Zdjęcie w tle

knoor

Osobistość
  • 104wpisów
  • 701komentarzy

No dobra, nadszedł czas na ogarnięcie ostatniego harlejka. Podchodziłem do niego przez ostatnie trzy miesiące jak pies do jeża, bo był najcięższy, najbrzydszy oraz najbardziej toporny - no i ilość widocznych na pierwszy rzut oka uszkodzeń do ogarnięcia wydawała się największa. Powstaje pytanie - to po cholerę go kupiłem? Otóż wpadł mi w oko przypadkiem, gdy przeglądałem sobie aukcje - zauważyłem, że ktoś założył do niego tuningowe głowice silnika i uznałem, że skoro wpakowano dobrych parę tysięcy w same głowice oraz ich wymianę w motocyklu, który przez 15 lat zrobił nieco ponad 12 tysięcy kilometrów, to istnieje spora szansa, że w środku znajdę również inne, ciekawe części. Póki co wszystko wskazuje, że miałem rację - dolot, wydech, komputer sterujący silnikiem, kit zwiększający pojemność, tuningowe głowice, akcesoryjna chłodnica oleju - nawet nie licząc dodatków "wizualnych" kosztowało to kogoś spore pieniądze a całkiem możliwe, że również wewnątrz silnika znajdę kilka fajnych gratów.


Motocykl można powiedzieć, że jest archetypem tego, co przeciętny człowiek ma na myśli mówiąc "harlej". Ogromne rozmiary, gigantyczna kanapa, mnóstwo chromu, kufry, ilość oświetlenia porównywalna z pasem startowym oraz wieśniackie dodatki z czaszkami - wszystko to, a nawet więcej. Z tyłu zamocowano hak holowniczy (xD) z uciągiem do tony (xDD), skrzynia została przerobiona tak, że ma bieg wsteczny - a na kierownicy zamontowany pokaźnych rozmiarów głośnik bluetooth, któy udało mi się już uruchomić i sparować z telefonem. Puszczana z niego playlista z muzyką country sprawiła, że jeszcze nigdy dłubanie nie było tak przyjemne;) Lista braków i elementów koniecznych do naprawy z jednej strony jest dość długa, z drugiej - nie ma tam jakichś straszliwych rzeczy a i obejmuje sporo kosmetycznych punktów, które nie są wymagane do tego, żeby motocykl mógł poruszać się normalnie po drodze, a bardziej takich, które wychwyciłem i które będe chciał zrobić, żeby doprowadzić go do perfekcji.


No bo właśnie, to co początkowo kupiłem jako potencjalne źródło ciekawych części z możliwością sprzedaży dalej... jakoś nagle zaczęło mi się podobać. Tak jak nigdy nie przemawiały do mnie harlejowe krążowniki szos tak dzisiejsza sesja dłubania sprawiła, że obudził we mnie zew przygody i chęć niespiesznego pokonywania kolejnych kilometrów, zacząłem wyobrażać sobie śmiganie bocznymi drogami, doświadczania przestrzeni, cieszenie się jazdą:

https://youtu.be/4ZGMuMXpmJw?si=cd2Liu4kQWBUQCJZ&t=60

Znajomy z którym rozmawiałem planuje w lato wyjazd do Turcji grupą kilku motocykli i pytał czy nie chciałbym się wybrać, kto wie? Może właśnie składam sobie sprzęt na wyjazd? Jak na razie muszę ogarnąć go do czwartku, kończy mi się tymczasowa rejestracja, a nie chcę jechać do urzędu celem jej przedłużenia. Pierwszego harlejka ogarniałem niemal rok, tutaj mam nadzieję zamknąć się w cztery wieczory w stanie "surowym, zamkniętym" żeby za jakiś czas pobawić się w różne fanaberie, typu zmiana koloru na inny - no, ale to może spokojnie poczekać.


#motocykle #harlejekzusa

41fb01cf-4a4e-4f96-8277-934c548f8ccf
1b77069d-f6d0-4ac6-8582-b36f0bf7db3d

Zaloguj się aby komentować

Cztery z pięciu kupionych na jesieni harlejków ogarnięte - w tym sensie, że jeżdżą, skręcają, trąbią, świecą i można nimi na legalu już ganiać po ulicy - natomiast zostało trochę kosmetyki i mniej lub bardziej istotnych napraw do zrobienia zanim będę mógł powiedzieć, że wszystko zostało zrobione.


Numer cztery to chyba najbardziej podobający mi się model - fajne połączenie czarnego, chromu/aluminium i czerwonych akcentów; jednocześnie klasyczna sylwetka, przyzwoita moc i kilka modyfikacji w hamulcach i zawieszeniu poprawiających jazdę. Wydech jest tak w sam raz głośny - dość głośny w porównaniu do zwykłego, fabrycznego moto, jednak cichy jak na harlejka - a jednocześnie hałasuje dopiero wtedy gdy mocniej odkręci się gazu, nie cały czas. Motocykl trafił na licytację po tym, jak przewrócił się na bok na postoju lub przy niewielkiej prędkości i uderzenie spowodowało, że poluzowała się kostka przy stacyjce i sprzęt przestał odpalać. Naprawa zajęła niewiele czasu, natomiast zanim prześledziłem i znalazłem źródło problemu minął mniej więcej cały dzień. Poza tym większych zniszczeń nie stwierdzono, co więcej znalazłem nawet kilka ciekawych dodatków, których się nie spodziewałem.


Niestety wczoraj podczas jazdy próbnej zwróciłem uwagę na jakieś odbiegające od normy dźwięki dochodzące z okolic skrzyni biegów/primary. Czym jest primary? Otóż w harlejkach skrzynia biegów nie jest zespolona z silnikiem jak w większości cywilizowanych motocykli, za to stanowi osobny, odkręcany element. Z silnikiem natomiast łączy ją łańcuch ukryty wewnątrz obudowy i ta właśnie obudowa oraz ukryty w niej łańcuch to owo "primary". Dźwięk o którym wspomniałem prawdopodobnie pochodzi od zużytego łożyska których kilka się tam znajduje i naprawa jest upierdliwa, ale nie powinna być trudna. Oczywiście zakładając, że prawidłowo zdiagnozowałem źródło problemu. Czeka mnie jeszcze wymiana uszczelki miski olejowej (podcieka), podmianka tylnego koła, żeby pasowało do przedniego no a poza tym trochę kosmetyki i powinno być dobrze.


Został mi do zrobienia ostatni, piąty sprzęcior i zarazem najbardziej paskudny. X pomocą czata GTP udało mi się wykonać wizualiację jak mógłby wyglądać po przebudowie, zmianie koloru i paru zmianach stylistycznych i jest całkiem obiecująco. No, zobaczymy. Na razie trzeba go doprowadzić do porządku na co mam jeszcze nieco ponad tydzień.


#motocykle #harlejekzusa

354add00-4715-4ec3-af53-2a070eb55164
c72ef7bd-82fe-47fc-bcc3-154b2ab5ad54

@knoor to oczywiście personalna rzecz, ale przednia felga wygląda paskudnie, zupełnie mi nie pasuje do reszty motocykla.

Kanapa oryginalna? Bardzo ładne przeszycia w romby.

Zaloguj się aby komentować

Dałem trochę atencji swoim motoryzacyjnym nabytkom zamiast w kółko tylko dłubać zgruzowane harlejki albo regulować gaźniki znajomym do 2 w nocy i wyszła z tego bardzo fajna sobota.


Z samego rana kurs na Tor Uć na track day; byłem ciekaw, czy doświadczenia zdobyte przez kilka tygodni jazdy za wirtualną kierownicą sim riga przełożą się w widoczny sposób na czasy na torze. Pojechaliśmy z kumplem na dwa auta (Merolek C63 + BMW 330i) z cwanym planem podwojenia funu i wrażeń z track daya jednym prostym trikiem - mianowicie poprzez zapisanie się do dwóch różnych grup, żeby na zmianę jeździć jako kierowca lub pasażer. A przynajmniej tak miało być w teorii, bo w praktyce zrobiliśmy po dwa takie podwójne kółka a potem okazało się, że lepiej wykorzystać ten czas na ochłonięcie lub pogadanie z innymi zajawkowiczami. Ekipa była mocna, auta naprawdę grube, poza częstymi Megankami RS, M2 i Yarisami GTR były też takie ciekawostki jak Lambo Huracan lub Lotus Exige. Zapisałem się do grupy średnioszybkiej, trochę pechowo - bo na jednym z pierwszych okrążeń w aucie innego uczestnika strzelił silnik i trzeba było dość szybko zjeżdżać z toru. Miałem też w grupie wolniejszego gościa, który niespecjalnie chciał puszczać szybsze auta, co trochę wkurzało. No, ale poza tym było fajnie.


Jak sprawił się merolek? Tym razem obyło się bez awarii, niestety mimo umiarkowanej temperatury otoczenia olej dość mocno się grzał dochodząc do 125C tak więc przed kolejnym wyjazdem trzeba będzie chyba w końcu wziąć i założyć tę większą chłodnicę (skitrałem ją póki co w mieszkaniu pod kanapą, bo nie ma gdzie trzymać xD). Zabrałem też ze sobą kamerkę do nagrywania, ale za dużo się nie zarejestrowało, bo w którymś momencie odczepiła się z mocowania i zaczęła obserwować głównie dywanik w aucie xD A wrażenia z jazdy? Samo auto jeździ baaaardzo fajnie i przewidywalnie; dodawanie gazu przyjemnie zacieśnia zakręty, kontrola trakcji w trybie sport (bez trochę się cykam) czasem ingeruje ale ogólnie połączenie sztywny zawias + szpera + duża moc daje radę. Tym, co nie daje sobie ewidentnie rady są opony. Mam drogowe Continentale SportContact 7 i są dobre na pierwsze 3-4 kółka, później przegrzewają się, zaczynają pływać i zdecydowanie gorzej trzymać. Nie pomaga duża masa auta oraz fakt, że opony są wąskie (merolek ma szerokość 235 i 265 mm, dla porównania Ford Mustang o zbliżonej masie i mniejszej mocy ma już chyba 255/275 a idzie chyba założyć nawet 315). Spróbuję zarzucić kiedyś jakieś semi-slicki i zobaczyć wtedy.


Czy doświadczenia z sim racingu udało się przenieść na track day? Tak i nie. Nie, bo wrażenia z jazdy prawdziwym autem vs wrażenia z jazdy symulatorem to jednak dwa różne światy, w symulatorze nie strach cisnąć ile się da, najwyżej zrobisz reset. Jednocześnie prawdziwość daje dużo lepsze wyczucie samochodu, więc można powiedzieć, że jest remis;) Natomiast faktem jest, że po iluśtam godzinach na wirtualce udało mi się urwać ok 1-1.5 sekundy na kółko w stosunku do zeszłego roku, co jest naprawdę fajnym wynikiem! Myśle, że semislick mógłby odjąć jeszcze dodatkowe 1-1.5 sekundy teoretycznie dając ogólny czas na poziomie 1:03 co jak na ciężkie, tylnonapędowe kombi z problemami z trakcją byłoby naprawdę niezłe:)

Filmik z pierwszej sesji, przy okazji na 4:01 widać dymiącą Hondę:

https://streamable.com/i50scu


Trzy godziny na torze (z czego godzina faktycznej jazdy) minęły szybko i nadszedł czas na powrót do domu, ale uznałem że skorzystam jeszcze z dobrej pogody i zafunduję jednemu z harlejków kurację odchlewiającą - mycie, polerkę i ceramikę. Poszło całkiem sprawnie, na tyle że zdążyłem nawet wymienić ojcu termostat w jego aucie xD Kiedy uporałem się z robotą była już noc - miejski przejazd ogarniętym retro sprzętem na cichych, zupełnie nieharlejkowych wydechach (dorobiłem db killery) daje naprawdę dużo przyjemnych wrażeń estetycznych. Jestem zdania, że muzyka na słuchawkach jest nieodłącznym elementem przemieszczania się na motocyklach tego typu i znalazłem idealną playlistę do starego Fat Boya. Niespieszne tempo jazdy, żarówkowe oświetlenie, kolor, chromy, toporność, praca silnika i wydawane przez motocykl dźwięki kojarzą się ze starym amerykańskim autem z lat 50-60 i dokładnie coś takiego mi tu pasuje. Ścieżka dźwiękowa dowolnej części starego filmu Lody na Patyku zgrywa się z tym idealnie, więc jeśli ktoś szuka nuty na nocne bujanie się retro cruiserem po mieście, polecam;)


Podsumowując, Merolek pojadł sobie opon i popił wachy, harlejek pobulgotał po mieście, sobota była udana.


#motoryzacja #motocykle

45958e7d-2af2-481a-a075-ba92c0de4e82

Muzyka na motocyklu? Jak? Wszystkie zestawy słuchawkowe do kasków które testowałem mają taką jakość dźwięku że odechciewa się słuchać (co prawda większość to były chińczyki ale jednak xD) czego używasz? Czy po prostu głośniki z harleyka?

Zaloguj się aby komentować

Jeszcze debadging i domalować naklejkę Nurburgring na klapie i można będzie pomylić z prawdziwością


#motoryzacja trochę #modelarstwo

d357055f-b7ea-427b-834f-19093340175a

Zaloguj się aby komentować

Pamiętam, że jak za dzieciaka oglądałem Terminatora 2 ze Szwarcenegerem duże wrażenie zrobił na mnie motocykl, którym latał. Wydawało mi się, że to jakiś megamocny i megaszybki sprzęt, dlatego w dość dużym szoku byłem gdy po latach dowiedziałem się, że miał on raptem pięćdziesiąt parę koni, czyli niewiele więcej niż dość rachityczny Suzuki GS500, który był moim pierwszym motocyklem a który był wóczas uznawany za idealny sprzęt dla początkującego - ważąc jednocześnie prawie połowę tego, co harley.


Parenaście motorków później jednak chęć poczucia się jak T-800 i pośmigania Fat Boyem, do tego jeszcze na starym silniku Evo i gaźniku powróciła i tłukła mi się w głowie od pewnego czasu. W lato zeszłego roku roku jakimś cudem udało mi się się trafić egzemplarz z samej końcówki produkcji, a do tego ze śmiesznymi uszkodzeniami i dobrej cenie. Fast forward kilka miesięcy do przodu i oto wczoraj pierwszy raz udało mi się nim wyjechać na drogę.


Jak wygląda kontakt z jakby nie patrzeć dość legendarnym motocyklem? Mając doświadczenie z paroma innymi harlejkami mogę powiedzieć, że cechy charakterystyczne tej marki są jeszcze bardziej widoczne a wady uwypuklone. Wibracje są odczuwalne, zwłaszcza na podestach przy prędkościach powyżej 100kmh ale też motocykl wcale nie zachęca do szybszej jazdy i najlepiej czuje się jadąc te 90-95 kmh. Większe prędkości rozwija ospale, z drugiej strony duży moment dostępny od samego dołu nie pozwala się nudzić. Hamulce bardziej spowalniają niż hamują. Praca silnika, zwłaszcza na wolnych obrotach jest przyjemna - aczkolwiek poziom hałasu jest zbyt duży jak na mój gust (głośność oceniam na jakieś 7.5/10 i zbiłbym to chętnie na 5.5/10 - trzeba będzie dorobić jakieś db-killery do pustych rur). Wszystko działa topornie, ale też dość pewnie dając fajne wrażenie obcowania z solidnym kawałem żelastwa. Ogółnie motocykl konstrukcyjnie dalej osadzony jest w latach 80., co jest tym zabawniejsze że w tym samym roku w którym był wyprodukowany można było wyjechać z salonu pierwszą generacją Yamahy R1;)


Z serwisowych rzeczy, które udało mi się wyłapać klasycznie jak chyba w każdym HD którego miałem łożysko główki ramy będzie wymagało regulacji lub wymiany, przejrzę też chyba przednie zawieszenie oraz chciałbym zajrzeć do rozrządu - interesuje mnie, czy ktoś wsadzał akcesoryjny wałek a także chciałbym wymienić popychacze oraz łożysko na którym znajduje się wałek rozrządu - zakładając, że jest tam wciąż seryjne.


No i w sumie tyle, motocykl oceniam pozytywnie jako fajną bulwarówkę i sprzęt do latania w niedalekie wyjazdy tak do 200-300km bocznymi drogami - zwraca uwagę ludzi zarówno podczas jazdy (hałasem xD ale mimo wszystko reakcje widziałem raczej pozytywne) oraz gdy stoi zaparkowany więc chyba się podoba - a dalej jest jeszcze brudny i nieogarnięty wizualnie po podróży w kontenerze. Ogólnie daję lekko naciągane 7/10


#motocykle #harlejekzusa

5c894a6d-d03f-4cf8-9ec1-abef45dc3853

@knoor Bardzo przyjemnie się nim jechało, masa naprawdę pomaga i jedzie się nim pewnie. Byłem mile zaskoczony na rondzie że tak gładko wszedł w łuk. Ale dB-killer rzeczywiście by się przydał, jest ciut za głośno. I ten kolor lakieru

Zaloguj się aby komentować

Ciasto francuskie znalezione w zamrażarce, które stara kupiła chyba jeszcze przed covidem. Szkoda wyrzucić to zrobiłem własnie z niego krosanty - mam nadzieję, że przeżyję konsumpcję xD


#gotujzhejto

f369aeba-33fa-4278-b68b-be7dd06fe180

Zaloguj się aby komentować

@LaMo.zord miał przyjechać dorobić db-killer a tymczasem przechodzi transformację w MoTo.zorda


Jak na szkodę całkowitą, to nie wygląda źle ten harlejek - ogarnąć wgniotkę w zbiorniku, pogięty błotnik i przerysowane sakwy i nikt się nie zczai, że poskładałem go z trzech. No a sam motocykl to zwykły sportster 1200, za to w niezwykłym malowaniu, bo kombo fioletowy+ciemny fioletowy robili tylko przez pół roku w 2016. Finalnie po wyczyszczeniu i polerowaniu myślę, że będzie wyglądać naprawdę fajnie.


#motocykle #harlejekzusa

8a3097f2-09f7-40bb-9344-ff828cb6537a
0b3633fb-4141-4d74-95d8-c463010368eb

Trudno jakąś fajną fotkę tego lakieru znaleźć jak na żywo wygląda, ale ma dużo brokatu i wygląda trochę jak mgławica

4d38e526-ce36-4dff-a7db-fbaaa2489a55
9e00ba51-6f6d-460a-84d1-a9270bd3fd5f

Zaloguj się aby komentować

Dawajcie swoje ulubione zwroty z ogłoszeń motoryzacyjnych, które już na start wieszczą, że sprzedaje janusz lub będą kłopoty. Na start trzy ode mnie:


  • pierwszy właściciel (w Polsce)

  • samochód przed wypadkiem 100% sprawny

  • polecam na inwestycję, ceny już tylko rosną


#glupiehejtozabawy #motoryzacja

@knoor brak vinu lub vin z d⁎⁎y w ogłoszeniu

słabe zdjęcia albo ich brak (tych coraz mniej)

cena z kosmosu

czasem syf na zdjęciach

zdjęcia jak z sesji ślubnej, pozdrawiam radom i wysoką mazowiecką

180k km przebiegu bez względu na rocznik

januszowe koraliki / nakładka na kierownice / pokrowce na fotelach

Zaloguj się aby komentować

- Fordy Mustangi to beznadziejne auta i nadają się tylko do hałasowania na mieście pod klubem i wpadania bokiem w krawężniki

- Ale tu stoi Ford Mustang i chce go pan licytować

- Aaaa, no licytuję bo reklamowali że tanio


Jak powszechnie wiadomo, cena czyni cuda i również w moim przypadku tą parafrazą scenki o handlu w niedzielę i bardzo ładnej karkówce można podsumować niekonswekwencję w podejściu do aut. A skąd owa zmiana? Otóż od jakiegoś czasu przestałem oglądać licytacje motorków z USA (w końcu ile można mieć harlejków, będę musiał na wiosnę sprzedać ze dwa) i przerzuciłem się na oglądanie licytacji organizowanych przez komorników i izby skarbowe z myślą, że może trafię na nich coś ciekawego. Zwykle jednak albo nie znajduję nic albo to coś kosztuje w moim przekonaniu za dużo albo może i cena i przedmiot są ciekawe, ale przecież nie będę jechał na drugi koniec Polski po jakąś pierdołę. Stąd też o ile w licytacjach gruzów z USA interesujące pozycje się się trafiają a jeśli jest się cierpliwym, to trafiają się też dobre ceny - tak te nasze specjalnie nie zachwycały. Aż do niedawna.


Obczajałem też od pewnego czasu jakieś chamskie, amerykańskie auta z dużym silnikiem. Szczególnie do gustu przypadła mi stara corvette C6 (sentyment do Need For Speed Carbon robi swoje), jednak oferty nie wyglądały dobrze. Wersje Z06, nawet mocno uszkodzone, chodziły w jakichś chorych pieniądzach, znowu wersji z manualną skrzynią jest mało, a ewentualny koszt wychodzi taki, że chyba lepiej dołożyć i kupić coś nowszego... Ale oto na krótko po Nowym Roku na stronie izby skarbowej pojawiło się ogłoszenie o licytacji Forda Mustanga w wersji Bullitt. Auto zostało zabrane właścicielowi za jazdę po pijaku, miało co prawda już sześć lat ale też symboliczny przebieg niecałych 3000km i od dwóch lat stało sobie i gniło na parkingu policyjnym. Do tego skarbówka już raz próbowała go sprzedać za 160tys, bezskutecznie. Zrobiłem szybką analizę. Jest duży silnik. Jest manualna skrzynia. Do tego auto jest w miarę świeże i da się upalać jako daily. Wygląd w tej wersji w miarę - jak na Mustanga - stonowany. Pochodzenie z polskiego salonu. I możliwe, że wyjdzie taniej niż 20-letnia bita Corvette ze Stanów. Zacząłem patrzeć na cyferki.


Skarbówka dała wartość oszacowania na poziomie 223k PLN - moim zdaniem z d⁎⁎y, bo tyle to auto kosztowało katalogowo w 2020 roku w salonie, a sześć lat, mimo niskiego przybiegu, zrobiło swoje. Dodatkowo z salonu można było je wziąć i odliczyć sobie VAT. Wersja Bullitt może i jest fajna, ale nie licząc malowania i paru bajerów to generalnie zwykły Mustang w wersji GT, do tego natłukli tego kilka tysięcy egzemplarzy, więc może i jest ładny - ale na pewno nie unikatowy. Muszę mieć też na uwadze, że kiedyś trzeba będzie to komuś sprzedać. Mustangów na rynku jest zatrzęsienie, ceny w ogłoszeniach startują w okolicach 100tys PLN. Na takie auto trzeba znaleźć amatora, który będzie miał trochę wolnej gotówki i kaprys, żeby wpadkować ją w, bądź co bądź, nie najnowsze już ani nienajszybsze auto zamiast brać, przykładowo, coś świeżego w leasing. Dodatkowo tani dolar i łatwość w sprowadzaniu pojazdów z USA tworzą moim zdaniem mechanizm, że tych aut na rynku będzie przybywać szybciej niż ludzi z kasą gotowych na ich zakup - bo sprzedawane będą zarówno te kupione "na handel" jak i te, które po prostu znudziły się właścicielowi - a trend ten moim zdaniem będzie się jeszcze pogłębiać powodując presję na spadek cen. Trzeba też wziąć poprawkę na to, że na zakup auta "w ciemno" trzeba przyjąć sobie jakąś premię za ryzyko, tak lekko licząć z 10-15%. Analizę zakończyłem sprawdzeniem tego, co oferuje rynek. W Niemczech Bullitty wiszą w okolicach 35-42tys EURO (plus złodziejska akcyza przy sprowadzeniu), z kolei niedaleko mnie Mustang GT z polskim pochodzeniem i paroma bajerami sprzedał się w okolicach 140tys z fakturą. Z mojej analizy wyszło ostatecznie, że zakładając oszczędnie utratę wartości na poziomie 35% przez sześć lat oraz premię za ryzyko - zakup w przedziale 110k (cena wywoławcza) do ok. 140k będzie relatywnie dobrym dealem. Wszystko powyżej mojej górnej granicy - no cóż, można ale po co, skoro można po prostu kupić coś z rynku i przy tym powybrzydzać.


Po tej analizie wiedziałem już jakimi stawkami z grubsza powinienem operować, została kwestia licytacji. Ta również mieć miała inny charakter niż te, do których przywykłem na amerykańskich portalach. Tam online i w masowej ilości - tu osobiście i jedno auto. Uznałem, że będzie to bądź co bądź ciekawe doświadczenie i w głowie stworzyłem sobie trzy możliwe scenariusze zdarzeń:

  1. scenariusz 1, jestem jedynym zainteresowanym i zgarniam auto po cenie wywoławczej. Prawdopodobieństwo oceniłem na jakieś 2% xD

  2. scenariusz 2, liczba chętnych jest mała i są to mocni zawodnicy, góra dwie-trzy osoby. Zastanawiałem się, czy nie będzie tu dobrze dogadać się między sobą, że jeden bierze auto a reszcie odpali kilka tysięcy za rezygnację z licytacji. Ostatecznie każdy by na tym wygrał, darmowe kilka tysięcy albo auto w korzystnej cenie. Alternatywnie, w przypadku niedogadania się po prostu licytowanie do swojego maksa z nadzieją że wygram. Oceniłem, że szansa na to to jakieś 30%

  3. scenariusz 3, który wydał mi się najbardziej prawdopodobny - liczba chętnych będzie bardzo duża a wylicytowana cena będzie znacznie ponad limit który sobie ustaliłem

Żeby zostać dopuszczonym do licytacji trzeba było wpłacić wadium co rzecz jasna zrobiłem i oto wczoraj rano nadszedł wielki dzień, pojechałem na oględziny (były możliwe tylko w dniu licytacji i przez godzinę). I już na starcie widziałem, że mogę w zasadzie dać sobie chyba spokój xD Na parkingu gdzie stoi auto MASA zaparkowanych samochodów, wokoł samego pojazdu również MASA oglądających. Na oko w 15 minut przewinęło się jakieś 30 osób. Samo auto, no cóż. Lekko porośnięte mchem, trudno było mi ocenić stan z zewnątrz (śnieg i szron), zauważyłem na szybko brak rozpórki w komorze silniku, powierzchowną rdzę tu i tam na elementach silnika, seryjne fotele (za dopłatą były Recaro) oraz nie udało mi się sprawdzić, czy ma ulepszone zawieszenie czy seryjne. Ogólnie - fajny, ale bez szału. Co do oglądających, szeroki przekrój. Sporo handlarzy, sporo gości z kasą, sporo randomków (jak ja xD). Sama licytacja odbywała się godzinę po oględzinach i miała miejsce w budynku urzędu skarbowego, ze względu na liczbę chętnych (łącznie chyba 40 osób) rejestracja zajęła szmat czasu. No a gdy się już zaczęła, mogę powiedzieć jedno: emocje wzięły górę. Ostatecznie sześcioletniego Mustanga z niewielkim przebiegiem, niesprawnym akumulatorem, bez przeglądu, bez rozpórki zawieszenia, płynami i oponami do wymiany oraz po dwóch latach stania na parkingu pod chmurką kupił niepozorny gość. Za ile? Możecie obstawiać, odpowiedź dałem poniżej.


Mustang po długiej walce został sprzedany za 195k PLN xDDD Dla mnie totalny absurd. Chyba jednak prawdą jest, że w licytacji emocje potrafią wziąć górę nad logiką, bo w ogóle nie jestem w stanie pojąć motywacji kupującego, w tej kasie można kupić praktycznie dowolnego Mustanga i po dołożeniu nawet próbować wyłapać Shelby GT350, który jest dużo lepszym i rzadszym modelem.


PS. Ciekawostka, dosłownie dzień czy dwa temu na grupie na FB z Mustangami ktoś wrzucił Bullitta z podobnie symbolicznym przebiegiem za 220k, został wyśmiany. Dziś pojawił się za 185k i dalej ludzie uważają że jest to jednak sporo za dużo.


PS2. Znajomy kupił kiedyś motocykl na kredyt (było tego może 10 tysięcy), w międzyczasie motocykl zaliczył glebę a on kredyt przestał spłacać. Chciał sprzedać na szybko motocykl za jakieś 4 tysiące, ale stan był słaby (połamane plastiki i owiewki, dziurawa opona) i w końcu motocykl został zajęty przez komornika i trafił na licytację. Po licytacji znajomy dostał jeszcze prawie dwa tysiące, bo cena sprzedaży pokryła wartość długu i trochę zostało xD Wniosek: chcesz coś dobrze sprzedać? sprzedawaj na licytacji komorniczej/skarbówkowej na żywo z niską ceną startową


#motoryzacja

22872b24-458c-483c-9be0-1fa485b2c4a8

@knoor co do opcji nr 2 to kiedys chcialem na licytacji kupic dzialke, ogolnie poszla, w moim zdaniu, za drogo, ale po jakims czasie dostalem wezwanie na komende wlasnie w charakterze swiatka, ze niby ktos komus odpalil przed licytacja jakas kase, ogolnie mozna zarzuty za to dostac

@dez_ wadium właśnie zwrócili, więc całkiem sprawnie poszlo

@LuigiGDA @SzubiDubiDU czytałem kiedyś reportaż z takich aukcji komornicznych jak to kupujący byli dogadani między sobą albo że osoby z zewnątrz praktycznie nie miały wstępu, ale na ile to była prawda a na ile tekst został wyssany z palucha redaktora (reportaż czytałem dobre 20 lat temu), to nie wiem. Inna sprawa, że ojciec mi opowiadał historyjki jak takie licytacje wyglądały w latach 90 i że wstęp był tylko dla "odpowiednich" osób, więc po częsci jestem w stanie w to uwierzyć


@Ten_koles_od_bialego_psa serio? a co z nim się dopatrzyłeś nie tak? ja wczoraj generalnie widząc tłum chętnych już sobie dałem spokój z poważniejszymi oględzinami, natomiast jeśli faktycznie coś tam było kombinowane to jestem ciekaw na jaką minę wpadł nowy właściciel za tę kasę. Sprzedawał US Pszczyna, no ale praktycznie te same okolice a poprzednia licytacja była chyba w grudniu i z tego co słyszałem od chłopaków z Izby Celnej było dwóch chętnych i żaden się nie zdecydował, może to było o Tobie?:)

Zaloguj się aby komentować

Od jakiegoś czasu traktuję swoje harlejkowe hobby jak grę RPG - kupuję sobie ciekawego gruza na aukcji, ściągam z niego fajne itemki a resztę ulepszam tym, co akurat mam w ekwipunku. Itemki albo sprzedaję dalej albo wrzucam w inne motocykle craftując coś nowego. W efekcie mój "główny" harlejek ma fajne graty a pozostałe przechodzą przemianę w coś nowego, co potem mogę opierdzielić dalej.


W ten właśnie sposób zostałem posiadaczem poniższego sprzęta. Jest bardzo podobny do "głównego" harlejka, do którego wsadzam wszystkie graty i uznałem, że będzie niezłym dawcą części. Bak identyczny jak mój tylko w lepszym stanie, akcesoryjny wydech i dolot, podwójne tarcze hamulcowe i ładne felgi, fajne zawieszenie, sakwy i trochę innych dotatków - i kto wie co jeszcze w tych ukrytych częściach, może jopek? Jednocześnie mam sporo luźnych rzeczy, które mógłbym do niego wrzucić i zrobić na koniec ciekawe moto.


Udało się go dostać w całkiem przystępnych jak na HD pieniądzach, choć trochę martwiła mnie adnotacja "mechanical damage" i jednocześnie brak większych, widocznych oznak upadku lub kolizji - no ale stwierdziłem, że raz się żyje, co mi tam. Motocykl przyszedł po dłuższej podróży w kontenerze klasycznie mocno zachlewiony, ale poza tym wyglądał naprawdę spoko - uszkodzenia z zewnątrz były marginalne, kilka rys po upuszczeniu motocykla na ziemię, trochę zapoceń, dość spory przebieg - i tak naprawdę tyle.


Dwa wieczory dłubania pozwoliły zdemontować część gratów z którymi przyjechał, wymienić risery i kierownicę oraz zrobić ogólny przegląd i ogarnąć parę innych pierdół. Nadszedł czas, żeby spróbować próbnie uruchomić moto i ewentualnie zczytać błędy z kompa. No i schodzę do garażu, przekręcam kluczyk, światła się zapalają... i tak naprawdę tyle. Pompa paliwa się nie włącza, część elektroniki nie działa. No dziwne, ale miałem już coś podobnego, pewnie bezpiecznik się spalił. Przeglądam bezpieczniki - wszystkie dobre. No dobra, no to może bezpieczniki są dobre, ale lekko zaśniedziałe, wyczyszczę. Wyczyściłem bezpieczniki i styki - to samo. Hmm, no dobra, może kabelek się gdzieś urwał. Przeglądam kabelki - wyglądają ok poza jednym lekko nadtopionym konektorem, ale on nawet nie był do niczego wpięty.


Kombinuję dalej, może przekaźnik od kompa jest walnięty? Podmianka na działający nie pomogła. Hmm, a może w takim razie jest jakiś problem z modułem alarmu, który blokuje elektronikę jeśli nie wykryje kluczyka? Tylko jak to sprawdzić? Po kilkunastu próbach zauważyłem jednak, że motocykl reaguje gdy kluczyka nie ma w pobliżu, więc raczej nie to jest problemem. Może w takim razie ECU jest walnięty? Ten model harlejka ma dwa komputery, podmieniłem na pewności oba podbierając je z innego moto, ale (ku mojej uldze - komp jest dość drogi) nic z tego. Zauważyłem też trochę korozji na originalnym komputerze, który steruje modułem alarmu, jednak wydawało mi się że jest to raczej fałszywy trop. Wróciłem do analizowania diagramu z kabelkami i zauważyłem ciekawą rzecz. Większość elektroniki, która w moim przypadku nie działała zasilana jest od stacyjki jednym kablem. Po sprawdzeniu multimetrem gniazd bezpieczników podpiętych pod ów kabel okazało się, że prądu faktycznie na nim nie ma. Więc wydawało się, że prąd ginie gdzieś na odcinku między stacyjką a bezpiecznikiem. Zacząłem się rozglądać za jakimś ukrytym włącznikiem ale niczego nie znalazłem, więc do sprawdzenia została stacyjka - ta jednak wydawało się, że działa, bo podawała prąd po przekręceniu kluczyka. Stwierdziłem jednak, że spróbuje. Stacyjka zamocowana jest w ramie, ale idzie ją w miarę łatwo wydłubać. Wyciągam, dociskam kostkę, przekręcam i udało się, gruz ożył! Czyli stacyjka, a dokładnie częściowo wypięta kostka stacyjki była problemem dla którego chyba motocykla nie udało się po przewróceniu odpalić i dostał całkę


No ale ja tam jestem zadowolony - obejrzałem jeszcze na szybko kamerą wnętrze silnika i zrobiłem pomiar kompresji i nie dość, że gładzie cylindrów są w świetnym stanie to kompresja też ma fabryczne wartości, więc wydaje się, że z motocyklem wszystko jest w porządku. Zostało mi jeszcze trochę drobnych modyfikacji, usunięcie wycieków i rzecz jasna gruntowne czyszczenie - i kolejny sprzęt będzie gotowy.


#motocykle #harlejekzusa

69eb45bb-a46d-43e2-9439-52356cb45943
20c58214-67f3-4bed-9c2e-7d7229421546

Zaloguj się aby komentować

Kolejny harlejek kupiony na aukcji jesienią na zasadzie: specjalnie mi się nie podoba, ale nie jest mocno zepsuty, to dużo ogarniania nie będzie a chociaż sobie podłubię - rzucę jakąś śmieszną kwotę i a nuż się uda. No i udało się, motocykl przyjechał do mnie prawie dwa tygodnie temu i po szybkim sprawdzeniu faktycznie - dużo przy nim robić nie trzeba.


Z usterek naliczyłem:

- brakujące siedzenie - zrobione

- brakujący przedni błotnik - zamówiony

- przebita przednia opona i tylna zużyta - kupione, przednią wymieniłem już w garażu, tylna musi poczekać aż znajdę chwilę

- brak kluczyka - zamówiony

- brak mocowań przednich kierunkowskazów - zrobione

- brak śrub od jednego z mocowań silnika do ramy - muszę poszukać

- zużyty filtr powietrza - zamówiony


Do tego trochę kosmetycznych drobiazków - na baku i na błotniku jest kilka miejsc wymagających korekty/zaprawek (z tym akurat mam już całkiem niezłe doświadczenie więc nie powinno być problemu), klamka hamulcowa jest lekko przytarta to może wymienię na inną. I tak naprawdę można to tak zostawić, ew ogarnąć jeszcze typowo esploatacyjne rzeczy, typu oleje, płyny i łożysko główki ramy (bo założę się, że jest do wymiany) i gotowe.


Sam motocykl to Sportster o pojemności 1200cc, w chyba najbrzydszej wersji jaka była, czyli Custom. Czemu najbrzydsza? Bo jakaś taka nijaka - ani to ładne ani zgrabne ani nie próbowało nawet udawać jakiegoś konkretnego stylu. Fotkę "stockowego" możecie zobaczyć poniżej. W USA ktoś go dodatkowo schlewił dodając wysoką kierownicę i mnóstwo czaszkowych dodatków które za bardzo do wszystkiego nie pasowały. Dlatego zaraz po wygraniu motocykla zacząłem zastanawiać się, co z nim zrobić, żeby bardziej cieszył oko.


Skupiłem się na kilku widocznych cechach tego sprzętu:

- grubych, baloniastych oponach

- masywnych felgach

- dużej ilości chromu

I uznałem, że najlepiej pasować będzie styl "chromowanego bobbera". Tak naprawdę zmiany są minimalne - inna kierownica i siedzenie - a motocykl od razu wygląda lepiej, a nawet nie czyściłem go specjalnie odkąd przyjechał - ot, przetarłem z wierzchu ścierką. Po porządnym czyszczeniu i polerce na wiosnę myślę, że będzie to naprawdę ładny sprzęt;)


#motocykle #harlejekzusa

643580ef-9302-4fbb-90ab-86e6c46e8361
caefa0c4-dad7-4c29-9618-71aa8a8f080a

Zaloguj się aby komentować

Jakoś szybko poszło, czekam jeszcze na oryginalne mocowanie tylnego kierunkowskazu (kierunkowskaz mam) a potem wymienić płyny, może zajrzeć do gaźnika i rozrządu dla pewności i można bzikać. Śmiechu warte, 3 godziny roboty i motocykl po całce ogarnięty xD No, poza tym, że dalej brudny ale to już na wiosnę zrobię.


Teraz chyba wbrew woli muszę zostać tapicerem, bo oddałem kierownicę w SAAB-ie do obszycia i spierdzielili koncertowo, a może przy okazji jeszcze starą harlejkową kanapę zrobię.


#motocykle #harlejekzusa

3a91678b-3835-4a15-bd8a-2b402cd78243
3cf4dd5f-8597-49dd-9fb2-da0f9207a8ba

Zaloguj się aby komentować

Mieliśmy szukać z kumplem jakiegoś auta do torowania na przyszły rok typu Mazda MX-5 ale raz, że nie już ma gdzie tego trzymać, a dwa że znając życie to pewnie i tak pojechalibyśmy na ten tor max kilka razy w ciągu roku... no i postanowiłem, że zamiast tego zostanę sim racerem xD bo raz, że gry podobno potrafią obecnie całkiem realistycznie oddać rzeczywistość, a do tego jest sporo taniej i nie trzeba czekać na track day.


Graty przyszły w zeszłym tygodniu, poskładałem całość i pograłem trochę w Asseto Corsa, bo wszyscy polecali to jako jeden z lepszych symulatorów do ścigania. No i po paru dniach mam już jakieś pierwsze wrażenia, przede wszystkim to, że gra faktycznie potrafi dobrze oddać zachowanie auta.


Miałem okazję polatać trochę Mercedesem C63 na torze w Łodzi i tak dobrze się składa, że zarówno auto jak i tor w grze również są, więc mogłem sobie porównać praktycznie jeden do jednego:) No i zarówno w prawdziwości jak i w rzeczywistości wirtualnej odczucia są baaardzo podobne, z pewnymi wyjątkami:

  • przejazd toru Łódź w rzeczywistości jest szybszy niż w grze, ok 5-8 sekund różnicy. Podejrzewam, że ma to związek z tym, że tor był tworzony przez amatora bez dokładnych pomiarów i z tego wynikają jakieś błędy (tor Poznań np był skanowany laserowo i podobno jest oddany praktycznie 99,9% tak jak jest naprawdę). Najlepszy czas jaki wykręciłem w grze póki co wynosił 1:12, podczas gdy w "życiu" było to 1:05

  • sam tor też jest nie do końca dobrze odwzorowany, jeden zakręt jest sporo ostrzejszy niż w realu, a do tego dwie minimalne "hopki" w grze są duuuużo bardziej agresywne niż w życiu (podejrzewam, że źródło problemu - jak wyżej, leży w niedokładnym odwzorowaniu)

  • rzeczywistość wirtualna albo pozwala na znacznie mniej albo po prostu czucie auta jest upośledzone xD bo tak jak w rzeczywistości z toru nie wyleciałem ani razu i tylko raz na kilkadziesiąt przejazdów lekko poleciałem bokiem, tak w ścigance regularnie wylatywałem z toru lub często obracało mnie na jednej ze wspomnianych hopek

  • niestety sprzęt nie potrafi oddawać uślizgów tylnej osi więc albo trzeba słuchać opon albo pobawić się ustawieniami kierownicy i próbować zrobić to tam (co ciekawe, lekkie poślizgi przodu gra oddaje megadobrze, praktycznie 1:1)

  • prawdziwa kontrola trakcji w aucie albo robi więcej (w trybie sport) albo kontrola trakcji w grze nie robi nic albo wreszcie: czucie auta jest upośledzone - jeździłem w rzeczywistości zarówno na kontroli trakcji w trybie sportowym jak i na całkiem wyłączonej i auto było duuużo bardziej przewidywalne niż w grze, w krytycznych sytuacjach dawało się też wyciągnąć łatwo gazem, podczas gdy w grze kończy się obrotem lub wypadnięciem z toru


No i to na razie tyle, ogólnie poza wspomnianymi powyżej lekkimi niedociągnięciami wrażenia są naprawdę fajne, lata się też naprawdę git, do tego idzie zorganizować wieczorek gierczenia i pośmigać furą po piwerku;) więc ogólne moje odczucia są mega pozytywne. Może jak znajdę chwilę, to skleję onboard z prawdziwej i wirtualnej jazdy i będzie widać jak to wygląda.


#motoryzacja #gry

afd8242f-c51b-4c96-8ba4-300a7aad9c0d

@knoor dobrej zabawy!

Ja trochę się odbiłem niestety czasowo i sprzetowo. Nie mam wprawdzie żadnego doświadczenia w jeździe sportowej ponad spróbowanie gokarta na torze, ale brakowało mi tego czucia dupką co się dzieje z autem. Myślałem, że to kwestia samego symulatora (akurat testowałem project cars) i sprzętu, który mam zdecydowanie bardziej podstawowy :D Na plus to właśnie same odczucia z sił przenoszonych nawet na prostą kierownicę z FF i uślizgów przedniej osi. Ciężko było mi opanować kontrolę nad autem bez tego czucia przeciążeń i pracy zawieszenia co często właśnie kończyło się obrotami/wypadnięciem gdy chciałem wyczuć limit.

Dawaj znać jak Ci się bedzie jeździło :) frajda oczywiście spora, więc chyba o to chodzi. Totalny pożeracz czasu :D

Zaloguj się aby komentować

Uff, dobrze że właśnie przyjechał kolejny gruz do dłubania, bo już pomału nie miałem co robić jesiennymi wieczorami


#motocykle #harlejekzusa

1fd85432-1704-48b6-9d2d-45efc4ae1938

Zaloguj się aby komentować

Byłoby śmiesznie, gdyby był to ten z licytacji, co dziadek po pijaku jechał;) ale chiba nie jest

@Ten_koles_od_bialego_psa


#bekazgieldyklasykow #motoryzacja

f8577e7f-fa5c-4f6f-b485-5c488817dcb5

Zaloguj się aby komentować

Harlejki już bazowo kojarzą się z motocyklowymi januszami, a tu jeszcze trafiła się sztuka UBER-Januszowa. Bo zobaczmy co my tu mamy:


  • głośniki do puszczania disco polo w trasie - no spoko, nieczęsto spotykane ale też nie jakiś ewenement

  • korek paliwa w kształcie CZACHY - klasyka, lubią to dzieci 5-12 lat i janusze właśnie

  • wsteczny bieg żeby wytargać tę krowę jeśli gdzieś utknie xD

  • koraliki na siedzeniach w klimacie złotówiarza z lat 90 xDD

  • ogromny FOTEL pasażera xDD

  • i najlepsze na nomen omen końcu: HAK XDDDD brakuje tylko prawilnego tedeika do kompletu

No, ale januszowe ozdobniki to nie wszystko. Bo z tego co na szybko wyczaiłem, w same mody silnika ktoś wpakował dobre kilkanaście tysięcy PLN - i to wyłącznie te, które widać z zewnątrz. A kto wie, co jeszcze w tych ukrytych będzie - może jopek?


Sam motorek może jest już ciut zbyt krowiasty żeby był ładny, ale myślę, że po niewielkich przeróbkach i kuraji odchudzającej będzie jeszcze miał potencjał. No, a w najgorszym razie może uda się namówić starą na przejażdżkę - w koncu to prawie jak jazda autem.


#motocykle #harlejekzusa

fde7185c-6dd0-4ca7-8ca1-b12ceb1e1c75
ffc258af-9585-4901-a810-fae9761a05cd

Zaloguj się aby komentować

Jak na złość. W zeszłym roku nakupowałem tych pouszkadzanych harlejków z USA jak głupi, w zasadzie każdy mi podszedł, poza jednym. A bo to uszczelka ciekła, a bo to się trząsł strasznie, a bo to sprzęgło źle chodzi, głośne, pozycja koślawa. Można powiedzieć - typowy harley xD Ale nie, tu było wyjątkowo źle. A jeszcze jak jechałem robić mu przegląd złapał mnie deszcz ze śniegiem, tak że cały przemokłem jak nigdy, więc uznałem, że moto jest pechowe i jeździć będę nim jak najmniej a najchętniej to w ogóle bym już sprzedał w diabły.


No ale minęło trochę czasu i uznałem, że się wezmę. Wyregulowałem sprzęgło. Wymieniłem cieknącą uszczelkę i poduszkę silnika. Wyciszyłem wydechy, tak że nie było wstydu tym jeździć. Pozycja z dziwnej zrobiła się czilałtowa. A po umyciu, polerce lakieru i położeniu ceramiki nagle motocykl z brzydkiego kaczątka przeistoczył się w łabędzia. Nagle strasznie go polubiłem.


No i teraz smutna część historii, bo sąsiad na któego miejscu trzymam część gruzów kupił auto i będę musiał je gdzieś przenieść. Uznałem - muszę któregoś sprzedać, na którego napatoczy się kupiec, na tego bęc.


No i dzisiaj przyszedł ziomek i kurde padło na mojego nowego ulubieńca.


-dajcie wzruszającą muzykę

-trzymaj się harlejku

-będę do ciebie pisać

-ehhh


#motocykle #harlejekzusa

e9f2d4bf-d8ab-4731-b6c1-7a43b5bdd2bb

Zaloguj się aby komentować

Przychodzi taki moment, gdy umiejętności zdobyte w pozornie niepowiązanej działce przydają się zupełnie w innej. Parę lat temu nakleiłem się i namalowałem sporo czołgów, przy okazji nauczyłem się jako-tako posługiwać aerografem. Okazuje się, że (po wymianie dyszy) nie tylko plastikowe czołgi idzie nim pomalować.


Jedną z irytujących cech harlejków jest to, że malowane są zwykle lakierami perłowymi, z dużą ilością ziarna czy tam brokatu. Przy uszkodzeniu powłoki żadna zaprawka jakiej używałem nie jest w stanie oddać tego efektu - ziarno nie odbija światła i mniejsce naprawy nie dość że jest widoczne to jeszcze wygląda brzydko. Optymalnym rozwiązaniem byłoby albo ponowne malowanie baku - albo pogodzenie się z tym, że uszkodzenie będzie widoczne. Okazuje się jednak, że jest też trzecia opcja i tu z pomocą przychodzi rzeczony aerograf.


Jeden z kupionych wiosną harlejków miał brzydkie odpryski lakieru na baku i błotniku, denerwowało to tym bardziej że lakier był w ciekawym odcieniu. Po długim okresie prokrastynacji wziąłem się w końcu do roboty. Na początek użyłem jakiegoś czarnego lakieru zaprawkowego żeby wypełnić zagłębienie po uszkodzeniu farby. Po zeszlifowaniu do równej powierzchni natrysnąłem właściwy lakier - wartwa czarnego, warstwa lakieru bezbarwnego zabawionego na czerwono z ziarnem, wartwa klaru ze złotym ziarnem i wreszcie warstwa zwykłego klaru. Użycie aerografu do punktowej naprawy sprawiło, że ziarno ładnie "osadziło się" w lakierze i zaczęło odbijać światło. Czeka mnie jeszcze polerowanie, bo lakier nie siadł idealnie ale wstępnie wygląda całkiem nieźle.


Ogólnie naprawa była dość chałupniczna i polowa, jednak udało się chyba skutecznie zamaskować uszkodzenie - jest teraz duuuużo mniej widoczne (oczywiście na żywo wprawne oko pewnie je dostrzeże) nie mówiąc o tym, że sam koszt naprawy był z pewnością mniejszy niż potrzeba malowania całego zbiornika i dorobienia naklejek.


A rzeczony motocykl dałem w komentarzu, na początku w ogóle mi nie podszedł i chciałem od razu się go pozbyć, ale nagle ni stąd ni zowąd zaczęło się śmigać bardzo fajnie i teraz mi go szkoda:)


#motocykle #motoryzacja #harlejekzusa

5a11e778-5908-4d7c-921b-5751b8203b2e
6a2bddde-41f3-41bb-8c3b-85da044fd433
f6c4d963-f28a-4015-bfc9-6f319f3fe285
5a01dfeb-faf8-4e5f-96dd-2e8066598d72
988ff895-73bf-4f6d-9a75-f83b2956f05b

@Odwrocuawiacz Niestety takie lakiernicze rzeczy robię tak rzadko, że zwykle przypominam sobie dopiero już na sam koniec jak się to robi;) inna sprawa, że dopiero jak zacząłem się tym interesować zwróciłem uwagę jaką chałturę potrafią odwalać "profesjonaliści"

Świetna robota. Podpowiedziałbyś jak zeszlifować taką grubą warstwę zaprawki do równa z oryginalnym lakierem? Robisz to ręcznie, papierem na jakimś klocku?

@sumrzeczny Mi lakier zaprawkowy robił tutaj de facto jako szpachla lub wypełnienie;) Położyłem kilka warstw, żeby nabudować ponad ubytek lakieru a potem wyrównałem papierem ściernym (600 albo 800, nie pamiętam). Głównie papierem na paluchu a na sam koniec kilka przeciągnięć z użyciem klocka, żeby było równiej. W przypadku harlejka sprawę ułatwia fakt, że lakier kładą w fabryce naprawdę obficie - auto, a zwłaszcza nowsze chyba robiłbym trochę drobniejszym, np 1000 ze względu na cieńszy lakier.


Tu jeszcze dwie fotki - zaprawka po wyschnięciu i zeszlifowaniu, kolor zaprawki akurat nijak się ma do koloru moto, ale u mnie na tym etapie było to zamierzone:)

81b1df98-5601-40b9-bac5-b21046817e75
684df2df-107c-4a65-b799-5c263abe29c4

Zaloguj się aby komentować

Ogarnianie #shaab ciąg dalszy.


Dzięki @macgajster mogłem wczoraj zmarnować całe popołudnie i sporą część nocy na odchlewianie swojego starego SAAB-a 9-5. Demontaż foteli i kanapy, pranie tapicerki w środku (podejrzewam, że nie było robione od nowości, bo pod tylną kanapą znalazłem ślady bełta mojego młodszego brata zrobione podzczas rodzinnej wycieczki AD 2000 xD), czyszczenie plastików i konserwacja foteli oraz kanapy oraz ponowny montaż i ozonowanie zajęły dobre 9h a i tak nie wszystko udało się do końca ogarnąć. Na fali entuzjazmu wyczyściłem dziś obrzydliwie lepkie przyciski panelu klimatyzacji (protip - trzeba użyć alkoholu izopropylowego i mikrofibry, schodzi jak złoto), zostało mi jeszcze wyczyszczenie paru plastików i powierzchni we wnętrzu o których zapomniałem, parukrotne nawilżenie wysuszonej skóry foteli oraz wyczyszczenie szyb i będzie można uznać, że wnętrze będzie jako-tako ogarnięte. Potem już tylko czyszczenie lakieru, polerka, ceramika i będzie można zrobić rozrząd i uszczelniacze zaworowe.


#motoryzacja

2f8c67f3-5132-4592-b810-39ee08ce1e57
9595309f-7d86-446d-b7c9-0fa0d308e6f4
b857f787-4c65-44f8-9f37-5115ce27f165
84406285-b113-48f9-a5df-a79fa39b9f2b
7ac66bf2-df33-4be5-8289-da56fbb9f292

Zaloguj się aby komentować

No dobra, harlejki w dużej części już odchowane, to teraz w końcu biorę się za odchlewienie i uzdatnianie schaaba. Parę rzeczy udało się już zrobić niejako w międzyczasie:


  • rychło w czas wymienić opony na letnie, a że mam dwa komplety kół, to jeszcze odświeżone i pomalowane na grafitowo felgi wrzuciłem

  • umyć złoma z kurzu i podbić przeglad po 2.5 roku stania w garażu

  • wymienić wydech z pierdzącego przelotu magnaflow na oryginalny z dwiema końcówkami

  • pojeździć trochę żeby upewnić się, że po dwóch latach stania wszystko jeszcze jako tako działa, gra i buczy

  • ogarnąć papiery, że auto jest unikatowe ze względu na rozwiązania techniczne i może wbijać bez przypau do SCT;) no bo jakby nie patrzeć trochę jest - pierwszy seryjny samochód z wentylowanymi fotelami, a do tego V6 z turbosprężarką, która jest zasilana tylko przez 3 cylindry - takiego dziwadła nie kojarzę


To teraz jeszcze czeka mnie sama przyjemność, czyli czyszczenie wnętrza, chyba pierwsze od 13 lat. Oraz polerka lakieru i ceramika, również nie zaszkodzi.


A jak się już z tym uporam, to jeszcze tylko wymiana rozrządu, uszczelniaczy zaworowych oraz szklanek popychaczy no i najważniejsze - naprawa wycieraczek reflektorów. Bez tego ani rusz.


#motoryzacja #saab #shaab

ee5cdc4e-216c-4ee7-a3d2-87b230b7cbdd
377477fa-b887-4d92-a9e6-af2b0c484c54
2e8f96c9-e681-4c03-9918-14ac14f0159e

@nyszom Znalazłem ją ostatnio przy okazji porządków w domu, tak więc można powiedzieć, że a i owszem, działa;)

Zaloguj się aby komentować