Zaloguj się aby komentować

Jak działa fotolitografia EUV.

Czyli jak powstają nowoczesne CPU, GPU i wszelkiej maści inne krzemowe twory.


Fragmenty:

32:30 - 32:55

oraz

34:20 - 35:00


Czy ja rozumiem że ten wózek zasuwający w osiach X, Y zapewnia stabilność położenia wafla do kilku nm?

Te kilka nm to dokładność do około 15 atomów ಠ_ಠ


ps. Pokazano proces "wypalania" jednej warstwy, warstw jest kilkadziesiąt, czasami ponad sto.


Fotolitografia EUV

Branch Education

https://youtu.be/B2482h_TNwg


#nauka #technologia

@pacjent44 Obecnie TSMC na sprzęcie holenderskiego ASML zaczyna produkcję 2 nm : )

7 nm to klepał intel swoje 13 i 14 gen procków w swoich amerykańskich fabrykach.

Obecnie 15gen i mobilne klepią na Tajwanie u TSMC.

Chociaż 16gen zapowiadane na 2026 mają robić już u siebie w 1,8 nm.

@Marchew nie nazwałbym tego wózkiem a bardziej stołem.

Jak jest uzyskiwana wymagana dokładność? Za cholerę nie wiem i nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. W życiu miałem styczność wyłącznie z maszynami, gdzie dokładność pozycjonowania to było 0.0001 mm, a I to było zawsze w jakiś sposób naciągane, bo i jak to zmierzyć i sprawdzić, tak żeby pomiar był wiarygodny.

I właśnie dlatego ASML nie ma konkurencji. Nikt nie potrafi wyprodukować tak za⁎⁎⁎⁎ście dokładnych maszyn.

@Marchew temat mnie zaciekawił i pozwoliłem sobie zapytać AI o to. Wydaje mi się, że odpowiedź ma sens.

Świetne pytanie — i bardzo trafne, bo dokładność pozycjonowania w maszynach ASML to absolutny cud współczesnej inżynierii. Mówimy o dokładności rzędu pojedynczych nanometrów, czyli kontrola pozycji z precyzją mniejszą niż średnica atomu krzemu (!).Rozbijmy to krok po kroku: 🔧 1. Fundament: system mechatroniczny o ekstremalnej sztywności i izolacji Podstawą jest stół pozycjonujący wafer (wafer stage) i stół maski (reticle stage). Każdy z nich: porusza się bez kontaktu mechanicznego – unosi go poduszka powietrzna lub magnetyczna (tzw. magnetic levitation), znajduje się na granicie o masie kilku ton, który jest izolowany od drgań nawet od ruchu ulicznego kilometr dalej, cały układ działa w komorze próżniowej, bez turbulencji powietrza i bez wahań temperatury (stabilność na poziomie ±0,01°C).

⚙️ 2. Napęd i sterowanie ruchem Zamiast silników krokowych czy śrub pociągowych, ASML stosuje silniki liniowe: Działają na zasadzie cewek elektromagnetycznych i magnesów trwałych, Generują ruch bez żadnego kontaktu, a więc bez tarcia i luzu, Potrafią rozpędzać stół z przyspieszeniami do kilku g, zatrzymując go w pozycji z dokładnością 1–2 nm. Ruch kontrolują interferometry laserowe o rozdzielczości poniżej 0,1 nm — one śledzą pozycję w czasie rzeczywistym. 🧠 3. System pomiarowy i kontrola pętli sprzężenia zwrotnego Każdy ruch jest mierzony tysiące razy na sekundę przez interferometry. ASML wykorzystuje pętle sterowania z bardzo wysokim wzmocnieniem, które: kompensują błędy termiczne, drgania i minimalne odkształcenia, wykorzystują model fizyczny całego układu (z uwzględnieniem mikrodrgań i sprężystości konstrukcji), często działają na procesorach czasu rzeczywistego o opóźnieniu poniżej 1 μs. Dzięki temu system potrafi „wyprzedzać” ruch i korygować go zanim błąd zdąży się rozwinąć. 🌡️ 4. Kompensacja termiczna i materiałowa Każdy element maszyny: jest zbudowany z materiałów o ultraniskim współczynniku rozszerzalności cieplnej (np. zerodur, invar), ma wbudowane czujniki temperatury i system chłodzenia cieczą, pozycjonowanie jest ciągle korygowane o mikroskopijne zmiany wymiarów spowodowane ciepłem lasera i elektroniki.

🪞 5. Korekcja optyczna i oprogramowanie Pozycjonowanie to nie tylko ruch fizyczny — maszyna musi jeszcze „wiedzieć”, gdzie pada światło. Dlatego: używa układów optycznych z aktywną kompensacją błędów aberracji, system mapuje deformacje maski i wafla (bo one też się lekko wyginają), a oprogramowanie nanosi cyfrowe korekty wzoru (tzw. computational lithography), aby kompensować wszelkie odchylenia.

🪄 6. Synchronizacja stołu maski i wafla To najtrudniejszy element: obraz z maski musi być nałożony na wafel z dokładnością <1 nm. ASML rozwiązuje to przez: podwójny układ interferometryczny, który śledzi oba stoły, synchronizację optyczną (czasem z użyciem laserów femtosekundowych), mikrokorekcje w locie, nawet w trakcie ruchu.

🚀 Efekt Dokładność overlay (nakładania kolejnych warstw): ~1–2 nm. Dokładność pozycjonowania stołu: <0,5 nm RMS. Czas pełnego naświetlenia wafla 300 mm: ok. 1 sekunda (!). Jeśli chcesz, mogę pokazać schemat działania układu pozycjonowania (z nanometrową kontrolą interferometru i systemem aktywnej kompensacji) w formie obrazka — chcesz, żebym go wygenerował?

@KierownikW10 Przecież to jakieś voodoo xD

No i są też błędy, "naświetlania wafla 300mm ok 1 sekundy". To raczej naświetlenie jednego układu, tzn, jedno przejście maski. Cały wafel to znacznie więcej, zależnie od powierzchni układu.

Zaloguj się aby komentować

@Gustawff Potwierdzam lornetka minimum jeżeli chcesz zobaczyć warkocz. Najlepsza pora to ok. 20:30, wcześniej jest za jasno, później za nisko.

Zaloguj się aby komentować

Może przegapiłem, ale chyba nie było: wczoraj, tj. 18. października, była rocznica śmierci Gen. Tadeusza Rozwadowskiego. Uznawany za architekta zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej 1920 roku, przeciwnik polityczny piłsudczyków przeciwstawiający im się podczas przewrotu majowego jako dowódca sił rządowych.


Wypis z wiki, po przeczytaniu którego Piłsudskiemu zawsze gęsta mela na ryj: https://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Rozwadowski


Wrócił do Polski w decydującym momencie wojny polsko-bolszewickiej , gdy Armia Czerwona nacierała w kierunku Warszawy . Został wezwany do stolicy, gdzie 22 lipca 1920 roku mianowano go ponownie szefem Sztabu Generalnego. Pełnił tę funkcję przez cały okres bitwy warszawskiej , będąc jednym z głównodowodzących w bitwie po stronie polskiej. Niektórzy historycy wskazywali Tadeusza Rozwadowskiego jako dowódcę który miał największy wkład w zwycięstwo strony polskiej w bitwie warszawskiej. Jego faktyczna rola została pomniejszona w późniejszych latach przy udziale propagandy piłsudczykowskiej.

W latach 1921–1926 był kolejno Generalnym Inspektorem Jazdy i Generalnym Inspektorem Kawalerii . Współuczestniczył w reorganizacji polskiej kawalerii . 12 maja 1926 roku, po wybuchu zamachu majowego , stanął na czele legalnych sił rządowych przeciwko dokonującym puczu piłsudczykom.

Po dymisji prezydenta Stanisława Wojciechowskiego i zawieszeniu broni, Tadeusz Rozwadowski wraz z grupą oficerów dowodzących siłami rządowymi został aresztowany i uwięziony. Był przetrzymywany w celi o złych warunkach egzystencji. Władze sanacyjne miesiącami zwlekały z przedstawieniem mu aktu oskarżenia. W październiku 1926 roku w orzeczeniu Wojskowy Sąd Okręgowy stwierdził, że wobec braku dowodów nie ma powodu utrzymywania aresztu śledczego nad Tadeuszem Rozwadowskim, lecz w wyniku interwencji Józefa Piłsudskiego generał Rozwadowski nie wyszedł na wolność. W prasie piłsudczykowskiej została zorganizowana kampania atakująca Tadeusza Rozwadowskiego.

Z dniem 30 kwietnia 1927 roku generał Tadeusz Rozwadowski został przeniesiony w stan spoczynku. W obliczu nasilającej się w społeczeństwie akcji petycyjnej w obronie uwięzionych oficerów, 18 maja 1927 roku Tadeusz Rozwadowski został uwolniony. Ówczesne władze sanacyjne dokonały przy tym licznych uchybień prawnych. Władze uporczywie przesuwały termin rozprawy przeciw generałowi Rozwadowskiemu. Więzienie spowodowało, że Tadeusz Rozwadowski istotnie podupadł na zdrowiu. Zmarł w Warszawie 18 października 1928.


https://x.com/SztabGenWP/status/1979427474460086355


18 października – rocznica śmierci gen. Tadeusza Jordan-Rozwadowskiego

Dziś wspominamy generała Tadeusza Jordan-Rozwadowskiego (1866–1928) – patriotę, stratega i pierwszego Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.


Urodzony w 1866 r. w Babinie, po odzyskaniu niepodległości całkowicie poświęcił się służbie Polsce. W 1918 r. został pierwszym Szefem Sztabu Generalnego WP, a w 1920 roku – w najtrudniejszym momencie wojny z bolszewikami – ponownie stanął na czele Sztabu, współtworząc plan zwycięskiej Bitwy Warszawskiej.


W maju 1926 r., w czasie przewrotu, pozostał wierny przysiędze wojskowej i rządowi Rzeczypospolitej, co przypłacił więzieniem i chorobą. Zmarł 18 października 1928 r. w Warszawie, pozostawiając po sobie dziedzictwo odwagi, honoru i wojskowego profesjonalizmu.


„Niech wszyscy wiedzą, że zwyciężyć musimy!”


#historia #historiapolski #tadeuszrozwadowski #2rp #jozefpilsudski #przewrotmajowy #bitwawarszawska

daefd45b-e2b9-497c-aac2-576e47a22d98

@sireplama Bo Polacy lubią taki typ sprawowania nad nimi rządów. Po prostu musi spełniać dwie rzeczy:

  1. Być najbardziej polskim Polakiem jakiego da radę sobie ktoś wyobrazić.

  2. Wyzywać wszystkich od "wrogów i zdrajców".

To kurde działa xD

Pis i Sanacja to jedno gówno.

Taki mały komentarz. Po przewrocie majowym oficerowie wierni rządowi i przysiędze, a więc przeciwni rebeliantom, nie ponieśli konsekwencji. Mało tego, szybko wprowadzono podwyżkę wynagrodzenia wszystkim żołnierzom bez względu na stronę, po której się opowiedzieli. Tylko mała grupa oficerów trafiła do więzienia, wśród nich był Rozwadowski, Malczewski i Zagórski. Ci dwaj pierwsi z prostego powodu. Nie liczyli się że stratami cywili, walili na oślep, zabijając postronne osoby. Zagórski zaś był krętaczem i miał kwity na Piłsudskiego z czasów jego działalności w legionach (dlatego rozpłynął się w powietrzu i się nigdy nie odnalazł).

Piłsudski szybko chciał zabliźnić rany w wojsku. Nie bronie go, wzniósł bunt za co powinien ponieść konsekwencje. Ale Rozwadowski, Sikorski i Haller to była tak zajadła grupa przeciwników, że byli gotowi poświęcić wszystko i wszystkich byle by tylko dopiec późniejszej sanacji

@alaMAkota sanacja próbująca kogoś sądzić za ofiary w cywilach to zabawna historia. By była, gdyby nie była tak obrzydliwą.

@eloyard tu akurat mówimy o przewrocie majowym. Bereza i Brześć będzie później. Już na innych warunkach. O ile cenie Rozwadowskiego za plan bitwy warszawskiej (jednak mimo że nie był autorem, to konsekwencje jej przebiegu wziął na siebie Piłsudski), to jako człowiek "władzy" był dupkiem.

Haller miał tak wysokie ego, że trudno było z nim wytrzymać w jednym pomieszczeniu, bo ego wypełniało leży wolny cm. A Sikorski w 1939 doprowadził po części do tego co podchwyciła PRL i do dziś wpaja obywatelom

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

"Historycznie, w zachodnim świecie Iran był powszechnie nazywany "Persją". Podobnie, określenie "Pers" było używane względem wszystkich obywateli Iranu, niezależnie od tego, czy byli etnicznymi Persami, czy nie. Ta praktyka utrzymywała się do 1935 roku, kiedy to szach Reza Szach Pahlawi poprosił, aby w oficjalnej korespondencji używano nazwy "Iran". Od tego czasu "Iran" i "Irańczyk" stały się standardowymi określeniami kraju i jego mieszkańców.

W 1959 roku Szachinszach, Mohammad Reza Pahlawi, ogłosił, że w korespondencji formalnej można używać zarówno "Persji", jak i "Iranu". Dzisiaj tego pierwszego terminu używa się głównie w kontekście historycznym i kulturowym, natomiast drugiego - w politycznym i współczesnym."


Czaicie? Nasze babcie rodziły się w czasach "Persji" i "Persów", czyli czasów które my uważamy za "starożytne"


#ciekawostki #historia #iran #bliskiwschod

ecf9787b-95a5-43f8-a985-25eadf72c725

Przypomniał mi się ten dowcip:

— Skąd pan jest? — Urodziłem się na Węgrzech, do szkoły chodziłem w Polsce, do liceum w Czechosłowacji, a studia skończyłem w Związku Radzieckim. — To pan sporo podróżował! — Wcale nie, całe życie mieszkałem w Cieszynie.

Zaloguj się aby komentować

Widzieliście kiedyś na żywo prawdziwą naukową dyskusję?


Ja miałam okazję wczoraj w jednej uczestniczyć. Przygotowałam prezentację o metylacji DNA (trudne zagadnienie), produkowałam się pół godziny, ale dobrze poszło. Ostatni slajd, na nim ”dziękuję za uwagę”, mówię:

- Dziękuję za uwagę. Czy ktoś ma jakieś pytania albo komentarze?


Atmosfera na sali trochę się rozluźniła. Głos zabrał doktor habilitowany Karwiński:

- Z całym szacunkiem, według mnie pani prezentacja zawierała szereg błędów. Po pierwsze, metylacja DNA...


Zaczęło się. Czułam się, jakbym schodziła po schodach i nie trafił w stopień. Serce zamarło, po czym przyspieszyło do stu dwudziestu na minutę. Karwiński po kolei punktował wszystkie słabostki mojego wystąpienia:

- ...mam wrażenie, że przeczytała pani jedynie przeglądówki sprzed piętnastu lat, a i to pobieżnie. Czy pani w ogóle odróżnia metylację DNA od metylacji histonów?


- Panie docencie... ja... ja... - dukałam nieporadnie. To koniec. Obrona nie była możliwa. Cały mój wysiłek poszedł na marne, słońce zaszło za chmurami, a z nim nadzieja na zaliczenie seminarium. Zawiodłam i przegrałam.

Niespodziewanie inicjatywę przejął mój promotor, profesor Bujewicz.

- Szanowni państwo - zwrócił się do zebranych - z całą pewnością wszyscy słyszeliśmy żałosne wywody docenta Karwińskiego. Jakże jednak mamy traktować je poważnie, skoro pan docent, jak powszechnie wiadomo, ma małą i giętką pałę oraz onanizuje się do zdjęć męskich stóp w sandałach?

Szmer uznania przetoczył się przez audytorium. Ludzie kiwali głowami, przychylając się do słów profesora.

- Panie profesorze - oburzył się Karwiński - Co to do cholery znaczy? Co ma długość mojego członka do metylacji DNA? Co ma do tego moja miłość do sandałów? Pan obraża naukową dyskusję!

- Sam pan ją obraża swoją paskudną mordą, docencie Karwiński. - Pytał pan jeszcze, co ma długość pańskiego fistaszka, którego szumnie określił pan nazwą członka, do metylacji DNA? Ano to, że tankował pan wódkę z przemytu, zmetylowało panu k⁎⁎⁎sa i jego rozwój zatrzymał się na trzech centymetrach.

Widownia wybuchła śmiechem. Z osłupieniem obserwowałam tę scenę. Karwiński poczerwieniał jak burak, Bujewicz zaś, bez zażenowania, wyciągnął cygaro, zapalił je i zaciągnął się z satysfakcją. Ktoś z sali krzyknął

- Brawo profesor Bujewicz!

- Kto wpuścił tego debila na salę? Wy⁎⁎⁎⁎⁎olić Karwińskiego!

- Wy⁎⁎⁎⁎⁎olić!

Docent poczerwieniał jeszcze bardziej, podszedł do Bujewicza i warczącym głosem zaczął mu dogryzać:

- Że niby ja mam jakieś braki? A co z panem, profesorze, co? Bujewicz-bezchujewicz! Stary impotent, bez viagry to nawet myśleć o ruchaniu nie może! Spójrzcie na niego, jakie cygaro wyciągnął, pewnie kompleksy ma! Lubi pan brać długie, grube rzeczy do gęby, co nie?

Profesor Bujewicz zaciągnął się cygarem, wypuścił dym prosto w twarz adwersarza.

- Chyba pana stary, docencie. Pani magistro, proszę pocisnąć torpedę docentowi Kurwińskiemu. - zwrócił się do mnie.

Rozgorączkowana publiczność pokazywała nas sobie z zaciekawieniem palcami.

Karwiński był już skompromitowany, a do mnie należało jego ostateczne dobicie. Widownia oczekiwała świetnej wiązanki, mój promotor patrzył na mnie z nadzieją,

Karwiński zaś próbował zamordować mnie wzrokiem. Wyprostowałam się, spojrzałam mu prosto w oczy i wyrzekłem.

- Pytał się pan, docencie Kurwiński, co wiem o metylacji. Wiem, k⁎⁎wa, wszystko. I c⁎⁎j pana obchodzi, z jakich źródeł korzystałam, bo i tak pewnie czytać pan nie potrafi. Jeśli moje wywody o metylacji DNA się panu nie podobały, to może mnie pan w d⁎⁎ę pocałować. Albo w wała possać, tak jak pan lubi!

Docent skrzywił się nieprzyjemnie, wycelował oskarżycielsko palcem.

- Merytorycznie pani praca leży i kwiczy, to dno plus metr mułu, gówno psie i wie pani co?

- Co? - odparłam odruchowo. Błąd.

- Chujów sto!

Audytorium zaśmiało się. Dałam się zrobić jak dziecko. Karwiński uśmiechnął się triumfalnie, pewien zwycięstwa. Profesor niewzruszony palił swoje cygaro. Kiwnął przyzwalająco głową. Zripostowałam.

- W pana d⁎⁎ę, docencie Kurwiński! Tak, jak pan lubi!

Zerwała się owacja. Karwiński starał się coś odeprzeć, coś dodać, bronić, się, atakować, ale lud nie dał dojść mu do słowa.

- Wypierdalaj! Wypierdalaj! WY-PIER-DALAJ!

- C⁎⁎j ci na imię! Kurwiński, c⁎⁎j ci na imię! C⁎⁎j ci na imię! - skandowali.

Biedny docent nie miał gdzie się schować. Usiadł na swoim miejscu, skurczył się w sobie i (choć wydaje się to niemożliwe) poczerwieniał jeszcze bardziej. Zasłonił twarz rękami. Nie wierzę. Triumfowałam. Wygrałam naukową dyskusję.

- Czy ktoś ma jeszcze jakieś pytania lub komentarze? Dla odmiany sensowne.

- Tak - podjął jeden z kolegów na sali - czy metylacja w obrębie intronów też może mieć znaczenie na skuteczność transkrypcji genów?

Uśmiechnęłam się. Z sali zaczęły padać coraz to nowe pytania, ja zaś odpowiadałam na nie zgodnie z moją wiedzą. Profesor Bujewicz dopalił cygaro i pokiwał głową z uznaniem.

nie moje, #zajebanezfacebooka #heheszki

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować