#ogrodnictwo maleństwo habanero jest powoli konsumowane przeze mnie.

czas najwyższy, przecież wyrosło w zimę

pięknie grzeje, najpierw ten cytrusowo-ziołowy aromat, a potem łzy rozkoszy

#papryczki

ziarenka oczywiście na kolejną turę, ale dopiero na przyszły rok

c5e6877a-6f0e-42cc-a791-cee2df728806

Zaloguj się aby komentować

@Klamra Po prostu się zastanawiałem, czy istnieje coś lepszego. Przyzwoicie, to nadal nie super ( ͡~ ͜ʖ ͡°) brakuje mi opcji wybrania samemu np. kolorów, ale prawdopodobnie wymagam za wiele.

@nobodys testowałem różne apki nawigacyjne. Google maps jest najlepsze i najszybsze i ma najbardziej rozwinięte poi. Nawet jako użytkownik iphone, nie używam apple map, bo to jest imo niżej w moim rankingu niż gogloskie mapy. Więc w sumie, źle się wyraziłem. Nie przyzwoicie. Działa to nardzo dobrze

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@RobertCalifornia Spoko, niech cisną. Trzeci stopień zasilania to młyn na wodę demokratów przed midtermami. Tylko ważne aby znalazł się ktoś poza (odpychającą dla centrowych wyborców) AOC, kto byłby gotów pójść na kosę z Amazonem czy Googlem.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

817 + 1 = 818


Tytuł: Honor samuraja

Autor: Takashi Matsuoka

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Albatros

Format: ebook

Liczba stron: 464

Ocena: 8/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/37082/honor-samuraja


Drugi tom serii o samurajach autorstwa pana Matsuoki. Dowiadujemy się więcej o historii rodu Okumichi, w tym o ich wizjach i ich źródle. Rozwija się też wątek Emily, misjonarki z Ameryki.


Ten tom zawiódł mnie nieco tym, w którą stronę poszedł główny wątek, stąd minus jeden punkt względem poprzedniej części. Ale dalej świat jest intrygujący, akcja wartka, a opowieść wciągająca.


Prywatny licznik: 24/52


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto

c0a3d8ec-89de-44f0-914d-3961834089a0
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

@Millionth_Visitor tylko, że do nas jest wstrzymana wymiana która się co roku odbywa - u nas nie ma na stałe stacjonujących żołnierzy USA, którzy nie podlegają rotacji. Ci co są w DE to siedzą tam latami, tam mieszkają mają rodziny więc... raczej nie wyobrażam sobie przerzucenia ich do Polski. Już pomijam, że to są inne całkiem jednostki i cała logistyka by się nie zgadzała.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Mało aktywności dzisiaj ale czasu nie ma, no!


Jutro dołożę, za to dzisiaj już nie jem bo nie zasłużyłem xD


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 2 900 kcal

  • Spalone: 3 200 kcal

  • Kroki: 13 700

  • Bieg: 7.3 km

  • Rower: 7.8 km

  • Norweski: było sporo

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Sytuacja w pracy, która mi trochę wierciła dziurę w brzuchu, na razie rozwiązana pozytywnie.


#adelbertthemighty

Zaloguj się aby komentować

Opornik za młodu:

I'll sleep when im dead!

Opornik za młodu mniej:

Chlip chlip dobranoc hejto operacja spanko!


#operacjaspanko #hejto40plus #opornikcontent #niecodziennypunisher #sen

da53b957-e770-4e78-9fb9-c9a82e8b21c2
b0f3e93c-d2ae-4a53-ab6a-4007fd45cfc4
Opornik userbar

Zaloguj się aby komentować

@Whoresbane gość odklejony xD ale takich coraz więcej. Z takimi nie da się rozmawiać. Bo niby jak? Jak człowiek chce być żetelny i sprawdzać informacje a z drugiej strony stoi ktoś kto może produkować swoje tezy jak z rękawa to jak się z nim mierzyć? Na przeciwko dziadka trzeba postawić chatbota bo to szkoda ludzkiego wysiłku żeby prowadzić taka dyskusje xD

@DexterFromLab W tym jest właśnie problem, że nikt tego nie robi, a dociera do takich typów na przykład ksiądz z egzorcyzmami.
Wszystko ukazuje wykres rozkładu normalnego, gdzie powyżej pewnego poziomu IQ jest mniejszość, która zamyka się jeszcze dodatkowo w swoich mediach gadających głów, których nikt właściwie nie słucha, bo są nudni i trudni do zrozumienia dla morza prostych umysłów. To jednak trzeba robić i są na to sposoby, których te niby mądrzejsze głowy jednak nie wykorzystują, co jest błędem, a nie trzeba przekonywać wszystkich do siebie, bo wystarczy tylko większość. To jest wciąż niezagospodarowane pole i wiele można jeszcze robić.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Inspirację stojącą za poniższym opowiadaniem pozwolę sobie przemilczeć.


***


Defron


– A to weź zrób trochę grubsze – powiedział Księciunio wskazując ręką na nie do końca określony punkt monitora.

– W wytycznych było, że mam wszystkie ścianki pocienić – powiedziałem ja, przenosząc wzrok na stojącego obok Tołdiego.

– Ja się nie będę wtrącał – powiedział Tołdi.


To nie jest opowieść o Gumisiach. Nie będzie tutaj Zamiego i Grafiego, nie będzie Kabiego i Sami. Nie będzie nawet Buni. Musiałem jednak jakoś nazwać swoich bohaterów, musiałem jakoś ich zanonimizować i w taki właśnie sposób Księciunio został Księciuniem – to on ma tutaj władzę, a Tołdi został Tołdim dlatego, że – no cóż – zachowuje się dokładnie tak, jak w Gumisiach zachowywał się Toudi.


To właśnie wtedy coś we mnie pękło – dłoń zaczęła mi pulsować w tym miejscu, w którym poprzedniego dnia oparzyłem się przez przypadek dotykając mocno rozgrzanego pieca.



Cóż, tak to już bywa, że życie okazuje się prozaiczne. Mnie nie ugryzł żaden radioaktywny pająk (nie ugryzł mnie nawet żaden zwykły, choćby z takiego, dajmy na to, Grudziądza), nie zostałem napromieniowany w wyniku nieszczęśliwego wypadku (raz tylko miałem RTG klatki piersiowej), nie przybyłem z odległej planety Krypton (choć ci, którzy nie wątpią w moją męskość mogą przebąkiwać coś o jakimś Marsie, ale nawet jeśli, to Mars nie jest przecież wcale aż tak daleko), nie zostałem nawet, jak pewien inny Stark, zainfekowany X-wirusem (mnie to nawet SARS-CoV-2 chyba ominął) – ja po prosu dotknąłem gorącego pieca.



Stali więc nade mną Księciunio i Tołdi, a mnie pulsowała dłoń. Pulsowała coraz mocniej i mocniej. Pulsowanie rozchodziło się stopniowo przez przedramię do ramienia i dalej, rozchodziło się po całym ciele, a wraz z tym pulsowaniem rozlewała się po mnie frustracja. Ta poparzona dłoń była jak stygmat. Była jak znak. I może rzeczywiście była znakiem tego, co miało stać się za chwilę. Bo ja za chwilę umarłem.



Umarł król, niech żyje Król”, jak to mawiali Francuzi, tylko że w tej historii żaden król nie umarł. Jeśli ktoś miałby być w tej historii królem, to zapewne byłby nim Księciunio, ale Księciunio nie umarł. Umarłem ja, zwykły prostak, a o tym, jak świat traktuje umieranie prostaków pisał choćby, skoro już jesteśmy przy Francuzach, pan Emil Zola w swojej króciutkiej, choć bardzo treściwej książce „Jak ludzie umierają”.



Ja więc umarłem, a kiedy już umarłem, wtedy narodził się on – narodził się Defron.

Defron był wspaniały. Był wysokim, przystojnym, dobrze zbudowanym mężczyzną absolutnie bez żadnego zwisającego znad paska spodni brzuszka. Oczy miał jak sokół – pozbawiony był jakiejkolwiek wady wzroku, która zmuszałaby go do noszenia okularów, a grzywę miał jak lew – żadnych zakoli z przodu, żadnej łysiny z tyłu. Defron był potężny. Jego wspaniale wyrzeźbione ciało kryło w sobie (choć nie kryło do końca, kryło tak, żeby trochę jednak było widać) siłę i zwinność, a jago umysł cechował się wyjątkową bystrością. Defron był Übermenschem, żeby tym razem sięgnąć nie do Francji, a bliżej, bo tylko do Niemiec. To właśnie z powodu tego jego nadczłowieczeństwa Defron nie promieniował, jak zwykły człowiek, tylko w zakresie podczerwonym, ale promieniował również w zakresie nadczerwonym, co, tłumacząc z fizycznego na ludzki, oznacza tyle, że otaczały go płomienie.



Ze względu na ograniczoną w tej edycji liczbę znaków nie będziemy wymieniać wszystkich wspaniałych cech naszego superbohatera, tym bardziej że, ze względu na konstrukcję opowiadania, należałoby każdą z tych cech dodatkowo uwypuklić poprzez jakieś na przykład porównanie, a na to, niestety, nie ma tutaj miejsca. Ograniczymy się więc tylko do tych cech (choć i tak nie wszystkich) wymienienia, a będą to: inteligencja, ogłada, uprzejmość i charyzma. Żeby jednak nie pozostawać gołosłownym postąpimy zgodnie z biblijną maksymą „po owocach ich poznacie” i wszystkie wymienione (a także niewymienione) cnoty Defrona zobrazujemy opisując to, co wydarzyło się chwilę później.



– Ty, k⁎⁎wa, jesteś normalny!? – zrywając się z krzesła Defron wykrzyknął do Księciunia. – Czwarty raz mi zmieniasz, debilu j⁎⁎⁎ny, wytyczne projektowe! A ty, debilu i przydupasie debila w jednym – tutaj Defron zwrócił się do Tołdiego – przyjdziesz jutro i się będziesz, k⁎⁎wa, głupio pytał dlaczego ten projekt idzie tak powoli?!

Powiedziawszy, co miał do powiedzenia, Defron od słów przeszedł do czynów („i słowo ciałem się stało”) i wy⁎⁎⁎ał prawą ręką lutę Księciuniowi a lewą (którą miał tak samo silną i sprawną jak prawą, niczym Leonardo da Vinci) wy⁎⁎⁎ał lutę Tołdiemu.

Książę i Tołdi zostali zatrzymani przez dwie przeciwległe ściany biura, po których się zsunęli i zalegli pod nimi bez przytomności. Pozostali obecni tego dnia w biurze natomiast wstali i zaczęli klaskać.

– Dobrze zrobił! Od dawna im się należało! – rozległy się głosy.

Defron natomiast odwrócił się w kierunku drzwi i wyszedł podśpiewując po drodze, jak na człowieka w świecie obytego przystało, zwrotkę jednego z amerykańskich standardów:


"If you see me coming, better step aside,

a lot of men didn't, a lot of men died;

one fist of iron, the other of steel

if the right one don't get you, then the left one will"*



. . . . .



To wszystko powyżej oczywiście nigdy się nie wydarzyło i pewnie nigdy się nie wydarzy. To wszystko powyżej to bujda – literacka fantazja albo wylew frustracji, którą bezpieczniej jest wylać w taki właśnie a nie inny sposób, bo inny sposób mógłby nieść za sobą utrudniające życie konsekwencje. To wszystko powyżej zostało więc całkowicie zmyślone. No, może poza pierwszym akapitem.



– A to weź zrób trochę grubsze – powiedział Księciunio wskazując ręką na nie do końca określony punkt monitora.

– W wytycznych było, że mam wszystkie ścianki pocienić – powiedziałem ja, przenosząc wzrok na stojącego obok Tołdiego.

– Ja się nie będę wtrącał – powiedział Tołdi.

Przez chwilę milczeliśmy. Nie patrzyliśmy na siebie nawzajem, wszyscy patrzyliśmy w monitor. W końcu to ja przerwałem tę niezręczną ciszę:

– No dobra – powiedziałem. – Poprawię. Powinno być gotowe do końca tygodnia.

Księciunio uśmiechnął się i odszedł zadowolony. Tołdi od razu podreptał za nim.



* – Merle Travis, Sixteen tons


***


6018 znaków ze spacjami.

#naopowiesci

#zafirewallem


EDIT: Dalej mnie straaaasznie irytuje brak możliwości formatownia tekstu. Odpowiednie formatowanie bardzo pozwoliłoby w tym opowiadaniu odpowiednio zaakcentować akcenty w akapitach, ech.

@George_Stark Ja pierniczę, kartka żywcem wyrwana z mojego pamiętnika, którego nigdy nie pisałem i pewnie nie napiszę. Tylko u mnie bohaterem byłby pewnie Safetron albo jakiś inny Safeman... Piękne w treści i piękne w formie, nawet pomimo barku możliwości formatowania.

@fonfi Dziękuję za miłe słowa. Zawsze to cieszy, że nie tylko ja mam źle.


I bardzo mi miło z powodu pochwały formy, z niej faktycznie jestem zadowolony. Tylko to imię, no to nie mój pomysł. Muza mi na spacerze podszepnęła.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Puchar Włoch: Lazio vs Inter Milan


Zobaczymy jak tam Zielu się sprawdzi


Live [edit]: Lazio 0:2 Inter Milan


  • Dimarco dośrodkował w pole karne i Adam Marusić trafił samobója głową

  • Lautaro Martinez strzela na dwa!

  • PRZERWA


#pilkanozna #pucharwloch #coppaitalia #sport

cde1eab9-9514-4e52-8eb5-667f87a8b020
a925e766-a74c-43ca-ba4b-aa0a01a37713
Eber userbar

Zaloguj się aby komentować