“Co stanowi dla mnie absolutnie niepojęty i niewyjaśnialny ewenement naszych czasów, naukowcy zgodnie uznają za pewnik, iż ludzkość zapewniła sobie praktycznie wieczne miejsce między gwiazdami, zaś jej definitywny koniec pozostaje niezwykle mało prawdopodobny, w szczególności przy obecnym stanie ludzkiego rozwoju technologicznego. Nie potrafię zaaprobować tego stwierdzenia. Otóż koniec ludzkości zbliża się niestrudzenie od setek lat, z każdą mijającą porą roku, choć mimo upływu czasu nadal jeszcze pozostaje bezkształtny: ciemny i niewykrywalny. Objawi się dnia tego, w którym spotkamy w Kosmosie prawdziwe Nieznane.”
F. Wachowits, Fear and future of the Unknown in the human psyche, “Martian Philosopher”, no. 1/2179 s. 161-187.
Zdjęcie: Fermi’s 12-year View of the Gamma-ray Sky
niewyjaśnialny ewenement naszych czasów, naukowcy zgodnie uznają za pewnik, iż ludzkość zapewniła sobie praktycznie wieczne miejsce między gwiazdami,
@Jakub_Hermann Tak szczerze - kto to uznaje za pewnik? Bo na 100% nie jest to powszechny consensus naukowców - jest całe mnóstwo ostrzegających przed Wielkim Filtrem artykułów (pierwszy z brzegu przykład poniżej).
Ja nawet nie jestem naukowcem, ale uważam, że Wielki Filtr jest przed nami, i skończymy dokładnie tak samo jak wszystkie inne cywilizacje we wszechświecie, których widzimy zero. To jest proste, estetyczne i logiczne rozwiązanie paradoksu Fermiego.
Autorzy: Lukasz Remkowicz i Marzena Rogozińska - pewnie Państwo tego nie przeczytają, ale szczere gratulacje!
Co tu dużo tłumaczyć - ubiegłoroczny deszcz perseidów 12/13.08.2024 spod Śnieżnika. A że fotografowie to profesjonaliści, to i Drogę Mleczną pięknie widać. A w niej mgławice: Kalifornia, Serce, Dusza, dwie jakieś których nazw nie pamiętam a nie chce mi się sprawdzać, Ameryka Południowa i Pelikan. A że zeszły rok pod tym względem był szalony, to i zorza polarna przyszła w odwiedziny do południowej Polski. Czego chcieć więcej? Międzynarodowa sława i uznanie też jest, i to od dawna :v
Czyli: zrobionych zostało 14200 zdjęć, co przekłada się na total materiał 118h 20m Z tego wybrano 150 do kompozycji.
W jednym pojedynczym zdjęciu ani DM ani gwiazdy nie są rozmazane
Po zebraniu materiału następuje właśnie stackowanie - czyli proces nakładania zdjęć na siebie i wzmacniania najsłabszego sygnału bez przepalania najjaśniejszych części. Wtedy zaczyna być widać niewdoczne na pojedynczym zdjęciu mgławice i zawijasy Drogi Mlecznej. Podczas stackowania zapewne też nałożono na jedno zdjęcie wszystkie te perseidy z pozostałych.
Ziemskie tło obstawiam że z jednego zdjęcia, zorza podobnie.
Sama selekcja i obróbka materiału zajęła autorom 60 godzin
@Oczk bardzo śliczne foto. Ciekawi mnie, że wszystkie perseidy zdają się wychodzić z jednego miejsca. Nie wiem, czy to akurat perspektywa, aczkolwiek dziwi mnie że nie ma jakiegoś skierowanego w drugą stronę, tzn. po lewej stronie idą w lewo, po prawej w prawo, ale nie ma jakiegoś zabłąkańca który zmierza wprost "do środka".
@Atexor nie ma tak skierowanego, bo wszystkie one lecą od strony gwiazdozbioru Perseusza (stąd nazwa roju), no a ten znajduje się mniej więcej w centralnej części kadru, skąd właśnie wylatują meteory
Na obrazku: Portret rodziny Septymiusza Sewera z zatartym wizerunkiem Gety.
Damnatio memoriae (łac. „potępienie pamięci”) – zjawisko oznaczające usunięcia z dokumentów, pomników i innych świadectw kultury materialnej imion, nazw i wizerunków osób oraz wydarzeń skazanych na zapomnienie[1].
Chociaż termin damnatio memoriae jest łaciński, to w czasach rzymskich stosowano na tę praktykę określenia memoria damnata lub abolitio memoriae, a po raz pierwszy we współcześnie używanej formie pojawił się w rozprawie napisanej w Niemczech w 1689 r.[2]
...
Idea damnatio memoriae znana była w starożytnym Egipcie; jej ofiarą stał się m.in. faraon Aj, którego następca rozkazał zniszczenie wzmianek i pamiątek po swoim poprzedniku[3]. Celowemu zniszczeniu uległy także inskrypcje w Asyrii ok. 1000 lat p.n.e.[4]
...
Ta kara była stosowana także w starożytnej Grecji[5][6]. W starożytnym Rzymie nakładana za przestępstwa przeciwko godności ludu rzymskiego (crimen maiestatis). Polegała na wymazaniu skazanego z pamięci potomnych, zakazie noszenia jego nazwiska przez potomków i na zniszczeniu jego wszelkich wizerunków[7][8][6].
W okresie cesarstwa potępienie pamięci stosowane było wobec szczególnie znienawidzonych cezarów. Po uchwaleniu przez senat damnatio memoriae posągi potępionego cesarza były niszczone, jego imię skuwane ze wszystkich inskrypcji. Przestawały obowiązywać, ze skutkiem wstecz, wszystkie jego decyzje, zarówno dotyczące spraw indywidualnych jak i wydane przez skazanego prawa. Rzymianie, zdając sobie sprawę z ogromnego zamieszania, które wprowadziłoby rzeczywiste wykonanie ostatniego nakazu, wykazując tu również swój zmysł praktyczny poprzestawali na wymazaniu imienia skazańca z dokumentów i nazw aktów prawnych[potrzebny przypis].
Pierwszym cesarzem, którego spotkała ta kara był Kaligula. Później dotknęła m.in. Nerona, Domicjana, Getę, Maksymina Traka wraz z synem, Pupienusa i innych. Niektórzy, jak Karakalla, Kommodus czy Gordian II byli później rehabilitowani.
...
W Polsce kara ta spotkała księcia Bezpryma, którego Gall Anonim nie wspomina w swojej kronice[11]. Innym władcą Polski, opisywanym w kontekście damnatio memoriae, jest Wacław III z czeskiej dynastii Przemyślidów[11]. Zarówno Bezprym jak i Wacław III (władający Polską w latach, odpowiednio, 1031–1032 i 1305–1306) nie są wymienieni w większości popularnych pocztów władców Polski, takich jak poczet Matejki, i do dzisiaj należą do zapomnianych władców polskich[11].
Co do Wacława III to został zamordowany w drodzę do Polski:
Przygotowującego się do wyprawy na Polskę Wacława III zaskoczyła w Ołomuńcu na Morawach skrytobójcza śmierć z rąk najemnego niemieckiego żołnierza – Konrada z Botenštejnu, który zadał królowi, odpoczywającemu w gościnie u komornika morawskiego Albrechta ze Sternberga, trzy ciosy sztyletem.
@Deykun W kontekście Egiptu zdecydowanie należy wspomnieć Echnatona, który za próbę reformy religijnej (przejścia na de-facto monoteizm z Atonem jako głównymi i jedynym bogiem) został praktycznie wymazany z historii.
Drugie zdjęcie pochodzi z autorskiego opisu z astrobin, to nie ja go generowałem z pomocą AI
Mamy tutaj fragment nieba z okolic gwiazdozbioru Cefeusza, przedstawiający dwie ciekawe mgławice:
LDN 1089 to ciemna mgławica, oddalona o około 800-1000 l.ś. od nas. Te gęste chmury gazu i pyłu, przysłaniające nam gwiazdy "z tyłu", mogą stać się w przyszłości gwiezdnymi żłobkami - wystarczy trochę popychu od wybuchu supernowej w okolicy (albo w ogóle wiatru kosmicznego) i proces zacieśniania się chmur pod wpływem grawitacji przyspieszy. A miejsce ciemnej mgławicy zajmie jakaś jaśniejsza
Drugim obiektem, tym czerwonym, jest mgławica emisyjna Sh2-130. Oddalona ok 1900 l.ś., doszła już do tego etapu, gdzie w środku formują się nowe gwiazdy, rozświetlające, rozgrzewające i jonizujące okolicę. Kolor czerwony jest emitowany przez zjonizowany wodór, którego klasycznie jest najwięcej w takich mgławicach, i Wszechświecie ogólnie.
A dodatkowo możemy zobaczyć w tle całkiem sporo pięknych galaktyk.
Śliczny kadr, ale mogliby go obrócić do zdjęcia xD