@Taxidriver
dialogu i pojednania drogą brutalnej brutalnej prawdy
Eh... Brutalna prawda nie prowadzi do dialogu i pojednania, tylko do zaognienia i konfliktu, bo prawdę każdy ma swoją. Najpierw musi być dialog i pojednanie, i dopiero w ich efekcie można na bazie tych dwóch odmiennych prawd wypracować jedną, spójną Prawdę.
powinniśmy prowadzić twardszą politykę zagraniczną
I znowu, wszyscy chcą efektów, nikt nie podaje jak je osiągnąć. Co to znaczy "twardszą politykę"? Czy ludziom używającym takiego argumentu się wydaje, że wystarczy tupnąć nogą, podnieść głos i wszyscy położą uszy po sobie? Trzeba mieć formy nacisku, za groźbą musi iść szansa jej spełnienia, my po prostu nie posiadamy takich argumentów. Czym mielibyśmy wymusić posłuszeństwo? Czym możemy zagrozić w razie odmowy współpracy? I nie, odebranie jakiegoś tam medalu to jest gówno nie nacisk, nikogo po drugiej stronie to nie ruszy. Najpierw trzeba zbudować zależności i połączenia ważne dla partnera (nie dla nas), a dopiero potem można mu zagrozić ich zerwaniem. Takie gadanie o "twardszej polityce" wygląda zwyczajnie infantylnie i naiwnie, wręcz powiedziałbym że śmierdzi demagogią.
@Belzebub Mam wrażenie, że umyka ci w całej tej szerokiej dyskusji jeden szczegół - każdy człowiek ma swoje poglądy i rozkładają się one na spektrum. Nie da się wszystkiego zamknąć w ładne, równe szufladki. Cały czas przeszkadzają ci jacyś "oni", ale czy skład tych "onych" jest stały? Czy nie jest tak, że Wyklętych krytykuje jakiś jeden bubek, a UPA tłumaczy jakiś inny? Czy grupa piorunujących wpis broniący decyzji Zełeńskiego to też grupa walących konia do Azowa? Czy może jednak ten skład się różni? Bo że pojedyncze osoby się powtarzają to nie wątpię, ale bardzo to spłycasz i zdajesz się kreować narrację jakby to była istotna część całości użytkowników.
Ty chciałbyś swoją wersję historii tłuc innym do łba choćby pałką. Nie chcą? Pech, walić mocniej. Tak robili nam wszystkim w szkole. Z papieżem, ze szlachtą i husarią, z Kościuszką, z partyzantami pokroju Hubala czy akcji pod Arsenałem. I co to daje? U większości obojętność i niezrozumienie tematu, a u pewnej mniejszości opór, bunt, chęć obalania ikon i autorytetów. Stąd się wzięli ci wszyscy co się przyklejają do Ognia, Szarego czy Łupaszki i krzyczą "Wyklęci naziole!". A ja uważam, że właśnie z ich historii idzie największa nauka. Bo oni wierzyli że robią dobrze, że walczą w imię i w obronie Narodu Polskiego. Że mordując Litwinów i Słowaków robią miejsce naszym, a w ogóle to oni zasłużyli sobie na to, bo wcześniej Polaków zabijali. Takie były czasy, była wojna i zezwierzęcenie, każdy dbał o siebie i o swoich, łatwo przychodziło usuwanie "tamtych". UPA na Wołyniu myślało podobnie. Jak nie sprzątną Polaków to po tej wojnie będzie jak było po poprzedniej - przyjdzie Polska i powie "tu żyją Polacy, to nasza ziemia", a z drugiej strony przyjdzie znowu ZSRR i się z tymi Polakami znowu dogada i nie będzie Ukrainy. Wymazywanie takich historii, udawanie że nie miały miejsca odbędzie się ze stratą dla wszystkich. O tym trzeba pamiętać i wyciągać lekcję.
I tak na koniec, trochę niemerytorycznie:
kieruje się przede wszystkim rozsądkiem i dobrem naszego narodu.
iks k⁎⁎wa de. Rozsądkiem się kierujesz? W kolejnym tekście piszesz o pluciu komuś w twarz. Chciałbyś imigrantów zmuszać do plucia na flagę UPA i do innych wygibasów. Ty nie masz za grosz autorefleksji, ale do rozsądku się odwołujesz? Żołnierzy wyklętych nie można porównywać do UPA? Cmoknij mnie w pompkę, wolność słowa jest, jak ktoś mówi głupoty to je obal argumentami, a nie "halo policja do paki gościa bo mi przykro". Ładnie się tu odkryłeś.