Niektórzy mówią "Stare baby j⁎⁎ać prądem" ale tak ostatnio skojarzyłem, że był drugi gatunek…
Niektórzy mówią "Stare baby j⁎⁎ać prądem" ale tak ostatnio skojarzyłem, że był drugi gatunek emerytek, które były aniołami i wyginęły po cichu.
Aktualnie zgorzkniałe emerytki z moherem na głowie "MI SIĘ NALEŻY" to produkt komuny, zazwyczaj urodzone po wojnie gdzieś w latach 50-60tych. W ogóle moher, czy to nie pozostałość mody dla młodych kobiet z lat 70tych na styl francuski? xD
Ale przez wiele lat był drugi typ emerytek - babciunie pamiętające wojnę. Chusta na głowie i zgarbione tak, że wyglądały jak podkowa, na plecach jakieś wody albo w obu rękach wielkie torby z bazaru. Powoli ciągnące się ślimaczym tempem, nie rzucające się w oczy, zadowolone bo udało się im przeżyć jeden dzień więcej. Wychowane na wioskach, industrializacja ich nie dotknęła, często pracujące jak woły mimo starości, czasami na bazarkach gdzieś w rogu sprzedające czosnek i dwa tuziny jajek od swoich ostatnich pięciu kur.
No i tak samo jak cicho żyły, tak samo cicho umierały. Moja prababcia tak samo się wpisała się w ten schemat. Zasnęła wieczorem w pokoju i się nie obudziła już.
#przemysleniazdupy


