Armia, która podbiła więcej terenów niż jakakolwiek inna siła w historii ludzkości, nie miała linii zaopatrzeniowych. Nie było spichlerzy. Nie było wozów z chlebem. Nie było personelu kuchennego maszerującego za kawalerią.
Wszystko, czego potrzebowali, wozili na koniu albo zabierali z niego. Suszone mięso, mleko klaczy i trochę prosa. To wszystko.

Marco Polo podróżował z mongolskimi wojownikami w XIII wieku i udokumentował to, czego był naocznym świadkiem. Żołnierz na wyprawie mógł wytrzymać dziesięć dni bez rozpalania ognia i zatrzymywania się na gotowanie. Jego racje żywnościowe składały się z suszonego twarogu, sfermentowanego mleka kobylego oraz proszku zwanego borts, czyli mięsa końskiego lub koziego pokrojonego na cienkie plasterki, suszonego na otwartym wietrze stepowym i miażdżonego tak, aby zmieściło się w małym skórzanym woreczku. Dodaj wodę do proszku, a otrzymasz gulasz. Jeden koń, w pełni przetworzony na borts, mógł wyżywić żołnierza przez miesiące, a to była pierwsza na świecie odwodniona racja żywnościowa dla żołnierzy, około 800 lat przed opracowaniem przez armię Stanów Zjednoczonych MRE.

Włoski zakonnik Giovanni da Pian del Carpini podróżował po terytorium Mongołów w 1245 roku z misją dyplomatyczną dla papieża Innocentego IV i zapisywał wszystko, co obserwował, okiem osoby szczerze starającej się zrozumieć, jak funkcjonują ci ludzie. Zauważył, że Mongołowie pili sfermentowane mleko kobyle, zwane airagiem, w ilościach, które oszałamiały zewnętrznych obserwatorów, i że to odurzenie nie wiązało się z żadnym społecznym piętnem.

Airag przygotowywano w dużych skórzanych workach zawieszonych na ramie jurty, stale mieszanych przez każdego, kto przechodził przez drzwi, i pozostawiano do fermentacji, aż lekko alkoholowy i kwaśny smak stał się lekko kwaśny. To była ich woda, ich wino i ich kalorie – wszystko w jednym naczyniu. Carpini udokumentował również qurut, suszone skrzepy serowe, które każdy wojownik nosił jako zwartą, wysokotłuszczową rację żywnościową, suszone na jurcie na słońcu i wietrze, aż stwardniały tak bardzo, że pewien zachodni rycerz, który się z nimi zetknął, podobno złamał sobie ząb, próbując zjeść jeden bez uprzedniego namoczenia.

Gdy i to się skończyło, koń dawał więcej. Wojownik znajdował żyłę na szyi swojego wierzchowca, robił małe nacięcie, pił tyle, ile potrzebował, i zasklepiał ranę, a koń szedł dalej, a żołnierz jechał dalej. Chińscy dowódcy wojskowi, którzy stawili czoła armiom mongolskim po drugiej stronie stepu, zauważyli coś, co głęboko ich zaniepokoiło. W nocy z mongolskiego obozu nie unosił się dym.

Armia, która nie potrzebowała ognia do jedzenia, to armia, która mogła poruszać się w całkowitej ciemności, pojawiać się bez ostrzeżenia i utrzymywać się na terenie, na którym siły konwencjonalne padłyby z głodu w tydzień. Chińska piechota, zbudowana na zbożu i gotowanym ryżu, nie miała odpowiedzi na wroga żywiącego się tłuszczem, krwią i sfermentowanym mlekiem.

Czyngis-chan rozumiał, że szybkość jego armii jest jej najpotężniejszą bronią, a dieta była w całości dostosowywana do tej szybkości. Kiedy jego wojska znajdowały się w warunkach prawdziwego przetrwania, gotowały całe zwierzęta w ich skórze, wypełniając wnękę rozgrzanymi kamieniami, aby je upiec od środka, nie pozostawiając dymu, ognia ani śladu. Perski kronikarz odnotował, że obserwował kolumnę mongolską, która pokonywała teren, co zajęło jego karawanie trzy dni w ciągu jednej nocy, i nie byli oni nadludźmi. Po prostu korzystali z zupełnie innego systemu paliwowego niż wszyscy, z którymi walczyli.

Nie potrzeba było ognia, nie było potrzeby uzupełniania zapasów, nie było potrzeby zatrzymywania się. Kuchnią był koń i skórzana torba na siodle.

Eats History


#ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #historia

55238aad-f56a-488c-8289-c87f09efa0ed

Zaloguj się aby komentować

Stwór z Loch Ness W latach 2005-2007 naukowcy z Massachusetts Institute of Technology przeprowadzali kompleksowe badania dna szkockiego Loch Ness. W ramach programu badawczego strefa przydenna jeziora została szczegółowo przeszukana celem ustalenia, czy znajdują się w niej jakieś interesujące szczątki zwierząt – oczekiwano, że tego rodzaju znalezisko mogłoby pomóc w wyjaśnieniu historycznych obserwacji związanych z legendą o potworze z Loch Ness.


Rzeczywiście, podczas badań odnaleziono zwierzę, które wprawiło naukowców w osłupienie, jednak niekoniecznie takiego rodzaju, jakiego być może się spodziewano. Na głębokości około 99 metrów (324 stóp) odkryto poruszającą się w przydennym mule... dorosłą ropuchę szarą (Bufo bufo). Niezwykłe odkrycie zostało upublicznione w czerwcu 2007 roku na konferencji Oceans '07 w Aberdeen.


Prawdopodobieństwo przetrwania ropuchy szarej na tak dużej głębokości zostało zakwestionowane przez biologów, ponieważ normalnie płazy te nie nurkują tak głęboko – wolą płytkie zbiorniki wodne i przeważnie zanurzają się na maksymalnie kilkadziesiąt centymetrów pod powierzchnię. Pozostawanie pod wodą przez dłuższy czas bez dostępu do powietrza atmosferycznego powinno stanowić dla ropuchy problem.


Najwyraźniej ropucha z Loch Ness pobiła rekord nurkowania w historii swojego gatunku. Po co jednak miałaby zanurzać się na głębokość prawie stu metrów i jak w ogóle radziła sobie w warunkach panujących na dnie jeziora? Nie wiadomo.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #zwierzaczki #plazy #ropuchy #szkocja

6cab0f25-9b54-411c-ad58-3494a7c6036c

Na 99 m glebokosci panuje cisnienie okolo 10 bar. Czyli na kazdy cm2 zaby naciska sila rowna okolo 10 kg. Gdyby taka zaba sie wynurzyla na powierzchnie, nacisk by zmalal, wiec jej rozmiar by sie powiekszyl do rozmiarow potwora.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Mapa zasięgu sieci GSM dla operatorów ERA i Plus GSM w październiku 1997 - rok po uruchomieniu cyfrowej telefonii komórkowej w Polsce.


W połowie roku 1997 telefon Hagenuk Duet Plus z aktywacją kosztował już 'tylko' 601 złotych, spadły też ceny usług. Za najtańszy abonament płaciło się 35 złotych, a koszt jednej minuty rozmowy wahał się w jego ramach od 70 groszy do 1,80 złotych. Tak duży rozstrzał wynikał z dwóch taryf - dziennej i nocnej. Aby oszczędzić na telefonie, dzwoniło się wieczorami, kiedy ceny połączeń były najniższe. A naliczania sekundowego jeszcze nie było..


Wraz z cyfrową telefonią komórkową zadebiutowały u nas wiadomości SMS - w sieci Plus płaciło się za nie wówczas 60gr za każdą wysłaną wiadomość.


To wszystko przy minimalnej krajowej 450zł brutto i średniej pensji 1131zł brutto!


Trzy lata później - pod koniec roku 2000 abonentów było już 4 miliony, a zasięg obejmował 85% populacji.


#ciekawostki #mapy #mapporn #zuchpostuje #hejto30plus #telefony #telekomunikacja #gsm #technologia

3d37ad35-4376-479e-aa00-0824c8f2f05a
a00e60de-d555-4959-aaff-85d40e18973b

@zuchtomek na pewno te dane o liczbie użytkowników sieci komórkowej w 2000 roku są prawidłowe?

W 2000 roku chodziłem do podbazy i telefony komórkowe były wtedy ewenementem i to nie i dzieciaków ale i i dorosłych. Znałem chyba tylko jedną rodzinę, która w roku 2000 miała komórkę a nie żyliśmy w Polsce C. Dopiero w okolicy 2003-2004 telefony zrobiły się szeroko rozpowszechnione.

@zuchtomek mój ojciec miał baardzo wcześnie telefon. Tylko, że używał do odbierania telefonów od klientów, a nie do dzwonienia. Zasięg urywał się w Jankach pod Warszawą, a potem przykręcało się taką śmieszną antenkę i stawiało na dachu samochodu.

Jak już wspominamy zamierzchłe czasy: mój ojciec w 1996 albo 1997 jeździł (maluchem!) jako kurier TNT po Śląsku i miał telefon wielkości małej walizki. Pół obudowy zajmowała bateria, a reszta to była słuchawka na kablu takim zwijanym jak w stacjonarnym telefonie. Jakoś od 2001 kojarzę że telefony już były powszechne, mimo że drogie. Matka miała w swoim czasie chyba takiego żółtego Ericssona z klapką do którego podłączało się akcesoryjną klawiaturę qwerty.

Zaloguj się aby komentować

Najmniejsze żabki świata Do niedawna za najmniejszy znany nauce gatunek żaby uznawało się Paedophryne amauensis, maleńkiego płaza występującego w lasach deszczowych wschodniej Nowej Gwinei – żabka ta, odkryta w 2009 roku i oficjalnie opisana kilka lat później, mierzy w postaci dorosłej zaledwie 7,7 mm i waży 10 mg. Jak na swoje małe rozmiary, całkiem sprawnie skacze, niekiedy nawet na odległość wynoszącą trzydziestokrotność długości jej ciała. Jej populacja jest dość liczna, a zasięg jej występowania może być nawet większy niż się obecnie podejrzewa. Jest też jednak trudna do wykrycia, ponieważ dzięki swoim rozmiarom i ubarwieniu skutecznie ukrywa się wśród opadłych liści, a wydawane przez nią odgłosy brzmią niemal tak samo, jak odgłosy wydawane przez owady.


Jakiś czas temu jednak odkryto jeszcze mniejszą żabę i zarazem najmniejszego kręgowca na świecie. Jest to Brachycephalus pulex (drugie i trzecie zdjęcie), gatunek płaza żyjący na niewielkim obszarze lasów tropikalnych w regionie Serra Bonita w brazylijskim stanie Bahia – dorosłe samce tej żaby osiągają przeciętnie długość 7,1 mm, a jeden rekordzista mierzył zaledwie 6,45 mm. Początkowo uważano, że Brachycephalus pulex jest ropuchą, stąd jej popularna nazwa: Brazilian flea toad, okazało się jednak, że gatunek ten należy zaliczyć do żab. Badania wykazują, że te miniaturowe płazy, podobnie jak gatunki pokrewne zbliżone do nich rozmiarami, nie potrafią w pełni wykorzystywać układu przedsionkowego, który odpowiada za zmysł równowagi. Powoduje to, że na ogół trudno im zachować równowagę podczas skakania i nie zawsze lądują prawidłowo.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #plazy #zaby #rekordy

cc531a87-cbe7-412f-8a90-8a4c0f805434
7213f558-7b77-4998-84cb-b8021fc2d116
0e2b6f47-3728-4005-8ef1-460f5641ce53

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@razALgul niech sobie dają jak chcą, ale Furwa, Genisław i Anuska to po tym jak pójdą do szkoły znienawidzą rodziców całym serduszkiem.

Ciekawostka, z tych danych można z pewnym prawdopodobienstwem policzyć ilu osobom się cegła na łeb spierdoliła. Podaję wzór, suma imion x2,

Nie wiem czemu tu się znajduje Bolko, wprawdzie dość staropolskie imię, ale nie brzmi jakoś strasznie. Lepiej w takiej formie niż jakby dać dziecku Bolesław.

Zaloguj się aby komentować

Prawda jest taka, że bizony to po prostu potomkowie żubrów, które wyruszyły z Białowieży za ocean w poszukiwaniu lepszego życia.

Zaloguj się aby komentować

Pamiętajcie że czasem zdarzają sie rzeczy przewrotne.


W 1999 roku australijski kierowca ciężarówki Bill Morgan uległ poważnemu wypadkowi. Doznał zawału serca i przez 14 minut był klinicznie martwy. Ratownikom udało się go uratować, ale wkrótce zapadł w głęboką śpiączkę. Po 12 dniach lekarze powiedzieli rodzinie, że jego mózg mógł zostać trwale uszkodzony i zasugerowali odłączenie aparatury. Ku zaskoczeniu wszystkich Bill nagle się obudził, całkowicie przytomny i bez żadnych uszkodzeń mózgu.

Uznając to za drugą szansę w życiu, rzucił niebezpieczną pracę, oświadczył się swojej dziewczynie i dla uczczenia tego kupił zdrapkę. Okazało się, że wygrał nowy samochód o wartości około 17 tysięcy dolarów. Historia szybko zainteresowała lokalne media, które poprosiły go, aby odtworzył moment zdrapywania losu przed kamerą.

Bill kupił więc kolejny los i zaczął go zdrapywać na wizji. Po chwili zamarł, spojrzał na reportera i powiedział, że właśnie wygrał 250 tysięcy dolarów.

Stało się to naprawdę, a ogromna wygrana padła dokładnie w chwili, gdy próbował jedynie odegrać przed kamerą poprzednie zwycięstwo.


https://www.reddit.com/r/BeAmazed/comments/1mw7tcj/in_1998_bill_morgan_was_dead_for_14_minutes/


#truestory #coolstory #wygryw #hazard #lotto #australia

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Żaby jak ze szkła, które potrafią "ukryć" swoją krew. Szklenicowate (Centrolenidae), znane też jako żaby szklane, zamieszkują lasy deszczowe Ameryki Środkowej i Kolumbii. Zasadniczo większość z nich ma ubarwienie limonkowozielone, jednak skóra ich brzucha jest półprzezroczysta lub nawet całkowicie przezroczysta, a ich narządy wewnętrzne – w tym serce, wątroba, przewód pokarmowy – są bardzo dobrze przez nią widoczne.


Badanie zalet i wad tej nietypowej przezroczystości u żab szklanych wykazało, że kombinacja przezroczystej skóry w dolnej części ciała i nieprzezroczystego grzbietu oferuje płazom więcej możliwości kamuflażu niż zmiana koloru skóry dzięki zawartych w niej pigmentom. Stwierdzono, że kolor ciała żaby zmienia się nieznacznie w zależności od tego, czy siedzi na ciemniejszych lub jaśniejszych liściach – w połączeniu z bardziej przezroczystymi nogami sprawia to, że kontur jej ciała jest mniej zauważalny, a jego krawędzie ulegają wizualnemu zmiękczeniu, dopasowując się do jasności otoczenia. Eksperymenty z żelatynowymi modelami żab nieprzezroczystych i półprzezroczystych wykazały, że żaby półprzezroczyste były mniej widoczne i były dużo rzadziej atakowane przez ptaki, zarówno w warunkach oświetlenia dziennego, jak i w nocy.


W 2022 roku odkryto ponadto, że żaby szklenicowate potrafią tymczasowo „ukrywać” swoje czerwone krwinki, zwiększając tym samym przezroczystość swoich ciał. Robią tak przede wszystkim podczas snu, kiedy są bardziej narażone na ataki drapieżników. Wykazano, że przekierowują wówczas około 89% swoich czerwonych krwinek z naczyń krwionośnych do wątroby bez żadnej szkody dla funkcjonowania organizmu. Gdy budzą się i robią się bardziej aktywne, liczba czerwonych krwinek w ich naczyniach wzrasta.


Chociaż u większości zwierząt, w tym także u ludzi, skończyłoby się to prawdopodobnie masywnym zakrzepem, żaby najwyraźniej potrafią zmieniać rozlokowanie i zagęszczenie czerwonych krwinek bez ryzyka zakrzepu. Odkrycie to może poszerzyć naszą wiedzę na temat przepływu i procesów krzepnięcia krwi, a być może także pomóc w opracowaniu nowych antykoagulantów, czyli preparatów obniżających krzepliwość krwi.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #plazy #zaby #krew #amerykasrodkowa

ade19704-9d53-46e5-a681-09c70a6fdf03
96fbc894-37c6-46bb-b9a4-e3a3a2fc30eb
397e2f4e-3c07-4fa2-885e-81483c72353f
8554a904-be3e-42a1-b954-85002d2e5864

Imagine iść na studia biologiczne, by zostać naukowcem, odkrywać nowe gatunki w dżungli i zapisać się na kartach historii. Realia:

eksperymenty z żelatynowymi modelami żab.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wiecie po co było robienie zdjęć w grze Pokemon GO?


Po to, żeby zebrać gigantyczną bazę ~30 miliardów zdjęć z całego świata ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Baza ta niebawem zasili roboty, rozwożące różne rzeczy po świecie (w szczególności po zatłoczonych miastach).


Po co robotom takie dane? Do superdokładnego orientowania się w przestrzeni, na podstawie obrazu z kamery:

"W przeciwieństwie do satelitarnego systemu GPS, VPS (Visual Positioning System) wykorzystuje kamery i dane wizualne do ustalania położenia i orientacji z niespotykaną dotąd dokładnością — często z dokładnością do centymetrów, a nie metrów."


Innymi słowy Niantic Spatial (firma stojąca za Pokemon Go) nawiązała właśnie strategiczne partnerstwo z Coco Robotics.


#ciekawostki #wiadomosciswiat #pokemongo #pokemon #niantic #technologia #internet #gry #nawigacja #permanentnainwigilacja #komputery #telefony #informatyka

fcc9a700-d7f8-4055-8aca-fb31cec47811
9c5c5f7c-6774-48dc-8f8c-240641796490

Zaloguj się aby komentować

Jak daleko w czasie jesteś w stanie zrozumieć angielski?


2000


Well, I finally got to the town everyone has been talking about lately. Wulfleet. And let me tell you, it was not easy to get here. It’s ridiculous how close this place is to London, and yet how hard it is to get here. I took a train to some place whose name I can’t pronounce, and then from there I had to hop on a bus. The whole day was shot just getting here.

Not going to lie though: so far, it’s totally worth it.

Yes, it’s the typical English coastal town: the seagulls, the cobblestone streets, the works. But there’s something about it that just makes me want to dress up in a cape and walk around like I’m in a Gothic novel. Although, let’s be honest, do I really need an excuse to do that?

Everyone seems really nice here, although I did have one really weird encounter on the way to the B&B. A guy was following me for a while. It kind of freaked me out. Anyway, if you go to Wulfleet, just watch out for this one weird guy who hangs out near the bus stop. I know, real specific. But anyway, that was just a bit odd.

Speaking of which, the B&B is also… interesting. LOL. It has separate hot and cold taps and everything. I’m about to see how the “bed” portion works. I’ll update you on the “breakfast” tomorrow morning. If I can find an internet cafe around here, that is.


1900


My plans for an untroubled sleep were upset, however, when I woke with a start before dawn. The window had, it seemed, come open in the night, though I was perfectly certain I had fastened it. I sprang up from the bed to see what was the cause, but I could see nothing in the darkness — nothing, that is, that I could satisfactorily account for. I closed the window again but was entirely unable to fall asleep due to the shock. I am not, I hope, an easily frightened man, but I confess the incident left me not a little unsettled.

When dawn finally came, I went downstairs to find a well-appointed dining room in which there was laid out a modest but perfectly adequate meal. After I ate, and thanked the landlady — a respectable woman of the kind one expects to find in charge of such an establishment — I decided to take a stroll around the town. The sea air did something to revive me after the events of the previous day, not to mention the night, although a question still weighed on me. Do windows simply burst open in the night? Or was there something else afoot? I resolved to make enquiries, though of whom I was not yet certain.


1800


After spending the day wandering around the environs of the town, and, finding myself hungry, I sought out an inn, where I might buy some supper. It was not difficult to find one, and, sitting alone, I called for supper from what the publican had to offer. I confess I gave no great thought to the quality of the fare. Hunger, that great leveller, makes philosophers of us all, and renders even the meanest dish agreeable.

The place was adequately charming. The tables were covered with guttering candles, and the local rustics seemed to be amusing themselves with great jollity. Reader, I am not one of those travellers who holds himself above the common people of the places he visits. I saw fit rather to join in with their sport and we whiled away the hours together in good cheer. I found them to be as honest and amiable a company as one could wish for.

The only thing that disturbed my good humour was when I thought, for a brief moment, that I saw the man who accosted me yesterday among the crowd. But it must have been a mere fancy, for whatever I thought I saw vanished as quickly as it had appeared. I chided myself for the weakness of my nerves, and took another draught to steady them.

When, at long last, the entertainment was spent, I undertook to return to my lodgings; however, finding myself quite unable to find my way, a fact which owed something to having imbibed rather immoderately in the hours prior — and here let me caution the reader against the particular hospitality of country innkeepers, which is liberal beyond what prudence would advise — I soon found myself at the harbour’s edge.


1700


When I was firſt come to Wulfleet, I did not see the harbour, for I was weary and would ſooner go to the inn, that I might ſleep. It is a truth well known to travellers, that wearineſs of body breeds a kind of blindneſs to all things, however remarkable, and ſo it was with me. But now that I beheld the ſight of it, I marvelled. In the inky blackneſs I could see not a ſtar, nor even a ſliver of the moon. It was indeed a wonder that I did not ſtumble on my way, and periſh in a gutter, for many a man has come to his end by leſs.

Finally, with my mind much filled with reflection, I found my way through dark ſtreets to a familiar alley. This was a welcome sight, as an ill foreboding was lately come into my mind. I entertained for a moment such unmanly thoughts as are far from my cuſtom, and which I ſhould be aſhamed to ſet down here, were it not that an honeſt account requires it. I felt eſpecially that I was purſued by ſome thing unknown to me. I glanced backwards, to ſee if I might eſpy that man. But there was no one, or at least no one that I could diſcern.

At laſt, I found the doorway of the inn, as much by chance as by deſign, and retired to ſleep with a mind addled half by drink and the other half by a fear for which I could not well account. I commended myſelf to Providence, and reſolved to think no more on it.


1600


That night I was vntroubled by such euents as I had vndergone the night before, for I had barred the door ere I ſlept, and so fortified, that so no force might open it. This town of Wulfleet was paſſing ſtrange, as ſtrange I dare ſay as any place whereof Plinie wrote, or any iland discovered in the voyages of Sir Walter Raleigh. But I was bound to my taſk, and would not flinch from it. I would record the occurrents in Wulfleet, howeuer ſtrange they might ſeem, yea, though they were ſuch things as would make a leſſer man forſake his purpoſe.

But I ſoon forgot my earlier dread, for the morning brought with it ſo fair a ſight as to diſpel all feare. The people of the town had erected ouernight a market of ſuch variety and abundance as I haue not ſeen the like. Animals walked among men, and men among animals, a true maruel!

As I looked on this aſſembled throng, greatly pleaſed and not a little amazed, a man approached me. He ſtartled me, but I quickly saw he was nothing but a farmer come to hawke his wares. “Would you haue a fowl, sir?” ſaid he, “My hens are fat and luſty, and you may haue them cheap.”

I said in reply, “No, I thanke thee,” He was a churliſh fellow, rude of ſpeech and meane of aſpect, and I felt no ſhame at thouing ſuch a man as that.


1500


I went forthe among the people, and as I paſſed throughe the market and the ſtretes of the towne, euer lokyng aboute me with grete care, leſt I ſholde agayn encountre ſome peryl, thee appeared, from oute of the prees that ſame man whom I ſo dredde. And he was passyng foule was of vyſage, as it ſemed to me, more foule than ony man I had ſene in al my lyf.

He turned hym towarde me and ſayd, “Straunger, wherefore art thou come hydder?”

And I anſwerd hym nott, for I knewe nott what I ſholde ſaye, ne what answere myght ſerue me beſt in ſuche a caas.

Than hee asked me, “Was it for that thou wouldeſt ſee the Maiſter?”

And verely this name dyd me ſore affright, for who was this Maiſter wherof he ſpake? And what maner of man was he, that his very name ſholde be ſpoken wyth ſuche reuerence and drede. I wolde haue fledde but he purſued me and by myn avys he was the ſwifter, for he caught me full ſoone.

I sayd to him, “What meaneſt thou? Who is the Maiſter?”

And he sayd, “I ſhall brynge the vnto hym, and thou ſhalt ſee for thy ſelf what maner of lorde he is.”

But I wolde not, and cryed out ayenſt hym with grete noyſe, leſt he ſholde take me thyder by violence and ayenſt my wille.


1400


Bot þe man wolde me nat abandone þer, ne suffre me to passen forþ. I miȝt nat flee, for hys companiouns, of whom þer were a gret nombre, beſet me aboute, and heelden me faſt þat I ne scholde nat ascapen. And þei weren stronge menn and wel douȝti, of grymme contenaunce and fiers, and armed wiþ swerdes and wiþ knyues, so þat it were gret foly for eny man to wiþstonden hem.

So þei bounden me hond and foot and ledden me to þe one þei callede Maiſter, of whom I hadde herd so muchel and knewe so litel.

Þe sayde Maiſter, what that hee apperid bifore me, was verely a Deuill, or so me þouȝte, for neuer in al my lyf hadde I beholden so foule a creature. Hee bore a blak clok þat heng to þe grounde, and ſpake neuer a worde. Bot his countenaunce was hidous and so dredful þat my blood wexed colde to loken on hym. For he hadde nat þe visage of a man bot of a beest, wiþ þe teeþ and ſnoute of a wulf, scharpe and crueel. And his eres weren longe eres, as of a wulf, and bihynde him þer heng a gret tayl, as wulf haþ. And hys eyen schon in þe derknesse lyke brennyng coles.

“What wolden ȝe wiþ mee, ȝe heþene?” aſked I, þouȝ myn voys quaked and I hadde litel hope of eny merci.

Bot þei maden no answer, neyþer good ne yuel. Þei weren stille as stoon, and stoden about me as men þat wayte on þeir lordes commandement.


1300


Þanne after muchel tyme spak þe Maiſter, and his wordes weren colde as wintres is. His vois was as þe crying of rauenes, scharpe and schille, and al þat herde hym weren adrade and durst nat speken.

“I deme þe to þe deeþ, straunger. Here ſchaltou dyen, fer fram þi kynne and fer fram þine owen londe, and non ſchal knowen þi name, ne non schal þe biwepe.”

And I sayde to hym, wiþ what boldenesse I miȝte gaderen, “Whi fareſt þou wiþ me þus? What treſpaas haue I wrouȝt ayeins þe, þat þou demeſt me so harde a dome?”

“Swie!” quoþ he, and smot me wiþ his honde, so þat I fel to þe erþe. And þe blod ran doun from mi mouþe.

And I swied, for þe grete drede þat was icumen vpon mee was more þan I miȝte beren. Mi herte bicam as stoon, and mi lymes weren heuy as leed, and I ne miȝte namore stonden ne spoken.

Þe euele man louȝ, whan that he sawe my peine, and it was a crueel louȝter, wiþouten merci or pitee as of a man þat haþ no rewþe in his herte.

Allas! I scholde neuer hauen icumen to þis toune of Wuluesfleete! Cursed be þe dai and cursed be þe houre þat I first sette foot þerinne!


1200


Hit is muchel to seggen all þat pinunge hie on me uuroȝten, al þar sor and al þat sorȝe. Ne scal ic nefre hit forȝeten, naht uuhiles ic libbe!

Ac þer com me gret sped, and þat was a uuif, strong and stiþ! Heo com in among þe yuele men and me nerede fram heore honden.

Heo sloȝ þe heþene men þat me pyneden, sloȝ hem and fælde hem to þe grunde. Þer was blod and bale inouȝ And hie feollen leien stille, for hie ne miȝten namore stonden. Ac þe Maister, þe uuraþþe Maister, he flaȝ awei in þe deorcnesse and was iseon namore.

Ic seide hire, “Ic þanke þe, leoue uuif, for þu hauest me ineredd from dæðe and from alle mine ifoan!”


1100


Þæt ƿif me andsƿarode and cƿæð, “Ic eom Ælfgifu gehaten. Þu scalt me to ƿife nimen, þeah þe þu hit ne ƿite gyt, for hit is sƿa gedon þæt nan man ne nan ƿif ne mote heonon faren buten þurh þone dæð þæs Hlafordes.”

“Ac þær is gyt mare to donne her, forþi ƿe nabbaþ þone Hlaford ofslagenne. He is strong and sƿiðe yfel, and manige gode men he hæfð fordone on þisse stoƿe.”

“Is þæt soð?” cƿæþ ic, forþon þe ic naht ne ƿiste. “Ic ƿende þæt ic mihte heonon faren sƿa ic com.”

“Gea la,” cƿæð heo. “Hit is eall soð, and ƿyrse þonne þu ƿenst.”


1000


And þæt heo sægde wæs eall soþ. Ic ƿifode on hire, and heo ƿæs ful scyne ƿif, ƿis ond ƿælfæst. Ne gemette ic næfre ær sƿylce ƿifman. Heo ƿæs on gefeohte sƿa beald swa ænig mann, and þeah hƿæþere hire andƿlite wæs ƿynsum and fæger.

Ac ƿe naƿiht freo ne sindon, for þy þe ƿe næfre ne mihton fram Ƿulfesfleote geƿitan, nefne ƿe þone Hlaford finden and hine ofslean. Se Hlaford hæfþ þisne stede mid searocræftum gebunden, þæt nan man ne mæg hine forlætan. Ƿe sindon her sƿa fuglas on nette, swa fixas on ƿere.

And ƿe hine secaþ git, begen ætsomne, ƿer ond ƿif, þurh þa deorcan stræta þisses grimman stedes. Hƿæþere God us gefultumige!




Źródełko: https://www.deadlanguagesociety.com/p/how-far-back-in-time-understand-english gdzie znajdziecie wytłumaczenie co i jak zmieniało się w poszczególnych okresach czasu


#angielski #historia #ciekawostki

#owcacontent

Zaloguj się aby komentować