Od jutra będę w szpitalu. Z tego względu nie będzie newsów książkowych przez kilka dni. Znając moje szczęście, to w tym czasie George R.R. Martin ukończy "Wichry zimy", Jacek Piekara zakończy Cykl Inkwizytorski, wydawnictwo MAG zapowie Path of Ascendancy, a mnie to wszystko ominie. Do przeczytania za jakiś czas. O ile przeżyję


#ksiazkiwhoresbane

4110a2fa-3e77-42cd-b570-548231c963e1

Dobra, ja tez Ci życzę żebyś się szybko pozytywnie wymiksował z NFZ, ale o c⁎⁎j chodzi? Wszyscy klepią po plecach...ja pytam wprost mordo!

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

658 + 1 = 659

Tytuł: Przegryw

Autor: Patrycja Wieczorkiewicz, Aleksandra Herzyk

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: WAB (Grupa Wydawnicza Foksal)

ISBN: 978-83-8319-071-6

Liczba stron: 334

Ocena: 7/10

Z grubsza, jest to trudna i smutna lektura przedstawiająca życie i problemy kilku przegrywów, którzy zgodzili się na pewne wyznania i współpracę z autorkami, które w tym środowisku uchodzą za największe zło (kobiety, poglądy lewicowe).

Jestem pod wrażeniem odwagi i otwartości autorek, poradziły sobie z tematem bardzo dobrze.

Znajdziemy tu dobrą analizę problematyki środowiska oraz przestrzeni internetowej w której funkcjonują, czyli głównie wykop, chany i zamknięte grupy na fb.

Najbardziej przejmujące są historie mężczyzn, którzy zgodzili się na korespondencje z autorkami. Świat w którym żyją przepełniony jest chorobami psychicznymi i fizycznymi, zaniedbaniami rodziców, przemocą, biedą oraz często brakiem tej jednej jedynej osoby, która okazałaby zainteresowanie, zaakceptowała wady, których oni sami zaakceptować nie potrafią.

#bookmeter

d83a4cc4-c1e9-4542-ab95-97b0cd88db29

@Shivaa szkoda że tag przegryw nie działa, tam powinny być wierzenia i próba pomocy a jest wylewanie frustracji, często bez refleksji. Przez to musiałem szybko zablokować ten tag u białka jak tam jeszcze byłem, tutaj też

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Żadni wrogowie nie zdobyli jeszcze Ankh-Morpork. To znaczy owszem, formalnie tak, nawet dość często. Miasto chętnie witało szastających pieniędzmi barbarzyńskich najeźdźców, a ci po kilku dniach odkrywali ze zdumieniem, że ich własne konie już do nich nie należą, a po paru miesiącach stawali się kolejną mniejszością etniczną, charakteryzującą się własnym stylem graffiti i własnymi sklepami spożywczymi.


Terry Pratchett, ERYK


#uuk

Zaloguj się aby komentować

688 + 1 = 689

Tytuł: Zima Muminków

Autor: Tove Jansson

Kategoria: literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Liczba stron: 160

Ocena: 10/10

Żałuję, że nie potrafię tak ładnie pisać, aby oddać moje emocje podczas czytania Zimy Muminków.

Muminki tradycyjnie od pokoleń przesypiają okres od października do kwietnia. Zdaje się, że dlatego są takie szczęśliwe, bo nie zaznają zimowych trosk, mrozu, braku jedzenia, ciemności.

Tym razem Muminek niespodziewanie budzi się w środku zimy i nie może już zasnąć. Samotność i ciekawość tego zupełnie innego świata, wyciąga go na zewnątrz.

Po raz pierwszy w życiu doznaje takiego zimna, tęsknoty za swoją rodziną, która nie potrafi się obudzić oraz zaskakujących aktywności, które możliwe są tylko zimą. Wraz z nowymi przyjaciółmi oraz Małą Mi, stawia czoła nowym trudnościom. Dużo rozmyśla, a są to myśli wielkie i mniejsze.

Przychodzi też śmierć, po niej pogrzeb a wszędzie wokół czuć mroczny klimat zimy.

Bardzo filozoficzna opowieść.

#bookmeter

73856bc1-3f65-4407-8a72-915246a854b2

U Stawiszyńskiego kiedyś był rozmówcą jakiś poważny profesorek i rozmawiali o książkach i mówił, że po wielu latach wrócił do Muminków i właśnie Zima bardzo go zaskoczyła tym jak głęboko opowiada o śmierci

Zaloguj się aby komentować

667 + 1 = 668


Tytuł: Skazani na Shawshank

Autor: Stephen King

Kategoria: dramat więzienny, nowela

Format: e-book

Ocena: 9/10


Krótka i przyjemna. Jedyne czego mi się przyczepił do daty zapisane słownie. W żadnej innej nie spotkałem się z takim czymś

#bookmeter

32b3adf1-c54d-4be5-b02b-d6f7dfdcfc1b

Zaloguj się aby komentować

691 + 1 = 692

Prywatny licznik: 8+1=9


Tytuł: Znachor

Autor: Tadeusz Dołęga-Mostowicz

Wydawnictwo: Bellona

Format: książka papierowa

ISBN: 9788311153127

Liczba stron: 335

Ocena: 8/10


Przy okazji perspektywy Wielkanocy i niewątpliwego pokazu Znachora w telewizji (którego wcześniej widziałem zaledwie 1x w życiu) stwierdziłem, że warto będzie też zapoznać się z powieściowym pierwowzorem. Nie ma co przedstawiać fabuły, bo i tak niemalże każdy ją dobrze zna


To, co przy okazji książki rzuciło mi się w oczy, to zdecydowanie pełniejszy świat przedstawiony. Autor naprawdę dobrze pokazywał ówczesne życie, co siłą rzeczy przez ograniczony czas musiało zostać w sporej części wycięte z filmu. IMO na plus dużo bardziej życiowy, ale kompletnie niefilmowy sposób pokazania zakończenia. Niemniej nie żałuję, że w klasyku filmowym delikatnie zostało ono zmienione, bez tego nie byłoby takich pięknych memów xD


Na drobny minus to, że autor niezbyt dobrze radził sobie z chronologią wydarzeń i np. najpierw tuż po zniknięciu dra Wilczura szybko skończył wątek warszawski i kliniki wybiegając w parę lat później, po czym wrócił do Wilczura i "bieżących" wydarzeń. Podobnie wątek losów żony i dziecka trochę na siłę wepchnięty kolanem, zamiast jakoś ładniej do tego wrócić w retrospekcji w późniejszym czasie.


Na kolejne święta zdecydowanie polecam dla możliwości porównania sobie książki z wszystkimi trzema wersjami filmowymi


#bookmeter #ksiazki

#owcacontent

829eecd8-2340-419b-ae87-d5bd87525a11

@bojowonastawionaowca znachor został napisany jako scenariusz ale nie chcieli mu go wówczas zekranizować. Więc wydał jako powieść i koniec końców powstal film. Najwierniejszą adaptacją jest ta pierwsza wersja (tej najnowszej nie oglądałem)

Zaloguj się aby komentować

Chłop na starość oszalał. Nie wiem kiedy to wszystko przeczytam.


Jeśli zacznę zbierać figurki, to dzwońcie po karetkę, niech wiozą do Choroszczy.

#ksiazki #warhammer40k #chwalesie

559ff27f-98c7-49bf-9326-ff7d09619427

Zaloguj się aby komentować

678 + 1 = 679

Tytuł: Atomowe nawyki Autor: James Clear Wydawnictwo: Galaktyka Format: książka papierowa Liczba stron: 286 Ocena: 8/10

Właśnie skończyłem „Atomowe Nawyki” Jamesa Cleara i muszę przyznać, że pozytywnie się zaskoczyłem. Spodziewałem się kolejnego coachingowego lania wody, a dostałem konkretną i logiczną instrukcję obsługi własnych przyzwyczajeń. Książce daję mocne 8/10, bo autor nie udaje guru, tylko pisze bardzo po ludzku i konkretnie. Największy plus tej pozycji to podejście do zmian. Zamiast rzucać się na wielkie cele, które zazwyczaj porzucamy po tygodniu, Clear proponuje metodę małych kroków i poprawianie się o 1% każdego dnia. Dużo miejsca poświęca budowaniu systemów. Tłumaczy, jak tak poukładać sobie otoczenie, żeby dobre nawyki wchodziły naturalnie, a te złe stawały się po prostu uciążliwe. Nie ma tu gadania o mitycznej silnej woli, jest za to sporo praktycznych wskazówek, jak działa nasz mózg i jak to wykorzystać na swoją korzyść. Czyta się to rewelacyjnie, bo rozdziały są krótkie i nie ma w nich zbędnego zapychacza. Jeśli ktoś szuka czegoś sensownego o tym, jak ogarnąć codzienną rutynę bez zbędnej walki z samym sobą, to zdecydowanie polecam. Teraz pozostaje tylko sprawdzić, ile z tych rad faktycznie uda mi się wdrożyć w życie, bo teoria teorią, ale prawdziwa zabawa zaczyna się przy praktyce.

#ksiazki #czytajzhejto#atomowenawyki #bookmeter

340c3bf9-6359-413f-a9df-4d192467f131

Zaloguj się aby komentować

Czekadełko


Na szybko, bo chciałbym, żebyście mieli chwilę na zorganizowanie czasu dla siebie.


Zapraszam 6 Czerwca do Krakowa na kawiarenkowe #hejtopiwo.


Oczywiście wszyscy są zaproszeni. Jednak liczę na obecność przede wszystkim moich ukochanych kawiarenkowiczów.


Dlaczego w Krakowie? Bo czuję naciski zewnętrzne na mnie i obiecałem, że zrobię


Dlaczego 6 Czerwca? Bo 6 Czerwca to sobota.


Gdzie? Jeszcze nie wiem. Ale jak pogoda okaże się łaskawa to w plenerze.


Napiszecie w komentarzu jeśli planujecie się pojawić


#hejtopiwokrakow #krakow #zafirewallem

8b63d5ea-a772-4509-98d6-5e188673e1c6

Zaloguj się aby komentować

666 + 1 = 667

Tytuł: Kometa nad Doliną Muminków Autor: Tove Jansson Kategoria: literatura młodzieżowa Wydawnictwo: Nasza Księgarnia Ocena: 8/10

Druga część Muminków sprawiła, że dobrze wczułam się w klimat opowieści. Główni bohaterowie rozwijają swoje charaktery, bawiąc rozbrajającą szczerością i słodką naiwnością. Klimat jest dość mroczny, tajemnicze zjawiska, kataklizmy i ona, tytułowa Kometa. Muminek i ekipa wyruszają w podróż celem lepszego poznania zjawiska, przeżywają po drodze wiele przygód i poznają nowych przyjaciół. Wszystko okraszone pięknymi ilustracjami ♥️

#bookmeter

99061a34-7671-4228-84a2-31bed63dbd4f

@Shivaa mam niesamowity sentyment do Muminków, to jest jedno z moich ulubionych uniwersów. Było tam dużo ciepła ale też niepokoju kiedy pojawiały się hatifnaty i czarownica i strachu przy Buce. W żadnej innej wieczorynce nie było takiego miksu

Zaloguj się aby komentować

674 + 1 = 675


Tytuł: Piknik na skraju drogi

Autor: Arkadij Strugacki, Boris Strugacki

Kategoria: fantasy, science fiction

Format: ebook

Liczba stron: 173

Ocena: 7/10


“całe nieszczęście polega na tym, że człowiek, a w każdym razie ludzkość w swojej masie, bez trudu przezwycięża tę swoją potrzebę wiedzy” Walentin Pillman


Piknik na skraju drogi to legendarna już opowieść o Strefach Lądowania pozaziemskiej cywilizacji, w których zmianom ulegają prawa fizyki i ludzka psychika. Mimo niebezpieczeństw do Strefy udają się Stalkerzy w poszukiwaniu tajemniczych obiektów pozostawionych przez obcych. Na podstawie książki powstał film, seria gier, była też inspiracją dla innych autorów np. Jeffa VanderMeera.


Początek nie zachęca: chaotyczna narracja, kupy się nie trzyma, prymitywny język, ciągłe wzmianki o alkoholu i papierosach, zupełnie jakby to opowiadał jakiś peerelowski robol-alkoholik z IQ45 regularnie chlejący w pracy i kradnący narzędzia z zakładu pracy.


Jednak im dalej, tym opowieść wciąga coraz bardziej: niesamowite opisy przeróżnych anomalii występujących w Strefie, tajemnicze obiekty, których przeznaczenia nie sposób się nawet domyśleć, unosząca się nad wszystkim atmosfera niepewności, beznadziei i niepojętego zagrożenia. Całości dopełniają rozważania na temat sensu samego lądowania i jego potencjalnego wpływu na przyszłość ludzkości w tym tytułowa hipoteza “kosmicznego pikniku”.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

064f2980-5251-4f27-baf6-414f98cb3757

Uwaga spojler!
Jakby ktoś się zastanawiał o co chodzi z piknikiem:


.


.


.


"No a Lądowanie? Przynajmniej powiedz, co myślisz o samym Lądowaniu?

– Proszę bardzo – powiedział Walentin. – Wyobraź sobie piknik... brr... Nunnun drgnął.

– Jak powiedziałeś?

– Piknik. Wyobraź sobie: las, przesieka, polana. Z przesieki na polanę wjeżdża samochód, z samochodu wysiada młodzież, butelki, koszyki z prowiantem, dziewczyny, tranzystory, kamery filmowe... Rozpalają ognisko, stawiają namioty, gra muzyka. A rankiem odjeżdżają. Zwierzęta, ptaki i owady, które przez całą noc ze zgrozą obserwowały to, co się działo, wyłażą ze swoich kryjówek. I cóż widzą? Na trawie kałuża oleju, rozlana benzyna, leżą nieprzydatne już świece i olejowe filtry. Poniewierają się stare szmaty, przepalone żarówki, ktoś zgubił klucz francuski. Z opon spadło błoto przywiezione z niewiadomych bagien... no, sam rozumiesz, ślady ogniska, ogryzki jabłek, papierki od cukierków, puszki po konserwach, puste butelki, czyjaś chusteczka do nosa, czyjś scyzoryk, podarte przedwczorajsze gazety, bilon, zwiędłe kwiaty z innych lasów...

– Zrozumiałem – powiedział Nunnun. – Piknik na skraju drogi.

– Właśnie. Piknik na skraju jakiejś kosmicznej drogi. A ty mnie pytasz, czy oni wrócą, czy nie?"

@saradonin_redux


Początek nie zachęca: chaotyczna narracja, kupy się nie trzyma, prymitywny język, ciągłe wzmianki o alkoholu i papierosach, zupełnie jakby to opowiadał jakiś peerelowski robol-alkoholik z IQ45 regularnie chlejący w pracy i kradnący narzędzia z zakładu pracy.


Obraz typowego Rosjanina, nawet pisarza.

Mój tata nie jest jakimś fanem sci-fy ale tą książkę wspomina bardzo dobrze, w sumie byłam w szoku jak się dowiedziałam że ja czytal

Zaloguj się aby komentować

730 + 1 = 731


Tytuł: Ciekawe historie vol. 3

Autor: Tomasz Czukiewski

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Selfpublishing

Format: audiobook

Długość: 4,5 godziny

Ocena: 7/10


Motywem przewodnim tego audiobooka są oszuści. I pomimo wyjścia na jaw różnych szwindli, nawet na skalę krajową czy światową, ludzie czy media dalej dają się nabrać. W szczególności media, którym, jak zauważyłem, nie zależy na sprawdzaniu faktów, tylko na tym, by wieść poniosła się szerokim echem. I jedne potrafią powielić kłamstwa drugich, nakręcając spiralę.


Na przykład obecnie jest coraz głośniej o Kornelii Wieczorek, która jak na swój młody wiek ma sporo osiągnięć, w tym została odznaczona przez prezydenta Polski. Wystarczyła jedna zainteresowana osoba, która zrobiła coś, o czym nie pomyślały media, czyli sprawdziła, czy osiągnięcia dziewczyny mają pokrycie w rzeczywistości. Widzę coraz więcej filmików i memów z nią. Szkoda tylko, że to nie media to zweryfikowały.


Wracając jednak do audiobooka: w pamięć najmocniej zapadła mi historia Elizabeth Holmes, która potrafiła zbudować wartość firmy tak naprawdę jedynie na obietnicach zysków w przyszłości. Wyszło jej to na tyle dobrze, że wiele osobistości zainwestowało sporo pieniędzy w jej projekt.


Tak sobie myślę, że to przewrotne, że te życiorysy moralnie złych osób najczęściej są znacznie ciekawsze niż tych dobrych. Jak chociażby mężczyzny, który dwukrotnie sprzedał wieżę Eiffla - kto wpadłby na tak absurdalny i wydawałoby się, że niemożliwy do zrealizowania pomysł? A jednak znalazł się odpowiednio charyzmatyczny człowiek, któremu się to udało.


Kolejnym z bardziej udanych rozdziałów jest ten ze wspomnieniami, podobny zresztą do listów z poprzedniego audiobooka. Możliwość zajrzenia w zapiski osób, które relacjonowały bieżące wydarzenia, jest cholernie fascynująca i nie dziwię się, że prawda potrafiła być niewygodna dla różnych władz.


Podziwiam to, jak skrupulatny jest autor audiobooka. Potrafił na przykład przeprowadzić czterogodzinną rozmowę z detektywem, który pracował przy sprawie Michaela Jacksona, żeby wykorzystać krótki fragment w swoich filmach o piosenkarzu. Albo że ogółem zbiera tak dużo materiałów, że mógłby tworzyć znacznie dłuższe filmy, ale stara się wybrać najciekawsze i najbardziej wyjaśniające dane zagadnienie czy opisujące daną osobę.


Zdecydowanie polecam.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #audiobook

3f15a57e-728b-46dc-abe3-7d4b256c33db

Zaloguj się aby komentować

706 + 1 = 707

Tytuł: Tatuś Muminka i morze

Autor: Tove Jansson

Kategoria: literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Liczba stron: 256

Ocena: 8/10

Bardzo nostalgiczna część.

Rodzina Muminków podejmuje dość niespodziewaną decyzję o zamieszkaniu na odległej wyspie.

Pakują się jakby nigdy nic i wraz z Małą Mi wyruszają przez morze.

Bardzo fajnie przedstawione są tu poszczególne postacie, ich myśli i odczucia związane z miejscem, w którym osiedli - niezbyt przyjazną, kamienistą wyspą oraz starą latarnią, w której zamieszkali.

Szczególnie ciekawy jest opis Tatusia Muminka, z którego rysuje się charakter mocno chaotyczny, ale pracowity i żądny wiedzy.

Jest też bardzo fajny wątek przyjaźni Muminka z Buką.

Jedyne co jak dla mnie jest na mały minus, to zakończenie, mam wrażenie jakiegoś niedopowiedzenia, jakby potrzebny był jeszcze ten jeden, ostatni rozdział.

#bookmeter

d0a7d933-e213-49ac-a933-12bc5b83531a

Czytałam kiedy byłam dzieckiem i nic z tej książki nie zrozumiałam. Pewnie dlatego, że jak piszesz była nostalgiczna, a ja szukałam rozrywki jak w Wieczorynce Nie pamiętam wątku z Buką. Jedynie to, że Tatuś Muminka wydawał się jakiś dziwny i niepokojący

Zaloguj się aby komentować

Nominowany bardzo sympatycznym dissem od @fonfi przerzucam ciężar zadania na @Dziwen stwora.


Dziwen


To stworzenie jest nieboże.

-"Co Ty robisz?" -"Znowu tworzę."

A tę 'sztukę' ja zaś znoszę...

Bohomazy ciągle robi.

Nie przystoi człowiekowi

tak rysować. Rzucę groszem,

byś po prostu sobie poszedł!


Wyjebane żółte gały,

jak urosnąć mu tak mogły?

Stwór w brzydocie doskonały,

mógłby być choć trochę mądry.

Chyba chłoszcze go leszczyna

prosto w głowę, w mózg się wżyna.

Dobrze, że to jaj nie składa...

Jego byt – degrengolada!


#zafirewallem #nasonety

9079e0e4-e27d-40b3-a838-1c3d147252d9

Zaloguj się aby komentować

665 + 1 = 666


Tytuł: Zapiski oficera Armii Czerwonej

Autor: Sergiusz Piasecki

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 9/10


#bookmeter


***


Noc była czarna jak sumienie faszysty, jak zamiary polskiego pana, jak polityka angielskiego ministra.


Jest w literaturze taki motyw, który nazywa się motywem pierwszego kontaktu. Zwykle występuje on w fantastyce naukowej, jest tam zresztą dość mocno eksplorowany, a dotyczy niczego innego jak właśnie pierwszego kontaktu naszej cywilizacji ziemskiej z obcą cywilizacją pozaziemską. Już na samym początku lektury Zapisków oficera Armii Czerwonej przyszła mi go głowy taka myśl, że ta obca cywilizacja wcale nie musi być pozaziemska.

Wrzesień 1939. Armia radziecka wkracza do Polski, dociera do Wilna, a, w opowieści wykreowanej przez pana Piaseckiego, wraz z nią do Wilna (czy raczej Vilniusa) wkracza lejtnant bohaterskiej Armii Czerwonej, Michaił Zubow. Pom zajęciu miasta Zubow znajduje sobie w mieście kwaterę i, razem z innymi, podobnymi sobie, w Wilnie stacjonuje. Kiedy tak się stacjonuje w okupowanym mieście, trzeba się czymś w nim zajmować. Zubow zajmuje się więc różnymi rzeczami, a każda kolejna wydaje mu się coraz bardziej niezwykła. Mnie z kolei na początku książki niezwykłe wydawało się to, jak bardzo bohater potrafił naginać to co widział, do wpojonego mu światopoglądu daleko przekraczając w tym naginaniu granice jakiegokolwiek absurdu. Jeszcze bardziej niezwykłe było dla mnie to choć ta myśl przyszła później, już po zakończeniu lektury, że ja panu Piaseckiemu w tego Zubowa całkowicie uwierzyłem.


Uśmiałem się w czasie tej lektury tak bardzo, jak dawno się przy książce nie uśmiałem. Poziom ignorancji, zatwardziałość w patrzeniu na świat i logika wyciąganych przez Zubowa wniosków razem z wszystkimi jego przywarami, jego działania podejmowane w myśl wciąż powtarzanych socjalistycznych haseł, które z socjalizmem praktycznym (proszę nie mylić z realnym) miały niewiele wspólnego doprowadziły do tylu komicznych nieporozumień, że materiału z tej krótkiej jednak książeczki wystarczyłoby na kilka naprawdę niezłych komedii.


Później, choć z opisywanych przez Zubowa sytuacji wciąż się śmiałem, śmiałem się już mniej wesoło. Ten mój spadek wesołości spowodowany był tym, że uświadomiłem sobie, że takich Zubowów spotykam w swoim życiu całkiem sporo (martwi mnie to trochę, bo wydaje mi się, że spotykam ich coraz więcej). Niekoniecznie są oni oficerami Armii Czerwonej, niekoniecznie nacjonalizują dla siebie buty, zegarki i inne dobra, chodzi mi tutaj o ten bardzo ograniczony sposób myślenia. O uczepienie się jednej wizji świata i podporządkowywanie widzenia tego świata tej właśnie wizji – a jeśli fakty tej wizji przeczą, tym gorzej dla faktów, skądś to przecież znamy. A jeszcze później, kiedy już skończyłem tę książkę, kiedy poznałem jej tragiczny moim zdaniem finał, zrobiło mi się przykro. Przykro zrobiło mi się tak z powodu losów bohaterów i tego co im Zubow w imię Związku Radzieckiego (albo może i nie Związku Radzieckiego?), jak i z powodu samego Zubowa. Bo temu Zubowowi przecież ktoś powiedział jak ten świat wygląda, ktoś go tego życia nauczył. Jego winą było to, że w to, co mu mówiono uwierzył. I, tak już podsumowując, myślę, że Zubow, choć uczynił wiele rzeczy złych i nie mam wątpliwości, że należy nazwać go okropnym człowiekiem, jest jednak postacią tragiczną. On po prostu inaczej nie umiał. Moralność jest przecież, tak uważam, wytworem cywilizacyjnym i trzeba jej uczyć.


Literacko bardzo mi się ta książka podobała. Pan Piasecki wykreował wspaniałego, bardzo wyraźnego bohatera. Język, jakim prowadzona jest opowieść jest nie tylko piękny (to może być zarzut, bo nie przystaje do takiego trepa jak Zubow, ale nic a nic mi to nie przeszkadzało), ale też bardzo konsekwentny i czuć, że zalatuje rosyjskim. Można by się jeszcze trochę przyczepić do logiki, bo oto Zubow, który się boi (a boi się często), prowadząc te swoje zapiski przyznaje się w nich do rzeczy, które mocno mogły mu zaszkodzić, gdyby ten jego notes został znaleziony. A Zubow, choć jest głupi, to akurat o siebie zadbać potrafi. Więc tak, można by się tego czepić, ale ja się czepiał nie będę. Po pierwsze dlatego, że inaczej napisać się tego nie dało, a po drugie dlatego, że po co takim czepianiem się psuć sobie przyjemność z lektury?

a455a21e-9ece-4010-8566-5e528afcf152

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

697 + 1 = 698

Tytuł: Opowiadania z Doliny Muminków

Autor: Tove Jansson

Kategoria: literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Format: książka papierowa

Liczba stron: 192

Ocena: 7/10

Ta część zawiera przeróżne, niezwiązane ze sobą historie. Znajdziemy tu między innymi rozterki introwertycznego Włóczykija, historię o ostatnim na świecie smoku, przygodę Tatusia Muminka z Hatifnatami (moja ulubiona) oraz pierwsze zetknięcie Muminków z koncepcją Wigilii i choinki. Jak zwykle, przeczytane z przyjemnością.

#bookmeter

42ebe4d6-0bc6-4632-9b2d-463787f68a7e

Zaloguj się aby komentować

751 + 1 = 752


Tytuł: Światło między oceanami

Autor: M.L. Stedman

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Albatros

Format: ebook

Liczba stron: 384

Ocena: 9/10


Jest takie pytanie, które ta książka stawia już od pierwszych stron i które potem nie daje spokoju przez całą resztę lektury: ile człowiek jest w stanie unieść, jeśli ciężar, który dźwiga, sam sobie wybrał?


Tom Sherbourne wraca z I wojny światowej i szuka spokoju, jakiejś dalekiej, pustej przestrzeni, gdzie nikt nie zadaje pytań. Zostaje latarnikiem na wyspie Janus Rock - kawałku skały przy wybrzeżu zachodniej Australii, oderwanym od świata bardziej niż cokolwiek, co można sobie wyobrazić. W trakci, krótkiej przerwy od obowiązków i powrotu na ląd poznaje Isabel, kobietę, która się w nim błyskawicznie zakochuje i planuje spędzić z nim resztę życia. Biorą ślub i w latarni zaczyna się historia, która jest jednocześnie piękna i druzgocąca. Isabel jest dwukrotnie w ciąży i dwukrotnie traci dziecko.


Pewnego dnia do brzegu dobija łódź. W łodzi martwy mężczyzna i płaczące niemowlę. Isabel, tuż po kolejnym poronieniu i wypełniona bólem po stracie, którego już nie ma gdzie pomieścić, prosi Toma, żeby zostawili dziecko i wychowali jak swoje. Tom wie, że to złe, że tak nie można, że ktoś za tym dzieckiem tęskni i rozpacza. Tom zapisuje to w dzienniku, bo jest człowiekiem procedur i zasad. I mimo to - robi to, czego oczekuje od niego jego żona - Isabel.


To, co Stedman zrobiła z tym materiałem, jest naprawdę rzadkie. Ona nie ocenia. Nie ustawia Toma i Isabel jak winnych na ławie oskarżonych, żeby czytelnik mógł sobie spokojnie rzucać w nich argumentami. Zamiast tego każe im żyć z tym, co zrobili - dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu i rok po roku. W tej izolacji, gdzie są sami we trójkę, a oprócz nich latarnia, ocean i piętno tej decyzji. I właśnie to jest serce tej książki: konsekwencje nie przychodzą nagle jak kara z nieba, tylko wrastają w człowieka powoli, jak coś, co zaczęło się od jednego złego kroku, a potem okazało się, że nie da się go już cofnąć i nagle stał się fundamentem całego życia. Kiedy w końcu na horyzoncie pojawia się Hannah - prawdziwa matka dziecka - Stedman ani przez chwilę nie pozwala nam cieszyć się z prostego podziału na ofiarę i sprawcę. Bo wszyscy tu są ofiarami własnych decyzji albo cudzych, i to boli tak samo.


Tom jako bohater to jeden z lepiej napisanych moralnych przypadków, jakie ostatnio spotkałem w literaturze. Człowiek, który dobrze wie, czym jest prawo i czym jest wina. Całe życie był skrupulatny i dokładny, myślał, że najgorsze co go spotkało to wojna i jej konsekwencje. Po wszystkim, co w życiu zrobił, wybiera miłość i potem przez lata nosi w sobie oba te światy. Nie krzyczy, nie szuka rozgrzeszenia, nie próbuje siebie tłumaczyć i swojej żony. Po prostu żyje z tym, co zrobił. I to jest tak bezboleśnie i precyzyjnie napisane, że momentami fizycznie czułem ten ciężar. To we mnie narastały konsekwencje tych decyzji, to ja zastanawiałem się, co bym zrobił na jego miejscu. I czy pokochałbym dziecko, którego matce pękło serce, a ja jestem jedno zdanie, od wyjawienia jej prawdy.


Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to do kilku wątków, które są trochę zbyt dramatyczne, jakby autorka za bardzo się bała, że czytelnik nie poczuje wystarczająco cierpiania i kary bohaterów. Ale to naprawdę drobna rzecz przy całości, która działa jak jeden świetnie namalowyany obraz. "Światło między oceanami" to jedna z tych książek, która nie pyta, czy byłeś dobry czy zły. Pyta tylko: czy potrafiłbyś z tym żyć i ze sobą niosącym krzyż konsekwencji?


Świetna książka, ale nie polecam, jeśli macie akurat gorszy czas lub doła, bo tylko go pogłębi. I to jest w niej piękne.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

04370bc7-2b83-4fa7-b553-9e0271278321

Coooooooooooo? No właśnie. Tera zaboli. Z dedykacją dla @splash545 za wyzwanie, oby ci deska klozetowa miękką była. XD


Piosenka, bo przecież mnie znacie i ja normalnie nie potrafię. Trochę kompresja video obniżyła jakość audio, ale za to mamy teledysk! No. XD



OWCZA POEZJA


Przyszło znienacka, trochę jak u splasha sraczka,

Powiadomienie - o, to kawiarenka!


Tak se siedzę, czytam - Boże!

Toi Toi mnie wyzwał! - Wybatożę!

Grzecznie pytam, błagam, proszę,

Co ja ci w życiu najlepszego zrobił?

Czy ty chcesz żebym tu lirycznie prz⁎⁎⁎⁎⁎⁎olił?


Pacz człowieku, co ja tu noszę!

Jam hejto papaj - o szacunek wnoszę!


Bo choćby z nieba odznaki leciały!

Oby pozory tutaj nikogo nie zwiodły,

Owcy szkalowanie - obowiązek stały,

Parzystokopytny to gatunek upadły!

Do konia i konia, dwa w jednym admina,

Dlaczego owca ma w d⁎⁎ie @pingWINa?

A kolejny sonet niechaj układa,

@entropy_ - on się tu przecież nada!


Odznaka na klacie, majtki różowe,

Szrama na twarzy - dobry Boże!

Zaraz wezmą ofiarę na życia nosze!

Bo entropy się w tańcu nie dryngoli,

Niebieski z hejto zaraz wypierdoli.


Dobry człowieku, strzeż się, proszę!

Wiedźmin owcę trochę połaskocze!


Bo choćby z nieba odznaki leciały!

Oby pozory tutaj nikogo nie zwiodły,

Owcy szkalowanie - obowiązek stały,

Parzystokopytny to gatunek upadły!

Do konia i konia, dwa w jednym admina,

Owcza d⁎⁎a już wessała @pingWINa!

A kolejny sonet niechaj układa,

@entropy_ - wreszcie przyszła kolej na dziada!


A kolejny sonet niechaj układa,

@entropy_ - on się tu przecież nada!



W cytacie wierszyk konkursowy. XD

https://streamable.com/ov8k8i


#nasonety #diriposta #zafirewallem

2aba868d-8918-4253-bd20-99fe55e5ee8a
aa29aca7-32ac-437b-95d3-33c7ac0cfe5c
73550f5e-4d83-4f19-b47f-27ecc9a2af75

Zaloguj się aby komentować