od zera do setki w dwa dni robocze, o ile mu się zechce.
Mieszkam w starym bloku z wielkiej płyty. Trafiają się różni sąsiedzi. Głównie emeryci pamiętający Gomułkę, trochę młodych rodzin z dziećmi, ale też wiele osobliwości. Przykładowo na moim piętrze alternatyka. Ale też mieszka w bloku rodzina prawilnych sebixów.
Ogółem ojciec, matka, oraz czterech synów. Jak wchodzisz do bloku to na ścianie nożem wyryte jest HWDP SEBA 2014. Najstarszy syn już dawno temu się wyprowadził ale jego non-omnis-morial pozostał na schodach. Pozostali synowie prawilniacy, dresik, hiphop itp. Wyjątkiem jest najmłodszy syn - miał zawsze dłuższe włosy.
Myślałem, że młody na przekór reszcie został metalem. Oj nieeee ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°) ostatnio idę po schodach i zdaje mi się, że idzie ta alternatywka z mojego piętra. Babskie ciuchy w stylu emo, włosy z babską grzywką, i modulowany głos z męskiego udający damski mówiący mi "dzień dobry". Ojej, pomyłka to jednak nie alternatywka xD
Młody z rodziny sebixów został transem xDDD Mi tam obojętne czym jest. Dla mnie może być nawet kucykiem pony. Ale dostrzegam ironię, że z rodziny prawilnych sebixów wyrósł tranzystor xD
„Czy ta szynka jest przetworzona? Jeśli jest przetworzona, to nie chcę jej.”
Proszę pani, to jest pięciokilogramowy, cały blok szynki delikatesowej. Nie ma w niej kości, tłuszczu ani tkanki łącznej. Jest to amalgamat mięsa z kilku świń, zemulgowany, upłynniony, przecedzony i ostatecznie nieodwracalnie połączony w bezbożny mięsny obelisk. Bóg nie miał żadnego udziału w stworzeniu tej obrzydliwości. Sam fakt istnienia tego szynkowego monolitu dowodzi, że Bóg jest albo bezsilny wobec zmian w swoim uniwersum, albo nieświadomy horrorów dziejących się w Jego królestwie. Ta abominacja wieprzowiny to coś więcej niż wędlina. Jest to fizyczna deklaracja pogardy ludzkości dla naturalnego porządku. Jest to pycha ucieleśniona.
Mamy też wersję o niższej zawartości sodu, jeśli woli pani taką.
@SzubiDubiDU XD mam operatora lasera, co mu daliśmy ksywkę "Flash".
Jak się coś normalnie robi w 10 minut, on robi to w 30. Nawet chodzi jak w zwolnionym tempie.
Jakiś czas temu z nim gadałem na ten temat (zanim zostałem jego przełożonym). Powiedział:
"Sebek, czy ja się starałem i latałem jak głupi, czy robiłem jak tu, to finalnie i tak i tak mnie zwalniali... Zapłacą mi x2 to 2 razy szybciej będę pracować".
K⁎⁎wa, szanuje gościa. Wiem, że jak mu coś zlece, to to zrobi. Może nie za szybko, ale dokładnie xD
@SzubiDubiDU Też tak kiedyś miałem. Zlewałem robotę przez dobre 2 tygodnie. Robiłem absolutne minimum. Jednemu zespołowi mówiłem, że mam extra robotę w drugim a drugiemu żę w pierwszym. Niby to była prawda, ale to były pierdoły. Na retro miałem pietra strasznego i byłem gotów przyjąć wszelką krytyke. A tu jeb qdosy, bo zrobiłem dla kogoś jakąś pierdołe na CITO.
Trzeba tylko uważać, bo to ma swoją masę krytyczną. Takie bumelanctwo to jest dobrze przez tydzień, możę dwa.
Pewnie #nikogo ale kolega nagrał godzinny wykład o Maluchu Elegancie. W sam raz aby puścić dziadkowi przy stole żeby uniknąć pitolenia o polityce. Enjoy
Heh, przypadkiem nabawiłem się traumy ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
Zawsze jak za oknem ciężarówka przejeżdża szybko po placu to szyby wpadają w dziwny rezonans a mi podskakuje tętno. Głupie wiem. A czemu? To jest jeszcze głupsze.
Jak studiowałem grafikę to przecież nie dało się zorganizować samych przedmiotów związanych z grafiką tylko dosłownie wszystko związane z IT. Bazy danych? JEST. Programowanie? JEST. Cyberbezpieczeństwo? JEST
I właśnie mieliśmy przedmiot od cholera wie czego. Musieliśmy instalować linuxa na wirtualnej maszynie. Jakiegoś debiana, potem łączyć to z siecią, tworzyć jakieś serwery i się z nimi nawzajem łączyć i przesyłać przez jakieś bramki. Wszystko praca w terminalach, zero interfejsów graficznych. Nigdy mi to nie działało, wkurwiałem się, panikowałem, zawsze czegoś brakowało i musiałem doinstalowywać, inni już kończyli dzisiejsze zadanie, a mi nic nie działało. Jak potrzebowałem pomocy to wykładowca sam nie wiedział czemu mi nie działa.
Pewnie powiecie, że trzeba znać obsługę komputera. Zgadzam się, ale uważam że komputer jest jak ziemia, ma swoje warstwy. I jak chcę być ogrodnikiem to chcę mistrzostwo znać się na wierzchniej glebie aby tworzyć piękne ogrody a tymczasem zmuszano mnie do nauki wydobywania węgla w jaskiniach. Z latarką na karbid, która cały czas mi wybuchała.
A najgorsze w tych zajęcia było to, że zawsze miały miejsce na rogu budynku. Na rogu obok którego tramwaje przejeżdżały. I te tramwaje wprawiały szyby w ten sam rezonans, który teraz wywołują ciężarówki w biurze. I za każdym razem jak to słyszę w robocie to wpadam w małą panikę, że znowu nic nie działa.
Niestety. Human tak właśnie działa. Coś wryje się gdzieś, kiedyś w łeb, i pamiątka do końca bytu na tym łez padole zostaje z nami
Ale żeby nie było aż tak smutno - miałem podobny, terminalowy przedmiot z linuksa na studiach. Wszystko mi co prawda działało, ale to były jedyne w mojej karierze studenta zajęcia, na które raz przylazłem "nie do końca" trzeźwy. Nigdy nie zapomnę sytuacji, gdy wtedy właśnie podszedł do mnie prowadzący, popatrzył w terminal, i pyta - A czemu Pan to w taki dziwny sposób pisze? - Patrzy na mnie, chwilę myśli, szeroko sie uśmiecha - Pan pisze dalej
To było jakoś w 2018 albo 2019, nie jestem pewien. Moje pierwsze kroki z tinderem. Umówiłem się na randkę z panną. Przyszła. Na zdjęciach była "minimalnie" chudsza ale no trudno, charakter miała fajny. Wierzyłem też, że może jeszcze kiedyś schudnie (xD). To było nasze drugie albo trzecie spotkanie. Randka w kawiarnio-antykwariacie. Takie miejsce gdzie pijesz kawę a dookoła wiszą obrazy, stoją rzeźby i leżą szpargały - wszystko możesz kupić przy okazji.
Z red flagów to laska mówi, że ona by chciała być matką przed 25 rokiem życia. No spoko, a ile masz lat? 24 xDDDD Oczywiście głupi naiwny ja nie uciekłem. Nasiedzieliśmy się wystarczająco i stwierdziliśmy, że pójdziemy na jakiś spacer.
Wstajemy. Ona zakładając płaszcz nie zauważyła wazonu za sobą. Swoim wielkim tyłkiem trąciła półmetrowy wazon. Normalnie jak w filmach, czas zwolnił, wazon leci w stronę podłogi, a ja nic nie mogę zrobić bo jestem za daleko.
BZDĘG. Wazon w kawałkach. W sumie to w 4 czterech dużych kawałkach. Patrzymy na metkę - 100 zł. Oboje byliśmy studentami więc taka stówka bolała mocno. Dziewczyna otworzyła portfel, miała 50zł. Wyjąłem swój, też miałem 50zł + resztę na kawę. No nic, zrzuciliśmy się na wazon. Właścicielka mówiła abyśmy zabrali ten wazon ale ona nie chciała i tak wyszliśmy. Pospacerowaliśmy trochę i nara.
Następnego dnia cały czas myślałem o wazonie. W końcu znalazłem numer do tej kawiarni i się pytam czy wyrzucili resztki tego wazonu. Właścicielka, mówi że wciąż stoi. Spytałem czy mogę zabrać. Powiedziała, że tak bo przecież zapłaciliśmy. Przyjechałem, spakowałem puzzle i wróciłem do domu. Mój chytry plan zakładał sklejenie wazonu i przechowanie go aż do jakiejś rocznicy np. rocznica poznania się albo ślubu czy coś tego typu. Skleiłem wazon, w sumie był nawet kompletny z wyjątkiem jednego kawałka ok. 1 cm i schowałem do piwnicy.
Oczywiście plan z wazonem szybko poszedł w diabły bo mnie zghostowała. xD
EPILOG
Wazon przeleżał kilka lat w piwnicy zapomniany. Pewnego dnia matka mówi, że kupiła lampkę nocną ale leży na podłodze i przydałaby się jej jakaś podstawka ok. 50cm i czy nie mam pomysłu.
( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
Wsiadasz do auta. Już masz ruszać ale widzisz, że gołąb nasrał ci na szybę przednią. Uruchamiasz wycieraczki i spryskiwacze. Wycieraczki zaczynają się ruszać i wtedy spod nich wywiewa ulotkę, której nie zauważyłeś. Wiatr powiał ulotkę gdzieś w krzaki.
Czy w tej sytuacji to ty zaśmiecasz, czy zaśmieca ulotkarz?
@SzubiDubiDU Jezeli kolega wsadzi Ci papierek w kieszen kurtki, a Tobie idac ulica ten papierek wypadnie na oczach policjanta to kto jest odpowiedzialny za smiecenie - Ty czy kolega?
Ty, bo Ty dokonales czynu w ktorym dokonujesz czynnosci smiecenia. Nie ma znaczenia kto byl wlascicielem papierka, tylko kto dokonal czynu. Kolega mogl Ci przeciez pozyczyc ten papierek na kilka godzin, moze Ci go dal a Ty nie chciales - nie ma to znaczenia jak wszedles w jego posiadanie w kontekscie dokonania czynu.
Mogles ta ulotke wyciagnac przed ruszeniem i cisnac ja na ziemie - wtedy watpliwosci bys nie mial. Ale to ze Ci cos wypada z samochodu i to zostawiasz, czy bierzesz do reki nie ma wedlug mnie znaczenia. Mozesz popelnic wykroczenie nieumyslnie i niestety bedziesz dalej za nie odpowiedzialny. Zaznaczam ze nie jestem prawnikiem i moja interpretacja moze byc bledna.
Art. 5. [Zasada winy w prawie wykroczeń]
Wykroczenie można popełnić zarówno umyślnie, jak i nieumyślnie, chyba że ustawa przewiduje odpowiedzialność tylko za wykroczenie umyślne.
Art. 6. [Wykroczenie umyślne i nieumyślne]
§ 1. Wykroczenie umyślne zachodzi wtedy, gdy sprawca ma zamiar popełnienia czynu zabronionego, to jest chce go popełnić albo przewidując możliwość jego popełnienia na to się godzi.
§ 2. Wykroczenie nieumyślne zachodzi, jeżeli sprawca nie mając zamiaru jego popełnienia, popełnia je jednak na skutek niezachowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach, mimo że możliwość popełnienia tego czynu przewidywał albo mógł przewidzieć.
W paragrafie na temat smiecenia, nie ma rozroznienia umyslnie/nieumyslnie wiec odpowiadasz
Art. 145. [Zaśmiecanie miejsc publicznych]
§ 1. Kto zanieczyszcza lub zaśmieca obszar kolejowy lub miejsca dostępne dla publiczności, a w szczególności drogę, ulicę, plac, ogród, trawnik lub zieleniec, podlega karze grzywny nie niższej niż 500 złotych.
§ 2. Usiłowanie wykroczenia określonego w § 1 oraz podżeganie do niego i pomocnictwo są karalne.
§ 3. W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 można orzec obowiązek przywrócenia do stanu poprzedniego.
@SzubiDubiDU tak btw. jezeli nawet ulotkarz w momencie wciskania ulotki za wycieraczke popelnia wykroczenie z art. 145 tak jak pisza tuta j - to mysle ze nie ma tak ze "to on pierwszy zaczal" i cala wina spoczywa na nim.
Wyobraz sobie ze ktos Ci wsadzi ulotke we framuge drzwi do Twojego domu - a Ty z wywalonymi jajami otwierasz drzwi i nie interesujesz sie gdzie ta ulotka pofrunela. IMO Ty tez popelniasz czyn smiecenia, bo otwierajac drzwi "nie mając zamiaru jego popełnienia, popełnia je jednak na skutek niezachowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach, mimo że możliwość popełnienia tego czynu przewidywał albo mógł przewidzieć." - robisz to wiec nieumyslnie ale robisz.