Hejto.pl

Niektórzy mówią "Stare baby j⁎⁎ać prądem" ale tak ostatnio skojarzyłem, że był drugi gatunek emerytek, które były aniołami i wyginęły po cichu.

Aktualnie zgorzkniałe emerytki z moherem na głowie "MI SIĘ NALEŻY" to produkt komuny, zazwyczaj urodzone po wojnie gdzieś w latach 50-60tych. W ogóle moher, czy to nie pozostałość mody dla młodych kobiet z lat 70tych na styl francuski? xD

Ale przez wiele lat był drugi typ emerytek - babciunie pamiętające wojnę. Chusta na głowie i zgarbione tak, że wyglądały jak podkowa, na plecach jakieś wody albo w obu rękach wielkie torby z bazaru. Powoli ciągnące się ślimaczym tempem, nie rzucające się w oczy, zadowolone bo udało się im przeżyć jeden dzień więcej. Wychowane na wioskach, industrializacja ich nie dotknęła, często pracujące jak woły mimo starości, czasami na bazarkach gdzieś w rogu sprzedające czosnek i dwa tuziny jajek od swoich ostatnich pięciu kur.

No i tak samo jak cicho żyły, tak samo cicho umierały. Moja prababcia tak samo się wpisała się w ten schemat. Zasnęła wieczorem w pokoju i się nie obudziła już.

#przemysleniazdupy


3c36ff9a-79e5-455f-8afd-9efd14e81e60

Komentarze (14)

To było pokolenie przedwojenne, ludzie z innej gliny, pokorni i spokojni. Miałem dziadków z tego pokolenia kompletne przeciwieństwo ich dzieci - boomerów czyli tych urodzonych już po wojnie. To jest echo rewolucji kulturalnej lat 60tych, którym pierwszym efektem są właśnie te wtedy dzieci kwiaty. Nawet w naszym siermiężnym PRL coś tam z opóźnieniem też nastąpiło rozluźnienie obyczajów.

Jeżeli chodzi o je⁎⁎⁎ie starych bab prądem to jestem bardzo radykalny natomiast jeżeli chodzi o takie urocze babulinki ze wsi to uwielbiam je wszystkie i poznałem ich sporo. Kochane kobiety z którymi warto zamienić kilka słów bo to najprawdziwsza przyjemność.

@SzubiDubiDU Moja babcia była z tego pokolenia. Bardzo spokojna kobita, chorobliwa w zasadzie od młodości. Opowiadała nie raz jak w czasie wojny musiała usługiwać Niemcom w lokalnym dworku. Większość z jakichś ostatnich 20-25 lat swojego życia spędziła w łóżku. Bez dziadka przeżyła 31 lat. Miała potwornego guza w jelitach, którego chciano jej usunąć ale po pierwszym badaniu prawie zmiotło ją z planszy i się na to nie zgodziła. Dużo się modliła chociaż bardzo daleko jej było do klimatów Radia Maryja (wręcz kazała tego nigdy nie włączać, bo jak to ujęła "tylko klepią a nie się modlą").


Umarła w wieku 91 lat. Przeżyła rodzeństwo i kuzynostwo, które w sumie w dużej mierze rzadko się pojawiało. No i oczywiście dziadka, o pół jego żywota.


Po dziś dzień nie wiem, czy ona tyle przeżyła dzięki "chlaniu" melisany (Melisana Klosterfrau Original, płyn doustny i na skórę, 235 ml ) czy mimo tego. Potrafiła wziąć sobie łyka i trzymać w ustach dopóki nie doszła do stolika z kubkiem. Zajmowało jej to circa 30-40 sekund. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@SzubiDubiDU roczniki przedwojenne są określane tytanami, przeżyli tą tragedie lub niektórzy dwie. Jak byliśmy młodzi to nadal byli wśród nas pamiętający I wojnę światową. Oni musieli do wszystkiego dojść sami, dlatego tak wszystko szanowali, nie byli roszczeniowi. Mnie nauczyli dziadkowie jednego, szacunku do każdego i że na pewne nacje trzeba uważać.

Urodzeni po wojnie byli zrobieni tylko po to, aby w zniszczonym kraju miał kto jako dziecięcy niewolnik zapierdalać w polu. Tylko przyszli komuniści z reformą rolną i urbanizacją. Wsioki dostali wykształcenie, pracę w fabryce smrodu i mieszkanie w mieście. Wszystko bez żadnego wysiłku: czy się siedzi czy się leży dwa tysiące się należy.

To teraz na starość wszystko im się należy i są narzekania, że jak to inni dostali. Czytać Ukraińcy. Wychowali takich samych, tylko im się wszystko należy. Bez żadnego myślenia samemu, ma być wszystko pod ryj podstawione. Tylko jedyne co im się należy to kop w d⁎⁎ę. A tym starym obibokom minimum socjalne, a nie wszyscy ich utrzymujemy a oni w życiu gówno robili.

@30ohm Mnie nauczyli dziadkowie jednego, szacunku do każdego.

Tylko jedyne co im się należy to kop w d⁎⁎ę

Jakiś wybiórczy ten szacunek do każdego

Skojarzyło mi się z moją babcią. Moja babcia taka jest, przeżyła wojnę jak dziecko ale nadal opowiada jak to wyglądało jak ich wyganiali w ich domu Niemcy zrobili szpital polowy a potem przyszli ruscy jak bez butów z karabinami na sznurku młodziki mówili że idą na Berlin ale nie o tym. Kobieta oaza spokoju, zawsze pozytywna i ciesząca się że jest dużo lepiej niż kiedyś było bo pamiętała dobrze ta biedę.

@SzubiDubiDU

babciunie pamiętające wojnę. Chusta na głowie i zgarbione tak, że wyglądały jak podkowa,

Dokładnie tak zapamiętałem moją prababcię. Była świetna, jeździłem do niej na wieś za lat pacholęcych. Do dzisiaj pamiętam jak uczyła mnie obierać ziemniaki płacząc przy tym ze śmiechu jak odkrajałem połowę zamiast samej skórki xD Czasem lubiła oglądać boks i komentować modę na sukces:

Ale ta Brooke to jest suka

ʕ•ᴥ•ʔ


O wojnie nigdy nie wspominała, myślę że doświadczyła strasznych rzeczy.

@SzubiDubiDU ciekawe spopstrzeżenie i w sumie masz rację... moja babcia była z takiego gatunku i jeszcze miała sąsiadkę, starowinkę, która pamiętała jeszcze pierwszą wojnę. Słuchać jej opowieści o pierwszej wojnie to był jakiś kosmos, niestety nieczęsto miałem okazję. Miła i ciepła kobieta, zawsze mnie cukierkami częstowała

@SzubiDubiDU było tych babin u mnie na wsi, oj było. Wszystkie już niestety powymierały ale pamiętam, że do późnej starości funkcjonowały jak tylko mogły. Zgarbiona, skulona ale drewna sobie przyniosła, grzybów nazbierała, grządki ogarnęła i jeszcze rodzinie przetworów z tego narobiła.


Mimo wielu chorób żyły dopóki były w stanie funkcjonować i coś pomóc rodzinie lub sąsiadom. Jakby ta przydatność była ostatecznym czynnikiem utrzymujacym je w ruchu. W sumie się nie dziwię, to pokolenie kobiet przeżywające swoją młodość w okresie wojen gdzie wielu mężczyzn nie wrociło lub wróciło kalekich z traumami i samo potrzebowało pomocy. Trudne realia sprawiły, że stały się harde i pracowite. Ten życiowy ropęd kończył się jak tylko zdarzał sie jakiś wypadek (np. zlamana noga) czy choroba. Kiedy tylko trafiały pod opiekę rodziny i mogły odpocząć to przeważnie w przeciągu kilku miesięcy umierały.


No a historie jakie opowiadały z czasów wojny, to było prawdziwe świadectwo okrucieństwa i tragedii jakie się wtedy działy. Jedna wraz z siostrą i synem sąsiadów uciekły do lasu przed banderowcami, reszcie wsi, w tym ich rodzinom nie udało się. Wróciły po dwóch dobach żeby zobaczyć zmasakrowane i zbeszczeszczone ciała swoich bliskich. Niestety młody wtedy byłem, głupi, nie wiedziałem co to Wołyń i banderowcy. A tzeba było nagrywać, spisywać, ocalić to świadectwo... Ehhh

Zaloguj się aby komentować