Spóźniony seans

hejto.pl

Urbex nie śpi...

#urbex #fotografia #tworczoscwlasna #kino #ciekawostki #urbexniespi

Rzadko zdarza się opuszczona miejscówka, która jest świerzynką. Obiektem w którym jest prąd, sporo sprzętów i detali. Takie miejsca są z reguły chronione (choć też nie zawsze). Ale w tym wypadku mamy do czynienia z kinem w stanie likwidacji.

Czekałem rok, na publikacje tego artykułu, żeby być pewnym, że miejsce zniknęło z powierzchni ziemi. Bo takie smaczki rzadko się zdarzają. Zapraszam zatem do opuszczonego/likwidowanego kina (° ͜ʖ °)

batch_IMG_6483.jpgTo konkretne kino, było stosunkowo młode, a co za tym idzie, dość nowoczesne. Powstało w 2019r. Nie była to żadna sieciówka, ale miało ambicje być takim małym multiplexem. Jak widać, nie przebiło się, bo po 6 latach działalności, zostało zamknięte. Nie wiem z jakiego powodu. Ale jak to bywa w takich przypadkach, prawdopodobnie, nie było rentowne. Dla mnie to akurat dziwne, bo osobiście lubię kameralne kina, z małymi salami. Tymczasem tutaj ktoś chyba próbował połączyć kino studyjne z multiplexem. Z całym inwentarzem w postaci wiader popcornu i coli. Bo z tego co wiem, repertuar był szeroki. Od blockbusterów, aż po filmy niszowe.

batch_IMG_6494.jpg

batch_IMG_6489.jpgW momencie, kiedy mi udało się tam wejść, nie było już większości wyposażenia. Przede wszystkim brak było najbardziej wartościowych sprzętów, w postaci projektorów kinowych. Choć można było zauważyć pozostałości audio, w postaci kolumn za ekranem i trochę porozrzucanych, zdemontowanych foteli. Bar jednak pozostał w całości, z gratami ekipy likwidacyjnej (° ͜ʖ °) Jak wcześniej wspomniałem, likwidacja w końcu się dopełniła i dzisiaj w tym miejscu, jest już całkowicie inny lokal.

IMG_6484.jpg

batch_IMG_6487.jpgZostało trochę mniej istotnych dokumentów, meblowe sprzęty i szafa rackowa, w której ostał się nawet procesor i końcówka mocy audio. Kilka switchy, ale te najbardziej wartościowe rzeczy zniknęły. Domyślam się, że koniec końców, wszystko zostało wyniesione, łącznie z ekranami, które też nie są zwykłymi prześcieradłami. Nawet podoba mi się wystrój całej placówki. Ciemne kolory, podświetlane podłogi, w połączeniu z kolorowym drewnem, jak dla mnie robią miły i przytulny klimat.

batch_IMG_6490.jpg

batch_IMG_6496.jpgWybaczcie, ale foty robiłem telefonem, bo znalazłem się w tym miejscu spontanicznie i bez przygotowania. Trochę "z ulicy". Ale zadowolony jestem, że udało mi się uwiecznić miejsce, które niedługo potem zniknęło. Lubię uwieczniać takie obiekty. Lubię coś po nich pozostawić. Nie ważne z jakiego powodu zniknęły. Lubię uwieczniać przemijanie i kruchość, nawet dużych inwestycji. A jeszcze, jeśli się trafi, miejsce, które działało dosłownie przed chwilą, tym bardziej jest to wartościowe. Oczywiście to całkowicie inny klimat niż mury opuszczone od lat, rozgrabione i zawłaszczane powoli przez przyrodę, ale porzucone miejsca, obojętne w jakim stanie, mają jednak swój klimat. Klimat odosobnienia i pozostawienia.

batch_IMG_6491.jpg

IMG_6480.jpgTyle na dziś. Wiem, że krótko i mało zdjęć, ale nie mogłem sobie odmówić, podzielenia się z wami takim miejscem. Zwłaszcza, że tak jak wspomniałem, czekałem rok, żeby móc się tym podzielić.

A my widzimy się w następnym artykule (° ͜ʖ °)

Tymcza!

hejto.pl

Komentarze (33)

@Poji nie przełamałem niczego co jest fizycznym zabezpieczeniem. Niczego nie zniszczyłem. Żadnego zamka ani żadnej kłódki. Nie wybiłem żadnej szyby ani nie zburzyłem żadnej ściany.

@Klamra nie zrozum mnie źle. Ja Cię nawet nie krytykuję. Ale, jakbyś wrócił po pracy do domu i zobaczył obcego faceta siedzącego w Twoim fotelu, który tłumaczy się, że zaspany nie domkąłeś drzwi, więc sobie po prostu wszedł i nie "było kłódki" i nic nie ukradł więc nie ma sprawy, to przeszedłbyś z tym do porządku dziennego?

@sireplama nie rozumiem Cię źle. Ale porównujesz teraz prywatne mieszkanie/dom (który jest użytkowany) do instytucji komercyjnej, która została zamknięta. Została pozbawiona roli użyteczności publicznej. Nie spełnia już żadnej funkcji. Nie jest placówką do której może wejść każdy. A tym bardziej nie jest niczyim domem.

porównujesz teraz prywatne mieszkanie/dom (który jest użytkowany) do instytucji komercyjnej, która została zamknięta.

I co to za różnica? Jakbym zamienił historię na to, że prowadzisz kebaba i niedomknales drzwi po długiej zmianie i zostałeś rano kogoś kto sobie wszedł, zdjął krzesło ze stolika i się rozłożył, to by to coś zmieniło?


Została pozbawiona roli użyteczności publicznej.

A co to zmienia? To nie Twój lokal, nie Twój biznes...


Nie spełnia już żadnej funkcji. Nie jest placówką do której może wejść każdy.

W sensie, to argument za czy przeciw?


A tym bardziej nie jest niczyim domem.


@Klamra czy fakt, że nikt tam nie śpi, zmienia sytuację, że to nie Twoja własność i nie masz prawa tam wchodzić? Ja np. nie wchodzę do czyiś piwnic, garażu, sklepów, którym ktoś nie domknął drzwi.


Bo

To

Nie

Moje

@sireplama Stary. To można interpretować na milion sposobów. Możesz się rozwodzić, tyle ile możesz. Możemy to rozbierać na części pierwsze. Naprawdę, możesz podważać moje zasady i zapewne będziesz miał w pewnych kwestiach racje. ALe co z tego? Ja mam swoje zasady, których się trzymam. Niczego nie kradnę, nic nie niszczę, zabieram zdjęcia, zostawiam ślady butów. Czy to jest legalne? W większości przypadków nie jest. Ale szczerze? Mam to w dupie. Naprawdę, mam swoją osobistą etykę i nikt, nawet Ty, nie jest w stanie mi jej podważyć. Obojętne co byś nie napisał. Bo przerabiam to już od ponad 20lat. Masz problem, to ten problem pozostaje z Tobą. Możesz nawet dzwonić na policję, jakieś inne służby itd. Możesz robić cokolwiek. Ja nie szkodzę nikomu bardziej, niż spierdoliny które rozkurwiają śmietnik w centrum miasta.

Niczego nie kradnę, nic nie niszczę, zabieram zdjęcia, zostawiam ślady butów


@Klamra No ale co to zmienia? Potrafisz odpowiedzieć mi (sobie) szczerze? Jak byś zareagował na obcego typa który wszedł bez Twojej wiedzy do Twojego domu/garażu/firmy/działki? Nic nie ukradł, nic nie zniszczył, po prostu sobie wszedł. Ale tak szczerze.

@sireplama Jeszcze raz powtórzę: Nie wchodzę nikomu do domu, garażu, działki, firmy, fabryki, hurtowni, warsztatu itd. itp. które działają i wiem, że są aktywne. Odpowiadając na nurtujące Cię pytanie: Oczywiście, że jako właściciel domu lub firmy nie chciałbym, żeby ktoś obcy by mi tam wszedł. Ale ja wchodzę na tereny, gdzie nikogo nie ma. Ktoś to porzucił, albo ma to w dupie. Albo jest to korpo, które też to ma w dupie i tylko chce się tego pozbyć. Nie ma tam niczego emocjonalnego. NIC! Nie ma tam żadnego aspektu którego Ty się spodziewasz. To jest budynek użyteczności publicznej. Nikogo dom. Najemca/inwestor/właściciel ma to w dupie. To ma zniknąć, sprzedać się lub zostać zburzone. Daj następne pytanie. Z chęcią odpowiem. Oczywiście wg swoje filozofii. Bo pewnie mamy inną.

@Klamra odpowiem tak: nie rozumiem i nie za bardzo wytłumaczyłeś mi różnicę, ale skoro właściciele Cię nie ścigają, to ja krucjat robić nie będę ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

@sireplama hmm, jakbym miał załóżmy opuszczoną halę po byłym biznesie, gdzie zaglądam raz na rok i wiedząc że każdy może tam wejść, bo, załóżmy, nie chciało mi się kupić nowej kłódki? I spotkałbym ziomeczka co sobie robi klimatyczne fotki?

Powiedziałbym mu: poka! XD. Co mi to przeszkadza. W sensie serio, czemu miałbym być zły?

Jak kiedyś za dzieciaka odwiedzałem magazyn pewnego krakowskiego teatru o którym świat zapomniał, to sam ochroniarz który tam wpadał raz na czas i hodował sobie jakieś warzywka obok xD nie miał problemu - on tam wyganiał głównie koty, bo się tam lęgły masowo. Więc to że czasem sobie tam wchodziłem z kumplami i podziwialiśmy np. Warszawy bez numerów seryjnych, nie sądzę żeby przeszkadzało nawet samemu teatrowi.

jakbym miał załóżmy opuszczoną halę po byłym biznesie, gdzie zaglądam raz na rok i wiedząc że każdy może tam wejść, bo, załóżmy, nie chciało mi się kupić nowej kłódki? I spotkałbym ziomeczka co sobie robi klimatyczne fotki

@Odczuwam_Dysonans no ja bym się zagotował...

@sireplama nie musisz rozumieć, ja też wiele aspektów życia publicznego nie rozumiem. Obojętne czy to szkodliwe czy nie, w moim mniemaniu. Nie podobają mi się niektóre zachowania, ale każdy ma swone fetysze, wiem jedno. Ja nikogo nie krzywdzę, nikomu bezpośrednio nie zagrażam. Jeśli taaka sytuacja jest prawdopodobna, wycofuję się

@sireplama a czemu byś się zagotował? Skoro nie zabezbieczyłeś należycie terenu i ktoś wszedł, bo jest zafascynowany obiektem i robi tylko zdjęcia lub zwiedza. Nie niszczy i nie kradnie. Czemu byś się zagotował?

@Klamra no nie. JESZCZE jakbym nie ogrodził terenu i wszedlbyś/wjechał na taką wolną działkę, to bym zrozumiał, że nie wiedziałeś, że to publiczna przestrzeń. Jak wchodzisz do czyjegoś budynku i robisz to tylko dla tego, że zabezpieczenia były za słabe by Cię powstrzymać, to dla mnie jest to włamanie ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯

@sireplama różnica zasadnicza. Klamra napisał Ci jak krowie na rowie, że wchodzi do budynkow likwidowanych/zlikwidowanych, niepilnowanych i nie forsuje zabezpieczeń tudzież nie siluje się z ochrona czy innym cieciem. A Ty to na sile porównujesz sytuacje do otwartej chałupy. To są zupełnie inne sytuacje; jak nie ogarniasz różnicy to w zasadzie nie ma co więcej tłumaczyć. Klamra zwiedzając różne miejscowki liczy sie z konsekwencjami swoich wizyt nawet tymi prawnymi.

@cremaster jak wpadnę po półtorarocznej przerwie na działkę, która zaniedbałem, nie dopilnowałem i nie zabezpieczyłem fikuśnym systemem i spotkam tam Ciebie, to też mnie opieprzysz, że nie ogarniam różnicy i powinienem się wstydzić?

@sireplama zacznijmy od tego, że w drugim komentarzu napisałem, że do tego konkretnego miejsca wszedłem na legalu. Jedynie przypałowo było robić zdjęcia, dlatego czekałem z publikacją, aż obiekt zniknie. Po drugie, raczej widać, czy coś jest opuszczone od lat. Po za tym nie forsuje nawet słabych zabezpieczeń. Jeśli się nie da, to nie wchodzę. I zwiedzam tylko takie miejsca, co do których jestem pewny na 100% że są porzucone/opuszczone. I zdarza się, że w pewnych miejscach jestem legalnie, za zgodą i wiedzą właściciela, co zdarzyło mi się ostatnio dwa razy. A to, że to jest ryzykowne? No jest. Albo mi się coś stanie, albo dostanę mandat, albo ktoś mnie pozwie. Ale, aż tak nie ryzykuję. Jest wiele ryzykownych hobby. Wchodzenie na wieżowce bez zabezpieczeń, nielegalne nocne wyścigi, myślistwo i wiele innych. Moje hobby szkodzi ewentualnie tylko mnie samemu.

@sireplama ja Cie nie opieprzam, stwierdzam fakt. Na sile tlumaczysz i porównujesz cos co jest jasno wyjaśnione od początku.

A jeśli wpadniesz na swoja działkę i będziesz plakal, ze podeptalem Ci chwasty to poniose tego konsekwencje. Ale o tym tez była mowa. Ktoś kto bawi się w urbex wie, ze moze zostać przyłapany albo wyobraź sobie zakłada też ,ze moze się spieprzyc z jakiegoś zardzewialego rusztowania i rozwalic sobie łeb. Ale samym zwiedzaniem nie wyrządza nikomu żadnych szkód.

@Klamra drugi komentarz w "moim" wątku, to:


"nie przełamałem niczego co jest fizycznym zabezpieczeniem. Niczego nie zniszczyłem. Żadnego zamka ani żadnej kłódki. Nie wybiłem żadnej szyby ani nie zburzyłem żadnej ściany."


Drugi komentarz bezpośrednio do mnie, to:

"dlaczego nie założył kłódki? no i bierzemy pod uwagę, że nic nie zginęło."


Żaden mi nic nie tłumaczy. Żaden z nich nie mówi nic o legitymizowaniu wchodzenia na czyjś teren.


Ja już napisałem - skoro Cię właściciele nie gonią, to ja też z pewnością nie będę...


ALE


...gdybym poszedł na działkę rodziców po zimie, poogarniać im powierzchownie tematy, albo wszedł do wyczyszczonego z mebli i drobiazgów połowy domu po babci, którego nikt nie odowiedział od roku z powodu komplikacji spadkowych...


i


...spotkał tam Ciebie albo @cremaster to dostałbyście gazem po oczach. A po argumentacji, że mogłem lepiej zabezpieczyć te miejsca bo weszliście bez wysiłku, to dostałbyście tym gazem po raz drugi.


To może być kwestia pokoleniowa. Ja pamietam upadek komuny, gdzie nagle 2/3 kraju stało się "niczyje" i tak też było przez wszystkich traktowane. Wtedy nauczyłem się szacunku do czyjejś własności, tak, że pijanemu debilowi, który mnie prawie staranował czołowo samochodem, po pościgu na teren nie wszedłem.


I sorry, ale nie dam Wam sobie wmówić, że to ze mną i z moim podejściem jest coś nie tak. Nie Wasze = nie dotykasz, nie wchodzisz i nie uzywasz. Choćby się w ruinę w oczach zamieniało. ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯


Tak jak to widzę, tak żyję i zmieniać tego nie będę.

@sireplama „wyczyszczonego z mebli i drobiazgów” What? W życiu nic nie zabrałem z takiego miejsca. A na taką działke nawet bym nie wszedł, bo tam nic ciekawego nie ma. Nawet hipotetycznie zakładając, że bym wszedł, bo nie jest zamknięte, to na bank byś mnie tam nie zastał i nawet byś nie zauważył, że tam byłem. Z tą kwestią pokoleniową to jest tak, że ja też pamiętam upadek komuny. A nawet więcej. Pamiętam komune, bo wtedy zacząłem chodzić do szkoły. I oczywiście pamiętam te „niczyje” miejsca. Ty też mojego zdania nie zmienisz. To jest moje ryzyko.

wyczyszczonego z mebli i drobiazgów”


@Klamra my zabraliśmy. Mój tata, ja i reszta rodziny po śmierci babci. Nie sugerowałem, że coś okradasz.

@Klamra Tak współczesne miejsca mają niestety mało "nostalgiczności": mało retro gratów, mało odpadającej farby i mało pozostawionych fortepianów (sic!)

Światło się świeci, więc nie ma długich czasów naświetlania, nie ma ziarna/szumu aparatu.... nie ma światła wpadającego z górnego okienka, przez które widać unoszący się kurz i pył..... No cóż. Muszę się powoli przestawić na współczesny urbex. Będzie tego pewnie więcej. Kto wszak chodzi jeszcze do kina....

@Klamra To malutkie kino było ekstra. Miło je wspominam. Jak film można było zobaczyć w CC, Heliosie, Multi lub w GO Kino to wybierałem właśnie je. Brak dzikich tłumów, przytulność, kameralność - to kino miało w sobie to "coś". Obecnie znajduje się tam Woolworth. Dziękuję za fotorelację - pierwsza fota (przekrzywiony kadr) wyszła kosmicznie.

@xBrzoskwiniax co Ty tutaj w tym wpisie pierdolisz z jakimś scamem? masz jakiś problem ze zrozumieniem tematu? czy jesteś scambotem?

Zaloguj się aby komentować