@fisti Dużo błędów poznawczych i nieporozumień na temat próżni bierze się z braku intuicyjnego zrozumienia, czym w ogóle jest atmosfera. Na co dzień jej nie widzimy, nie czujemy jej ciężaru w sposób świadomy, nie postrzegamy jej jako "czegoś", co nieustannie na nas oddziałuje. A jednak żyjemy zanurzeni w oceanie powietrza, który wywiera na nas stałe ciśnienie, kilogram parcia na każdy centymetr kwadratowy ciała xd To że tak powiem "w c⁎⁎j".
Dlatego jak widzimy sobie efekty działania próżni - zapadającą się puszkę, eksplodujący balon w komorze próżniowej czy jakieś po⁎⁎⁎⁎ne sceny z filmów science fiction - mamy tendencję przypisywać sprawczość samej próżni. Mówimy, że "próżnia zasysa",' "wciąga", "rozrywa" i inne szmery bajery. Tymczasem w rzeczywistości próżnia nie wykonuje żadnej aktywnej pracy. To nie ona "ciągnie" - to atmosfera napiera. Próżnia jest po prostu obszarem o niższym ciśnieniu, a różnica ciśnień powoduje ruch powietrza i deformacje obiektów.
Nasza intuicja zawodzi, bo jesteśmy ewolucyjnie przystosowani do życia w stałym, względnie niezmiennym środowisku ciśnienia. Nie mamy codziennego doświadczenia z jego brakiem, dlatego łatwo ulegamy iluzji, że to "nic" jest dynamicznym czynnikiem sprawczym. Tymczasem to "coś", czyli atmosfera wykonuje całą pracę.
Podobnie błędnie wyobrażamy sobie próżnię kosmiczną jako siłę niszczącą wszystko wokół, jakiegoś złodupca. W rzeczywistości to raczej nagła utrata ciśnienia i brak ochronnej warstwy atmosfery powodują dramatyczne skutki. Nie jest to działanie jakiejś tajemniczej siły "wysysającej", lecz konsekwencja różnicy ciśnień i warunków fizycznych, do których nasze ciała oraz materiały na Ziemi są przystosowane. Po prostu jest pusto, to cię wywieje z rzeczy, tlen uleci, narta.
Zrozumienie tej różnicy zmienia perspektywę. Próżnia nie jest aktywnym agresorem - to zwykłe nic xD Rzecz jasna w uproszczeniu, bo jest tam sporo rzeczy, a najbardziej by nas interesowało wszelkiego rodzaju promieniowanie, ale skoro i tak upraszczamy, to w sumie to nic