Zdjęcie w tle

knoor

Osobistość
  • 104wpisów
  • 701komentarzy

Moje harlejkowe hobby ewoluuje w zbieractwo (części na pewno się pozbędę, choć zastanawiałem się nawet, czy nie zrobić jakiejś wypożyczalni w przyszłym sezonie dla tych paru sztuk, których mi nie szkoda;)) no i tak sobie pomyślałem jakiś czas temu, że fajnie byłoby jeszcze ustrzelić do kolekcji FAT BOYA ale takiego w starym wydaniu z lat 90, co na nim jeździł SZWAJCENEGER w Terminatorze 2. Raz, że dość kultowy sprzęt a dwa, że silnik siedzi tam inny i na biegu jałowym pracuje jakby koń biegł:

https://www.youtube.com/watch?v=OMat4_oQPZs


Nie jest łatwo, bo to już stara maszyna i specjalnie często na licytacjach się nie pojawia, a jeśli już jest w dobrym stanie to ceny potrafią osiągnąć poziom zbliżony do o wiele nowszych motocykli. Ale chyba jakieś święto w Stanach mieli albo po prostu w wakacje nikomu nie w głowie sprawdzanie aukcji, bo oto za relatywnie niewielką kasę wylicytowałem takiego sprzęta - co prawda nie jest czarny jak w Terminatorze, ale model ten sam. I do tego śmieszne uszkodzenia po low sidzie - gmol, kierunkowskaz, kanapa (która i tak jest brzydka i do wymiany) oraz możliwe że kierownica. Gotowiec w PL na olx/facebooku zwykle w okolicach 35k chodzi, to jak na szybko liczyłem mi powinno wyjść trochę więcej jak połowa tego. Not bad.


#motocykle #harlejekzusa

1c6048d1-eca8-49e2-b40b-eef0d5e5577e

Zaloguj się aby komentować

Kontynuacja wpisu:

https://www.hejto.pl/wpis/rodzicielka-kupila-sobie-jakis-czas-temu-nowe-uzywane-auto-i-trzeba-zrobic-cos-z


No i dobra, Sitroen z grubsza ogarnięty, prawie cała sobota na to poszła. Aha, jak coś to było pierwsze auto, które ogarniałem, moja wiedza pochodzi z youtube'a oraz sporo dało mi ogarnianie harlejków (głównie jeśli chodzi o lakier i jak się z nim działa). Zrobiłem czyszczenie wnętrza oraz polerkę lakieru, robiliśmy dwa auta (Ja Sitroena a kolega Forda Fiestę - sama polerka lakieru). Zacząłem od wywalenia ze środka foteli i odkurzenia środka auta. Ze względu na wożenie przez mamę psa nie był to prosty etap. Na start zrobiłem "ogólne" odkurzanie długą końcówką (zdjęcie nr 2 jest już po tym czyszczeniu i usunięciu dużej części syfu), potem odkurzyłem wszystko raz jeszcze, kawałek po kawałku bardzo dokładnie z użyciem szczotki dedykowanej do usuwania sierści. Trwało to długo (chyba łącznie ze dwie godziny), jednak pod koniec usunąłem większość zalegającego badziewia. Przy okazji udało mi się też znaleźć nieodkryte wcześniej złoża psiej sierści oraz nasadkę na 1/4 cala którą zgubiłem przed laty. Tak naprawdę auto w takim stanie wyglądało już całkiem spoko i można byłoby je tak zostawić, chciałem jednak wykorzystać w boju świeży nabytek, odkurzacz ekstrakcyjny - dlatego drugim etapem było pranie foteli i tapicerki. Robiłem to pierwszy raz w życiu i trochę czasu mi zajęło zanim znalazłem optymalną (pod względem czasu, użytych środków i efektów) podejście, mianowicie:


- spryskać powierzchnię która będzie czyszczona - np oparcie - roztworem do czyszczenia tapicerki

- spryskać powierzchnię wodą z dyszy odkurzacza dla lepszego nawilżenia

- dorzucić jeszcze trochę roztworu

- szczotką przymocowaną do wkrętarki rozetrzeć roztwór i zostawić na jakieś 5 minut

- wyprać i wypłukać całość odkurzaczem ekstrakcyjnym kilka razy, na zmianę pranie i odciągnięcie wody


Dzięki temu oczyszczenie jednej powierzchni zajmowało pod koniec już jakieś 10-15 minut a nie 45 jak przy pierwszym fotelu. Potraktowałem w ten sposób zarówno fotele jak i wykładzinę auta - w bagażniku elegancko rozpuściło jakieś stare plamy a w kabinie pasażarskiej usunęło głęboko schowane błoto i pył w miejscach gdzie trzyma się nogi. Potem już tylko czyszczenie plastików i zabezpieczenie ich, robione na szybkości bo nagle dotarło do mnie, że dzień pomału się kończy, a ja dopiero co kończę środek xD Wystarczył w zasadzie tylko środek do czyszczenia wnętrza, szczoteczka/pędzelek i ściereczka z fibry; a na koniec "dressing" i kolejna mikrofibra. 


Kumplel w tym czasie zrobił odświeżenie lakieru na swoim aucie - cel był taki, żeby zrobić to szybko, na możliwie tanim aucie i w ramach treningu, dlatego wzięliśmy jakąś lekkościerającą pastę polerską z wypełniaczami ceramicznymi, co to wg marketingowców nie tylko poleruje lakier a także robi jeszcze na nim taką "wstępną" ceramikę więc teoretycznie masz wszystko zrobione średnio, za to za jednym zamachem. Kumpel zrobił też całą ścieżkę zdrowia, tzn:

- piana aktywna, spłukanie

- szampon #1, spłukanie

- szampon #2, spłukanie

- deironizer, spłukanie

- glinka

- polerka


Nie mam niestety fotek, ale efekt końcowy wyszedł naprawdę fajny, lakier zyskał dużo głębi oraz zdecydowanie żywszy kolor. Oczywiście zostały jakieś głębsze rysy, jednak dokładne usunięcie ich nie było naszym celem no i są one duuużo mniej widoczne niż były. Mieliśmy jeszcze położyć jakąś tanią warstwę ceramiczną na auto, ale producent pasty napisał, żeby po polerowaniu odczekać ok 24h przed kładzeniem czegokolwiek, więc może zrobimy po prostu któregoś dnia dogrywkę.


Ja gdy w końcu uporałem się ze środkiem, dzień już się pomału kończył i mieliśmy zagwozdkę, czy brać się za lakier w Sitroenie czy odpuścić. Sitroen akurat z zewnątrz wyglądał całkiem spoko - nie licząc brudu - ale uwziąłem się, że robię też mycie i polerkę i najpóźniej skończę do 20:00 -> była 18:00 xD Uprościłem trochę proces i zrobiłem tylko:


- pianę aktywną

- szampon

- glinkowanie

- polerka


Przepłukałem też wodą komorę silnika. I o dziwo 20:05 wszystko było gotowe. Oczywiście było robione na szybkości i na pewno nie jest idealnie, ale auto wyglądało lepiej, lakier zaczął się świecić, ale co ważne glinkowanie pozwoliło na usunięcie mnóstwa syfów i brudów, których normalne mycie nie ruszyło. Tak więc da się ogarnąć dość zapuszczone auto w 8h ale nie jest idealne i nie jest to proste:)


Oczywiście też efekt końcowy jest daleki od ideału i oceniłbym go na 70-75%, dlaczego:

- w środku z braku czasu zapomniałem o podsufitce i niektórych plastikowych elementach, powinno udać się to jeszcze poprawić przy kolejnej okazji

- stare gumowe dywaniki, mimo umycia, dalej małą nieładny kolor - potraktuję je płym do wnętrz, może zrobi się lepiej albo ew zamówi się nowe jeśli nie są drogie

- w środku przy uruchomieniu niestety dalej pojawia się nieprzyjemny zapach, zaintestuję w ozonator i zobaczę czy to coś da

- nie wszystkie zakamarki udało się ogarnąć tip-top, po prostu brakowało czasu a ja koniecznie chciałem zamknąć się w jednym dniu

- analogicznie, polerka lakieru była już robiona na sam koniec i trochę na wariata, więc efekt nie jest idealny z drugiej strony też lakier po umyciu wyglądał i tak całkiem nieźle


Ponarzekałem, a teraz dobre strony:

- wnętrze jest czyste, MNÓSTWO syfu udało się wyczyścić, łącznie z plamami na tapicerce, plamami na wykładzinach, plamami na fotelech oraz psią sierścią, która była WSZĘDZIE

- fotele po umyciu są miękkie i tkanina przyjemnie trzyma

- plastiki są czyste, żadnych śladów błota

- udało się poprawić lakier oraz usunąć skazy, udało się też go na szybko przepolerać - nie jest idealnie, ale przyzwoicie.


Ogólnie jestem całkiem zadowolony, oceniam siebie na 7/10:)


Jeśli kogoś interesuje użyta chemia/narzędzia, kompulsywnie nakupowałem tego dużo więcej, ale te poniższe użyłem i mogę coś napisać:

Pasta do polerowania: CarPro Essence - butelka 500ml za 150 zł starczyła na dwa auta (Citroen i Fiesta) i została jeszcze połowa, nie jest zbyt agresywna i nie wymaga dużych umiejętności ani uwagi, daje fajny efekt oraz rzekomo ma ceramiczne wypełniacze - moim zdaniem dla odświeżenia lakieru fajna i warto 

Pad: ADBL one step, jest w miarę tani, średnio twardy i działał wcześniej, więc kupiłem znowu

Prewash/Piana: ADBL Industrial TFR Traffic Film, u mnie MEGA rozpuścił syf na aucie, który potem tylko spłukiwałem samą wodą, u kumpla bez szału, praktycznie nie zrobił nic

Szampon do auta: ADBL Snowball, jest, działa, mocno pieni się, czyli generalnie robi co trzeba, ot zwykły środek

Glinka: ADBL ORANGE CLAY BAR, u mnie MEGA ściągnęła smołę i nawet jakieś kolorowe rysy (!) z auta, u kumpla porysowała lakier, chociaż może to też być jego wina:) poza tym glinka jak glinka, myślę że każda inna zadziałałaby podobnie

Mycie wnętrza (fotele): ADBL Pre Spray, użyłem, pieni się, coś na pewno czyści ale trudno mi porównać

Mycie wnętrza (wykładzina): użyłem na próbę innego, CLEANTLE Fabriclean+, bardzo ładny zapach prania i chyba też coś czyści, ale ponownie - trudno mi porównać poza tym, że na pewno jest lepiej niż było

Czyszczenie plastików: Auto Graph HELIODOR, całkiem spoko, bo i czyści, poprawia wygląd i trochę zabezpiecza, minus że dość mocno się pieni i potem trudno tę pianę zebrać

Dressing do plastików #1: Poorboy's World Natural Look Dressing, ludzie to chwalą, ale nie zauważyłem jakiegoś efektu wow, może spróbuję znowu przy kolejnym aucie?

Dressing do plastików #2: Shiny Garage, ma ładny jabłokowy zapach i chyba działa, nie wiem co więcej o nim napisać xD

Polerka: Yato YT-82196, trochę ciężka ale nie jest zbyt droga, ma regulację i działa, jak dla mnie bardzo fajny zakup

Odkurzacz ekstrakcyjny: Numatic George, mam odczucia pozytywno-mieszane, odkurzacz działa bardzo fajnie (chociaż mógłby mieć trochę większą pojemność wody) z drugiej strony przyszedł z niedziałającą pompą wody (okazało się że wtyczka w środku była niepodłączona, naprawiłem to sam w 5 minut po kontakcie z infolinią) a teraz spust od wody się zawiesił i woda cały czas leci podczas prania, może jest to kolejna łatwa naprawa, ale i tak baaardzo denerwuje


No i to tyle, teraz Sitronea można brać na giełdę w Słomczynie albo na olx:)


Wołam: @Alawar r @maly_ludek_lego @Felonious_Gru @maaRcel @Eliasz_Oderman

#motoryzacja #detailing

07fb40e2-b2f8-41a9-b94e-b35cf95c6ec0
e3186080-2fd4-48d8-8703-080390d35ffb
faf779d3-d0a9-4c1c-9736-c88a3c8cf25b
2d7f6664-2d73-448a-bd35-83c0fa9f8594
d33ea0d8-c827-43af-9c9e-5c43b9d6add8

@knoor Czytałem tylko pobieżnie, dobra robota. Co do zapachu w środku - wymień filtr kabinowy, piknij jakimś środkiem na grzyba na niego i przedmuchaj samochód przez 30 minut. Powinno pomóc.

@knoor efekt niezły. Sam lubię używać deironizera, aż dziw że felgi mogą tak fajnie wyglądać, podczas gdy zwykła aktywna piana z myjni sobie z tym nie poradzi.


Ale miałbym małą uwagę - jako kupujący wolałbym uwalony syfem silnik, bo czysty to dla mnie oznaka, że ktoś może ukrywać jakieś wycieki, a tak wszystko jak na dłoni

Zaloguj się aby komentować

Rodzicielka kupiła sobie jakiś czas temu nowe-używane auto i trzeba zrobić coś ze starym. Szybkie sprawdzenie po rodzince wskazało, że nikt specjalnie nie chce zostać właścicielem Sitroena C4 i trzeba będzie go puścić w świat. No to mówię: a weź mi go daj na trochę, to w ramach bawienia się w #detailing trochę go ogarnę przed sprzedażą. Pouczę na nieswoim a i może finalnie przy sprzedaży też się lepszą cenę ugra. Zaplanowałem czyszczenie środka, jakąś korektę lakieru i ceramikę - bo uchlewiony jest fest, chyba ostatni raz wnętrze było sprzątane przy okazji kupna w 2009 roku, a od tamtej pory sobie zarastał coraz to bardziej syfem. 


Jak na razie wywaliłem ze środka ze dwie torby badziewia które matula woziła, łącznie z atlasem Warszawy z 2003, nożyczkami, piłą do drewna, świecącym aniołkiem, mnóstwem kosmetyków i kompletem zniczy. Wyciągnąłem też na próbę panel od regulacji szyb/lusterek żeby zobaczyć jak plastik i przyciski zareagują na chemię. A jutro lecę już po całości, nigdy czegoś takiego nie robiłem, to wrzucę jakieś fotki przed i po, bo efekt może być fajny zwłaszcza w zderzeniu ze stanem obecnym.


#motoryzacja

ceca465f-b2cc-4c53-a87e-486eaf3f9b36

Citroeny, peugeoty w wielu modelach mają te panele obleczone taką paskudną gumą, która sie rysuje pod paznokciem. Dobrze, ze tego nie masz 😁

Zaloguj się aby komentować

Idę sobie wczoraj do garażu coś tam podłubać przy motorku i zaczepia mnie sąsiad z dołu z którym sobie czasem gadamy:

- Siema, ty, bo chcę sobie jakiś taki motocykl w stylu Harleya kupić a widziałem że kilka masz. Weź pokaż.

- A jaki chcesz?

- Żeby mi się podobał, nie był dziadkowy i był czarny

- A to może taki? Akurat go skończyłem

- O k⁎⁎wa, właśnie taki chciałem. Ile chcesz?


Krótka piłka i w ten sposób mój stan posiadania motocykli spadł o jeden. Sąsiad szczęśliwy jak dziecko, wczoraj od razu zrobił już rundkę po mieście, ja się jaram że tak mu się podoba - wszyscy zadowoleni;)


#harlejekzusa #motocykle

d487c580-dbd5-461b-abec-c85320049932
7a68a2c7-5b96-40a0-9efe-becdd19ff9d8

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Trzecia wizyta starą C-klasą na torze Łódź i znowu kurde coś. Za pierwszym razem było jeszcze bezproblemowo, za drugim od wysokiej temperatury (35C w cieniu i over 135C olej) merolek zaczął trochę świrować i wchodzić w tryb awaryjny oraz przyprawił mnie o zawał serca stukając po odpaleniu którymś z 32 zaworów - ale skończyło się na strachu, po przestudzeniu było git. Teraz natomiast miałem założone świeże opony, wymieniłem olej - a do tego dzień przed porannym track dayem było zajęte 3 z 21 wolnych miejsc, zapowiadało się super. Byłem zwłaszcza ciekaw tego, czy nowe opony poprawią prowadzenie auta (spoiler alert - nie) i uda się zejść z czasem okrążenia do 1:05 (spojler alert - też nie, ale przynajmniej poprawiłem wynik z poprzedniego razu).


Na dzień dobry w trasie złapał mnie deszcz, na szczęście szybko się wypogodziło. Na miejscu miła niespodzianka - jest sucho, a do tego łącznie 7 osób, wolna amerykanka i żadnego podziału na grupy: chcesz, to wjedżasz i jeździsz, nie chcesz to zjeżdżasz. Tor praktycznie na wyłączność. No to łogiń. Pierwsze kilka kółek i ooooo, te nowe oponki to są jednak fachowiec, trzymają fest. Parę kolejnych kółek i oooo, jednak nie, jak się nagrzały to auto pływa tak samo jak pływało, no ale huk, śmigam dalej. Na jednym z okrążeń pojechałem jeden zakręt minimalnie za szeroko, zjechałem jednym z kół toru i najechałem a w zasadzie PRZYPIERDZIELIŁEM w jakiś wystający asfaltowy fragment który jakoś tak wyszło, że akurat tam był wylany. Najgorzej, bo wszystko nagrałem i teraz za każdym razem gdy oglądam to na nowo słyszę tylko to głuche JEB oraz gdzieś tam w tle głos merolka: "Dlaczego mi to robisz ;_; ?" Zjechałem z toru, obejrzałem koło - całe, obejrzałem oponę - cała. No nic, trzeba będzie pewnie sprawdzić geometrię, a póki co ganiam dalej. 


Parę kółek później i o, teraz mam taki błąd, co go jeszcze nie miałem nigdy. Zapaliła się ikona akumulatora, ale nie taka zwykła że brak ładowania, tylko taka wielka, czerwona na cały ekran. Zjeżdżam z toru, gaszę silnik. Włączam silnik - błędu nie ma. Żadnej ikonki że nie ładuje akumulatora też nie widzę. No to nic, ganiam dalej. Trzy kółka dalej - powtórka z rozrywki i znów WIELKA CZERWONA IKONA na ekranie. Dobra, pamiętając o poprzednich przygodach znowu zjeżdżam z toru żeby dać autu odsapnąć, może znów coś się tam zbyt nagrzało (co jak co, ale v8 ledwo upchnięte pod maskę trochę grzeje wszystko dookoła, z kierowcą włącznie). 20 minut przerwy i znów rura. O, ikonka nie wraca, no to jazda. Mija kilka kółek, nic się nie dzieje ale po pewnym czasie znowu JEBS, ikona akumulatora. Znów zjeżdżam i szukam po necie o co może chodzić. No, nie trzeba geniusza by uznać, że pewnie coś z ładowaniem - ale dlaczego nie pali się taka zwykła, tradycyjna ikona ładowania? I czemu jak klikam ok, to ona znika? Jedni mówią bateria, inni alternator. A może to temperatura, jakiś błąd albo ładowarka USB ciągnie za dużo prądu i coś świruje? Dobra, zostawię go na razie żeby odpoczął, a potem pojeżdżę znowu, pewnie jak zwykle coś się przegrzewa. 


Trzy godziny jazdy po torze to sporo, zarówno dla auta jak i kierowcy-amatora (zwykle grupy są trzy, sesja trwa 10 min i do kolejnej jest 20 minut przerwy), więc w chwili odpoczynku poznałem się z innym uczestnikiem, który przyjechał nowym Type R i tak klasycznie pogadaliśmy sobie o furach, oponach i ogólnie takich takich. Przewiozłem go na siedzeniu pasażera, a potem sam miałem okazję usiąść sobie jako pasażer w Civicu Type R. Fajne auto, prowadzi się dużo zwinniej i pewniej od mojego kloca, z drugiej strony (dla mnie przynajmniej) nie daje takiego funu z jazdy. Ikonka akumulatora u mnie też jakby zniknęła, więc byłem dobrej myśli. Do końca zostało jeszcze 25 minut, więc pomyślałem, że trzeba je wykorzystać. No i znowu - drugie kółko, ikonka baterii, no co jest. Stwierdziłem, że starczy tego i wracam do domu. 


No i jadę sobie jadę, bateria jeszcze raz mi się zapaliła ale szło to zgasić jednym kliknięciem i poza tym żadnego info o braku ładowania więc jestem dobrej myśli, że spoooko, dojadę do domu i jakoś to sobie tam ogarnę. I tak sobie myślę, a tu nagle jak w Apollo 13 zapalają mi się miliony nowych kontrolek xD ABS offline. ESP offline. Poduszki powietrzne offline, prędkościomierz na zmianę zapala się i gaśnie, silnik zaczyna przerywać. Na szczęscie za 2km był zjazd na MOP, więc depnąłem ile tam się jeszcze dało żeby w razie czego dotoczyć się siłą rozpędu. Zaparkowałem auto no i tak sobie myślę, że chyba faktycznie od początku to był alternator, tylko że jakieś geniusze z mercedesa uznały że nie zrobią standardowej ikonki ładowania tylko takie nie wiadomo co xD Do domu miałem jeszcze dobre 65 km i trzeba było coś pokombinować. 


Zagaiłem jakieś dziewczyny w BMW na niemieckich blachach, że auto kaput i czy przypadkiem faren zi filajśt riśtung warszau no i okazało się, że jechały i zgodziły się podrzucić mnie na metro, głupi ma szczęście. Potem już tylko spakować starą i narzędzia do normalnego samochodu, pojechać na MOP z prostownikiem i miernikiem napięcia z nadzieją, że uda się podładować i wrócić na dwa auta, zobaczyć że bateria jest rozładowana a alternator nie ładuje, ładować akumulator w mercedesie kolejne 5 godzin z nadzieją, że wystarczy to na dojechanie do domu, zorientować się, że jednak nie wystarczy, przeparkować mercedesa na kolejny MO, odrobinę bliżej domu, wyciągnąć akumulator, wrócić do domu, iść spać, naładować akumulator, zawieźć kumpla po odbiór nowego auta do Łodzi, wrócić z kumplem na dwa auta do Warszawy, pojechać ponownie z kumplem jednym autem na MOP gdzie stoi merolek i przywieźć merolka do domu, co niniejszym udało się zrobić. Jak mam szczęście, strzelił tylko regulator napięcia za parę stówek i sobie to naprawię w wolnej chwili. A tak ogólnie sam track day był fajny, polecam - zwłaszcza przy takiej niskiej frekwencji.


https://streamable.com/a6bdw9


#motoryzacja #samochody

@knoor brzmi jak typowy wyjazd petrolheada, samochody są niewdzięczne :D ale skrzynkę narzędziową i interfejs diagnostyczny to sobie skompletuj, żeby jakaś prosta usterka nie zepsuła track daya.

Zaloguj się aby komentować

-bądź firmą brembo

-produkuj radialne pompy hamulcowe w wersji na jeden i dwa zaciski

-dawaj śrubę na dwa zaciski do każdego zestawu

-???!!!

-brak profitu, brak założenia pompy w ten weekend


#zalesie #motocykle

f880eddd-5938-4cb2-8adf-67426a68e856

Jeśli masz podkładki miedziane to nałóż w miejsce drugiego przewodu jakąś nakrętka lub coś podobnego. Na tymczasem będzie.

Zaloguj się aby komentować

Stan harlejków kupionych z licytacji w USA:

- przyszło 6/6

- zarejestrowane 5/6

- ogarnięte tip top 0.95/6


W tym tygodniu przyszedł ostatni harlejek z juesej (ten czerwony na fotkach) i po oględzinach naprawdę nie wiem, dlaczego trafił na aukcję. Z wad, brakuje europejskich kierunkowskazów, licznika, jednego dekielka, jest uchlewiony oraz kolor średnio mi leży. I tyle. Za to ma kufry, przebieg 20k km, nowy akumulator, warte kilka tysi tylne zawieszenie oraz kilka innych ciekawych akcesoriów. Ma też potencjał na zrobienia z niego całkiem fajnej maszynki do upalania. No i wychodzi, że albo mam niezłego farta albo dobrego nosa, bo każdy strzał który zrobiłem był trafiony - uszkodzenia kupionych motocykli to była głównie albo jakaś kosmetyka albo drobne, mechaniczne usterki.


Pięć sztuk z sześciu jest już porejestrowane i można nimi na legalu śmigać, natomiast trochę roboty jeszcze zostało, bo w tym jest jakaś zaprawka do zrobienia, w tym jakaś rysa do ogarnięcia, w tym wydechy za głośne nawet jak na harleja i miejską jazdę... natomiast na dniach pierwszy dostanie status ogarnięcia na tip-top (ten na fotce z wysoką kierownicą), bo przez weekend udało mi się zrobić ostatni większy punkt na liście. Motocykl miał na błotniku odprysk farby, spod którego wyszła rdza - przy oczyszczaniu okazało się, że rdzy jest sporo więcej, tylko ukrywa się pod farbą, więc obszar do pracy tylko się powiększył. Ostatecznie zanim doszedłem do zdrowego metalu, początkowy uszczerbek w farbie powiększył się chyba 5-krotnie;0 Położyłem na to podkład epoksydowy i farbę, tylko pojawił się problem - otóż fabrycznie był to kolor metaliczny, z dużą ilością ziarna, a zaprawką nie ogarnie się żeby jakoś to wyglądało (jak widać na foto, po wyszlifowaniu wyglądało to jak gówno, ewentualnie stal damasceńska). Po chwili namysłu i wymieszaniu zaprawki z klarem i użyciu aerografu udało się ukryć idealnie miejsce naprawy. Chyba wbiłem kolejny level w profesji lakiernik;) No, ale jest to też najwyższy czas żeby kończyć robotę - wkrótce mija moment, w którym będę mógł sprzedać sprzęta bez płacenia podatku, a w garażu miejsca już od dawna nie mam i tylko dzięki uprzejmości sąsiada mam gdzie trzymać te gruzy xD Trochę smutam, bo choć nie jest tak, że wsadziłem w niego serce i duszę, ale jednak fajnie się nim jeździ. Jestem zdania, że do bujania się motocyklem tego typu do pełni szczescia, niczym wino do obiadu, warto zapodać sobie na słuchawkach jakąś pasującą muzę. Tu idealnie pasowały mi amerykańskie rapsy z lat 90 xD


Dziś korzystając z ładnej pogody postanowiłem w końcu przejechać się na motocyklem, który początkowo miał być jedynym zakupem w zeszłym roku (ten czarny, niski z pierwszego foto). Do tej pory jedyna podróż jaką nim zaliczyłem była wyprawa na stację kontroli pojazdów i z powrotem XD W planach było wzięcie gruza na myjnie i dokłądne umycie, ale śmigało się tak fajnie, że latałem sobie ze dwie godziny po bocznych drogach słuchając starej muzy. I naprawdę nie pamiętam, kiedy ostatni miałem tyle frajdy po prostu z takiego czilowego pyrkania sobie 40-70kmh. 8/10, polecam.


#motocykle #motoryzacja #harlejekzusa

183b18a1-c740-4248-88df-04912ac1cada
41d18cb3-53fa-4f09-9a47-fbc8ab037d7f
50897aa7-34fb-414a-8aef-f0f04bf9083d
d2973f4c-2bf0-4983-991e-2dbd784c8d16
0c300e3d-048f-4d8a-a564-696e00494944

Prawo jest śmieszne że jako przedsiębiorca potrzymasz towar w garażu jakiś czas i podatek się nie należy. Bo to, że jesteś konsumentem kupując 6 motorów i zaraz je sprzedając to nawet matka nie uwierzy.

@knoor super sprzęty. Czy sytuacja ze ściąganiem motoryzacji ze Stanów zmieniła się, albo ma się zmienić wz. z cłami Donalda?

Zaloguj się aby komentować

@wielkaberta @Stashqo Tak jeszcze w ramach ilustracji do wczorajszej dyskusji - dzisiejszy placek dagrasso style z ooni, zaraz wjedzie czosntkowy sos;)


#pizza

3489e5d9-1cb6-4909-b4b4-756560c0b8cf

mamma mia! To się nie nadaje do jedzenia! Za 20 minut spot w garażu, oddasz mi to, a ja to utylizuję w cywilizowany sposób ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Kupiłem od majfrendów tanie (rzecz względna - ale tanie jak na karbon) karbonowe koła do szosy, na promkach z wysyłką z UE wyszło koło tysiaka - i jestem pozytywnie zaskoczony.


Zapakowane na profesce, w zestawie dedykowane klocki, koła jakieś 500g lżejsze od seryjnych. Równie pozytywne wrażenia z jazdy - nie wiem, na ile to placebo xD ale tłumią nierówności duuuużo lepiej niż aluminiowe seryjne a i też śmiga się przyjemniej. Na jednym podjeździe bez żadnej spiny wyrównałem najlepszy czas jaki miałem ever. Po przejechanych 100km jeszcze nie pękły, więc powinny wytrzymać xD No najważniejsze - wyglądają pr0. Ogólnie jak ktoś się zastanawia na co przepalić w tym roku trochę kasy na rowerowe hobby to polecam.


#rower #szosa

7ea58a2b-dd33-495a-bca4-1cc935900cdf

Również polecam, to samo zrobiłem na jesień, wziąłem wersję 50/25 mm. Jeżdżę na zielonych cyclami z metalowym wentylem, klocki dorzuciłem swissstop black Prince. Lekko nie mają, bo ważę aktualnie ok. 106 kg, póki co niezawodne.

Urwałem z poprzednich, aluminiowych na komplecie blisko 400 gramów, a do tego jest o wiele sztywniej.

Pierwotny plan zakładał kupno na krajowym rynku składanych, aluminiowych, ale żeby wydać na gorszy produkt 2x więcej, to trzeba mieć nie po kolei w głowie.

Zaloguj się aby komentować

No nareszcie! Dopisała pogoda i w końcu udało się trochę pobzikać merolkiem po torze. Po zeszłorocznej wizycie na Modlinie odpuściłem sobie dalsze wizyty tam - za dużo zakrętów, zbyt blisko bandy - o ile motocyklem było jeszcze jako-tako to autem z jednej strony był strach przed mocniejszym ciśnięciem, bo przy moich biedackim umiejętnościach jeszcze coś uszkodzę - a jadąc na pół gwizdka bardziej czułem się jakbym manewrował po parkingu pod supermarketem.


Dlatego tym razem pojechałem na Tor Łódź, na którym jeszcze nigdy wcześniej nie byłem. Nie miałem wielkich oczekiwań - ot, pojeździć tak ciut szybciej niż zwykle, poczuć w końcu trochę lepiej auto i najważniejsze - nic nie rozwalić. Będąc już na miejscu poprosiłem pana o dołączenie mnie do grupy dla lamusów xD Standardowe dwa zapoznawcze kółka i grupa dla lamusów rusza jako pierwsza. I od razu pierwszy szok - o cholera, jak ci ludzie zapierdzielają, to nie jest ani trochę grupa dla lamusów, a przynajmniej nie to czego się spodziewałem xD Do tej pory po torze jeździłem motocyklem i grupa dla lamusów na track dayach to były faktycznie leszcze, tutaj tempo było duuużo wyższe. Po kilku pierwszych zakrętach widząc że niespecjalnie mi idzie wpadł mi do głowy pewien pomysł - zaproponowałem kumplowi, który pojechał ze mną bycie pilotem i szukanie mi toru jazdy, bo zawsze był w tym lepszy niż ja. I kurde, to był prawdziwy game changer! Mogłem lepiej skupić się na jeździe, z okrążenia na okrążenie zaczęło się robić coraz szybciej, ja też zacząłem jeździć odważniej, bo przekonałem się że granica przyczepności opon jest duuuuuużo dalej niż się tego spodziewałem. Stare AMG jest zaskakująco przyjazne i przewidywalne w jeździe, lamus jak ja, którego ostatnim ostrzej upalanym autem był fiat 126p xD dawał sobie radę i ani przez chwilę nie czułem, że auto chce mnie zabić. Ok, może to zasługa kontroli trakcji - miałem jeździć bez, ale pierwsze dwie sesje niechcący przejechałem na "wpółwyłączonej" a potem trochę się już srałem wyłączyć całkiem xD z drugiej strony, na całą sesję reagowała może dwa-trzy razy więc nie było tak, że jechałem na pałę. Żałuję tylko, że nie wziąłem pomiaru czasu - tak byłbym w stanie określić na ile jazda, która wydawała się szybką była taką w istocie - natomiast patrząc po reakcjach innych uczestników, nie było źle.


No bo właśnie, stare C63 na torze wzbudza sporo pozytywnych emocji i uwagi, ci którzy rozpoznają model (brak oznaczeń xD) zagadują a ci, którzy go nie kojarzą dziwią się gdy słyszą, że niepozorny kombiaczek ma ponad 6-litrowy silnik i 500+ kuni xD Sama atmosfera panująca na obiekcie czilałtowa, sporo fajnych ludzi z którymi można sobie pogadać w przerwie i te 10 minutowe sesje wcale nie są tak krótkie jak się obawiałem. Jedyny minus, to to że niemal całkowicie zajechałem już komplet opon i trzeba myśleć o nowych xD No i to tyle, tor Łodź póki co 9/10, polecam.


#motoryzacja

b47c5c3e-85bb-4381-a80b-cfafcea86c34

Zaloguj się aby komentować

Podobno najtrudniej jest zacząć, a że moje zimowe dłubanie przy harlejkach pomału dobiega końca, to czas wrócić do ożywienia saabogruza. Trochę się przykurzył po dwóch latach stania i niejeżdżenia, ale po wsadzeniu akumulatora odpalił od strzała i po dopompowaniu kół i umyciu nie ma tragedii.


To teraz tylko wymienić uszczelniacze zaworowe, rozrząd, tłumik na fabryczny, zobaczyć skąd się wzięła kropla oleju na ziemi i zrobić porządne czyszczenie z polerowaniem lakieru i będzie można bzikać.


#motoryzacja #shaab #saab

bf8b4515-fa48-416c-8736-e3c8d9542b8a

@knoor Łooo, moja nauczycielka w liceum miała Saaba, pięknego.


Miała też duże czyczki i była ładna ale to autko najbardziej zwracało uwagę. Taki bardziej klasyk.

Zaloguj się aby komentować

No i wygląda na to, że najdroższy kupiony harlejek okazał się całkiem niezłym strzałem. Zostało mi jeszcze trochę kosmetyki i potrzeba dokupienia kilku części (poluję na używki, a póki co nic nie ma), ale większość roboty jest już za mną. Tak naprawdę motocyklowi dolegało przede wszyskim zachlewienie, osadzony wszędzie kurz i pył oraz efekty niewielkiej przewrotki, które dało się usunąć relatywnie niskim kosztem. Spędziłem dwa dni z polerką, płynem do czyszczenia i detailingowym pędzelkiem, a wciąż jeszcze jest sporo zakamarków, gdzie został syf. Niemniej lakier udało się fajnie odświeżyć, przeprogramowałem też licznik i oświetlenie do europejskich realiów.


Do robienia, jak na motocykl po przygodzie kupiony z aukcji, nie było dużo:

- wymiana kierunkowskazów, bo świeciły po amerykańsku a jeden był zdezintegrowany

- wymiana kierownicy, bo stylem w ogóle nie pasowała do tego motocykla

- kupno fitra powietrza z osłoną, bo jej nie posiadał

- standardowo, wymieniłem łożysko główki ramy - motocykl ma przejechane niewiele więcej niż 10k km a już było zesrane;0 I tym samym na 5 harlejków, które rozgrzebałem w każdym łożysko główki ramy było do wymiany.

- wymiana oleju w lagach, skrzyni, primary, silniku oraz płynu hamulcowego

- do tego drobiazgi, gripy, jakieś przyciski, pojedyńcze śrubki czy elementy


I tak naprawdę wszystko jest gotowe, miałem nawet dziś wszystko skończyć i pojechać podbić przegląd, bo zaraz kończy mi się rejestracja czasowa, ale zorientowałem się, że kupiłem niewłaściwe klamki xD Mam sprzęgło hydrauliczne, a kupiłem klamki do sprzęgła z linką. No i teraz przez ten dodatkowy tydzień czekania na paczkę od majfrendów zostaje mi gapienie się na motocykl - a jest imo całkiem ładny. Wrzucam fotkę przed (z portu, po opłukaniu, bo wcześniej kurzu było jeszcze więcej) i po.


#motocykle #motoryzacja #harlejekzusa

a8034e84-d429-48cd-b64c-1e5eccbf59e7

Kupujesz klamki z Chin? Przecież one mogą być zrobione z niskiej jakości stali i mogą pęknąć.

No chyba, że jest jakaś znana i wiarygodna marka.

Zaloguj się aby komentować

I pyk, plus dwa nowe gruzy do ogarnięcia. Harley Davidson chyba mocno wziął sobie do serca słowa Henry'ego Forda o możliwościach wyboru koloru, bo oba są czarne. I chyba ponownie mi się przyfarciło, bo wprawdzie lista pozycji do ogarnięcia jest długa, ale większość tego to kosmetyka lub jakieś pierdoły.


Parę słów o pierwszym moto. Softail Slim w wersji S, megafajnie wyglądający i stylizowany na motocykl z lat 40-50 sprzęt. Silnik to pokręcona wersja Twin Cama (taki silnik co go HD tłukł przez +/- 18 lat i jak w końcu go dopracowali - uznali, że dość tego, trzeba dać jakiś nowy w któym znów coś nie będzie działać) rozwiercony do pojemności 1.8 -> a jest też kit zwiększający pojemność do prawilnego, passatowego 1.9. Ktoś założył mu niestandardową kierownicę, którą zmienię na fabryczny "hollywood bar" - to taka lekko zagięta, szeroka kiera z poprzeczką i moim zdaniem jest to jedyna słuszna opcja w tym sprzęcie. Cykl życia motocykla:


2017-2021 - latanie w klubie motocyklowym w Kaliforni po całe 2k km rocznie

2022 - gleba właściciela i najwyraźniej brak hajsu lub chęci na naprawdę; motocykl wkrótce potem przejęty przez bank/ubezpieczalnię

2023 - pierwsza aukcja na której moto się nie sprzedało, stanie na pustyni i powolne gnicie, przy okazji ktoś przewraca motocykl na prawą stronę dokładając trochę dodatkowych uszkodzeń

2024 - w dalszym ciągu stanie na pustyni, pod koniec roku jakiś cebulak z Polski kupuje zachlewiony, wyglądający jak barn find i przykryty centymetrową warstwą piachu sprzęt i niecałe 3 miesiące później ma go u siebie.


Po szybkich oględzinach to, co najbardziej dolega temu motocyklowi to właśnie ogólne zaniedbanie i stanie bez ruchu przez dwa lata. Dużo piachu, pyłu i powierzchownej rdzy oraz drobne ryski i uszkodzenia lakieru tu i tam - ale wystarczyło jedno mycie Karcherem i nagle zaczyna to jakoś wyglądać. Zacząłem też działać trochę z polerką i wełną stalową i pierwsze efekty są naprawdę dobre. Z innych tematów, do zrobienia będzie podrapany podest, pogięte klamki i lusterka, starty kierunkowskaz - no, typowe oznaki gleby, wydaje się że nic specjalnie strasznego. Co ciekawe wygląda jakby najwięcej uszkodzeń powstało przy transporcie - ktoś urwał przełącznik od tempomatu, który na zdjęciach z aukcji był ok (będzie trzeba chyba porzeźbić coś z drukiem 3d, bo kompletny zestaw przełączników to 1.5k;0) a luźno wiszący kierunkowskaz w rytm bujania statku na morzu porysował lakier na baku. Ale jedno i drugie powinno się w miarę łatwo ogarnąć. Co ciekawe, nowy taki moto kosztował w PL w 2017 prawie 100k PLN (potężne XD), ja jeśli wszystko pójdzie dobrze zmieszczę się w plus minus 1/3 tego. 


Sprzęt numer dwa, nic specjalnie ciekawego, ot zwykły Sportster. Z fajnych rzeczy, ma wydech 2w1, trochę markowych dodatków oraz jest naprawdę w fajnym stanie - jedyne większe uszkodzenie jakie znalazłem to wygięty zabierak skrzyni biegów oraz totalnie zajechana tylna opona, która pobiła rekord najstarszej motoopony jaką widziałem - pamięta jeszcze zamach na WTC, bo jej rok produkcji to 2001 xDD Smaku dodają też różne gustowne redneckowe wlepy. Po mojemu wszystko wygląda jakby potrzebny był dzień-dwa roboty by moto ponownie wrócił na drogę i jeszcze jeden aby ze stanu "zapuszczony" znowu przyciągał wzrok. Mam też chitry plan aby co fajniejsze graty które pozdejmowałem z pozostałych harlejków przełożyć do tego sprzęta i zrobić fajną maszynę do upalania. A jak się znudzi, opędzlować dalej. W drodze do kontenera jest już ostatni kupiony w przypływie jesiennego szaleństwa gruz, wrzucę kolejny wpis jak dojdzie albo któryś z obecnych sprzętów będzie gotowy/znajdę coś ciekawego.


#motocykle #motoryzacja #harlejekzusa

f3bfe005-591f-41a8-9b8d-c923ffac53c6
ace6ac71-f3ad-4d7b-838d-f6f6b1d6f31a
7f14bf97-2596-48e6-aa00-bd2cab8682a3
a5987268-95ab-470c-b86b-f3f981c7bfe6
90c35f08-7f7d-4d2d-a81f-d298733dfb15

Zaloguj się aby komentować

No i dobra, można powiedzieć, że i w drugim motocyklu osiągnąłem stan surowy zamknięty. Brakuje jeszcze trochę elementów, w tym montażu przełączników i docelowej kierownicy którą kupiłem od majfrendów i która idzie już trzeci tydzień;0 ale założenie tego wszystkiego nie powinno zająć wiele czasu. Dałem dwie fotki aktualne, dwie "w trakcie" i jedną "przed".


Z drugim harlejkiem, choć tego nie widać na pierwszy rzut oka, było więcej dłubania do tego stopnia że w którymś momencie miałem samą ramę+silnik; natomiast poza ogólnym zachlewieniem motocykla (ogólne wołanie o serwis, mnóstwo powierzchownej rdzy oraz opony z, uwaga, 2004 roku xDD samo moto jest z 2010) nie było źle - żadnych pogiątych lag ani tego typu historii. Niemniej i tak lista rzeczy do ogarnięcia była relatywnie długa:

- na start oczywiście wyrzuciłem różne upiększacze poprzedniego właściciela - wszystkie czaszki, kolce, maskotki, sissy bar oraz korek paliwa z fakolcem

- oddałem do piaskowania i malowania tylny wahacz - było na nim sporo rdzy, do tego stopnia że farba zaczęła się łuszczyć; przy okazji wymieniłem łożyska w wahaczu

- wymieniłem amortyzatory na krótsze, fabryczne - co prawda te, które dostałem razem z motocyklem były lepsze i w pełni regulowane, ale nie pasowały mi do całości no i wolę sprzedać je za parę złotych albo zostawić na przyszłość do innego projektu

- zeszlifowałem rdzę na ramie i pomalowałem samą ramę w niektórych miejscach - ogólnie powierzchownej korozji było sporo, moto wyglądało jakby ktoś jeździł nim w zimę albo trzymał na dworzu

- wymieniłem łożyska główki ramy i zrobiłem serwis przedniego zawieszenia - bez kitu, w każdym harlejku, którego do tej pory robiłem (a ten był czwarty) było to zaniedbane. Co prawda nie było tak fatalnie jak w moim pierwszym HD, gdzie lagi były praktycznie pozbawione oleju - ale i tak wyglądało tak sobie. Uszczelniacz zardzewiał, a olej był pewnie ten sam jeszcze od nowości

- wymieniłem dwutłoczkowy zacisk hamulcowy na czterotłoczkowy który miałem w piwnicy, no bo czemu nie

- wymieniłem uszczelki pokryw zaworów, oba cylindry były zapocone i nie wyglądało to dobrze

- zreanimowałem (częściowo) uchwyt na licznik - ktoś fabryczne uszczelki zastąpił silikonem do kibla, a sam uchwyt ponawiercał i pomalował szprejem bez zabezpieczania okolicznych miejsc przed farbą bo i po co xD uchwyt licznika po wypiaskowaniu, wspawaniu brakujących fragmentów i pomalowaniu na srebrny kolor uchwyt wygląda lepiej, ale użyta przeze mnie farba słabo trzyma, więc chyba ostatecznie dam go do niklowania

- w miejsce brakującego filtra powietrza udało mi się dostać filtr hypercharger - dla jednym wieśniacki, dla innych kultowy. Niespecjalnie dodaje mocy, ale ma jeden ciekawy feature, mianowicie działa tak, że przy dodawaniu gazu podciśnienie uchyla normalnie zamknięte klapki na wlocie - niczym w Chargerze Dominica Toretto;) Mi jakoś pasował do koncepcji i, co najważniejsze, nie był zbyt drogi;)

- wypolerowałem lagi, wyglądają teraz o wiele fajniej, wyczyściłem też jako tako wszystkie elementy chromowane, które planuję zostawić - bo motocykl i tak prędzej czy później czeka dokładne mycie

- wymieniłem przednią i tylną lampę oraz kierunkowskazy

- wymieniłem uszczelki wydechu - ktoś to poskładał na sztukę i nic nie trzymało się kupy; mam nadzieję że po moim dłubaniu będzie lepiej, choć też się trochę nakombinowałem żeby wszystko dopasować


Parę złotych zaoszczędziłem, bo udało się zreanimować akumulator z którym moto przyjechało, a do przy ładowaniu do kontenera nikt nie wyrwał czujnika temperatury silnika, co często się dzieje. Tak naprawdę można uznać, że większość tego, co było technicznie do ogarnięcia - mam już zrobione.


W dalszym ciągu jednak mam zagwozdkę jak wizualnie wykończyć motocykl. Zamówiłem niską kierownicę "hollywood bar" (niska, szeroka i z poprzeczką) i założyłem siedzenie solo, pasują mi do szerokiego zbiornika - natomiast zastanawiam się nad malowaniem. Oryginalny, czarny lakier jest w kiepskim stanie i mimo że pewnie dało by się go odświeżyć - niestety przedni błotnik musiał zostać cały wypiaskowany, a zbiornik paliwa ma sporą wgniotkę, więc bez malowania się nie obejdzie. A skoro już będę malował wszystko jak leci, to na pewno nie chcę zostawić jednolitej, nudnej czerni. Początkowo podobało mi się połaczenie fioletu i bieli z czerwonymi paskami, ale teraz jakoś już tego nie widzę. Po głowie chodzą mi jeszcze kombinacje: czarny+biały; niebieski+biały lub turkusowy+biały; wszystkie ze złotymi paskami. Generalnie coś w klimatach retro. No, ale wcześniej niż na wiosnę tego nie zrobię, póki co muszę poczekać na kierownicę, poskładać resztę i zarejestrować sprzęta, bo złodziejskie państwo wymysliło sobie, że nawet przy ściąganiu gruzów do robienia masz 30 dni na rejestrację, inaczej MANDAT;<


#motocykle #motoryzacja #harlejekzusa

6b241344-7710-4a82-90bf-a13cb28e96d6
d5db8ee3-22ea-4b62-9449-2c823f55f5af
d4d1b967-6705-4a3b-832a-70caad25c741
f7965ed6-aa1a-4cb1-96b0-6740339b984b
8555c9ce-2edd-4cbd-a924-fc63ca357ce7

Teraz jest dużo lepiej. Foto przed pokazuje jak z fajnego moto można zrobić wieśniackie bezguście. A z kolorystyki to mi najbardziej pasuje ta ostatnia opcja: czarny+biały+pomarańczowe i szare detale.

Zaloguj się aby komentować

Może to kwestia doświadczenia a może lepszych narzędzi, ale uzdatnianie dwóch nowych-starych harlejków z USA idzie podejrzanie sprawnie.


Praktycznie w dwa wieczory udało mi się pozbierać do kupy Low Ridera, który przyjechał bez większych uszkodzeń, za to z brakami. Wymieniłem parę drobiazgów, założyłem nowe lusterka oraz kierunkowskazy, dodałem brakującą kanapę, którą kupiłem w dobrej cenie oraz filtr powietrza od majfrendów. Przede mną jeszcze kilka rzeczy, typu wymiana oleju, płynu hamulcowego oraz mycie motocykla, ale to już zostawiam sobie na później, gdy zrobi się cieplej. Czekam też na brakujące kluczyki - ASO jest w stanie zamówić dorobienie oryginalnych z USA po numerze VIN za niecałe 300 zł, z tym że trzeba trochę poczekać.


Mam teraz trochę zagwozdkę co zrobić z tym sprzętem. Spodziewałem się paździerza, więc chciałem pomalować go na satynowy szary i przerobić na club style, natomiast okazało się, ze motocykl jest w bardzo dobrym stanie. Fabryczny, perłowy lakier ma efekt głębi, jest w świetnym stanie (jak na wiek motocykla) i fajnie wygląda na żywo, czego niestety zdjęcia nie oddają - przemalowywanie go byłoby grzechem. Natomiast korzystając z faktu, że moto ma założony łańcuch, pełną klatkę i upadki mu niestraszne - chodzi mi po głowie, by wykorzystać go do nauki driftów. Pośmigać trochę, a za jakiś czas zrobić drugą rundę przeróbek. Zostawiłbym wtedy fabryczne malowanie i opony z białym pasem i poszedł do końca w stronę retro - a przy okazji wymontowałbym co lepsze elementy i założył do swojego "docelowego" moto w ramach darmowego ulepszenia;)


Póki co budżet wyniósł niecałe 18k PLN co jak na stan motocykla, model i rocznik jest naprawdę dobrym wynikiem (rozstrzał cen na necie za ten model to ok. 25-35k PLN). Czekam jeszcze na kluczyki i mam nadzieję, że przy odpalaniu nie spotka mnie jakaś niemiła niespodzianka.


Z kolei drugi sprzęt, czyli zdziadowany, cygański sportster, który w pierwszej kolejności poszedł na warsztat również ma już większą część kuracji odświeżającej za sobą - czeka jeszcze na kilka części, w tym kierownicę. Patrząc na progres myślę, że wystarczy jeszcze dwa-trzy wieczory i również on będzie skończony. Rychło w czas, bo w drodze do mnie są już pozostałe złomy:)


#motocykle #motoryzacja #harlejekzusa

23f3ec9d-6a88-4325-95c5-b61e7cfdbdfa
3e490380-229d-4e80-a8b1-ae8aadff04a3

Zaloguj się aby komentować

Święta minęły, zima w pełni więc czas powrócić do harlejkowego dłubania, tym bardziej że wczoraj przyjechały dwa pierwsze kupione w tym roku na licytacji sprzęty. Cała droga od wygrania do podstawienia pod chałupę zajęła niecałe dwa miesiące, przyzwoicie - na upartego i gdyby nie święta byłoby może z tydzień szybciej, ale chyba nie ma co narzekać.


Parę słów o samych motocyklach - przede wszystkim nie planowałem ich kupować, zalicytowałem dość nisko na zasadzie "przy tej cenie jeśli wygram to stratny niemal na pewno na pewno nie będę" i akurat się trafiło XD


Pierwszy sprzęt to Dyna Low Rider z 2009, bliźniaczo podobna do tej, którą składałem w tym roku. Po szybkich oględzinach uszkodzenia i braki wydają się naprawdę minimalne. Brak kanapy (w innym moto który do mnie zmierza mam pasującą, którą planuję przełożyć), brak filtra powietrza z obudową, lekko starte przy glebie klamki, lekko przytarta pompa hamulcowa... i tak naprawdę tyle! Wystarczyłoby założenie świateł w wersji EU, zrobienie przeglądu i można bzikać. Aha, no nie do końca - bo brakuje najważniejszego, czyli kluczyka xD Ale ten mam nadzieję dorobić po taniości. Planowałem dołożyć owiewkę i motocykl przemalować na satynowy szary, coś w stylu mercedesowego Designo Selenite Gray Magno, ale teraz sam już nie wiem, bo originalny lakier jest w naprawdę fajnym stanie a do tego na żywo robi bardzo dobre wrażenie. A może korzystając z obecności crash barów wykorzystać motocykl do chamskiego upalania i nauki driftu? Muszę wszystko przemyśleć na spokojnie. Aha, z ekstrasów Dyna ma na pewno zrobiony stage 1 (akcesoryjny filtr powietrza, wydech i mapa) oraz konwersję na napęd łańcuchem. Więcej póki co nie stwierdziłem:)


Drugi sprzęt to Sportster z 2010 stuningowany przez jakiegoś dziadka albo miłośnika zakładania świecidełek z aliexpress xD Serio, jest tam dużo wszystkiego a do tego z zupełnie innych parafii: owiewka (jej resztki) i kierownica to niby club style, regulowane amortyzatory i konwersja na łańcuch to ukłon w stronę (pseudo) sportu, szprychowane koło, sissy bar i pękaty zbiornik to bardziej retro, a z kolei rozmaite chromowane dodatki kojarzą mi się z motomiłośnikami flędzli, lisich kit, skór i ćwieków. Ta wersja Sportstera jest dla mnie problematyczna, bo jest to Custom, z którym trudno zrobić coś ciekawego dla oka - ale chyba mam już plan (o tym za chwilę). Jak wygląda sytuacja jeżeli chodzi o sam motocykl i jego uszkodzenia? Nie jest źle, póki co zarejestrowałem następujące braki:


- wgniotka na baku - do wyciągnięcia, a sam bak do pomalowania

- rysy na tylnym błotniku - to już moje dzieło xD zrobiłem to przy ściąganiu sissy bara, ale sam błotnik i tak był do malowania

- korozja na przednim błotniku - tu wygląda to słabo. Albo uda się to wyczyścić do zdrowego metalu albo błotnik utnę i skrócę albo po prostu wreszcie kupię używany. Błotnik będę też malował

- urwana śruba mocująca amortyzatora - easy, zerwaną śrubę już wykręciłem, pozostaje zamówić nową i przykręcić amortyzator

- korozja na tylnym wahaczu - sam wahacz jest wykonany z dość grubej stali, więc pewnie dałoby się wypiaskować i pomalować ponownie - ale używkę można kupić za parę stówek. Zobaczę jeszcze

- jakieś drobne wycieki, zapocenia - aczkolwiek nie jestem do końca pewny, na ile jest to kwestia wilgoci zebranej podczas podróży a na ile faktyczny problem

- brakuje filtra powietrza, będę musiał coś poszukać na necie, bo poprzedni właściciel wsadził akcesoryjny i ten urwał się przy glebie

- a poza tym chyba mi się przyfarciło, bo akumulator z którym przyjechał udało się odratować - a to zawsze ok. 400 pln w kieszeni


Jest też trochę rzeczy, które nie pasują mi do przyszłej wizji motocykla i będę chciał je wymienić. Są to:

- kierownica, chcę dać niską, płaską i lekko wygiętą

- mocowanie kierownicy - tu się jeszcze zastanawiam, albo baaardzo niskie risery od majfrendów albo oryginalne od wersji Custom (te są jednak hmm, dość specificzne)

- siedzenie - obecne jest w kiepskim stanie, do tego wolę wersję "solo"

- zbiornik paliwa - tu mam trochę dylemat, są dwa zbiorniki do sportsterów, jeden pękaty jak mój i drugi bardziej wypłaszczony po bokach, który bardziej mi się podoba. Jednak kształt mojego na żywo nie jest aż taki zły, a kupno używki to minimum 800 pln, więc cały czas zastanawiam się, co zrobić - kombinować z obecnym czy szukać innego

- amortyzatory, mam już kupione chromowane, OEMowe w bardzo dobrym stanie


Jak wcześniej wspomniałem, sportster custom to moim zdaniem wersja z której najtrudniej zrobić coś przyjemnego dla oka - ale mam już na niego pewien plan. Motocykl będę chciał przemalować na biało-fioletowy (coś jak na ostatnim zdjęciu) a do tego dać sporo chromowanych detali (choć z zachowaniem zdrowego rozsądku). Szeroki bak oraz niska, szeroka kierownica dopełnią efektu. Na pewno będzie ładniejszy niż jak przyjechał;)


Wczoraj zdemontowałem już większość z dodatków, które szpeciły motocykl i wkrótce wezmę się za zamawianie części. Jak wygląda kwestia budżetu? Każdy z motocykli po uwzględnieniu wszystkich kosztów oraz zakupów części, które zdążyłem już zrobić wyszedł ok. 16k PLN. Cena za motocykl z tego rocznika wynosi ok. 30k PLN w przypadku Dyny oraz ok. 25k w przypadku Sportstera. Daje mi to dość spory budżet na naprawy oraz jakiś zysk na siebie, gdybym później miał któryś sprzedać. Ponadto, Sportster miał zainstalowane dwa elementy, które planuję opędzlować. Pierwsza, to komplet regulowanych amortyzatorów w świetnym stanie. Nie pasują do mojej koncepcji, a do tego koszt nowych to ok. 1k USD plus cło i przesyłka. Liczę, że ze sprzedaży wyjdzie mi ok. 1,7-2k PLN. Drugi bajer, z którego początkowo się podśmiewałem to mocowany do kierownicy soundbar. Okazuje się, że koszt takiego to prawie 3k PLN. Przetestowałem swój i działa - liczę, że sprzedam go za ok. 60% ceny nowego i jeszcze poprawię budżet projektu:)


Póki co to tyle, na pierwszy ogień pójdzie sportster, bo jest tam trochę więcej do zrobienia. Spróbuję doprowadzić motocykl do fajnego stanu technicznego, a na wiosnę ponownie zabawić się w lakiernika. Będzie się działo:)


#motocykle #harlejekzusa

66b9f147-203a-4136-b32b-d3a7e888bba6
257a9855-3adc-4488-88c2-8abeb6901ea8
44c97174-8543-4dc1-8a40-4db3fdaec654
32b5bd1f-634c-4303-8639-6c35ccb87a38

@knoor nie wiem dlaczego, ale dla mnie to są najbrzydsze motocykle, już nawet scigacze mi się bardziej podobają niż te wszystkie harleje. Dlatego na przykład kłuje mnie serduszko jak ktoś na junaka mówi "polski harlej" :D

No właśnie ja też się zastanawiam teraz nad kierownicą. Kupiłem z 50cm wysoką + 10cm riser, ape hanger. Wygląda mega chujowo, a jeździ się jeszcze lepiej xd Chciałbym zamontować prostą, jak najniższą (celuję w bardziej klasyczny, nie-chopperowaty wygląd), ale trochę się obawiam, że może być niewygodnie. Masz jakieś doświadczenia w tej kwestii?


Tak w ogóle co robisz z tymi wszystkimi harleyami? Trzymasz, sprzedajesz?

Zaloguj się aby komentować

Ja pierdzielę, geniusz który wpadł na pomysł oklejania pojazdów folią PPF to musiał być potomek człowieka, który wymyślił trzymanie pilota od tv w plastikowym worku żeby się nie brudził. W teorii wszystko fajnie, kupujesz sobie nowe auto czy tam motocykl i sekundę po kupnie lecisz już oklejać, bo się nie daj Boże zarysuje! Potem jak będziesz sprzedawał, to folię ściągasz i voila, lakier jak nowy. Szkoda tylko, że odkleja się to ku⁎⁎⁎⁎ko trudno, istnieje niezerowa szansa zerwania lakieru wraz z folią nie mówiąc wreszcie o śladach z kleju, które będzie trzeba usunąć a które wcale nie chcą schodzić. Jakiś mocny zmywacz - znów niezerowa szansa na odbarwienia. A najgorzej, że jak położyli jakiś szit, to jeszcze z upływem lat lakier będzie zmieniał kolor inaczej w miejscach zabezpieczonych a inaczej w niezabezpieczonych.


I na koniec po co w ogóle to wszystko? Ochrona? Rozumiem w jakichś miejscach narażonych na przyspieszone zużycie, ale jak coś uderzy na tyle mocno by uszkodzić lakier to folia i tak raczej nie uratuje. A zwykłe ryski i hologramy zawsze można spolerować, chwila roboty i po sprawie. Serio, wkurzyłem się, mam to gówno na całym motocyklu, dopiero zacząłem, a już mam dosyć. I w jednym miejscu już zdążyło zejść z klarem mimo podgrzania, super ochrona lakieru bulwo.


#motocykle #motoryzacja #gorzkiezale

e977f59e-17e8-439d-b1bd-c8d59ed11b96

Następnym razem proponuje użyć specjalnej folii którą się okleja samochody, a nie taką do trzymania pilota, to nie będzie tych wszystkich wymienionych problemów przy ściąganiu.

Dzięki za tip, powiem poprzedniemu właścicielowi na wypadek gdybym coś w przyszłości od niego brał ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Jestem profesjonalnym aplikatorem folii ppf i powiem tobie tak. Jeżeli miałeś gówniany materiał to będziesz mieć gówniany demontaż. Pracuje na topowych materiałach i demontuje swoją pracę po 4/5/7 latach i wszystko zależy od materiału i od aplikatora który może tobie pociąć lakier docinając dany element. A lakier na motocyklach to jest totalna kpina motocykle nie są malowany tylko są zapruszone lakierem

Zaloguj się aby komentować

No i ponad rok po zakupie pożegnałem się dziś z jednym z kupionych z USA i uzdatnionych harlejków - po paru dniach wymiany wiadomości przyjechała wesoła ekipa z Rumunii, spisaliśmy umowę i pomarańczowy motocykl trafił na przyczepę nawijać kilometry po ichnich szosach. Zestawiając cenę sprzedaży do poniesionych kosztów (i licząc swoją pracę za zero złotych - no bo w końcu ten, kto wybrał pracę którą lubi, nie przepracuje ani jednego dnia - stąd wynagrodzenie się nie należy) udało mi się wykręcić 30% marży, całkiem fajny wynik.


Tymczasem zbieram się pomału do zimowego ogarniania kolejnych gruzów. Pierwszy jest już w porcie w Europie i może jeszcze w tym roku przyjedzie do mnie. Motocykl ma parę fajnych elementów, ale poza tym jest przepaskudny. Długo zastanawiałem się jak można byłoby poprawić jego wygląd i zdecydowałem się na całkowite przemalowanie -znalazłem fajnie wyglądające fioletowo-białe malowanie które nie dość, że całkiem mi się podoba, to jest jeszcze odmianą od tych wszystkich HD w wariacjach czarnego..


Co ciekawe też, zainteresowałem swoim hobby jednego znajomego, więc możliwe, że w nadchodzącym sezonie będziemy sobie dłubać we dwóch. No, a tymczasem czekam żeby przekonać się, czy wart (jak się okazało) prawie 3000 pln zamontowany na kierownicy harlejkowy soundsystem przyjedzie do PL czy może zdążył już zaginąć w porcie xD


#motocykle #harlejekzusa

c7b55387-7804-468d-a14e-52d5252691da
9c90468f-546e-475a-b6d6-0ab7fc957eb2
f13076b6-ed8a-40c4-b20a-02d49b2e848c

@knoor mi się nie chce szukać aut dalej niż 30km od domu a tu ludzie z Rumunii przyjeżdżają po jakiegoś gejowskiego harleja ( ͡° ͜ʖ ͡°) nieźle :)

Zaloguj się aby komentować

W licytacjach gruzów z USA są na ogół trzy tryby:


  • od złotówki BCM #pdk , czyli za ile pójdzie za tyle pójdzie

  • z ceną minimalną, czyli jeśli osiągnięto minimum - poszedł, jeśli nie osiągnięto - no to sprzedawca może się jeszcze ewentualnie zastanowić

  • od złotówki BCM, ale z akceptacją - sprzedający ma jeszcze możliwość ostatecznie przyklepać lub nie sprzedaż


Zaobserwowałem, że w trybie pierwszym i drugim "przyklepanie" pozytywne zajmuje zwykle 10-15 minut po zakończeniu licytacji; z kolei jeśli sprzedający przyklepać nie chce, wówczas zwykle po 2-3 dniach z system odrzuca ofertę z automatu jakimś time-outem czy czymś.


Stąd też dość duże było moje zdziwienie, gdy wczoraj po 3 dniach od zakończenia licytacji okazało się, że zostałem dumnym posiadaczem trzeciego z kolei zgruzowanego harlejka xDDD


Za całe 1050 USD (do tego oczywiście jeszcze dojdą wszelkie opłaty, podatki, transport itd) kupiłem Dynę Low Rider z 2009 i teraz trochę zastanawiam się, co z nią zrobić. Co ciekawe, wg. raportu Carfaxa nie ma wbitej szkody całkowitej i wydanego Salvage title - tym dziwniejsze, że sprzedała się tak tanio, bo na zdjęciach poza brakującym siedzeniem i filtrem powietrza wydaje się naprawdę w dobrym stanie. Ma parę widocznych przeróbek - wydech 2w1, akcesoryjną klamkę sprzęgła i napęd na łańcuch - mam cichą nadzieję, że również silnik jest zdrowo podłubany.


Jeśli chodzi o sam motocykl, to jest to praktycznie ten sam model, co harlejek wygrany przeze mnie rok temu. Stąd też mój szatański pomysł jest następujący - rozkręcę trochę silnik, zobaczę czy ma jakieś fajne bebechy - jeśli tak, to przełożę do swojego xD lub zdemontuję i dam na handel, a w zamian tego założę stockowe elementy, które zostały mi po zeszłorocznym dłubaniu.


Poza tym trochę zastanawiałem się, co można zrobić żeby trochę uatrakcyjnić wizualnie ten sprzęt. Najczęstszą przeróbką Dyny jest tzw. club style, czyli podniesione tylne zawieszenie, wysoka kierownica, owiewka i czarny kolor. Napatrzyłem się już trochę w ciągu ostatniego roku na takie sprzęty i trochę mi się już znudziły. Ale gdyby tak zamiast czarnego koloru dać np srebrny albo szary? Hmm, czemu nie, to jest świeże xD Wrzuciłem dwa tak zrobione motocykle w ramach inspiracji.


Niezależnie od decyzji, mam trochę budżetu na dłubanie. Najtańsza Dyna na olx w tym momencie wisi za ok. 24k ze średnią ceną na poziomie ~28-32k PLN. Koszt ściągnięcia mojej powinien zamknąć się w ok 18k, co daje mi przyzwoity budżet na kombinowanie - i nawet możliwość sprzedania za jakiś czas dalej jako "rozpoczęty projekt, jedyny taki, sprzedaję z powodu wyjazdu za granicę" gdyby dłubanie kolejnego grata jednak mi się znudziło xD no ale ewidentnie trzeba będzie mocno zredukować za jakiś czas liczbę motocykli, bo więcej spędzam na dłubaniu niż na jeździe.


#motoryzacja #motoryzacja #harlejekzusa

21a7b140-d34f-4bad-a154-31712f0587cf
b1f3a54e-bafb-4d51-b41f-2e5792452fea
2767e761-8a38-4ce9-a6fb-7a06f7d8adfd

@knoor dam ci pioruna bo przeczytałem całość 😉 mimo że kompletnie się nie interesuję motocyklami. Gdybyś mieszkał w sąsiedniej wiosce przychodził bym podłubać do ciebie do garażu bo mechanika zawsze mi leżała w rękach a do dłubania w autach nie mam już siły (plecy mnie bolą) i nie mam budżetu na graty. Inna sprawa że raz to bym się przejechal na takim harleyu żeby zobaczyć jak to jest.

Zaloguj się aby komentować