Hmm.. Więc wygląda na to, że się pomyliłem w jednym ze stosunkowo ostatnich wpisów.
Dlatego żegnam się uprzejmie, życzę wszystkim Wszystkiego Dobrego, Szczęścia, Zdrowia itd.
Dziwna, być może, prośba, ale gdyby ktoś był na jakimś hejtopiwie, to może wypiłby łyczka za.. ech.. żebranie
Za moje zdrowie
Dodaję rymowankę. Nie chce mi się jej poprawiać, niech będzie taka. Nie mogę się zdecydować czy "kiedy" czy może "gdy" i to "naszego śmiechu" jakoś zgrzyta..
Jest tam nawiązanie do książki, a w zasadzie do filmu, bo w książce tego nie było
Nawet tytuł dałem:
to chyba bez
dziwnie, że go nie ma, gdy go zawsze tyle było
jakoś tak okropnie dziwnie, że się tyle nie zdarzyło
strasznie, że ta rzecz, tamta sprawa, że to mogło, a nie będzie
i jakiś taki chłód ogarnia, że to dalej, a beze mnie
czy mnie pamiętają oni, z tamtego miejsca, tamtego lata?
czy Dziewczyna bez imienia czasem myśli o moim głosie?
czy ktoś został z tego zdjęcia.. tam opodal stała chata
ławka i krzak jakiś, coś co pachnie, kiedy zajdzie słońce
kiedy zgasną w mojej głowie te obrazy, które widzę
czy Świat wtedy uzna, że to się nigdy nie zdarzyło?
i nie będzie nas tam razem, inną tam umieści ciszę
czy zostawi choć nasz cień, tam w tym miejscu, gdzie to było?
coraz mniej tamtego lata, by roztapiać szary lód
kończy się też blask Twój, ten ukryty w mojej duszy
ale przecież nigdy nie myślałem, że to teraz, że to już
że to wszystko nie ma sensu, że to jednak film jest cudzy
byłem tam i widziałem, już nie stoi żółty domek,
tyle lat upłynęło, nikt już nie pamięta tego śniegu
czy powtórzyłbym czy zmienił może siebie czy cokolwiek
czy w niebo patrząc czułbym jakoś brak naszego śmiechu
chciałbym przysiąc, że nie żałuję, choć nie ma dnia bez tej myśli
ale tylko część tych słów jest prawdziwa najprawdziwiej
co za drzwiami jest tej chatki, na końcu dróżki, się nie dośni
to tylko żart był taki, miraż cudny odebrany nieuczciwie
wiosna przyszła tego roku wcześnie
lato pewnie będzie piękne
_______________
Konta nie usuwam, nie róbmy histerii
Jeszcze tagi #zafirewallem #osobie #malointeresujace #mementoworri i jeszcze #zagadka - do której książki?
Rima Staines. Brzmi jak Dima, ale nie - znowu baba
Ta ciągle żyje i jeszcze raczej sporo pożyje.
Coś tam skrobie ołówkiem, pędzlem, rzeźbi, książki ilustruje, zegary tworzy (meh ). Jak się nie ma zleconego fresku w jakiejś dużej kaplicy to się trzeba łapać wszystkiego
Mój znajomy mówi, że nigdy tych zdjęć nie widział, a ja myślałem, że każdy widział. Nie będę robił ankiety ma ten temat ale dla tych, którzy nie widzieli to wklejam.
Tak, to ten najmniejszy z czterech "wielkich kotów".
Nie, to nie jest tupecik; to lampart mu zrobił.
Z tego co pamiętam, jedna osoba zginęła w tym ataku, ale nie wiem, czy to ten człowiek. EDIT: Nie ten.
@bori Hmm.. normalnie te zdjęcia były jako ilustracja artykułów o tym zdarzeniu na jakichś informacyjnych portalach. Nie wziąłem tego z jakichś dziwnych miejsc.
Linki z jakichś yahoo i innych już powygasały, bo to 2012 rok był. Tu jeszcze jest artykuł w całości
W sumie to miał farta że na oskalpowaniu się tylko skończyło. Lamparty w przeciwieństwie to innych dużych kotowatych zamiast łapać za szyję to zabijają ofiarę wgryzając się w czaszkę jak w jabłko.
"The jaguar's powerful bite allows it to pierce the carapaces of turtles and tortoises, and to employ an unusual killing method: it bites directly through the skull of mammalian prey between the ears to deliver a fatal blow to the brain."
María de los Remedios Alicia Rodriga Varo y Uranga Stworzenie ptaków, 1957.
Może łatwiej będzie ją znaleźć (jeśli ktoś będzie chciał szukać ) jako Remedios Varo po prostu. Ją, bo jak imię Remedios wskazuje to ona (jak Mercedes, Dolores, Milagros )
Jak widać (widać, jak się przyjrzeć) AI była mocno tresowana na tym obrazie...
W 1883 roku Wojciech Siemiradzki namalował obraz Pogrzeb wodza Rusów. Scenę namalował na podstawie wczesnośredniowiecznej relacji arabskiego podróżnika Ahmada ibn Fadlana, który był świadkiem takiego pogrzebu.
Napiszę tak: ludzkość przeszła baaaardzo długą drogę od tego czasu. Wklejam opis z bloga https://dawnodzis.blogspot.com , który chyba został z kolei zaczerpnięty z książki Władysława Duczko. Jest też w wiki, ale trzeba sobie tłumaczyć (albo poprosić jakąś technologię, co wychodzi momentami kulawo). Natomiast wkleję na końcu komentarz z wiki na temat roli niewolnicy, która na końcu jest zabijana i znaczenia rytuałów, którym wcześniej jest poddawana
Opis jest bardzo ciekawy, ale nie wiem - może niektórym zostać w głowie. A może nie.
Opowiadano mi [nieraz], że czynią oni (tj. ar-Rus) ze swoimi przywódcami po [ich] śmierci rzeczy, z których najmniejszą jest palenie [zwłok]. Miałem ochotę zapoznać się z tym bliżej, aż wreszcie doszła do mnie wieść o śmierci pewnego znacznego człowieka spośród nich. Włożyli go do grobu, który przykryli [dachem], na dziesięć dni, dopóki nie ukończyli krojenia i szycia jego odzieży. A to [bywa tak], ze gdy [umrze] ubogi człowiek spośród nich, sporządzają dla niego małą łódź, wkładają go do niej i spalają ją, zaś dla bogatego zbierają [najpierw całe] jego mienie i dzielą na trzy [równe] części. Jedna trzecia [jest przeznaczona] dla jego rodziny, za drugą część kroją dla niego odzienie, a za trzecią część przygotowują nabid, który wypiją w dniu, w którym zabije się jego niewolnica i zostanie spalona wraz ze swym panem. Oni oddają się bez pohamowania [piciu] nabidu, pija go nocą i dniem i niekiedy [zdarza się], że któryś z nich umiera z kielichem w ręku. Gdy umrze [ich] naczelnik, jego rodzina powiada do jego niewolnic i niewolników: „Kto z was umrze razem z nim?”. Odpowiada [wtedy] ktoś z nich: „Ja”. A kiedy to powie, jest to już obowiązujące, nie może wycofać się – a gdyby [nawet] chciał tego, nie dopuszczą. Przeważnie tymi, które to czynią, są niewolnice.
Skoro zmarł ów człowiek, o którym uprzednio wspomniałem, rzekli [krewni] do jego niewolnic: „Która umrze razem z nim?”. I rzekła jedna do nich: „Ja”. Wtedy powierzyli ją dwóm dziewczętom aby jej strzegły i przebywały z nią gdziekolwiek by się udała i one czasem nawet myją jej nogi własnymi rękoma. A [krewni] zabrali się do jego spraw: krojenia odzieży dla niego i przygotowywania tego, co było mu potrzebne. Niewolnica zaś każdego [z tych] dni piła i śpiewała, wesoła i [jakby] oczekująca czegoś radosnego.
A gdy nastał już ten dzień, w którym miał być spalony on i owa niewolnica, przybyłem nad rzekę, na której znajdował się jego statek. Wyciągnięto go już [na brzeg] i ustawiono dlań cztery podpory z drzewa (tj. drewna) hadank i innego [drewna], a dokoła niego postawiono także coś w rodzaju wielkich pomostów z drewna. Potem podciągnięto [statek], aż spoczął na tym drewnie i zaczęli przychodzić, odchodzić i mówić słowa, których nie rozumiałem, podczas gdy on (tj. zmarły) był nadal w swoim grobie, [z którego jeszcze] go nie wyjęli. Potem przynieśli ławę, ustawili ja na statku i wymościli ją kołdrami z bizantyjskiego brokatu i poduszkami z bizantyjskiego brokatu. [Wtedy] przyszła stara kobieta, którą zwą „Aniołem Śmierci” i rozścieliła posłanie, o którym wspomnieliśmy. To ona zarządza szyciem [odzieży] dla niego i [wszystkimi] jego przygotowaniami; ona też zabija niewolnice. Spostrzegłem, że była to krzepka wiedźma, gruba i ponura. A kiedy przyszli do jego grobu, usunęli ziemię z [przykrywającego grób] drewna, usunęli drewno i wyciągnęli go w tym izarze, w którym zmarł. Zobaczyłem, że poczerniał z zimna [panującego] w tym kraju. Uprzednio włożyli wraz z nim do grobu nabid, owoce i tanbur. [Teraz] wyjęli to wszystko, on zaś nie cuchnął nic w nim nie uległo zmianie poza kolorem. Wtedy nałożyli mu szarawary i nogawice, obuwie, kurtak i kaftan brokatowy ze złotymi guzami, na głowę zaś włożyli mu czapkę z brokatu [przybraną] sobolami i ponieśli go, aż wnieśli do szałasu, który znajdował się na statku. [Tam] posadzili go na kołdrze i podparli poduszkami. [Potem] przynieśli nabid, owoce i wonne zioła i umieścili to [wszystko] wraz z nim. Przynieśli [także] chleb, mięso i cebulę i położyli przed nim. Przywiedli psa, rozcięli go na dwie połowy i rzucili na łódź. Potem przynieśli cały jego oręż i umieścili go obok niego. Następnie wzięli dwa wierzchowce i przegonili je, aż się spociły, a wtedy rozcięli je mieczem i rzucili ich mięso na statek. Wreszcie przywiedli dwie krowy, rozsiekli je również i rzucili nań (tj. na statek). Potem przynieśli koguta i kurę, zabili je i rzucili nań. Niewolnica zaś, która chciała być zabita, chodziła tu i tam, wstępowała do ich szałasów, jednego po drugim, a [każdy] gospodarz szałasu spółkował z nią, [po czym] mówił jej: „powiedz twemu panu: ‘uczyniłem to z miłości do ciebie’ (tj. do niego)”.
A w piątek, kiedy nastała pora popołudniowa, przywiedli niewolnicę ku czemuś, co zbudowali uprzednio, [a co] podobne było do drzwi bramy. I postawiła nogi na dłoniach mężczyzn, uniosła się ponad te odrzwia i przemówiła w swojej mowie i opuścili ją na dół. Potem unieśli po raz drugi, a ona uczyniła to samo co za pierwszym razem, po czym opuścili ją na dół. I unieśli ją po raz trzeci, a ona zrobiła to, co robiła w obu [poprzednich] razach. Następnie podali jej kurę, obcięła jej głowę i odrzuciła ją, oni [zaś] wzięli [od niej] kurę i rzucili ją na statek. Spytałem tłumacza o [znaczenie] jej czynów. Rzekł: „Gdy podnieśli ja za pierwszym razem, powiedziała: ‘Oto widzę mego ojca i moją matkę’, a za drugim [razem] rzekła: ‘Tam oto [widzę] siedzących wszystkich moich bliskich, którzy zmarli’, a za trzecim [razem] rzekła: ‘Tam oto widzę mego pana siedzącego w rajskim ogrodzie, ogród [ten] jest piękny i zielony, są z nim mężczyźni i słudzy, a oto on mnie przyzywa. Prowadźcie mnie do niego’’. [Wtedy] powiedli ją ku statkowi, a ona zdjęła obie bransolety, które miała na sobie i oddała je kobiecie, która nazywają „Aniołem Śmierci”, tej, która ją zabije. Zdjęła [też] dwie bransolety[zakładane] na nogi, które miała na sobie i dała je dwóm dziewczynom, które poprzednio jej służyły, a były one córkami kobiety znanej jako „Anioł Śmierci”. Potem wprowadzili ją na statek, ale nie wwiedli jej [jeszcze] do szałasu. [Wówczas] przyszli mężczyźni z tarczami i pałkami. Podano jej kielich nabidu; zaśpiewała nad nim i wypiła go. Rzekł do mnie tłumacz: „W ten sposób pożegnała się ze swymi towarzyszkami”. Następnie podano jej drugi kielich, wzięła go i długo śpiewała, a starucha ponaglała ją, aby go wypiła i weszła do szałasu, w którym był jej pan. I oto ujrzałem, ze była już oszołomiona, chciała wejść do szałasu i wsunęła głowę między niego i statek (tj. bok statku). Wtedy starucha ujęła jej głowę, wciągnęła ją do szałasu i weszła razem z nią, a mężczyźni jęli uderzać pałkami w tarcze, aby nie było słychać odgłosu jej krzyku, bo przelękłyby się [inne] niewolnice i nie chciałyby umierać ze swymi panami. Potem weszło do szałasu sześciu mężczyzn i wszyscy oni spółkowali z ową niewolnicą. [Następnie] położyli ją u boku jej pana i dwu schwyciło ją za nogi a dwu za ręce, [zaś] starucha zwana „Aniołem Śmierci’ nałożyła jej na szyję sznur założony w przeciwne strony i wręczyła go [następnym] dwu [mężczyznom] aby go ciągnęli. [Wtedy] zbliżyła się, mając ze sobą nóż z szeroką klingą i jęła wbijać go pomiędzy jej żebra i wyjmować go, a owi dwaj mężczyźni dusili ją sznurem dopóki nie skonała.
Potem przyszedł najbliższy z ludzi dla tego zmarłego (tj. krewny?), wziął kawałek drewna, zapalił go od ognia i szedł cofając się, [zwrócony] karkiem do statku a twarzą do ludzi, z polanem zapalonym w jednej ręce a z drugą ręką na otworze odbytu – a był [całkiem] nagi – aż zapalił przygotowane drewno, które było pod statkiem. Następnie podeszli [inni] ludzie z polanami i drwami, a każdy miał kawałek drewna z już zapalonym końcem i dorzucał go do tego drewna [pod statkiem]; i objął ogień [najpierw] te drwa, potem statek, szałas, owego człowieka i niewolnicę i wszystko, co na nim było. Potem zaś powstał silny, straszliwy wicher, płomień ognia rozgorzał i wzmógł się jego żar.
A obok mnie znajdował się jakiś człowiek spośród ar-Rusija i posłyszałem, że mówił [coś] do tłumacza, który był ze mną. Spytałem go (tj. tłumacza), o to co mu powiedział, a on odrzekł: „mówi: ‘Wy, Arabowie, jesteście głupcami!’ Spytałem: „dlaczego?”. Odparł: „bo wy bierzecie człowieka [nawet] najbardziej wam drogiego i najbardziej poważanego przez was, wrzucacie go do ziemi i pochłania go ziemia, robactwo i czerwie. My zaś spalamy go w mgnieniu oka i wchodzi do raju i w tymże momencie”. Spytałem o to, on zaś odrzekł: „Jego Pan (tj. Bóg) z miłości do niego zesłał oto wicher, aby go zabrał natychmiast”. I rzeczywiście, nie minęła [nawet] godzina, jak [już] statek, drwa, niewolnica i jej pan obrócili się w popiół, a potem w proch.
Później [ar-Rus] wznieśli na miejscu gdzie był statek wyciągnięty z rzeki [coś] na podobieństwo okrągłego pagórka, a pośrodku niego zatknęli duży słup z drzewa hadank i napisali [na nim] imię owego człowieka i imię króla ar-Rus, po czym oddalili się.
WIKI:
Obrzędy seksualne z niewolnicą wyobrażano sobie jako symbol jej roli jako naczynia do przekazywania siły życiowej zmarłemu wodzowi. Niektórzy naukowcy postrzegają rolę niewolnicy jako zasadniczo rolę ofiary, poddanej gwałtowi i „brutalnemu uduszeniu”. Inni przypisują jej większą sprawczość, spekulując, że demonstrowanie jej „gotowości na stawienie czoła spaleniu” zapewniło jej wyższą pozycję społeczną i lepsze perspektywy na życie pozagrobowe, niż byłoby to możliwe w przypadku niewolnicy.
Zasugerowano, że za pomocą napojów odurzających żałobnicy zamierzali wprowadzić niewolnicę w ekstatyczny trans, który uczynił ją medium, a poprzez symboliczny gest związany z framugą drzwi miała ona zajrzeć do krainy zmarłych.
I cały opis Ahmada z wiki przetłumaczony przez google:
@KLH2 Mało kto wie, że konferencja CPAC to taki ichni, republikański zjazd Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Też bym nie wiedział, ale ostatnio przeczytałem "Waszyngtońską gorączkę".
Zastanawialiście się kiedyś albo zastanawiacie czasami czy różne mitologiczne.. eee.. stwory? stworzenia może jest ladniej.. czy istniały <-- o! ISTOTY. Mitologiczne istoty. Czy istniały syreny, gorgony, satyrowie, minotaury w liczbie mnogiej itp.
Ja tak (ale Mitologia to moja pierwsza książka, więc nie ma się co dziwić).
W każdym razie mogę odrzucić jeden gatunek.
Centaury. No nie ma mowy, żeby istniało stworzenie z dwoma kompletami żeber.
Reszta nadal jest możliwa, ale centaury można skreślić.
Kupiłem ostatnio gniazdka, nie? Takie elektryczne. I jak zakładałem to się okazało, że w jednym punkcie nie ma prądu. Nie chce mi sie dochodzić przyczyn takiego stanu rzeczy i tak wydaje mi się, że 5 punktów na 10 metrach kwadratowych to wystarczy (byłoby 6, ale - jak wspomniałem - nie ma w jednym prądu ).
Mogę założyć taką zaślepkę do puszki. Mogę to zagipsować (absurdalny pomysł, ale mogę). I mogę włożyć to gniazdko zakupione do puszki i dać tam do środka gniazdka takie kółko zaślepiające.
Jako, że mam 16 lat i jestem dziewczynką, która ubiera się na czarno, to musi to być kółko z czaszką ¯\_(ツ)_/¯
Takie jak na zamieszczonej grafice. I teraz mam dwie opcje - albo zrobić to jednym wydrukiem (w jednym kolorze) albo w dwóch częściach.
Tutaj wreszcie będzie pytanie. Dzięki, że tyle wytrzymliście!
Jak wydrukuję to tak, to będę miał problem z wciśnięciem czaszki do kółka. Pytanie więc jest takie: Czy mogę to jakoś z offsetować w slicerze czy coś? Żeby oczy i nosek były większe, a czaszka (jej obrys) mniejsze.
UWAGA! Miałem pisać dalej "Bo w Fusion się nie da, bo krawędź czaszki składa się z mnóstwa małych ścian i nie będę klikał przez godzinę i ich zaznaczał po kolei" ale się okazało, że jak zaznaczę całe body a potem odejmę dwie powierzchnie przednią i tylną i to kółko w środku, to robi offset tylko tego co chciałem.
Kurde, jak się już tyle napisałem, to zostawiam to dla potomnych. Jeszcze dodam FUSION 360, offset nieregularnych brył.
czaszka wydaje się wypukła, powyżej kółka. Czyli najprościej będzie Ci zrobić color swap. Żadnych specjalnych kombinacji - w slicerze znajdujesz warstwę od której zaczyna czaszka wystawać. Na tej warstwie dodajesz pauzę, zmieniasz filament i klikasz żeby drukował dalej i voila.
Btw. jak gniazdko nie działa to jednak lepiej sprawdzić dlaczego. Bo jak masz tam uszkodzony kabel co trochę styka, trochę nie to i tak może się zrobić problem z kółkiem czy bez.
@mortt Dziękuję. Jest to jakaś wiedza, którą zapamiętam aczkolwiek nie zamierzam na tę chwilę z niej skorzystać
Tak, czaszka wystaje i nawet wchodzi do środka, bo robiłem to już z myślą o składaniu z dwóch. Ostatecznie jest to 3D Chociaż teraz pomyślałem, że to takie wymuszone 3D, że równie dobrze mogę sobie to wyciąć laserem. Zajmie to 3 minuty, a efekt będzie taki sam Jeszcze się zastanowię.
Co do gniazdka.. Musi być niedziałające od lat, więc nie wydaje mi się, że jest tam problem, który mógłby się pogłębić. Jeśli się coś zacznie dziać, to - niechętnie - to zrobię. Jeśli się nie dzieje i go nie potrzebuję to robił nie będę
Wygląda ciekawie, jak drukowałem coś podobnego to używałem zmiany koloru na odpowiedniej wysokości druku, bo nie mam AMS, i wychodziło dobrze. Wołaj jak będą prototypy/ finalny wydruk :)
@kkdawid A nie wiem, czy będzie prędko wydruk. Na razie zrobiłem laserem i jestem zadowolony https://www.hejto.pl/wpis/male-diy-czaszki-i-becausefuckyouthatswhy-wink