LOT SŁAWOSZA ZNOWU PRZEŁOŻONY


Ale tym razem lot powrotny.


Dzisiaj mija 14 dzień dwutygodniowej misji (licząc pełne doby na ISS).


Według doniesień powrót nastąpi nie wcześniej niż 14 lipca.


Tu nawet nie ma co narzekać, takie opóźnienia to na plus XD


#kosmos #uznanski #iss #axiom4 #humorobrazkowy #cenzodonaldy

0ac0f7f0-f833-482b-a828-1ce854c84e17

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

SŁAWOSZ UZNAŃSKI-WIŚNIEWSKI PIJE WODĘ PO PIEROGACH


Łapcie z d⁎⁎y ciekawostkę o 1 w nocy.


Aby zachować świeżość pierogi przywiezione przez Uznańskiego były liofilizowane (proces ten polega na mrożeniu produktu, a następnie sublimacji lodu), podobnie jak to wygląda w przypadku sporej części żywności dostarczanej na ISS.


Aby takie pierogi były zdatne do spożycia należy zalać je wodą. Tylko, że po nawodnieniu zostaje w opakowaniu trochę cennej wody, której nie można sobie od tak wylać - to zwykłe marnotrawco.


Dlatego też te pierogi są z dodatkiem bulionu (w proszku oczywiście), który Sławosz sobie wypija przed zjedzeniem pierożka.


Nie wiem po co wam ta informacja, ale można oficjalnie mówić, że Sławosz pije wodę po pierogach.


#uznanski #kosmos #iss #ciekawostkikulinarne #pierogi

05b1dc9a-2ad1-4412-9904-762938c6f6bf

@TheLikatesy Wodę wykorzystaną wcześniej do przyrządzenia pierogów. Czyli woda po pierogach.

Jednak z przyczyn praktycznych najlepiej tę wodę po pierogach najlepiej wysączyć przed zjedzeniem pieroga.

Czyli woda po pierogach może być (ale nie musi) wodą wypitą przed pierogami.

Prawdziwa woda Schrodingera - jednocześnie przed po i pierogach.

Fascynujące...

40236867-b113-4a90-9708-829b26efd1eb

Zaloguj się aby komentować

@Deykun Problemem jest też ilość prac - to wąskie gardło nauki. Są ich miliony, nie ma szans na zgromadzenie odpowiedniej ilości ekspertów. Ten system osiągnął swoj limit pojemności w każdej dziedzinie.

Zaloguj się aby komentować

Po c⁎⁎j on się tam w ogóle wpierdalał?

Czyli co nasz Sławosz porabia na ISS, bo już ze 12 dni tam siedzi i niektórzy może dalej się zastanawiają.


Miałem to już wcześniej opisać, ale czasu brakło. No ale lepiej późno, niż później.


Zacznijmy od tego, że Sławosz nie wchodzi w skład podstawowej załogi ISS (obecnie jest to 7 osób), a na stacji pojawił się "gościnnie" w ramach prywatnej misji Axiom Mission 4 (Ax-4) zorganizowanej przez Axiom Space (mają ambitne plany budowy pierwszej prywatnej stacji kosmicznej, ale na ten moment wysyłają astronautów/astronautów komercyjnych na ISS).


Sławosz poleciał oficjalnie jako astronauta Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) w ramach polskiej misji IGNIS na ISS, gdzie realizuje 13 eksperymentów opracowanych przez polskie uczelnie oraz polskie firmy z sektora kosmicznego.

Ogólnie rzecz ujmując dotyczą one m.in. zdrowia astronautów, mikrobiomu, nowych materiałów i technologii.

Nie będę się tu zagłębiał w szczegóły. Wszystkie eksperymenty macie ładnie opisane o tutaj -> https://plinspace.pl/eksperymenty (Polecam całą tę stronkę. Wszystko ładnie opisane o misji.)


Do tego dochodzi jeszcze ogólnopolski program edukacyjny skierowany do dzieci i młodzieży, w ramach którego realizowane są /były m.in. projekty inżynieryjne, konkursy, warsztaty, spotkania z ekspertami oraz udostępniane są materiały edukacyjne dla szkół.

Na przykład dzisiaj odbyło się czwarte i już ostatnie spotkanie na żywo z Austronautoszem (łączył się z z Centrum Nauki Kopernik), gdzie odpowiadał na pytania laureatów konkursu "Zapytaj Astronautę" organizowanym przez POLSA jesienią zeszłego roku i wykonał na żywo trzy eksperymenty autorstwa polskich uczniów, wybranych w konkursie "Prosty eksperyment - kosmiczne odkrycie".


Tu macie nagranie ze spotkania: https://www.youtube.com/live/4xz4eLf_GGg


Z ważnych rzeczy, to zeżarł pieroga w kosmosie - jest przełomowy moment w historii Polski i ważny krok w rozwoju polskiej myśli technicznej, kosmicznej i kulinarnej


#kosmos #iss #uznanski #axiom4

76c9d548-a184-45bc-8607-d0f42c684852

@AdelbertVonBimberstein Jakby nie patrzeć dostanie się spośród 22 tys. kandydatów do Europejskiego Korpusu Astronautów to niemałe osiągnięcie

@Rafcio600 Kiedy czytam o panu Słaboszu, to za każdym razem ogarnia mnie żenada, a nie duma. Nie wiem po co owijać to w pozłotkę, skoro wiadomo, że Polska zapłaciła 260 mln złotych tylko po to, żeby pochwalić się "posłaniem Polaka w kosmos". Te jego "eksperymenty" to już dublowanie tego, co wcześniej wykonano. Przykre jest także to, że zapłaciliśmy za ten sam lot kilka razy więcej niż Węgrzy i 1000 razy więcej niż kosztował lot Katy Perry.

@Lemon_ Jojczenie typu pienionżki wydają, a mogli na chore dzieci dać.

Cały ten projekt to nie tylko wystrzelenie Polaka na orbitę (co już samo w sobie jest powodem do dumy i podnosi rangę Polski w tej branży), to przede wszystkim spora inwestycja w polski sektor technologiczny, która się wielokrotnie zwróci, a mamy na tym polu naprawdę duży potencjał. Część z tych badań została właśnie opracowana przez polskie firmy, które jakby nie patrzeć podnoszą swój status testując swoje rozwiązania na ISS.


Przyznam, że sam nie trawię tej patetycznej narodowo-patriotycznej otoczki z tymi wszystkimi symbolami, ale trzeba przyznać, że jest to ważne wydarzenie dla polskiej nauki i Polski jako takiej.


Z Węgrami to trochę inna sprawa, bo oni swój program realizują samodzielnie, podczas gdy my we współpracy z Europejską Agencją Kosmiczną (dlatego też ESA tylko o tym Sławoszu trąbi, pomijając Tibora), natomiast porównanie do Karty Perry, to już takie pierdolenie, że głowa mała. Czym innych jest wystrzelenie bogacza w górę, aby sobie przez minutę doświadczył nieważkości (czas misji Perry 10 minut i 21 sekund - ok 3000 razy krócej niż planowo Uznańskiego; i co tu teraz jest bardziej opłacalne? ), a czym innym wyszkolenie faktycznego astronauty i posłanie na misję naukową na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Dodam jeszcze, że poza tym projektem Sławosz ma szansę na udział w kolejnych misjach, może nawet jako stały członek załogi ISS.


Ja wiem, że malkontenctwo to sport narodowy, ale przestańmy w końcu krytykować i umniejszać wszystkim polskim sukcesom, nie ważne jak wielkie by były.

Zaloguj się aby komentować

Henryk Sienkiewicz odwiedził Nowy Jork. Nasz wieszcz narodowy nie był jednak zachwycony Ameryką


Młodego Sienkiewicza zszokowały kontrasty: bogactwo i niedbalstwo, gigantomania i brak smaku. Nie przypadły mu do gustu marna kuchnia i „prowokacyjnie” zachowujące się kobiety. Z westernowej Ameryki wywiózł jednak pomysł na swój własny historyczny „eastern”.


Henryk Sienkiewicz odwiedził Nowy Jork w marcu 1876 roku. Spędził tam tylko kilka dni, ponieważ amerykańska metropolia nie była właściwym celem jego podróży. Pierwotny pomysł miał inny. Trzydziestoletni wówczas Sienkiewicz wraz z grupą znajomych artystów, wśród których znajdowała się słynna aktorka Helena Modrzejewska, chcieli udać się do Kalifornii i założyć tam farmę. Utopijną komunę na wzór wspólnot postulowanych przez francuskiego filozofa Charlesa Fouriera. Niewiele z tego wyszło. Jednak podróż przez Amerykę Północną zaowocowała prasowymi korespondencjami, które przyniosły Sienkiewiczowi sławę.


To, co pisał o Nowym Jorku, może nas dziś zadziwić. „Miasto, które na pierwszy rzut oka z morza zarysowywało się tak majestatycznie i wdzięcznie, widziane z bliska nie zachwyciło mnie wcale. Pobrzeże portu brudne, między drewnianymi budynkami nie masz bruków; wszędzie leżą kupy śmieci; doki drewniane połyskujące brudną wodą, ludność zaś, jak zwykle ludność portowa, wygląda jakby przed chwilą urwała się od szubienicy” – opisał swoje pierwsze wrażenie.


Sienkiewicz zamieszkał w hotelu Central na Broadwayu. Na słynnej ulicy „wystawy sklepowe biły łuną gazowego światła, czarna i biała ludność tłoczyła się na chodnikach, szeregi latarni ginęły w oddaleniu”. Sienkiewicz całkiem dobrze poczuł się w „w białym marmurowym przedsionku hotelu, ubranym w kwiaty, dywany, jaśniejącym tysiącami świateł”. Szybko jednak uznał, że w tym przepychu brak smaku. Zdziwiło go także, że oprócz gości hotelowych w ogromnych salach „mnóstwo osób z miasta zbiera się wieczorem (…) dla czytania gazet, spotkania się ze znajomymi, palenia lub żucia tytuniu, wreszcie dla pokołysania się na jednym z biegunowych krzeseł, których tu mnóstwo”.


Dostało się też hotelowej kuchni. „Według zwyczajów amerykańskich, przed każdym z gości stawiają tu mnóstwo porcelanowych miseczek ze wszelkiego rodzaju jadłem od razu. Masz przed sobą od razu zupę, mięsiwa, ryby, jaja, pudingi, pomidory, kartofle, lody, poziomki, jabłka, migdały, kawę, słowem niezliczoną ilość dań w małych dozach. Zaczynaj skąd chcesz, jedz co chcesz, nikt tu na to nie patrzy. Murzyn stoi nad tobą jak kat nad dobrą duszą i ustawicznie dolewa ci wody z lodem w szklankę, skoro ją tylko wypijesz, odpowiadając niezmiennym: Yes, sir! na wszystkie twoje żądania“ – narzekał Sienkiewicz.


Polak uznał, że Amerykanom nie chodzi o to, by zjeść smacznie i zdrowo, lecz jak najprędzej i wrócić do interesów. „Skutkiem tego systemu w jedzeniu, wszystko tu jada się zimne, skrzepłe, zdębiałe, nawet w najlepszych restauracjach. Kuchnia amerykańska jest najniegodziwszą kuchnią na świecie” – ocenił pisarz.


Samo miasto Sienkiewicza ogromnie rozczarowało. Nie znalazł tam pomników historii i monumentów, jak na Starym Kontynencie. W czasie, gdy odwiedził Nowy Jork, nie było tam jeszcze imponujących wieżowców, nie stanął jeszcze nawet Most Brooklyński (1870–1883).


Central Park wydał mu się nijaki. Wielkie muzea i galerie dopiero się tworzyły. Giełdową ulicę Wall Street porównał do domu wariatów: „Spokojnego widza strach przejmuje na widok tego, co się tu dzieje! Gwar tu, wrzask i wrzawa taka, jakby za chwilę miało przyjść do bitwy”.


Nie widział w Amerykanach narodu w sensie europejskim. Widoczna energia mieszkańców nie rekompensowała Sienkiewiczowi zauważonych braków. „W New Yorku masz tylko kupców. Handel, handel i handel, business i business, oto, co widzisz od rana do wieczora, o czym ustawicznie słyszysz i czytasz” – utyskiwał. Jego daniem metropolia „imponuje ci ogromem, ruchliwością, przemysłową cywilizacją, ale nuży cię jednostronnością społecznego życia nie wytwarzającego nic więcej prócz pieniędzy”.


A chociaż Sienkiewicz przyjechał z Kongresówki – spod zaboru rosyjskiego, który był zacofany w stosunku do Zachodu – przerażało go nowojorskie niedbalstwo. „Na chodnikach przed lustrzanymi szybami sklepów, leżą kupy śmieci. Miasto zabłocone, brudne, źle wybrukowane; miejscami stoją małe kałuże czarnego błota, które nie może spłynąć przez zatkane ścieki ku morzu. Mnóstwo papierków, szczątków z gazet, podeptanych skórek z jabłek i pomarańcz” – wymieniał zbulwersowany.


„Między pysznymi powozami, omnibusami, jeżdżą wozy ładowne ogromnymi pakami towarów lub przechadzają się świnie, nie wiadomo do kogo należące, z powystrzępianymi przez psy uszami. Świń tu mnóstwo“. W tym miejscu swej relacji Sienkiewicz powołał się na podobną refleksję słynnego angielskiego pisarza Charlesa Dickensa, który odwiedził Nowy Jork 35 lat przed nim. Nie był więc Sienkiewicz w swej opinii odosobniony, ani oryginalny. Kto wie, może nawet był z lekka uprzedzony? Warto też zauważyć, że zdaniem literaturoznawców Sienkiewicz lubił relacje podkolorować, dodać trochę od siebie.


A jako że miał nad Wisłą opinię kobieciarza, nie mógł też pominąć tematu dam, które widywał za Atlantykiem. Zauważył, że „Amerykanki stroją się więcej jak wszystkie kobiety na świecie”. Skrytykował jednak, że brak im gustu. Na dodatek zaskoczyło go, że mieszkanki Nowego Jorku są „nadzwyczajnie śmiałe, wyzywające i kokietki do tego stopnia, że słusznie można rzec, iż role tu zostały zmienione, i stroną prowokującą jest kobieta“.


Po powrocie do kraju sensacyjne opowieści o Ameryce – a relacje z Nowego Jorku były dopiero ich początkiem – przyciągnęły do Sienkiewicza wiele słuchaczek i czytelniczek. Swoje wrażenia zza oceanu opisał najpierw w prasie (w „Gazecie Polskiej”), a potem zebrał w „Listach z podróży do Ameryki”.


Nie był to jednak koniec amerykańskiego doświadczenia pisarza. Zaowocowało ono czymś jeszcze. „Dorobek literacki Sienkiewicza po powrocie z wyprawy na drugi kontynent nie zamyka się na tekstach powiązanych z tą podróżą lub z kwestiami amerykańskimi. Sienkiewicz wzmacnia w nich już istniejący mit Ameryki jako ziemi obiecanej, ale wzbogaca go o akcenty nowe, silnie naznaczone indywidualizmem. Ponieważ rodzi się też w niej jako człowiek pióra – tu kiełkują w nim pomysły na wielką powieść o polskich Kresach, rodzaj easternu, a Kozacy – jako ludzie pogranicza, żyjący z naturą i z wojny nasuwają daleką analogię z Indianami” – ocenia badaczka dr hab. Jolanta Sztachelska w eseju „Co Sienkiewicz przywiózł z Ameryki? Wokół podróży z 1876 roku”.


Już niedługo po powrocie zza Atlantyku Sienkiewicz zasiądzie do pisania noweli „Niewola tatarska”, a w 1883 roku zacznie publikować w odcinkach „Ogniem i mieczem”, dając początek Trylogii.


Za: https://www.national-geographic.pl/historia/henry-sienkiewicz-odwiedzil-nowy-jork-nasz-wieszcz-narodowy-nie-byl-zachwycony-ameryka/

#historia #usa #sienkiewicz #podroze

AlvaroSoler userbar

wygląda jakby przed chwilą urwała się od szubienicy

@AlvaroSoler Prawa autorskie wygasły, więć zabieram ten tekst celem użycia wtórnego wobec niektórych gagatków. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Walić Sienkiewicza kłamcę i sarmackiego dziada przez którego musieliśmy czytać w szkole te jego pseudohistoryczne i kłamliwe wysrywy

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować