Facet ukradł buty w sklepie, zabrał nowe, a zostawił na półce swoje stare. Następnie poszedł w nich na komendę skorzystać ze stacjonarnego alkomatu. Na poczekalni siedziała sprzedawczyni, która właśnie zgłaszała kradzież tych butów.
Rozpoznała jego i te buty. Mężczyzna został zatrzymany, a w trakcie sprawdzania okazało się, że jest on poszukiwany do odbycia kary więzienia.
Do aresztu trafił w swoich starych butach, które zostały mu oddane" Fb Służby w akcji https://warminsko-mazurska.policja.gov.pl/ol/aktualnosci/158266,Ukradl-buty-i-przyszedl-w-nich-do-komendy.html
Jednak pozytywnie ocenić należy jego odpowiedzialność jako kierowcy. Ukraść to jedno, ale zabić kogoś na drodze to zupełnie inna kategoria. Warszawski przedwojenny złodziej z zasadami.🙃
Policjantka ze Sztokholmu jedzie na urlop do środkowej Szwecji, gdzie natyka się na sprawę zaginięcia nastolatki. Z zawodowego obowiązku przyłącza się do poszukiwań, a po odnalezienie ciała dziewczyny angażuje w śledztwo.
Serial zacząłem oglądać licząc na dobry skandynawski kryminał w klaustrofobicznym klimacie. Niestety mocno się rozczarowałem. Fabuła jest dosyć szablonowa, a motywy kryminalne uproszczone i schematyczne. Nie polecam.
@GordonLameman zarzucałeś mi że powielam "brednie medialne"., No to łap, zaledwie kilka przykładów. Najpierw podsumowanie od AI:
1. Ogólna liczba spraw o przekroczenie granic
Rocznie w całej Polsce prokuratury i sądy badają od kilkudziesięciu do około stu spraw, w których oficjalnie pojawia się wątek obrony koniecznej zakończonej ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu lub śmiercią napastnika. Z tej puli zaledwie ułamek trafia na czołówki gazet jako „rażąco niesprawiedliwe”. Głośnych, ogólnokrajowych spraw, które zbulwersowały opinię publiczną (takich jak te opisane wcześniej), jest średnio od 2 do 5 w ciągu roku.
2. Statystyki skazań (tzw. eksces)
Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że sądy w sprawach związanych z odpieraniem ataków orzekają bardzo różnie:
W sprawach, w których oskarżony powołuje się na obronę konieczną, sądy prawomocnie uznają przekroczenie jej granic (zarówno przy bójkach, jak i napadach na dom) w około kilkunastu do dwudziestu przypadkach rocznie.
Bardzo często sądy stosują wtedy tzw. nadzwyczajne złagodzenie kary lub odstąpienie od jej wymierzenia. Oznacza to, że statystycznie dana osoba zostaje uznana za winną przestępstwa (ma wpis do kartoteki), ale nie trafia do więzienia, otrzymując np. wyrok w zawieszeniu. [1 ]
Czylitrafiasz do KRKi możesz mieć problemy z wykonywaniem niektórych zawodów - przypis Opornika.
3. Efekt nowelizacji prawa z 2017 roku (Art. 25 § 2a KK)
Po wprowadzeniu tzw. przepisów o obronie miru domowego pod koniec 2017 roku, liczba osób natychmiastowo oskarżanych przy napadach w domach drastycznie spadła. Prokuratorzy dostali jasny wytyk, aby rzadziej wnosić akty oskarżenia, jeśli do starcia doszło na prywatnej posesji. [1 , 2 ]
Głównym problemem nie jest więc sama liczba ostatecznych wyroków skazujących (bo tych bezwzględnego więzienia jest zaledwie kilka rocznie), ale ogromna liczba spraw, które są „męczone” na etapie prokuratorskim. Statystycznie każda osoba, która zabije lub ciężko rani bandytę we własnym domu, musi się liczyć z tym, że spędzi od 6 do 24 miesięcy jako osoba podejrzana, zanim prokuratura ostatecznie umorzy śledztwo z racji działania w granicach prawa.
Więc nie - nie jest to "brednia medialna", tylko autentyczne, podparte faktami przekonanie większości Polaków, że Bezmiar Niesprawiedliwości w Polsce jest przeciwko obywatelom, a na rękę przestępcom.
Od siebie dodam tylko jedno - w systemach totalitarnych to nie przestępca, a obywatel będący w stanie samodzielnie się obronić jest wrogiem #1 dla systemu, bo jest potencjalnym zagrożeniem dla dyktatury. W dyktaturze tylko władza ma mieć monopol na przemoc, nikt inny.
Dlatego w większości krajów totalitarnych jest bardzo zaostrzony dostęp do broni, oraz niszczy się ludzi którzy bronią się przed bandziorami - bo bandzior dla systemu zagrożeniem nie jest, przeciwnie, jest jego zwornikiem, bo pomaga usprawiedliwiać terror.
A w naszych sądach nigdy nie było żadnej lustracji, nadal siedzą tam ludzie, albo dzieci ludzi, którzy służyli wiernie komunizmowi, i mają podobną mentalność, tak jak np. sędziunio Stuleja**.**
Masz kilka spraw rocznie które są męczone z różnych przyczyn, a Ty z tego wywodzisz wniosek, że nie można się bronić a za obronę konieczna grozi kara, areszt, etc.
I jeszcze podsumowanie od AI
To co piszesz to są chłopskie kocopoły. Pokaż mi 5 spraw, które rozbiegły tak jak pierwotnie napisałeś. Pokażesz? Bo przecież one muszą istnieć skoro na ich bazie wyciągasz wnioski.
Przecież nie byłbyś kretynem, który wyciąga wnioski na podstawie nagłówkow, co?
Czytając wpis in komentarz z przykładami dużo się dowiedziałem. Nie zdawałem sobie sprawy ze skali zjawiska, ani z tego, że nawet po nowych przepisach/wytycznych prokuratorów, dalej jest takie szczucie ofiar.
Link z artykułu zabrany z wykopu. Ogólnie włos się jeży jak się poczyta o „zaangażowaniu” polskiej policji. Pewnie sprawcy znani i chronieni.
Szkoda dziewczyny.
I przypomniało mi się, jaki byłem mlody i głupi i ile szczęścia miałem. Gdzieś w tych latach 2001-2002 byłem u kuzynki w Gorzowie i pojechałem PKS nad morze na godzinkę, potem wracałem przez Szczecin. Mały chudy zaczytany w książkach nastolatek. I do dzisiaj pamiętam jak w jakimś busie w Szczecinie starsza babka zaczęła mnie wypytywać gdzie jadę, czy z kimś jestem, czy do kogoś jadę. Potem zaczęła pytać czy bym nie wpadł na kawę do niej, po co mam czekać na przystanku itd. Jako że nie miałem kasy i zależało mi by złapać ten jeden ostatni autobus ze Szczecina do Gorzowa odmówiłem.
Potem młodzieńcza fantazja mówiła, że hehehe może babka chciała jakieś miłe
akcje ale teraz jak czytam te historie to w sumie niewiadomo co by było i gdzie bym skończył i w sumie dobrze, że nie poszedłem na kawę.
... i 1 patologiczny system sądowy.
Wyroki wydawane przez ławników w krajach anglosaskich to jest patologia. Wystarczy tam zrobić dobry teatrzyk i wszystko przejdzie.
@manstain Albo 11 ludzi, którzy rzetelnie i sensownie ocenili sprawę, jaką im przedstawiano i 1 chłopek-roztropek co to wie lepiej. Nie wiemy w końcu nawet, kto był tym jednym/tą jedną, która powiedziała. że nie.
No ale cóż, na szczęście żyjemy w normalnym kraju, w którym o takich kwestiach by się wypowiadało niezależnie dwóch biegłych psychiatrów, a wyrok ogłosiłoby trzech sędziów po głosowaniu, a nie 12 ludzi z łapanki, więc można sprawę traktować jako swoiste kuriozum.
@manstain przecież ta jedna osoba nie postawiła się przeciwko wszystkim tylko zdecydowała, że nie dostosuje się do prawa uznając, że mimo że jest wg niego reasonable doubt to będzie się tym kierować w swojej decyzji