#policja
Zaloguj się aby komentować
#kryminologia #kryminalistyka #polityka #prawo #ankieta #opinia #dyskusja #komentarz #policja #sąd #wymiarsprawiedliwosci #wyrok #butikultimo #warszawa #butik #ultimo #historia
Czy Twoim zdaniem Beata Pasik jest winna zbrodni w Butiku Ultimo?
@kacper-8 Nie mając dostępu do właściwego materiału dowodowego, trudno coś stwierdzić autorytatywnie. Ale w toku tej sprawy widać było, że nie ma mocnych dowodów winy. Sprawa była głośna, więc całkiem sporo o niej wiadomo. Sąd ją skazał, ale poszlakowo.
W tej sprawie było jednak tyle wątpliwości i dziur dowodowych, że całkiem możliwe, że sąd popełnił błąd. Całkiem niedawno była wiadomość, że prokuratura wraca do tej sprawy.
Zaloguj się aby komentować
A co tu się znowu odwaliło?
https://poszukiwani.policja.gov.pl/pos/form/r963491,KOZANECKI-PAWEL.html
#motoryzacja #piracidrogowi #trumnanakolkach #policja #poszukiwani


mial dostac branzolete w zamian za zabicie 2 osob, ale zrobil sie medialny przypau. Nikt nie chcial wziac na siebie takiej akcji, a byc moze poszedl jakis polityczny przykaz ze nie wolno teraz bruździc w mediach i pan mecenas pewnie dostalby wyrok jak zwykly czlowiek a nie ktos z kasty wiec zrobil ewakuacje.
Cos czuje ze nadal szli mu na reke bo uciekl a nie zrobil pikaczu fejs na sali sadowej w czasie odczytywania wyroku, czyli ktos dal cyne.
Zaloguj się aby komentować

Paweł Kozanecki uciekł? List gończy za adwokatem od "trumny na kółkach"
Policja poszukuje Pawła Kozaneckiego - prawnika prawomocnie skazanego za spowodowanie wypadku, w którym zginęły dwie kobiety. Mężczyzna nie stawił się do łódzkiego aresztu, w którym ma odbywać karę. #wiadomoscipolska #polska #policja #zbieg
Zaloguj się aby komentować
We wtorek przed południem na wolność wyszedł Henryk R., znany jako "Łomiarz", który odsiadywał karę za brutalne ataki na kobiety.
29 ataków, 5 ofiar śmiertelnych.
Mam nadzieję że będzie pilnowany, bo z opisu wynika że to typ, który powinien być na stałe wyeliminowany ze społeczeństwa.
#zbrodnia #policja #wiadomoscipolska #wiezienie
Sąd w Łowiczu po wysłuchaniu opinii biegłych lekarzy psychiatrów uznał, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że skazany po wyjściu na wolność może popełnić czyn zabroniony przeciwko życiu i zdrowiu.
@dez_ xD
W trakcie śledztwa Henryk R. przyznał: "Nienawidzę kobiet, to silniejsze ode mnie. Jak widzę kobietę, to myślę: jest do eliminacji".
no to wpadnie na #przegryw i dopiero będzie łogiń
Zaloguj się aby komentować
Kurde ci francuscy policmajstry wiedzą co robić i robią to dobrze ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#policja #francja #ciekawostki #motoryzacja #motocykle #motoambulans #benc
Zaloguj się aby komentować
Ale dzisiaj dymy z policją u #konfitura i #samochodoza
Bezprawne legitymowanie, udostepnianie wizerunku przez jakiegoś pato youtubera. Policja dała z siebie wszystko tylko nie w tą stronę.
https://youtu.be/SjmfpRChl1M?si=te72rWtBupC8rJSz
#policja #patologia #patologiazmiasta
Mimo że popieram działania tych ludzi to ostatnio tego nie oglądam. Szkoda czasu bo cały czas to samo. Jednak afera z Edytą Pazurą spowodowała że zobaczyłem ostatni oraz ten odcinek i popieram działania tych ludzi oraz ich stanowisko. Uważam też że Konfitura jest najlepiej przygotowany do tych akcji - jest spokojny, opanowany i choć zdarza się że swoimi zachowaniami prowokuje eskalacje to jednak zazwyczaj nie ma się do czego przyczepić. Co do pozostałej dwójki to już trochę gorzej. Nie uważam żeby łamali prawo, ale swoim zachowaniem niepotrzebnie eskalują sytuacje. Zwłaszcza dotyczy to małżonki Konfitury, która ma bardzo krótki lont i jej zachowanie daje tylko amunicje przeciwnikom takich akcji.
Zaloguj się aby komentować

Policja: najwięcej rowerzystów ginie w piątki. W 2025 zmarło ich 155
W 2025 r. w wypadkach zginęło 155 rowerzystów, a głównymi sprawcami wypadków z ich udziałem byli kierowcy samochodów — wynika z raportu Komendy Głównej Policji. Najwięcej wypadków śmiertelnych w ub.r. było w piątki, choć w sumie wypadków z udziałem rowerzystów było nieco mniej, niż w 2024 roku....
Ludzie wypisują tu różne mniej lub bardziej ciekawe historyjki pracowe to i ja spróbuję.
Rózne rzeczy człowiek w życiu czynił, ale najwięcej "ciekawych" historii przydarzyło mi się w podczas krótkiej półrocznej kariery kierowcy/urzędnika w KSP (Komendzie Stołecznej Policji), potocznie zwanej "fabryką" albo "Pałacem".
Było to mniej więcej w czasach jak wychodził pierwszy sezon Vegowego Pitbulla (czyli już ponad 20 lat temu).
Po bolesnym i mało sympatycznym okresie bezrobocia byłem zdesperowany i bez wybrzydzania rzuciłem się do pierwszej pracy jaką udało mi się dorwać "po znajomości". Była to praca za najniższą krajową na stanowisku kierowcy "psa cywila" w Pałacu Mostowskich.
O samej pracy może napiszę kiedy indziej, ale jedno z ciekawszych i dość abstrakcyjnych wydarzeń zdarzyło mi się w związku z tzw. okazaniem.
Mniej więcej w tamtym okresie policja czasami miałą problem z załatwianiem osób postronnych do okazań. Weszła jakaś nowelizacja ustawy, że w okazaniach oprócz oczywiście osoby podejrzanej zabrania się używania policjantów (pięknie taką sytuację pokazano w "U Pana Boga za piecem" - https://www.youtube.com/watch?v=LCe6I6BPZf8&t=2911s ).
I tu rozwiązania stosowane przez kryminalnych były ponoć zazwyczaj dwa. Szło się na Plac Bankowy, który był nieopodal i się łapało pieszych co na czerwonym się przemieszczali i się stawiało ultimatum, albo mandat, albo poświęcasz nam godzinkę albo i mniej i pomagasz jako tłum w okazaniu.
Sposób drugi - preferowany - to należało zadzwonić do znajomych pracowników cywilnych w fabryce i zaprosić na okazanie (pracowników cywilnych w tej instytucji jest całkiem sporo, szczególnie w pionach administracyjnych). I pracownicy byli zadowoleni, bo za każde okazanie dostawało się 10 zł - a 20 zł kosztował obiad w stołówce - i było się "usprawiedliwionym", że znikałeś na godzinę albo dwie pomagać kryminalnym albo innym "terrorom".
I któregoś dnia, gdzie już wiedziałem, że żadnych jazd nie będzie, wszedł do pokoju kolega cywil z innego pokoju i pyta się, czy nie chcę iść na okazanie. Poinformował o możliwych bogactwach finansowych, które miały wynosić 20 albo 40 zł (miały być albo 2 albo 4 okazania). Wiadomo, że perspektywa darmowego obiadu albo i dwóch oraz zwykła ludzka ciekawość przekonały mnie raczej szybko. Dostałem zgodę przełożonego i niecałą godzinę później wyruszyłem z kolegą robić za tło dla podejrzanego.
U kryminalnych jeden z sympatycznych Panów śledczych nas wpuścił, przedstawił się ksywą, przeeskortował pod właściwy pokój i po krótce wyjaśnił planowany scenariusz oraz odpowiedział na kilka moich nerwowych pytań.
Po paru minutach wrócił w towarzystwie podejrzanego, który jeszcze skuty wyglądał jakby chciał nas wszystkich zabić wzrokiem. A wyglądał jak bandzior. Ogolony na łyso, mocno przy kości, ale z masą mieśniową nie ustępjącą tłuszczowej, tak pod czterdziechę. Na pierwszy rzut oka widać, że winny
Weszliśmy do pokoju okazań, który był malutki - parę metrów kwadratowych z czego jedna ściana to lustro weneckie - i tutaj kolega bandzior został rozpięty, Pan policjant rozdał nam numerki (dostałem jedynkę, pan bandzior dwójkę, a kolega cywil trójkę) i chwilę musieliśmy poczekać, aż świadek dotrze do pokoju po drugiej stronie lustra. W międzyczasie kryminalny coś tam nas zagadywał i gadał tylko do nas. Ja rzucałem jakieś głupie teksty, bo to moja standardowa reakcja na stres. Kolega bandzior stał z boku, niby nas nie słuchał, ale zdecydowanie złapał lepszy humor, bo wpatrywał się we mnie i uśmiech miał podejrzanie szeroki.
W końcu ktoś do nas zapukał, Pan policjant poprosił nas o zachowanie powagi, ustawił nas w rządku i poprosił o równe trzymanie numerków i wykonywanie poleceń. No i się zaczęło. "Dzień dobry, poproszę profil lewy, profil prawy, proszę się odwrócić." I nagle słyszę polecenie - "numer jeden krok do przodu, ponownie profil lewy, profil prawy" - a ja polecenia wykonuję, ale zaczyna do mnie docierać absurd sytuacji, że w moim pierwszym okazaniu, świadek MI się chce bliżej przyjrzeć. Gonitwa myśli, "o Boże, o k⁎⁎wa, mają mnie, na co mi to było, obiadu mi się k⁎⁎wa darmowego zachciało" i po paru sekundach zacząłem parskać śmiechem. Kazali mi się jeszcze przespacerować parę kroków, coś tam jeszcze było słychać, że po drugiej stronie lustra jakiś lekki harmider i koniec.
Po minucie albo dwóch wchodzi drugi Pan z kryminalnych i do mnie, - "i coś się tak k⁎⁎wa szczerzył, świadek się mało nie zesrała ze strachu jak zacząłeś wietrzyć zęby. Musiałem powiedzieć, że Wam dowcip kolega opowiedział, ehh ...".
To ja zdenerwowany odowiadam, że przepraszam, ale nie podejrzewałem, że wygram już przy moim pierwszym okazaniu. Poczekaliśmy parę minut, kolega cywil i Panowie kryminalni się trochę ze mnie ponabijali, potem drugi z Panów kryminalnych wyszedł i za chwilę rozpoczęło się drugie okazanie. Tym razem wszystko przebiegło "poprawnie", czyli wygrał Pan bandzior. Następnie poczekaliśmy, aż drugi świadek wyjdzie i jeden z Panów kryminalnych zabrał podjerzanego, gdziekolwiek go tam mieli przetrzymywać.
Drugi wydał nam kwity za oba okazania, odprowadził do wyjścia, po drodze odpowiadając na moje nerwowe pytania, o to kiedy mnie wyślą do więzienia itp.
Od razu poszliśmy do kasy, pobraliśmy te ciężko zarobione dwie dychy i załapaliśmy się jeszcze na obiad na stołówce. Nie wiem dlaczego, ale De Volaille smakował tego dnia jakoś gorzej. No i podczas posiłku zrozumiałem dlaczego Pan bandzior się tak uśmiechał, jak staliśmy przed lustrem. Bo kurka wodna jak się tak zastanowić, to właściwie ja wyglądałem cholernie podobnie do niego. Kilka szczegółów jak to, że byłem od niego pare centymetrów, niższy, trochę szczuplejszy (nie znaczy broń Boże, że chudy), ale i mniej przypakowany. On był łysy, ja zgolony na zero, no i tak z dziesięć lat różnicy też miał nade mną przewagi, ale poza tym to prawie jak starszy i młodszy brat.
Koniec końców nie miałem z tego powodu, żadnych innych nieprzyjemności, świadek został po prostu wyeliminowany jako niewiarygodny, a i sądy, a tym bardziej więzienia się o mnie nie również na całe szczeście nie upomniały.
Byłem jeszcze tylko raz na innych okazaniach i tam były, aż cztery sztuki pod rząd, ale całe szczęście niczego więcej nie wygrałem.
I na koniec zaznaczam stanowczo i kategorycznie wobec społeczności hejtowniczek i hejtowników, że nieprawdą jest jakobym w w latach 2003-2004 wymuszał haracze w podwarszawskiej Zielonce.
#pracbaza #policja #heheszki
Nezwykla historia! Groźny kryminalista i głowa Zielonkawej Mafii, świadom że policja jest na jego tropie, zatrudnił się jako kierowca w tejże policji by uczestniczyć w prezentacjach przestępców świadkom i wyeliminować ich z rozpraw, bez rozlewu krwi, jako niewiarygodnych i wskazujących pracowników policji jako przestępców! Ten człowiek do dzisiaj nie spotkał się z konsekwencjami swoich czynów! Co więcej - kpi z wymiaru sprawiedliwości chwaląc się swoimi osiągnięciami na internecie!
W latach 2000 jakieś okoloczne łebki w swojej pijanej fantazji zaproponowali mi ciekawą umowe. Jeśli oddam im telefon to będe mógł zachować swoje zęby. Po szybkim przeliczeniu kursu zęby - nokia 3510i, stwierdzilem że lepiej oddać telefon. No ale jak zniknęli za zakrętem udałem się na komende która była jakieś 10 metrów dalej. Po szybkiej i sprawnej akcji policyjnej złapali tych okrutnych przestępsów. I teraz najciekawsze. Jako że szło to już tokiem prawa. To zosatlośmy zaproszeni na okazanie. Ja byłem na stopa w bieszczadach ale kolega który był ze mną szczescia takowego nie miał i zaprosili go na komisariat. I tam miła Pani stwierdzila że mają remoncik lusterka i okazanie bedzie na żywca. Kumpel wchodzi do sali i pośrud naszych wspaniałych złoczyńców stoi znajomy który chiał mu wklepać tydzień wczesniej za niby przystawianie sie do jego dziewczyny. Oj sie gostek spocił jak zobaczyl kumpla
Zaloguj się aby komentować
Dawno dawno temu, jak jeszcze córka była niemowlęciem i mnie nie wkurzala prowadzilem z (obecnie już byłym) przyjacielem firmę pośrednictwa kredytowego. Czasy przed kryzysem 2008. Przyjaciel byl z takich że nigdy nie wiedziałeś jaki nowy problem wygeneruje, każdego dnia nowa niespodzianka, a to rozbił samochód a to r⁎⁎⁎ał nowa pracownice a to ktoś go szukal.
No i pewnego dnia przychodzę na 9 do biura a tam siedzi przerazona sekretarka i policjant ze strażnikiem miejskim (brakło im ludzi a potrzeba dwóch). Kocioł, czyli kto wszedł ten nie wychodzi, a w biurze trzepią dokumenty. Na szczęście z kolegą mieliśmy osobne działalności a trzepali tylko jego a nie moja.
Mieliśmy sale obsługi i taki kantorek prezesów więc poszedłem do siebie, zabronili mi tylko dzwonić i używać internetu. Ale laptopa mogłem używac.
I patrzę a tam na biurku kolegi leży jego przenośny dysk twardy gdzie wiem że trzymał różne rzeczy. No to jak nie patrzyli to hyc i dysk sformatowany. Jak przyszli do kantorka to pokazałem że dysk pusty to nie ma sensu go zabierać i go zostawili. Zabrali dokumenty i po kilku godzinach poszli.
Kilka godzin wczesniej o czym dowiedziałem się dużo później, kolega przed 6 rano miał pobudkę. Wpadli z psem, pies od razu poleciał w miejsce gdzie kolega trzymał zioło, rewizja chaty i zawinęli kolege. Pies miał na imię Krakers, dopiero później skumalismy że to nie od ciasteczek :)))
Ja złożyłem zeznania że nic nie wiem o co chodzi i w ogóle ale po jakichś trzech dniach dzwonią żebym przyjechał na komendę bo kolega napisał do mnie list z pierdla
Ciekawość zwyciężyła, pojechalem, dali mi list (otwarty oczywiście) i czytam: "Natenczas, idę na ugodę i współpracę z prokuratura. Daj im ten mój dysk przenośny, tam są dane dzięki którym będę mógł wyjść za kaucja".
Zrobiłem się czerwony, patrzę na list, patrzę na babkę z PG, znowu na list i "eeee yyy no wie pani, ten dysk uległ sformatowaniu... Smutna minka" (hehehe ale wymyśliłem że to nie ja tylko taki los go spotkał
A ona się dziwnie uśmiecha (skubana mogła mnie przejrzeć) i mówi "no to jak nie będzie dysku to kolega nie wyjdzie"
A że ja zawsze byłem bystry i z techniką za pan brat to wymyśliłem: "obok biura mają punkt z komputerami to na pewno te dane odzyskają!". W sumie to policyjni technicy mogli to samo zrobić ale wtedy aż tak bystry nie byłem. W końcu to moj pierwszy przypadek niszczenia dowodów był. A te cwaniaki policyjne na to przystanęli bo na pewno dzięki temu oszczędzili kupę czasu.
Pojechaliśmy do biura po dysk i z ta babka i facetem z PG po cywilnemu oczywiście, do sklepu z komputerami. Tam mówią że pewnie ile tam kasy, plus od nich pendrive i godzina czekania i zrobią.
I tak sobie siedzimy w tym sklepiku a koleś z obsługi patrzy się na tą policjantkę, patrzy, mruży oczy i nagle mówi "ja panią skądś znam...".
My z tym gliniarzem po sobie "oho będzie dobre ".
Chłopak myśli myśli i "już wiem! Pani mnie w banku aresztowała! Jechaliśmy do mnie do domu na rewizję!"
Jak widać przypadki chodzą po ludziach.
Kolega poszedł na sześćdziesione i wyszedł za kaucja a ja stwierdziłem że jak dla mnie to już za dużo i rozpocząłem proces zrywania współpracy i znajomości.
Ze śmiesznych sytuacji z tym związanych to dobre jeszcze było jak składałem zeznania i ta babka pyta się mnie:
-
A ten pan Czarek z którym spotykał się kolega, to wie pan jak ma na nazwisko?
-
Nie wiem
-
Niewiadomski (i patrzy się na mnie wyczekująco)
-
Aha no i? (Powinno to na mnie zrobić wrażenie czy co?)
-
No z tych Niewiadomskich (debilu)
-
Aaa (jakiś aktor? polityk? Powinienem znać? ) Chyba miałem minę debila bo dodała:
-
Dziad, cos panu mówi?
-
Aaa Dziad coś słyszałem (bijacz nie jestem w twoim lore, nie szpanuj mi swoimi bossami bo sama nie wiesz nawet kto to jest Hideo Kojima)
Druga akcja była jak przyszła do mnie już po aresztowaniu dziewczyna kolegi i pyta się mnie:
-
Ej Natenczas a czemu jak policja rano przyszła to powiedzieli "dzień dobry panie Krzysztofie, a może panie Mariuszu??" Przecież on ma Krzysztof na imię?
-
Nie mam pojęcia...
Ale kłamałem bo tak naprawdę miałem pojęcie. Kolega mówił że ma na imię Mariusz jak na boku bajerowal jakieś laski, żeby miały trudniej go namierzyć później
Kolega trzy miesiące miał podsłuch na telefonie, więc wiedzieli o nim wszystko, łącznie z tą trawa w mieszkaniu
Zrobili z tego zorganizowana grupę przestępczą więc wesoło było.
#originalcontent #truestory #policja #heheszki
Imiona zmienione
@NatenczasWojski
Ze śmiesznych sytuacji z tym związanych to dobre jeszcze było jak składałem zeznania i ta babka pyta się mnie:
A ten pan Czarek z którym spotykał się kolega, to wie pan jak ma na nazwisko?
Nie wiem
Niewiadomski (i patrzy się na mnie wyczekująco)
Aha no i? (Powinno to na mnie zrobić wrażenie czy co?)
Trzeba było powiedzieć, że z tych Niewiadomskich to kojarzysz Eligiusza i że chyba zginął od kuli. A potem patrzeć jak im styki przepala XD
Tutaj tłumaczenie suchara:
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
#ankieta #policja #rekrutacja #służba #prawo #organyścigania #kraj #polska #służbymundurowe
Czy Twoim zdaniem praca w policji jest dobra? Czy to w porządku opcja? Czy warto tam pracować?
ciezki temat, bo generalnie to chyba zalezy. Jak wyladujesz na jakims wypizdowie dolnym w kedzierzej dziurze, to kasa niezla a i praca pewnie z tych, ze pospisz w lesie i bedzie dobrze., Ale na awans to raczej nie bedziesz mial co liczyc. Z drugiej strony, patrzac na to, ze praca pewna, mozesz walic w c⁎⁎ja chorobowymi a i starac sie nie musiz duzo bo glowa muru nie przebijesz. A do tego 25 lat i emeryturka (60% podstawy) -> bylbym juz za polowa drogi w mojej karierze...
A w obecnej pracy musze przesiedziec jeszcze 30 lat.... to jednak policja nie wydaje mi sie taka zla
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
#lublin #policja #polskiedrogi #tesla
Zaloguj się aby komentować
Niedługo mija już 5 lat od głośnej zmiany przepisów dotyczących obowiązków kierowców dojeżdżających do przejść dla pieszych, więc można przyjrzeć się jak wyglądają statystyki po takim czasie. Mówiono o tym bardzo dużo zarówno w kontekście pozytywnym ("będzie znacznie bezpieczniej") jak i negatywnym ("szykujmy się na lawinę samobójców wchodzących bez patrzenia na boki"). Całkowita liczba wypadków drogowych trzyma się od paru lat mniej więcej 21 tysięcy przypadków rocznie. Dane pochodzą od polska #policja z tej strony: https://statystyka.policja.pl/st/ruch-drogowy/76562,wypadki-drogowe-raporty-roczne.html
Wypadki drogowe z udziałem pieszych na przejściach i ich skutki w liczbach:
-
2019 - ogółem 3 466 - zabici 234 - ranni 3 375
-
2020 - ogółem 2 678 - zabici 197 - ranni 2 581
-
2021 - ogółem 2 349 - zabici 153 - ranni 2 275
-
2022 - ogółem 2 463 - zabici 145 - ranni 2 391
-
2023 - ogółem 2 684 - zabici 132 - ranni 2 658
-
2024 - ogółem 2 529 - zabici 131 - ranni 2 502
-
2025 - ogółem 2 308 - zabici 105 - ranni 2 251
Osobiście miałem nadzieję, że ogólna poprawa będzie bardziej zauważalna na korzyść tych przepisów, ale cieszy i tak stale malejąca liczba osób zabitych. Czy może mieć na to wpływ przypuszczalnie średnio mniejsza prędkość kierowców przed przejściami, czy to tylko przypadek?
Inna sprawa - w związku z trendem w social mediach coraz częściej widzi się poruszany temat nielegalnej jazdy pojazdami mechanicznymi po chodnikach, przez które giną niewinni piesi. Czy faktycznie taki temat istnieje i ma odzwierciedlenie w statystykach? Okazuje się, że owszem i zdarza się to częściej niż człowiek mógłby pomyśleć po przebijających się tylko niekiedy do szerszej wiadomości newsów:
-
2019 - ogółem 353 - zabici 6 - ranni 348
-
2020 - ogółem 259 - zabici 10 - ranni 255
-
2021 - ogółem 261 - zabici 16 - ranni 254
-
2022 - ogółem 316 - zabici 12 - ranni 300
-
2023 - ogółem 327 - zabici 17 - ranni 314
-
2024 - ogółem 321 - zabici 10 - ranni 321
-
2025 - ogółem 348 - zabici 8 - ranni 337
W tym wycinku lat można zauważyć pewien niepokojący trend wzrostowy w całkowitej liczbie odnotowanych wypadków i osób w nich poszkodowanych. W lutym br. miało miejsce dość głośne zdarzenie, w trakcie którego 8-letnia uczennica potknęła się przechodząc bramą na teren szkoły i niezauważona przez jadącą autem nauczycielkę została wciągnięta pod pojazd powodując tym u niej poważny uszczerbek na zdrowiu. Czy coś da się zmienić? Jak pilnować kierowców, gdy wakatów w policji coraz więcej?
#ruchdrogowy #statystyki


@Szuuz_Ekleer Wiesz, te dane są za mało szczegółowe by wyciągać wnioski. Na szczęście mamy teraz narzędzia statystyczne pozwalające na dosyć dokładną ocenę zmian pod warunkiem, że dane będą wyczerpująco opisane.
Kultura jazdy bez wątpienia wzrosła. Nie da się jednak ocenić czy konkretny zestaw przepisów dotyczących zachowania przed przejściem dla pieszych wpłynął na ich kształtowanie. Może tak. Śmiem przypuszczać, że nawet w znaczącym stopniu, bo z własnej obserwacji mogę stwierdzić, że samo wyostrzenie uwagi przed dojazdem do przejścia skutkuje lepszą świadomością przestrzenną. Ale z danych, które przytoczyłeś nijak nie da się wyciągać wniosków na ten temat. Jest spadek liczby zabitych, ale trudno stwierdzić w jakich okolicznościach. Bo liczba rannych wskazuje na stabilnie wysoką liczbę incydentów. Trzebaby więcej danych szczegółowych.
Zaloguj się aby komentować
Holenderska policja poinformowała o zdarzeniu z Binckhorstlaan.
Podczas kontroli drogowej kierowca nie zatrzymał się i uciekł pieszo. W trakcie ucieczki wyrzucił woreczek z porcjami kokainy. Został szybko odnaleziony przy torach kolejowych.
Jak ustalono, prowadził pod wpływem narkotyków, miał już wcześniej zatrzymane prawo jazdy i był na wyroku w zawieszeniu.
#policja #holandia #narkotyki #poscig #prawo

Zaloguj się aby komentować






