Przeglądasz wpisy z tego tagu:

#poezja

3
0

Od lat interesuje się poezją, pisze czasem własne fraszki czy kompozycje. Najnowsze dzieło które powstało pod wpływem krytyki Kataru jako organizatora Mistrzostw Świata:

 

polaczku proszę

nie bądź taki

zacietrzewiony.

otwórz się na inne kultury

zobacz piękno różnorodności.

nie daj się ponieść

emocjom negatywnym

polaczku.

proszę.

Yaca

Pierwszy krok wykonany. Brawo. Jak we wszystkim a w poezji zdecydowanie trzeba włożyć serce i uczucie. Jak kiedyś znów zamieścisz coś swojego chętnie przeczytam.

Zaloguj się aby komentować

Stanisław i Wincenty Korab-Brzozowscy, Ojcu swemu synowie (z tomu Stanisława Nim serce ucichło), 1910

 

Nowych światów odkrywcy, niespokojni gońce,

Ścigający swym wzrokiem Hesperyd ogrody,

Zwińcie żagle już wzdęte! Na niepewne wody,

O żeglarze! wstrzymajcie korabie płynące.

 

Błogosławić tu przyszedł waszej drogi końce

Boski Starzec — Ulisses i Syndbad. — Zachody,

Wschody, północ, południe, lądy i narody

Wszystkie widział, i poznał, na co patrzy słońce.

 

Chodźcie; w sercu swem zamknął, jak w cedrowej skrzyni,

Drogie skarby mądrości (żywe i śmiertelne) —

Z lichym mówił robakiem i z Bogiem w pustyni.

 

Chodźcie zaczerpnąć słodycz z prac Jego stulecia,

Albowiem Jego myśli, złote roje pszczelne,

Zebrały dla was miody z wonnych ziół i kwiecia.

 

Ilustracja: William J.M. Turner, The Fighting Temeraire tugged to her last berth to be broken up (pol. Ostatnia droga Temeraire'a), 1839

c2687b66-cea1-46a9-b7e3-1c1d69c38ef7

Zaloguj się aby komentować

Lucjan Rydel, Księżyc wyszedł (z tomu Poezye), 1901

 

Księżyc wyszedł i płynie jak łódź pozłacana,

Niebo wisi niezmierne, bezdenne jak morze,

Chmur lotny puch szybuje przez jasne przestworze

Srebrząc się, jako morska białogrzywa piana,

 

Niebo wisi niezmierne, bezdenne jak morze,

Tatry czernią się w dali, jak grzbiet Lewiatana —

Srebrząc się, jako morska białogrzywa piana,

Śnieg osiadł granitowy zrąb, co błękit porze.

 

Tatry czernią się w dali, jak grzbiet Lewiatana,

Wichry po turniach w dzikim huczą rozhoworze,

Śnieg osiadł granitowy zrąb, co błękit porze —

A w koło mgła, z miesięcznej poświaty utkana.

 

Wichry po turniach w dzikim huczą rozhoworze,

Dolina leży cicha, snem zaczarowana,

A w koło mgła z miesięcznej poświaty utkana,

Jakby rąbek wzorzysty, co ocienia łoże.

 

Dolina leży cicha, snem zaczarowana,

Milczy las smukłych świerków o brodatej korze.

Jakby rąbek wzorzysty, co ocienia łoże,

W górze, ciemnych gałęzi sieć wisi splątana.

 

Milczy las smukłych świerków o brodatej korze

Paproć kryje świerkowych korzeni kolana,

W górze ciemnych gałęzi sieć wisi splątana,

Mdłe półblaski, półcienie majaczeją w borze.

 

Paproć kryje świerkowych korzeni kolana,

W powietrzu woń, lecz kwiatów dostrzedz wzrok nie może,

Mdłe półblaski, półcienie majaczeją w borze,

Księżyc wyszedł i płynie jak łódź pozłacana.

 

Ilustracja: Stanisław Masłowski, Wschód księżyca, 1884

c2ee7051-ec5f-4c85-9bc1-bb5a14205ae2

Józef Czechowicz, toruń (z tomu nic więcej), 1936

 

tu tyle lip gubiących kwiat

taki zapachów odmęt

wieże w księżycu srebrne pochodnie

na kościołach podobnych do tratw

 

odpływa miasto pod niebem z ciemnego szkła

popychają je strzały na czarnych tarczach zegarów

 

cisza i mgła

i obłok także płynący do nocnych jarów

 

falują gotyckich okien szramy

które odbłysk na kratach rozgwieżdżą

suną ceglane mury bramy

jedna schyliła się nawet jak maszt

w bramach wisła na przestrzał

 

brzeszczot to srebrem chłodny

 

rzuciła go po ciepłym dniu

otarłszy ostrze o zmierzch i o ruń

rzuciła go wiosenna noc pogodna

sobie do nóg

pod toruń

 

Ilustracja: Toruń. Pocztówka z 1905 lub 1906 roku. Sygnatura BN DŻS XII 8b/p.17/13

7bd18ee1-be21-4c3b-9319-7a0fecc4dbfc

Zaloguj się aby komentować

Edgar Poe, Milczenie, tłum. Antoni Lange, 1898

 

Są takie bezcielesne rzeczy, są zjawiska,

Co mają byt podwójny, jak bliźnięca owa

Moc, co naraz z materyi i ze światła tryska

I naraz tworzy bryłę — i cień w sobie chowa.

 

Tak dwulice Milczenie: naraz brzeg i morze,

Ciało i duch; pustynne kocha rumowiska,

Świeżą porosłe trawą; są w niem jakieś zorze —

Jakieś ludzkie pamiątki: więc się go nie trwożę,

Choć łzy mi płyną. Nigdy — dźwięk jego nazwiska.

 

To milczenie cielesne. Żadna zła potęga

Nie tkwi w niem. Więc spokojny bądź u jego progu.

Lecz jeźli kiedy z losów woli nieodmiennej

Stanie przed tobą jego cień — elf bezimienny,

Co opętał samotny świat, dokąd nie sięga

Ludzka stopa — natenczas duszę poleć Bogu.

 

Ilustracja: Edvard Munch, Skrik (pol. Krzyk), 1893

06f67f07-f666-4d0e-944e-88d72f7645fa

Zaloguj się aby komentować

Stanisław Ciesielczuk, Krople (z tomu Wieś pod księżycem), 1928

 

Wszechświat ma zawsze serca kształt —

A my, jak małe krople krwi,

Krążymy, roznosimy żar

Żyłami nocy albo dni.

 

I tak płyniemy poprzez czas

W ogromnem życiu drobnem życiem —

Zabija nas i stwarza nas

Potężne tego serca bicie.

 

Ilustracja: Jacek Malczewski, Don Kichot i Sancho Pansa, 1895-1900

380c75ed-82ed-4de2-bcad-b6ef9f79a665

Zaloguj się aby komentować

Adam Asnyk, Sonet VI [Na falach swoich toczy słońc miliony], (z cyklu Nad głębiami), 1898

 

Na falach swoich toczy słońc miliony

Wieczny Ocean bez dna i wybrzeży,

Którego nawet goniec uskrzydlony

Przestrzeni — promień świetlany nie zmierzy;

 

Ani fantazyi młodej polot świeży,

Ani błysk myśli, na zwiady rzucony,

Do krańców jego nigdzie nie dobieży

I tajemniczej nie przedrze zasłony.

 

Nieskończoności łańcuch wyciągnięty,

Biegnąc przez mroczne przestrzeni odmęty,

Wśród bezbrzeżnego znika nam ogromu,

 

Niemocą myśli przedwcześnie ucięty;

A z drugiej strony ginie pokryjomu,

Gdzieś — w nieskończonej małości atomu.

 

Ilustracja: Wielka Mgławica w Orionie, światło widzialne, teleskop Hubble'a, 2006

426e7366-cb61-449a-a981-630b74fa4c75

Zaloguj się aby komentować

Gustaw Daniłowski, Świat (ze zbioru Poezje), 1902

 

Tratując ciała żywe, miażdżąc serca, dusze,

Niby szalone słonie olbrzymią lawiną

Prą się ludzie na ludzi i w ciemności płyną,

Jak okręt obłąkany w nocnej zawierusze.

 

Zapomniano o wszystkim w tej dzikiej gonitwie.

Filozofi, kapłani i tłum niespokojny,

Wszyscy pędzą gotowi do mordu i wojny;

Nikt nikogo nie pyta: co będzie po bitwie?

 

Olbrzymie, wiecznie głodne, rozpasane stada,

Gryząc się o kęs lepszy, z palącym oddechem

Rozkiełzanych żądz niskich, grożąc sobie — biada!

 

Tarzają się po ziemi przesiąkniętej grzechem.

A na wszystko, jak marmur obojętna, blada

Śmierć patrzy z olimpijsko spokojnym uśmiechem.

 

Ilustracja: Jak strącić nurkujący bombowiec. 2. Kiedy strzelać?, 1943, sygnatura BN DŻS IA 7 Cim.

aacc0d3e-2d7b-4ed5-baba-941d37362b46

Zaloguj się aby komentować

Maria Konopnicka, Pieśń XII [A jak poszedł król na wojnę...] (z cyklu Piosenki i pieśni, tom Poezye. Serya trzecia), 1887

 

A jak poszedł król na wojnę,

Grały jemu surmy zbrojne,

Grały jemu surmy złote,

Na zwycięstwo, na ochotę...

 

A jak poszedł Stach na boje,

Zaszumiały jasne zdroje,

Zaszumiało kłosów pole,

Na tęsknotę, na niedolę...

 

A na wojnie świszczą kule,

Lud się wali jako snopy,

A najdzielniej biją króle,

A najgęściej giną chłopy.

 

Szumią orły chorągwiane,

Skrzypi kędyś krzyż wioskowy,

Stach śmiertelną dostał ranę,

Król na zamek wracał zdrowy.

 

A jak wjeżdżał w jasne wrota,

Wyszła przeciw zorza złota,

I zagrały wszystkie dzwony,

Na słoneczne świata strony.

 

A jak chłopu dół kopali,

Zaszumiały drzewa w dali,

Dzwoniły mu przez dąbrowę

Te dzwoneczki, te liliowe...

 

Ilustracja: Józef Szermentowski, Pogrzeb chłopski, 1862

c6fb7794-3e53-4f11-8ce3-2bdb56d1363c

Zaloguj się aby komentować

Ludwik Maria Staff, Bóg-człowiek (ze zbioru Zgrzebna kantyczka), 1922

 

Po dniu przez drogi bieży i pastwiska,

Przez ludne miasta i ciche pustelnie...

„Jo-hej!“ radosny głos wola weselnie,

I jak fontanna śmiech z ust jego tryska.

 

A kędy ujrzy ludzi, niepodzielnie

Oddanych cichej pracy bez nazwiska,

Owoce słodkie pomiędzy nich ciska:

„Jedzcie. To ciało me dojrzałe dzielnie“.

 

Kruże źródlanej rozdawa im wody:

„Pijcie. To bowiem krew ciała mojego.

„Na mą pamiątkę wznawiajcie te gody“.

 

Lecz w noc, gdy gwiazdy snów człowieczych strzegą,

W innej snom ludzkim postaci się zbliża:

Upiór, gwoździami przybity do krzyża.

 

Ilustracja: Francisco Goya, Disparate de miedo (pol. Szaleństwo strachu), druga rycina z cyklu Los disparates (pol. Szaleństwa), 1823-24

83461ae2-26f9-423b-907b-19f0a6cee526

Zaloguj się aby komentować

Tadeusz Hollender, Las (z cyklu Leśne, tom Czas który minął i inne wiersze), 1936

 

Tumie zieleni, burzo liściasta,

woni surowych żywiczna strugo,

unieś mnie, wyrwij z kamieni miasta,

szumem uspokój, ukryj na długo!

 

Głowy żar szumem zagaś dojrzałym

wargom spieczonym daj mokry listek,

niech w gęstwie igieł słoneczne strzały

stracą swój biały żar płomienisty.

 

Tumie zieleni, burzo iglasta,

zatop mnie swoją szumiącą treścią,

nagi w kamiennym domu obrastam

liści twych pierzem, igieł twych sierścią!

 

Wiatrem mnie rozwiej, rozprósz mnie cieniem,

w śródleśnej rzeki rozrzuć mnie żwirze,

nazwij mnie takiem leśnem imieniem,

jakiego nigdy nie można wyrzec.

 

Burzo iglasta, w żywicznym dymie

rozwiej mnie cicho, zniszcz bezboleśnie,

zgubione echo daj mi na imię,

najbardziej ciche, najbardziej — leśne.

 

Ilustracja: Apoloniusz Kędzierski, W lesie, 1911

bb969457-337e-4c82-8ea0-c2935cb563a7

Zaloguj się aby komentować

Jan Lemański, Wróbelek (z cyklu Miłosierdzie, tom Colloqvia albo Rozmowy), 1905

 

Wróbelek wypadł z gniazdka,

A iż był bez lotek,

Snadnie pies go mógł pojmać

I zjeść, albo kotek.

Co widząc młode dziewczę,

Tkliwe (jak kobiéty),

Wzięło go i nuż pieścić:

— Moje, moje ty, ty

Maleństwo, ja cię nie dam

Zjeść, ja cię obronię!... —

To mówiąc, coraz bardziej

Ściska z wróblem dłonie.

I wróbelek, choć pies go

Ni kot nie złupieżył,

Choć tak czule ściskany

W dłoniach, zdechł, i nie żył.

...........

Chociaż dobrze czyniący

Są błogosławieni,

Źle jest ptaszka miętosić

W zbyt ciasnej przestrzeni.

 

Ilustracja: Ferdinand von Wright, Varpusia kuhilaassa (pol. Wróble na podwórku), 1878

f2288403-9756-468c-8bba-6b0285f172ad

Zaloguj się aby komentować

Adam Wiedermann, Czternasty (z tomu: Samczyk), 1996

 

Papież Jan Paweł II dokonuje koronacji

dwóch kopii Matek Boskich na potrzeby Miejsca,

w którym się był urodził — ten to właśnie cud

obie kopie post factum celebrować będą.

 

Prawdziwe Matki Boskie po okolicznych wsiach

szlachetne współzawodnictwo podejmą z kopiami,

cudów wydatnie przybędzie, Papieży i koron,

zasłynie cała Polska owymi Matkami.

 

A Matka Boska w niebie już ledwo się trzyma na nogach

pod ciężarem tych koron i srebrnych sukienek,

a jeszcze moja mama woła za mną na schodach:

Matko Boska, tyś znowu nie ubrał skarpetek!!!

 

Więc choć nie wie za bardzo, na co Jej jeszcze skarpetki,

naciąga je cierpliwie na Swe święte stopy

(bo choć Królowa Polski od sześciuset lat,

z gramatyką wciąż jeszcze ma pewne kłopoty)...

 

Tekst udostępniony na licencji art libre . Ilustracja: pixabay.com

dc78e249-6243-47fb-a867-541f4e7fd3c7

Zaloguj się aby komentować

Stanisław Korab-Brzozowski, Ukrzyżowanie (z tomu: Nim serce ucichło), 1910

 

Dusza ma, cierniem uwieńczona,

Na białym krzyżu twego ciała

Przybita pragnień mych gwoździami,

Schyliwszy głowę, z wolna kona.

 

Ja sam, jak Judasz Iskariota,

Za twój namiętny pocałunek

Na dreszcz wydałem ją konania…

Ach, mnie przeraża ta Golgota!

 

Ilustracja: Jacek Malczewski, Zjawa, 1894

e76e8bbe-5183-4fe2-a0b0-67c5175c96c8

Zaloguj się aby komentować

Cyprian Norwid, Moja piosnka, 1853-54

 

Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba

Podnoszą z ziemi przez uszanowanie

Dla darów Nieba....

Tęskno mi, Panie...

 

Do kraju tego, gdzie winą jest dużą

Popsować gniazdo na gruszy bocianie,

Bo wszystkim służą...

Tęskno mi, Panie...

 

Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony

Są, jak odwieczne Chrystusa wyznanie,

"Bądź pochwalony!"

Tęskno mi, Panie...

 

Tęskno mi jeszcze i do rzeczy innej,

Której już nie wiem, gdzie leży mieszkanie,

Równie niewinnej...

Tęskno mi, Panie...

 

Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia,

Do tych, co mają tak za tak - nie za nie,

Bez światło-cienia...

Tęskno mi, Panie...

 

Tęskno mi owdzie, gdzie któż o mnie stoi?

I tak być musi, choć się tak nie stanie

Przyjaźni mojéj...

Tęskno mi, Panie...

 

Ilustracja: Michał Wywiórski-Gorstkin, Stare dęby na łąkach w Rogalinie, 1907

06e39108-d0fb-4c02-9059-c9d9cbbff2e2
sullaf

Kurde, jeden z niewielu poematów, który szanuję. Pisany bardzo z serca.

Zaloguj się aby komentować

Józef Wybicki, Pieśń Legionów Polskich we Włoszech, 1797

 

Jeszcze Polska nie umarła,

Kiedy my żyjemy

Co nam obca moc wydarła,

Szablą odbijemy.

 

Marsz, marsz, Dąbrowski,

Do Polski z ziemi włoski

Za Twoim przewodem

Złączem się z narodem.

 

Jak Czarnecki do Poznania

Wracał się przez morze

Dla ojczyzny ratowania

Po szwedzkim rozbiorze.

 

Marsz, marsz, Dąbrowski...

 

Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę,

Będziem Polakami,

Dał nam przykład Bonaparte,

Jak zwyciężać mamy.

 

Marsz, marsz, Dąbrowski...

 

Niemiec, Moskal nie osiędzie,

Gdy jąwszy pałasza,

Hasłem wszystkich zgoda będzie

I ojczyzna nasza.

 

Marsz, marsz, Dąbrowski...

 

Już tam ojciec do swej Basi

Mówi zapłakany:

"Słuchaj jeno, pono nasi

Biją w tarabany."

 

Marsz, marsz, Dąbrowski...

 

Na to wszystkie jedne głosy:

Dosyć tej niewoli

Mamy racławickie kosy,

Kościuszkę Bóg pozwoli.

 

Ilustracja: Jan Matejko, Bitwa pod Grunwaldem, 1878

fec56785-bd6c-4401-bb5b-5206d0b519e3

Zaloguj się aby komentować

Bolesław Leśmian, Zwierzyniec (z tomu: Napój cienisty), 1936

 

Flamingo, różowiejąc, smukli się nad wodą

Skrzydlatego jedwabiu zaciszną urodą.

Sama dal tak w nim skupia swe znikliwe dzieje,

Że — czy leci, czy stoi — zawsze daleczeje.

 

Wielbłąd w słońcu zapłowiał stąd o kroków siedem

Jak sprzęt Boży, okryty poniszczonym pledem.

Świat, co szuka oparcia dla swego zamętu,

Korzysta z pogarbionej ciszy tego sprzętu.

 

Ślepie, z których się słońce nigdy dość nie wylśni,

Patrzą na mnie z plamiście rozwrzaskanej pilśni,

W której mrok się tygrysiem gęstwi uścierwieniem, —

Ten sam mrok, co w ogrodzie był tylko — brzóz cieniem...

 

Pies mój, kwiat oszczekując, łbem się tuli ku mnie, —

By poistnieć w mym świecie trafnie i beztłumnie, —

I oczami po prośbie w twarz mi się człowieczy,

A ja wchodzę — w Mgłę zwierząt i w Tuman wszechrzeczy.

 

Ilustracja: Józef Chełmoński, Świt. Królestwo ptaków, 1906

236eecd2-6df2-4984-bda0-dc10fd397f8e

Zaloguj się aby komentować

Zygmunt Krasiński, [Bóg mi odmówił tej anielskiej miary], 1836

 

Bóg mi odmówił tej anielskiej miary,

Bez której ludziom nie zda się poeta;

Gdybym ją posiadł, świat ubrałbym w czary,

A że jej nie mam, jestem wierszokleta.

 

Ach! w sercu mojem są niebiańskie wdzięki,

Lecz nim ust dojdą, łamią się na dwoje,

Ludzie usłyszą tylko twarde szczęki,

Ja, dniem i nocą, słyszę serce moje!

 

Ono tak bije na krwi mojej falach,

Jak gwiazda brzmiącą na wirach błękitu,

Ludzie nie słyszą jej w godowych salach,

Choć ją Bóg słyszy od zmroku do świtu.

 

Ilustracja: Carl Spitzweg, Der arme Poet (pol. Biedny poeta), 1839

55e44366-7b8a-45f1-8313-efedcb8f7036

Zaloguj się aby komentować

Jan Andrzej Morsztyn, Do Zośki, XVII w.

 

Kiedy spostrzeżesz, że mię Wenus pali,

Że się wzdęty róg równa twardej stali,

Natenczas wszystko łakomstwo wywierasz

I niepodobnych rzeczy się napierasz,

I póki-ć to dać nie przysięgnę, znikasz

Sztychów i słodkiej wygody umykasz.

Gdyby też balwierz, że oskrobie włoski,

Naparł się skarbów ode mnie i wioski,

Wtenczas gdy brzytwą igra po gardzielu,

Rzekłbym: "Przysięgam, że-ć dam, przyjacielu!"

Ale zaś potem za kijową bitwą

Nauczyłbym się targować pod brzytwą.

Tobie-ć ja, Zosiu, nie chcę kijem grozić,

Ale byś mogła tańszą furą wozić,

Bo jak zbytnio twą chciwość urwę

Poślę po gładszą, a po tańszą kurwę.

 

Ilustracja: William Hogarth, Marriage A-la-Mode: 2 (The Tête à Tête), ok. 1743

89c9e36e-5209-4077-babe-7e1affff6e50
BillyFuckboy

@dzwiekochlonny_pulpet Endrju jaki diabel zlotousty

Zaloguj się aby komentować