14 838,72 + 5,16 + 7,10 + 12,17 + 5,09 + 10,18 + 10,32 + 4,65 = 14 893,39


Kwietniowy dump. Nie za dużo niestety. Nie chciało się wracać do rutyny po Wielkanocy.


Wczoraj się zorientowałem że zostało mi 6 tygodni do półmaratonu i tak się przestraszyłem że aż machnąłem PR na 10k po pracy xD

Warunki do biegania w Danii są ostatnio mega zachęcające. Do tego dosłownie każdy tutaj biega, więc presja środowiskowa wracając z pracy jest całkiem skuteczna xD. Pora się brać do roboty.


#sztafeta #bieganie


Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

d47c029b-f33d-4a65-ad5a-67bbb05a1143

Zaloguj się aby komentować

Szlag mnie już trafił z #bank millenium. Ten bank to żart, po 9 latach mam dość i chce się przenieść.


Co polecacie?


Mam konto osobiste, działalności, i spółki.


Korzystam z gotówki więc zależy mi żeby w oddziałach była obsługa gotówkowa

Zaloguj się aby komentować

@Mikel Piekne fikolki, naprawdę doceniam. Nie wiem skąd ta obrona (pamiętajmy też że nie ma dowodów że akwarelista wiedział) ale szanuję. Dawać się r⁎⁎⁎ać bez mydła i jeszcze bronić ruchającego to wyższy poziom. Chyba że sam jesteś ruchającym, wtedy to nie xD. Mi jest obojętne ile zarabia w Polsce lekarz. Jak dla mnie może zarabiać bańkę lub 5 miesięcznie, w końcu to wy a nie ja finansujecie ich pensje.

@tomasz-frankowski @Mikel nie żebym hejtowal lekarzy ale przy coraz bardziej zadłużonej służbie zdrowia poziom srednich zarobków jest absurdalny w stosunku do budżetu jaki wydajemy na NFZ https://businessinsider.com.pl/praca/lekarze-w-polsce-wyprzedzili-europe-zarobki-kontra-srednia-krajowa/2ccmnml

Dodatkowo, izba lekarska i jej przedstawiciele wypowiada się negatywnie na uwolnienie specjalizacji które pozwolily by z czaem od betonować żarobki.

Juz nawet nie mówiąc o tym że ru⁎⁎⁎ją nas tym że umawiasz sie prywatnie do lekarza a on ci każe przyjść do swojego szpitala robić badania poza kolejką a dla ludzie ktorzy się zapisują są kolejki na rok dwa, czyli robią nas w c⁎⁎ja. Byłem sie zapisać na operację przegrody to termin na 3 lata, prywatnie w tygodniu do ogarnięcia przez tego samego lekarza w tym samym szpitalu.

I spoko, sam znam dużo lekarzy i za⁎⁎⁎⁎ście ogarnięci ludzie ale sami mówią że żeby robić specke to beton gdzie tylko banany sie dostają na miejaca.

@tomasz-frankowski Nagonka na lekarzy jest dlatego że część z nich żeruje na systemie zdrowotnym pracując na absurdalnych warunkach niespotykanych w innych branżach a dostaje się wszystkim.

Zaloguj się aby komentować

Gdybym założył na YouTube kanał o tym jak grać w tę grę mając polineuropatię, żeby zarobić kilka złotych na życie, to dalibyscke suba?

#pytanie #depresja #gry #diablo2

@dziki Suba na youtubie mogę Ci dać jak się przypomnisz. Sam za dzieciaka grałem dużo w Diablo 2. Nie wiem czy bym oglądał ale subem pomóc mogę. Nie mam pojęcia czym jest ta choroba i jak wpływa na granie. W sumie też jestem ciekawy ile potrzeba by mieć cokolwiek z własnego youtuba także możesz się pochwalić jak już zaczniesz coś z tego mieć to miło będzie się dowiedzieć, że rzeczywiście komuś pomogłem.

@nbzwdsdzbcps Teraz żeby zacząć czerpać zyski z reklam youtube trzeba mieć:

"1 tys. subskrybentów oraz 4 tys. zweryfikowanych godzin czasu oglądania publicznych filmów w ciągu ostatnich 12 miesięcy LUB 10 mln zweryfikowanych wyświetleń publicznych filmów Short w ciągu ostatnich 90 dni."

Ale poza tym można oczywiście liczyć na jakieś wpłaty bezpośrednie.

@dziki Kolego, próbuj, ale podejdź do tego jak do hobby, a nie jak do czegoś, co ma przynieść zysk, bo tylko sobie kolejnych problemów do głowy dołożysz. YouTube to totolotek i można tam zrobić szybką karierę, a można przez lata stać w miejscu. I to zależy od wszystkiego.

Prowadzę kanał, co daje mi sporo frajdy i do tego uczę się ciągle czegoś nowego, ale jak napisałem, jest to moje hobby, więc "dokładam ciągle do tego interesu".

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Można mówić, że Łukasz Mejza to dno mentalne (moralne w sumie też), co fajnie się zbiegło z tym, że zamierza on wystąpić we freakfightach. Widocznie realnie ocenił szansę na zdobycie kolejnego mandatu poselskiego


#bekazpisu #polityka #mejza

728c4a79-c97b-4950-9f0e-3179fe10af65

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Z samochodowych #diy to dokończyłem wczoraj montaż monitora do kamery (prowizorycznie to miałem już z rok temu zainstalowany). Popielniczka wyrzucona, trochę trzeba było przyciąć plastików pod spodem ale ja nie sprzedaję samochodów więc można ciąć śmiało. Gniazdo zapalniczki chwilowo zaślepione bo ładowarkę wrzuciłem pod spód z wpiętym kablem, tutaj jak by go nie wygiąć to nie pasował. #samochody

ff6a3654-156d-4bf4-8c87-9b6545480abf
f54541f7-1142-4c3d-9b37-0ec8ba33ab0f

@pigoku ja w samochodzie różowej założyłem Chińczyka i jest spoko, ale tylko dlatego, że oryginał był w opłakanym stanie. Natomiast podłączenie kamery cofania, to była droga przez mękę. Ładnie wkomponowałeś 🙂

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Płacze jak dziecko. Dziś rano dostałem informację, że zmarł brat mojego przyjaciela. Przegrał z choroba. Nie byłem z nim blisko, to był dziwny chłopak który ciągle pakował się w kłopoty. Zrobił mi trzy średniej jakości tatuaże, które planowałem albo usunąć, albo zrobić covery.

Teraz już wiem, że zostaną na mojej skórze na zawsze.

Piotrek, byłeś niezłym wariatem. Nigdy o Tobie nie zapomnę.

Był ledwo 5 lat starszy ode mnie.

#depresja #smierc #zaloba

Drugi raz grałem w planszówkę finansową"cashflow" chodzi o to, że losuje się zawód, rzuca kostką, kupuje: biznesy, akcje metale, szlachetne. Po to by nasz przychód z biznesów był większy niż z pracy, oraz kosztów typu kredyty. Wszystko się zapisuje na bieżąco w Excelu. Grałem 2 raz w życiu i dobrze się bawię. Teoretycznie jest to turniej z nagrodami i gdy mówiłem:"ja w to tylko dla zabawy gram" to ludzie patrzą na mnie jak na wariata, dziwią się, że dobrze się bawię i ogarniam to wszystko. Ja: "dbam o swoje finanse i lubię takie rzeczy", miałem przy stole Ukrainki to myślałem, że język polski jest dla nich problemem, ale: Excel, pojęcia finansowe i akcje są niezrozumiałe. Raz chciała kupić akcje po maksymalnej cenie to odradziłem(na kartach są wachania, oraz aktualna), była nauka gry to chcę dobrze.


Gra jest losowa więc nie nastawiam się na wygraną bo z moim szczęściem kiepsko.


Przed grą był wykład o podstawach inwestowania. Znajomy zapytał mnie o wrażenia a ja:"nuda, wiedziałem już wszystko i ja tu przyszedłem na grę". Znajomy:"no wiesz to dla innych by im pokazać, bo mogą nie mieć wiedzy ja np. sporo się dowiedziałem bo mam opory przed inwestowaniem".

Ja:"spoko, ja mam wybrane spółki, ETF i się tego trzymam"


#finanse #autyzm

346823e4-826d-458e-bb65-5040b80fab8b

Zaloguj się aby komentować

@Piechur Nie oddaje za onkologa:

Do ginekologa przychodzi zakonnica i mówi:
- Panie doktorze coś dziwnego zaobserwowałam u siebie.
Lekarz:
- Proszę mówić śmiało i nie wstydzić się, bo nie ma czego.
Siostra:
- Ostatnio często znajduje w moich majtkach i w tamtych okolicach znaczki pocztowe. Nie mam pojęcia skąd one tam się biorą.
Lekarz poprosił siostrę, aby rozebrała się i położyła na fotelu. Faktycznie coś tam znalazł. Obejrzał, zbadał i powiedział:
- To nie są znaczki pocztowe. To są naklejki z bananów..

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

751 + 1 = 752


Tytuł: Światło między oceanami

Autor: M.L. Stedman

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Albatros

Format: ebook

Liczba stron: 384

Ocena: 9/10


Jest takie pytanie, które ta książka stawia już od pierwszych stron i które potem nie daje spokoju przez całą resztę lektury: ile człowiek jest w stanie unieść, jeśli ciężar, który dźwiga, sam sobie wybrał?


Tom Sherbourne wraca z I wojny światowej i szuka spokoju, jakiejś dalekiej, pustej przestrzeni, gdzie nikt nie zadaje pytań. Zostaje latarnikiem na wyspie Janus Rock - kawałku skały przy wybrzeżu zachodniej Australii, oderwanym od świata bardziej niż cokolwiek, co można sobie wyobrazić. W trakci, krótkiej przerwy od obowiązków i powrotu na ląd poznaje Isabel, kobietę, która się w nim błyskawicznie zakochuje i planuje spędzić z nim resztę życia. Biorą ślub i w latarni zaczyna się historia, która jest jednocześnie piękna i druzgocąca. Isabel jest dwukrotnie w ciąży i dwukrotnie traci dziecko.


Pewnego dnia do brzegu dobija łódź. W łodzi martwy mężczyzna i płaczące niemowlę. Isabel, tuż po kolejnym poronieniu i wypełniona bólem po stracie, którego już nie ma gdzie pomieścić, prosi Toma, żeby zostawili dziecko i wychowali jak swoje. Tom wie, że to złe, że tak nie można, że ktoś za tym dzieckiem tęskni i rozpacza. Tom zapisuje to w dzienniku, bo jest człowiekiem procedur i zasad. I mimo to - robi to, czego oczekuje od niego jego żona - Isabel.


To, co Stedman zrobiła z tym materiałem, jest naprawdę rzadkie. Ona nie ocenia. Nie ustawia Toma i Isabel jak winnych na ławie oskarżonych, żeby czytelnik mógł sobie spokojnie rzucać w nich argumentami. Zamiast tego każe im żyć z tym, co zrobili - dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu i rok po roku. W tej izolacji, gdzie są sami we trójkę, a oprócz nich latarnia, ocean i piętno tej decyzji. I właśnie to jest serce tej książki: konsekwencje nie przychodzą nagle jak kara z nieba, tylko wrastają w człowieka powoli, jak coś, co zaczęło się od jednego złego kroku, a potem okazało się, że nie da się go już cofnąć i nagle stał się fundamentem całego życia. Kiedy w końcu na horyzoncie pojawia się Hannah - prawdziwa matka dziecka - Stedman ani przez chwilę nie pozwala nam cieszyć się z prostego podziału na ofiarę i sprawcę. Bo wszyscy tu są ofiarami własnych decyzji albo cudzych, i to boli tak samo.


Tom jako bohater to jeden z lepiej napisanych moralnych przypadków, jakie ostatnio spotkałem w literaturze. Człowiek, który dobrze wie, czym jest prawo i czym jest wina. Całe życie był skrupulatny i dokładny, myślał, że najgorsze co go spotkało to wojna i jej konsekwencje. Po wszystkim, co w życiu zrobił, wybiera miłość i potem przez lata nosi w sobie oba te światy. Nie krzyczy, nie szuka rozgrzeszenia, nie próbuje siebie tłumaczyć i swojej żony. Po prostu żyje z tym, co zrobił. I to jest tak bezboleśnie i precyzyjnie napisane, że momentami fizycznie czułem ten ciężar. To we mnie narastały konsekwencje tych decyzji, to ja zastanawiałem się, co bym zrobił na jego miejscu. I czy pokochałbym dziecko, którego matce pękło serce, a ja jestem jedno zdanie, od wyjawienia jej prawdy.


Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to do kilku wątków, które są trochę zbyt dramatyczne, jakby autorka za bardzo się bała, że czytelnik nie poczuje wystarczająco cierpiania i kary bohaterów. Ale to naprawdę drobna rzecz przy całości, która działa jak jeden świetnie namalowyany obraz. "Światło między oceanami" to jedna z tych książek, która nie pyta, czy byłeś dobry czy zły. Pyta tylko: czy potrafiłbyś z tym żyć i ze sobą niosącym krzyż konsekwencji?


Świetna książka, ale nie polecam, jeśli macie akurat gorszy czas lub doła, bo tylko go pogłębi. I to jest w niej piękne.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

04370bc7-2b83-4fa7-b553-9e0271278321