Zdjęcie w tle
Nemrod

Nemrod

Gruba ryba
  • 174wpisy
  • 4755komentarzy
Na izbie przyjęć, a gdzie?
Wybrałem się #rower bo ładna pogoda, teren zabudowany, ulica z dość konkretnym spadem #downhill i nagle auto mnie jednocześnie wyprzedziło i skręciło w prawo w boczną uliczkę zajeżdżając mi drogę. Na szczęście bagażnik samochodu zamortyzował upadek. Rozwalone kolano, łokieć i łuk brwiowy, obeszło się jednak bez złamań i nawet szycia (choć nad brwią była debata). No miałem 43 km/h na liczniku, ale tam spokojnie da się przekroczyć 50, więc można powiedzieć, że nie zapierdzielałem.
Będę musiał zainwestować w kask, tym bardziej, że ta lekcja jednak była dość tania...
Kobita początkowo próbowała wersji, że mnie wyprzedziła wcześniej, a ja dopiero do niej przydupiłem na zakręcie, ale na skrzyżowaniu była kamera... na szczęście. Był świadek - kierowca, który jechał za nią, opierdzielił ją i odjechał, a ja byłem na tyle w szoku, że nie byłem w stanie poprosić o nr. tel.
#wypadek #samochody
02a75006-7276-4f50-9b95-34ee86276cc1
VonTrupka

Toś "przyjemnego" dzwona zaliczył kierowniku (´・‸・ ` )

przy 40kmh to już można przefrunąć z 5m na supermana :\


Przypomniał mi się nawet wątek o kaskach.

Że nawet siebie "mondrale" zacytuję

Natomiast abstrahując od ustawy, dopóki ktoś łba sam nie rozpieprzy, dopóty nawet nie pomyśli o czymś takim jak kask.

https://www.hejto.pl/wpis/chcialbym-przekonac-nieprzekonanych-do-noszenia-kasku-podczas-jazdy-na-rowerze-p


btw. po lekturze tego wątku jeden hejtowicz nawet zainwestował w kask, więc nawet warto było się naprodukować (ง •̀ᴗ•́)ง


tak abstrachując nieco, mając czas na znalezienie jakiegoś garnka w dobrych pieniądzach, możesz się również zainteresować rowerowym ubezpieczeniem OC/AC


szybkiego powrotu do zdrowia i kręcenia kilometrów

a takie babiszcza za kierownicą jebać prądem ( ̄︿ ̄ °)

Budo

@Nemrod Dobrze, że relatywnie niewiele się stało... mogło być znacznie gorzej. Ja nie rozumiem jak można jeździć bez kasku na ulicy...

GazelkaFarelka

@Nemrod Dostałeś żółtą kartkę. Kupuj ten kask.

Sama znam osobiście dwie osoby, które skończyły z rozwalonym łbem przez brak kasku, a nie znam zbyt wielu ludzi.


P.S. Polecam też zawsze zakładać okulary, jak jest ciemniej to z neutralnymi szkłami. Nauczyłam się tego, kiedy przy 40km/h dostałam prosto w oko chrabąszczem. Pierwsza myśl była taka, że właśnie jakiś myśliwy pomylił mnie z dzikiem.

Zaloguj się aby komentować

-Anon, tyś Staszkowi naprawił kosiarke, obejrzyj tam naszą, bo pokosi chwilę i zdycha [Staszkowi wymieniłem włącznik, więc jestem ekspertem - przyp. red.]. My ją zawieźli już u nas do jednego, ale puścił na chwilę i powiedział, że działa - się typ nie zna na niczym.
-A kabel gdzie?
-A to ci kabel potrzebny? My nie wiedzieli.
No ok, coś tam znajdę i podłączę. Ale najpierw pierwsze spojrzenie i... nie ma noża. Jak sprawdzić kosiarkę, która podobno wysiada po chwili koszenia, bez noża? Pewnie k.wa nie wiedzieli, że nóż też jest potrzebny.
No nic, kosiarka pochodziła przez 3 minuty na sucho - działa, można odebrać xD
#naprawa #wies #itaksiepomaluzyjenatejwsi
fadad14c-4295-46e9-86f7-33ca733ece0e
Sahelantrop

@Nemrod A powiedziałeś im o nożu? Bo jak nie, przyjdą z reklamacją, że teraz w ogóle nie kosi.

VonTrupka

>Jak sprawdzić kosiarkę, która podobno wysiada po chwili koszenia, bez noża?


zią, to nie kosiarka tylko aerator (¬‿¬)

Boltzman

@Nemrod miałem taką. Do zeszłego roku była. Chyba od 2003 czy 4.

Zaloguj się aby komentować

Zostań Patronem Hejto i odblokuj dodatkowe korzyści tylko dla Patronów

  • Włączona możliwość zarabiania na swoich treściach
  • Całkowity brak reklam na każdym urządzeniu
  • Oznaczenie w postaci rogala , który świadczy o Twoim wsparciu
  • Wcześniejszy dostęp, do wybranych funkcji na Hejto
Zostań Patronem
Wczoraj wybrałem się na małą wycieczkę #motocykle : 150 km w jedną stronę. Wszystko pięknie ładnie, ale już u celu zaczęło mi przeszkadzać krótkie sprzęgło - łapało przy samym końcu klamki. Odkręciłem linkę, nieco za mocno i mi całkiem wyskoczyła. Od tej chwili miałem już dobre 3 cm luzu na samej klamce. No nic, wracam.
W drodze powrotnej na trasie zaważyłem ciężkie chmury deszczowe, więc zjechałem, żeby się ubrać. Linka już była całkiem długa - udało mi się w końcu wbić 1, ale już nie potrafiłem nic więcej. Dopiero oburącz dawało się zmienić biegi (jedną ręką wciskałem klamkę, a drugą odciągałem pancerz z całej siły), dotarłem aż do 4. Ok, da się tak jechać, byle się tylko nie zatrzymywać
100 km to nie powinien być problem, prawda? Prawda.
Oczywiście dopadła mnie ta ulewa, oczywiście jazda 90-100 km/h na 4 biegu spowodowała, że wzrosło zużycie paliwa i oczywiście, że 30 km przed domem zapaliła się kontrolka paliwa - wymarzona podróż, nie ma co.
Koniec końców dotarłem bez zatrzymywania się, teraz w planach wymiana linki, ale mam obawy, że to może być też już sprzęgło
Miał ktoś już taką przygodę, że w czasie jazdy linka sprzęgła się wydłużała w czasie jazdy do wręcz idiotycznej długości?
#mechanika #mechanikamotocyklowa
Erebus

@Nemrod mi się raz wysprzęglik zepsuł, wbicie jedynki było niemożliwe na postoju, musiałem się rozpędzić z górki, wbić 2 i potem już jakoś wchodziła reszta żeby możliwe było dojechanie do domu.

rozkręciłem, wyczyściłem, wymieniłem płyn, odpowietrzyłem i działało.

Pirazy

@Nemrod jedyna awaria linki jaka mialem wydarzyla sie na szczescie pod domem zanim jeszcze odpalilem moto. Urwala sie linka sprzegla, po prostu ze starosci.

cfaniaczeQ

Na przyszłość warto poćwiczyć w kontrolowanych warunkach zmianę w górę(dużo łatwiejsza) i w dół bez sprzęgła. W dużym uproszczeniu: lekki napór nogą na dźwignie w kierunku w którym chcesz zmienić > odpuszczenie gazu(przy zmianie do góry)/dodanie gazu(przy redukcji).

Zaloguj się aby komentować

Trzynaste piętro
Gdyby ktoś się zastanawiał, jak będzie wyglądał świat za 20 dni, to właśnie tak:
W filmie jest scena z 21.06.2024 r. Pamiętam, jak go oglądałem na komputerze, pewnie w okolicach 2000 r. i wtedy nie zwróciłem oczywiście na to uwagi, czy to była data 2100, czy właśnie zaledwie 2024. No i jest, prawie. Nie mogę się doczekać xD
[jakoś mnie dziś naszło na przypomnienie sobie tego filmu po tych 24-25 latach i to odkryłem]
#filmy #ogladajzhejto
d658b070-ca45-4253-bc9a-771f349c4ef9
PlatynowyBazant20

@Nemrod tu masz świat sprzed 9 lat, co to za film?

fd6ccef2-b28b-4942-b015-f8ea28facea8
jonas

Nic tylko podpisać "świat, gdyby nie [wstaw_coś_czego_nie_lubisz]".

PlatynowyBazant20

@Nemrod tera, widzę- fajny, widziałem

Zaloguj się aby komentować

"Lost" w amazońskiej dżungli, czyli Varig Flight 254

3 września 1989 r. pasażerowie brazylijskiego Boeinga 737 usłyszeli jeden z bardziej niepokojących komunikatów, jakie można usłyszeć: "Panie i panowie, nie mam pojęcia, gdzie jesteśmy". Samolot wykonywał bardzo długą podróż z Sao Paulo na południu do Belem na północy robiąc 6 przystanków. Ostatnia część trasy: Maraba-Belem była dość krótka, 187 NM, czyli ok. 346 km - 48 minut lotu. Jak to zwykle bywa - zbiegło się kilka okoliczności. Pierwsza, dość częsta przy katastrofach - znaczna różnica doświadczenia pilotów. Kapitan choć młody, miał spore doświadczenie, m.in. w lotnictwie wojskowym. Pierwszy oficer był nowicjuszem i możliwe, że panowała atmosfera: "młody, siedź cicho, obserwuj i się ucz". Druga, że kilka miesięcy wcześniej w linii lotniczej zmieniono sposób oznaczenia kierunków lotu - dodano liczby dziesiętne, ale już nie dodano kropek xD
Więc kierunek 27° wcześniej drukowano jako 027, a teraz drukowano jako 0270 - bardzo "inteligentna" zmiana.
Zwykle piloci nie korzystali z wydruków, gdyż między popularnymi kierunkami są ustalone korytarze powietrzne, ale na tym ostatnim odcinku takiego nie było. Po prostu trzeba było wprowadzić kurs, a do komputera samolotu odległość, dzięki czemu ten estymował kiedy należy rozpocząć zniżanie. Oczywiście w tym czasie GPS dopiero był planowany, a w samej Brazylii nie było ani pełnego pokrycia radarowego, ani zaawansowanych urządzeń nawigacyjnych.
[Dygresja - samoloty do dziś korzystają ze swojej nawigacji bezwładnościowej i nie wszystkie są wyposażone w GPS, a nawet jeśli są, nie jest on ich głównym instrumentem nawigacyjnym. Ale istnieją podejścia, które wymagają GPSa]
Kapitan oczywiście ustawił kurs lotu 270, bo w planie lotu było wyraźnie napisane 0270. Pierwszy oficer również wprowadził taką wartość po swojej stronie. Po starcie samolot skierował się na zachód, mimo iż cel lotu znajdował się na północny wschód. Pilotów raziło zachodzące Słońce, ale najwyraźniej przez myśl im nie przeszło, że jest to dość nietypowe zachowanie Słońca, gdy się leci na kierunku z Wrocławia do Gdańska. Jedną z przyczyn rozkojarzenia mógł być ważny mecz Brazylia-Chile, który był w tym czasie rozgrywany, więc piloci sami śledzili jego przebieg i przekazywali ważniejsze informacje pasażerom (którzy o to prosili).
Po ok. 20 minutach piloci przełączyli się na radiolatarnię lotniska docelowego, ale sygnału nie było. Zdezorientowani próbowali się skontaktować się z kontrolą lotów Belem, aby zapytać, czy ich radiolatarnia działa. Nie udało się połączyć. Sprawdzili bezpieczniki, czy ich radio działa, a potem przełączyli się na niższą częstotliwość, na której udało im się skontaktować z Belem. Nawiązali również kontakt z samolotem podchodzącym do Belem, który odpowiedział, że przyrządy nawigacyjne lotniska jak i kontakt radiowy z kontrolą lotów najwyraźniej działają poprawnie.
Mimo pięknego zachodu Słońca piloci nie potrafili dostrzec zatoki, nad którą leży Belem. Komputer wskazał, na podstawie przebytego dystansu, że należy rozpocząć zniżanie. Udało się skontaktować na niższej częstotliwości i uzyskać zgodę. Prawdopodobnie jednak nie mieli czasu na żadne odprawy i weryfikacje czegokolwiek. Niedługo później komputer wskazywał, że przebyli dystans planowanego lotu, a jednak pod nimi wciąż zamiast miasta i zatoki była wyłącznie amazońska dżungla. Po dalszych 30 NM kapitan uznał, że jakoś przegapili lotnisko i należy zawrócić. W tym momencie, nawet przy sporym minięciu się z lotniskiem, powinni widzieć przed sobą ocean.
Żeby nie przegapić miasta i lotniska poprosili o zgodę na obniżenie lotu do zaledwie 4000 stóp (1220 m), co oczywiście oznaczało znaczny wzrost zużycia paliwa. Mieli jednak zapas aż na 1,5 godziny lotu, więc bez problemu mogli wrócić na lotnisko w Maraba, z którego startowali. Oczywiście kapitan postanowił dolecieć do celu
Pierwszy oficer, który miał wątpliwości co do ich położenia próbował znaleźć alternatywną nawigację - np. stację radiową z Belem, która mogłaby służyć jako radiolatarnia dla samolotu. Pierwsza częstotliwość, nadająca mecz, była ledwo słyszalna, ale już druga, transmitująca nabożeństwo, całkiem dobrze odbierała. Ustawił więc nawigację na tę stację i uzyskał kierunek prosto na południe. Jednocześnie kapitan dostrzegł jakąś rzekę (to musi być Amazonka, prawda?), a lecąc wzdłuż niej mógł znaleźć Belem, tylko trzeba było ustalić kierunek. Tu pomogła stacja radiowa, więc skręcili w prawo, na południe - zupełnie im nie przeszkadzało, że Amazonka płynie z zachodu na wschód.
Śledząc rzekę przelecieli kolejną godzinę, kiedy pierwszy oficer uświadomił sobie, że widzi Krzyż Południa i wreszcie do nich dotarło, że od początku lecieli w złym kierunku i pod nimi wcale nie płynie Amazonka.

A co z genialnym pomysłem nawigowania na stację radiową?
Okazało się, że to nie jest stacja z Belem, tylko z Goiania oddalonego o 1000 km. Z racji dużej odległości stacje mogły używać tej samej częstotliwości, a fale prawdopodobnie odbijały się od jonosfery, co umożliwiało ich dobry odbiór w samolocie. Tego oczywiście w tym momencie nie wiedzieli.
Pierwszą myślą w takiej sytuacji byłoby nadanie Mayday. Mimo braku pokrycia radarowego mogliby liczyć na jakąś pomoc nawigacyjną. Na lotnisku w Belem wiedziano, że coś jest nie tak, skoro godzinę po czasie samolot wciąż nie dotarł na lotnisko, ale nie wszczęto alarmu.
Postanowili się wznieść, żeby oszczędzić paliwo i próbować złapać sygnał radiolatarnii lotniska Maraba lub pobliskiego Carajas. Złapali sygnał, który ich skierował... na południe. Tak, złapali radiolatarnię z Goiania, bo jej fale również odbijały się od jonosfery. Co prawda radiolatarnia nadwała morsem swój kod, ale najwyraźniej piloci nie próbowali tego rozszyfrować. Radiolatarnia z najbliższego Carajas akurat nie działała (mieli o tym informację, ale prawdopodobnie ją pominęli, bo teoretycznie nie było to istotne dla planowanego kierunku lotu), a ta z Maraba była poza zasięgiem.
Kapitan prawidłowo przypuszczał, że są na południowy zachód od Maraba i poprosił pierwszego oficera o odnalezienie mapy nawigacyjnej, ale się to nie udało (prawdopodobnie z powodu stresu). Dowiedzieliby się, że w zasięgu lotu mają lotnisko wojskowe.
W pewnym momencie zrozumieli, że będą lądowali w amazońskiej dżungli, prawdopodobnie przyjęli to z rezygnacją - czyli nie przedyskutowali co należy robić. Po ponad 2 godzinach 48-minutowego lotu kapitan po raz pierwszy odezwał się do pasażerów, że doznali awarii przyrządów nawigacyjnych i będą zmuszeni do lądowania w lesie.

Co należało zrobić?
Skontaktować się z kontrolą lotów, żeby jak najszybciej podjęto akcję ratunkową oraz przedyskutować plan działania. Najlepszym wariantem jest lądowanie na włączonych silnikach - co zapewnia prąd (m.in. oświetlenie) i sterowanie. Czyli nie warto czekać, aż braknie paliwa w powietrzu. Oczywiście zrobiono dokładnie na odwrót. Dodatkowo przy końcu włączyli APU, aby zapewnić zasilanie, ale dzięki temu zużycie paliwa wzrosło jeszcze bardziej, bo silniki wciąż działały.
Z braku paliwa samolot pogrążył się w ciemności z wyjątkiem niektórych zegarów w kokpicie i podświetlenia wyjść ewakuacyjnych. Próbowali zmniejszyć prędkość wysuwając klapy, co wymagało działającej hydrauliki. Pompy wciąż były napędzane przez obracające się siłą powietrza silniki, ale z braku przepływu paliwa nie miały chłodzenia i zaczęły się przegrzewać. Zaświeciła się kontrolka, a pierwszy oficer zrobił to, co powinien w normalnych warunkach - wyłączył pompę. W "spadającym" samolocie jednak ewentualne zatarcie pompy jest najmniejszym zmartwieniem. Klap więc nie było. W drugim układzie jednak pozostało na tyle ciśnienia, że dało się sterować samolotem, choć trzeba było używać znacznej siły. Podczas lądowania w lesie odpadły skrzydła, a siły działające na samolot i pasażerów dochodziły do 15G. Spowodowało to wyrwanie z mocowań niektórych foteli, co zabiło 8 pasażerów i spowodowało urazy wielu innych, w tym 4 ciężkie. Jednak 46 z 54 pasażerów przeżyło katastrofę. Początkowo uciekali jak najdalej od samolotu obawiając się eksplozji, ale nie było już niczego, co mogło eksplodować lub się zapalić.

Na lotnisku w Belem wszczęto alarm, gdyż po takim czasie musiało zabraknąć paliwa, ale w sumie nie wiedziano nawet gdzie szukać. W miejscu katastrofy kapitan i pasażerowie zajmowali się udzielaniem pomocy rannym, jednak z braku oświetlenia nie mogli zrobić nic więcej. Dopiero o świcie kapitan wymontował z samolotu awaryjny nadajnik SOS. Ten model jednak nie był aktywowany przez uderzenie, a przez... zalanie wodą. Musieli więc wykorzystać wszystkie dostępne płyny (w tym mocz), żeby napełnić wiadro i go zanurzyć. Zadziałał. Udało się im nawet to zweryfikować przy pomocy walkmana (odbierali w słuchawkach zakłócenia wywołane sygnałem nadajnika). Nie mieli jednak wody. Jak to zwykle bywa - jeden z pasażerów znał leśny survival, wyprawili niewielką ekspedycję, która znalazła źródło wody. Służby odebrały sygnał i wysłały samoloty w tę okolicę, jednak pierwszego dnia nie udało się niczego dostrzec. Po drugiej nocy pasażerowie postanowili wysłać kolejną ekspedycję, tym razem szukającą cywilizacji. Ku ich zaskoczeniu po zaledwie kilku kilometrach dotarli do granicy dżungli - terenów wypalanych pod uprawy. Znaleźli farmera, który zawiózł jednego z nich kilka kilometrów do swojego sąsiada, posiadającego radio. Pasażer zaczął nadawać co się stało, jednak początkowo nikt w to nie uwierzył. Podawał wielokrotnie numer swojego biletu, aż w końcu ktoś jednak potraktował to serio. Odnaleziono ich 2 dni po katastrofie, ok. 1100 km od lotniska docelowego. Choć kończący się dzień uniemożliwił pełną ewakuację, to przynajmniej dostarczono im jedzenie, koce i leki. Zmarło jeszcze 4 pasażerów, w sumie katastrofa pochłonęła 12.

Całość to modelowy opis "efektu potwierdzenia", w którym piloci trwali do samego końca. Teoretycznie dziś GPS pomógłby ustalić swoje położenie (a zaawansowana nawigacja uniemożliwiłaby dokonanie takiej pomyłki), ale piloci i tak nigdy nie skontaktowali się z kontrolą lotu celem zgłoszenia swojej sytuacji i przynajmniej próby naprowadzenia służb na właściwy kierunek poszukiwań - trudno powiedzieć, czy mając nawet dane GPSa by to zrobili (oczywiście podawałby to samolot automatycznie przez satelitę, ale z tym też różnie bywało - patrz mój wpis o MH370 tu: https://www.hejto.pl/wpis/10-rocznica-zaginiecia-samolotu-mh370-8-marca-minelo-10-lat-od-zaginiecia-boeing )
O katastrofie więcej u Mentour Pilot w najnowszym odcinku:
https://youtu.be/VsT8Q0Fmdcc?si=au7_nB9J9k8s5tH5
#samoloty #lotnictwo #katastrofa
Nemrod

Mapa i trasa Maraba-Belem.

c13cf79a-955a-4bcb-892c-98fa96538a45

Zaloguj się aby komentować

Częstować się po jednej, resztę wdupię na kolację - teraz tylko takie jadam.
Rok temu zbierałem rano i wieczorem, ale teraz mam siatkę i mi się nie chce dwa razy dziennie. Za chwilę mi obrzydną, a na maliny jeszcze sporo czasu poczekam.
#truskawki #ogrodnictwo #dieta
0df41e9f-01bd-45b9-92b6-0669ea94f586
SunSenMeo

Robię lód, wyciągam śmietanę, gotuję ryż

I mam z dzieciństwa szame 🙄

marcin-adamczyk-2

Będę marudą, te truskawki są niedojrzałe i kwaśne. Dobra truskawka może być mała, niekształtna ale bordowa.

roadie

@Nemrod ja ostatnio codziennie albo co 2 dni kupuje kilo i zjadam o tą, nigdy tyle nie jadłem ale teraz mam targ blisko i zawsze świeże w dobrej cenie

Zaloguj się aby komentować

Wielkie czyszczenie CEPIKu, czyli szansa dla posiadaczy gruzów.

Jeśli posiadasz gruza, albo chcesz takiego kupić od sąsiada, ale boisz się kary za brak OC, to nadchodzi okazja. 10 czerwca br. wygaśnie rejestracja pojazdów zarejestrowanych przed 14.03.05 r., w których przez ostatnie 10 lat nie było ani przeglądu, ani opłacanego OC. (nie dotyczy niektórych pojazdów zabytkowych)
Więc można poczekać do 10 czerwca i zarejestrować taki pojazd ponownie, opłacając OC w dniu rejestracji - kary nie będzie. W moim przypadku uda się uregulować status motoroweru i wreszcie będzie nim można wyjechać na ulicę.
Na stronach powiatów są obwieszczenia i spisy wszystkich nr. rej. właściwych dla danej jednostki, które ulegną wygaśnięciu (w pliku PDF).
https://powiatwalbrzyski.pl/Obwieszczenie_o_wygaszeniu_decyzji_o_rejestracji_pojazdow.html
#motoryzacja #samochody #wiadomoscipolska

Zaloguj się aby komentować

Ogrodził drzewka jak obóz koncentracyjny, w niewoli zamknął, nic dziwnego, że mu mirabela nie owocuje.
#ogrodnictwo #truskawki #jebaneszpaki
e1472a43-6544-4eb7-a6c2-9928817cd029
Hejto_nie_dziala

@Nemrod nie za wcześnie siatka?

prosto_w_srodek_dupy

@Nemrod małe, twarde i kwaśne

Eternit_z_azbestu

@Nemrod To już skurczybyki nauczyły się z ziemi zbierać? Mi zawsze wiśnie i czereśnie skubały.

Zaloguj się aby komentować

FB cenię za dobrze dobrane reklamy. Wielkanocna promocja na spirytus: -10%.
12,75 zł za litr brzmi nieźle, ale jeszcze dochodzi koszt przesyłki, więc poczekam na lepszą promkę.
#reklama #facebook #alkohol
87aa6869-1e8a-429c-b8e1-7785176a5231
Erebus

@Nemrod dlaczego pokazuje ci reklamy w języku ukraińskim?

Glonojad

Pijmy szybciej bo się ściemnia 🫡

Zaloguj się aby komentować

Na bazie dyskusji o mobilizacji na Ukrainie warto się zastanowić jak jest z mobilizacją w Polsce?

Dokładnie tak samo. W razie wojny lub ogłoszenia powszechnej mobilizacji do czynnej służby wojskowej mogą być powołani mężczyźni od 18 do 60 r. ż. - obywatele RP.
Oczywiście w pierwszej kolejności będą powołani żołnierze rezerwy (których mamy coraz mniej, bo od 14 lat nie ma zasadniczej służby wojskowej). Ale można powołać każdego mężczyznę, który nie jest trwale zwolniony. Więc każdy mający kategorię A i B (w czasie wojny również D) - stanowią oni rezerwę pasywną.

Ale przecież od tego mamy zawodową armię?
Ukraina przed 24 lutego 2022 r. miała zawodową armię, ok. dwa razy większą, niż nasza. Problem w tym, że na wojnę o takiej skali nie wystarczy ani 100, ani 200, ani nawet 300 tys. żołnierzy. W tej chwili szacunki dot. ZSU to 600-900 tys. i to jest wciąż mało.

Podsumowując: wojna to nie jest sprawa wyłącznie armii zawodowej - to jest filar pod rozwinięcie mobilizacyjne. Każda polska jednostka jest pod to przeznaczona. Niektóre mają 90% stanu osobowego i mogą reagować najszybciej, niektóre mają 60% lub 40% stanu osobowego i zostaną uzupełnione z mobilizacji.

To zróbmy armię zawodową, która będzie liczyła 500 tys. żołnierzy!
Nie dość, że nas na to nie stać, to prawdopodobnie jest to niemożliwe także z powodów demograficznych. Te dodatkowe 350 tys. ludzi trzeba wyciągnąć z gospodarki proponując im oczywiście odpowiednie warunki płacowe, żeby w ogóle byli chętni. Potem jeszcze trzeba będzie ich utrzymywać, kiedy przejdą na emerytury. Nie mamy w gospodarce wolnych 350 tys. młodych mężczyzn. Po ogłoszeniu planów rozwinięcia armii do 300 tys. zawodowych żołnierzy (czyli 2 razy więcej, niż obecnie) już pojawiały się głosy, że to może być niemożliwe.

No to ja się wypisuję!
Powszechna mobilizacja jest wpisana do naszej Konstytucji, jest również ustawa (jakieś 450 stron). Masz polskie obywatelstwo - podlegasz pod polskie prawodawstwo.
Obstawiam, że w większości krajów to wygląda podobnie. Nawet w USA w trakcie II wojny światowej była powszechna mobilizacja.
Oczywiście mobilizacji nie podlegają m.in. mężczyźni niezdolni (kat. E) oraz posłowie, senatorowie, radni i służby mundurowe inne niż wojsko.

Czy w takim razie muszę ginąć w okopach?
Niekoniecznie. Powszechna mobilizacja dotyczy nie tylko czynnej służby wojskowej (a czynna służba wojskowa to nie tylko bezpośrednia walka na froncie). W wojsku jest bardzo dużo pracy do wykonania - ktoś musi wozić, uzupełniać zapasy, naprawiać sprzęt, pilnować magazynów, granic itp. itd. Szacuje się, że na jednego strzelającego jest 3-4, którzy pracują na tyłach. Mobilizacja może też dotyczyć pracy (tego nie ma póki co ani na Ukrainie, ani w Rosji). Można dostać po prostu skierowanie do fabryki, aby pracować na rzecz wojska (np. produkować jedzenie).

Co z kobietami?
Generalnie nie podlegają powołaniu, ale są wyjątki - kobiety po kierunkach: analityka medyczna, farmacja, lekarski, lekarsko-dentystyczny, pielęgniarstwo, psychologia, ratownictwo medyczne, weterynaria.
#polska #wojsko #prawo ?
[nie jestem prawnikiem, to nie są porady prawne]
macgajster

@Nemrod chcę wywołać dyskusję, nie dążę do spełnienia któregoś z punktów

Śmiech przez łzy, to te piękne zapisy prawne, które opisujesz:

Powszechna mobilizacja jest wpisana do naszej Konstytucji

Masz polskie obywatelstwo - podlegasz pod polskie prawodawstwo.

Konstytucji nie podpisywałem, nawet nie przeczytałem, ale mnie obowiązuje.

Obywatelstwo otrzymałem właściwie nie z mojej woli, więc może chciałbym się go zrzec. Jest to jednak niemożliwe. Dzięki ustawie podpisanej przez Kwaśniewskiego, i dotychczasowym interpretacjom, nie można zrzec się obywatelstwa i stać się bezpaństwowcem. Można próbować iść na około, zdobyć inne obywatelstwo, zrzec się polskiego, zrzec się tego innego, tylko trzeba dobrze poszukać żeby nie zostać z tym drugim obywatelstwem.

Inną kwestią jest bezpaństwowiec w odniesieniu do prawa każdego państwa (film Terminal z 2004, polecam). Jeszcze inną, że kiedyś nie było tak dokładnie pilnowanych granic, a wymóg paszportowy powstał pod koniec XIX/na początku XX wieku.


W ten sposób nie da się przestać być niewolnikiem, choć nic się nie zrobiło żeby nim się stać

szczekoscisk

W razie W zostanę skremowany na Albanii #pdk

976497

Nawet zgłosiłbym się na ochotnika, ale:


  • nie do obrony jakiegoś abstrakcyjnego kraju, tylko obrony przed zagrożeniem

  • gdybym sam mógł wybrać przydział

  • gdybym miał zaufanie do polskiej armii


Czy tak trudno w końcu o to zadbać? Na ochotnika zgłaszam się już do sojuszniczych, ale jednak obcych armii, bo do polskiej mam mniejsze zaufanie, niż do obcych.

Zaloguj się aby komentować

Od wczoraj nic nie jadłem - po prostu nie jestem głodny. Dziwnie się czułem w nocy, generalnie obstawiam problemy żołądkowe bez problemów żołądkowych. Już mnie to zaczęło wqrwiać, więc zjadłem w końcu dwa ciastka owsiane i zaraz zapiję kawą (jak mieć problemy żołądkowe, to na całego). Trzymajcie kciuki, żegnajcie.
#zdrowie #kawa #niewiemjakotagowac
015ca0c2-d179-4fb1-842f-36ac7b84bb7a
Mazski

U mnie tak wyglądało zapalenie wyrostka

Zaloguj się aby komentować

Skoro mamy sezon na dyskusje o elektrykach, to może coś o zasięgu?

W komentarzach często przytaczano zasięgi deklarowane przez producenta - najlepiej je traktować w kategoriach fantastyki.

Jak to liczyć?
Wg. średniego zużycia energii na 100 km. A te wynosi zwykle 16-20 kWh/100 km (zimą raczej 20-24 kWh/100 km - podobnego zużycia można się też spodziewać latem przy 140 km/h). Czyli jeśli auto ma akumulator 60 kWh, to mamy teoretycznie zasięgu od 300 do nawet 375 km rozsądnej jazdy przy dobrej pogodzie.

Czemu teoretycznie? Bo generalnie nie jest zalecane ładowanie do 100%*, a zwłaszcza rozładowywanie do 0 (z resztą zwykle auto wcześniej przełączy się w tryb oszczędzania energii co je spowolni, więc należy zakładać, że schodzimy do maks. 10%). Więc z modelowego przypadku odpada jeszcze min. 30 km "końcówki" baterii, choć w Tesli Y nawet przy 5% jest nieźle, bo tam też 0% nie oznacza pustej baterii - jest rezerwa.
*nie każdy się z tym zgadza na zasadzie: "my tak ładujemy i działa", ale są na to badania.

Trochę o zużyciu energii.
W elektrykach jest inaczej, niż w samochodach spalinowych. Mój diesel uwielbia trasy i wtedy pokazuje swoją ekonomiczność, natomiast elektryki raczej osiągają przewagę w miastach, gdzie zużycie energii jest mniejsze z racji mniejszych prędkości, dochodzi także odzyskiwanie energii z hamowania, brak zużycia* w korku lub na światłach itp. Znajomy ma w swoim elektryku średnie zużycie 20 kWh/100 km, ale w mieście mi wychodziło ok. 15 kWh. Dlaczego tak mało? Bo akurat na zewnątrz było 18 st. C.
Drugi aspekt, to właśnie pogoda. Zimą nawet samochody spalinowe palą nieco więcej (opony zimowe + gęstość powietrza), ale w samochodach elektrycznych jeszcze dochodzi kwestia ogrzewania (lub klimatyzacji latem), na co trzeba zużywać dodatkową energię - wtedy stanie w korkach już robi się problematyczne, bo i tak spada zasięg. Zimą również często podczas ładowania uruchamiane jest ogrzewanie baterii.
Po prostu trzeba mieć świadomość, że auto będzie miało inne osiągi wiosną/jesienią przy ok. 20 st. C, inne w upały, a zupełnie inne zimą, kiedy nawet samo ładowanie może trwać dłużej i marnować więcej energii.

Oczywiście zapraszam do dzielenia się doświadczeniami - moje są bardzo skromne, bardziej bazuję na testach na YT. Osobiście uważam, że to dobre rozwiązanie do miasta i jako dojazd do pracy (zwłaszcza do 50 km).
#motoryzacja #samochody #samochodyelektryczne
Stashqo

@Nemrod Zaraz wyleje się na mnie wiadro rzygów od stałych frustratów, ale co tam, może ktoś się czegoś dowie.


Ogólnie zima i zasięg w elektrykach - o tym to można by książkę napisać. I to na wiele rozdziałów bo co elektryk i technologia to inna historia.

Użytkuję elektryka już parę lat, w dodatku w Norwegii, więc można powiedzieć, że coś tam wiem o zimie ( ͡° ͜ʖ ͡°) W tym roku nawet i w temperaturach poniżej -30st. C jeździłem nie tylko na co dzień ale robiłem też dłuższe trasy (np Oslo - Sztokholm).


Generalnie problem zimy jest tak samo realny jak i wydumany. Dlaczego?

To może zacznę od teorii (ZAZNACZAM, NIE JESTEM EKSPERTEM):


  • Elektryk z przyzwoitą technologią (pompa ciepła, wydajny system ogrzewania baterii i wnętrza) weźmie w zimie 5-8kW na grzanie wnętrza i baterii na "rozruchu" a po 15-30min kiedy już się rozgrzeje, będzie na bieżąco zużywał jakieś 2-3kW na utrzymanie tego stanu.

  • W wielu autach, szczególnie Teslach z bateriami LFP zmrożenie baterii mocno wpływa na ich wydajność, dużo lepiej na mrozie zachowują się na przykład baterie NCM.

  • Dogrzewanie przed szybkim ładowaniem włącza się tylko powyżej pewnego, określonego przez producenta SoC (zazwyczaj 10-20%) i tylko jeśli pojazd ma wystarczająco energii aby do tej ładowarki dojechać. Użytkownicy muszą to wiedzieć i podobnie jak zimą nie zostawia się diesla z pustym bakiem, tak nie zostawia się rozładowanego elektryka na noc. W przeciwnym razie kiedy rano dojadą ze zmrożoną baterią do szybkiej ładowarki to będą czekać bardzo długo aż się rozgrzeje i osiągnie odpowiednie moce ładowania.

  • Są oczywiście elektryki, które mają dość słaby system kondycjonowania baterii. Te przy ostrej zimie sprawują się poniżej oczekiwań i nie dogrzewają baterii lub co gorsza wnętrza (np. tańsze chinole i toyota). W efekcie prezentują dużo niższy zasięg i niski peak mocy na szybkich ładowarkach. Na szczęście takich pojazdów jest coraz mniej lub kierowane są one na rynki państw z bardziej umiarkowanym klimatem.


Co do moich wniosków z praktyki:


  • Jeśli poruszamy się "wkoło komina" to zasadniczo mamy ładowarkę w domu/pracy (kto kupuje EV nie mając dostępu do ładowarki AC ten sam sobie winien) i nie potrzeba nam pełnego zasięgu. Te parę kW zużycia więcej wpływa na zasięg, ale nie robi użytkownikowi różnicy bo i tak statystycznie jedzie tylko te 15-40km na drodze dom-praca-dom i nie potrzebuje pełnego zasięgu.

  • Co do dalszych tras to warto pamiętać, że rzadko wypadają one znienacka, raczej planujemy, że będziemy jechać te 400+km. Dlatego każdy doświadczony użytkownik elektryka w zimie zwyczajnie ładuje auto do 90-100% przed wyruszeniem w drogę (ładowanie AC do 100% na ładowarce domowej przed trasą jest wciąż bezpieczniejsze dla baterii niż doładowanie tej samej energii na szybkiej ładowarce DC) i wciąż "na kablu" podgrzewa kabinę i baterię. Dzięki uprzedniemu rozgrzaniu odpada te początkowe 5-8kW na rozgrzanie samochodu.

  • Co w wypadku gdy na mrozie startujemy w trasę z miejsca gdzie nie mamy ładowarki np. z hotelu do dom? No to wracamy do tego co napisałem wcześniej, dopóki nie zostawimy baterii rozładowanej to nie ma problemu - auto wprawdzie weźmie swoją dawkę energii ale rozgrzeje baterię. W efekcie będzie trzeba zjechać wcześniej na ładowarkę, ale później zużycie się stabilizuje (czyli standardowe dla auta + 2-3kW na ogrzewanie).


Warto sobie uświadomić, że elektryk to nie jest zastępstwo 1:1 dla samochodu spalinowego. Ma swoje wady, ma też zalety. Tak jak użytkownik spalinówki wie, że musi pamiętać kiedy zmienić filtry i olej, że nie wolno pałować na zimnym, palić sprzęgła czy, że trzeba studzić turbinę po dynamicznej jeździe tak użytkownik elektryka ma to w czapie. Musi się za to nauczyć optymalnego sposobu użytkowania swojego samochodu w różnorakich warunkach, w szczególności zimowych.


TLDR: Tak, elektrykom spada zasięg w zimie, fizyki nie oszukamy. Na szczęście w jeździe wkoło komina nie jest to aż tak istotne, natomiast w trasie, doświadczony użytkownik potrafi mocno ograniczyć ten efekt.

Zly_Tonari

@Nemrod tesla 3 wersja basic zima po Kato przy -1 do -7 stopni z włączonym ogrzewaniem robiła w cyklu 50/50 trasa/Miasto 160-190km auto miałem praktycznie nowe niecałe 3k kilometrów nalotu w wynajmie. Musiałem ja codziennie podladowywać 20-30 minut na superchargerach żeby kolejnego dnia mieć minimum 80% inaczej byłem pewny że nie objeżdżę wszystkiego w ciągu dnia.


Nowy fiat 500 electric testowka od dealera zimą przy -3 do -10 z włączonym ogrzewaniem robił 120km aczkolwiek już po 70 zasieg spadal tak że nagle potrafiło przeliczyć że do wyczerpania zamiast 50km zostało 15km.


Nowy jeep avenger elektryczny testowany w marcu robił 300km w cyklu 50/50 ale nie było mrozów.


Tesla Y roczna dual motor przy deptaniu 150-160km /h na A4 do Berlina pokazywała około 320km z obiecanych 450 km zasięgu.

Próba jazdy po DE do Lubeki 200km/h wpieprza średnio 1% zasięgu na każdy kilometr takiej jazdy.


Ja jeżdzę spalinowym bo nie miałbym czasu się ładować codziennie gdzieś godzinę.

Zaloguj się aby komentować

A co tam słychać u naszych przyjaciół z Arabii Saudyjskiej i ich projekcie NEOM?
Być może niektórzy pamiętają te wspaniałe rendery zapowiadające dystopijne budowle pośrodku pustyni, za jedyne miliardy miliardów $. Czułem się częścią tego projektu za każdym razem, kiedy tankowałem samochód.

Wśród nich miała być Linia. Czyli wysokie na 500 m, szerokie na 200 m i długie na 170 km monstrum na 9 mln ludzi (25% populacji kraju), którzy marzą o tym, żeby mieszkać in the middle of nowhere. Dowiedzieliśmy się też, że całe wieki miasta były budowane w zły sposób, bo najpraktyczniejszy jest właśnie taki - absurdalnie długa prosta, która biegnie nawet przez góry, bo kto bogatemu zabroni?
Otóż oni faktycznie zaczęli to budować! Na mapach googla widać 100 km przeoranej pustyni, nawet udało im się przekopać jakieś tereny skaliste, dotarli do gór i okazuje się, że za nimi kontynuowali jeszcze 20 km przekopywania piasku.

Niestety okazało się, że projekt został nieco przycięty. Zamiast 170 km (pod które mają ok. 120 km robót ziemnych) ograniczą projekt do... 2,4 km. Przycięli to o skromne... 98,5% xD
Oczywiście chwalą się, że tam już mieszkają pracownicy. Owszem, mieszkają - na wybudowanych klasycznie osiedlach z barakami, ale też boiskami, basenami, marketem i meczetem!
Ale spokojnie, do giga-projektu NEOM są dodawane kolejne utopijne rendery, więc można porzucać jeden projekt i od razu zaczynać następny - pustyni wystarczy na wszystkie!
#arabiasaudyjska #gospodarka #swiat #geografia
3cb514a5-b8d3-4f2a-a5e4-2f95edcde0c7
ba142a4d-fda2-4dea-bbe7-2ca22230dc70
bc8ffd02-cd3b-49aa-b1e1-dd7f1dd85ffc
borsukh

Chryste panie, to megapolis wygląda jak z jakiegoś Blade Runnera.

Sweet_acc_pr0sa

@Nemrod 2,5km tego gowna to i tak sporo

hajs-zyutuba

Fajny podcast jest o tym budynku"za rubieżą"

Zaloguj się aby komentować

Z jednej strony odpaliłbym sobie jakąś gierkę city-buildera typu Timberborn, Prison Architect albo RimWorld, ale z drugiej strony wiem, że to są godziny, a w przypadku tego ostatniego tytułu dziesiątki i setki godzin... Kurła.
[edit: tymczasem prognoza pogody jednak przemawia za]
#gry
b8567109-7c87-426d-b522-5d9f03f3813d
maximilianan

@Nemrod rimworld? Nie polecam, nuda jak flaki z olejem.


Zanim kupiłem to pewnie nastukałem kilka razy więcej na wersji z zatoki :v

7f81ba51-bfce-4c9a-b2bd-dd067d0f42d0
Nemrod

@maximilianan Potwierdzam, kompletnie nic xD

cdbf6ec0-d4a7-4640-bb50-dc3dd7515fc1
maximilianan

@Nemrod ja nie wiem jak w to można grać, kompletna strata czasu.


Jak się pozbywasz ciał przeciwników jak nie masz bloodlust? Ja buduję chatkę z kamienia z małym wejściem, robię tam składowisko na trupy (dead rimma storage) i jak się wypełni rzucam mołotowa XD

Kanaletto

workers and resources, soviet Republic. mam nastukane 1,3k godzin. w pytę modów. lepszego citybuilder nie ma

VonTrupka

jak nie masz zupełnie czasu to lepiej nie instaluj Kenshi (☉__☉”)

Zaloguj się aby komentować

Fajny ruski film wczoraj wleciał na YT, o miejscowości Żelaznodrożnyj (Gerdauen) w Królewcu, 2 km od naszej granicy.
Pokazane są różnice między niemieckim mirem, a ruskim. Na koniec dwa ujęcia z Olsztyna i Bartoszyc i podsumowanie:
"Średnia wypłata w PL w 2023 r. 1300 euro, u Polaków nie ma ropy, gazu, dozgonnego prezydenta putina, ulicy komunistycznej i oni nie odzyskują(?) niemieckich cegieł ze sterty gruzów".
Nie znam ruskiego, ale generalnie rozumiałem o co chodzi w filmie.
6 minut.
https://youtu.be/TbM9SH_lAH4?si=78ZsmcZlJg1jTo2_
#rosja #ruskimir #ciekawostki
Parigot

Mała nieścisłość w materiale. Przed bramą garażową pod zawalonym kościołem nie stoi Peugeot 405 a 309.

Kuba0788

Akurat pochodzę z bardzo podobnego miasteczka które znajduje się kilka kilometrów po drugiej stronie granicy i muszę obiektywnie stwierdzić, że to ujęcie z Bartoszyc dosyć mocno podkoloryzuje w stosunku do tego jak to rzeczywiście tam wygląda, bo czy to w Bartoszycach czy w mojej mieścinie sporo poniemieckich budynków wciąż straszy swoim wyglądem. Mimo wszystko trzeba jednak przyznać, że gdzieś od dwudziestu lat kroczek po kroczku, powolutku zmienia się to na lepsze i chociażby w większości drogi i chodniki już tak nie straszą, pojawiają się jakieś fajne miejsca typu stanice dla kajaków nad rzeką, kościoły są w przyzwoitym stanie i funkcjonują i nie ma takiego syfu. W sumie jak patrzę na te obrazki z tego rosyjskiego miasteczka to przypominają mi się obrazki z mojego dzieciństwa z wczesnych lat 90, no może u nas był trochę mniejszy syf i pierdolnik ale klimat ten sam.

Jednak mentalność to podstawa i wyrwanie się z tego sowieckiego myślenia to pierwszy krok ku dobrobytowi.

sssabae

ktoś, kto się tam urodzi/urodził i ma odrobinę większą wrażliwość na otaczający świat musi przeżywać męki patrząc na to wszystko

Zaloguj się aby komentować

Przypadkiem trafiłem na relację z wyprawy MotoBiedy przez całą Amerykę Południową. Nigdy nie miałem styczności z tym kanałem, ale sama wyprawa ciekawa (taki polski Grand Tour). Poszukałem też kilku dodatkowych informacji.

Byli m.in. w miasteczku La Rinconada w Peru na wys. 5100 m n.p.m. Otóż mieszkańcy mają dużo więcej krwi od nas, bardzo gęstej i bogatej w czerwone krwinki, ale natlenienie wynosi zaledwie 82%, zamiast 98% jak u nas. Średnia długość życia jest krótka - 55 lat, bo zwykle mają przerośnięte i wysilone serca oraz nadciśnienie (i pracują w kopalniach złota w bardzo trudnych warunkach). Raczej rzadko opuszczają to miejsce, ciekaw jestem czy taki człowiek byłby w stanie normalnie funkcjonować na dole (albo ile czasu organizm potrzebowałby na reorganizację). Nawet mieszkańcy Peru mieszkający na "normalnych" dla nich wysokościach typu 3800 m n.p.m. miewają tam chorobę wysokościową.
https://www.rp.pl/nauka/art9078971-wyzej-zyc-juz-sie-nie-da

Dojechali oczywiście na południe, na koniec wyspy Ziemia Ognista. Panuje tam klimat subpolarny, choć Jastrzębia Góra jest właściwie tak samo wysunięta na północ, jak Ushuaia na południe.
Tam też znajduje się lotnisko, które ma śmieszną nazwę - Aeropuerto Internacional de Ushuaia - Malvinas Argentinas, czyli Międzynarodowe Lotnisko w Uhauaia - Malwiny (Falklandy) Argentyńskie xD
Oczywiście na Falklandy jest 600 km, ale kto zabroni Argentyńczykom marzyć
#turystyka #geografia #ciekawostki
e0a7be63-bb31-48cd-80bd-e598f7b23669
sleep-devir

Zawsze pamiętają żeby dać kur**e miodu 😆

Zaloguj się aby komentować

Jestem tak leniwy, że zamiast szukać utworu, który bym chciał posłuchać, to wolę sobie go odtworzyć z pamięci w głowie...
[na szczęście czasem ktoś wrzuci tutaj jakąś perełkę, której nie znałem i wtedy jest okazja muzyki faktycznie posłuchać]
#muzyka #spierdolenie
eb42fee6-2b7e-4373-aa5d-1203547c5248
UmytaPacha

@Nemrod XDDD też sobie czasem "puszczam" pełne piosenki w mózgu zamiast z odtwarzacza

Zaloguj się aby komentować

Następna