Idealny moment na odświeżenie obrazka z 2010
#powodz #heheszki #heheszkipolityczne #polityka


Idealny moment na odświeżenie obrazka z 2010
#powodz #heheszki #heheszkipolityczne #polityka

Zaloguj się aby komentować
Wszystko dobre co się dobrze kończy - i dziś mój rozpoczęty ponad 10 miesięcy temu projekt ogarniania harlejków dobiegł końca. Harlejki kupiłem na aukcji w USA, bo chciałem podłubać sobie coś przez zimę - jak widać, finalne terminy trochę się przesunęły:) Zdecydowałem się na USA, bo oferta harlejków dostępnych w Polsce była w tamtym momencie uboga i mało zróżnicowana. Nie kupowałem wcześniej niczego na aukcji w Stanach ani nawet nie ściągałem motocykla zza granicy - nie mówiąc o naprawie powypadkowego - stąd cały proces to było trochę learning by doing:) Miałem wcześniej sporo doświadczeń w dłubaniu przy motorkach - sam serwisuję swoje sprzęty - i mniej więcej znałem markę HD przez sportstera, którego modowałem, a którego sprzedałem w zeszłym roku. Licytowałem kilka sztuk i akurat tak wyszło, że wygrałem dwa. Moimi kryteriami wyboru było szukanie czegoś, co nie będzie 450 kilowym mastodontem, ładnie wyglądało przed kraksą i nie było zanadto rozbite. Z perspektywy czasu i mojego doświadczenia w momencie licytowania mogę powiedzieć, że trafiło się ślepej kurze ziarno - finalnie oba sprzęty bardzo mi podpasowały, zarówno wizualnie jak i jeżeli chodzi o akcesoria w które były doposażone.
Nie jestem fanbojem harlejków, podobają mi się przede wszystkim ze względu na swoją toporność, nieograniczoną naprawialność oraz bogatą ofertę aftermarketu. Polubiłem też styl jazdy, w którym nie trzeba jeździć szybko, żeby mieć z niej frajdę.
Pierwszego skończonego harlejka prezentowałem już we wcześniejszym wpisie:
https://www.hejto.pl/wpis/dzis-nadszedl-wielki-dzien-i-pierwszy-harley-davidson-ktorego-sciagnalem-sobie-z
Powiem tylko, że spodziewałem się sporej klocowatości i ospałości - tymczasem po kilku dniach jazdy muszę powiedzieć, że twarde, akcesoryjne zawieszenie, czterotłoczkowy monoblok Brembo i większa tarcza którą wstawiłem, a także podkręcony silnik powodują że jeździ się naprawdę fajnie - "sportowo" to określenie na wyrost w przypadku bądź co bądź 300 kilowego kloca, niemniej ilość frajdy jaką dostarcza z jazdy jest niesamowita a prowadzenie bardzo mało harlejowe.
Dziś z kolei skończyłem sportstera w wersji seventy-two. Różni się od standardowego dużym kołem z przodu, ściętym błotnikiem, wysoką kierownicą, oponami z białym pasem, ciut odważniejszym malowaniem (u mnie "amber whisky") i paroma innymi detalami. Maleńki zbiornik (7 litrów xD) powoduje, że jest to bulwarówka do bujania się na czilu po mieście. Spodziewałem się ospałego motorka, natomiast silnik 1200 całkiem nieźle ciągnie do przodu a płaska kanapa powoduje, że ma się wrażenie, że zaraz spadnie się z motocykla. Poza tym jest bardzo harlejowo - topornie i prymitywnie. Mimo standardowych wydechów jest też jednak dość głośno - liczyłem, że będzie to motocykl do bujania się po nocy bez poczucia wkurwiania ludzi w promieniu 500 metrów, ale może uda mi się jeszcze jakoś z tym popracować.
Jeżeli chodzi o naprawy, harlejek przyjechał po parkingówce (sądząc po śladach, ktoś wjechał w niego kiedy stał zaparkowany), ucierpiała kierownica, wystające elementy lewej strony motocykla, zbiornik paliwa, półka przedniego zawieszenia (nadłamany ogranicznik) oraz dezintegracji uległ licznik. Kierownica była najmniejszym problemem - po prostu kupiłem nową. Licznik udało się przeszczepić z innego sportstera, w wersji z obrotomierzem. Musiałem tylko zaprojektować i wydrukować w 3d część elementów mocowania licznika, bo cena za nie w ASO była dość wysoka. Elementy porysowane i uszkodzone w wyniku gleby wymieniłem na nowe, półka została pospawana, światła wymienione na europejskie. Z przyzwyczajenia rozebrałem i zregenerowałem też przednie zawieszenie - ludzie rzadko tam zaglądają jeśli lagi nie leją, a są tam zarówno zużywające się tuleje jak i olej; zacisk hamulcowy z przodu, łożysko główki ramy oraz kilka innych rzeczy, wymieniłem też zapobiegawczo uszczelki pokryw popychaczy, bo wyglądały, jakby miały się pocić.
Ostatnim i najtrudniejszym elementem był uszkodzony zbiornik paliwa. Swoje perypetie opisywałem tutaj:
https://www.hejto.pl/wpis/jeste-lakiernikie-projekt-uzdatniania-harlejkow-a-dokladnie-drugiego-z-harlejkow
dość powiedzieć, że wszystko udało mi się ogarnąć samemu i jak na pierwszy raz uważam, że efekt jest całkiem zadowalający. Dziś, po wykonaniu jeszcze paru drobnych poprawek wymieniłem w motocyklu oleje, zamontowałem tablicę i zrobiłem krótki przejazd po okolicy. Jest parę drobiazgów do podregulowania, ale poza tym wszystko jest ok, bzika:)
Jak wyszło to finansowo? Ponownie, koszty rozbijam wg. kategorii:
cena za motocykl na aukcji wyniosła ok. 7800 zł
koszt ściągnęcia motocykla do Polski pod dom, opłaty aukcyjne, prowizja pośrednika, prowizje za przelewy itd ok. 10000 zł
koszt wszystkich napraw, rejestracji i kosztów, które poniosłem od podstawienia motocykla pod dom do odpalenia ok. 7000 zł
Koszt ogółem wyszedł niecałe 25k zł. Ceny sportsterów z podobnych roczników (2013-2016), które zostały ściągnięte z USA a następnie w jakimś stopniu naprawione, kształtują się na poziomie ok. 30-38k. Przy tych założeniach, mój wyszedł ok. 5-10 tys. taniej niż oferta rynku. Wydaje mi się to całkiem spoko osiągnięciem tym, bardziej że naprawiałem również elementy, które niespecjalnie musiałyby wymagać uwagi. Z drugiej strony jednak też starałem się mocno pilnować budżetu, szukać części w okazyjnych cenach, a gdzie się da - naprawiać części uszkodzone.
Co teraz? Planuję trochę nacieszyć się obydwoma sprzętami i zobaczyć, jak mocno się do nich przywiążę. Możliwe, że któregoś będę musiał sprzedać - mam 6 motocykli i garaż, który nie jest z gumy oraz ograniczony czas na jazdę - z drugiej strony, zawsze jest mi żal się rozstawać z rzeczami, w które wsadziłem sporo czasu i energii a które do tego są moim zdaniem po prostu "ładne":)
Czy polecałbym komuś podobną zabawę? To zależy. Jeśli masz mało doświadczenia z motocyklami, nie lubisz dłubać czy kombinować, ale chcesz to zrobić "bo przygoda" - zapomnij, zjedzą cię koszty, a efekt będzie gorszy i droższy niż kupienie motocykla "z rynku". Jeśli masz doświadczenie w dłubaniu przy motocyklach, ale brak obycia z marką HD - tak, zaopatrz się tylko w narzędzia calowe i zdobądź wiedzę na temat problemów i bolączek modelu, którego szukasz - jest tego sporo.
Czy w kolejną zimę znów pobawię się w uzdatnienie czegoś z USA? Możliwe, co prawda w tym momencie trochę czuję, że przedawkowałem motocykle i ogranicza mnie brak miejsca, ale z drugiej strony złapałem sporo nowych umiejętności i doświadczeń i wydaje mi się, że kolejne uzdatnienie zrobiłbym lepiej, taniej i szybciej. Szczególnie cieszy mnie, że nauczyłem się posługiwać pistoletem do lakierowania - to oznacza, że będę mógł samemu, niewielkim kosztem zmienić kolor kolejnego pojazdu jeśli będę miał taki kaprys.
No to tyle, wracam do pisania o foodtrucku, bo dawno nic nie było:)
#motocykle #motoryzacja #chwalesie

@knoor ten ładniejszy niż pierwszy chociaż nie wiem co cię poskusilo z tym pomarańczowym. Ma boczne mocowanie tablicy?
Czy można kupić motocykl i go nie rejestrować? W takim rozumieniu że nie ma potrzeby go rejestrowania bo jest gruzem i nie będzie jeździć y po drogach publicznych
Dla mnie ten harley jest piękny, zarówno kolor jak i wykończenie. Gratuluję, świetna robota, fajnie było śledzić Twoje zmagania
Zaloguj się aby komentować
Ja pierdzielę, ceny za graty do rowerów czy motocykli w Polsce to żart. I pewnie w innych kategoriach też.
Chciałem sobie kupić motokask, co będzie mi do harlejka pasował i znalazłem HJC V60. No, fajen. Patrzę na ceny w sklepach w PL: w większości 1599 pln, tu i tam ciut taniej - 1579 pln, 1559 pln, 1499 pln... hmm, no ok, widocznie taka jest cena, trzeba bulić. Ale coś mnie tknęło.
Patrzę za granicą: w pierwszym lepszym sklepie 299 EUR, jakieś 1285 PLN. Bez promki, zwykła oferta. A gdy poszukałem chwilę dłużej, dałem 1100 z przesyłką. No nieźle. W polskim sklepie wyszłoby tylko 45% drożej.
#motocykle #gorzkiezale
@knoor Wszystkie rzeczy do turystyki, spodnie, akcesoria itd. kupuję w Norwegii, jednym z najdroższych krajów, bo jest taniej niż w Polsce xD, albo cena podoba a jakość kosmos, czyli: taniej niż w Polsce.
Ceny w tym kraju to chory żart.
z ciekawości czeknąłem jak wygląda
już myślałem że przycwaniakuję i uda się znaleźć coś w lepszych pieniądzach niż 1599
no i prawie się udało <- pic rel
no, ale poszperałem jeszcze trochę i oferta moto-akcesoria.pl jest, że tak napiszę, "normalna".
Przynajmniej na tę chwilę.

@knoor poczekaj jak będziesz fotelik dla dziecka kupował.
Już trzeci kupiłem i żaden poniżej 2 tysięcy nie schodzi, bardziej 3k
Zaloguj się aby komentować
Miałem w rotomacie wolny slot na jeden zegarek i od jakiegoś czasu rozglądałem się za czymś nowym. Znalazłem mikrobrand z Chin o nazwie Aquatico, ciekawy (kradziony, tzn. inspirowany, tj. "homage";) ) desing, do tego podobno dobra jakość, w środku bebechy Seiko, ogólnie ludzie na necie chwalą. No i skusiłem się, co ciekawe mają sklep na Aliexpress xD była jakaś promka, jeszcze dorzuciłem jakieś kupony, do tego z jakiejś paki odpadł VAT i jeszcze wyslali to tak, że kapitan państwo nie doliczył swojej doli. Wyszło ~800 PLN, dużo, mało - no to już trzeba sobie samemu ocenić, moim zdaniem jak za automat spoko cena - i przyszło w 4 dni.
Jeśli chodzi o jakość wykonania, mam porównanie ze Steinhartem, Steinhart wydaje się porządniej wykonany, jednak nie jest to przepaść. Ogólnie daję 7.5/10, zalecane
#zegarki

Wyszło ~800 PLN, dużo, mało - no to już trzeba sobie samemu ocenić, moim zdaniem jak za automat spoko cena
Spoko cena za automat to jest np. tutaj:
https://www.aliexpress.com/item/1005006056831288.html
W dodatku design taki bardziej "open source"
@knoor
Zaloguj się aby komentować
Jestę lakiernikię.
Projekt uzdatniania harlejków, a dokładnie drugiego z harlejków jest już na samej koncówce. Tak naprawdę od niemal pół roku jedynym brakującym elementem układanki był uszkodzony zbiornik paliwa, do którego zabierałem się jak pies do jeża. Oczywiście najprostszą i najszybszą opcją byłoby oddanie go komuś z poleceniem "Masz, ogarnij", zapłacenie i po jakimś czasie odebranie gotowego. Niestety, wrodzone cebulactwo, nieposiadanie kontaktu do sprawdzonego specjalisty i wreszcie excelowy plik z założonym budżetem trzymały mnie od tej opcji z daleka. I tak mijały dni, tygodnie - bak leżał, harlejek stał. Aż wreszcie właśnie wspomniana kombinacja cebulctwa, przekonania że nie święci garnki lepią i uprzejmości użytkownika @Man_of_Gx , który użyczył mi miejsca i kompresora i któremu należy się piorun sprawiły, że wykorzystałem kilka wieczorów wbijając levele w umiejętność lakiernictwo. Nieocenione też rzecz jasna okazały się youtubowe filmiki - po raz kolejny jestem zdania, że jednym z największych benefitów obecnych czasów jest to, że dzięki internetom w krótkim czasie i małym kosztem można opanować w przyzwoitym stopniu praktycznie dowolną umiejętność.
Jeśli chodzi o mnie, to na początku tego roku moje umiejętności i wiedza na temat lakierowania czegokolwiek innego niż plastikowe czołgi w skali 1:35 sprowadzała się do pomalowania szprejem zderzaka w swoim gruzie i pacnięcia zaprawki na ślad po kamieniu. Efekty obydwu były liche i nie ma się czym chwalić. Początkowo zakładałem, że harlejkowy zbiornik uda się jakoś wyprostować a na wyprostowaną, gołą blachę dam zaprawkę - wraz z upływem czasu i powolnym przypływem wiedzy okazywało się jednak, że są to płonne nadzieje. Po pierwsze, harlejkowa blacha jest gruba i ciężko się na niej pracuje. Po drugie, lakier który miałem to lakier perłowy i żadna zaprawka nie sprawi, że zacznie wyglądać po niej choć odrobinę akceptowalnie. Kosztorysy nie wyglądały zachęcająco: jeden blacharz krzyknął mi 600 pln za samo prostowanie blach, koszt malowania z kolei kształtował się na poziomie 1200-2000 pln. Budżet, któy przyjąłem sobie na naprawę baku to było 600 złotych - i oczywiście nikt nie dałby mi po łapach gdybym go przekroczył, ale lubię stawiać sobie takie ograniczenia - po pierwsze, pozwalają na pilnowanie budżetu, po drugie prowokują do myślenia i kombinowania.
Nie musiałem być ekspertem, żeby stwierdzić, że pierwszym etapem powinno być ogarnięcie blachy - bo kładzenie grubych warstw szpachli zdecydowanie skreśliłem. Kontakt do blacharza dostałem przypadkowo - gość, z którym pisałem na fb ogarniając inną rzecz do motocykla dał mi kontakt do swojego znajomego. Za 200 pln miałem wyprostowany i wycynowany zbiornik. Blacharsko wyglądało to naprawdę dobrze, minusem było uszkodzenie oryginalnych naklejek, które są niedostępne w sprzedaży. Na szczęście są firmy, które rzeczone naklejki dorabiają po przesłaniu do nich zbiornika. Koszt był spory, bo 150 złotych za dwie sztuki, a same naklejki minimalnie odbiegały kolorem od oryginałów - była to jednak najlepsza z dostępnych opcji. Licząc się z tym, że cały zbiornik trzeba będzie teraz i tak pomalować, oddałem go do piaskowania do firmy, która miała mi też pomalować proszkowo trochę elementów. I tu był zgrzyt, bo typy opierdzieliły proszkowo też sam zbiornik xDD Na szczęście, udało się to odkręcić.
Kolejnym etapem było rozkminienie, jak tu właściwie taki zbiornik pomalować. W Internecie znalazłem fajny i dość przejrzysty opis naprawy harlejkowego zbiornika przeprowadzony przez człowieka specjalizującego się w tym. Artykuł pozwolił mi ułożyć sobie w głowie, jakie etapy powinny nastąpić kolejno po sobie przy naprawie lakierniczej, żeby efekt był zadowalający i trwały. Przy okazji wykorzystałem kontakt do autora artykułu (który prowadzi też sklep lakierniczy) żeby zaopatrzyć się w potrzebną chemię. Jednorazowy koszt był duży, bo 600 pln, ale z całej tej chemii zostało mi jeszcze 1/2 - 2/3 zawartości, więc z odrobiną kreatywnej księgowości do excela wpisałem 250;)
Prawie wszystkie elementy miałem już skompletowane, brakowało dwóch najistotniejszych: miejsca, w którym mógłbym działać i doświadczenia, żeby naprawa była zrobiona i jakoś wyglądała xD W pierwszym, z pomocą przyszedł wspomniany @Man_of_Gx i przez kilka dni służył kompresorem i znosił moją obecność;) W drugim punkcie, niestety - nauka odbywała się na żywym organizmie i wszystkie niedoróbki musiałem poprawiać na bieżąco. A było tego trochę - epoksyd, podkład poliestrowy, podkład akrylowy - każda warstwa kładła mi się brzydko i po każdej do zabawy wchodził papier ścierny. Myślę, że łącznie jakieś 85% czasu właśnie straciłem na szlifowanie i poprawianie - głównie przez mój brak umiejętności z pracą z pistoletem. Na koniec został do położenia kolor, który też był problematyczny - był to lakier trzywastwowy, czyli na początek idzie zwykły kolor, na to półprzezroczysta baza z ziarenkami metalu, na sam koniec wreszcie lakier bezbarwny. U mnie dochodziły jeszcze naklejki, więc poziom trudności jak na pierwszą naprawę był wysoki. Tu naprawdę pomógł mi youtube oraz użycie ciut lepszego pistoletu do lakierowania. Co prawda z samej bazy nie byłem zadowolony (najpierw ją położyłem, a dopiero później zajrzałem na youtube jak właściwie mam ustawić sobie pistolet i jak malować xD), ale już lakier bezbarwny który robiłem następnego dnia wyszedł dużo lepiej. Oczywiście, znów nie było perfekcyjnie, gdzieniegdzie też powstały mi drobne zacieki - ale nic czego nie dałoby się poprawić papierem ściernym. Na dużej części zbiornika uzyskałem też już idealny efekt lustra, co naprawdę mnie ucieszyło.
No i można powiedzieć, że zbiornik jest gotowy. Jakbym miał to podsumować, końcowy efekt moich prac oceniłbym na 6/10. Z daleka zbiornik wygląda naprawdę dobrze, z bliska widać drobne niedociągnięcia, które dyskwalifikowałyby to u profesjonalisty. Swoją ocenę obniżam po pierwsze przez nieidealne położenie bazy - metaliczne ziarna nie są aż tak wyraźne, jakbym chciał. Dałem też za dużo drugiej warstwy, przez co kolor wyszedł minimalnie zbyt pomarańczowy w stosunku do oruginału. Gdzieniegdzie też powstały mi wtrącenia, których nie udało się usunąć - ale takie już uroki malowania w garażu/na powietrzu. Z poprawek, na pewno będę też pewnie musiał położyć jeszcze jedną-dwie warstwy lakieru bezbarwnego, żeby lepiej przykryć naklejki, które są ciut grube i zbyt wyraźnie wystają. Ale tak ogólnie jestem z siebie zadowolony. Kolor był trudny, ale mając na uwadze moje zerowe doświadczenie i obawę, że porywam się z motyką na słonce efekt końcowy jest przyzwoity. No i najważniejsze, że w całym procesie dużo się nauczyłem i myślę, że kolejną taką naprawę zrobię już dużo szybciej.
W komentarzu ciąg dalszy efektów pracy + fotki przed.
#motoryzacja #diy #motocykle





@knoor nie trzeba przypominać co pół roku, powiedział, że zrobi to zrobił! Ładnie wyszło, kolorki żywe, według mnie bardzo zbliżone do oryginału. To już był ostatni etap, można śmigać?
Zaloguj się aby komentować
Kontynuacja wczorajszego wpisu o pierwszym ukończonym harlejku z USA:
https://www.hejto.pl/wpis/dzis-nadszedl-wielki-dzien-i-pierwszy-harley-davidson-ktorego-sciagnalem-sobie-z
Dawno, dawno temu miałem fiata 126p którego dłubałem sobie z myślą o jeździe w KJS. Dlaczego o tym piszę? Otóż tuning silników Harlejka mocno przywodzi mi na myśl tamte czasy:) Toporność konstrukcji (silnik z laskami popychaczy;0), możliwość zwiększania mocy relatywnie tanim kosztem, ostre wałki, zwiększanie kompresji, obróbka głowicy, rozmaite poprawianie fabryki - wszystko to przerabiałem w kaszlaku;) Ale po kolei - najpierw wprowadzenie o silniku.
Jeżeli chodzi o silnik Twin Cam (taki posiada mój HD) to dość sporo naczytałem się o nim w czasie gdy czekałem na motocykl. Po pierwsze, mimo prostoty i niewysilenia jest to konstrukcja, która ma rozmaite przypadłości czy wręcz wady. Czasem te przypadłości się uwidaczniają, czasem nie - wiele zależy chyba od szczęścia. Mój opis będzie dotyczył TwinCamów po 2006 roku. Jakie problemy je trapią?
- bicie wału - wał w HD sprasowywany jest z kilku elementów (czopy i koła) i pod wpływem różnych czynników, niekiedy może dość do przesunięcia elementów względem siebie. Powoduje to bicie, a w efekcie niszczenie panewek na których osadzona jest pompa oleju, w formie lajtowej mamy postępujący spadek ciśnienia oleju, w wersji hardcore demolkę silnika. Limit serwisowy dla wału wynosi 0,12mm - i w USA twierdzą że wszystko poniżej to spoko wynik (Harlejowa serwisówka co prawda podaje 0.3mm jako limit, ale skwituje to milczeniem xD). Co robić, gdy wynik jest niespoko? Rozebranie silnika i wyważanie (i zaspawanie xD) wału albo kupno akcesoryjnego rozwiązuje problem, niestety koszt drugiej opcji jest niemały, a efekt pierwszej niepewny, dużo zależy od mechaniura
- napinacz łańcucha w skrzyni "primary" - w Twin Camach po 2006 roku jest monotowany automatyczny napinacz, który ma tendencję do zbytniego kasowania luzu na łańcuchu. W efekcie prowadzi to do zbyt mocnego napięcia łańcucha, a przez to zużycia łożysk w skrzyni biegów, zużycia samej skrzyni biegów oraz potęgować może bicie wału. Jak to naprawić? Wymiana napinacza na ręczny, akcesoryjny i sprawdzanie napięcia łańcucha co 16k km.
- płyta mocująca wałki rozrządu - w standardzie jest to odlew z aluminium, który może posiadać niedoskonałości i w ostateczności nawet pękać. Jako że w płycie biegną kanały olejowe oraz przymocowana jest pompa oleju może to wpłynąc negatywnie na jej pracę. Jak to naprawić? Trzeba kupić akcesoryjną płytę, z aluminium obrabianego maszynowo, dużo bardziej wytrzymałą
- kompensator - to taka zębatka ze sprężynami talerzowymi przyczepiona do wału, której zadaniem jest tłumienie "strzałów" wywoływanych przez poruszające się w dół tłoki wielkości wiader. Kompensator napędza łańcuch, który z kolei napędza skrzynię biegów. Problemem w latach ok. 2007-10 było to, że kompensator lubił się sypać, pomagała w tym jazda na niskich obrotach (poniżej 2k) i sążne odkręcanie gazu na tych obrotach. Po 2010 Harlej zaczął wsadzać zmodyfikowany kompensator, co w zasadzie wyeliminowało problem.
Mnie interesowały przede wszystkim dwie rzeczy:
- bicie wału, bo w moim roczniku podobno bywało z tym słabo a determinowało to, czy będę dorzucał do motocykla różne fajnostki czy raczej wystawię na olx jako "DYNA LOW RIDER NISKA CENA OHLINS BASSANI IMPORT USA JUŻ W KRAJU CZYTAJ OPIS"
- obecność lub nie akcesoryjnych wałków rozrządu oraz ewentualnych innych akcesoriów (jak wspomniany kompensator)
Przy rozkręceniu silnika bicie wału wyszło na poziomie "not great, not terrible" - 0.06 mm, również napinacze łancucha rozrządu były w bardzo fajnym stanie, co raczej oznaczało, że przebieg motocykla na poziomie ok. 20k km jest prawdziwy. Niestety, poprzedni właściciel pożydował na inne bajery i zarówno wałki rozrządu jak i inne bebechy okazały się seryjne XD Dlaczeg tak mnie to interesowało? Otóż harlejki wychodzą z fabryki dość mocno skastrowane przez niedobre normy emisji głośności i spalin. Dlatego pierwszą rzeczą w USA jest zwykle opłacenie przy kupnie tzw. Harley tax i dorzucenie paru akcesoriów w ramach "stage 1" celem niewielkiego zwiększenia osiągów oraz sporego zwiększenia hałasu;) Harlejki ogólnie nie grzeszą osiągami i z wielkiej, jak na nasze realia, pojemności osiągają żałośnie niskie moce. Dyna Low Rider, taka jak moja, ma silnik o pojemności 96 cali, co oznacza niecałe 1600 cm3, a moc wygląda z grubsza tak:
Stage 0 - czyli tak jak to wychodzi z fabryki, to jakieś 65 kuni
Stage 1 - czyli wspomniany Harley Tax, czyli to co robi większość ludzi, tzn. wymiana filtra powietrza, wydechu i tuner/strojenie - jakieś 70+ kuni
Stage 1+ - czyli j.w. ale zamiast wydechu 2in2 dajemy 2in1 - okolice 80 kuni; to miałem u siebie
Stage 2 - czyli j.w. plus akcesoryjne wałki - okolice 90-95 kuni
Dalej mamy jeszcze stage 3 i 4, czyli zwiększanie kompresji, obróbka głowic, wymiana zaworów itd ale robi się już drożej i przyrosty nie są tak duże - można też założyć inne tłoki i cylindry aby zwiększyć pojemność
Po większym zastanowieniu się, obejrzeniu paru filmików i wymianie maili z tunerami z USA stwierdziłem, że poszaleję, ale bez przesady i po prostu zmienię wałki na inne - na dobrą sprawę nie wiedząc nawet czy mój nabytek odpali, ale c⁎⁎j;) Zdecydowałem się na TW 555 - wykres mocy wygląda dla nich fajnie, blisko 95 kuni vs fabryczne 65 to łącznie prawie 50% wzrost i nawet na moim setupie mam prawie +20%;0 Chłopaki namawiali też na wymianę płyty, szklanek popychaczy i samych popychaczy, ale uznałem, że moje są póki co w na tyle dobrym stanie, że nie uzasadnia to wydania kolejnych 3k PLN, więc na razie pojeżdżę a potem "się zobaczy" xD
Drugą rzeczą, jaką zdecydowałem się poprawić był napinacz łańcucha "primary". Wg niektórych opinii to właśnie on powoduje zwiększone bicie wału oraz awarie kompensatora - a że koszt akcesoryjnego nie był przerażający w stosunku do potencjalnych korzyści, zamówiłem taki online. I tu ciekawostka - taniej wyszło kupić z Niemiec niż od polskiego (nieoficjalnego) dystrybutora.
No i tak to wygląda. Wczoraj wymieniłem płyny, pokręciłem trochę silnikiem ze zdjętymi kablami zapłonowymi, żeby pompa zassała i rozprowadziła trochę olej, a potem założyłem kable i wcisnąłem start. Zagadał od strzała, HUK jest nieziemski xD Sąsiedzi mnie pokochają. Mam nadzieję w tym tygodniu harlejka zarejestrować i w weekend wziąć go na próbną jazdę. Jedynym, co mnie martwi jest fakt, że zauważyłem, że uszczelka, która łączy ze sobą połówki bloku silnika chyba się poci, a do jej wymiany trzeba rozebrać cały silnik xDDD ale może mi się tak zdawało xD
#motocykle #motoryzacja
Nigdy nie zrozumiem filozofii HD. Silnik większy niż w aucie i 60 koni 🥲
Do tego ciężki kloc, głośny, ni to w trasę ni na miasto.
Biorąc coś takiego pod uwagę wolałbym Indian choćby scout który na starcie bez kombinowania ma 95 koni z dużo mniejszego silnika.
Zaloguj się aby komentować
Dziś nadszedł wielki dzień i pierwszy Harley Davidson, którego ściągnąłem sobie z USA w zeszłym roku, oficjalnie ożył. Robota przeciągnęła mi się sporo dłużej niż początkowo oczekiwałem, ale równie mocno zwiększył się też zakres prac, które zrobiłem. Tekstu wyszło sporo, więc rozbiję na dwa wpisy. Dziś o samej naprawie i kosztach, jutro o modyfikacjach silnika.
Wskrzeszony motocykl to Dyna Low Rider z 2007, przyjechał po glebie na prawą stronę z uszkodzonym przodem (skrzywione lagi, uszkodzony ogranicznik skrętu i pogięty błotnik) i przerwaną wiązką elektryczną na kierownicy, przez co nie odpalał. Krzywa była kierownica (ale okazało się, że wystarczy szarpnąć i jest już prosto - bo jest na poliuretanowych tulejach), uszkodzona manetka gazu, lekko wygiety i zarysowany przedni reflektor. Pokombinowana była też elektryka - tylne kierunki były zintegrowane z lampą, a przednich nie było. Generalnie nie wyglądało to bardzo źle.
Motocykl miał też trochę fajnych akcesoriów:
- wydech Bassani 2in1
- tylne amortyzatory Ohlinsa
- crashbar
- podniesiona kierownica
- kanapa Saddlemen
- co ciekawe, ktoś w Stanach kupił oryginalny bak z późniejszej Dyny z 2014 i przełożył do tej - mi się podoba.
Przy rozkręcaniu znalazłem też Fuel Packa 3 (fajna rzecz, można łączyć się przez Androida i zmieniać mapy) oraz filtr powietrza Arlen Nessa Big Sucker xD. Początkowo zakładałem tylko przywrócenie motocykla do stanu używalności, jednak jak to zwykle w moim przypadku wychodzi skończyło się na większym poprawianiu fabryki i przeglądzie. Gdy dziś przypominałem sobie mniej więcej wszystkie prace, które od marca wykonałem złapałem się za głowę i chyba drugi raz by mi się nie chciało tego robić xD Lista z grubsza wygląda tak:
- lagi - wymiana na nowe, do tego uszczelniacze, panewki, olej, sprężyny progresywne
- wymiana łożysk w przednim kole i polerowanie felgi
- wymiana zacisku hamulcowego na radialny Brembo i tarczy hamulcowej na większą; przewód hamulcowy w oplocie
- przeróbka instalacji elektrycznej - dodanie kierunkowskazów i zmiana lampy; naprawa przerwanych kabli, schowanie wiązek kabli w kierownicy/ramie
- rama i półki - spawanie uszkodzonego ogranicznika i malowanie; wymiana łożyska główki ramy
- malowanie różnych elementów lakierem proszkowym
- polerka lakieru - błotniki i bak
- bak - naprawa i malowanie wgiotki
- wydech - naprawa mocowania uszkodzonego przy glebie, wymiana wygłuszenia w tłumiku (guwno dało, głośny jak czort xD)
- nowe linki gazu i sprzęgła
- silnik - wymiana napinacza łańcucha w skrzyni na ręczny
- silnik - wymiana wałków rozrządu na tuningowe, wymiana łozysk wałków
- silnik - wymiana uszczelek, przejrzenie stanu napinaczy, pomiar bicia
- no i rzecz jasna na koniec wymiana olejÓW - bo są trzy;)
Każdy z punktów wydaje się relatywnie prosty, ale biorąc pod uwagę ograniczenia czasowe (mogłem coś podłubać jedynie w weekendy i to nie każdy) i przeróżne komplikacje (typu konieczność zamawiania/czekania na części) - trochę się zeszło.
Jak wyszło to finansowo? Rozbiłem wszystkie koszty na poszczególne kategorie:
- sam motocykl i opłaty aukcyjne wyszedł 13650 PLN
- opłaty jak transport, prowizja pośrednika, podatki - 9000 PLN
- koszt napraw, rozumiany przeze mnie jako naprawy lub wymiany do doprowadzenia motocykla do fajnego stanu - 7250 PLN
- koszt "fanaberii" - czyli modyfikacji, które zrobiłem, bo miałem taki kaprys, ale moto jeździłoby też bez nich - 5100 PLN
Koszt zusammen - ok. 35000 PLN. Dużo, mało? To zależy;) W tej cenie mam gotową i z grubsza przejrzaną i przygotowaną Dynę ze stage 2, dobrym hamulcem i akcesoryjnym zawieszeniem. Znalezienie czegoś podobnego w PL to raczej koszt bliżej 40k PLN i wydaje mi się, że na tyle mniej więcej mógłbym wycenić swoją. Jako ciekawostka, kanał stajnia motocyklowa, który co jakiś czas oglądam w mniej więcej podobnym czasie co ja wziął na warsztat Dynę Low Ridera ściągniętego z USA, ale z późniejszego rocznika - bodaj 2015. Ich na pewno ostatecznie jest w lepszym stanie wizualnym, ale też koszt wyniósł ~55k PLN;0 Co pokazuje mniej więcej gdzie mogą doprowadzić niepilnowane koszty. I przypominam, mówimy o naprawianym motocyklu z USA bez kosztów robocizny.
Jeżeli chodzi o mnie, był tylko jeden sposób żeby uczcić skończenie tego projektu - amerykańska kolacja z colą i domowym burgerem;) W komentarzu dałem jeszcze fotki motocykla z terminala - tak wyglądał gdy go dostałem.
Jutro napiszę parę słów o tuningu silnika.
#motocykle #motoryzacja




@knoor
pierwszy Harley Davidson, którego ściągnąłem sobie z USA
Jest już kolejny, czy w planach dopiero?
to raczej koszt bliżej 40k PLN i wydaje mi się, że na tyle mniej więcej mógłbym wycenić swoją.
Pod warunkiem że ta z polskiego rynku też by była rozbita i naprawiona
Nawet nie wyobrażam sobie jak musi dobrze brzmieć silnik i jeździć moto, żeby zrekompensować jego wygląd. Serio są ludzie, którzy chcą zapłacić za taki model 40k?
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Parę aktualizacji, bo wygląda na to, że odbudowa ściągniętej z USA Dyny zbliża się ku końcowi (a sportster w tym czasie dalej stoi czekając na malowanie baku xD ). Miesiąc temu uderzyło mnie, że lato w pełni a ściągnięte z USA motorki dalej rozgrzebane i w sumie końca tego nie widać - stąd też w przypływie chęci i korponawyków wyciągnąłem kartkę papieru oraz długopis i postanowiłem zrobić listę tego, co jeszcze mnie czeka. Podzieliłem sobie całość na etapy powiązane ze sobą i takie, które mogę zrobić w dowolnym momencie - i wziąłem się za kompletowanie w dalszym ciągu brakujących drobiazgów. Uszczelki, linki, jakieś śrubki i podobne pierdoły - okazało się, że jest tego jednak dość sporo.
Z większych tematów, czekały mnie dwa. Pierwszy to ogarnięcie zbiornika - miał w jednym miejscu dość głęboką wgiotkę wraz z ubytkiem farby. Drugi - to zajrzenie do silnika i sprawdzenie stanu bebechów - napinaczy łańcucha, wałków rozrządu i ofc słynnego bicia wału.
Na start wziąłem się za zbiornik. Na zdjęciach może tego nie widać, ale wgniotka była dość duża, a moje umiejętności pracy z blachą zerowe - stąd postanowiłem skorzystać z pomocy kogoś bardziej doświadczonego. Oddałem zbiornik do zakładu specjalizującego się w PDR aka naprawach blacharskich bez malowania. Pan był trochę przerażony grubością blachy i powiedział, że nie jest pewny na ile uda się uratować - postanowiłem jednak spróbować. Dwa dni później bak był do odebrania i nie było źle - dalej było widać pewne ślady uszkodzenia, ale było to o wieeeele mniej niż jeszcze przed kilkoma dniami. Kolejnym etapem było zamaskowanie i zamalowanie uszkodzenia. Na początek myślałem, że po prostu zaleję całość lakierem do zaprawek i jakoś to będzie, ale po rozmowie z panem od usuwania wgniotek zaczął mi kiełkować w głowie inny pomysł. Postanowiłem wykorzystać doświadczenie z malowania czołgów xD i naprawę przeprowadzić punktowo, pół-profesjonalnie z użyciem aerografu. Największy jaki znalazłem miał dyszę 1 mm i wydawało się, że powinien wystarczyć do takiej roboty. Zestaw specyfików do malowania baku z kolei miałem już skompletowany na okoliczności robienia sportstera, brakowało tylko bazowej farby w kolorze czarnym, ale dokupiłem ją za całe 20 złotych. Przy okazji uznałem, że będzie to dobra wprawka przed malowaniem calego baku.
Ponownie, mając zerowe doświadczenie w malowaniu postanowiłem skorzystać z porad kogoś bardziej doświadczonego, dobry poradnik znalazłem na stronie: http://lakiernik.com.pl/naprawa-zbiornika-paliwa-oryginalnym-lakierowaniu-harley-davidson-wersja-limitowana-rocznicowa-110-anniversary-bronze/ i postanowiłem trzymać się opisanych kroków. Na start dałem podkład epoksydowy, a na to poliestrowy jako wypełnienie, musiałem powtórzyć to kilka razu, bo przy szlifowaniu udało mi się przebić do gołej blachy. Okazało się też, że dysza 1 mm (a może to wina jednofunkcyjnego aerografu?) to za mało lub ew. trzeba było użyć rozcieńczalnika, bo trudno było mi uzyskać jednolitą, równą warstwę. Mając na uwadze, że naprawa będzie tak dobra jak przygotowanie powierzchni, sporo czasu poświęciłem na szlifowanie warstw - tym bardziej, że aerograf nie kładł ich idealnie. Po położeniu bazy i bezbarwnego uzyskałem piękną skórkę pomarańczy xD ale byłem na to przygotowany - papier ścierny i polerka pozwoliły ostatecznie uzyskać efekt lustra. Oczywiście, efekt końcowy nie jest idealny, gdzieniegdzie wyszły wtrącenia i zemścił się na mnie fakt niewystarczającego zabezpieczenia powierzchni - ale jak na pierwszą i do tego chałupniczo przeprowadzoną naprawę wydaje mi się, że jest przyzwoicie. Mimo tego, że czarny lakier jest wyjątkowo niewdzięczny, to ryski i drobne swirle widać dopiero przy 10-15 cm od baku. W paru miejscach zastanawiam się jeszcze nad wykonaniem poprawek, ale póki co moim zdaniem i tak jest "good enough":)
Teraz silnik. Dla tych, którym po głowie chodzi kupno harlejka z silnikiem twin cam (taki siedzi w mojej Dynie, tłukli to ze zmianami od końca lat 90 do ok. 2017) i wyobrażają sobie, że dostaną kawał topornego, ciężkiego, pancernego żelastwa - będą mieli rację w dwóch punktach. Będzie ciężko i będzie topornie. Natomiast pancerność tego silnika jest taka sobie. Harley wały korbowe składa z kilku elementów które są ze sobą prasowane. Przy dużych siłach działających na wał może się zdarzyć, że sprasowane elementy zaczną się przesuwać względem siebie, co będzie skutkować coraz to większym biciem wału xD Harley twierdzi, że bicie na poziomie 0,12mm jest gites, natomiast nie zmienia to faktu, że przekłada się to na zwiększone zużycie elementów, w tym pompy oleju. Problem narasta, gdy ktoś decyduje się na przeróbki zwiększające moc lub idzie w kierunku ostrzejrzej jazdy (ostrzejszej oczywiście z uwzględnieniem realiów jazdy 300 kilowym klocem). Wał jest moim zdaniem największą bolączką tego silnika, bo najdroższą w naprawie. Akcesoryjny wał, który jest idealnie wyważony i zespawany co eliminuje raz na zawsze problem bicia to koszt ok. 10 tys PLN. Inne niedomagania silnika wyeliminować jest łatwiej - akcesoryjny napinacz łańcucha napędzającego skrzynię, ślizgi napinaczy czy zużywający się przedwcześnie kompensator - każda z tych rzeczy to maksymalnie 1-1.5k PLN (żeby było śmieszniej, te same w USA części kosztują 1/3 tego co w PL).
No ale dobra, jak to wyglądało u mnie. Po rozkręceniu silnika i zdjęciu dekla od rozrządu (trzeba do tego wcześniej ściągnąć prawy set, wypompować paliwo z baku, wdemontować bak, wydech, górne pokrywy silnika i klawiaturę popychaczy wraz z popychaczami i szklankami) mogłem skontrolować swojego złoma. I tak: bicie wału na poziomie 0.06 mm, czyli not great, not terrible. Wiadomo, fajniej byłoby mieć 0,00 lub 0.02 ale nie ma tragedii, jeździć, obserwować. Ślizgi łańcucha rozrządu - praktycznie nówki, dobra wiadomość, bo komplet nowych w ASO to bodajże 1.5k PLN. Wałki rozrządu - tu lipa, seryjne. Postanowiłem jednak, że wykosztuje się i zamówiłem z USA akcesoryjne Woods TW-555; wg wykresów z hamowni powinny dodać mi jakieś 20% mocy w stosunku do obecnego stanu. Przeliczyłem na szybko, że 100 złotych z VAT za 1 kunia to niezła cena i teraz czekam tylko na przesyłkę.
No i tak to wygląda na ten moment. Za jakieś dwa tygodnie powinna przyjść paczka z US and A; poskładanie silnika, w międzyczasie dopieszczenie baku i ogarnięcie drobnych pierdół - i może w końcu coś pobzikam.
#motocykle #motoryzacja





@knoor baranka masz, gdy za grubo lejesz. Nie zrozumiałem jakiego typu lakieru używałeś. Dorabiałeś kolor w sklepie? Rozcieńczalnik i utwardzacz w komplecie?
Ja bym się nie podjął malowania dużej powierzchni pistolecikiem do modeli. Nie sposób to równo nałożyć. Z mego doświadczenia, to nie kładziesz bazy na gołą blachę. Najpierw podkład do zaprawek, by się brzegi zlały z oryginałem.
Zakładam, że nie rozumiem co przeczytałem, bo wynik końcowy jest poprawny, ale co się na szlifowałeś, to twoje.
Zaloguj się aby komentować
Mój projekt ogarniania dwóch harlejków ściągnietych z USA w ostatnich miesiącach mocno spowolnił i niewiele się działo, po części przez czekanie na części a po części przez moje nieróbstwo.
Pomarańczony sportster jest w zasadzie skończony - poza bakiem. Bak wysłałem w marcu do jednego majstra do cynowania i wyciągnięcia pogiętej blachy (3 tygodnie czekania), potem do firmy dorabiającej naklejki (2 tygodnie czekania), wreszcie do piaskowania (4 tygodnie czekania, bo typy zapomniały o moim zamówieniu, a ja się nie przypominałem). Żeby było śmiesznej, mariusze z firmy od piaskowania zapomnieli też, że mieli tylko oczyścić bak z oryginalnej farby, po czym opierdolili całość lakierem proszkowym na czarno tłumacząc, że przecież tak chciałem -_- dlatego właśnie uwielbiam oddawać coś do polskich firm. No ale nic, farbę usunęli, od tamtej pory bak leży. I czeka. Bo od kilku tygodni mam dylemat - czy dać to komuś do zrobienia? Czy może pobawić się samemu? Od oddania baku do majstra odstrasza mnie to, że nie mam nikogo sprawdzonego. Jedyny gość któremu byłbym w stanie zaufać powiedział, że robi tylko customowe malunki, a od oddania tego randomowi wstrzymuje mnie myśl przed tym, że oddam, zapłacę te 1-1.5k i będzie zrobione jak guwno. Bo cena praktycznie wszędzie jest podobna - niezależnie od skilla i doświadczenia, partacz i potencjalnie ogarnięty koleś oczekują podobnej kasy - więc jak wybrać sensownego? No i tak biję się już kolejny tydzień z myślami, czy jednak nie spróbować zrobić tego samemu, pewne podstawy malowania mam, a w najgorszym wypadku materiały to dwie stówki i trochę mojego czasu - zawsze mogę znów dać do wypiaskowania za 30 pln. No i tak mija mi tydzień za tygodniem w tym niezdecydowaniu, a sportster stoi xD
Teraz Dyna. Dyna najpierw czekała na części (lagi przyszły na początku kwietnia), potem na spawanie dolnej półki (wyszło super), potem na majstra który zapawa mi kawałek ramy - miałem lekko odgięty ogranicznik skrętu na ramie, nie było tragedii no ale było to widać i chciałem się tego pozbyć. Przyjechał mi koleś z TIG-iem, w 10 minut coś tam zrobił, wziął grubą kasę i adios. Dobrze, że zawczasu oczyściłem mu miejsce spawania szczotką mosiężną na diaksie, bo już był gotowy oczyszczać ramę dyskiem ściernym osiemdziesiątką, pewnie po tym zabiegu rama wyglądałaby gorzej niż przed xDD No ale może to ja się dopierdalam. Zostałem z ramą z napawanym kawałkiem stali i usuniętą miejscowo farbą, zastanawiałem się jak najlepiej by to ugryźć. Jeśli chodzi o obróbkę napawanego elementu, kończyło się na ręcznych pilnikach i dremelu, nie wyszło może idealnie, ale na pewno mieści się w kategorii "good enough". W międzyczasie długo zastanawiałem się, co zrobić z elementami, które chce pomalować na czarno - dać do malowania proszkowego? Pomalować szprejem? A może zwykłym lakierem baza+klar? Stanęło w końcu na malowaniu proszkowym. Poszło w pakiecie razem z bakiem od sportstera do mariuszy - 4 tygodnie czekania... no, było długo i trochę byle jak (źle zabezpieczone elementy - musiałem dremelem usuwać farbę z miejsc, gdzie nie powinno jej być - oraz niepotrzebnie piaskowali elementy, których prosiłem żeby nie piaskować), za to tanio. Wszystko wyszło 150 pln, a elementów było najprawdę sporo.
Zostało pomalować ramę - rama jest czarna, farby brakowało na elemencie dosłownie 3x5 cm, wydawało mi się - co za problem, wziąłem szpraja i maluję. No i okazuje się, że oho, ten czarny kolor, którym pomalowana jest rama to nie jest taki zwykły czarny kolor, bardzo widać różnicę między czarnym ramy a czarnym z puszki. Zajrzałem do neta - ludzie w USA piszą, że farba VHT dobrze oddaje kolor ramy, patrzę - jest na allegro, 125 pln za puszkę. Hmm, no już, trudno, kupię. Kupiłem, pomalowałem. Jest nieźle. No ale chwila, ludzie w necie piszą, że żeby farba była dobrze utwardzona to trzeba ją wygrzać w ok. 100 stopniach, bez tego jej wytrzymałość jest taka sobie. Podrapałem się w głowę - jak to zrobić? Motocykla do pieca nie wsadzę, może opalarką? Albo palnikiem gazowym? Postawiłem na palnik gazowy, z duszą na ramieniu grzałem kiedyś w ten sposób malowane felgi, żeby usunąć z nich łożyska i żadnych strat nie narobiłem, więc metoda wydawała się bezpieczna. Nie tym razem xD 20 sekund zabawy z palnikiem i farba popękała i wyglądała jak gówno. No nic, znów szczotka miedziana i czyszczenie do gołej blachy - fragment z 3x5 cm urósł już do wielkości praktycznie całej główki ramy.
Tym razem postanowiłem pojechać do zakładu, gdzie mieszają farby i mają spektrofotometr. Zabrałem ze sobą część z motocykla, która była pomalowana na czarno, na tej podstawie pan dorobił mi lakier w szpreju, dorobił też klar z terminem ważności kilka godzin - robię kolejne podejście. Wyszło idealnie, poza tym, że ten czarny to znów nie jest czarny ramy xD chyba każdy element motocykla jest w innym czarnym, no ale nie miałem już na to siły, klasycznie uznałem, że dobra, c⁎⁎j, zostaw tak.
No i dziś w projekcie nastąpił mały przełom, Dyna uległa przepoczwarzeniu z bezgłowej gąsienicy w pięknego pajomka - założyłem półki, lagi, koło, błotnik i nowy zacisk brembo - wszystko elegancko pasuje. Teraz przede mną jeszcze rozkręcanie silnika i sprawdzenie stanu bebechów - napinaczy oraz bicia wału. Może znajdę też jakieś akcesoryjne wałki. Potem jeszcze jakieś drobiazgi z elektryką, usunięcie wgniotki na baku, trochę kosmetyki - i powinno być gotowe.
A farby VHT nie polecam, przy drugim użyciu zważyła się i zrujnowała mi jedną część, którą malowałem.
#motocykle #motoryzacja





Zaloguj się aby komentować
Coś tam sobie ostatnio podłubałem w plastikowych czołgach. Mam poklejonego ferdynanda, na który miałem pomysł, ale niespecjalnie chęci do jego realizacji, aż w weekend wziąłem się za niego. Wizja była taka, że ma być turbopordzewiały, jakby stał pod chmurką ostatnie 50 lat, z mnóstwem rdzy, schodzącej farby i zacieków. Podobają mi się takie klimaty, a do tego sprawę ułatwia książka The Modeling Guide for Rust and Oxidation którą kiedyś kupiłem z mnóstwem technik i ich opisów (aczkolwiek ok, większość tych technik sprowadza się do użycia chipping fluidu + farb olejnych). Po cichu liczę na to, że entuzjazmu starczy mi też na wykonanie jakiejś małej podstawki.
Jeżeli chodzi o etapy poniżej:
Poklejony
Farba bazowa - ciemny brązowy jako rdza plus gdzieniegdzie jaśniejszy brązowy na cieńsze blachy
Położony chipping fluid i na to właściwy kolor - rozjaśniony żółty
Powycierany z prześwitującą rdzą
Kolejne etapy to lakier bezbarwny i zabawa farbami olejnymi w celu dorobienia zacieków. A potem się jeszcze zobaczy. Ogółem jak na prawie cztery lata przerwy nie jest dobrze, ale nie jest też źle - czyli super.
#modelarstwo




Zaloguj się aby komentować
Kupiłem dwa miesiące temu nowy akumulator do moto, stał sobie przez ten czas w domu (akumulator, na motocykl nie ma miejsca) no i dziś pomyślałem, że trzeba by założyć. Sprawdzam multimetrem, bardziej dla zasady a tam 12,4V. Możliwe, żeby napięcie na nowym aku w dwa miesiące tyle spadło czy po prostu znów jakieś guwno kupiłem?
#elektronika #motoryzacja #kiciochpyta
@knoor a jakie było napięcie jak go kupowałeś? Pamiętaj, że nigdy nie wiesz ile " nowy " akumulator stał na magazynie. I mowie to jako kolega z branży
@knoor Nowe akumulatory raczej nie są do pełna naładowane, plus 2 miesiące stania, to rozładował się jeszcze bardziej. Kwasowe (obsługowe i bezobsługowe) powinno się co pół roku doładowywać, żeby utrzymać ich dobry stan. Sklepy raczej nigdy tego nie robią.
Zanim użyjesz tego akumulatora to weź go na prostownik i podładuj. Podziękuje Ci dłuższym życiem.
Zaloguj się aby komentować
U was też wysiłek wkładany w trening jest odwrotnie proporcjonalny do kasy wkladanej w rower? xd
#rower #szosa

Rozglądam się za czymś z wygodniejszą geometria i możliwością zamontowania szerszych opon bo na moich 23mm no to nie ma lekko
@knoor mam zjamego - wazy cos ponad 120 kg.
Kiedys chwalil sie, ze kupil jakas czesc o 100g lzejsza.
Zaloguj się aby komentować
Kupiłem pompę hamulcową za 1.6k do motogruza za 7k i już wkrótce będzie warty 7.2k
#motocykle

@knoor o cie c⁎⁎j, jaka maszyna? A ja przeżywam ze klocki do mojego 170zl kosztują, a musze kupic 2 komplety
@GrindFaterAnona Stary Speed Triple 955 w jedynym słusznym kolorze Roulette Green - a sama pompa i tak w dobrej cenie, kupowałem z Włoch za ~1.6k z wysyłką, gdzie w PL sklepie jakieś 2.3k ;0
No a samą pompę zawsze można przełożyć w przyszłości do innego moto, więc się nie zmarnuje;)

Zaloguj się aby komentować
Hejo,
potrzebuję raz na jakiś czas wydrukować sobie jakąś pierdołę typu część do roweru/motocykla/auta którą zepsuję albo element/mod do urządzenia. Jakieś superszczegółowe modele czy figurki mnie nie interesują. Do tej pory wysyłałem projekty do jednej firmy i mi to robili w PLA. Chciałem jednak mieć trochę więcej swobody i sprawić sobie jakąś własną drukarkę 3d. Budżet mam powiedzmy do 1000 plnów, więc nic specjalnego, myślałem o np. jakiejś pomodzonej używce - ma to sens? I generalnie jakie mody warto mieć i mają faktyczny, pozytywny wpływ, a jakie to przerost formy?
#druk3d #drukowanie3d
@knoor ja kupiłem z eBaya od producenta używaną drukarkę Anycubic Kobra neo. Od producenta więc nawet jak wyszło że brakowało wyświetlacza to bez problemu mi dosłali. Działa spoko, drukuje bez problemu. Modyfikację jaką polecam ale trochę trzeba przy tym pogrzebać, to raspberry I klipper. Bardzo ułatwia życie
Jeśli nie ogarniasz podstaw programowania i elektroniki to nie bierz używki: naprawienie takiej przyprawia o ból głowy i zniechęci cię do drukarek jak tylko coś z "modów" się zepsuje.
Z modami to bym uważał. Żeby to robić trzeba się naprawdę znać, a nie tylko myśleć że się zna. Do poprawiania modów po kimś tym bardziej.
To samo dotyczy najtańszych chińskich drukarek. Większość z tego to kompletny badziew, który ma błędy projektowe, błędy produkcyjne i często po wyjęciu z pudełka nie da się z tego korzystać (np. Creality). Jak ktoś od 5 lat budował reprapy to sobie to szybko ogarnie. Ale dla kogoś kto dopiero zaczął to będzie droga przez mękę. I zostajesz z tym sam na koniec, bo w necie jedyne co Ci doradzą to to, żebyś wysuszył filament.
Ja bym polecał jednak kupić coś co ma szansę działać od razu po zakupie. Ale na to trzeba mieć budżet bliższy 2k.
Zaloguj się aby komentować
Mały update z uzdatniania harlejków kupionych w USA.
W pomarańczowym udało się już wyciągnąć wgniotki na baku, jestem w trakcie dorabiania kopii naklejek. Do zrobienia zostanie wtedy jeszcze malowanie baku i metalowych boczków i to chyba będzie tyle, zostanie tylko zarejestrować, wymienić oleje i będzie można bzikać;)
Czarną dynę mam jeszcze dalej rozgrzebaną i pozbawioną przodu. Udało się napawać ogranicznik na ramie, będzie trzeba jeszcze go obrobić i pomalować. Dolna półka, na której ogranicznik też był uszkodzony wróciła ze spawania i kurde, nie widać że co było robione. Problem pojawił się jednak przy montażu sztycy - mój zaimprowizowany setup okazał się do tego za słaby, może ktoś z okolic Warszawy ma przypadkiem prasę hydrauliczną do poratowania?
Wszystkie elementy do przedniego zawieszenia dyny poza tym mam już ogarnięte, tzn kupione - bo dalej nie mogę ustalić, czy półki i golenie pomalować samemu szprejem, dać do proszkowego lub może zwykłego lakierowania?
Z nudów przejechałem też polerką tylny błotnik, na którym lakier był pełen zarysowań, swirli i tego typu śmiecia - i mogę z czystym sumieniem polecić system 3M Perfect-It - drogi, ale zdecydowanie robi robotę. Co prawda do czarnego chyba jeszcze dokupię Ultrafine, żeby mieć idealny kolor, ale naprawdę jestem pod wrażeniem. Z drugiej jednak strony, jest to też moja pierwsza styczność z polerowaniem lakieru bezbarwnego, więc może tak jest przy każdym produkcie i po prostu zachwyt wynika z nowości tego doświadczenia;) nie zrobiłem niestety zdjęć przed i po, ale mam do ogarnięcia jeszcze bak i może przy nim pokażę jak działa.
#motocykle #motoryzacja

Zaloguj się aby komentować
Chałupa na święta posprzątana, to wypadałoby jeszcze ogarnąć coś w ściągniętym z USA i obecnie uzdatnianym harlejku. Moto przyjechało do mnie z w miarę świeżymi oponami, natomiast felgi były takie se - nie wiem, czy to kwestia stania na placu, transportu w kontenerze a może po prostu starości - niemniej metal był z wierzchu utleniony i nie wyglądało to za fajnie. Nigdy nie bawiłem się w polerowanie alu i nie miałem wielkich oczekiwań ale trochę zabawy z wiertarką, filcowymi padami i pastą polerską dało całkiem fajny efekt - nie jest może idealnie, ale na pewno dużo lepiej niż na początku.
Skompletowałem już prawie wszystko żeby poskładać do kupy uszkodzony przód - czekam jeszcze na dolną półkę (trzeba było napawać dziabnięty ogranicznik skrętu) oraz łożyska przedniego koła - liczyłem, że kupię je wczoraj, ale sklep zrobił sobie przedświąteczne wolne. Zastanawiam się też trochę nad ogarnięciem emulatorów do przedniego zawieszenia, z jednej strony chciałbym najpierw ocenić "jak to jeździ" a potem brać się za modyfikacje, z drugiej wiem, że pewnie nie będzie chciało mi się ponownie rozkładać całego przodu... Ostatnim problemem z jakim się obecnie borykam jest znalezienie jakiejś odpornej na uderzenia i odpryski farby, którą będę mógł pomalować przednie golenie zawieszenia - proszkowo robić tego nie chcę, a z kolei wszystkie w miarę sprawdzone (przez kogoś na necie) produkty w szpreju są w PL niedostępne - może ktoś ma coś do polecenia?
Ostatni temat to modyfikacja przedniego układu hamulcowego. W miejsce virgin tarczy 292mm jest już kupiona CHAD TARCZA 355mm, a zamiast harlejkowego spowalniacza czterotłoczkowy monoblok Brembo, który planuję jeszcze pomalować (poza napisem) na czarno. Ofc zdaję sobie sprawę, że potrzebne było to trochę jak świni siodło xD ale nie mogłem się powtrzymać - życie jest za nudne na zostawianie stockowych gratów. Z tego wszystkiego zapomniałem sprawdzić bicie wału - mam nadzieję, że mimo wszystko będzie w normie i cała ta wydana kasa nie okaże się zmarnowana xD
#motocykle #motoryzacja





Zaloguj się aby komentować
Mały update odnośnie dłubania przy harlejkach ściągniętych z USA. Sportster, który poszedł na pierwszy ogień dalej czeka na przyjście baku z prostowania - potem, w zależności od tego jak bardzo lakier po prostowaniu będzie pokiereszowany albo dam go do malowania albo zrobię we własnym zakresie. Do tego jeszcze jakieś dwie drobne rzeczy i wymiana płynów - i do rejestracji i można bzikać. Jeśli ktoś chciałby poczytać więcej, rozpisałem się bardziej w komentarzu do tego wpisu: https://www.hejto.pl/wpis/knoor-i-jak-tam-te-twoje-harleye-z-aukcji-w-usa-wtopa-czy-udany-zakup-przypomnia
Wziąłem się pomału za drugiego harlejka, czyli Dynę Low Rider zrobioną w amerykańsko-sebastianowym stylu, który można podciągnąć pod "club style" ale ja bardziej wolę określenie "dyna bro" xD. Całkiem śmieszkowy kanał KRUESI ORIGINALS, na którym szukam czasem filmików z opisem napraw daje dość dobre spojrzenie na to, o co chodzi. Wracając do samego motorka, demontaż krzywego przodu poszedł zdumiewająco szybko (w mniej niż dwie godziny miałem rozłożone na kawałki całe przednie zawieszenie i wydech), natomiast od paru tygodni wszystko stoi. Z jednej strony brak części (wciąż czekam na lagi), z drugiej brak czasu - niektóre graty będę musiał wozić do uzdatniania, nie jest ich wiele ale jednak.
Jednym z nich jest dolna półka - zdemontowałem już sztycę, żeby majstry od spawania miały łatwiej. Jak widać, ogranicznik skrętu oberwał przy glebie/uderzeniu dość konkretnie, ale myślę, że skoro udało się ogarnąć Sportsterowy ogranicznik, zamiast którego po prostu ziała dziura, to da się zrobić i to;) Miałem też krzywą kierownicę, ale metodą szarpnięcia udało się ją naprostować - okazało się, że risery są na gumowych tulejach i po prostu trzeba było trochę siły żeby ustawić wszystko we właściwej pozycji. W przyszłym tygodniu liczę na to, że przyjdą mi lagi i będzie można poskładać przód. Zamówię sobie też chyba adapter do przedniego zacisku i wstawię zacisk brembo - bardziej dla kaprysu i samego wyglądu. Stay tuned!
#motocykle



@Man_of_Gx Nie jest to problemem, bo przy poprzednim HD zauważyłem, że najwięcej uwagi przyciąga stojąc - minus tego jest taki, że grupami które najbardziej przyciąga są guwniaki, sebki i janusze
@knoor ja tam kiedyś miałem branie na DT 125
Gx
Zaloguj się aby komentować
TL;DR - hejt na biedrę, artykułu z promocji nie ma w menu kasy samoobsługowej, do tego kasa sama podpowiada droższy artykuł
W kontekście wpisów o biedrze, przypomniała mi się historia sprzed paru dni. Nie wiem, czy zarejestrowaliście, ale od jakiegoś czasu nad kasami samoobsługowymi montowane są kamery co to cieciują byście nie ukradli marmolady czy chleba. Dobry pan jedną ręką ukarze, ale drugą może nagrodzić - w przypadku kamer marchewką jest niby to, że mają podpowiadać co to za produkt znajduje się na wadze i ułatwić robalom jak my życie w samodzielnym kasowaniu sobie produktów.
Do rzeczy. Otóż wchodzę sobie parę dni temu do biedy, patrzę: o, pomarańcze na przecenie 3.99 zamiast 7.99, to kupię sobie na sok. Zakupy zrobione, idę do kasy. Przychodzi kolej pomarańczy, wot technika - kasa wie, że położyłem na wadze pomarańcze, podpowiada - pomarańcze PREMIUM. Hmm, chwila - brałem deserowe, na PREMIUM mnie nie stać. No to trzeba zmienić. Szukam na liście - nie ma. Szukam po nazwie - nie ma. Szukam jeszcze raz na liście owoców - no murwa, nie ma. Dobra - myślę - może się walnąłem i źle pamiętam nazwę? Klikam pomarańcze premium. Myk, 8.99 za kg, a że wziąłem ponad 3kg to wbija ponad 30 plnów. Chwila no, miało być 3.99.
Idę do pani z biedry co to krząta się po sklepie - dzień dobry, brałem pomarańcze deserowe, ale nie ma ich w menu kasy samoobsługowej. Wbiłem jedyne inne co były, ale jest ponad x2 drożej, o co chodzi?
Pani podchodzi do kasy, patrzy - mhm. Anuluje mi te moje pomarańcze, szuka tych deserowych - ni ma. Wbija jakiś swój tajny kod - są. WTF. Pomarańcze są w promocji, ale żeby znaleźć trzeba wbić jakiś kod kasjera - tak ich nie zobaczysz.
Nieźle, ciekaw jestem ile osób dziennie nie zauważy takiego czy innego produktu i nieświadomie zapłaci więcej niż powinno. A nawet jeśli zauważą - sklep nic nie straci, po prostu sprzeda po tej cenie, po której i tak miało być
Jezu, marzy mi się przepis, żeby za każdy grosz różnicy między ceną z półki a ceną z paragonu sklep musiał oddawać 20 gorszy klientowi. Momentalnie polaki rzuciliby się na sieciówki w poszukiwaniu exploitów i łatwej kasy do tego stopnia, że na drugi dzień dzień okazałoby się, że wszystko chodzi jak w zegarku i żadnych różnic paragon/półka nie ma i nigdy już nie będzie. Marzenia ściętej głowy.
#biedronka #gorzkiezale
@knoor Te kody są czasami na opakowaniach/kartonach produktu. Cola Original na sześciopakach ma te kody na papierowej rączce.
The more you know.
Myślę, że to nie jest celowe oszukiwanie ludzi, tylko pierdolnik zwykły, promocja może tylko w tym sklepie i pracownicy nie mogą lub nie potrafią dodać tego do systemu i tak wychodzi, jedyne rozwiązanie to kartka, że promocja tylko w kasach tradycyjnych
@knoor to juz jest chore, ze czlowiek nawet takich rzeczy musi pilnowac… powinni im do⁎⁎⁎ac kary wielkosci rocznych zyskow i moze wtedy oduczyliby sie oszkuiwac. Wez to gdzies zglaszaj.
Zaloguj się aby komentować
Ech, chyba tym razem kombinowanie i januszowanie się na mnie zemści. W dłubanym harlejku przy glebie naderwał się ogranicznik skrętu, początkowo myslałem o wymianie półek ale po tym jak okazało się, że lagi i pólki są proste a sam ogranicznik można ogarnąć napawając i potem obrabiając, skusiłem się na zawiezienie tego do zakładu, który zajmuje się właśnie spawaniem i obróbką aluminium.
Cebulacka dusza uradowała się, gdy zapowiedzieli że koszt naprawy tego zamknie się prawdopodobnie w 100-150 pln. No a przyszło co do czego i tak:
koszt ponad trzykrotnie przekroczony, bo grzebali się przy tym kilka godzin i policzyli mnie za czas roboty (co przy okazji wzbudza moje obawy, że robili to po prostu pierwszy raz w życiu i uczyli się na moim elemencie)
zwymiarować dokładnie tego ogranicznika sami nijak nie potrafili i nie mam nawet pojęcia czy będzie pasowało
sztyca ma ślady i rysy po trzymaniu tego w imadle, oczywiście na żywca, kto by tam się przejmował jakimiś nadkładkami na szczęki, niepotrzebne to
sztyca przekręciła im się w półce o 90 stopni (jest w niej otwór w który wchodzi pin blokujący kierownicę, wiec musi być w określonym położeniu), mają jeszcze poprawić -_-
jeszcze próbowali ową sztycę wyciągnąć z półek, powiedzieli mi, że się,nie da - po czym wyszło że robili to na chama i wyciskali w złą stronę - do tego sądząc po śladach podgrzewając i waląc podczas gdy powinno się to robić na prasie -_- mam nadzieję, że nie zrujnowali do cna geometrii
No i efekt tego taki, że z roboty która miała wyjść stówkę lub ciut więcej będzie prawie 4 stówy i spora szansa, że półka nada się na śmietnik i trzeba będzie szukać nowej/używanej - dodatkowe koszty.
Jezu, mam czasem wrażenie, że jak po prostu nie zrobię czegoś sam albo nawet zapłacę komuś, ale nie poprowadzę za rękę jak dziecka tłumacząc przy każdym kroku co trzeba uważać przy robocie, to rezultat będzie opłakany. A co mnie rozwala jeszcze bardziej, to to że nie mam nic wspólnego na codzień z obróbką metalu, więc na dobrą sprawę dlaczego miałbym to wiedzieć - powinienem po prostu zostawić to i odebrać gotowe. I jeszcze niby zakład co dobre oceny ma, no ja piehdolę.
No nic, będę to jutro zakładał na próbę, może akurat będzie dobrze.
#motocykle #gorzkiezale
Drogi kolego tak często jest. Jak nie przypilnujesz to rozpierdolą i jeszcze Ty musisz za to zapłacić ;(
@Tyglys No, dlatego właśnie większość takich rzeczy staram się robić sam - żeby było śmieszniej, nawet mam na chacie TIG-a i wiertarkę stołową, więc po dokupieniu frezu na oparciucha... xD
No ale uznałem, że zaufam szpecjalistom i po raz kolejny się na tym przejechałem, dlatego zawsze tylko wzruszam ramionami, gdy ktoś przekonuje mnie, że mordo, daj to do speców to oni ci idealnie zrobią mordo - a potem wychodzi coś takiego -_-
@knoor chyba zartujesz, ze zaplacisz im 500zl za spartoloną robotę xD czlowieku, to oni powinni tobie zaplacic za uszkodzenie czesci, a nie ty im
@GrindFaterAnona Różnie może być z umowami i ten teges - to by trzeba prawnie i pod kątem tego jak to było załatwiane/zlecane przemyśleć jak to było. @knoor tego nie pisze,ale pewnie fakturę dostał. Kodeks cywilny mówi,że wygląda to tak jak w artykułach:
https://www.infor.pl/prawo/umowy/uslugi/244003,Gdy-usluga-zostanie-niewlasciwie-wykonana.html
I analogicznie powinno być tutaj:
Nieuzasadniona podwyżka kosztów jeśli jest umowa - być może do podważenia.
Nierzetelnie wykonana usługa - do reklamacji.
Ale ja nie jestem prawnikiem,prawnikiem to jest @GordonLameman (choć jego branża to chyba prawo związane z IT) i on może mieć uwagi- ale porad za darmo raczej nie udziela ot tak. Chyba,że będzie chciał powiedzieć kilka słów, na wszelki wypadek go wspominam choć chyba ma mnie na czarnej. Ja akurat o sytuacji takiej,że to ci co spieprzyli płacą cokolwiek bez potrzeby procesu nie słyszałem,ale może mam braki.
Zaloguj się aby komentować