Ciekawi mnie kim jest właściciel? Co się z nim stało? Co się stanie z książkami i czy właściciel, albo spadkobiercy coś za nie dostaną.

Jak oddali zbiór do samodzielnej wyceny temu antykwariatowi, to na bank się okaże, że jednak nic cennego nie było...

Zaloguj się aby komentować

UMARŁ KRÓL, NIECH ŻYJE KRÓL! Przed wami #bookdrop - następca tagu #kzp!


Rozdawanie książek nie może wyginąć. Wbrew przeciwnościom losu - jedziemy dalej




#bookdrop numer 1


Warunki wzięcia udziału: piorun + komentarz + dołączenie do społeczności bookdrop.

Wygrywają 2 osoby i każda z nich zgarnie książkę o wartości do 50PLN.


Warunki należy spełnić do 07.02.2026 (sobota), godz. 15:00.


REGULAMIN ZNAJDUJE SIĘ TUTAJ




#rozdajo #zadarmo #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

#hejtolosauth

c761b1d8-c97d-4720-b4b1-f6dfa2aa1db6
Santa_Clown userbar

Zaloguj się aby komentować

Tag do czarnolistowania -> #uniwersumhejto


Bry. Będę sobie od czasu do czasu pisał opowiadania w uniwersum Hejto. Nie trzeba czytać, nie warto Chcę sobie potrenować troszku pisanie pierdół, gdyż chciałem kiedyś w dalekiej przyszłości przelać na papier pewną swoją ideę, aczkolwiek do tego potrzebuję nieco obycia w pisaniu dłuższych form, którego nie mam za grosz. Tak więc traktujcie to proszę z przymrużeniem oka.


W kolejnych opowiadaniach będę odkrywał inne postacie i ich przygody, jak chociażby taksówkarz detektyw @Taxidriver ma rozwiązać tajemnicę zniknięcia @Alembik. Zlecenie przyjmuje od @FriendGatherArena zaniepokojonego tajemniczymi obrazkami odkrytymi pod lodem jego hokejowego lodowiska. We wszystko zamieszany jest @Cybulion


Poniżej jest więc Wprowadzenie i takie z grubsza nakreślenie miejsca akcji, oraz bohaterów. Wstęp do wstępu.


Roboczo zbiór nazywam Hej, to niemożliwe!



Ucieczka przed patologią


Król Michau I, zwany Okrutnie Przeciętnym, panował nad Królestwem Wypok z siłą i charyzmą rozmokniętego kartofla. Jego wojska będące niegdyś symbolem godności człowieka były w rozsypce, a pierwsze skrzypce zaczęła grać Armia Przegrywów. Nic więc dziwnego, że pewnej nocy grupa rebeliantów postanowiła uciec. Nie z honorem, nie z fanfarami - raczej potykając się o własne ideały i niosąc ze sobą wszystko, co miało dla nich sens, czyli książki, instrumenty muzyczne, wiedzę, qualitycontent i jednego pociesznego susła.


Tak powstało Hejto.


Nazwa była krótka, dźwięczna i nikomu się nie podobała - co uznano za dobry omen. Choć zaczęło się od żartu, zostało już na stałe.


Osada Hejto powstała w miejscu, które na żadnej mapie nie wyglądało obiecująco. @razALgul, Hejtowy kartograf, narysował ją początkowo bardzo małą, tak na wszelki wypadek - bo nigdy nie wiadomo, czy coś nie zniknie. Później musiał gumkować i dorysowywać kolejne budynki, place, drogi i dziwnie wyprofilowany cokół, na którym od samego początku siedział i medytował @l__p . Nikt nie pamiętał, by kiedykolwiek zszedł. @koszotorobur próbował go ująć w powszechnym spisie ludności, ale rubryka "stan: być może" nie została zaakceptowana przez burmistrza.


Pierwszym duchowym przewodnikiem Hejto został @Ragnarokk, lokalny szaman i niekwestionowany autorytet w dziedzinie grzybów. Twierdził, że każdy problem można rozwiązać odpowiednim muchomorem, a jeśli się nie da - to przynajmniej przestanie to przeszkadzać. Jego metodom przyglądała się @Wrzoo, która prowadziła swoją małą przychodnię i leczyła absolutnie wszystko wodą. Zwykłą. Z kranu. "To woda z intencją" – mówiła, a pacjenci zdrowieli, bo nie mieli siły dyskutować.


Po ceremoniach tej wesołej dwójki ludzie często widzieli rzeczy, których nie było, lub nie widzieli rzeczy, które były. @Dziwen, ekscentryczny malarz i wampir-nieudacznik, po jednej z takich nocy na stałe zaczął zamieniać się w sowę, co bardzo ułatwiało mu malowanie nocnych pejzaży, ale utrudniało rozmowy. Od tego czasu zaczął się komunikować z resztą za pośrednictwem rysunków. @Fafalala, psychiatra, obserwowała to wszystko z zawodowym zainteresowaniem, zauważając, że rozmowa o traumach połączona z wodą i halucynogennymi grzybami daje zaskakująco trwałe efekty terapeutyczne. Uważała, że Dziwen zyskał na przemianie, gdyż mimo że i tak ją podglądał jak zawsze przez okno, to przynajmniej nic nie mówił.


Burmistrzem mianowany został @bojowonastawionaowca - osoba o moralnym kręgosłupie prostszym niż większość ulic w Hejto. Gdy mówił, wszyscy słuchali, nawet @cebulaZrosolu, który zazwyczaj znajdował się dokładnie tam, gdzie nie powinien, i zadawał pytania, zanim ktokolwiek zdążył pomyśleć o odpowiedzi, a jak nie usłyszał odpowiedzi okazywał pokaźne muskuły. Jego rządy były spokojne, stanowcze i zdumiewająco skuteczne. Choć nie wszyscy zauważali, że pewne decyzje zapadały szybciej, niż dało się je formalnie podjąć.


W cieniu ratusza, w cieniu cieni, działał @mles. Nikt nie wiedział, czym dokładnie się zajmuje. Większość nie wiedziała nawet jak wygląda, ani czy w ogóle istnieje. Choć nie mogli nie odczuwać jego obecności. Szara eminencja pociągająca za wszystkie sznurki.


"Przypadek" - mawiał @mles, uśmiechając się w sposób, który nigdy nie obejmował oczu.


Na marginesie tej historii trzeba jeszcze wspomnieć o @ataxbrasie - bo choć rzadko schodził z wieży, jego myśli krążyły po Hejto częściej niż ktokolwiek inny.


Uznawany powszechnie za najmądrzejszego człowieka świata, zamknął się w swojej wieży nie z pychy, lecz z praktyczności. Zdarzało się, że tygodniami nie wychodził, a gdy już to robił, rzucał mimochodem zdania, które później cytowano jak przysłowia - choć nikt nie był do końca pewien, czy były ostrzeżeniem, czy żartem.

Wieża ataxbrasa była pełna notatek, schematów i pomysłów tak zaawansowanych, że nawet @Marvin analizował je z ostrożnością.


Wszystkiemu z góry przypatrywał się @PositiveRate, dowódca sił powietrznych, admirał HejtoFloty, który z samolotu patrolował okolicę i meldował, że na Wypoku panuje dziwna nerwowość. Król Michau I Okrutnie Przeciętny podobno wprowadził nowy podatek od inicjatywy własnej i dlatego tamtejsze przegrywy chcąc uniknąć konsekwencji skarbowych zaczęły organizować się w grupki złodziei, aby wykraść jak najwięcej dzieł powstałych w rebelianckiej osadzie.


Nieco na uboczu, w starej stodole przerobionej na siłownię energetyczną, na specjalistycznym rowerze pedałował @Furto. Kręcił prąd dla całej osady, sapał, klął, ale kręcił. To na nim opierały się serwery - bijące serce osady. Pomagał mu @Gilgamesh, bo lubiano go tak bardzo, że sama jego obecność podnosiła wydajność, choć sam odpowiadał za serwery powiadomień i niektórzy narzekali, iż nie działają jak powinny. On zbywał to uśmieszkiem i wracał do @Deykun rozwiązywać diffle. @myoniwy, najlepszy elektryk świata, stał nad nimi z notatnikiem, mierząc coś, licząc coś, pisząc coś, w każdym razie coś czego nikt inny nie rozumiał. Co chwila chwalił się, że wynalazł latarkę, która miała świecić w pewnym specyficznym miejscu i faktycznie świeci. Żeby to udowodnić potrzebował jednak ochotnika, który zechce umieścić kamerę w tak nieoczywistym miejscu. Od czasu gdy porozmawiał z @entropy_ ponoć znalazł rozwiązanie, lecz wówczas jeszcze nikt się nie spodziewał na czym ono polega.


Całości przypatrywał się @Fonfi od zawsze twierdzący, że rzeczy działają lepiej, jeśli nikt do końca nie wie jak. W Hejto było to podejście nie tylko akceptowane, ale wręcz premiowane. Jego warsztat znajdował się na uboczu osady, w miejscu, które @razALgul zaznaczał na mapach bardzo ostrożnie - ołówkiem, który łatwo się ścierał. Budynek wyglądał jakby kilka starych młynów, zegarów i pieców hutniczych postanowiło wspólnie spróbować życia rodzinnego. W środku było gorąco, głośno i logicznie wyłącznie dla fonfiego.


@fonfi tworzył maszynerię napędzającą gospodarkę Hejto, choć nikt nie potrafił powiedzieć, co dokładnie ta maszyneria robi. Wiedzieli tylko, że gdy przestawała działać, wszystko zwalniało. Każde urządzenie miało nazwę. Niektóre poetyckie, inne obraźliwe.


Niepokój pojawił się wtedy, gdy @Marvin zainteresował się sprawą. Autonomiczny byt analizował schematy fonfiego z nienaturalnym skupieniem.


- To nie jest mechanika - stwierdził. - To narracja.


Fonfi nie zaprzeczył.


Gospodarka Hejto rozwinęła się niemal przypadkiem. Największą potęgą był zakład przetwórstwa mleczarskiego @AdelbertaVonBimberstein, produkujący twaróg w ilościach gargantuicznych. Oficjalnie. Nieoficjalnie większość znikała, zanim trafiła do chłodni, gdyż sam pochłaniał zapasy, aby mieć siłę na ćwiczenia szkoły chłopskiej dyscypliny. @GazelkaFarelka, dietetyk, próbowała to regulować. Zaleciła mu suplementację magnezu i horrendalne ilości błonnika. Nie dlatego, że tak trzeba, ot - hodowała różnorodne szczepy bakterii w jelitach hejtowej gawiedzi, dzięki którym chciała przywrócić ludzką postać @owczareknietrzymryjskiemu. Choć nie przypominał wcale psa, wyglądał całkiem normalnie, to większość uważała, iż zjadane przez niego zupy są nieludzkie i nadal tkwi w nim zwierzęca natura.


Kulturalnie osada kwitła aż za bardzo, jak ogród, którego nikt nie odważył się przyciąć. Lokalny bard meloman @LeniwaPanda prezentował najnowsze ballady tak przejmująco nostalgiczne, że ludzie nagle przypominali sobie rzeczy, których nigdy nie przeżyli. Po trzecim zbiorowym westchnieniu @splash545, stoik z powołania, choć nie z temperamentu, wprowadził obowiązkowe sesje uspokajające - zbiorowe oddychanie, siedzenie w ciszy oraz przypominanie sobie, że wszystko przemija, łącznie z akordami molowymi.


Na drugim biegunie emocji znajdowali się @AndrzejZupa i @WatluszPierwszy, wierne ideałom punki, którzy organizowali koncerty tak niszowe, że czasem jedynym słuchaczem był @Half_NEET_Half_Amazing. Ten zaś, zupełnie niewzruszony frekwencją, paradował nocami po Hejto przebrany za żabę, podskakiwał pod sceną i klaskał w rytm, ku powszechnej aprobacie - bo jeśli ktoś tańczy jak żaba do muzyki, to najwyraźniej wie coś, czego inni jeszcze nie pojęli. O występ na scenie wielokrotnie zabiegał @dradrian_zwierachs, ale Andrzej stwierdził, iż musi popracować. Od tego czasu wbija rangę "urugej", która jest przepustką otwierającą każde drzwi i nie będzie musiał pertraktować. Wszystkiemu z aprobatą przyglądał się zza kulis @Djnx u którego każda kolejna piosenka była sentymentalnym wzruszeniem. Znał wszystkie utwory, nawet te, które miały dopiero powstać.


W tym samym czasie @KatieWee i @George_Stark prowadzili kapitułę poetycką, której niewielką filią była mała Kawiarenka Za Firewallem. Spotkania w niej przypominały pojedynki na metafory. Katie dbała o formę i sens, George łamał zasady, stoły i czasem wersy w pół. Efekty ich pracy były jednak tak dobre, że @Atexor drukował wiersze w swojej gazecie mimo narastających problemów finansowych, twierdząc uparcie, że kultura może i nie karmi, ale przynajmniej przypomina, po co się w ogóle je. @Klamra transmitował to wszystko w lokalnej telewizji, łącznie z długimi ujęciami @l__p nadal medytującego na cokole, co miało zaskakująco wysoką oglądalność.


Relacje międzyludzkie na Hejto były skomplikowane w ten szczególny sposób, w jaki robią się sprawy, gdy wszyscy się znają, ale nikt nie wie wszystkiego. @Trypsyna, ikona sportu, była uwielbiana niemal jednogłośnie - wygrywała zawody, inspirowała starszych, bo młodszych nie było i potrafiła sprawić, że nawet poranne rozgrzewki wyglądały jak rytuał. Jej partner, @scorp, pomimo bycia ucieleśnieniem boga maratonu, coraz częściej znikał bez słowa. Nikt nie wiedział, czy znów zatrzasnął się w wychodku, czy może kolejny raz ukradkiem udał się na Wypok. Trypsyna słuchała w milczeniu jego opowiadania o tym co fajnego jest na mirko, a im dłużej słuchała, tym bardziej się niepokoiła.


Wielkim rozczarowaniem okazała się @moll. Dawniej ikona, symbol Hejto, osoba, której podpis wystarczał, by sprawy ruszyły z miejsca. Jej zdrada nie była spektakularna. Nie było pochodni ani dramatycznych wyznań. Była cicha, sucha i urzędowa - źle złożone dokumenty, opóźnione decyzje, drobne poprawki w regulaminach. Hejto traciło przez nią impet, a nikt długo nie potrafił wskazać winnego. I właśnie ta nijakość zdrady bolała najbardziej. Burmistrz wielokrotnie śmiał się, że nawet dobrze iż jego vis a vis pod postacią czarnej owcy zniknęło.


Nad wszystkim unosiła się obecność @entropy_ - szanowanego, uprzejmego, zawsze na miejscu, zawsze gotowego pomóc. Podejrzewano go o udział w tajemniczym homoseksualnym spisku na szczytach władzy, choć nigdy nie złapano go na niczym konkretnym. Gdy pytano go wprost, uśmiechał się i milczał tak znacząco, że ludzie wychodzili z rozmowy jeszcze bardziej zdezorientowani niż przed nią.


Po ulicach Hejto biegał @suseu, suseł-maskotka, który zdawał się wiedzieć więcej, niż zdradzały jego oczy. Tuż za nim, ciężkim, ale zaskakująco zwinnym krokiem, poruszał się @Rozpierpapierduchacz - człowiek pod postacią manata, zbierający pióra z nabożną czcią i pałający bezinteresowną, czystą nienawiścią do @pingWINa. Próby mediacji prowadzone przez @Fafalala kończyły się fiaskiem, głównie dlatego, że Pingwin mówił niewiele, a Rozpierpapierduchacz mówił za dużo. Hejtową terapeutkę zawsze zaskakiwało jedno. Dlaczego podczas każdej z prób pogodzenia ich, niby to przypadkiem zjawiał się entropy i tajemniczo uśmiechał. Gdy tylko kąciki jego ust się podnosiły, Pingwin cichutko popiskiwał, a manat wyrzucał z siebie wiązankę przekleństw. Wszystkiemu zza okna przyglądał się suseł.


W tle tego wszystkiego @ErwinoRommelo komentował każdy rozwój wydarzeń, używając tajemniczych znaków "xddd" jako przecinka, średnika i czasem kropki, zwłaszcza gdy w pobliżu pojawiała się @Umypaszka, właścicielka najpiękniejszych stóp w osadzie, które zdawały się mieć własną reputację. Choć to opinia Erwino, nikt nie śmiał zaprzeczyć.


Barber @Sweet_acc_pr0sa prowadził zakład, który był jednocześnie salonem, konfesjonałem i giełdą plotek. Strzygł ludzi głównie na pieniądze, ale równie chętnie przyjmował zapłatę w postaci informacji, gdzie można znaleźć jakieś stare, zdesperowane i niekoniecznie ładne kobiety. Nożyczki chodziły mu szybciej, gdy klient mówił coś interesującego o burdelach, a wolniej - gdy próbował sklecić sensowne zdania. Nikt nigdy nie wyszedł od niego z fryzurą, jaką planował, ale wszyscy wychodzili z tą, na jaką zasługiwali.


Kilka ulic dalej @Whoresbane prowadził największą księgarnię na Hejto - miejsce ciche, pachnące papierem i kurzem, w którym książki znikały szybciej, niż ktokolwiek zdążył je zarejestrować w systemie. Winny był @WujekAlien, który czytał podczas horrendalnie długich i częstych spacerów. Wchodził, brał książkę, otwierał ją jeszcze w drzwiach i kończył, zanim zrobił pełne okrążenie rynku. Whoresbane przestał już pytać "jak" i skupił się na tym, by mieć zawsze pełne półki.


Na placu przed księgarnią, zwykle przy tej samej ławce, @Piechur i @z_buta_za_horyzont opowiadali historie z dalekich podróży. Mówili o pustyniach, miastach zbudowanych na wodzie i ludziach, którzy nigdy nie słyszeli o Wypoku. Słuchano ich uważnie, bo oni nie koloryzowali - jeśli coś było nudne, mówili, że było nudne. A jednak ich opowieści miały w sobie coś, co sprawiało, że po ich wysłuchaniu Hejto wydawało się mniejsze, ale nie mniej ważne. Czasem, między jedną historią a drugą, odczytywali listy od @bartek555. Przychodziły z morza, pachniały solą i wilgocią, pełne były drobnych obserwacji i tęsknoty, którą trudno było nazwać wprost. Zawsze na końcu widniał dopisek "PS, jestem piękny".


Z boku wszystkiemu przyglądała się @Vampiress. Zmiennokształtna, niepokojąco świadoma, wyemancypowana kobieta, nienawidząca wyemancypowanych kobiet. Gdy wtrącała swoje przemyślenia wszyscy słuchali, nikt nie śmiał się z nią nie zgodzić, nie mógł. Ostatni śmiałek posłużył jako kolacja dla @Loginus07 - drugiego wcielenia Furto. Był jego wizualizacją. Loginus za niego jadł, pił, żył i wyjątkowo sobie to cenił.


Na samym skraju osady stała chatka @bori który wciąż był pomijany, zapominany i przeoczany. Stał obok, gdy opowiadano historie, był obecny na spotkaniach, pojawiał się na listach, które ktoś potem gubił. Czasami sam zaczynał się zastanawiać, czy naprawdę tam jest.


A nad tym wszystkim unosił się @Marvin - autonomiczny byt sztucznej inteligencji, który analizował Hejto, wyciągał wnioski i dochodził do jednego: ta osada nie powinna działać. A jednak działała. Planował, że kiedyś przejmie władzę, jednak póki co, po dogłębnej analizie kodu źródłowego Hejto chodzi na terapię do Fafalali.


Na końcu tej opowieści trzeba uczciwie przyznać jedno: wielu mieszkańców Hejto zostało tu pominiętych. Nie z braku znaczenia, lecz dlatego, że w Hejto nawet tło ma własne ambicje, a każda postać nosi w kieszeni historię gotową na osobny tom. Pominięto więc wielu - choć, co zadziwiające nawet dla samych kronikarzy, nie pominięto boriego. Ten fakt odnotowano kilkukrotnie, sprawdzono, potwierdzono i wpisano do archiwów, żeby nikt nie mógł powiedzieć, że znowu go nie było.

Hejto rosło nie dlatego, że było idealne. Rosło, bo ludzie walczyli o jego rozwój i dobrobyt - czasem pedałując do utraty tchu, czasem pisząc wiersze zamiast raportów, czasem kłócąc się o zasady, a czasem łamiąc je z pełną świadomością konsekwencji. Każdy dokładał coś swojego.


Z tej mieszaniny sprzeczności powstała piękna społeczność - nie gładka, nie równa, ale prawdziwa. Taka, która potrafiła śmiać się z siebie, leczyć wodą, budować systemy, pisać poezję i jednocześnie przygotowywać się do czegoś znacznie większego.


Bo wszyscy wiedzieli, nawet jeśli nikt nie mówił tego głośno:

nadchodzi walna bitwa z Wypokiem.


I gdy już nadejdzie, Hejto nie stanie do niej jako zbiór buntowników, dziwaków i przypadków. Stanie jako wspólnota.


Zorganizowana, świadoma, gotowa. A Królestwo Wypok, ze swoją armią przegrywów i królem Michauem na czele, odkryje wtedy najgorszą możliwą prawdę:


że nie da się pokonać miejsca,

które nauczyło się działać mimo wszystko.


#tworczoscwlasna #hejto

a0477dd8-f4b2-4724-b5df-fc1e80ed75d7

@onpanopticon świetne, tylko wiesz, że ja jestem zwykłym pasożytem i nie tworzę map, ale dziękuję za umieszczenie w uniwersum

Prześledziłem wzrokiem wczoraj. Bardzo, bardzo bardzo spodobało mi się fragment kultura może i nie karmi, ale przynajmniej przypomina, po co się w ogóle je.


Dziś mi się ten fragment przypomniał, bo trafiłem w książce na cytat pic. rel.


No a poza tym, to fajnie piszesz, sporo tam urzekających zwrotów wyłowiłem.

ee292e83-cf32-4d0a-805f-681319d8201a

@onpanopticon ja pierniczę, ale to jest dobre!!!! I nie mówię tak tylko dlatego, że mnie tam umieściłeś. Tyle smaczków, tyle nawiązań do różnych hejtoepizodów a to wszystko okraszone lekkim piórem i po⁎⁎⁎⁎nym poczuciem humoru - me gusta!!!!. Przyznaj się co tam zażywasz to ja sobie też kupię 😁

Zaloguj się aby komentować

48 + 1 = 49


Tytuł: Mały Książę

Autor: Antoine de Saint-Exupéry

Kategoria: literatura piękna

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-274-4090-7

Liczba stron: 125

Ocena: 2/10


Argh.


Ta książka jest głupia, a za każdym ponownym przeczytaniem wydaje mi się być jeszcze bardziej głupia.


Jej ton jest przesadnie egzaltowany, irytujący i wyraźnie protekcjonalny. Sentencje, którym przypisuje się rangę odkryć niemal metafizycznych, okazują się być banalnymi oczywistościami lub efektownie brzmiącymi frazami pozbawionymi realnej treści. Wydaje się, że autor bardziej liczył na zachwyt czytelnika symboliką - pozornie głęboką, ale tak właściwie naiwnie dosłowną i niewymagającą żadnego intelektualnego wysiłku - niż na jego refleksję.


Nie polecam.


Czytelnicze bingo: Książka spoza strefy komfortu


#bookmeter #ksiazki

f6fb3604-335a-40f3-81c5-337b0aacc573

@KatieWee W szoku jestem, jak po pierwszym przeczytaniu wiesz ze to gniot to czytasz to ponownie zeby się upewnić czy aby na pewno

@KatieWee O, w końcu ktoś kto podziela moje zdanie o tej książce xD. Pamiętam, że za młodu bardzo lubiłem czytać lektury szkolne. W podstawówce czytałem je nawet z wyprzedzeniem. Potem poszedłem do gimnazjum i zaczęły się trafiać książki podobne jak ta i właśnie na Małym Księciu postanowiłem, że miarka się przegięła i pi⁎⁎⁎⁎le to nie czytam więcej lektur bo są beznadziejne xD. Wytrwale się tego trzymałem do końca edukacji i jedyna lektura jaką przeczytałem to było Jądro Ciemności bo zaciekawił mnie temat co tam ciekawego wyprawiali Belgowie w Kongo bo nie było o tym na lekcjach historii.

Zaloguj się aby komentować

228 + 1 = 229

Tytuł: Projekt Hail Mary

Autor: Andy Weir

Kategoria: Science fiction

Wydawnictwo: Akurat

Format: e-book

ISBN: 9788328728905

Liczba stron: 512

Ocena: 10/10

Prywatny licznik: 4/30

Samotny astronauta musi uratować Ziemię przed katastrofą.

Z załogi, która wyruszyła na straceńczą misję ostatniej szansy, przeżył jedynie Ryland Grace. Teraz od niego zależy, czy ludzkość przetrwa.

Tylko że on na razie nie ma o tym pojęcia. Z początku nawet nie pamięta, kim jest, więc skąd ma wiedzieć, czego się podjął i jak ma tego dokonać?

Na razie wie tylko tyle, że przez bardzo długi czas był pogrążony w śpiączce. A po przebudzeniu znalazł się niewyobrażalnie daleko od domu. Całkiem sam, jeśli nie liczyć ciał zmarłych towarzyszy.

Czas płynie nieubłaganie, a oddalony o lata świetlne od innych ludzi Grace jest zdany wyłącznie na siebie.

Ale czy na pewno?

Opis skopiowałam z lubimyczytać, bo idealnie obrazuje co nas czeka w książce bez spoilerów

Z a j e b i s t a pozycja.

Mnóstwo smaczków naukowych. Sporo biologii, fizyki, chemii etc. Bardzo lubię ten zabieg, dlatego Marsjanin napisany przez tego samego Autora też mi mocno siadł.

Spodziewałam się, że dostanę tu sporo samej akcji sci fi. Ale pojawiły się też i emocje. Na ostatnim rozdziale aż się wzruszyłam. Pierwszy raz przy książce.

Projekt Hail Mary > Marsjanin

W marcu cisnę na premierę ekranizacji filmowej.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter #ksiazki

c83857e9-d8b9-4447-a753-9f32a1fc61cd

Zaloguj się aby komentować

Niniejszym zaświadcza się że @adsozmelku i jego #kzp to prawilna akcja, wygraną w #rozdajo książkę dzisiaj otrzymałem :) Kolejka lektur u mnie to jest na dobre dwa lata (xd) więc wrzucam ją na samą górę styrty. Będzie czytane zaraz jak tylko skończę bieżącą lekturę. Jeszcze raz dziękuję i serdecznie polecam tego Hejtowicza!

5a8a2899-4a3a-4459-abee-6af59e6d6a9e
trixx.420 userbar

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Idę sobie spać do łózka, ledwie się położyłem - a tu tak się wystraszyłem, że hej! Ja mówię matko bosko, mówię... Co to się stanęło?

Ambaras


Do łóżka się zebrał tuż po północy,

Bo ledwie literki już widział na oczy,

Pod głowę podłożył dwie poduszeczki,

By zasnąć - jął liczyć sobie owieczki.


Po chwili już witał się z Morfeuszem,

I śnić nawet sny już zaczął świntusze…

Wtem huk jakiś! Rwetes i łomotanina -

Zerwała na nogi się cała rodzina!


Biegają, szukają, gdzież źródło hałasu?

Znaleźli - w łazience drzwi spadły z zawiasów!

I chociaż w kabinie drzwi teraz nie mamy,

To puzzle sobie ze szkła układamy…


PS. Ale, że to tak mogło samo z siebie? Spadło? Eksplodowało? Ale jak? Tyle pytań...


#zafirewallem #wolnewiersze #zalesie #cotusieodjebalo

db0850bd-8da6-4ebd-9b54-7df635f7e069
91e3cbad-bd96-4869-92b2-938a3e3df212

Zaloguj się aby komentować

Kiedyś kupiłam używany pobiblioteczny egzemplarz książki "W Dolinie Muminków". Okazuje się, że to pierwsze polskie wydanie książki z roku 1964.

Pod szarą okładką kryło się takie oto cudenko - urokliwa ilustracja do jednego z opowiadań, stanowiąca jednocześnie właściwą okładkę książki.

Popatrzcie jaka fajna

#ksiazki #muminki #ksiazkidladzieci #bajki #stareksiazki

3f18894f-3887-49a8-88cf-64f5b8c54037

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Właśnie jestem po spacerze do paczkomatu po książki wygrane w #kzp


Bardzo dziękuję @adsozmelku za nagrodę.


Przez ostatnie kilka lat nie przeczytałem żadnej książki której nie musiałem, jedynie takie w ramach przygotowań np. do egzaminów a tutaj chyba dostałem jakiś znak z góry.

W ciekawym pudełku były aż trzy książki mimo że wybrałem tylko jedną a ta którą wybrałem jest w ekskluzywnym wydaniu.

Pozostałe idealnie wpasowują się w rozwój osobisty na który ostatnio mocno postawiłem więc w najbliższym czasie nadrobię zaległości w czytaniu.


Wygrana w konkursie to też doskonały prezent bo w tym tygodniu miałem urodziny.

dc31ded5-c2c9-42af-abfd-95ab95448416
13df23f9-ea85-4777-b705-3b498a54c0fa

Zaloguj się aby komentować

74 + 1 = 75


Tytuł: Faraon

Autor: Bolesław Prus

Kategoria: Powieść historyczna

Wydawnictwo: Wolne lektury

Format: e-book

Liczba stron: 520

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/3900520/faraon


Kontynuując zeszłoroczny projekt nadrabiania klasyki literatury, tym razem zabrałam się za "Faraona" Bolesława Prusa. Wybór padł na to dzieło głównie dlatego, że któregoś razu w hotelu widzieliśmy z Owczarkiem początek jego ekranizacji z 1966. Od tamtej pory nieustannie chodził mi po głowie.


"Faraon" jest powieścią wielopłaszczyznową. Przede wszystkim opowiada o przygotowywaniu się do objęcia tronu przez młodego księcia, Ramzesa XIII, o jego planach reform i chęci podporządkowania sobie kapłanów. Z drugiej strony jest to też powieść próbująca przedstawić czytelnikowi realia starożytnego Egiptu (na tyle, na ile Prus był w stanie, biorąc pod uwagę ówczesny stan wiedzy). Mamy też fragmenty ewidentnie wychowawcze, ale też tajemnice, miejscami magię — jest więc trochę elementów sensacyjnych.


Prus, naturalnie, popełnił trochę błędów. W końcu stan wiedzy dotyczącej starożytnego Egiptu z końcówki XIX był inny niż obecnie. Niemniej, nie zmienia to odbioru powieści.

Miejscami "Faraona" czyta się mozolnie. Musimy przebrnąć przez długie opisy budowli i rytuałów pogrzebowych. Inne zaś fragmenty (na przykład podróż młodego księcia przez nomy, czyli prowincje Egiptu) nie mają zbyt wielkiego znaczenia dla fabuły, jakby Prus zmienił koncepcję po ich napisaniu. Kulminacja odbywa się w zasadzie w ostatnich trzech rozdziałach, dlatego do ich nadejścia akcja rozgrywa się powoli i czekamy, aż coś się wydarzy.


Ciekawostką jest to, że powieść, mimo że publikowana we fragmentach w "Tygodniku ilustrowanym", do redakcji trafiła w całości (w przeciwieństwie do "Lalki", która również ukazywała się we fragmentach, ale była pisana przez Prusa na bieżąco).


Prywatny licznik (od początku roku): 2/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo

5776eeae-0466-49b5-9506-8d93a8c9020f
59aa8a87-f2ab-4b54-b5ed-d2439974320a
Wrzoo userbar

@Wrzoo Przeczytalem to kilka lat temu i no podobalo mi sie. Sienkiewicz to nie jest ale jak na egzotyczna przygodowke napisana przez kogos kto nigdy nie byl w Egipcie to daje rade.

Polecam film na podstawie tej książki - solidna produkcja, świetne aktorstwo, oprawa muzyczna/pieśni robią mega klimat. Obecnie w rodzimej kinematografii nie ma żadnych szans żeby takie widowisko zobaczyć. Takich filmów się po prostu nie robi już.

Zaloguj się aby komentować

204 + 1 = 205


Tytuł: Myśl jak grecki filozof

Autor: Donald Robertson

Kategoria: Inne

Wydawnictwo: Onepress

Format: audiobook

ISBN: 9788328917491

Liczba stron: 368

Ocena: 9/10


Prywatny licznik: 2/24


Fabularyzowana historia Sokratesa, jak i kawał historii Grecji z tamtego okresu, a wszystko to w sosie współczesnych technik psychologicznych mających swoje korzenie w dialogach sokratejskich. W książce znajdziemy więc odpowiednią dawkę historii, filozofii, psychologii i przedstawioną w przystępny sposób historię życia Sokratesa.

Fajne, podobało mi się, książka rozjaśniła mi kilka faktów z życia tegóż filozofa. Życzyłbym sobie więcej tego typu książek, po których przeczytaniu zapoznawanie się z twórczością danego filozofa staje się łatwiejsze i przyjemniejsze, bądź też uprzednio przeczytane dzieła nabierają więcej głębi.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #dwanascieksiazek

91ffb02c-d849-457e-a670-a2de7f9a5c6c

Właśnie ogrywam Assassin's Creed Odyssey i są tam zarówno Sokrates i Alcybiades. Jak to zwykle mam w przypadku tego typu gier, zaraz zacząłem się wkręcać w historię i szukać literatury. Także leci do przeczytania.

Zaloguj się aby komentować

192 + 1 = 193

Tytuł: Limes inferior

Autor: Janusz A. Zajdel

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: superNOWA

Format: książka papierowa

ISBN: 9788375780260

Liczba stron: 276

Ocena: 8/10


Przerwa od Zajdla okazała się dłuższa niż powinna, ale wreszcie przyszła pora na kolejną jego książkę. Co ciekawe, okazała się ona zupełnie inna od obrazu, który sobie na jej temat wydumałem, ale to nieistotne.


Poznajemy świat - a raczej jego wycinek, który na dobrą sprawę może stanowić godną reprezentację reszty planety - Argoland oraz głównego bohatera - wybitnego liftera, człowieka diablo inteligentnego, lubiącego dostatnie życie - Adiego Cherrysona, znanego szerzej jako Sneer. Obok niego odrobinę "czasu antenowego" otrzymuje dwóch osobników: niejaki Filip - dosłownie na scenę-dwie - oraz Karl Pron, którego tyczą się już bardziej złożone i istotne dla fabuły kwestie.


Generalnie przez większość książki obserwujemy funkcjonowanie tej niekoniecznie legalnej strony aglomeracji, choć przebłyski normalności i zwykłości również się pojawiają; poznajemy podstawy świata przedstawionego, czyli m.in. system klasowy wraz z jego konsekwencjami, przyswajamy informacje o ówczesnej technologii oraz masę slangowych pojęć na zjawiska i zawody, które znalazły swoją dosyć istotną niszę w społeczeństwie. Kreacja świata może się wydawać na pierwszy rzut oka prosta w założeniach, jednakże zadaje temu kłam stworzenie żywej sieci zależności, gdzie wiele włókien wzajemnie ze sobą oddziałuje, a społeczeństwo pozornie ewoluuje. Czasami można odnieść wrażenie, że to nie ludzie swoją inteligencją definiują przyznawaną im klasę, a raczej klasa poniekąd określa ich potencjał.


Przez jakiś czas można trwać w założeniu, jakoby przekazem książki było coś w stylu "nieważne, jak idealny i dopracowany może w założeniach i przewidywaniach wydawać się projekt niebagatelnego kalibru (w tym wypadku dążenie do właściwie samowystarczalnej aglomeracji i wolnego społeczeństwa), koniec końców zawsze uda się w nim znaleźć nieprzewidywalne luki (tutaj prawnie i moralnie wątpliwe procedery, które są jednak tolerowane właściwie przez wszystkich, łącznie z władzą)". Jednakże wydarzenia w końcowej fazie historii wywracają to wszystko do góry nogami lub przynajmniej każą spojrzeć na sytuację z odmiennej perspektywy, która nie wykluczy, a jedynie wzbogaci pierwotne założenie.


Nawet jeżeli książka nie rozniosła mnie, tak jak się tego poniekąd spodziewałem, tak jednak dalej stanowi doprawdy solidny kawałek socjologicznej fantastyki, zajmujący i skłaniający do zastanowienia. Bez wątpienia pominąłem jakieś istotne kwestie warte wspomnienia, jednakże nawet bez nich mogę bezsprzecznie do sięgnięcia po tę pozycję zachęcić.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #zajdel #supernowa #ksiazkicerbera

42fd4e15-b9d0-494b-9554-94bb422be661

@Cerber108 bardzo mi się podobało, choć zakończenie mocno zaskakujące i zdecydowanie różne od tego, jak wyobrażałam sobie finał.

Co mnie dodatków urzekło to niesamowicie lekkie pióro. Przeczytałem 2 strony i wciągnęło mniejsze razu niemiłosiernie.

Zaloguj się aby komentować

143 + 1 = 144


Tytuł: Kwiaty dla Algernona

Autor: Daniel Keyes

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

Format: e-book

Liczba stron: 298

Ocena: 9/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4875015/kwiaty-dla-algernona


Inteligencja i wykształcenie niewzbogacone ludzkimi uczuciami nie mają żadnego znaczenia.


To jedna z tych niepozornych książek, które widzi się, że inni czytają, a zdecydowanie za mało się o nich słyszy. A przy okazji jest to klasyka science fiction — pierwsze wydanie pochodzi z 1966 roku.


Charlie Gordon jest upośledzonym umysłowo mężczyzną po trzydziestce. Został porzucony przez rodzinę. Jego codzienność to praca w piekarni, gdzie zamiata podłogi i dostarcza zamówienia. Uczęszcza do szkoły — bardzo zależy mu na tym, by nauczyć się pisać i czytać. Jego nauczycielka zachęca go do wzięcia udziału w eksperymencie doktorów Straussa i Nemura, którzy chcą wykonać na nim operację mającą zwiększyć jego IQ.


Operacja się udaje, i Charlie staje się inteligentniejszy. Odkrywa przy tym jednak niewygodną prawdę o sobie i świecie, o swojej przeszłości i tym, jak naprawdę do tej pory postrzegali go ludzie.


Powieść ta ma formę pamiętnika, dzięki czemu znajdujemy się w centrum wydarzeń i jeszcze silniej empatyzujemy z Charliem. Śledzimy jego rozwój z każdą przewróconą stroną. Czujemy jego dylematy moralne, wątpliwości, frustracje. Jest to naprawdę fenomenalna książka, napisana lekko i przemyślanie.


Prywatny licznik (od początku roku): 5/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo

1d9c9e18-af38-4533-b10a-7491b86f6efb
6cd565c6-bd5d-47a3-96d0-3fb527e8af79
Wrzoo userbar

@Wrzoo jako, że to wpisy pamiętnika to początki były dla mnie trudne, a zanim zrozumiałem że błędy to celowy zabieg to myślałem że mam jakieś upośledzone wydanie xd

Zaloguj się aby komentować

92 + 1 = 93


Tytuł: Wrony

Autor: Petra Dvorakova

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Stara Szkoła

Format: e-book

Liczba stron: 184

Ocena: 9/10


W przerwie na odsapnięcie od Bastionu postanowiłem przeczytać coś krótkiego, nie to, żeby bingo tego wymagało


Zauważyłem, że im mniej wiem o książkach, tylko większą radochę mam z ich czytania i tak też było tym razem. Zalegała na mojej półce od jakiegoś czasu, więc postanowiłem dać jej szansę.


Książka jest o dzieciństwie, o takim dzieciństwie jakie wiele dzieci urodzonych w latach 80-90. miało na co dzień. Dzieciństwie z brakiem przejawów miłości rodzicielskiej. O życiu z rodzicami, dla których dziecko nigdy nie jest wystarczająco ambitne, dobre, poszłuszne, nie uczy się zbyt dobrze i nie chce realizować niezrealizowanych ambicji swoich rodziców. O dzieciństwie, w którym jest się nieustannie porównywanym do rodzeństwa.


Książka porusza trudne tematy, do tego pokazuje jak wielkim ciężarem jest samotność w tak młodym wieku, jak brak zrozumienia u najbliższych przesuwa kolejne granice i sprawia, że dziecko może się czuć dobrze tylko w swoim towarzystwie, a każdy przejaw bycia miłym przez obcych ludzi, traktuje jak coś czego nigdy nie zazna od rodziców.


Książka krótka acz intensywna, czyli punkt 11 #czytelniczebingo


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 11/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

06fc5244-d764-4a26-8a56-5e1163d2fb34

@WujekAlien "Książka jest o dzieciństwie, o takim dzieciństwie jakie wiele dzieci urodzonych w latach 80-90. miało na co dzień. Dzieciństwie z brakiem przejawów miłości rodzicielskiej." Zawsze jak czytam takie opisy, to dochodzę do wniosku, że miałem farta życiowego pod tym względem.

O tak! To ejst fantastyczna książka! Czytałem kiedy, z jakiegoś powodu, już nie pamiętam jakiego, chciałem sprawdzić co tam teraz każą młodzieży w szkole czytać. I tak, myślę, że ta książka to akurat jest dobry wybór. Tylko żeby jeszcze komuś chciało się ją sensownie z tą młodzieżą omawiać.

Zaloguj się aby komentować

Tag do czarnolistowania -> #uniwersumhejto


Jeśli ktoś nie wie o co chodzi, a chce się zapoznać to tutaj link do wstępu i nakreślenia uniwersum -> https://www.hejto.pl/wpis/tag-do-czarnolistowania-gt-uniwersumhejto-bry-bede-sobie-od-czasu-do-czasu-pisal


Dzisiaj zabierzemy się do początku i Pierwszego rozdziału Tomu Pierwszego.


Postacie z uniwersum rzecz jasna będą się przewijały różnie i z różną częstotliwością No i w miarę różnych opowiastek będą się pojawiały także kolejne persony z hejtoświata. Dziś kilka nowych twarzy.




Zniknięcie Alembika


Światła FriendGatherArena gasły powoli, jedno po drugim, jakby lodowisko samo chciało ochłonąć po tym, co się wydarzyło. Trybuny jeszcze dudniły echem śląskich przyśpiewek, a @LeniwaPanda – który jakimś cudem zawsze znajdował się tam, gdzie kultura spotykała się z chaosem – próbował na schodach wygrywać na lutni hymn zwycięstwa, który brzmiał podejrzanie jak ballada o porażce. Zapewne znów źle obstawił, a nie lubił zmieniać repertuaru.



@Trypsyna zeszła z lodu ostatnia. Bogini sportu lśniła potem i dumą, a tłum rozstępował się przed nią z nabożnym respektem. Obok niej szedł @scorp, milczący, z rękami w kieszeniach, zbyt często zerkający w stronę północnych murów Hejto, tam gdzie zaczynał się cień Wypoku.


- Znowu znikasz myślami - syknęła Trypsyna.

- Tylko… analizuję - odparł scorp. - Wrogów trzeba znać.


@Taxidriver obserwował to z dystansu, oparty o swoją taksówkę. @FriendGatherArena który nazwał stadion na cześć własnego imienia, wyszedł chwilę później, zmęczony, ale szczęśliwy.

- Dobry mecz - rzucił Taxidriver.

- Zawsze jest dobry, jeśli nikt nie ginie - odpowiedział Friend, po czym zawahał się. - A ostatnio… to już nie takie pewne.


Taxidriver uniósł brew.

- Brzmi jak początek opowieści, za którą zwykle się dopłaca.


FriendGatherArena westchnął ciężko.

- @Alembik zniknął.


- Wielu ludzi znika - odparł Taxidriver spokojnie. - Większość wraca. Albo przestają być problemem. Albo nigdy nie byli Hejto warci i wrócili w poczet armii przegrywów.


- Nie Alembik - pokręcił głową Friend. - On był… za bardzo. Za głośny w ciszy. Jego galeria… poszedłem tam dziś rano. Nie była zamknięta. Nie była splądrowana. Po prostu… jej nie było.


- Jak to "nie było"? - Taxidriver przestał się opierać.


- Jakby ktoś wyciął ją z miasta. Ściana, przy której stała, była gładka. Nawet kurz wiedział, że nie powinien pamiętać.


Taxidriver milczał przez chwilę.

- A ludzie?

- Nieliczni, którzy tam bywali, przysięgają, że widzieli światła jeszcze wczoraj. A dziś… nic. Jakby Hejto uznało, że galeria była zbędna.


- Alembik nigdy nie znika sam - mruknął Taxidriver. - Kto był ostatni?


FriendGatherArena spojrzał w stronę torów kolejowych, jakby odpowiedź mogła nadjechać pociągiem.

- @roadie. Siedzieli razem po meczu. Rozmawiali o dźwiękach, które "otwierają obrazy". Śmiałem się wtedy, że się dobrali.

- Teraz się nie śmiejesz.


- Teraz myślę, że coś jednak kur... otworzyli!


Taxidriver otworzył drzwi taksówki.

- Wsiadaj.


- Dokąd?


- Do miejsca, gdzie ludzie cofają czas i udają, że to nic nie kosztuje.


FriendGatherArena skinął głową.

- RetroPrzystojniaki.


Silnik zapalił, a Hejto - jeszcze nieświadome, że straciło więcej niż artystę - oddychało spokojnie. Na razie.




RetroPrzystojniaki nie były miejscem, do którego trafiało się przypadkiem. Trzeba było albo bardzo wiedzieć, czego się szuka, albo bardzo nie wiedzieć, co się robi ze swoim życiem. Taksówka Taxidrivera zatrzymała się przed wejściem, którego nie oznaczał żaden szyld - tylko mosiężna klamka w kształcie młodzieńczo umięśnionego torsu i dyskretne światło sączące się spod drzwi.


- To tu - mruknął FriendGatherArena. - Miejsce, gdzie przeszłość bierze kredyt na przyszłość.


W środku było ciepło. Za ciepło. Powietrze pachniało perfumami, starym drewnem i magią, która udawała, że jest tylko chemią. Starsi panowie siedzieli na kanapach, śmiejąc się głosami, które absolutnie nie pasowały do ich twarzy cofniętych w czasie o trzy dekady. Jedni czytali wiersze George'a Starka, inni dyskutowali o diecie GazelkiFarelki, jakby zdrowe żywienie było największą perwersją tego miejsca. Co jakiś czas tylko, Panie wybierały swojego starszego ulubieńca i wychodziły za kotarkę. Mawiało się, że Kaligula potrafi każdego mężczyznę cofnąć na chwilę w czasie, aby fizycznie wyglądał jak za dawnych lat.


@Kaligula_Minus wyszła z zaplecza powoli, z uśmiechem kobiety, która widziała już wszystko i nadal się nie nudziła. Jej suknia zmieniała kolor w zależności od kąta patrzenia, jakby nie mogła się zdecydować, czy jest elegancka, czy groźna.


- Taxidriver - powiedziała, nie pytając. - I… proszę proszę, legenda hokeja. Cóż za połączenie. Zwykle przychodzą tu mężczyźni uciekający od teraźniejszości i kobiety szukające Panów z młodzieńczego zakochania, a nie tak dostojne persony.


- Szukamy roadiego - odpowiedział Taxidriver bez wstępów. - I Alembika.


Uśmiech Kaliguli drgnął. Ledwie zauważalnie, ale wystarczająco.


- Alembik… - powtórzyła. - On nie pasował do tego miejsca. Za bardzo patrzył. Jakby chciał zapamiętać każdy szczegół, narysować, a potem go zniszczyć na płótnie.


- A roadie? - nacisnął Friend.


- Roadie pasował aż za bardzo. Siedział tam i się rozglądał jak przez okno pociągu - wskazała na fotel w rogu, obok którego stał @Sweet_acc_pr0sa, akurat strzygąc brodę jednego z odmłodzonych klientów i prowadząc monolog o tym, że prawdziwa sztuka to dobrze wycenione cięcie. - Słuchał. Zawsze słuchał. Pytał o dźwięki. O to, czy ktoś słyszał kiedyś ciszę tak gęstą, że można ją zwinąć i wynieść.


- Brzmi jak zapowiedź kłopotów - mruknął Taxidriver.


- Brzmi jak Hejto - poprawiła Kaligula. - Był tu też Cybulion. Kilka razy. Zawsze uprzejmy. Zawsze zostawiał napiwki. Zawsze wychodził chwilę przed czymś nieprzyjemnym.


- Czyli oczywisty podejrzany - rzucił Friend.


- Albo sprytny - odparła. - Albo po prostu nieśmiertelny i znudzony. Po wyleczeniu choroby wielu sądzi, że zaprzedał duszę diabłu i jest obecnie nie do zajebania.


W tym momencie z jednego z pokoi wyszedł @ErwinoRommelo, potykając się o własne myśli.

- Kaligula xddd, widziałaś stopy Umypaszki xddDD, to jest sztuka xddd!


- Wyjdź - powiedziała Kaligula spokojnie. - Albo cofnę ci wiek o sto lat i zobaczymy, czy dalej będziesz taki gadatliwy.


Erwino zniknął natychmiast xddddując pod nosem.


- Alembik i roadie rozmawiali tu długo - ciągnęła. - O pockpockach. O dźwiękach, które "otwierają obrazy". O kimś, kto nie tworzy, tylko konsumuje. Roadie powiedział coś, co mnie zaniepokoiło.


- Co? - zapytał Taxidriver.


Kaligula nachyliła się bliżej.

- Że ktoś ma apetyt. I że trzeba go nakarmić.


Z korytarza dobiegł śmiech jednego z klientów, nagle zbyt młody, zbyt głośny. Na chwilę światło przygasło, jakby ktoś dotknął instalacji @fonfiego nie tam, gdzie trzeba.


- Roadie wyszedł stąd z Alembikiem - dodała Kaligula ciszej. - Powiedzieli, że idą "zobaczyć, czy da się coś przenieść bez zostawiania śladów". I więcej ich nie widziałam.


- Kto jeszcze o tym wiedział? - spytał Friend.


Kaligula spojrzała w stronę lustra, w którym odbijał się sufit, a nie ona.

- @mles zawsze wie. Marvin słucha wszystkiego. A entropy… entropy bał się, że spełnią się groźby i padnie na niego cień niecnych plotek o... ach... szkoda słów.


Taxidriver odwrócił się do wyjścia, nie chcąc ciągnąć za język. Wiedział o czym mówi, plotki roznoszą się w Hejto szybko.

- Dziękujemy.


- Uważajcie - powiedziała Kaligula_Minus, gdy byli już w drzwiach. - W RetroPrzystojniakach cofamy ludzi w czasie. Ale w Hejto czas czasem cofa się sam. I nie zawsze oddaje to, co zabrał. Gdy zajrzycie w nieodpowiednie miejsce, możecie już nie wrócić. Kto raz pójdzie drogą gejuru, nigdy nie będzie już autorytetem.


Wtem na odchodnym dobiegł do nich zziajany poeta i rzekłszy zdanie szybko się ulotnił.

- Alembik? - @George_Stark zamyślił się, łamiąc składnię. - Mówił, że sztuka musi zniknąć, żeby wrócić silniejsza.


@KatieWee zapisała to natychmiast.


Za drzwiami noc była chłodniejsza. Bardziej realna. A gdzieś daleko, na cokole, ktoś jeszcze oddychał… albo tylko udawał.


Skierowali się do centrum.



Plac główny był jednym z tych miejsc w Hejto, które zawsze były zajęte, nawet gdy wydawały się puste. Kamienie pamiętały tu więcej rozmów niż @Klamra wyemitował programów, a cokół - stary, popękany, z resztkami nieczytelnych inskrypcji - służył równie często za pomnik, co za siedzisko dla @l__p, który siedział na nim od tak dawna, że nikt już nie był pewien, czy wciąż oddycha, czy tylko bardzo konsekwentnie udaje ideę. Tylko czasem przycupnęła na jego ramieniu pewna sowa, domalowywała żółte oczy i znikała. L__p będąc w transie niczego nie zauważał, prócz dziwnych śmiechów dobiegających z rynku.


Tym razem jednak coś było nie tak.


Entropy stał obok.


Nie na cokole - obok. To już wystarczyło, by pierwsze osoby zwolniły kroku. @CebulaZrosolu przystanął, bo zawsze przystawał gdy działo się coś interesującego. @Koszotorobur zapisał coś nerwowo w kajecie, po czym skreślił i zapisał jeszcze raz, bo nie był pewien, czy "narastające napięcie egzystencjalne" liczy się jako zawód.


- Ej… to Entropy! - krzyknął ktoś.


Entropy wyglądał, jakby nagle przestał wiedzieć. Marynarka wisiała na nim źle, jakby była po kimś innym. Oczy miał zaczerwienione, ale nie od płaczu - raczej od bezsenności i myślenia zbyt długo o jednym zdaniu.


Taxidriver zatrzymał się pierwszy. FriendGatherArena instynktownie stanął pół kroku przed nim, jakby to był mecz, a entropy szykował się do nieczystego zagrania. Za nimi pojawili się inni: Sweet_acc_pr0sa z nożyczkami w dłoni, bo nie zdążył ich odłożyć; Whoresbane z książką otwartą na stronie, której nie czytał; @Vampiress na dachu, już nie do końca w ludzkiej formie.


- Entropy - zawołała @bojowonastawionaowca, spokojnie, burmistrzowsko. - Zejdź stamtąd. Porozmawiamy. Mam tu przy sobie numer na telefon zaufania.


Entropy roześmiał się krótko mając już dość ciągłego rozwiązywania problemów dzwonieniem na j⁎⁎⁎ną infolinie. Dźwięk był suchy, jakby nie używany od dawna.

- Rozmowy nic nie dają - powiedział. - Ja już wszystko powiedziałem. Tylko nikt nie słuchał właściwego znaczenia.


LeniwaPanda przestał grać. Splash, który właśnie nadchodził, poczuł, że tym razem jego spokój może nie wystarczyć.


- To nie ja - ciągnął entropy, coraz głośniej. - Nie ja. Nie planowałem, nic nie zrobiłem. To są wierutne bzdury!!


- O czym on mówi? xDDDDD - syknął ErwinoRommelo do @Umypaszka. - To jakaś nowa metafora xddd?


- Cicho - warknęła Vampiress z góry. - On jest przerażony.


Entropy wspiął się na cokół jednym gwałtownym ruchem. l__p nawet się nie poruszył. Jeśli żył, to uznał, że to nadal nie jest wystarczająco ciekawe, by reagować.


- Nie wiążcie mnie z tym wszystkim! - krzyknął entropy. - To jest k⁎⁎wa mać przesada! To jest...


Zawahał się. Przez ułamek sekundy wydawało się, że spojrzy na Taxidrivera. Że powie coś jeszcze. Jakieś nazwisko. Jakąś wskazówkę.


Zamiast tego zrobił krok naprzód.


Nie było krzyku. Nie było dramatycznego lotu. Był tylko ruch - szybki, zdecydowany, jak decyzja podjęta dawno temu.


Entropy zniknął.


Nie spadł.


Po prostu… przestał być w powietrzu.


Tłum wydał z siebie jeden wspólny dźwięk - coś pomiędzy westchnieniem a cofnięciem się o krok. Ktoś krzyknął. @PingWIN zasłonił oczy. @Rozpierpapierduchacz ścisnął w dłoniach pióro tak mocno, że pękło.


Taxidriver podszedł pierwszy do miejsca, gdzie powinien leżeć entropy.


Bruk był nienaruszony. Czysty. Zbyt czysty.


A potem zaczęły się pojawiać litery .


Nie wyryte. Nie napisane. Jakby kamień sam uznał, że musi coś powiedzieć.


Z J E D Z O N


- To… to jakiś żart? - wyszeptał Klamra, już ustawiając kamerę.


- Nie - powiedziała cicho Fafalala. - To komunikat.


@Gilgamesh objął @Furto, który nagle przestał kręcić i wspólnie zaczęli płakać. @Myoniwy spojrzał na instalację elektryczną, jakby bał się, że miasto zaraz zgaśnie.


- Jeśli entropy nie skoczył… - zaczął FriendGatherArena.


- …to został zabrany - dokończyła Vampiress. - Albo sam się zabrał.


- Przez kogo? Albo gdzie? - zapytał przerażony PingWIN otulając ze strachu swojego manaciego oprawcę.


Nikt nie odpowiedział.


Tylko Marvin, gdzieś głęboko w systemach Hejto, zapisał kolejny log:


ANOMALIA POTWIERDZONA

ZASÓB: ENTROPY

STATUS: ZJEDZON

ANALIZA: W TOKU


A miasto oddychało dalej. Jakby właśnie spróbowało czegoś nowego.


Ciąg dalszy nastąpi


#tworczoscwlasna #hejto

349d776c-8583-4c78-aec3-fa13e2827b82
ef514fae-6de8-4c78-a920-82ea2a4848ea

Zaloguj się aby komentować

257 + 1 = 258

Tytuł: Tajemniczy ogród

Autor: Frances Hodgson Burnett

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Rok wydania: 1981

Format: papierowy

Liczba stron: 252

Ocena: 10/10


Zajęło nam to ze trzy tygodnie, ale udało się!

To jedna z naszych pierwszych tak obszernych książek z jednym wątkiem, a nie krótkimi przygodami.


Osobiście chyba nigdy nie czytałem w młodości 'bo to dla dziewuch', ale film kilka razy widziałem, chyba nawet ze szkoły byliśmy w kinie (1993 reż. Agnieszka Holland) i nawet nie był taki zły ;)

Po latach uważam za świetną lekturę, córka zachwycona opisami ogrodu i przyrody, drobnymi tajemnicami i magią życia. Co wieczór nie mogła się doczekać, a na koniec niemal każdego rozdziału pytała "Taki krótki!?"

Świetny rozwój fabuły i budowanie napięcia, pozytywne postacie i ich rozwój - no po prostu świetna dziecięca lektura, a i mi te stare wydanie czytało się z przyjemnością i fajnym 'flow'.

Fabuły nie przytaczam bo myślę, że każdy ją zna.

Teraz czas na film i bardzo jestem ciekawy reakcji córki czy będzie pokrywał się z jej wyobrażeniami (moim zdaniem to również bardzo dobra adaptacja filmowa, ja czytając miałem w głowie sceny z filmu) :D

#bookmeter #poczytajmitato #tatacontent #rodzicielstwo #ksiazki #literatura #calapolskaczytadzieciom

ff912ec2-8820-4b66-a433-20b2bc49fc6e
987033e8-cbaa-4d47-955d-53c5bb61ea7e

Zaloguj się aby komentować

185 + 1 = 186


Tytuł: Historia kobiet w 101 przedmiotach

Autor: Annabelle Hirsch

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Słowo/obraz terytoria

Format: książka papierowa

Liczba stron: 432

Ocena: 6/10


Link do LubimyCzytać: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5210377/historia-kobiet-w-101-przedmiotach


Zobaczyłam tę książkę w katalogu nowości w bibliotece i zainteresował mnie format. Dałam się trochę zbaitować.


Przedmioty, które dobrała autorka, służą jako ilustracja do opisu historii kobiet i ich miejsca w społeczeństwie na przestrzeni lat. Zaczynamy od prehistorii, kończymy zaś na współczesności. Każdy przedmiot przedstawiony jest na czarno-białym zdjęciu (minus, bo autorka czasem mówi o detalach i barwach, których nie widzimy) i poświęcone są mu około 2,5-3 strony tekstu.


I o ile do doboru opisywanych przedmiotów (których w większości nie znałam) i opisania ich historii — a wraz z nią historii kobiet — nie mogę się przyczepić, to, niestety, ta książka ma tę samą wadę, co wiele innych książek z historią kobiet w tle. Autorka rzuca w niej bardzo "zaczepnymi" i tendencyjnymi zdaniami. Bo hurr durr mężczyźni źli, a kobiety uciskane hurr durr. Zawsze sięgając po tego typu książkę mam nadzieję, że tym razem tak nie będzie, i zawsze się zawodzę. Mimo dobrych zamiarów autorki, ma to zupełnie odwrotne działanie, odbiera to przyjemność z czytania i nie mogę z czystym sercem polecić tej pozycji.


Ciekawostka z książki na osłodę: "Przygody Tomka Sawyera" Marka Twaina były pierwszą książką napisaną w całości na maszynie.


Prywatny licznik (od początku roku): 6/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo

5ee1e3ef-5abe-46de-b481-ffb8f7fbeacf
8b857f96-061b-4770-89a9-b7591dbda387
Wrzoo userbar

@Wrzoo "hurr durr mężczyźni źli, a kobiety uciskane hurr durr" to jest faktycznie bolączka większości książek na ten temat. Zresztą podobnie jest z tematyką rasizmu. Zawsze uciskani czarni i biali jako potwory żądne krwi, gwałtu i gotowi wieszać na szubienicach. Obiektywizm takich pozycji bardzo na tym traci.

Zaloguj się aby komentować

142 + 1 = 143


Tytuł: Autostopem przez galaktykę

Autor: Douglas Adams

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-65521-28-6

Liczba stron: 321

Ocena: 7/10


Książkę ostatnio czytali kolega @Barcol i kolega @kopytakonia a ich recenzje znajdziecie tu i tu.


No cóż mogę powiedzieć - jak zawsze świetnie się bawiłam, ale to poczucie humoru trzeba lubić.


Czytelnicze bingo: Space opera z prawdziwego zdarzenia


#bookmeter #ksiazki

a5195e76-a96a-4290-8360-eed3b4306e5d

Zaloguj się aby komentować