Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Nie tak korzystnie działają na chorych miejscowość, łagodny klimat i czyste powietrze, jak na słabe charaktery przebywanie w lepszym towarzystwie. Jak wielkie ma to znaczenie, zrozumiesz, jeżeli pomyślisz, że również dzikie zwierzęta oswajają się przez współżycie z ludźmi i że w żadnym, nawet najdzikszym zwierzęciu nie ostoi się właściwa mu drapieżność, jeżeli musi dłuższy czas przebywać razem z człowiekiem. Traci dzikość i powoli oswaja się pomiędzy łagodnymi istotami. Prócz tego nie tylko przez przykład staje się lepszy ten, kto żyje w towarzystwie ludzi spokojnych, lecz także przez to, że nie znajduje powodów do unoszenia się gniewem.


Seneka, O gniewie

#stoicyzm

a01929a9-6fcd-43a4-b1f4-7d70771ef15e

@splash545 uwaga będę manipulował fragmentami cytatów wyrwanymi z kontekstu: „musi dłuższy czas przebywać z człowiekiem” i zaraz za tym „nie znajdyje powodów do uniszenia się gniewem” - to pisał chyba filozof pustelnik teoretyk 😜

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Cześć, jestem Robert i jestem uzależniony.


Za mną drugie spotkanie z grupą NA oraz pierwszy miesiąc bez palenia trawy.


Z początkiem tego roku z kumplem postanowiliśmy spróbować razem przestać palić trawę bo doszliśmy, że nie tędy droga. Dla mnie osobistym katalizatorem do uczestnictwa w spotkaniach było obejrzenie filmu od kurzgesagt, i posłuchanie jak wiele z rzeczy tam przesstawionych było właśnie o mnie.


Na dzisiejszym spotkaniu motywem przewodnim były nałogi zastępcze. Miałem okazję posłuchać historii osób, które mówiły o spirali nałogów (jak nie alko, to trawa, jak nie trawa to noski, jak nie noski to barbiturany itd.).


Przeraża mnie to, że znów dużo słyszę od obcych osób tak wiele rzeczy które mnie dotyczą. Z drugiej strony to budujące, że nie tylko u mnie jest taki problem. Kolejnym krokiem jaki chcę podjąć to odciąć się od alkoholu, bo widzę, że w ostatnim czasie ilość spożywanego przeze mnie piwka stale rośnie. Nie chcę wpadać w tą spiralę.


Z dniem dzisiejszym zakładam tag #nastories w którym będę opisywał swoje spotkania w grupie, tematy przewodnie oraz swoje przemyślenia


Dzięki!


P.S. Zachęcam również inne osoby które mają problem z narkotykami do swoich wpisów oraz do pierwszego kroku

6c5403c9-d00e-40b2-8ac7-d6661f9da681

@d.vil @ColonelWalterKurtz Spróbuję odpowiedzieć po kolei.

Po pierwsze zauważyłem, że wszystko zaczęło się kręcić wokół palenia. Idę do pracy, to muszę zapalić, żeby jakoś przetrzymać. Wracam z pracy - lufa, dwie w nagrodę dla siebie za wytrzymanie w robocie. Na wieczór lufka, żeby dobrze się stało, na weekend gibon, żeby fajniej się czuć. Tylko z czasem nie czułem ani lepiej, ani nie pomagało to w pracy. Prócz stanu zajebania, wszystko było mdłe i nijakie. Zero motywacji do działania, codziennie ten sam schemat.


Po drugie - relacje z partnerką. Mimo, że nie były na złym poziomie, zauważyłem w końcu, że przejmuje się moim stanem. Dotarło do mnie, że ranie ją tym gównem pośrednio i bezpośrednio.


Po trzecie - zdrowie. Ciągły kaszel, pwlocina, i to do takiego stopnia, że potrafiłem dusić się kilka minut.


Po czwarte - kasa. Uśredniłem wydatki na samo tylko palenie na 20 zł.(choć pewnie i tak zaniżone) W ciągu 31 to 620 złoty mniej w kieszeni, w skali roku to już 7300zl. Wydaje mi się, że można lepiej spożytkować te pieniądze.


Pewnie znajdzie się jeszcze kilka mniej lub bardziej ważnych powodów, ale to te główne.

problem z dzisiejszym ziołem jest taki, że zawartość THC wzrosła w niektórych odmianach nawet 20stokrotnie (o ile dobrze pamiętam) i to konkretnie wali w mózg.

Zaloguj się aby komentować

03 lutego 2026

Wtorek IV tydzień zwykły


(Mk 5, 21-43)

Gdy Jezus przeprawił się z powrotem łodzią na drugi brzeg jeziora Genezaret, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: "Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła". Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał. A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele wycierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Posłyszała o Jezusie, więc weszła z tyłu między tłum i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: "Żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa". Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w swym ciele, że jest uleczona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: "Kto dotknął mojego płaszcza?" Odpowiedzieli Mu uczniowie: "Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto Mnie dotknął". On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta podeszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, padła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: "Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź wolna od swej dolegliwości". Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: "Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?" Lecz Jezus, słysząc, co mówiono, rzekł do przełożonego synagogi: "Nie bój się, wierz tylko!» I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Widząc zamieszanie, płaczących i głośno zawodzących, wszedł i rzekł do nich: "Czemu podnosicie wrzawę i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi". I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca i matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: "Talitha kum", to znaczy: "Dziewczynko, mówię ci, wstań!" Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym się nie dowiedział, i polecił, aby jej dano jeść.


Mark 5:21-43

When Jesus had again crossed over by boat to the other side of the lake, a large crowd gathered around him while he was by the lake. Then one of the synagogue leaders, named Jairus, came, and when he saw Jesus, he fell at his feet. He pleaded earnestly with him, “My little daughter is dying. Please come and put your hands on her so that she will be healed and live.” So Jesus went with him. A large crowd followed and pressed around him. And a woman was there who had been subject to bleeding for twelve years. She had suffered a great deal under the care of many doctors and had spent all she had, yet instead of getting better she grew worse. When she heard about Jesus, she came up behind him in the crowd and touched his cloak, because she thought, “If I just touch his clothes, I will be healed.” Immediately her bleeding stopped and she felt in her body that she was freed from her suffering. At once Jesus realized that power had gone out from him. He turned around in the crowd and asked, “Who touched my clothes?” “You see the people crowding against you,” his disciples answered, “and yet you can ask, ‘Who touched me?’ ” But Jesus kept looking around to see who had done it. Then the woman, knowing what had happened to her, came and fell at his feet and, trembling with fear, told him the whole truth. He said to her, “Daughter, your faith has healed you. Go in peace and be freed from your suffering.” While Jesus was still speaking, some people came from the house of Jairus, the synagogue leader. “Your daughter is dead,” they said. “Why bother the teacher anymore?” Overhearing[a] what they said, Jesus told him, “Don’t be afraid; just believe.” He did not let anyone follow him except Peter, James and John the brother of James. When they came to the home of the synagogue leader, Jesus saw a commotion, with people crying and wailing loudly. He went in and said to them, “Why all this commotion and wailing? The child is not dead but asleep.” But they laughed at him. After he put them all out, he took the child’s father and mother and the disciples who were with him, and went in where the child was. He took her by the hand and said to her, “Talitha koum!” (which means “Little girl, I say to you, get up!”). Immediately the girl stood up and began to walk around (she was twelve years old). At this they were completely astonished. He gave strict orders not to let anyone know about this, and told them to give her something to eat.


#ewangelianadzis

https://www.youtube.com/watch?v=TtogJjc-geA

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W odniesieniu do tego wpisu: https://www.hejto.pl/wpis/podroze-zaczynam-planowac-wakacje-2026-i-nie-moge-sie-zdecydowac-korea-poludniow

Chciałbym podziękować za głosowanie w ankiecie oraz przede wszystkim za kilka zdań z poleceniami. Po przeanalizowaniu rzeczy, które chciałbym zobaczyć w obu miejscach zdecydowałem się na Koreę Południową. Do Australii muszę się lepiej przygotować, tam są gigantyczne odległości, i jakoś nie jestem mentalnie gotowy na dobre tego zaplanowanie, łącznie z przelotami w obrębie kraju. Do tego bilety lotnicze znacznie droższe. Może będzie to plan na rok 2027.

Pierwsze co zrobiłem, to analiza terminu. Aby dobrze sobie zaplanować wyjazd i zminimalizować ryzyko wtopy, przyjmuję następujące kryteria:

1. Pogoda. Najważniejszy aspekt ze wszystkich. Czasu w życiu mało, więc nie zamierzam go marnować na wyjazd, podczas którego będę się frustrował deszczem lub zimnem. Skrajne upały tak bardzo mi nie przeszkadzają. I tutaj w przypadku Korei lekki zonk, bo nie wygląda to jakoś arcy przyjaźnie dla takiego ciepłolubnego zwierzęcia jak ja.

Średnie temperatury i prawdopodobieństwo opadów układają się w następujący sposób: Styczeń -2C / 10% Marzec 6C / 16% Maj 18C / 25% Lipiec 25C / 53% Wrzesień 21C / 31% Listopad 7C / 19%

Czyli jak jest ciepło, to pada. Przynajmniej w teorii. Jak pada, jest do d⁎⁎y, jak jest zimno także.

2. Ceny biletów lotniczych. Wiadomo, tutaj wskakuje skyscanner i przegląd ofert, aby nie było to za miliony monet. Od razu zaznaczam, że nie mam cierpliwości do jakiegoś skrzętnego analizowania cen różnych przewoźników, do tego warunkiem koniecznym jest też czas podróży, czyli jakieś akrobacje w stylu 3 przesiadki z kilkugodzinnym oczekiwaniem na pośrednich lotniskach nie wchodzą w grę. Porównuję sobie ceny w miesiącach, które mnie interesują i wybieram te tańsze oraz przede wszystkim, mieszczące się w budżecie.

Do tego mam tak, że jedne lotniska oraz linie lotnicze lubię, a innych nie (czasami nawet mam tak, że nigdy nie leciałem z danym przewoźnikiem, a mam wobec niego jakieś dziwne uprzedzenia, sam nie wiem czemu). Np. świetnym portem przesiadkowym jest w mojej ocenie Dubaj - dużo restauracji z normalnymi cenami, dużo miejsca, choć akurat często zdarzało się, że gniazdka do ładowania telefonu nie działały. Monachium też daje radę, bo jest dużo miejsca, jak ktoś szuka spokoju na uboczu, to bez problemu jest w stanie się zadokować przy jakiejś nieużywanej bramce, ale na minus zaplecze gastronomiczne - raczej drogo i raczej takie typowo lotniskowe jedzenie. Złe wrażenie zrobił na mnie Amsterdam, ale byłem tam już dawno, więc może coś się zmieniło. Jakiś taki syfek był wszędzie oraz ludzie koczujący na ziemi, bo było zbyt mało miejsc do siedzenia.

3. Synchronizacja z polskimi świętami. Po to, aby zredukować dni urlopowe. Rok 2026 nie rozpieszcza nas pod tym względem: 3 maja i 1 listopada wypadają w niedzielę, więc nawet ekwiwalent dnia wolnego się nie należy. No cóż, nie każdy rok może być taki jak 2025, który był pod tym względem bardzo łaskawy.

4. Synchronizacja z tamtejszymi świętami. Coś, czego nigdy wcześniej nie brałem pod uwagę, a co okazało się wartym brania pod uwagę podczas mojej wyprawy do Japonii. W czasie tamtego wyjazdu wykorzystałem naszą majówkę, aby zużyć mniej urlopu, nie wiedząc o tym, że na miejscu wtedy jest Golden Week, czyli także długie wolne. Oznacza to zacznie więcej ludzi w okolicach lokalnych atrakcji, a przez to dłuższe kolejki oraz prawdopodobieństwo, że niemożliwe będzie wejście do niektórych obiektów, jeśli się dużo wcześniej nie zarezerwuje biletu. Jakoś jednak przeżyłem i było fajnie, więc ten komponent jest najmniej istotny. Do tego stopnia, że w tym roku zrobię dokładnie to samo.

Po wzięciu pod uwagę powyższych aspektów, padło na wyjazd w czasie majówki. Pogoda jako tako. W grę wchodził jak dla mnie maj lub wrzesień, więc lepiej szybciej niż później, a do tego ugram jeden dzień urlopowy mniej Przelot LOTem - ceny w maju/wrześniu to jakieś 3-3.5k + bagaż, podczas gdy w lecie wychodzi około 5k. Do tego na trasie Kraków-Seul jest jedna przesiadka - w Warszawie, więc doskonale. Nie trzeba przynajmniej w środku drogi się kokosić i koczować na lotnisku taki zmiętolony po np. 9h locie, tylko po to, aby po kilku godzinach wsiadać ponownie do samolotu. Polskie święta jak pisałem wyżej, nie rozpieszczają, ale przynajmniej piątek 1 maja wolny, więc coś tam ugrane. W Korei akurat wtedy mają też długi weekend, no ale co poradzić, nie jest to warunek krytyczny, jakoś dam radę

Zabieram się teraz za planowanie atrakcji turystycznych i miejsc do odwiedzenia. O tym będzie kolejny wpis.

#podroze

bfcc8eba-418e-4d6b-a710-cc35a9d5eb4e

@Spleen


Zapytał bym nieśmiale czy kupisz magnes, ale z Korei już mam. To mój pierwszy który dostałem z hejto

Dzięki @bartek555


Udanych wakacji mordzia ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ

788e3dab-5c66-4596-a3a4-470d55a6092c

@Spleen no zrób tak, jest tutaj kilku fanów #magnesy tylko jakby @bori wygrał to wyślij go razem z jakąś cegłą, bo on potrafi zgubić paczkę i później udaje niewiniątko

Przez zamkniętą przestrzeń powietrzna nad Rosją czas lotów Europa-Azja mocno się wydłużył. Z Seulu do Frankfurtu leciałem 13,5 g. Przed wojną taką trasę mozna było zrobić w 10 g. Co do pogody to jest ona bardzo podobna do polskiej.

Mogę powiedzieć z doświadczenia z zeszłego roku: byliśmy w czerwcu, gorąco, ale da się żyć, przelot udało się kupić w styczniu przez LOT dość korzystnie (ok. 3000 PLN za osobę + jeden duży bagaż na dwójkę), bezpośrednio do Seulu i bez żadnych przesiadek i międzylądowań. Jakby co więcej mogę napisać na priv, jeśli chcesz ^^

@Villdeo pisz posta, co tam będziesz mi jakies sekrety wysyłać. Chętnie poznam Twoje top3 najfajniejsze rzeczy z Korei (miejsca lub jedzenie lub jakies doswiadczenie)

@Spleen sęk w tym, że trochę mi się nie chce pisać posta, bo byłoby tego ogromnie dużo ^^" ale spróbuję przysiąść w weekend, a co tam

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Opole jest bardzo ciekawym miastem, które kojarzone jest przede wszystkim z Krajowym Festiwalem Piosenki Polskiej, który odbywa się od 1963 roku. Warto jednak wspomnieć, że Opole ma dużo ciekawych atrakcji, wśród których są m.in. pozostałości murów obronnych, dzięki którym stało się częścią projektu “Miasta stojące murem”.


Zapraszam na bloga


Budowę murów obronnych w Opolu rozpoczęto około 1285 roku, a pierwsza wzmianka o nich pochodzi z 1391 roku. W latach osiemdziesiątych XIV wieku dobudowano mur zewnętrzny przy bramie Bytomskiej. Długość murów obronnych w Opolu wynosiła około 1500 metrów, a do dzisiaj przetrwało zaledwie 100 metrów. Kształt opolskich obwarowań zbliżony był do prostokąta z zaokrąglonymi narożnikami. Po stronie wschodniej z systemem murów obronnych zintegrowany był Zamek Górny, natomiast Zamek Piastowski był położony poza obwarowaniami. Mury obronne miały do 7,5 metra wysokości, a ich grubość dochodziła do 325 centymetrów. W linii murów znajdowało się 13 baszt. Wspomniany wcześniej drugi mur zewnętrzny miał 3 lub 4 baszty.

Miasto posiadało pięć miejskich bram:

  • Górna (Gosławicka) od wschodu

  • Bytomska (Krakowska lub Groszowicka) od południa

  • Odrzańska (Wrocławska) od zachodu

  • Biskupia (Mikołajska) od północy

  • Zamkowa przy klasztorze franciszkanów

W 1497 roku brama Biskupia została zamurowana, gdy przewieziono przez nią zwłoki księcia Mikołaja II. Dodatkowo miasto było otoczone przez fosę, która miała nawet 16 do 18 metrów szerokości i 5 metrów głębokości. Na przełomie XV i XVI wieku w północnej części dobudowano basztę Rybacką. W drugiej połowie XVI wieku dokonano sporych remontów, a także rozbudowano miejskie bramy. Pod koniec XVIII wieku mury zaczęły tracić na znaczeniu i w latach 1819-1848 dokonano ich wyburzenia. Do dzisiaj pozostały dwa fragmenty murów, najdłuższy częściowo zrekonstruowany znajduje się przy katedrze Podwyższenia Krzyża Świętego. Zobaczyć tam można również basztę Rybacką. Na terenie klasztoru sióstr Notre Dame znajdują pozostałości baszty Wilczej.


Pozostałe atrakcje:

  • Rynek w Opolu ma kształt prostokąta o wymiarach około 100 na 70 metrów. Od XIV wieku wokół placu zaczęły pojawiać się zabudowania murowane, a także pierwszy ratusz. W 1945 roku podczas walk o miasto zniszczeniu uległy kamienice w zachodniej i wschodniej pierzei rynku, a pozostałe uległy uszkodzeniom. W późniejszym czasie je odbudowano, ale nadano im barokowy styl, który różnił się od wcześniejszego. Warto wyróżnić położone w pierzei południowej kamienice, z których najstarsza powstała w XIV wieku. W pierzei zachodniej uwagę zwraca kamienica “Pod Lwem” zwana również książęcą (Rynek 1). Podczas potopu szwedzkiego przebywał w niej król Jan Kazimierz II Waza.

  • Obecny ratusz w Opolu powstał w 1864 roku na wzór florenckiego Pałacu Vecchio. Wcześniej w jego miejscu mieścił się inny budynek ratuszowy z XIV wieku, a w XVI stuleciu zbudowano wieżę z zegarem i dzwonem. W latach 1818 do 1826 przebudowano gruntownie cały ratusz i odbudowano zniszczoną wcześniej przez pożar wieżę. Na początku lat sześćdziesiątych XIX wieku ówczesna wieża została rozebrana i rok później zbudowano istniejącą do dzisiaj konstrukcję o wysokości 60 metrów. W 1933 roku rozpoczęto rozbiórkę stojących wokół ratusza kamieniczek, co przyczyniło się do runięcia wieży w 1934 roku. Dwa lata później odbudowano ją i obecnie ma 65 metrów wysokości.

  • Katedra Podwyższenia Krzyża Świętego położona jest w północno-zachodniej części starego miasta. Pierwszy kościół w tym miejscu powstał w 1005 roku, a jego fundatorem był Bolesław Chrobry. Najstarsze wzmianki o kościele pochodzą z 1223 roku. Na początku XV wieku świątynia uległa pożarowi, a odbudowa trwała do końca tego samego stulecia. W późniejszych wiekach kościół przechodził liczne przebudowy.

  • Kościół Świętej Trójcy jest częścią kompleksu klasztornego franciszkanów. W połowie XIII wieku rozpoczęto budowę klasztoru i kościoła, ale w 1307 roku zostały zniszczone przez pożar. Dwa lata później rozpoczęto ich odbudowę. W 1516 roku franciszkanie zostali usunięci, a w ich miejsce sprowadzono bernardynów. Ci pierwsi wrócili po około 90 latach. W 1615 roku klasztor spłonął, a w latach czterdziestych tego samego wieku został odbudowany. W 1692 i 1739 roku kolejne pożary powodowały zniszczenia. Odbudowy wprowadziły barokowe elementy w architekturze, ale mimo wszystko kościół zachował gotycki kształt. We wnętrzach znajdują się szczątki Piastów Opolskich.

  • Kościół Matki Boskiej Bolesnej i św. Wojciecha położony jest we wschodniej części starego miasta i nazywany jest kościołem “Na Górce”. Świątynia pochodzi z X wieku, a według legendy zbudowano ją w miejscu żarliwych kazań św. Wojciecha. Od początku XIV wieku aż do kasaty zakonu w 1810 roku należał do dominikanów. W XVII wieku kościół uległ pożarowi, a później kolejnych zniszczeń dokonali Szwedzi podczas wojny trzydziestoletniej. Podczas odbudowy świątynię przebudowano na styl barokowy. We wnętrzu zobaczyć można tryptyk z XIV wieku “Niepokalana Matka”.

  • Kościół św. Aleksego znajduje się przy ulicy Katedralnej nieopodal opisywanej wcześniej katedry. Zbudowano go po 1421 roku razem z położonym obok szpitalem, który aktualnie jest klasztorem Sióstr Franciszkanek Szpitalnych. Pod koniec XVII wieku gotycki wystrój przekształcono na barokowy. W 1739 roku szpital spłonął, a w drugiej połowie XIX wieku odbudowano go w obecnym kształcie.

  • Wieża Piastowska jest jedyną pozostałością po Zamku Piastowskim. Powstała około 1300 roku, ma 42 metry wysokości i znajduje się w niej taras widokowy. Wspomniany zamek powstał najprawdopodobniej po 1217 roku, a rozebrano go w latach 1928-1931. Według legendy w 1655 roku miał się w nim schronić król Jan II Kazimierz Waza, ale z powodu złego stanu obiektu tak naprawdę monarcha przebywał w kamienicy “Pod Lwem” przy Rynku. Zamek został rozebrany z powodu złego stanu technicznego.

  • Zamek Górny w Opolu powstał w drugiej połowie XIV wieku. Spłonął w 1615 roku i po tym wydarzeniu nie został już odbudowany. Z pożaru pozostała tylko wieża i murowany chlew. Po pożarze w dawnych pomieszczeniach działali jezuici, którzy mieli tam niewielki kościół funkcjonujący do kasaty zakonu w 1810 roku, a w 1828 roku rozebrano. Po tym czasie w jego miejscu zbudowano męskie gimnazjum, które połączono z dawną zamkową wieżą.

  • Spacerując po Opolu nie można pominąć Opolskiej Wenecji położonej nad kanałem Młynówka, która do 1600 roku była głównym korytem Odry. Po zmroku okolica ma piękne iluminacje, ale nawet w dzień miejsce to jest ładne. Nad Młynówką znajduje się kilka mostów, w tym Most Zamkowy i Most Groszowy, którego nazwa pochodzi od pobieranej kiedyś opłaty 1 grosza za przejście.

-------------------------------------------

Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi znaleziskami to zapraszam do śledzenia hashtagu #antekpodrozuje

Jeśli chcesz, żebym Cię wołał w przyszłości, to zostaw piorun pod odpowiednim komentarzem poniżej

#antekpodrozuje #podroze #podrozujzhejto #polska #opole #opolskie #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #architektura #zainteresowania #turystyka

e6c1f45a-1027-4340-ae15-118bdc679482
d29b26b7-e31e-4d1a-92bd-8e6b7cc5379f
2170838d-6bcd-438f-9d0b-0f19de41d56d
40833010-ddcb-428d-ae8d-f981b69a00ed
a13931eb-b55c-4eb2-8ae9-21f71c3f64bd

@antekwpodrozy Najciekawszy dla mnie w Opolu był skansen, bodajże Muzeum Wsi Polskiej. Duża powierzchnia, dużo budynków oraz eksponatów, i obsługa, która faktycznie się tematem interesuje. Inne zabytki są też spoko, ale skansen się wyróżnił spośród nich - mimo, że nie jestem człowiekiem jakoś wybitnie zainteresowanym etnografią.

9f009f3c-14c0-4904-8b46-e16990f77f5d
6bec2331-9932-4e23-8a8f-6cd2dd83b9b3

@antekwpodrozy Teraz są inne wartości - dziedzictwo kulturowe, ochrona zabytków itp., ale zastanawiam się co kierowało wcześniejszymi pokoleniami, że zachowali stare zamki i stare mury obronne, że ich nie rozebrali i cegieł nie użyli do budowy domów? Przecież co najmniej od obrony Sewastopola w XIX wieku musieli sobie zdawać sprawę, że stary "feudalny" model obrony miasta jako twierdzy nie ma już racji bytu.

Zaloguj się aby komentować

(...) śmierć nie spotyka nas nagle, lecz robi postępy powoli, że umieramy po troszeczku co dzień. Co dzień bowiem uchodzi się właśnie do śmierci. Cokolwiek z tego przemyślisz, wzmocnisz się na duchu bądź do uległego przyjęcia skonu, bądź do cierpliwego znoszenia życia. Powinniśmy bowiem nabrać odwagi i sił do jednego i drugiego, abyśmy nazbyt nie kochali życia, a zarazem nadmiernie nim nie pogardzali. Nawet gdy rozum doradza zakończenie żywota, nie należy iść za tym popędem bez zastanowienia się czy za skwapliwie. Człowiek odważny i mądry powinien nie uciekać z życia, ale wychodzić. Przede wszystkim jednakże należy unikać tej namiętności, która opanowała tak wielu, a mianowicie pożądania śmierci.


Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

#stoicyzm

51f0cdcb-3f85-464e-a429-a28c86759e62

Moment urodzin jest jak skok z wysokości.

Można się szarpać, krzyczeć, łapać gałęzi drzew, ale na końcu i tak czeka gleba.


Można też wyluzować i wykorzystaç pęd do zabawy i sobie polatać przez jakiś czas jak pierdolony szybowiec

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować