Hejto.pl

#ksiazki

129
8597

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Zysk i S-ka zapowiada książkę Petera S. Beagle'a. "Przytulne miejsce" ma ustaloną premierę na 14 lipca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmie 328 stron, w cenie detalicznej 59,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.


Napisana przez autora Ostatniego jednorożca opowieść o niezwyciężonej sile miłości, rozgrywająca się między światem żywych a krainą zmarłych.

Jonathan Rebeck jest bezdomnym bankrutem. Wycofał się ze społeczeństwa i zamieszkał na miejscowym cmentarzu. Towarzyszy mu kruk, mający wielką wprawę w kradzieży kanapek.

Jonathan nie czuje się jednak samotny. Potrafi rozmawiać z duchami. Zaprzyjaźnia się z dwojgiem nowych „lokatorów” cmentarza, Michaelem i Laurą, którzy zakochują się w sobie, i staje się świadkiem ich kruchego romansu. Michael nie pamięta jednak okoliczności swej śmierci, a im dalej oboje oddalają się od świata żywych, tym bliższy wydaje się kres ich miłości.

Pewnego dnia odwiedzająca cmentarz wdowa znajduje Jonathana w jego przytulnej kryjówce. Czy to spotkanie odmieni jego spokojną egzystencję?


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #zyskiska #fantastyka #petersbeagle

79618d27-9d53-4c38-977b-f5df6924d28a

Zaloguj się aby komentować

966 + 1 = 967


Tytuł: Vulkan żyje

Autor: Nick Kyme

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: książka papierowa

Liczba stron: 433

Ocena: 6/10


“Śmierć jest łatwa. To życie sprawia trudność.”


XXVI część cyklu Herezja Horusa


Książka podzielona jest pomiędzy dwa zasadnicze wątki. Pierwszy dotyczy samego Vulkana i jego losów po Masakrze Strefy Zrzutu. Drugi obejmuje tajemniczy artefakt, partyzancką działalność oddziału niedobitków z rozbitych legionów (Salamander, Żelaznych Dłoni i Kruczej Gwardii) oraz ekspedycję Głosicieli Słowa.


Mam mieszane uczucia.


Co mi się nie podobało?

  • Tak naprawdę niewiele było lore dotyczącego legionu Salamander, ich organizacji, nastrojów, specyficznych zwyczajów itp.

  • O samym Vulkanie też niewiele

  • Za dużo odgrzewanego kotleta z Isstvana V tylko przedstawionego z innej perspektywy.


Co mi się podobało?

  • Dobrze przemyślana struktura, nie nudzi, świetny flow, przyjemnie się czytało.

  • Ciekawa perspektywa Nareka - łowcy Głosicieli Słowa, który jednakże nie podzielał ślepego fanatyzmu swojego legionu i z niesmakiem obserwował upadek dotychczasowych wartości.

  • Przeklęty sadystyczny psychopata Curze.

Podsumowując: całkiem niezła, ale nic wybitnego.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k #herezjahorusa

0ee975a4-ef0f-4a0c-8d84-0e23596a86e3

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo Vesper zapowiada antywestern. "Mały wielki człowiek" Thomasa Bergera ukaże się jesienią 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie w formacie tetralogii Lonesome Dove. Poniżej okładka i krótko o treści.


„Jestem białym człowiekiem i nigdy o tym nie zapominam, lecz od dziesiątego roku życia wychowywali mnie Indianie z plemienia Czejenów”.

Tak zaczyna się opowieść Jacka Crabba, 111-letniego narratora arcydzieła amerykańskiej prozy. Będąc „istotą ludzką” - jak Czejenowie nazywali swoich - otrzymał imię Mały Wielki Człowiek. Nosił odzienie ze skór, ucztował przy psim mięsie, kochał cztery żony i był świadkiem rzezi swojego ludu dokonanej przez kawalerię generała Custera, człowieka, którego poprzysiągł zabić. Jako biały człowiek Crabb polował na bizony, krzyżował drogi z Wyattem Earpem, przechytrzył Dzikiego Billa Hickoka i ocalał z bitwy nad Little Bighorn.


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #vesper #western #thomasberger

db541a73-e464-4d40-b198-83dbb89e4cae

Zaloguj się aby komentować

964 + 1 = 965


Tytuł: Gra Geralda

Autor: Stephen King

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Liczba stron: 416

Ocena: 5/10


Lubię tworzyć. Nie tylko fizyczne ale też i na przykład literacko. Kto kojarzy moją działalność na portalu to wie że odpowiadam za kilka recenzji perfum, creepypast, czy przebiegłych forteli które mieszają jedno z drugim.


I tak się składa że w ramach tego hobby czytam na przykład jak powinno się pisać, na czym polegają te redagowania i korekty, itp. W miarę takiego czytania, coraz częściej słyszałem o usuwaniu tekstu. Trzeba obcinać wszystko co zbędne. Nie ma sentymentów! Rozdział nic nie wnosi? Wylatuje! I szczerze to nie do końca rozumiałem tę walkę z zamysłem autora, ale Proszę Państwa. Oto przed Państwem książka pokazująca co się dzieje jak autor grafoman ma za dużo sławy, i nikt nie odważy się powiedzieć "panie, ale tu minimum połowę to trzebaby wy⁎⁎⁎⁎⁎olić".


Stephen King, Gra Geralda - recenzja z lekką nutką spoilerów.


O czym jest książka? Opowiada ona historie Jessie która z mężem robi wypad do opuszczonej chatki w środku niczego, gdzie w ramach zabawy erotycznej mąż przywiązuje ją kajdankami do łóżka, po czym sam umiera xD Żeby dobrze nakreślić tempo akcji: książka zaczyna się jak leżą w łóżku, a śmierć męża następuje po około 30 stronach.


Zacznę od najważniejszego: mi się nie podobała.


Po pierwsze: napisanie książki o babie uwięzionej na łóżku to bardzo duże ale i świetne wyzwanie; dodanie miliona głosów w głowie do prowadzenia dialogów to już oszustwo. To tak jakbym powiedział, że napiszę książkę której akcja trwa sekundę, ale główny bohater zatrzymuje czas. No słabo. To nie jest książka o jednej postaci, skoro jest ich wiele (ale urojonych) i normalnie mają dialogi, plany, i się kłócą w głowie.


Po drugie połowa fabuły to retrospekcje. Moim zdaniem - ponownie łatwiza. Tak to można nawet i tysiąc stron książki o siedzeniu na krześle napisać, po prostu po pierwszym zdaniu wrzucamy retrospekcje.


Wątek kosmicznego kowboja strasznie naciągany. No może faktycznie miał moment, że był nieco creepy, ale im dalej w las tym gorzej, a pointa to w ogóle rozwaliła sens xD


Od scen z ojcem bohaterki chciało mi się rzygać, nawet nie będę ich komentował.


Wątki feministyczne miały szczytny cel, ale napisami były (MOIM ZDANIEM) słabo. W sumie nie miały pewnie wcale szczytnego celu, to beletrystyka, raczej miały za zadanie zwiększyć sprzedaż w pewnej grupie odbiorców, ale nadal — (ha, widzicie ten myślnik? czuję się jak Clanker) dało się to poprowadzić dobrze. Wątek protekcjonalności Geralda nie był może przedstawiony dobrze, ale reakcja Jessie na niego była solidnym fundamentem do uznania że ten typ tak ma i że to codzienność. Spoko zagranie. Ale niestety potem te reakcje Jessie zostały wręcz sparodiowane przez nia samą (MOIM ZDANIEM). Bez spoilerów, ale reagowanie na każdą radę oburzeniem "mówi tak, bo jestem kobietą" albo reagowanie na bardzo dobre sugestie (nawet te prawnicze) poprzez "przestałam już wykonywać polecenia mężczyzn!" jest po prostu żenujące (MOIM ZDANIEM). Jessie brzmi jak postać, która na polecenie policjanta "ręce do gory" odparłaby "NIE MÓW MI CO MAM ROBIĆ FACECIKU, RATUNKU PATRIARCHAT" (MOIM ZDANIEM).


(MOIM ZDANIEM) najlepsze postacie kobiece to te, które przede wszystkim są najlepsze, a dopiero potem kobiece. Jeśli z czegoś tak powszechnego jak bycie kobietą robi się główna oś charakteru postaci, to wychodzi z tego autoironia, a nie siła. I tak właśnie (MOIM ZDANIEM) było tutaj. I nie chodzi tylko o płeć, chodzi o monotonną jednofunkcyjną reakcję na każdy detal świata. To tak jakby wstawić postać żołnierza który na każde zdanie reaguje że 'to brak szacunku dla armii' czy coś w ten deseń.


Jednocześnie może też istnieć druga interpretacja tego mechanizmu: jest to realistyczne przedstawienie traumy, i postać nie reaguje racjonalnie ale jest to efekt jej psychologii, a nie zrobienie z niej nośnika idei, dla którego każda sytuacja staje się pretekstem do tego samego schematu reakcji. Bo w sumie... Czy nie znamy takich osób na żywo?


Szczerze to uważam, że to mogłaby być bardzo dobra książka, gdyby z tych kilkuset stron zostawić ich tak... z 80.


A ostatnie 50 stron to powinni obciąć bez konsultacji z autorem, to dosłownie psuje książke, po prostu.


Czytałem wcześniej Colorado Kid - książkę Kinga którąludzie opisują jako bardzo nieKingowską i nieudaną, a dla mnie była o niebo lepsza, więc może po prostu nie po drodze mi z tym autorem?


To co napisałem to nie recenzja, to hejt, może więc spojrzę teraz na plusy?


Pomysł był rewelacyjny, niewinna zabawa która przeradza się w koszmar. Wątki psychologiczne były (absolutnie zbędne) bardzo dobrze poprowadzone i jeśli ktoś lubi takie motywy to się tu odnajdzie. Tam gdzie obietnica kobiety przeżywającej horror w kajdankach była spełniona, tam książka była świetna. Momenty z Princem albo szklanką sprawiały że zapominałem oddychać. Bardzo realistyczne opisy położenia bohaterki, jej bólu, dobre uzasadnienie świata (innych postaci, pory roku, zapachów, no zasadniczo spory kunszt widać).


#bookmeter #czytanie #czytajzhejto #king #ksiazki

3675641c-e0e6-4081-be67-1dbe0473da26

@Opornik generalnie tak jak @Zielczan powiedział, ale jeszcze dostał kopniaka czułego i go to zaskoczyło na tyle że pikawa wysiadła

Zaloguj się aby komentować

963 + 1 = 964


Tytuł: Kiedy wilk wróci do domu

Autor: Nat Cassidy

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Akurat

Format: ebook

Liczba stron: 416

Ocena: 9/10


To jeden z tych horrorów, które bardzo długo sprawiają wrażenie, że wiemy, dokąd zmierzają. Mamy bohaterkę z bagażem traum, mamy niepokój czający się na granicy rzeczywistości i wyobraźni, mamy pytanie, czy zagrożenie jest prawdziwe, czy może stanowi jedynie materializację lęków, których nie udało się przepracować. Przez większą część książki wydawało mi się, że czytam solidny, dobrze napisany horror psychologiczny. Dopiero końcówka pokazała mi, jak bardzo się myliłem.


Historia skupia się na kobiecie próbującej poradzić sobie z własną przeszłością, gdy nagle jej życie zostaje wywrócone do góry nogami przez wydarzenia, które nie powinny mieć miejsca. Musi zaopiekować się chłopcem, którego ściga przemocowy ojciec, pod postacią ogromnego wilka, niszczącego wszystko i zabijającego każdego na swojej drodze. Cassidy bardzo umiejętnie buduje atmosferę niepewności. Czytelnik przez długi czas nie wie, czy ma do czynienia z czymś nadprzyrodzonym, czy raczej z rozpadem psychiki bohaterki. I właśnie ta niejednoznaczność działa tutaj najlepiej.


Największą zaletą książki jest sposób, w jaki autor wykorzystuje motyw lęku. To nie jest horror oparty wyłącznie na potworach, krwi czy jumpscare'ach przeniesionych na papier. To historia o strachu, który rośnie, żywi się wspomnieniami i stopniowo przejmuje kontrolę nad życiem człowieka. Cassidy świetnie pokazuje, że najgorsze potwory często rodzą się z traum, które nosimy w sobie od lat.


Przez pierwsze 80% książki oceniałbym ją na mocne 7/10. Czytało się bardzo dobrze, klimat był gęsty, bohaterowie interesujący, ale nie miałem poczucia obcowania z czymś wyjątkowym. Autor sprawnie korzystał ze znanych motywów horroru psychologicznego i robił to lepiej niż większość współczesnych twórców, ale nadal wydawało się, że zmierza do dość standardowego finału.


A potem przychodzi końcówka. I to właśnie ona sprawiła, że będę tę książkę pamiętał jeszcze długo po zakończeniu lektury. Cassidy nie tylko podkręca tempo, ale całkowicie zmienia skalę wydarzeń. Horror staje się bardziej brutalny, bardziej emocjonalny i znacznie bardziej osobisty. To jeden z tych finałów, które sprawiają, że nagle zaczynamy patrzeć inaczej na to, co przeczytaliśmy wcześniej. Wszystkie elementy układanki zaczynają wskakiwać na swoje miejsce, a napięcie osiąga poziom, którego zupełnie się nie spodziewałem.


Szczególnie podobało mi się to, że autor nie poszedł na łatwiznę. Mógł zakończyć historię w sposób bezpieczny i przewidywalny, ale zamiast tego postawił na rozwiązania odważniejsze, bardziej emocjonalne i znacznie mocniej uderzające w czytelnika. To właśnie wtedy książka z dobrego horroru zamienia się w coś naprawdę nietypowego.


"Kiedy wilk wróci do domu" jest więc dla mnie trochę nierównym doświadczeniem. Większość czasu czytałem bardzo dobry horror psychologiczny, ale ostatnie kilkadziesiąt stron było już horrorem wybitnym. A że zakończenia mają dla mnie ogromne znaczenie, finalnie oceniam całość wyżej, niż wskazywałaby na to sama pierwsza część książki.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

89b6dc2a-a5eb-4ad7-bd05-bd27a60e7209

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo Prószyński i S-ka przedstawia jeszcze jedno wznowienie ze Świata Dysku. "Piekło pocztowe" Terry'ego Pratchetta ukaże się 6 sierpnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 552 strony, w cenie detalicznej 65 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.


Moist von Lipwig to artysta oszustwa. A także hochsztapler i człowiek, który musi dokonać życiowego wyboru: zostanie powieszony albo postawi na nogi konające usługi pocztowe w Ankh-Morpork. To trudna decyzja. Musi dopilnować, by przesyłki docierały na miejsce, choćby na przeszkodzie stanął im deszcz, grad, śnieg, psy, Przyjazne i Dobroczynne Stowarzyszenie Pracowników Pocztowych, zły prezes zarządu kompanii semaforowej Wielkiego Pnia oraz nocny zabójca. Randka z Adorą Belle Dearheart też byłaby miła.


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #proszynski #fantasy #terrypratchett #pratchett #swiatdysku

89e242ac-a7a1-460a-923a-f76ea08468ef

Zaloguj się aby komentować

961 + 1 = 962


Tytuł: Siedem lat w Tybecie

Autor: Heinrich Harrer

Kategoria: Biografia

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: ebook

ISBN: 9788381161893

Liczba stron: 504

Ocena: 6/10


Książka to zapis podróży autora po bezdrożach Tybetu, a w drugiej części książki opis życia w stolicy kraju, Lhasie. Autor skupia się głównie na ukazaniu gościnności Tybetańczyków(szczególnie w drugiej części), ich kultury i życia religijnego. Mniej entuzjastycznie podchodzi do ukazania minusów, wśród których w owym czasie można wymienić m.in . korupcję i silne zamknięcie w religijnej skorupie, co prowadzi do zacofania kraju w wielu dziedzinach.


Wygrywem książki jest z pewnością Dalajlama, który jest tutaj przedstawiony jako wyjątkowo inteligentny i godny podziwu władca, który mógł zmienić kraj na lepsze(niestety chińska inwazja nie dała szansy, by zabłysnął). Część dotycząca jego osoby była chyba jedną z ciekawszych w tej pozycji. Za to reszta bohaterów książki jest zarysowana słabiutko, po przeczytaniu całości może poza towarzyszem Harriera podczas całej przygody w Tybecie trudno mi przypomnieć sobie jakiegokolwiek innego człeka, który przewinął się przez strony tego dzieła.


Brakowało mi więcej interakcji z prostym ludem Tybetu, co też miało miejsce w pierwszej części książki, jednak było tego niestety bardzo mało. Autor to chwalipięta, który wolał zdecydowanie więcej miejsca poświęcić zabawom wśród wyższych sfer w stolicy.


Finalnie to całkiem interesujące spojrzenie na dawną kulturę Tybetu, niestety jest tutaj trochę dłużyzn i słabszych fragmentów, dlatego "tylko" 6/10.


PS. Jakoś tak nigdy nie miałem okazji obejrzeć wersji filmowej, tak więc nie będzie chyba lepszego czasu niż teraz, kiedy skończyłem książkę. Podobno mocno zmieniona względem oryginału, więc jako fanowi "wiernych" adaptacji pewnie nie przypadnie mi do gustu, ale nadzieja umiera ostatnia, więc i tak zamierzam rzucić okiem.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki

92da6865-70d5-4538-9d0b-1c56cbbe6f8f

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a! 


Drugi news / 10.06.2026


Wydawnictwa Zysk i S-ka ogłasza ósmy tom Historii Śródziemia. "Wojna o Pierścień" Johna Ronalda Reuela Tolkiena w księgarniach od 30 czerwca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie z obwolutą liczy 570 stron, w cenie detalicznej 104,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.


Trzecia część Historii „Władcy Pierścieni” (zapoczątkowanej tomem Powrót Cienia), fascynującej relacji z powstawania trylogii Tolkiena. Książkę otwiera historia pracy nad bitwą w Helmowym Parowie i sceną zatopienia Isengardu przez entów. Następnie śledzimy, w jaki sposób Sam, Frodo i Gollum zostali ostatecznie doprowadzeni do przełęczy Kirith Ungol. W tym punkcie opowieści Tolkien napisał: „wpakowałem bohatera w taką kabałę, że nawet autor nie będzie umiał go wyplątać bez wysiłku i znacznych trudności”. Wreszcie rozpętuje się wojna w Gondorze, a książka kończy się opisem negocjacji Gandalfa z wysłannikiem Władcy Ciemności przed Czarną Bramą Mordoru. Przedstawiając swoje zamiary wobec Powrotu króla, Tolkien zauważył: „Kiedy to wszystko naprawdę zostanie napisane, prawdopodobnie bardzo odbiegnie od tego planu, jako że kiedy się rozpędzę, rzecz zdaje się pisać sama”.

Publikację wzbogacają plany i rysunki ukazujące zmieniające się koncepcje Orthanku, Skalnego Gniazda, Minas Tirith oraz tuneli w Lochu Pajęczycy.


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #zyskiska #fantasy #tolkien #srodziemie #lotr #historiasrodziemia

1bbeac21-78bf-4b00-804d-80d7d97618ed

Zaloguj się aby komentować

960 + 1 = 961


Tytuł: Projekt Hail Mary

Autor: Andy Weir

Kategoria: fantasy, science fiction

Format: audiobook

Ocena: 7/10


Przesłuchałam.


Cieszę się. Wy też. Pytam.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #fantastyka #scifi #ksiazki

497c89b7-2f96-42fb-9be0-20e66c3039f7

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Prószyński i S-ka wznawia drugi tom duetu Stephena Kinga i Petera Strauba. "Czarny dom" ma ustaloną premierę na 30 lipca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 832 strony, w cenie detalicznej 69,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Dwadzieścia lat temu Jack Sawyer zawędrował do Terytoriów, by ocalić swoją matkę i jej Dwójniczkę przed śmiercią. Obecnie jest byłym funkcjonariuszem wydziału zabójstw policji Los Angeles i wiedzie ciche życie w małym mieście w Wisconsin. Jego spokój nie trwa jednak długo – w okolicy dochodzi do serii okrutnych morderstw, a Sawyer zostaje zaangażowany w śledztwo.

Czy zabójstwa są dziełem psychopaty, czy też spokojnym miasteczkiem zawładnęła tajemnicza, złowroga siła?

Jack wraz z Aniołami Piekieł rusza do walki z nieznanym, którego potęga przerasta wszelkie oczekiwania. Wynik tej próby sił do ostatniej chwili pozostanie niepewny…

Wydanie zawiera rozmowę Kinga z Peterem Straubem oraz tekst „Jack wrócił: uwagi o ciągu dalszym”.


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #proszynski #stephenking #peterstraub

2a1e9dc5-afcc-4dd7-9871-3f0c677e7eb4

Zaloguj się aby komentować

@Whoresbane dla dzieci, o ile powycinasz co nieco - wiem, bo młodej czytałem, zresztą chyba w nocie od autora była podobna sugestia.
"Co to znaczy endoziony?"

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Wydawnictwo Znak zapowiada wznowienie wyciągnięte z Czarnej Serii. "Stolica Hitlera. Życie i śmierć w wojennym Berlinie" Rogera Moorhouse'a trafi na sklepowe półki 1 lipca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmuje 512 stron, w cenie detalicznej 99,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.


Berlin – dumna metropolia, która ma stać się „stolicą świata” – po zaledwie dwunastu latach nazizmu zamienia się w morze ruin i strachu.

Co dzieje się w sercu tysiącletniej Rzeszy, za fasadą nazistowskiej propagandy? Jak funkcjonuje miasto, w którym donosicieli jest tak wielu, że Gestapo odsyła „życzliwych” z kwitkiem?

Roger Moorhouse, opierając się na pamiętnikach, listach i wspomnieniach mieszkańców, prowadzi czytelnika przez zaciemnione ulice Berlina. Ten niezwyczajny mrok, który miał być receptą na alianckie naloty, staje się także doskonałą okazją dla przestępców.

Berlin to przestrzeń pełna kontrastów. Większy strach niż bomby wzbudza nieuchwytny seryjny morderca. Dzieci beztrosko bawią się w schronach i smacznie śpią w piwnicach wyposażonych jak zwyczajne mieszkania. Dorośli oddają się romansom i wpatrują w pierwszy raz widoczne ponad miastem gwiazdy.

Stolica Hitlera to portret miasta, które rozpada się na oczach swoich mieszkańców, a trwa jedynie dzięki ich przyzwyczajeniu, obojętności i złudzeniom.


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #znak #historia #iiwojnaswiatowa #rogermoorhouse

4a0c7ab4-40b7-42ae-b136-dfa0b3156e54

Zaloguj się aby komentować

959 + 1 = 960

Tytuł: Gliff

Autor: Ali Smith

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: W.A.B.

Format: ebook

Liczba stron: 272

Ocena: 8/10

Po lekturze Kwartetu Pór Roku (Jesień, Zima, Wiosna, Lato) można było odnieść wrażenie, że Ali Smith wyrobiła sobie już dość mocno swój unikalny styl. Jej książki zawsze były mniej zainteresowane samą fabułą, a bardziej językiem, skojarzeniami, znaczeniami i tym, jak opowieści wpływają na nasze postrzeganie świata. „Gliff” idzie dokładnie tą samą utartą ścieżką, ale robi to w znacznie bardziej dystopijnym wydaniu.

Fabuła skupia się na rodzeństwie o Bri i Rose o żyjących w niedalekiej przyszłości, w rzeczywistości przypominającej świat, który skręcił o kilka stopni za daleko w stronę kontroli, kategoryzowania ludzi i technologicznego nadzoru. Pewnego dnia wokół ich domu pojawia się tajemnicze oznaczenie (czerwona linia), które sprawia, że stają się wyrzutkami. Zmuszeni do ucieczki próbują odnaleźć się w świecie, który coraz częściej traktuje ludzi nie jak jednostki, ale jak dane do przetworzenia. Towarzyszy im koń o imieniu Gliff, który staje się jednym z najważniejszych symboli całej historii.

Najbardziej podobało mi się to, że Smith nie pisze klasycznej dystopii. Nie interesuje jej tworzenie szczegółowego świata przyszłości, ani tłumaczenie mechanizmów działania systemu. Tak jak w swoich wcześniejszych książkach bardziej skupia się na ludziach, języku i emocjach. Świat poznajemy fragmentarycznie, czasem wręcz przez przypadek, a wiele rzeczy pozostaje niedopowiedzianych i niewyjaśnionych. Dzięki temu książka ma bardzo specyficzny klimat niepewności, jakby wszystko znajdowało się lekko poza naszym zasięgiem.

To również kolejna książka Smith o znaczeniu słów. Autorka od lat pokazuje, że język nie tylko opisuje rzeczywistość, ale wręcz ją tworzy. W „Gliffie” ten motyw jest szczególnie mocny. Bohaterowie funkcjonują w świecie, gdzie odpowiednie nazwanie człowieka może decydować o jego losie. To książka o etykietach, definicjach i próbach zachowania własnej tożsamości w rzeczywistości, która chce wszystko uporządkować i skatalogować.

Jednocześnie mam wrażenie, że „Gliff” jest bardziej pomysłem niż historią. Podobnie jak w części wcześniejszych książek Smith, bardziej podziwiałem jej inteligencję i konstrukcję niż przeżywałem losy bohaterów. Niektóre fragmenty są świetne, inne celowo chaotyczne i wymagające dużej cierpliwości. To jedna z tych książek, które czasami bardziej się analizuje niż czyta.

Mimo tego bawiłem się bardzo dobrze. Smith nadal potrafi pisać w sposób, który zmusza do myślenia, a jednocześnie nie zamienia powieści w filozoficzny wykład. „Gliff” jest pełne ciekawych pomysłów, niepokojących wizji przyszłości i pytań o to, co właściwie czyni nas ludźmi. To może nie jest najlepsza książka Ali Smith, ale bardzo udana kontynuacja tematów, które rozwija od lat. Dystopia bardziej literacka niż fabularna, bardziej oparta na ideach niż akcji, ale zdecydowanie warta poznania.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz\ #bookmeter #Ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

fc30dda3-528b-431e-bd84-09a2409fd1b5

Zaloguj się aby komentować

Cześć. Wybieram się na wakacje do Rumunii. Mam od lat taki zwyczaj, że zanim pojadę do jakiegoś kraju, najpierw czytam powieści tamtejszych autorów, albo powieści, które tego kraju/miejsca dotyczą.

Polecicie mi jakieś dobre rumuńskie książki? Coś, co mnie przygotuje do podróży. Nie chodzi mi o przewodniki, tylko o powieści właśnie, żeby poczuć klimat, a nie czytać o lokalnych atrakcjach. Jest tutaj sporo ludzi czytających, może macie doświadczenie z rumuńską literaturą, ja nie mam zupełnie rozeznania. Oczywiście mógłbym poszukać w internetach, albo zapytać AI, ale liczę na wasz dobry gust czytelniczy.

#czytajzhejto #podrozujzhejto #ksiazki

@plemnik_w_piwie może dziwny, ale od lat się sprawdza. Świetnie się sprawdza takie przygotowanie. Inaczej zwiedzasz miejsca, gdy o nich czytałeś. Inaczej patrzysz na ludzi, gdy znasz ich popkulturowe mitologie. Mnie się podoba.

@adamszuba parę lat temu na targach książki było rumuńskie stoisko, parę tytułów kupiłem:

  • "Bukareszt. Kurz i krew" reportaż polskiej autorki o Bukareszcie, IMO 8/10

  • "Matei Brunul" powieść, marionetkarz w czasach stalinizmu, mocne 8/10

  • "Księga szeptów" historia ludobójstwa Ormian, 8/10 (ale chyba niezbyt pasuje do Twoich poszukiwań)

  • "Fortepian we mgle" autobiograficzna powieść pokazująca przemiany w Rumunii w XX wieku (ale bardziej skupienie na Transylwanii), 6/10

  • "Lato, gdy mama miała zielone oczy" relacja mama-syn, ale osadzona na zachodzie, więc też średnio, 7/10

Możesz sobie jeszcze rzucić okiem co wystawiał Rumuński Instytut Kultury na targach książki, parę nowości było https://www.facebook.com/reel/1696070951513652

db9feb2e-b231-45a8-a189-4a60d5e54be7

@adamszuba buna ziła 😁 super masz podejście

nie pomogę z ksiązkami, ale wskażę co mi pomogło bardziej wgryźć się w kraj:

- wikipedia i czytanie artykułów, to wciąż mnóstwo wiedzy i sporo statystyk (np. to, że jesteśmy dla nich istotnym partnerem handlowym, będziesz spotykał polskie produkty wszędzie) - czytanie rumuńskiego reddita oraz memy (r/romania) - daje perspektywę na ich bieżące tematy - w trasie słuchałem rumuńskiej playlisty; wstawię poniżej listę utworów

Rumunia piękny kraj. Przez to, że mało popularny, to wciąż można być nie-instagramowym turystą.

Minusy: zapierdalają bardziej niż polscy kierowcy w Polsce, ciężarówki i korki w wioskach, wybrzeże średnie

Zaloguj się aby komentować

957 + 1 = 958


Tytuł: Oko potwora

Autor: Jacek Dukaj

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Format: audiobook

Ocena: 8/10


Czas trwania: 4h 22m

Czytał: Filip Kosior


“Biedny małpi mózg nie spocznie póki nie obrysuje zagadki pięknym, symetrycznym sensem.”


Dawno niczego nie słuchałem, ale @WujekAlien namówił


Frachtowiec Behemot w drodze na Jowisza pada ofiarą sabotażu układu nawigacyjnego i niespodziewanie schodzi z kursu.


Stylistyka rzeczywiście bardzo przypomina niektóre z dzieł Stanisława Lema. Pełna tajemnicy i refleksji, hipotetycznych rozważań i dyskusji. Pokazuje maluczkość człowieka w kosmosie nie tylko fizyczną, ale przede wszystkim ograniczenia jego umysłu.


Uwagę zwraca język, daleki od potocznego, momentami wręcz poetycki, pełen literackich zwrotów, skomplikowanej terminologii, typowych dla fantastyki naukowej neologizmów, ale też archaizmów.


Lektura krótka, ale gęsta, bardzo dobre klasyczne sci-fi, ale to nadal Dukaj, więc wcale nie jest prosta i wymaga pewnego wysiłku. Może się wręcz wydać nieco przeintelektualizowana. Nie za bardzo nadaje się do słuchania przy okazji wykonywania innych czynności.


Filip Kosior jak zwykle spisał się znakomicie: kapitan mówi głosem Horusa Luperkala, a inżynier Tarika Torgaddona?


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #literaturapolska

13d15710-c183-49b1-a5fd-9c98b28742e3

@saradonin_redux beka że wydają po kolei każde opowiadanie z Króla bólu osobno, takiego skoku na kasę dawno nie widziałem

@Hilalum dlatego postanowiłem sprzedać Linię oporu. Kupiłem ją z rozpędu, by mięć wszystkie dotychczas wydane książki Dukaja w twardej, ale przy takim ich podejściu mam to w dupie.

Zaloguj się aby komentować

#ksiazki #muzyka #punk

"The Best Seat in the House: A Cock Sparrer Story"

Steve Bruce


Jestem z siebie dumny, bo przeczytałem tę książkę w oryginale. Zresztą innego wyjścia nie było, bo nie ma polskiego tłumaczenia Cock Sparrer, to klasycy oi! i punka, którzy grają już ponad 50 lat i nadal są w formie. Na żywo widziałem ich dwa razy z czego ten drugi raz miał miejsce tydzień temu w Ostrawie. Książka jest opisem historii zespołu od początków w latach 70. po mniej więcej lata 2008-2009. Wszystko dostajemy z pierwszej ręki, bowiem autorem wspomnień jest perkusista i założyciel kapeli, Steve Bruce. Pełno tutaj opisów koncertów, tras i różnych przygód a także życia zawodowego i rodzinnego autora. Nieco mniej o nagrywaniu samych płyt, co moim zdaniem jest największym minusem tej pozycji. Dodatkowo całość została uzupełniona o skany z dzienników i zapisków wokalisty zespołu, Colina McFaull'a. Właśnie te dzienniki są super wartością dodaną. Steve, to typowo luzak, imprezowicz a Colin jest bardziej spokojnym obserwatorem. Dodatkowo książka zawiera sporo przedruków wywiadów, recenzji i mniejszych tekstów o kapeli zarówno z prasy angielskiej (super), jak i niemieckiej (niestety w oryginale). Wszystko podane jest ze szczyptą angielskiego humoru, co uprzyjemnia lekturę.

d1653853-bc74-4e83-8c62-c7bf2d23ee39

Zaloguj się aby komentować

956 + 1 = 957


Tytuł: Wyspa bijących serc

Autor: Laura Imai Messina

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Relacja

Format: ebook

Liczba stron: 320

Ocena: 8/10


Niektóre książki mają tak nietypowy punkt wyjścia, że trudno uwierzyć, iż powstały na bazie prawdziwego miejsca. Wyspa bijących serc jest właśnie taką historią. Inspiracją dla powieści stała się istniejąca w Japonii wyspa Teshima, na której znajduje się archiwum ludzkich głosów - miejsce, gdzie ludzie zostawiają wiadomości dla tych, których już nie ma. Brzmi niezwykle, a jednocześnie trochę nierealnie. I właśnie wokół tego pomysłu Laura Imai Messina buduje swoją opowieść.


Główni bohaterowie to ludzie naznaczeni stratą. Każde z nich próbuje poradzić sobie z pustką pozostawioną przez bliskich, choć robią to na zupełnie różne sposoby. Spotkanie ich losów prowadzi do historii bardziej o żałobie i pamięci niż o samych wydarzeniach. To książka bardzo spokojna, momentami wręcz kontemplacyjna, która nie próbuje szokować czytelnika ani przyspieszać tempa tam, gdzie nie jest to potrzebne.


Najbardziej podobało mi się to, że autorka nie traktuje straty wyłącznie jako źródła cierpienia. Owszem, jest tu dużo smutku, ale równie dużo miejsca poświęcono pamięci, wspomnieniom i temu, jak obecność zmarłych potrafi nadal wpływać na życie tych, którzy zostali. Telefon, do którego nie można się dodzwonić, a mimo to ludzie zostawiają w nim wiadomości, jest jednym z najpiękniejszych literackich symboli, jakie spotkałem w ostatnim czasie.


Książka bardzo mocno korzysta też z japońskiej wrażliwości. Nie ma tu wielkich dramatycznych scen ani emocjonalnych eksplozji. Zamiast tego dostajemy ciszę, niedopowiedzenia i małe gesty, które znaczą więcej niż długie monologi. Dla jednych będzie to ogromna zaleta, dla innych wada, ale mnie ten sposób opowiadania historii bardzo odpowiadał.


Co ciekawe, mimo że centralny motyw jest tak niezwykły, książka ani przez chwilę nie wydaje się sztuczna. Wręcz przeciwnie - im dłużej ją czytałem, tym bardziej myślałem o tym, że każdy człowiek nosi w sobie rozmowy, których nigdy nie odbył albo nie zdążył dokończyć. Autorka wykorzystuje niezwykły pomysł, by opowiedzieć o czymś bardzo uniwersalnym.


To jedna z tych powieści, które nie opierają się na zwrotach akcji ani tajemnicach. Jej siłą są emocje, atmosfera i refleksja nad tym, jak radzimy sobie z nieobecnością tych, których kochaliśmy. Może nie jest to książka dla każdego, ale jeśli ktoś lubi spokojne, melancholijne historie o ludziach i uczuciach, to trudno przejść obok niej obojętnie.


Nietypowy pomysł, piękne wykonanie i dużo więcej ciepła, niż sugerowałby temat żałoby.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

efbe1063-6e48-4bc7-b0ce-9fa9237fcc04

Zaloguj się aby komentować

955 + 1 = 956


Tytuł: Ognie niebios

Autor: Robert Jordan

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788382022087

Liczba stron: 1136

Ocena: 6/10


No i zaczęło się. Zaczęło się Wielkie Przynudzanie, Wielkie Wydłużanie i Wielkie Plecenie o Rzeczach Nieistotnych. Książka liczy sobie ponad tysiąc stron, wchodzi w najdrobniejsze szczegóły, często i gęsto opisuje rzeczy niezbyt potrzebne, a jednak jeden z najważniejszych i zapewne przez wielu najbardziej wyczekiwany moment tego tomu ma miejsce za kulisami. Żadnej konfrontacji, żadnej epickiej walki, żadnej batalii na słowa, nic. Po prostu w kolejnym rozdziale gość gryzie glebę i tyle. W pierwszych tomach rozwlekły styl mi nie wadził, bo pozwalał przeżywać przygodę razem z bohaterami, ale później tempo wydarzeń zwalnia i taki sposób pisania już się po prostu nie sprawdza w opowiadaniu o powolnej wędrówce przez pustynię albo gniciu w powozie przez kilka miesięcy.


Niestety zarzuty tutaj się nie kończą; zresztą tak jak aspekt powyższy, tak i ten w każdym kolejnym tomie dawał się coraz bardziej we znaki. Mam na myśli okazjonalne zachowania wielu postaci, pozbawione większego sensu i przeczące całej poprzedniej ich kreacji np. Elayne smaląca cholewy do Thoma. Przeważnie kilka przełączników zostaje w ich głowach przesuniętych na inną pozycję na czas sceny, rozdziału albo dwóch i jedna lub kilka osób zachowuje się inaczej niż zwykle, by potem albo podkulić ogon, albo nigdy o tym już nie wspominać. Również okołomiłosne ekscesy wrzucają wyższy bieg, wywołują w czytelniku jeszcze większe uczucie żenady niż wcześniej i tym bardziej nie mają sensu w odniesieniu do postaci, których to wszystko się tyczy.


Pewne liczby świata przedstawionego zakrawają o absurd i nie potrafię ich usprawiedliwić - armia licząca sobie 160 tys. wojowników, i to tylko z jednego stronnictwa pochodzącego z jednego obszaru. W sumie ich wszystkich było gdzieś z pół miliona, a może nawet i więcej. Jakim cudem pustynny skwar był w stanie wyżywić taką liczbę wojowników i ich "współplemieńców"? To quasi średniowieczy świat, a nie jakiś Młotek Wojenny 40000 albo starożytne Chiny, by w niewartej wzmianki potyczce brały udział miliardy żołnierzy.


Zdarzają się tu przebłyski może nie geniuszu, ale z pewnością dobrej weny, choć niestety zbyt rzadko. Można do nich zaliczyć ogień stosu, którego zasada działania jest doprawdy fascynująca i wprowadza ciekawe implikacje i liczę, że w przyszłych tomach zostaną one wykorzystane do jakiejś mocnej, wielowarstwowej akcji. Dotychczas było pod tym względem raczej bezpiecznie. Na wzmiankę zasługują również problemy Nyaneve i Elayne: uwikłane są w tak wiele intryg, spisków, sojuszy i innych tego typu zależności, że niekiedy mieszają im się wątki i nie wiedzą już, kogo mogą w daną sprawę wtajemniczyć, a komu innemu szepnąć ledwie słówko.


Ze spraw czysto technicznych: początkowe strony rozdziałów są w spisie treści przesunięte o 2 do tyłu względem rzeczywistości. A z prywaty: na pierwszej stronie uświadczyłem nigdy niewidzianego przeze mnie słowa - war w znaczeniu "wielkie gorąco", "ukrop".


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #robertjordan #koloczasu #zyskiska #ksiazkicerbera

d4d3967b-8f81-4538-90cc-37b749501a6a

Zaloguj się aby komentować