Hejto.pl

Zaloguj się aby komentować

Electron, zapewne wielu wam kojarzy się z chemią i fizyką niż oprogramowaniem. Jednak wiele z Was z niego korzysta. Jest to silnik w sumie można to określić dla gówno aplikacji. Takiej jak moja xD. Jest niczym innym jak silnikiem chromium lub edge (pod windows) w celu uruchamiania javascript jako oddzielna aplikacja. Jakby nie patrzeć to nic innego jako przeglądarka z inną ikonką, oczywiście może być coś dodatkowo dodane. Taka nowoczesność w domu i zagrodzie.


Przechodząc jednak do brzegu. Z rok temu uwalili wsparcie dla procesorów z serii AMD athlon 64, więc dobrze ponad 20 letnich, zgłoszenie że komuś coś nie działa miałem jedną.


Teraz uwalili wsparcie dla procesorów Intel Core2duo / Core2Quad i podobnych, wiec pewnie wszystko przed erą core 1 generacji nie działa, czyli starsze jak 17 lat. Mam kilkanaście zgłoszeń że popsułem im komputer, bo aplikacja działała i nie działa. C⁎⁎j z tym, że działa przez web.

Pokazuje mi to jedno, ludzie nie szanują swoim pieniędzy, jak można współcześnie używać 18 letniego komputera. To więcej zużywa prądu na grzanie się jak realnie wykonaną pracę, jak za kilka stówek można kupić używany zużywający połowę lub nawet 90% prądu przy tych samych rzeczach.

Tak samo uważam, że linux na stare komputery to bajki.


#linux #programowanie

Co do Electrona i narzekania ludzi na niego to ja bym chciał przekleić wypowiedź jednego deva na Reddicie którą kiedyś widziałem i sobie zapisałem bo moim zdaniem idealnie podsumowuje dlaczego Electron to nie jest aż takie zło jak niektórzy piszą i nie powinno się jechać po wszystkich aplikacjach które go używają:

I used Electron because it's the most effective way for me to build/maintain this free and open source app in my limited free time. I know C# and could have built the same sort of app with that. However, building and maintaining the C# version would easily take me twice as long. If I had unlimited free time, hell yeah I'd redo this all in C#.

Twinkle Tray exists because I didn't like how the other DDC/CI apps look and function. I value that more than ~80MB out of the 32,000MB of RAM in my PC. More than 20,000 people use Twinkle Tray every week and have no problem with the <1% RAM footprint it uses. Other people feel differently. That's fine. Nobody is making them use it and there are plenty of excellent alternatives (ex. Monitoran and ClickMonitorDDC).

If you want to criticize companies for forcing poorly made Node/Electron apps on you (ex. Slack, Teams, the old Xbox app, NVIDIA's drivers), that's one thing. They have the man-hours and resources to build those programs better if they wanted to. But negative comments like these are pointlessly hurtful to developers who offer their code for free. Most FOSS developers are just building things for fun in their free time.

żródło: https://www.reddit.com/r/Windows10/comments/n190vz/comment/gwq7ahd/


Jako, że sam napisałem parę apek w Electronie z czego 2 upubliczniłem na GitHubie totalnie zgadzam się z tym co napisał. Dla wielu ludzi Electron to jest jedyna opcja aby dostarczyć za darmo w krótkim czasie używalną aplikacje. Zacząłem się uczyć Rusta i wrzuciłem 2 projekty na GH ale szczerze to pisanie i utrzymywanie ich to jest dla mnie katorga i potrafię spędzić 4x więcej czasu myśląc jak zaimplementować rzeczy w Rustcie które w JS robi się w parę linijek kodu albo są wbudowane w język jako API przeglądarki. Problem jest taki, że większość wydajnych języków albo ssie w robienie GUI albo są trudne i mają wysoki próg wejścia.

@30ohm no niestety trzeba zacząć traktować recykling poważniej niż „wysyłamy do Hindusa i wyjebane jajca”. A poza tym trzeba stworzyć strefę czystych kalkulacji w centrach dużych miast.

Zaloguj się aby komentować

Nie jestem z tego dumny, ale w latach 2012-2015 chodziłem na Marsz Niepodległości. Pamiętam jaki wtedy był pojazd po Rosji i wszystkim co z nią związane. W 2012 doszło do słynnej bitwy na moście Poniatowskiego w trakcie Euro 2012 między polskimi husarzami a ich odpowiednikami z Rosji. W 2013 ktoś podpalił budkę strażniczą pod ambasadą rosyjską. Niesamowite to wyzwoliło emocje i skandowanie przeciwko Rosji przybrało na sile na przynajmniej kolejne 30min. Z tych kilku lat uczestnictwa w marszu nie przypominam sobie ani jednego momentu, gdzie ktoś podnosiłby temat Wołynia, Bandery, czy Ukrainy. Mało tego, różne polskie naziolki chwaliły takie organizacje jak Azov. Wystarczyło, że ruscy dosypali trochę do propagandy i obecnie ten sam kwiat narodu, którego poglądy są kształtowane na fb i tiktoku, chodzi i bredzi o Wołyniu i UPA, czyli o tematach, o których jeszcze kilka lat temu nie miał pojęcia lub miał w to wywalone. Patriotyzm w Polsce, oczywiście ten polegający na darciu ryja, szukaniu sobie wroga, najlepiej takiego w którego łatwo walić i noszeniu majtów z symbolem Polski walczącej wyprodukowanych w Chinach, to rak na zdrowej tkance społeczeństwa.

#polityka

76c84a67-f53d-47da-9949-4a614fe82df6

@cweliat Bo wtedy rosja wpływała na lewicowe środowiska żeby nie rozwijać wojska, blokować inwestycje np. gazowe, atom w imię ekologii a później się przeniosła na prawicę żeby nie pomagać zbrojnie ukraińcom.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dokładam kolejne flaszki i podbijam redukcję kolekcji ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Flakony (na sprzedaż w całości, ale i mogę odlać):

Nasomatto Duro ~12/30ml - 170pln

Nasomatto Silver Musk ~15/30ml - 185pln

Nasomatto Pardon ~25/30ml - 350pln

Lalique Ombre Noire 95/100ml - 110pln

Cartier Declaration d'Un Soir 50/125ml - 200pln

FM Musc Ravageur (vintage, sprzed reformy, dobrze j⁎⁎ie) 15/50ml - 225pln

Armaf Club de Nuit Intense Limited Edition Parfum 55/105ml 120pln

Roja Vetiver Parfum Cologne ~20/100ml - 140pln

Serge Lutens Fille En Aiguilles ~25/100ml - 250pln

Valentino Uomo Intense PUIG (batch 81351 - 2018-05-15) 70/100ml, brak opakowania - 400pln

Marc Antoine Barrois B683 EXT (batch 010F - rocznik 2021) 28/50ml, brak opakowania - 450pln

Ermenegildo Zegna Indonesian Oud EDP 60/100ml - 500pln

Moresque Soul Batik 50/75ml - 220pln

Woods Collection North Star 90/100ml - 140pln

Xerjoff Decas (og karton i trumienka) ~90/100ml 460pln

Xerjoff Casamorati Dolce Amalfi (ori opakowanie) 90/100pln 450pln

Rosendo Mateu no. 5 Elixir 65/100ml - 650pln

Daniel Josier Vetiver 30/100ml - 150pln

Bvlgari Ambero (batch grudzień 2020) ~90/100ml - 650pln

Lacoste Match Point Cologne 95/100ml - 100pln

Ormonde Jayne Montabaco Cuba (waga bez korka 236g) ~30/88ml - 220pln

Odlew:

ATH Onyx 18pln/ml

ATH Homme 16pln/ml

Serge Lutens Chergui 4pln/ml

Xerjoff Alexandria II 10pln/ml

Amouage Lyric 7pln/ml

Amouage Dia 7pln/ml

Ori miniaturki:

MDCI Fetes Persanes 9/11ml 95,00 zł ori miniaturka bez atomizera

MDCI Invasion Barbare 7.5/11ml 85,00 zł ori miniaturka bez atomizera

Dekanty:

Xerjoff Ivory Route 6/10ml 55,00 zł

ATH Zeus 7/10ml 60,00 zł

Chopard Black Incense Malaki 7/10ml 17,00 zł

Kenzo Homme Intense 7/20ml 14,00 zł

Lesquendieu Orris Amber 4/5ml 40,00 zł

Dua Fragrances Chypre X 4/5ml 32,00 zł

YSL L'Homme Parfum Intense 14/30ml 50,00 zł batch 38L500

Bvlgari Bvlgari Pour Homme 5/10ml 25,00 zł

Jo Malone Myrrh & Tonka 2.5/5ml 20,00 zł

Roja Oceania 10ml 100,00 zł

Milano Fragranze Naviglio 4/20ml 24,00 zł

Milano Fragranze Diurno 4/20ml 20,00 zł

JMP Fir Of The Dark 2.5/3ml 22,00 zł

JMP Fir & Berries 2.5/3ml 22,00 zł

JMP Woody Orange 4/5ml 25,00 zł


Wszystkie ceny (oraz mililitry) podlegają rozsądnej negocjacji, wysyłka inpost bądź dpd gratis powyżej 200pln

#rozbiorka #perfumy

Zaloguj się aby komentować

W zeszłym roku miałem trochę lepszą formę rowerową niż mam teraz, więc z kumplem wybraliśmy się na imprezę pt. Rajdy dla frajdy z myślą, że skoro ma to być pseudowyścig amatorów to będzie czilowe kręcenie w okolicach 30-35kmh i oglądanie widoczków. Błąd. Był ogień od samego początku, srogie tempo i ciśnięcie momentami po 50-60 kmh w peletonie (przynajmniej póki starczyło siły). A czemu o tym wspominam, otóż w sobotę wybrałem się na tor Poznań, nie ogarnąłem jednak że impreza to Time Attack Cup a nie jakiś pierwszy lepszy track day xD


Jeśli chodzi o moje doświadczenia torowe, to są one mizerne. Na żywo kilka sesji na torze Uć (który tak naprawdę nie jest nawet torem tylko "Ośrodkiem doskonalenia jazdy"), trochę na torze Modlin no i simracingowe śmiganie po komputerowym torze Poznań z koleżką w luźne wieczory. Muszę przyznać, że wirtualny tor Poznań bardzo nam siadł i jednym z motoryzacyjnych celów na ten rok było zaliczyć tam sesję na żywo. No i oto przypadkiem w środę patrzę - Tor Poznań. Sobota. Jeżdżą. Ziom, kupujemy? Kupujemy. No to kupiliśmy.


Po tym jak kasa poszła zacząłem sprawdzać coś więcej o samej imprezie na jaką się zapisaliśmy. No i szybko okazało się, że nie jest to jakaś tam zwykła imprezka żeby poganiać autem tylko Time Attack Cup czyli właśnie zawody dla amatorów - no ale już huk, zapłacone. Ale im dłużej patrzyłem na listę startową, tym gorzej to wyglądało xD Duża część aut porobiona na 400 i więcej koni, wszyscy na slickach/semislickach no i patrząc po niektórych nazwiskach albo ich czasach widać że nie są to niedzielni /czy tam sobotni/ kierowcy. No ale ponownie - huk, zapłacone xD


Auto, którym pojechałem to kombi xD w postaci starego Mercedes AMG C63, praktycznie wszystko w aucie jest seryjne oraz ma założone drogowe opony, nie semislicki - natomiast nawet w fabrycznej formie jest dość szybkie (ponad 500 kuni) i sztywno zestrojone więc obawiałem się głównie przegrzewającego się oleju (regularny problem w tych samochodach, dokupiłem akcesoryjną chłodnicę ale jakoś nie było czasu założyć) no i oczywiście czynnik ludzki w postaci kierowcy-leszcza xD


Jak wygląda sama impreza na torze? Ludzie są podzieleni na pięć grup, od najszybszej do najwolniejszej, ja trafiłem do przedostatniej co chyba było dobrym wyborem. Sesja trwa około 15 minut, w ciągu których da się zrobić 6-7 okrążeń. Potem grupa zjeżdża i jej miejsce zajmuje kolejna, więc sesja trafia się co około godzinę-półtorej. Z jednej strony trochę mało, z drugiej szybka jazda po torze jest dość wyczerpująca zarówno dla kierowcy-amatora jak i auta, więc może to i lepiej - tym bardziej, że usterki wśród zawodników były całkiem częste i sporo aut zjeżdżało w trakcie z toru lub wręcz było ściąganych lawetą. Moja pierwsza sesja trwała całe dwa okrążenia i skończyła się czerwoną flagą po tym jak jeden kierowca obrócił auto na zakręcie przy wyprzedzaniu innych po wewnętrznej, drugi złapał gumę a trzeci jakąś usterkę techniczną. Na szczęście potem było już lepiej.


Jak wygląda kontakt z szybkim torem, dla osoby która nie miała z tym wcześniej doświadczenia poza śmiganiem na symulatorze? Muszę przyznań, że simracing naprawdę NIEŹLE potrafi przygotować do jazdy. Nitkę miałem z grubsza obcykaną, tor znałem, orientacyjne prędkości w zakrętach również. Natomiast, to czego symulator nie odda to przygotowanie "psychiczne" - odczucia z siedzenia przed monitorem vs w fotelu z aucie lecącym momentami w okolicach 200kmh wraz ze wszystkimi konsekwencjami ewentualnych błędów wchodzą trochę na głowę. Przy czym wydawało mi się, że jadę szybko ale dopiero po obejrzeniu filmików widzę jak się srałem - hamowania duuuużo za wcześniej, prędkości za niskie. Drugim stresującym czynnikiem była dla mnie obecność innych ludzi na torze xD wyprzedzanie gdy jadą za wolno lub bycie wyprzedzanym samemu - tak naprawdę każdy taki manewr powoduje pogorszenie czasu i trzeba mieć albo farta albo jeździć sporo szybciej niż ja aktualnie żeby być w stanie przejeżdżać czyste kółka. Co ciekawe też, jeżeli chodzi o samą jazdę uważam, że symulator jest sporo trudniejszy od prawdziwego auta, rzeczywistość pozwala dużo szybciej, łatwiej i dokładniej wyczuć zachowanie samochodu i opon, stwarza jednak dodatkowe ryzyka, jak inni użytkownicy lub przypadkowo wylane na torze płyny zostawione przez inne pojazdy.


Na sobotę miałem dwa cele - nie rozjebać auta i zejść z czasem okrążenia poniżej dwóch minut. Drugiego nie udało się osiągnąć (zabrakło 3 sekund, dla porównania na symulatorze dość łatwo siadało mi 1:56), ale pierwszy - i może ważniejszy - już tak. Niestety, nie wszyscy mieli tyle szczęścia - pechowo, na ostatnim kółku ostatniej sesji rozlany na torze olej spowodował wypadniecie z toru dwóch aut i ich dość istotne uszkodzenie. Ogólnie wypad oceniam megadobrze, myślę że wizyta na szybkim torze dla każdego fana motoryzacji to punkt obowiązkowy. Jedyny problem jaki mam to wrażenie, że amatorski sport jest trochę zbyt poważny. Czy dotyczy to rowerów czy motosportu czy pewnie dowolnej innej dyscypliny, trafiają się ludzi którzy traktują to wydarzenie jakby było zawodami o tytuł mistrza kosmosu. Albo to ja mam zbyt wyjebane.


Filmik z przejazdu:

https://youtu.be/IggZiq6_gKk


#motoryzacja #samochody

fb82f754-a043-41d9-a137-da36f9850ccd
53b706c2-78b9-44f1-8232-5af0562af7e5

@knoor kuuurde, Ty jak coś napiszesz to nie ma... Powinieneś pisać jakieś artykuły do motogazet, albo nagrywać coś więcej na YT. Bez kitu.

W ogólnie to dobrze, że na YouTubie Cie obserwuję, bo by mi wpis uciekł. A tak pokazało mi się w subskrypcjach, to wiedziałem że jest wpis xD

Co do pasjonatów to trochę jak z pastą o chodzeniu po bułki. Niestety wszędzie tak jest, ludzie tryhardują jakby ich życie od tego zależało i przez to robienie czegokolwiek jako "casual" jest czasami bardzo frustrujące ( ͠° ͟ʖ ͡°)

Najs, jaka max prędkość na prostej startowej? Polecam też spróbować wydarzeń Superoes na Torze Poznań, puszczają auta pojedynczo, dodają szykany z opon na długich prostych, kombinują z ustawieniem trasy i jako że rzecz się dzieje zazwyczaj w czasie jesieni i zimy można nauczyć się jeździć w złych warunkach. Na początku jest też trening na odcinku kartingowym. No i cena, mniej niż 400 zł

@knoor No i fajnie całkiem ładny płynny przejazd na nagraniu. Wsłuchując się w dohamowania i odpuszczanie gazu to spokojnie uciąłbyś te 3 sekundy na nieco mniejszym wyjebaniu o ile wystarczająco ufasz obecnemu setupowi hebli

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@WujekAlien Ja pi⁎⁎⁎⁎lę, lont mi się odpalił. Słyszałem już o tych bambinistycznych pomysłach ale sądziłem że to takie wybujałe fantazje odklejonych kolorowowłosych aktywistek. Ten mural pokazuje, że to na poważnie. Popatrzyłem sobie na profil fejsbukowy, obejrzałem linka od 209po. Zgrzytałem przy tym zębami, bo o ile ścieżka prowadząca do Senestech to pewna hipoteza, może być interesująca. Bo mianowicie panny z tej pojebanej fundacji twierdzą, że nie biorą żadnych rządowych pieniędzy, to jeszcze (podobno) dają granty innym nawiedzonym. Zatem zajrzałem do KRS. Za tym posranym ruchem stoi rodzina Wypychewiczów. Sobie sprawdźcie kto zacz. Podobno kochają zwierzątka, ale cel biznesowy wydaje mi się całkiem prawdopodobnym.

A co mnie odpaliło? Bo znowu ktoś, kto nie ma pojęcia o zagrożeniu dla zwykłych ludzi usiłuje im urządzić świat. Tylko dlatego, że go stać.Przypadkiem mam zasrane i zaszczane przez szczury podwórko, a w bagażniku te k⁎⁎wy zrobiły sobie świetlicę. Niszczą chałupę, niszczą komórki lokatorskie i ich zawartość. Obróciły w perzynę ogródek założony siłami innych aktywistów (finansowanych przez miasto) i lokatorów. Do śmietnika (utrzymywanego we względnym porządku) nawet za dnia strach wchodzić. Sam zatłukłem własnoręcznie jednego spaślaka, który utknął w dziurze koło kółka pojemnika i ktoś nieuważny mógłby otrzymać dużej urody ranę gryzioną.

Pod filmikami na jutubie komentarze wyłączone. No ciekawe czemu?

A nawiasem mówiąc usługa odstrzelenia szczurów i gołębi (szczurów ze skrzydłami) z gazowej wiatrówki z noktowizją, powszechna w krajach anglosaskich, w Polsce nie istnieje. Podobno jest sprzeczna z przepisami. Mimo że jest najbardziej humanitarną formą wysłania szkodników na tamten świat.

Zaloguj się aby komentować

Kiedyś to nie było tego ADHD

Tymczasem moj ojciec któremu pokazałam moje pomidory dwa lata temu


#ogrodnictwo


Będzie na stare lata chyba na rynku handlował, bo kto to przeje i przerobi.


To jest tylko część, jeszcze jest jeszcze wiecej tego na dworze. Żeby była jasność, jeszcze dwa lata temu sytuacja wyglądała tak, że w życiu nie posiał nawet rzodkiewki.

5ea6c598-4c24-4900-a147-22a944b7cbc1

@GazelkaFarelka dużo z tym roboty, ale narobić sobie na zapas przecierow, keczupów, soków i sosów to rewelacja. Kilka lat temu z różową się tak wzięliśmy i mamy eleganckie zapasy

Ło kurwancka, to się chłop odpalił. Wygląda profesjonalnie. Nawet wiatrak jakiś jest to pewnie i jakieś czujniki i inne duperele.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

951 + 1 = 952


Tytuł: Cockpit

Autor: Jerzy Kosiński

Tłumaczenie: Mira Michałowska

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 7/10


#bookmeter


***


Wykonawszy kilka zdjęć, poprosiłem ją, żeby oburącz uniosła włosy nad głowę. Posłuchała mnie. Następnie powiedziałem, że muszę zmienić obiektyw. Skinęła głową. Odchyliłem się w fotelu i nacisnąłem włącznik.



Nie ukrywam, że przeczytałem tę książkę dla jednej sceny. Jednej z tych chorych paskudnych scen, że jakaś kobieta, pół-k⁎⁎wa, którą wydał bogato za mąż nie była posłuszna i zwabił ją gdzieś, dał zastrzyk obezwładniający oraz wynajął trzech plugawych owrzodzonych włóczęgów, żeby ją na jego oczach brutalnie rżnęli, a on sam na to patrzył i robił zdjęcia. W Cockpicie to było chyba, a potem ją napromieniował, o której dokładnie takie słowa mogłem przeczytać w Good night, Dżerzi pana Janusza Głowackiego. No to przeczytałem ten Cockpit (taka scena faktycznie tam była, może nie aż tak chora, jak cała prowadząca do niej sytuacja) i nie żałuję. Ale żebym się z tej lektury jakoś szczególnie cieszył, no to też jednak nie. Tym bardziej, że Cockpit przeczytałem zaraz po Krokach i, moim zdaniem, te książki bardzo niewiele się od siebie różnią. Różnią się tak mało, że gdyby zostały wydane w jednym tomie, pod wspólnym tytułem, to niewiele by to zmieniło.


W Cockpicie, tak jak i w Krokach, czytelnik dostaje zbiór kolejnych opowieści. Różnica polega na tym, że w przypadku Cockpitu wydawca na tylnej okładce informuje mnie, że są to fragmenty z życia tego samego bohatera, uciekiniera z nienazwanego państwa totalitarnego (choć można doszukać się w nim Polski, pomimo zastrzeżenia autora na początku książki, że jest ona czystą fikcją – taka niejednoznaczność całkowicie w stylu pana Kosińskiego, ale sam opis sposobu ucieczki kapitalny!), a w przypadku Kroków informował mnie, że opowieści nie są ze sobą powiązane. Ja tam różnicy (poza jednym bodaj przypadkiem w Cockpicie, kiedy to opowieść rzeczywiście jest kontynuacją jednej z poprzednich) nie widziałem. Dla mnie równie dobrze można by napisać, że to Kroki opowiadają epizody z życia tego samego człowieka, a Cockpit to kilkoro różnych, niepowiązanych ze sobą bohaterów (choć bardzo do siebie podobnych).


Tematyka tej książki, no cóż, również zbliżona do Kroków. Pan Kosiński eksploruje mroczną część natury człowieka. Zajmuje się, takie mam wrażenie, przede wszystkim wynikającą z jakiegoś może lęku albo innego zaburzenia potrzebą dominacji. To właśnie uznałbym jako motyw przewodni wszystkich tych obrazków, jakie autor w Cockpicie mi przedstawił. Charakterystycznym dla pana Kosińskiego wydaje mi się, po lekturze kilku jego książek to, że nie zajmuje się on niczym innym niż tylko przedstawianie zdarzeń. Jego bohaterowie (bohater?) nie mają głębszych rozterek, niekoniecznie zastanawiają się nad swoim działaniem – oni po prostu działają. Czy pod tym wszystkim autor chciał przedstawić cokolwiek innego, czy myślał tylko tak, jak to napisał – nie mam pojęcia. Da się jednak samodzielnie doszukać się w czasie lektury obu tych książek drugiego dna, bo, przynajmniej mnie, pytanie dlaczego ci bohaterowie (ten bohater?) są tacy, jacy są nasuwało się samo.


Cockpit jest bardzo podobny do Kroków i, jeśli ktoś miałby po prostu ochotę zapoznać się z tym, jak pan Kosiński te książki napisał, wydaje mi się, że wystarczy przeczytać jedną z nich (Kroki są krótsze jakby co). Ale sposób, w jaki obie te pozycje są napisane może się podobać. Mnie się całkiem podobał.

1d9fbb61-e577-43f5-a9da-3610d58377c1

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować