Przeglądasz wpisy z tego tagu:

#usa

2
0

Liczba zgonów z powodu przedawkowania narkotów w USA

 

1968 - 5,033

.

.

2008 - 36,450

2009 - 37,004

2010 - 38,329

2011 - 41,340

2012 - 41,502

2013 - 43,982

2014 - 47,055

2015 - 52,404

2016 - 63,632

2017 - 70,237

2018 - 67,367

2019 - 70,630

2020 - 93,000

2021 - 107,000

 

źródło: twitter, World of Statistics

9792d72e-4039-40fc-96c6-5cc66b0718e9
matihautamaki

@Quake są w to wliczone tylko "nielegalne narkotyki i opioidy na receptę"

Zaloguj się aby komentować

mejwen
mejwenKosmonauta

Nie jesteś prawdziwym Amerykaninem, jeśli nie zoorganizujesz przyjęcia z okazji ogłoszenia płci swojego dziecka

93a68f54-fd87-4af6-a8ed-c9ca260eb673
mejwen

@3586 jakbym poszukał to jestem na jakimś filmiku rodzinnym na youtube jak miałem z 11 lat. Trochę mnie skręca świadomość tego, że nagrania musiały lądować czy to na facebooku czy na youtube... Żenada, ehh..

Zaloguj się aby komentować

Mercedes chce teraz 100 Dolarów co miesiąc, za odblokowanie większej mocy silnika w swoich autach.

 

https://youtu.be/qGeDzDZpLKo

7c72a4fc-c4d6-48ef-ab32-dba93393aa20
BillyFuckboy

@SuperSzturmowiec gwarancja minie i beda lecialy zcrackowane softy

SuperSzturmowiec

@BillyFuckboy jeśli da radę No coraz lepsze zabezpieczenia wypuszczają i nie wszystko można ominąć - przynajmniej tesla najbardziej się stara

marcin-roger

Niech pomyślę można nie kupować?

Zaloguj się aby komentować

Rosjanie nie mają z nimi szans. Latają między nimi jak owady.

Rosjanie nie mają z nimi szans. Latają między nimi jak owady.

W październiku w Ukrainie pojawiły się mikrodrony Black Hornet. Chociaż mieszczą się w dłoni, to jednak to potężna broń. Żaden rosyjski żołnierz się przed nimi nie ukryje. Ukraińcy chwalą się, że przelatują one zaledwie 10 metrów od orków.
Mierzą zaledwie 16 cm na 2,5 cm i ważą po 18 gramów, ale w mikrodronach Black Hornet drzemią potężne możliwości prowadzenia niezwykle skutecznego rekonansu i wykonywania tajnych misji. Ukraińska armia w październiku wzbogaciła się o pierwsze takie maszyny. Dostarczone zostały przez władze Wielkiej Brytanii i Norwegii.
Teraz przedstawiciele Ośrodka Szkolenia Operatorów UAV "Kruk" podzielili się swoją opinią na ich temat. Nie ukrywają oni, że drony są zbawieniem na froncie i z ich pomocą udało się wykryć, a później zlikwidować wiele oddziałów wroga. — Lecieliśmy w wietrzną pogodę 10 metrów od grupy żołnierzy i nikt nas nie zauważył. Helikopter jest wyjątkowo cichy! — przyznał jeden z ukraińskich żołnierzy, pełniący rolę operatora drona. — Na tle nieba widać go z odległości 50 metrów. Na tle ścian itp. trudno go dostrzec nawet z 20 — dodał.
Reklama
Black Hornet sprawiają, że Rosjanie nigdzie się nie mogą ukryć
Mikrodrony Black Hornet Nano zostały zaprojektowane i zbudowane wspólnie przez norweskie i brytyjskie koncerny zbrojeniowe, ale z powodzeniem używane są na świecie przez takie kraje jak: Stany Zjednoczone, Francja, Niemcy czy Turcja. Tego typu urządzenia nigdy wcześniej nie były używane w Ukrainie. Szacowany koszt przekazania mikrodronów, ich obsługa i szkolenie żołnierzy ma pochłonąć ok. 45 milionów złotych.Black Hornet Nano mierzy 16 cm na 2,5 cm i służy do prowadzenia rekonesansu lub tajnych misji. Mikrodrony ważą jedynie 18 gramów i mieszczą się w jednej dłoni, zaś szkolenie z obsługi tej niewielkiej maszyny trwa zaledwie 20 minut. Sprzęt wyposażony jest w kamerę, która daje operatorowi obraz w pełnym ruchu, może także wykonywać zdjęcia HD. UAV posiada w sumie trzy kamery, jedną skierowaną do przodu, drugą "patrzącą" na dół, a trzecia skierowana jest do przodu i w dół pod kątem 45 stopni.
Norweska armia ujawniła, że maksymalna prędkość tych małych pojazdów latających wynosi 21 km/h i mogą one przybywać w powietrzu przez 25 minut, przy czym poruszają się one praktycznie bezgłośnie. To bardzo ważna zaleta, ponieważ flota takich maszyn może niezauważona patrolować wybrany obszar okupowanych terytoriów i w trybie rzeczywistym dać armii ogląd na sytuację na linii frontu.
Mikrodrony z noktowizorami i szyfrowaną komunikacją
Co ciekawe, najnowsze wersje maszyny zostały wyposażone w noktowizor oraz długofalowe czujniki podczerwieni, które mogą przesyłać zdjęcia i wideo o wysokiej rozdzielczości za pośrednictwem cyfrowego łącza o zasięgu 1,6 km. Warto tutaj podkreślić, że cała transmisja danych jest szyfrowana, dzięki czemu wróg nie uzyska dostępu do cennych informacji i nie będzie mógł w ten sposób spróbować zmienić taktyki.
Producent podaje, że zarejestrowane obrazy wyświetlane są na małym ręcznym terminalu, który może być używany również do sterowania UAV-em. Black Hornet mogą być ręcznie sterowane przez operatora lub mogą poruszać się po wcześniej wyznaczonej trasie, za pośrednictwem modułu GPS. Sprzęt wystrzeliwany jest ze specjalnej niewielkiej stacji. Dodatkowym atutem Black Hornet jest to, że drony nie przechowują w sobie przesyłanych danych, dzięki czemu w przypadku przechwycenia nie zostaną ujawnione szpiegowane cele.
https://geekweek.interia.pl/technologia/news-rosjanie-nie-maja-z-nimi-szans-lataja-miedzy-nimi-jak-owady,nId,6421538

Czy dojdzie do wymiany więźniów pomiędzy roSSją a USA?

Mówi się o trzech głośnych nazwiskach, czyli:

 

  1. Wiktor Anatoliewicz But - nazywany "chandlarzem śmierci" - został aresztowaniem w 2008 roku pod wieloma zarzutami związanymi z handlem bronią i skazany na 25 lat więzienia.
  2. Paula Whelana - który odsiaduje 16-letni wyrok w Rosji po tym, jak został skazany za szpiegostwo, któremu zaprzecza.
  3. Brittney Griner - Koszykarka giazda ligi WNBA - skazana w roSSji przez sąd pierwszej instancji na 9 lat za posiadanie oraz przemyt narkotyków ( została zatrzymana na moskiewskim lotnisku Szeremietiewo 17 lutego z wkładami vape do e-papierosów zawierającymi olej haszyszowy.)

 

https://www.jpost.com/international/article-722762

Wolnymularz

pewnie tak ruSSkie złapią każdą brzytwe byleby nie zatonąć

Zaloguj się aby komentować

Apple "wychodzi" z Azji. Chipy będą produktowe w USA i Niemczech

 

Apple kończy z kupowaniem komponentów w Azji. Amerykański gigant technologiczny będzie zaopatrywał się w Stanach Zjednoczonych oraz Europie. Produkcja chipów w Arizonie ruszy w 2024 r. - informuje Bloomberg.

 

Apple nie chce być zależne wyłącznie od tajwańskich fabryk w zakresie dostaw chipów do swoich urządzeń. W związku z tym firma zamierza kupować komponenty wyprodukowane w Arizonie, gdzie fabryka ruszy 2024 r. Przedsiębiorstwo należy do Taiwan Semiconductor Manufacturing Company (TSMC). Nowy obiekt ma produkować ok. 20 tys. półprzewodników 3 nm miesięcznie.

 

Co więcej, w dalszej przyszłości, technologiczny gigant będzie "robił" zakupy także w Europie - najprawdopodobniej w Niemczech. Według doniesień Bloomberga, u zachodniego sąsiada Polski ma powstać nowy obiekt TSMC. Docelowo tajwańskie przedsiębiorstwo chce otworzyć 5 nowych fabryk półprzewodników.

 

Źródło

MrMareX

"Apple kończy z kupowaniem komponentów w Azji. [...] będzie zaopatrywał się w Stanach Zjednoczonych oraz Europie [...] Przedsiębiorstwo należy do Taiwan Semiconductor Manufacturing Company (TSMC)"

 

Czy tylko ja nie widzę sensu w tej informacji?

Sraka

@MrMareX Tak, tylko ty

lexico

Przespaliśmy ostatnie lata jeżeli chodzi o rozwój wysokich technologii. Ale przynajmniej ziemniaki obrodziły

Zaloguj się aby komentować

libertarianin

@zuk55 nie wiem czy to akurat dobrze

kris

@libertarianin za nudno jest na światowej scenie politycznej, trzeba trochę rozruszać towarzystwo xd

libertarianin

@kris ja wolałem jak szczytem skandalu było to że jakaś typiara zrobiła laskę prezydentowi, a nasi jedli ośmiorniczki, albo kwachu się najebał a nie że co tydzień słychać o nowych interesach na boku, pałacykach i nikt z tym nic nie robi.

 

Wtedy to chociaż poliycy do dymisji się podawali a teraz to chuj, wielka kariera.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ambitna strategia Bidena dla globalnej potęgi USA, ale czy realna?

Ambitna strategia Bidena dla globalnej potęgi USA, ale czy realna?

Administracja Joe Bidena opublikowała dokument, który pierwotnie miał zostać przedstawiony opinii publicznej już w lutym – to Narodowa Strategia Bezpieczeństwa, która stanowi prezentację wizji i priorytetów Białego Domu. Eksperci podkreślają, że Biały Dom przyjął niezwykle ambitne założenia, ale ich realizacja – biorąc ograniczenia finansowe – nie będzie możliwa.
Jeden z najważniejszych oficjalnych dokumentów, a więc Narodowa Strategia Bezpieczeństwa (NSS, National Security Strategy), wydawany jest za zgodą Kongresu przez Biały Dom. To właśnie w nim prezydent przedstawia założenia swojej polityki bezpieczeństwa (bowiem prezydent ją prowadzi, podczas gdy działania finansuje Kongres). Obecna ekipa prezydencka wydała NSS nie na początku swojej obecności w Białym Domu, ale bliżej półmetka (kadencja Bidena w 2025 roku).
Jako powód opóźnienia wskazuje się wybuch otwartej wojny na Ukrainie, co wymusiło poważne zmiany w gotowym wówczas do wydania NSS, który nie odnosił się do Rosji w tak dużym stopniu, w jakim czyni to obecnie. Odbierać można to jako zasadnicze fiasko ekipy Bidena, która nie potrafiła przewidzieć zagrożenia ze strony Kremla i całkowicie błędnie analizowała jej cele. Eksperci zwracają też uwagę na drugi zasadniczy problem – zwyczajowo po upublicznieniu NSS powstaje Narodowa Strategia Obronna (NDS, National Defense Strategy), która na jej wnioskach przedstawia aspekty wojskowe. W tym jednak przypadku... najpierw powstał NDS (pozostaje niejawny), a dopiero teraz opublikowano NSS (NDS przekazano Kongresowi w marcu tego roku, podczas gdy skróconą wersję jawną przedstawiono kilka dni temu).
O ile poprzedni taki dokument, a więc z 2017 roku, uznawał Chiny i Rosję za zagrożenia do siebie podobne – które można porównywać – to obecny dokument wyraźnie podkreśla, że są one inne. „Zmiana w postrzeganiu Chin i Rosji jest subtelna, ale ważna" – uważa Ryan Hass z Centrum Studiów na Polityką Azji Wschodniej – „Stany Zjednoczone opowiedziały się przeciwko przyjmowaniu fatalistycznych wniosków, że nic nie można zrobić, aby wpłynąć na stosunki chińsko-rosyjskie i że Stany Zjednoczone muszą po prostu przygotować się na konfrontację z ideologicznie motywowanym blokiem. Administracja Bidena postąpiła mądrze, odrzucając tak uproszczoną analizę. Rosja jest bardziej podpalaczem istniejącego ładu międzynarodowego, podczas gdy Chiny starają się być architektem zrewidowanego porządku. Chiny i Rosja mają różne spojrzenia na Azję Środkową i Arktykę. Ponieważ Chiny wciąż rosną, podczas gdy Rosja nie, Pekin ma więcej do stracenia niż Moskwa. Rozpoznanie takich rozróżnień jest krytycznym krokiem w kierunku wypracowania metod działania".

Wiele wątpliwości
Nie brak głosów, że dokument – w którym Amerykanie jednoznacznie deklarują wolę bycia liderem „wolnego świata" – w rzeczywistości jest zbyt ambitny, co w obliczu niewystarczającego budżetu wojskowego rodzi pytania o możliwość osiągnięcia zakładanych celów, w tym jednoczesnej obecności tak w Europie jak i Azji. Tym bardziej, że Amerykanie deklarują także „aktywne kształtowanie międzynarodowego porządku". „Porażka wskazania jasnych priorytetów, a także połączenie ich z dostępnymi środkami zapewne będzie prześladować NSS Bidena – tak jak było to w przypadku jego poprzedników" – wieszczy Christopher Preble ze Stimson.
„Nie żyjemy ani w 1918 roku, ani w 1945, ani nawet w 2001" – w podobnym tonie wypowiada się Andrew L. Peek – ekspert Atlantic Council – „amerykańska potęga w najlepszym wypadku jest w fazie stagnacji. Zasoby nie są nieograniczone. Inflacja jest najwyższa od czterdziestu lat, a z perspektywy historycznej amerykańska gospodarka jest w recesji. Tragiczne wycofanie się z Afganistan przeraziło sojuszników. Żadne inne wydarzenie od czasów upadku Sajgonu równie mocno nie ukazało amerykańskiej słabości. To największy zarzut do tego dokumentu: mówi on nie o przyszłości, ale o przeszłości"
William F. Weschler – dyrektor Centrum im. Rafika Haririego przy Atlantic Council zwraca uwagę na niejasność ciągle ważnego z punktu widzenia interesów Stanów Zjednoczonych obszaru, jakim jest Bliski Wschód. Także i jemu poświęcono w NSS 2022 nieco miejsca. Stwierdzono między innymi, że Stany Zjednoczone będzie wspierać i rozwijać współpracę z tymi państwami, które „popierają oparty na regułach porządek międzynarodowy" i będą sprzeciwiać się „zbrojeniom militarnym". „Czy ta pierwsza deklaracja obejmuje państwa OPEC, które niedawno stanęły po stronie Rosji i zwiększyły cenę ropy naftowej, co pozwala Putinowi kontynuować jego wojnę napastniczą?" – pyta Weschler – „czy ta druga deklaracja oznacza z kolei, że Stany Zjednoczone wstrzymają sprzedaż uzbrojenia do swych sojuszników, którzy zbroją się w obliczu zagrożenia ze strony Iranu?"
Christopher S. Chivvis – dyrektor American Statecraft Program w Carnegie Endowment zwraca uwagę na istotną zmianę, jaką jest odejście od wyraźnego podkreślania trwającej manichejskiej walki dobra ze złem. Innymi słowy, do niedawna Biały Dom dzielił świat na obóz demokratyczny – pod wodzą Stanów Zjednoczonych – oraz autokratyczne reżimy, z którymi należy walczyć. Wpisywało się to mocno w zachodnią narrację o tak zwanym europejskim populizmie, który w odczuciu zwolenników takiego podejścia reprezentuje Polska pod rządami Prawa i Sprawiedliwości i przede wszystkim Węgry kierowane przez Victora Orbana, który urósł do miana głównego arcyzłego europejskiej rodziny państw.
"Takie ideologiczne przedstawienie świata stworzyło problemy" – analizuje Chivvis – "po pierwsze to zwykłe uproszczenie obrazu i zignorowanie skomplikowanej natury świata, w którym są różne systemy polityczne. Taki podział przywołuje na myśl skojarzenia z niefortunnym tonem George'a W. Busha i jego narracją dobrych i złych z NSS 2001". Autor dodaje, że w wymiarze międzynarodowym doprowadziło to do alienacji i ochłodzenia relacji z państwami niedemokratycznymi. Te mogą być mniej skore do wsparcia Stanów Zjednoczonych, których dyskusje "o problemach z demokracją powinny zostawić wewnątrz kraju – tam, gdzie ich miejsce". Nowy dokument co prawda utrzymuje podział na demokracje i autorytaryzmy, ale nie zakłada walki o przekształcanie tych drugich w te pierwsze i podkreśla, że Stany Zjednoczone będą współpracować z każdym, także z tymi, którzy „nie mają demokratycznych instytucji".

NSS a sprawa polska
W NSS 2022 nie ma zmiany w tym sensie, że Amerykanie nadal podkreślają strategiczne zagrożenie płynące z polityki Chin, które – jak stwierdził prezydencki doradca ds. bezpieczeństwa Jake Sullivan – „chcą zmienić kształt międzynarodowego porządku". Również stwierdzenie, że Stany Zjednoczone będą zwiększać swoją potęgę modernizując swoje siły zbrojne, inwestując w rodzimy potencjał gospodarczy oraz blisko współpracując z sojusznikami, nie jest niczym nowym – tak wygląda amerykańska strategia bezpieczeństwa od dawna.
Oczywiście z punktu widzenia bezpieczeństwa i interesów Polski obszar Azji-Pacyfiku jest drugorzędny, ale fakt, iż stanowi on narastający priorytet Waszyngtonu jest powszechnie znany i jego podkreślenie w NSS 2022 nie powinno dziwić. Należy spodziewać się, że w nadchodzących latach Amerykanie będą jeszcze większą uwagę przykładać właśnie do Chin i problemów amerykańskich sojuszników na tym właśnie obszarze. Fakt, iż w pierwotnej wersji NSS 2022 koncentrowało się jedynie na Chinach, a Rosję zignorowano, dobrze ilustruje percepcję wyzwań i zagrożeń, jaka pojawiła się w Białym Domu.
Niemniej jednak zwraca się uwagę, że NSS 2022 tworzy potencjalne zagrożenie dla NATO – kieruje uwagę Sojuszu na obszar Indo-Pacyfiku (to stanowi jeszcze jedno potwierdzenie faktycznego priorytetu Amerykanów), a więc poza obszar traktatowy, co może utrudnić realizację zadań związanych z kolektywną obroną. W praktyce bowiem to Rosja jest i będzie głównym wyzwaniem NATO jako organizacji, a nie Chiny.
Z perspektywy Polski ważne jest, że w NSS 2022 znalazło się wyraźne podkreślenie zagrożenia, jakie stwarza Rosja. Jak zostało stwierdzone wcześniej, pierwsza wersja – sprzed wojny – praktycznie ignorowała zagrożenie ze strony Kremla. Teraz zauważa się, że Rosja faktycznie stanowi poważne wyzwanie i należy przygotować się na negatywne scenariusze.
„W moim odczuciu obecny dokument poszedł zbyt daleko w drugą stronę" – diagnozuje na łamach „Foreign Policy" Emma Ashford – ekspert Stimson Center – „w efekcie mamy błędną strategię. Z jednej strony NSS uznaje Chiny za główne wyzwanie strategiczne Stanów Zjednoczonych, ale z drugiej cały czas mówi o Rosji. Biały Dom próbował objąć wszystkie tematy, przez co nie udało się stworzyć spójnej, nakierowanej strategii"
Z punktu widzenia tak Polski jak i szerzej – Europy – ważne są jeszcze trzy elementy. Po pierwsze, Biały Dom podkreśla konieczność utrzymania i wzmacniania sieci sojuszy. Co ważne, mowa nie tylko o już istniejących porozumieniach, ale także wykorzystywaniu porozumień ad hoc. Otwiera to przez partnerami, w tym Polską, nowe możliwości – chociażby w kontekście tak zwanego Trójmorza, które jest wszak tego rodzaju regionalną inicjatywą, wzmacniającą podmiotowość, ale także i bezpieczeństwo konkretnego obszaru (a przynajmniej takie jest założenie). Jeśli dodamy do tego fakt, iż Amerykanie w NSS 2022 zakładają inwestycje w gospodarkę i nowe technologie, a także wzmacnianie bezpieczeństwa tak Stanów Zjednoczonych jak i innych państw na drodze współpracy technologicznej, być może otwiera to dla nas dodatkowe pole do interakcji.
Drugi ważny dla nas element to fakt, iż chociaż NSS stwierdza, że Stany Zjednoczone mogą rywalizować z Chinami, to jednocześnie są gotowe pozostać mocno zaangażowane w Europie. To oczywiście ważna dla nas deklaracja, ale amerykańscy komentatorzy zwracają, że NSS 2022 nie odniosło się do konieczności wzięcia przez Europejczyków na siebie większej odpowiedzialności finansowej. Innymi słowy, tak ambitna wizja roli Stanów Zjednoczonych – w tym obecność zarówno w Europie jak i Azji – wymusza, by tak europejscy jak i azjatyccy partnerzy Ameryki więcej wydawali na swoje własne bezpieczeństwo. NSS 2022 nie wskazuje jednak tego wyraźnie. Nie podaje też pomysłów, w jaki sposób partnerzy Ameryki mogliby to zrobić.
Po trzecie, NSS 2022 podkreśla znaczenie tak zwanego odstraszania zintegrowanego (Integrated Deterrence), co rozumie się jako połączenie różnych dostępnych sił i środków – nie tylko militarnych – do odstraszenia nieprzyjaciela. Oznacza to, że Amerykanie oficjalnie dostrzegają, iż siły zbrojne – zarówno konwencjonalne jak i nuklearne – nie zawsze są najlepszym środkiem reakcji, a wrogie działania mogą być realizowane poniżej progu wojny i ograniczać się do operacji w wymiarze informacyjnym, teleinformatycznym, czy te gospodarczym. W kontekście rosyjskiego wykorzystywania wrogich instrumentów poniżej progu wojny taka ewolucja amerykańskiego podejścia stanowi jest dla naszej części Europy potencjalnie bardzo korzystna.
https://defence24.pl/geopolityka/ambitna-strategia-bidena-dla-globalnej-potegi-usa-ale-czy-realna-analiza

Req86

Snowpiercer

kessy-k

Cudo

Zaloguj się aby komentować

W trakcie dzisiejszych pokazów lotniczych Wings Over Dallas na lotnisku Dallas Executive Airport doszło do zderzenia w powietrzu pomiędzy zabytkowym myśliwcem P-63 Kingcobra a zabytkowym bombowcem B-17 "Texas Raiders". W wyniku zderzenia B-17 rozpadł się w powietrzu i rozbił na terenie lotniska.

 

https://streamable.com/fkns3k

Mikry_Mike

@Untilted Ty, ale o co Ci chodzi? Pośmieszkować nie można? Oczekujesz samych komentarzy w tonie komisji eksperckiej badającej wypadki lotniczej, z czego jeden wypowiadający się będzie byłym pilotem myśliwskim, a dwóch do inżynierowie lotniczy z latami doświadczenia?

highlander

No tragedia ale najs jebniecie

Untilted

@Mikry_Mike To było zwykłe stwierdzenie, nie skierowane przeciw nikomu. Jeśli chcesz sobie śmieszkować z tragedii, w której zginęli ludzie, to twoja osobista sprawa. Mi raczej chodziło o jakość wypowiedzi, które nic nie wnoszą i są pisane na siłę, jakby niektórzy za wszelką cenę przy każdej możliwej okazji musieli pokazać, jacy są zabawni. Nie są.

Zaloguj się aby komentować

WandaCoWolalaNiemca

@elon_z_banem nie ciesz się tak bardzo, na zachodzie Polacy nie uchodzą za białych ludzi

zryyytyyy

@WandaCoWolalaNiemca ale plusem jest to że jak meksykanie możemy mówić czarrrrnuuuchuuuu do murzyna xd

pawel-wu

@elon_z_banem oplułem monitor a jak zrozumiałem znaczenie fold zrobiłem to drugi raz. Chyba jestem rasistą.

Zaloguj się aby komentować

Statystyki za październik pokazały zaskakująco mocny spadek inflacji CPI w Stanach Zjednoczonych. Choć wzrost cen pozostaje wysoki, to jednak był on najwolniejszy od stycznia.

 

W październiku inflacja CPI w USA obniżyła się do 7,7 proc. wobec 8,2% odnotowanych we wrześniu, 8,3% w sierpniu i 8,5 proc. w lipcu - podało Biuro Statystyki Pracy. To rezultat znacznie poniżej rynkowego konsensusu, który przewidywał odczyt na poziomie 8,0 proc. To czwarty z rzędu spadek rocznej dynamiki CPI w Stanach Zjednoczonych po tym, jak czerwcowy odczyt na poziomie 9,1 proc. był najwyższy od 41 lat.

 

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Inflacja-w-USA-pazdziernik-2022-8437253.html

bombelek

niby wyniki inflacyjne takie dobre, a dolar dziś zaliczył niezły spadek względem euro. jakieś informacje o tym dlaczego tak się stało?

inty

@bombelek no właśnie z powodu spadku inflacji. Rynki oczekiwały mniejszego spadku i dolar się osłabił bo może nie trzeba będzie tak mocno zacieśniać polityki monetarnej

lexico

W USA nauczeni doświadczeniem szybko zaczęli podwyższać stopy. Póki jeszcze jest duże zatrudnienie, to mogą. Wiedzą, że idzie spowolnienie, ale lepiej wejść z niską inflacją, niż z wysoką.

Zaloguj się aby komentować

Media w Polsce przedstawiają demokratów z USA jako tych dobrych a republikanów i ich wycięcia jako faszystów, ciemnogród, redneckow. Generalbie możnaby odnieść wrażenie że republikanie to jakaś nic nie znaczącą grupa ludzi która należy uciszyć. Okazuje się jednak że ponad połowa Amerykanów ma inne zdanie niz media. Nie dajmy się fake newsom

9cffce79-a478-42c0-a8e3-1f10f50cbab9
GazelkaFarelka

@highlander Każdy przekłada sobie na swój grunt kulturowy, bo u nas prawaki to durnie. Tak samo ruskie myślą, że Polska marzy o podbijaniu Ukrainy

Quake

@highlander to tak jakby się emocjonować czy wygrał PiS czy PO https://i.4pcdn.org/pol/1451613050891.jpg

highlander

A nawet przyznam ci racje.

Zaloguj się aby komentować

Wypadek w elektrowni jądrowej Three Mile Island

Wypadek w elektrowni jądrowej Three Mile Island

Wypadek w elektrowni jądrowej Three Mile Island – wypadek jądrowy, który wydarzył się 28 marca 1979 r., kiedy to nastąpiło częściowe stopienie rdzenia w drugim reaktorze (TMI-2) elektrowni jądrowej Three Mile Island, na wyspie o tej samej nazwie. Przypadek ten opisywany jest jako najpoważniejszy wypadek w Stanach Zjednoczonych w historii komercyjnych reaktorów jądrowych. Jest to też najpoważniejszy wypadek w historii, jakiemu uległ reaktor typu PWR.
Elektrownia atomowa jest położona na sztucznej wyspie o powierzchni 3,29 km² 16 km od miasta Harrisburg (stolicy stanu Pensylwania), zamieszkanego przez 50 tys. osób. W odległości 8 km od elektrowni mieszkało w czasie wypadku 25 tys. osób.
Wypadkiem zajmowały się różne agencje (federalne, stanowe i lokalne), które usiłowały określić stopień zagrożenia, wyjaśnić przyczyny awarii (przez dłuższy czas nie zostały rozwikłane wszystkie niejasności) oraz orzec, czy pobliska ludność powinna była zostać ewakuowana.
Obsługa zdołała utrzymać kontrolę nad reaktorem, a żadna z osób nie została napromieniowana w stopniu zagrażającym zdrowiu. Wypadek miał jednak poważne ekonomiczne i społeczne konsekwencje, na co nałożył się – oprócz awarii – proces dekontaminacji, który okazał się powolny i kosztowny.
Wypadek TMI-2, zwany potocznie Three Mile Island, przyczynił się do spadku publicznego poparcia wykorzystania energii atomowej, a w wyniku późniejszej awarii w Czarnobylu obawy przed podobnym przypadkiem w USA i w innych krajach wzrosły. Od tego zdarzenia w Stanach nie podjęto budowy nowych elektrowni jądrowych (o zastosowaniach komercyjnych). Elektrownie zbudowane wcześniej (po pewnych usprawnieniach) nadal są w użyciu.
Szczegóły wypadku
Wypadek dotyczył reaktora TMI-2 (TMI-1 był w tym czasie wyłączony w celu załadowania paliwa) i rozpoczął się, gdy główna pompa systemu tłoczącego kondensat do generatora pary uległa awarii dokładnie o 4:00 nad ranem 28 marca 1979.
Rzeczywisty powód wystąpienia usterki nie został precyzyjnie określony. Przypuszcza się, iż woda dostała się do przewodów pneumatycznych kontrolujących przepływ wody przez pompę poprzez filtry. W pierwszym momencie próbowano przywrócić pompę do pracy, jednak bez rezultatu.
Zatrzymanie obiegu wody w systemie wymiany ciepła spowodowało, iż generator pary nie mógł oddawać ciepła z obiegu pierwotnego do wtórnego. Z powodu braku dopływu pary turbina wyłącza się.
Momentalnie, wskutek nieodbieranego z układu ciepła, w układzie reaktora nastąpiło podgrzanie chłodziwa do temperatury przekraczającej punkt wrzenia. Wydzielająca się para wodna zwiększała ciśnienie w układzie reaktora.
Aby zabezpieczyć układ przed przekroczeniem dopuszczalnego ciśnienia, zawór bezpieczeństwa położony na szczycie stabilizatora ciśnienia otworzył się. Zawór ten powinien ulec zamknięciu, gdy ciśnienie spadnie do dopuszczalnego poziomu, co jednak nie nastąpiło.
Po spadku ciśnienia do poziomu optymalnego czujniki w centrali wykazały, iż zawór jest zamknięty. Ale czujnik nie wskazywał rzeczywistego stanu zaworu, a jedynie obecność impulsu elektrycznego zamykającego zawór, co zostało zinterpretowane jako fakt zamknięcia się zaworu. Bezpośredni czujnik stanu zaworu bezpieczeństwa został wyeliminowany z oryginalnego projektu z powodów oszczędnościowych. Po incydencie w TMI został on dodany do wszystkich podobnego typu elektrowni. W rezultacie tego błędu konstrukcyjnego zawór pozostał otwarty, powodując dalszy spadek ciśnienia w wodnym systemie chłodzenia reaktora. Operatorzy nie rozpoznali usterki jako "przypadek utraty chłodziwa" (utrata ciśnienia była równoważna utracie optymalnych warunków chłodziwa), ponieważ wskazania dotyczące poziomu wody w reaktorze były niejednoznaczne – jednoczesny spadek ciśnienia oraz wysoki poziom chłodziwa w reaktorze. Tymczasem wystąpił problem z rezerwowym systemem obiegu wody (rezerwa systemu głównego). Trzy pomocnicze pompy rozpoczęły pracę automatycznie po zatrzymaniu pompy głównej obiegu kondensatu, lecz dwa z trzech zaworów umożliwiających obieg były zamknięte, tym samym wciąż uniemożliwiły zaopatrzenie generatora pary w odpowiednią ilość wody.
System rezerwowy był testowany 42 godziny przed wypadkiem. Część procedury testowej wymagała zamknięcia zaworów pomp rezerwowych, lecz miały one zostać otwarte po zakończeniu procedury, czego nie zrobiono.
W późniejszym czasie komisja prezydencka zażądała od FBI śledztwa, mającego wyjaśnić, czy pozostawienie zaworów zamkniętych nie było aktem sabotażu.
Zamknięcie zaworów pomp rezerwowych wykryto 8 minut od zaistnienia pierwszej awarii. Po ich otwarciu obieg rezerwowy natychmiast uzupełnił braki wody w generatorze pary. Brak zaopatrzenia w wodę obiegiem rezerwowym przez 8 minut nie spowodował nasilenia się skutków awarii, a jedynie wprowadził zamieszanie wśród operatorów centrali. Przywrócenie obiegu wody pomocniczej nie unormowało sytuacji. Ciśnienie w obiegu głównym dalej ulegało obniżaniu w wyniku otwartego zaworu bezpieczeństwa, co spowodowało również spadek temperatury wrzenia wody. Tym samym w układzie reaktora zaczęła pojawiać się para wodna pochodząca od wrzącego radioaktywnego chłodziwa pod niższym (niż robocze) ciśnieniem. Zbiornik pomocniczy, mający za zadanie skraplać wydzielające się pary radioaktywnego chłodziwa z wciąż otwartego zaworu bezpieczeństwa, powoli wypełniał się skroplinami, a po jego przepełnieniu skropliny zalały studzienki ściekowe w budynku reaktora, powodując alarm o 4:11.
Alarm ten, wyższe wskazania temperatury i ciśnienia niż normalne w przewodzie spustowym zaworu bezpieczeństwa oraz nienormalnie wysoka temperatura i ciśnienie wewnątrz osłony budynku zostały zignorowane przez operatorów reaktora.
O 4:15 membrana przepełnionego zbiornika pomocniczego pękła, a skropliny radioaktywnego chłodziwa (ponad 11 m³) zaczęły wylewać się do osłony budynku. Skażone chłodziwo było odpompowywane do pomieszczeń pomocniczych, aż do zatrzymania pomp ściekowych o 4:39. Po około 8 minutach od wzrostu temperatury (5:20 rano), z uwagi na niskie ciśnienie pompowanej wody uległa ona kawitacji w pompie głównego obiegu. W wyniku tego pompa została wyłączona, a obieg wody w systemie – według założeń operatorów reaktora – miał się odbywać naturalnie (grawitacyjnie).
Woda, przestając cyrkulować w obiegu reaktora, zaczęła szybko odparowywać. Po 130 minutach od pierwszej usterki, górna część rdzenia reaktora została odsłonięta przez obniżający się w wyniku odparowywania poziom wody.
Ilość produkowanego ciepła gwałtownie się zwiększała wskutek postępującej reakcji między parą powstającą w reaktorze a cyrkonowymi okładzinami prętów paliwowych. Reakcja ta, uszkadzając osłonę, spowodowała zwiększenie radioaktywności krążącego chłodziwa, a pod wpływem wydzielającego się ciepła rdzeń reaktora osiągnął temperaturę 2760 °C i zaczął się topić. Wysoka temperatura w reaktorze spowodowała też rozkład pary wodnej na tlen i wodór.
Około 6 rano nastąpiła zmiana robocza w elektrowni. Nowa grupa zauważyła, iż temperatura w stabilizatorze ciśnienia jest za wysoka. Technicy otworzyli zawór rezerwowy w celu odpowietrzenia chłodziwa i zamknęli zawór bezpieczeństwa, ale w wyniku przecieku na zaworze około 950 m³ radioaktywnego chłodziwa dostało się już do budynku reaktora.
Po 165 minutach czujniki promieniowania wykrywają znaczne podwyższenie radioaktywności – poziom promieniowania wody w układzie reaktora przekroczył 350 razy dopuszczalny dla normalnych środowisk, cały budynek reaktora (blok TMI-2) został poważnie skażony. O 7:00 ogłoszono lokalny alarm w elektrowni, a o 7:24 stan zagrożenia. Radio w Harrisburgu podało wiadomość o problemach w elektrowni o 8:25, a prasa podała stan zagrożenia o godzinie 9:00. Obsługa nie zdawała sobie sprawy, iż poziom wody obiegu głównego jest zbyt niski, a rdzeń reaktora w ponad połowie jest odsłonięty. Kilku pracowników odczytało dane bezpośrednio z termopar reaktora, a po około siedmiu godzinach od alarmu do obiegu głównego wpompowano wodę, uzupełniając jej ilość do bezpiecznego poziomu. Zawór bezpieczeństwa otworzył się, obniżając ciśnienie gazów w obiegu.
Po około dziewięciu godzinach, prawdopodobnie w wyniku zamykania się zaworu bezpieczeństwa, zgromadzony wodór w osłonie budynku uległ samozapłonowi, fakt ten jednak pozostał niemal niezauważony przez obsługę, która huk eksplozji utożsamiła ze spięciem.
Po około 16 godzinach pompa obiegu głównego chłodziwa podjęła pracę, a temperatura rdzenia zaczęła się obniżać. Znaczna część rdzenia uległa stopieniu, a całe pomieszczenie reaktora pozostało silnie radioaktywne. W następnym tygodniu niwelowania skutków awarii para wodna i pozostały wodór zostały usunięte z pomieszczenia reaktora poprzez odpowietrzenie bezpośrednio do atmosfery.
Do środowiska przedostało się 13 milionów kiurów (około 480*1015 bekereli) w formie radioaktywnych wyziewów. W gazach odlotowych stwierdzono niewielką ilość niebezpiecznego jodu-131, mogącego kumulować się w tarczycach. Stopione paliwo jądrowe nie wydostało się na zewnątrz reaktora, jak to jest pokazane w Chińskim syndromie. Mimo stopienia około 1/3 rdzenia, sama obudowa reaktora nie uległa stopieniu czy rozszczelnieniu, a stopione paliwo w całości pozostało wewnątrz reaktora.
Następstwa
Przeciętna dawka, jaką w wyniku napromieniowania otrzymała ludność w obrębie 16 km od elektrowni wynosiła około 8 mR, a dla pojedynczych przypadków 100 mR. Dla porównania dawka 8 mR (milirentgen) odpowiada dawce otrzymanej podczas prześwietlenia rentgenowskiego. 100 mR odpowiada 1/3 rocznej dawki naturalnego promieniowania podłoża.
Wypadek w Three Mile Island jest przykładem, jak ludzie pod wpływem stresu podejmują niewłaściwe decyzje. Ogólnie twierdzi się, iż mało groźna awaria w elektrowni miała znacznie większe skutki wskutek błędów obsługi elektrowni. Operatorzy podejmowali nieprawidłowe decyzje w momencie zagrożenia wskutek natłoku informacji, z których część nie dotyczyło usterki, a inne były mylące lub błędne. Analiza awarii wykazała, iż niezbyt skomplikowany układ wyrównawczy w reaktorze (standardowo budowany w klasycznych elektrowniach) mógł zapobiec awarii, czego nie uwzględnili projektanci w konstrukcji zespołu TMI. Rezultatem wypadku była zmiana programu szkoleniowego operatorów elektrowni atomowych. Wcześniej działanie było oparte na rozpoznaniu i analizie problemu. Po zmianach program szkoleń skupiał się na zapewnieniu odpowiedniej ilości i ciśnienia chłodziwa niezbędnego dla chłodzenia rdzenia reaktora. Dodatkowo nastąpiła poprawa jakości wykonania elementów i samego ich projektowania. Dodano systemy śledzące prawidłową pracę poszczególnych podzespołów, a także dodatkowe elementy i zespoły, działające w sytuacjach krytycznych. Udoskonalenia w centrali sterowniczej obejmowały poprawę widoczności instrumentów i ich wskazań, eliminacja możliwości błędnego lub dwuznacznego odczytu, a także usunięcie wskaźników mogących zasłaniać inne aparaty kontrolne. Dodano także systemy nadzorujące krytyczne układy (odpowiedzialne za prawidłową pracę reaktora), a także systemy zabezpieczające przed ucieczką związków promieniotwórczych w wypadku przypadkowego rozszczelnienia instalacji. Dodatkowo od czasu wypadku każdy obiekt zawierający reaktor atomowy musi posiadać zatwierdzony przez federalne i lokalne organy władzy plan ewakuacji ludności z terenu 16 km od reaktora, umożliwiający szybkie powiadomienie i ewakuację w sytuacji zagrożenia. Plan ten poddawany jest okresowo testom pod względem spełniania wszystkich założeń ewakuacji w momencie realnego zagrożenia.
Amerykański prezydent Jimmy Carter nakazywał pełne śledztwo incydentu w Three Mile Island. Izba Reprezentantów Stanu Pensylwania przeprowadzała niezależne dochodzenie, które skupiło się na ulepszeniu procedur ewakuacji. Członkowie komisji śledczej po wnikliwym badaniu centrali w elektrowni TMI-2 stwierdzili, iż część przyrządów w rzeczywistości inaczej funkcjonowała niż była do tego przeznaczona, co było jedną z przyczyn błędnych decyzji obsługi reaktora.
Incydent spowodował psychologiczny efekt strachu wśród obywateli USA. Przed wypadkiem poparcie wykorzystania energii atomowej wynosiło około 70%, po wypadku poparcie spadło do około 50% i utrzymywało się niezmienione przez dwie dekady. Niedawno społeczne poparcie dla energii atomowej zaczęło wzrastać. Administracja G. Busha promowała energetykę jądrową i zachęcała firmy energetyczne do budowy nowych elektrowni jądrowych w najbliższej przyszłości. Wypadek w TMI nie zainicjował likwidacji przemysłu jądrowego w USA, jednak rezultatem było odwołanie budowy planowanych w latach 1973-79 40 elektrowni atomowych; nie została także zaaprobowana do budowy żadna nowa elektrownia. Zamknięto 53 z 129 działających w 1979 elektrowni. Wymagania co do pracy elektrowni zostały zaostrzone, zwiększył się również opór lokalnej ludności przeciwko ich funkcjonowaniu, a czas samej budowy znacznie się wydłużył. W latach 1980-84 anulowano budowę 51 reaktorów jądrowych firmy "Babcock and Wilcox", producentów reaktorów TMI.
Dekontaminacja budynku TMI-2 rozpoczęła się w sierpniu 1979; sam reaktor TMI-2 z uwagi na zniszczenia i skażenie był stopniowo oczyszczany. Początkowo wysiłki skupiały się na usunięciu paliwa jądrowego z reaktora oraz oczyszczaniu i dezaktywacji podłoża. W 1988 komisja ds. regulacji atomowych zaproponowała przerwanie dalszego oczyszczania bloku, z uwagi na niestwarzający zagrożenia dla zdrowia i bezpieczeństwa ludności poziom promieniowania. Proces usuwania paliwa został zakończony w 1990, a ostatecznie prace oczyszczania zakończyły się w grudniu 1993, zamykając się kosztem 975 milionów dolarów. W latach 1985-90 prawie 100 ton paliwa radioaktywnego zostało usunięte ze zniszczonego reaktora. Niestety skażone chłodziwo pozostało wewnątrz budynku, przesączając się do podstawy konstrukcji betonowej, bez realnej możliwości jej usunięcia. Reaktor TMI-2 działał tylko 3 miesiące; po wypadku skażone pomieszczenie i ruiny reaktora uniemożliwiają odbudowę, a budynek jest stale zamknięty.
Awaria oraz atrakcyjność ekonomiczna elektrowni na paliwa kopalne spowodowały, że od 1979 w Stanach Zjednoczonych przez wiele lat nie rozpoczęto budowy żadnej nowej elektrowni jądrowej, choć zaczęło funkcjonować wiele elektrowni, których budowa rozpoczęła się w latach siedemdziesiątych. Dopiero w 2009 rozpoczęto planowanie budowy dwóch nowych reaktorów w elektrowni im. Alvin'a W. Vogtle'a w stanie Georgia. Projekt uzyskał akceptacje w 2010.
Tekst pochodzi z wikipedia.org

Gracz z Kalifornii jest jedynym zwycięzcą w loterii Powerball w Stanach Zjednoczonych. Wygrał ponad 2 miliardy dolarów. Jest to najwyższa wygrana w historii amerykańskich „totolotków”.

 

Szczęśliwy wygrany, którego danych nie podano, ma do wyboru: albo weźmie 997.6 miliona dolarów w gotówce, albo będzie pobierać pełną kwotę wypłacaną mu w ratach przez 29 miesięcy. Minus oczywiście podatki.

 

Gracz z Kalifornii prawidłowo wytypował szczęśliwe liczby: 10, 33, 41, 47, 56 i 10.

 

Kalifornijczyk nabył kupon w Joe’s Service Center w Altadenie, 8 km na północ od Pasedeny.

Miał niewyobrażalne szczęście. Prawdopodobieństwo wygranej obliczane było na 1 do 292 milionów.

a020460e-f37f-4344-a2d2-7031ab809521